Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Słowik śpiewa na chwałę Boga

2017-09-21 09:31

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 39/2017, str. 6-7

Ks. Adam Stachowicz
Jednego Serca Jednego Ducha

Z Pauliną Słowik o posłudze podczas ewangelizacyjnego koncertu uwielbienia Jednego Serca Jednego Ducha w Rzeszowie rozmawia ks. Adam Stachowicz

KS. ADAM STACHOWICZ: – Koncert Jednego Serca Jednego Ducha corocznie organizowany w uroczystość Bożego Ciała w Rzeszowie przyciąga kilkadziesiąt tysięcy osób. Przez kilka lat brałaś w nim czynny udział. Na czym polegała Twoja posługa?

PAULINA SŁOWIK: – Z dziełem Jednego Serca Jednego Ducha jestem związana od roku 2010. Wtedy to po raz pierwszy stanęłam na scenie wśród 120 chórzystów. Przez 7 lat dane mi było śpiewać i uwielbiać Pana w chórze. W tym roku pierwszy raz po wielu latach stanęłam w tym ogromnym chórze na placu w Parku Sybiraków. Ale posługa to nie tylko śpiew. To przede wszystkim modlitwa. Modlitwa za organizatorów, osoby odpowiedzialne za różne strony koncertu, a przede wszystkim – modlitwa całej wspólnoty, jedni za drugich. Ogromna jest moc tej modlitwy. Jestem też rokrocznie zaangażowana w promocję płyt CD i DVD, na których zarejestrowany jest koncert. Promocja ta odbywa się każdego roku w październiku.

– Czym jest to przedsięwzięcie i skąd wzięła się taka jego popularność?


– Najbardziej widoczny jest sam koncert. Ale nie jest absolutnie tak, że cały rok nic się nie dzieje aż do Bożego Ciała. Jak wcześniej wspomniałam, to jest dzieło, wspólnota, utarło się u nas mówić: rodzina Jednego Serca Jednego Ducha – tak zresztą p. Jan Budziaszek wita co roku wszystkich: „Moja najukochańsza rodzino Jednego Serca Jednego Ducha, witajcie w domu!”.
Pierwszy występ odbył się w 2003 r. Miał być w zasadzie tylko raz, a już za nami jest piętnasty koncert. Inicjatorami byli kapłani diecezji rzeszowskiej: ks. Andrzej Cypryś i ks. Mariusz Mik oraz właśnie p. Jan Budziaszek. W sposób zupełnie niezależny w ich sercach rodziło się pragnienie koncertu uwielbienia, a Duch Święty tak pokierował ich drogi i pomysły, że owoce tego możemy obserwować i w nich uczestniczyć do dziś.
Pyta ksiądz o popularność. Na myśl przychodzą mi słowa p. Janka, które często nam mówi, abyśmy tak żyli na co dzień, by ludzie po spotkaniu z nami, mówili „Spotkaliśmy Pana”, oraz to, że biada nam, jeśli ludzie po spotkaniu z nami nie odchodzą choć trochę bardziej szczęśliwi. To chyba podstawa – życie według Ducha. Oczywiście z roku na rok koncert jest coraz lepiej przygotowywany. Uczymy się na niedociągnięciach i błędach wcześniejszych, by dać Bogu to, co najlepsze. Dalecy jesteśmy od niezdrowego perfekcjonizmu. Ale jak się śpiewa i gra dla Pana, to to zobowiązuje!

– W ostatnich latach obserwuje się stały wzrost zainteresowania muzyką chrześcijańską. Jak Ci się wydaje – skąd się to bierze?

– Tak naprawdę już od 25 lat w Polsce rozkwita mocno muzyka chrześcijańska. Na początku wakacji odbywają się rekolekcje ludzi Nowej Kultury „Strefa Chwały Festiwal” i tam w tym roku usłyszałam genialne stwierdzenie, że w zasadzie to, co robimy, co gramy, to jest muzyka chrześcijan! Nie muzyka chrześcijańska – bo to często kojarzy się tylko ze scholami parafialnymi (które są oczywiście wielkim bogactwem Kościoła lokalnego) i ze skromną gitarą, ale właśnie „muzyka chrześcijan”. 25 lat temu powstał zespół New Life’M, który jest też w dużej mierze podwaliną dzieła JSJD. Od nich rozpoczął się rozkwit polskiej sceny chrześcijańskiej. Oczywiście przez lata różne było zainteresowanie tego typu muzyką. I ma ksiądz rację, że od kilku lat można zaobserwować rozkwit, żartem mówiąc, większą modę na muzykę chrześcijan. Z moich obserwacji wnioskuję, że ludzie bardzo szukają Boga, a muzyka jest taką formą, że stosunkowo łatwo jest się w niej odnaleźć. Przez muzykę mówi Pan. Jestem co do tego przekonana na w 100 proc. Do mnie samej niejednokrotnie Bóg wyciągał rękę właśnie przez muzykę. Kiedy miałam czas kryzysu wiary, Bóg dobrze wiedział, jak dobić się do mojego serca – w głowie wtedy przychodziły na myśl różne piosenki śpiewane czy słuchane wcześniej. Muzyka porusza duszę.
Bardzo budujące jest to, że w ostatnich latach powstaje coraz więcej zespołów chrześcijańskich, w których ludzie otwarci są na Ducha Świętego i na Jego Nową Pieśń. Że coraz mniej wzorujemy się na naszych braciach protestantach (którzy są prekursorami światowymi, jeśli chodzi o pieśni uwielbienia) i coraz mniej korzystamy z tłumaczeń gotowych pieśni chrześcijan śpiewanych w innych językach, a coraz bardziej jesteśmy w tej dziedzinie samodzielni. W tym jest bogactwo wspólnoty, że każdy obdarowany przez Boga i ochrzczony w Jego Duchu może dokładać od siebie cegiełkę w budowie Nowej Ewangelizacji, której częścią są pieśni i piosenki chrześcijańskie.

– Jak wyglądają przygotowania tak wielkiego ewangelizacyjnego i muzycznego przedsięwzięcia?

– Na dzień dzisiejszy w organizację koncertu Jednego Serca Jednego Ducha jest zaangażowanych bardzo dużo osób. Poza naborem do chóru i orkiestry jest też nabór do grupy wolontariuszy, których nigdy nie jest za dużo. Jest wyznaczone grono osób odpowiedzialnych za poszczególne zespoły zadań. Mimo że tyle lat jestem już we wspólnocie JSJD, to nie jestem do końca świadoma, ile nakładu pracy spoczywa na organizatorach i osobach zaangażowanych technicznie. Przygotowania trwają w zasadzie cały rok. Kończy się jeden koncert, jest przygotowywana płyta, jej promocję uznaje się za zamknięcie spraw koncertowych obecnego roku, ale zarazem za otwarcie przygotowań do kolejnego roku. Już w zimie omawiane są pierwsze propozycje utworów, pierwsze pomysły. Tradycją jest, że na przełomie stycznia i lutego pielgrzymujemy do Maryi na Jasną Górę dziękować i zawierzać kolejny koncert i wszystkie sprawy. Następną tradycją są wielkopostne rekolekcje połączone z warsztatami muzycznymi. Od niedawna też wpisały się w nią pielgrzymki w różne miejsca świata (Ziemia Święta, pielgrzymka śladami cudów eucharystycznych we Włoszech – gdzie miałam okazję być; Litwa, Meksyk czy aktualnie Portugalia). Bliższe mi są przygotowania duchowe i muzyczne niż te techniczne.

– A tak od strony muzycznej – jak wygląda nabór osób do śpiewu czy orkiestry? Kto to wszystko koordynuje?

– W orkiestrze grają instrumentaliści z Filharmonii Podkarpackiej, uczniowie Szkoły Muzycznej, a także muzycy z zespołów chrześcijańskich. Za orkiestrę odpowiedzialny jest Hubert Kowalski, muzyk i kompozytor z Krakowa. Do chóru nabór jest bardziej otwarty. Formularz zgłoszeniowy można wysyłać już na dobre kilka miesięcy przed koncertem. Warunkiem przyjęcia formularza jest wcześniejsza obecność choć raz na koncercie. Po Wielkanocy odbywają się przesłuchania. Nie tylko talent jest brany pod uwagę, ale formacja we wspólnocie, zaangażowanie w tę konkretną rodzinę JSJD – bo to nie ma być „gwiazdorzenie” od koncertu do koncertu, ale konkretne życie we wspólnocie. Pan Janek z wielką serdecznością, ale też z ogromną powagą przypomina nam, że jeśli ktokolwiek z nas, wchodząc na scenę, będzie widział człowieka i jemu się będzie chciał pokazać, to lepiej zejść ze sceny. To duży radykalizm, ale bardzo nam potrzebny. Po przesłuchaniach osoby zaproszone do chóru dostają drogą mailową materiały do nauki i przygotowania utworów. Przez cztery kolejne poniedziałki odbywają się próby, na których łączymy wszystko, co wypracowaliśmy samodzielnie przez tydzień. Ostatnie dni przed koncertem to czas wielkiego zaangażowania wszystkich. Próby trwają od poniedziałku do środy. Spotykamy się z orkiestrą i sekcją instrumentalno-rytmiczną. Przyjeżdżają soliści. Jest to czas wzmożonej pracy, ale i wielkiej radości ze spotkania. Czwartek, Boże Ciało, to dzień ostatnich ustaleń, ustawienia na scenie, próby nagłośnienia. Tuż przed koncertem jest wspólna modlitwa wstawiennicza. Potem wzajemnie się błogosławimy i idziemy głosić Pana. Za chór w ostatniej fazie jest odpowiedzialna Tamara Przybysz, dyrygentka. W trakcie prób cotygodniowych jest również kilka osób odpowiedzialnych za każdy z głosów. Nad całością czuwa i wszystko koordynuje Grażyna Winiarz.

– Na specjalnie wydanej płycie znajduje się kilka świadectw osób posługujących podczas koncertu – m.in. Twoje. Co spowodowało, że postanowiłaś podzielić się swoim doświadczeniem z osobami sięgającymi po ten rodzaj muzyki?

– Do dania świadectwa byliśmy zachęceni z okazji jubileuszowego dziesiątego koncertu. Na forum wspólnoty dzieliliśmy się wspomnieniami z tych lat uczestnictwa, a z tych wspomnień powstała właśnie książeczka ze świadectwami. Niech odpowiedzią na to pytanie będą słowa zawarte w Dziejach Apostolskich: „Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli”.

Obecnie od roku Paulina mieszka w Warszawie, tam pracuje w szkole podstawowej – uczy matematyki. Formuje się w Odnowie w Duchu Świętym Kyrios przy parafii św. Anny, gdzie jest współodpowiedzialna za przygotowanie i posługę muzyczną. Przygotowuje się w narzeczeństwie do przyjęcia sakramentu małżeństwa.

Tagi:
ewangelizacja

Ewangelizujcie!

2018-08-14 11:06

Ks. Paweł Kłys
Edycja łódzka 33/2018, str. VIII

Ks. Paweł Kłys

Bądźcie Kościołem Ewangelizującym. To znaczy, najpierw każdy z was niech odkryje Pana. Potem Go pokażcie jako wspólnota, stańcie się znakiem zapytania. Później wychodźcie do ludzi, ale nigdy nie szukając siebie, tylko Pana i tych, do których idziecie z miłości – mówił abp Grzegorz Ryś w homilii. Metropolita Łódzki sprawował Eucharystię w parafii św. Mateusza i św. Wawrzyńca w Pabianicach na rozpoczęcie III Ewangelizacyjnej Pielgrzymki do Niepokalanowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

NAPROTECHNOLOGIA szansą na upragnione potomstwo

2013-02-27 14:23

Z Katarzyną Nowak rozmawiała Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 9/2013, str. 1, 6

W Centrum Medycznym OMEGA przy ul. Jagiellońskiej w Kielcach rusza pierwszy w naszej diecezji Ośrodek Wsparcia Płodności oparty na metodzie naprotechnologii, metodzie bezpiecznej, nieobciążającej zdrowia kobiety oraz zgodnejz nauczaniem Kościoła. - To szansa dla wielu małżeństw czekających na dziecko - mówi dr Katarzyna Nowak - koordynator Ośrodka

Bożena Sztajner / Niedziela

KATARZYNA DOBROWOLSKA: - Podobno bp Gurda pobłogosławił Panią na dobry początek pracy Ośrodka?

KATARZYNA NOWAK: - To prawda. Podczas spotkania poprosiłam Księdza Biskupa o błogosławieństwo i udzielił mi go. Od początku proszę Ducha Świętego, aby towarzyszył nam w tym działaniu. W krótkim czasie pokonaliśmy wiele trudności. Największym wyzwaniem było znalezienie lekarza naprotechnologa (jest ich tylko dwudziestu w całej Polsce - przyp. K.D.) oraz instruktora - to podstawa, by ośrodek działał. Niepotrzebnie się martwiłam. Okazuje się, że do Kielc właśnie przeprowadza się dr Przemysław Młodożeniec, wykwalifikowany lekarz naprotechnolog, który zdobywał swoje kwalifikacje w USA i w Irlandii. Instruktorka badania cyklu metodą Creighton pani Paulina Duda mieszka całkiem niedaleko Kielc. Oznacza to, że pary małżeńskie będą miały wszystkich specjalistów na miejscu, to oszczędność czasu i kosztów w leczeniu.

- Skąd idea i pomysł na Ośrodek?

- W listopadzie ubiegłego roku rozmawiałam z bp. Kazimierzem Gurdą. Wyraził zatroskanie i zainteresowanie Kościoła złą sytuacją demograficzną w Polsce oraz brakiem dostatecznego wsparcia dla par borykających się z problemami niepłodności. Jako remedium w mediach głównego nurtu forsuje się jedynie procedury in vitro. Niewiele bądź wcale nie mówi się o naprotechnologii, która jest skutecznym, zgodnym z nauką Kościoła, opartym na wystandaryzowanych metodach badania cyklu kobiety narzędziem diagnozowania i leczenia niepłodności. Ta metoda wykorzystywana jest z powodzeniem na całym świecie od kilkunastu lat, dzięki niej wiele par może cieszyć się upragnionym potomstwem. W Polsce jest zaledwie kilka ośrodków tego typu, najbardziej znane to te w Białymstoku i Lublinie. Chodzi o to, aby dotrzeć do zainteresowanych z informacją i stworzyć warunki do diagnozowania i leczenia przyczyn niepłodności. Bp Gurda miał okazję zapoznać się z zasadami naprotechnologii, uczestnicząc w konferencjach eksperckich w kraju i za granicą. Poszukiwał osoby, która mogłaby zorganizować taki ośrodek, ponieważ do tej pory nie było takiego miejsca w regionie. Zgodziłam się z radością i czuję, że otwieram nowy rozdział w mojej pracy jako lekarz.

- Ale chyba od lat łączy Pani swoje zainteresowania zawodowe z tą tematyką?

- Mój tato, współzałożyciel Centrum Medycznego OMEGA, był ginekologiem położnikiem. Powołał z mamą nawet szkołę rodzenia i poradnictwo rodzinne. Moje życie zawodowe było cały czas związane z problemami rodziny, dzieci, zdrowiem kobiet. Marzyłam o ginekologii i położnictwie, ale życie potoczyło się inaczej. Jestem lekarzem internistą, ale też matką szóstki dzieci. Jestem katoliczką i zawsze chciałam, aby moje życie małżeńskie było zgodne z nauczaniem Kościoła, z moją wiarą. Już w latach 80. ubiegłego wieku uczestniczyłam w wykładach i szkoleniach organizowanych przez ojców franciszkanów w Krakowie, które dotyczyły metod naturalnych planowania rodziny. Tam poznałam państwa Billingsów. Potem były kongresy i warsztaty w Wiedniu i Kolonii z udziałem wybitnych profesorów z całego świata. To były wyprawy… Trudno było o paszport, koszty były szalone, ale warto było. Bardzo dużo się tam nauczyłam. Tę wiedzę i doświadczenie wykorzystywałam w pracy. Zachęcałam pacjentki do obserwacji swojego cyklu, kierowałam do poradni rodzinnych. Od kilku lat zajmuję się leczeniem dietą i prowadzę badania dotyczące nietolerancji pokarmowych. Nierzadko schorzenia alergiczne mają związek z problemami z płodnością. Po wyeliminowaniu z diety tego, co szkodliwe, okazało się że kobiety w krótkim czasie zachodziły w ciążę i zostawały mamami. Oczywiście czasem przyczyny są bardziej złożone, a leczenie wymaga zabiegu chirurgicznego, niemniej jednak wielu parom można pomóc. Naprotechnologia pozwala także na profilaktykę zdrowotną kobiet, wczesne wykrycie wielu niebezpiecznych schorzeń, które można skutecznie leczyć.

- Co piąta para cierpi z powodu niepłodności. Czy to problem cywilizacyjny? Gdzie tkwi przyczyna?

- Tak, to nasz problem cywilizacyjny. Ma to związek z tempem życia, stresem, chorobami, brakiem higieny życia, odkładaniem przez kobiety na później decyzji o poczęciu dziecka. Pamiętajmy że po 35. roku życia płodność u kobiety znacznie obniża się. Nie bez znaczenia jest także działanie antykoncepcji, która obciąża organizm kobiety i niszczy go. Należy podkreślić, że ok. 50 proc. przyczyn niepłodności leży po stronie mężczyzny. Opieką i leczeniem objęci są oboje małżonkowie.

- W czym naprotechnologia jest lepsza od innych znanych metod leczenia niepłodności?

- W takim leczeniu kluczowym ogniwem jest wykwalifikowany instruktor, który prowadzi parę i uczy metody wystandaryzowanego modelu obserwacji metodą Creighton oraz zapisu tychże informacji. Na wypełnionej karcie widać dopiero jak na dłoni profil hormonalny kobiety, nieprawidłowości w cyklu, pewne choroby. Wtedy lekarz może rozpocząć dalszą diagnostykę, leczenie i wyeliminować przyczynę niepłodności. Bardzo ważny jest wywiad z lekarzem i dialog, dlatego wizyty trwają dość długo.
To system diagnostyczno-leczniczy wykorzystujący najnowocześniejsze osiągnięcia nauk medycznych. U podstawy zaś leży nauczanie Kościoła, które wyraźnie podkreśla, że życie ludzkie jest owocem miłości małżonków. W naprotechnologii człowiek nie zastępuje Boga przez technikę i nie mianuje się kreatorem ludzkiego życia, ale współpracuje z naturą, jaką dał człowiekowi Bóg i w oparciu o wiedzę i medycynę znajduje powody trudności z płodnością i stara się je rozwiązać. W procesie diagnostyczno-leczniczym wielką wagę przykładamy do budowania właściwych relacji między małżonkami.

- Słyszałam, że zgłosiły się pierwsze małżeństwa i pojawiły się już telefony?

- Staramy się docierać jak najszerzej z informacją. Wiemy, że duszpasterze w swoich środowiskach i parafiach znają takie pary. Często małżeństwa dzielą się swoim bólem braku potomstwa, poszukując duchowego wsparcia u księży. Podczas konferencji rejonowych księży w Kielcach i w Miechowie miałam okazję zapoznać duszpasterzy z metodą naprotechnologii i koncepcją ośrodka. Wykazywali bardzo duże zainteresowanie. I rzeczywiście, dosłownie za kilka dni zgłosiło się pierwsze małżeństwo. Wszystkie niezbędne informacje pary mogą uzyskać również w Ośrodku Duszpasterstwa Rodzin przy ul. IX wieków Kielc, gdzie raz w miesiącu w piątki od godz. 16 do 18 odbywają się dyżury naszych pracowników. Tel.: 41 344-55-92. Tutaj uzyskają poradę, która pozwoli obrać kierunek działania. W Ośrodku będzie także psycholog i dietetyk. Centrum Medyczne OMEGA dysponuje nowoczesnym zapleczem diagnostycznym, dlatego nasi pacjenci będą mogli wykonać u nas niemal wszystkie badania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielki odpust krzeszowski w międzynarodowej oprawie

2018-08-15 19:08

ksww / Krzeszów (KAI)

Kilka tysięcy osób uczestniczyło w uroczystościach odpustowych ku czci Maryi Wniebowziętej w pocysterskim sanktuarium maryjnym w Krzeszowie. Sumie odpustowej przewodniczył biskup pomocniczy wrocławski Andrzej Siemieniewski. Przy ołtarzy stanęli również biskup senior Marian Buczek ze wschodniej Ukrainy oraz biskup Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii, pochodzący z nieodległej Kamiennej Góry.

KS. WALDEMAR WESOŁOWSKI

Każdego roku odpust krzeszowski gromadzi tłumy wiernych i pielgrzymów, którzy za wstawiennictwem Matki Bożej Łaskawej wypraszają potrzebne łaski. Na uroczystości przybywają wierni nie tylko z diecezji legnickiej, ale i z całego Dolnego Śląska, również z wielu stron Polski i z zagranicy, zwłaszcza z sąsiednich Czech i Niemiec.

W homilii wygłoszonej podczas sumy odpustowej bp Siemieniewski skupił się na słowie „zwycięstwo”. – To słowo występuje w wielu odsłonach. Dziś trzeba sobie uświadomić, że źródłem prawdziwego zwycięstwa jest Zmartwychwstanie Chrystusa. Jego zwycięstwo jest udzielane ludziom w Kościele. Jako pierwsza z ludzi doświadczyła tego Maryja, wzięta do nieba z ciałem i duszą – mówił w homilii bp Siemieniewski.

- Również my oczekujemy chwały, radości i zwycięstwa. Dokonuje się to na drodze walki duchowej przeciw pierwiastkom zła, grzechu, tego, co pozbawia nas nadziei i radości. Nie jesteśmy w tym sami. Wspiera nas Chrystus i Maryja. Oni prowadzą nas do zwycięstwa – kontynuował bp Andrzej.

Zaznaczył też, że pojęcie zwycięstwa odnosi się również do naszej historii. – Wspominamy dziś wydarzenia sprzed 100 lat, ale także te, z 1920 roku, określane mianem „cudu nad Wisłą”. Tam, gdzie jest walka w słusznej sprawie, mamy prawo się modlić i oczekiwać pomocy Boga. Dlatego chcemy dziękować dziś za dar wolnej Ojczyzny – mówił biskup pomocniczy wrocławski.

Zachęcił też wiernych, by modlili się o to, by współczesny patriotyzm, przeżywanie Ojczyzny było zgodne z wolą Boga. Przypomniał wiernym, że drogowskazami dla nas są nadal trzy słowa: "Bóg, Honor, Ojczyzna".

- Dbajmy o naszą Ojczyznę, wpatrując się zwłaszcza w przykład życia naszych polskich świętych, szczególnie św. Jana Pawła II, który uczył nas i nadal uczy miłości do Ojczyzny i prawdziwego patriotyzmu – mówił.

- Niech współczesny patriotyzm będzie przeżywaniem piękna Polski, pokazywaniem tego skarbu i dzieleniem się nim z innymi narodami, zwłaszcza z naszymi sąsiadami – zakończył bp Siemieniewski.

Na zakończenie Eucharystii Ksiądz Biskup poświęcił przyniesione przez wiernych bukiety ziół i kwiatów, po czym z bazyliki wyruszyła procesja z ikoną Matki Bożej Łaskawej.

Po wspólnej modlitwie kustosz ks. Marian Kopko zaprosił wszystkich do wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych wraz z Zespołem Artystycznym Żołnierzy Rezerwy Rota ze Złotoryi.

Warto też dodać, że uroczystości odpustowej w Krzeszowie towarzyszył festyn rękodzieła, podczas którego wolontariusze Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska zbierali datki na funkcjonowanie tej ważnej placówki wspierającej dzieci nieuleczalnie chore oraz ich rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem