Reklama

Prymas nie chciał oddać ks. Kamińskiego

2017-09-21 09:32

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 39/2017, str. 3

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Bp Romuald Kamiński jest człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Choć ma swoje zasady i potrafi stanowczo obstawać przy swoim, to jest jednocześnie człowiekiem dialogu, który z wielkim szacunkiem odnosi się do każdego człowieka

Romuald Kamiński pochodzi z tradycyjnej, katolickiej rodziny. Wychował się pośród malowniczych jezior w niewielkiej Janówce koło Augustowa. Jest najstarszym synem spośród pięciorga dzieci Hieronima i Teresy Kamińskich. – Kiedyś byłem u nich w rodzinnym domu i zapamiętałem szczególnie jego ojca. Widać było, że jest to człowiek z zasadami – mówi „Niedzieli” ks. dr Andrzej Kowalski, kolega kursowy bp. Kamińskiego.

Ten dom znajduje się 100 metrów od szkoły i 50 od kościoła. Nic dziwnego, że Romualdowi Kamińskiemu szło dobrze w nauce, ale i do kościoła często zaglądał. – Romek od młodych lat był ministrantem. W domu znajduje się wiele zdjęć, gdy razem ze służbą liturgiczną jeździł na łódki – mówi „Niedzieli” s. Samuela Kamińska, rodzona siostra bp. Kamińskiego oraz przełożona warszawskiej prowincji Sióstr Elżbietanek.

Obława Augustowska

Teren, z którego pochodzi nowy Ordynariusz warszawsko-praski został bardzo mocno naznaczony przez tragiczną historię. – Dziadka ze strony mamy zabili Niemcy, a dziadka ze strony taty Rosjanie – mówi s. Samuela. Koniec wojny nie oznaczał pokoju na tych terenach. Dziadek Biskupa, który był organistą w parafialnym kościele, zginął bez wieści w lipcu 1945 r. w Obławie Augustowskiej. – Przez dziesiątki lat w PRL-u ludzie bali się mówić o tym, co się wydarzyło. Zrozumiałem co się stało z moim dziadkiem dopiero, gdy byłem klerykiem w seminarium – mówił w jednym z wywiadów bp Kamiński.

Reklama

Jako biskup pomocniczy diecezji ełckiej zawsze uczestniczył w uroczystościach w Gibach koło Sejn, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający ofiary komunistycznego ludobójstwa. – Obława Augustowska to mały Katyń i ostatnia masowa zbrodnia na Polakach. Do dziś nie wiemy, co się stało z dziadkiem i ciotecznym bratem taty – mówił bp Kamiński.

Wojenne tragedie zahartowały rodzinę Kamińskich. Romuald po skończonej podstawówce w Janówce poszedł do szkoły zawodowej w Augustowie, a później trafił do technikum w Białymstoku. Natomiast po maturze wstąpił do warszawskiego seminarium przy Krakowskim Przedmieściu. – Chodziłam wtedy do piątej klasy szkoły podstawowej. W domu mało się mówiło co robi i gdzie się uczy Romek. Po prostu rodzice bali się komunistycznych represji – wspomina s. Samuela.

Praski kanclerz

Klerykiem był sumiennym, koleżeńskim i praktycznie wzorowym. – Ale w bardzo dobrym tego słowa znaczeniu. Nawet, jak ktoś nawywijał to starał mu się pomóc, a nie patrzeć z góry – wspomina ks. Wojciech Drozdowicz, który w 1981 r. razem z ks. Kamińskim przyjął święcenia kapłańskie. – Choć w seminarium bardziej trzymałem z takimi poczochranymi jak ja, to jednak wiedziałem, że na porządnego Romka zawsze możemy liczyć.

Po świeceniach trafił, jako wikariusz, do Otwocka. Ale już po dwóch latach został wezwany na Miodową, by zostać administratorem Domu Arcybiskupów Warszawskich i kapelanem prymasa Polski kard. Józefa Glempa. – Wtedy już w domu prawie nie bywał, bo ciągle gdzieś jeździł z Prymasem – mówi s. Samuela. – Brat zawsze był i nadal jest oddany służbie Kościołowi i ludziom, których Bóg stawia na jego drodze.

Gdy w 1992 r. doszło do podziału archidiecezji warszawskiej i powstała nowa diecezja warszawsko-praska jej ordynariusz bp Kazimierz Romaniuk nalegał, by ks. Kamiński razem z nim poszedł na drugą stronę Wisły. – Prymas początkowo się nie zgadzał. Nawet doszło do ostrych sporów o ks. Romualda między hierarchami. Ostatecznie Kardynał zgodził się, bo wiedział, że na Pradze trzeba budować wszystko od podstaw, a nowy ordynariusz też musi mieć zaufanych i dobrych współpracowników – wspomina ks. inf. Grzegorz Kalwarczyk, który był wówczas kanclerzem kurii metropolitalnej.

Za dużo pracuje

Ks. Romuald Kamiński został kanclerzem nowo utworzonej kurii warszawsko-praskiej, czyli piastował jedną z najważniejszych funkcji w diecezji. – Zna więc bardzo dobrze diecezje i kapłanów. Zapamiętałem go jako bardzo życzliwego księdza, który współdecydował o wielu ważnych sprawach, ale jednocześnie zawsze chciał księżą pomóc – wspomina ks. Krzysztof Ziółkowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Radzyminie.

Wieloletnia praca Księdza Kanclerza została doceniona, bo w 2005 r. papież Benedykt XVI mianował go biskupem pomocniczym diecezji ełckiej. Bp Kamiński na 12 lat powrócił w rodzinne strony. – Jest bardzo lubianym biskupem zarówno przez księży, jak i świeckich. To bardzo pracowity biskup, który pochyla się nad każdym człowiekiem. Proboszczowie bardzo często zapraszają go na swoje uroczystości – mówi „Niedzieli” ks. dr Marcin Maczan, rzecznik prasowy diecezji ełckiej. – Jest też doskonałym mediatorem, gdy zdarzają się konflikty. Potrafi budować i naprawiać mosty pomiędzy ludźmi... Będzie go w Ełku brakować.

W wolnych chwilach bp Romuald Kamiński lubi czytać. – Ukochaną jego powieścią jest Trylogia Sienkiewicza. Przeczytał ją już chyba kilkadziesiąt razy i ciągle nie ma dosyć – mówi s. Samuela. A czy ma jakieś wady? – Za dużo pracuje i nie ma czasu dla siebie. On wszystko robi dla ludzi i Kościoła... Taki ma charakter, którego już nikt nie zmieni – odpowiada siostra bp Romualda Kamińskiego.

Tagi:
arcybiskup

Australia: abp Wilson postanowił ustąpić ze stanowiska

2018-05-23 10:24

st (KAI) / Adelajda

Arcybiskup Adelajdy w Australii, Philip Wilson uznany wczoraj przez Sąd w Newcastle, w Nowej Południowej Walii winnym ukrywania przestępstw pedofilii ogłosił, że w najbliższy piątek ustąpi ze stanowiska.

Episkopat.pl

Abp Wilson nie wskazał, czy odwoła się od wyroku. 67-letni hierarcha został uznany winnym zatajenia nadużyć, jakich dopuścił się ks. James Fletcher w stanie Nowej Południowej Walii w latach siedemdziesiątych. Ks. Fletcher zmarł w więzieniu w 2006 r., rok po tym, jak uznano go za winnego ośmiu przypadków molestowania ministrantów i skazano na 10 lat pozbawienia wolności.

Sąd w Newcastle orzekł we wtorek 22 maja, że chłopcy powiedzieli ks. Wilsonowi o molestowaniu i że nie zgłosił tego, ponieważ chciał chronić reputację Kościoła. Oczekuje się, że wyrok w sprawie abp Wilson zostanie wydany w czerwcu b.r. Grozi jemu kara do dwóch lat więzienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pogotowieduchowe.pl

2018-07-19 20:20

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Wezwanie. Pogotowie rusza, choć jest nieco dziwne: lekarze bez kitli, nie dają zastrzyków, nie przepisują recept i nie zabierają do szpitala, choć zdarza się, że kierują do specjalisty. Nawet sygnał tego pogotowia jest zupełnie inny. Telefoniczny.

Pexels/pixabay.com

W tym roku minęło sześć lat od narodzin inicjatywy, której założeniem było stworzenie takiej przestrzeni, gdzie potrzebujący ludzie będą mieli bezpośredni dostęp do kapłana dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebują. Tak powstało pogotowie duchowe, które trwa, służy i wciąż się rozwija. Jego pomysłodawcą i inicjatorem jest kapucyn br. Benedykt Pączka.

Zielona żarówka

Na stronie pogotowieduchowe.pl znajduje się mapa Polski, na której zaznaczone są ikonki żarówek - jedne mają kolor czerwony, inne zielony. Te drugie informują, gdzie w tym momencie znajduje się kapłan, który czeka na telefon. Obok mapy widnieje także lista księży, przy których również znajdziemy ikonki żarówek informujące o ich gotowości. Warto jednak pamiętać, że może zdarzyć się sytuacja, w której mimo zielonej żarówki kapłan w danej chwili nie odbierze telefonu. Należy wtedy próbować ponownie za jakiś czas albo wybrać innego kapłana z listy.

18 h na dobę 7 dni w tygodniu

Obecnie w to dzieło zaangażowanych jest 17 kapłanów (zarówno diecezjalnych jak i zakonników) pracujących nie tylko w Polsce, ale i poza granicami kraju. Traktują swoje kapłaństwo jako misję i chcą być otwarci oraz dostępni dla ludzi w praktyce. Każdy z nich dyżuruje co najmniej jeden dzień w tygodniu (na stronie można dokładnie sprawdzić kto kiedy jest dostępny, a także przeczytać krótką informację na temat księdza, z którym w danym czasie można podjąć rozmowę). Kapłani dyżurują każdego dnia tygodnia od godz. 6.00 aż do północy. Od tego roku oprócz rozmowy telefonicznej istnieje także możliwość nawiązania kontaktu mailowego. Wystarczy wysłać wiadomość na adres kaplan@pogotowieduchowe.pl, w kilku słowach przedstawić się, tak by ksiądz wiedział, do kogo kieruje odpowiedź oraz zadać pytanie bądź nakreślić problem.

Chciałam być anonimowa

Jeśli natomiast nie masz potrzeby rozmowy, ale nosisz w sercu ważną dla Ciebie intencję, możesz poprosić o modlitwę. Wystarczy otworzyć zakładkę „Modlitwa" i wpisać intencję, a ta zostanie natychmiast przesłana do zgromadzenia, które w danym dniu podjęło się posługi modlitewnej.

Nie są to jedyne możliwości zaangażowania się w dzieło pogotowia duchowego. Zawsze przecież możesz „stanąć po drugiej stronie" i to ty swoją modlitwą lub postem wesprzeć tę inicjatywę - posługujących kapłanów oraz dzwoniące osoby. A o tym, że ludzie naprawdę dzwonią i otrzymują wsparcie oraz pomoc, świadczą m.in. ich świadectwa:

„Bardzo dziękuję za tę piękną inicjatywę. Rozmowa z kapłanem pomogła mi w trudnych chwilach po śmierci ważnej dla mnie osoby. Dzięki tej rozmowie odnalazłam ponownie właściwe ścieżki życia wewnętrznego, zyskałam też dobre rozeznanie tego, co się działo w moim sercu. Życzę kapłanom posługującym w Pogotowiu wszelkich łask i błogosławieństw. Pamiętam w modlitwie".

„Weszłam tutaj jakiś czas temu... Byłam w kryzysie... Pomyślałam, że zamiast zrobić coś głupiego zadzwonię na pogotowie duchowe. Wiedziałam, że wtedy dyżuru nie ma kapłan z mojego rejonu. Odpowiadało mi to, bo chciałam być anonimowa, nie chciałam by padła propozycja spotkania/rozmowy. Chciałam tylko porozmawiać, odwrócić złe myśli. Rozmowa, życzliwość i chęć pomocy tego kapłana z pogotowia pomogły mi.(...) Dziękuję bardzo za pogotowie. Wiem, że w sytuacji alarmowej mogę tu zadzwonić, spotkać się realnie w moim mieście. Nie muszę iść sama ze swoim ciężarem, bo Bóg posyła mi swoich kapłanów".

Pogotowieduchowe.pl - warto dobrze zapamiętać ten adres. Być może kiedyś ktoś z nas lub bliskich nam osób będzie potrzebował takiej pomocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Niemcy: potomkowie uczestników zamachu na Hitlera opowiadają się za silną i zjednoczoną Europą

2018-07-20 18:48

ts (KAI) / Berlin

Potomkowie uczestników zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 i innych niemieckich członków ruchu oporu w 74. rocznicę tego wydarzenia opowiedzieli się za silną i zjednoczoną Europą. „Jak wyglądałaby Europa dziś, gdyby tamten dzień przebiegł inaczej? Gdyby zamach von Stauffenberga się udał, gdyby Hitler zginął, a dyktatura w Niemczech zakończyła się już w 1944 roku?” – zastanawiają się autorzy okolicznościowego listu zamieszczonego na łamach berlińskiego „Tagesspiegel” z 20 lipca. List podpisało ok. 400 osób – potomków i krewnych uczestników wydarzeń sprzed ponad 70 lat.

karlherl/pixabay.com

„Ludzie «Kreisauer Kreis» (Kręgu z Krzyżowej) oraz wielu skazanych na śmierć członków ruchu oporu tamtych lat podkreślało, że marzyli o doczekaniu zjednoczonej Europy narodów, w której na pierwszym planie będzie człowiek, a nie naród, w której to, co wspólne, będzie miało większą wagę niż to, co dzieli” – głosi tekst w „Tagespost”. Jego autorzy zaznaczyli, że ta wizja sprzysiężonych w 1944 nie była odosobniona. O zjednoczonej Europie marzyli także członkowie innych ruchów opozycyjnych, jak np. „Białej Róży”.

Europejska wspólnota państw stoi dziś wobec groźby rozpadu. „Wydaje się, że wypracowane w czasach Oświecenia i umocnione po doświadczeniach drugiej wojny światowej takie podstawowe zasady, jak humanizm, solidarność i sprawiedliwość, stopniowo mają coraz mniejszą wartość” – stwierdzają autorzy i podkreślają, że „nie takie dziedzictwo mieli na myśli uczestnicy sprzysiężenia z 20 lipca 1944”.

„W przypadającą dziś rocznicę pragniemy przypomnieć odwagę i wizjonerską moc naszych rodziców, dziadków, pradziadków i krewnych oraz wyrazić nadzieję, że narodowe «drogi w pojedynkę» nie zagrożą zjednoczonej, silnej, pokojowej Europie, o której dla nas i dla naszych dzieci marzyli nasi przodkowie” – napisali potomkowie nieudanego zamachu na Hitlera w 1944 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem