Reklama

Jubileusz Bractwa Męki Pańskiej

2017-09-21 09:32

Agata Zawadzka
Edycja zielonogórsko-gorzowska 39/2017, str. 1

Agata Zawadzka
Członkowie Bractwa Męki Pańskiej ze sztandarem ku czci św. Weroniki Giuliani

Zostawiła po sobie liczący ok. 22 tys. stron dziennik, w którym opisała mistyczne spotkania z Jezusem. Jest ona również patronką Bractwa Męki Pańskiej. Jest to zgromadzenie wiernych, którzy oddają szczególną cześć Chrystusowi cierpiącemu za grzechy ludzi. Bractwo spotyka się w każdy trzeci piątek miesiąca, aby w bocznym ołtarzu, przy relikwiach świętej sprawować Eucharystię i przeżywać „Gorzkie żale”. Wspólnota ta zawiązała się w 1997 r. To wtedy do kościoła pw. Matki Bożej Królowej Polski w Gorzowie bp Adam Dyczkowski wprowadził relikwie – cząstkę serca i kości świętej. Od tego momentu rozpoczął się kult św. Weroniki. Po pewnym czasie, jeszcze tego samego roku, zawiązało się Bractwo Męki Pańskiej. Kiedy w 2007 r. kanonicznie ustanowiono sanktuarium św. Weroniki Giuliani, kult rozwijał się prężnie i coraz liczniejsze rzesze wiernych brały udział w uroczystościach związanych z relikwiami Weroniki.

W tym roku przypadają zatem dwie szczególne uroczystości związane z sanktuarium świętej oraz istniejącym w Gorzowie bractwem – sprowadzenia relikwii i zawiązania się wspólnoty oraz kanonicznego ustanowienia sanktuarium na gorzowskim osiedlu Staszica. Tegoroczne uroczystości odpustowe ku czci św. Weroniki były zatem okazją do podziękowania Bogu za dar tej szczególnej orędowniczki i pierwsze w Polsce jej sanktuarium.

Reklama

Mówi się, że każdy święty w Kościele ma swoje zadanie. Pan Jezus wybrał św. Weronikę jako ofiarę za grzeszników, a ona przyjęła rolę pośredniczki między Bogiem i ludźmi. Przyjęła ona drogę krzyża, przekonana, że miłość cierpiąca na mocy krwi Chrystusa może zadośćuczynić za grzechy innych. – Wykorzystajmy te dary, jakie Bóg nam daje przez tę świętą, i zapraszajmy innych, aby również z tych darów korzystali – apelował ks. inf. Roman Harmaciński, rozpoczynając Mszę św. dziękczynną za bractwo.

Tagi:
bractwo

300 lat tradycji brackiej

2017-08-24 10:12

Ks. Wacław Dokurno
Edycja toruńska 35/2017, str. 2

Tradycje chrześcijańskie w Przecznie sięgają ponad tysiąca lat, kiedy to mieszkańcy ziemi chełmińskiej należeli do państwa piastowskiego i wraz z Mieszkiem I przyjmowali chrzest

Zenon Smyk
Członkowie Bractwa Przemienienia Pańskiego z bp. Wiesławem Szlachetką

Pod koniec XIII wieku w Przecznie powstała parafia, w której na początku XIV wieku zbudowano istniejącą do dziś gotycką, kamienną świątynię dedykowaną tajemnicy Podwyższenia Krzyża Świętego. Przez kilkaset lat parafia obejmowała jedną wieś, której nazwa zmieniała się w ciągu wieków: Heimnisod (XIII wiek), Heimsoth (XVI wiek), Przesmno (XVII wiek), aby w XX wieku ustalić się jako Przeczno. W XIX wieku do Przeczna należały m.in. dwa folwarki zwane Wymisłowo i Dębiny, które w XX wieku usamodzielniły się jako odrębne sołectwa.

W XVII wieku w całej diecezji rozwijały się prężnie bractwa Przemienienia Pańskiego. Świadkiem żywotności bractwa w Przecznie jest istniejący do dziś ołtarz bracki dedykowany Przemienieniu Pańskiemu powstały przed 1700 r. O skali rozwoju bractw Przemienienia Pańskiego także w innych diecezjach świadczy fakt nadania im w 1750 r. statutu przez papieża Benedykta XIV.

W 1776 r. parafia w Przecznie została związana unią personalną z Biskupicami, gdzie wkrótce do plebanii przy nowej świątyni przeprowadził się proboszcz i odtąd kościół w Przecznie stał się kościołem filialnym przez całe dwieście lat. Nastąpiły trudne czasy zaborów, a po dwudziestoleciu niepodległości okupacja hitlerowska i niewola komunistyczna. Przez ten okres członkowie Bractwa Przemienienia Pańskiego w sposób szczególny troszczyli się o swój kościół, czego wymownym świadectwem jest rozwój odpustu brackiego, który stał się główną uroczystością odpustową w ciągu roku. Zmiany ludnościowe w XX wieku w obrębie całej parafii spowodowały, że większość członków bractwa znalazła się w obrębie wyodrębnionego sołectwa w Wymysłowie. W okresie niewoli hitlerowskiej i komunistycznej nie można było prowadzić formalnej działalności m.in. wyborów władz bractwa. Tradycje brackie były jednak przekazywane z ojca na syna wśród mieszkańców Wymysłowa. W statucie Bractwa, obowiązującym nieprzerwanie od XVIII wieku, bp Andrzej Suski dokonał w 2009 r. dla członków Bractwa w naszej parafii zmiany pacierza brackiego, którym jest obecnie codziennie odmawiany dziesiątek Różańca.

Spośród wielu zadań apostolskich, którymi zajmowali się członkowie bractwa, najbardziej widoczną jest dziś troska o oprawę liturgiczną: odpustu brackiego 6 sierpnia, całej oktawy uroczystości Bożego Ciała, procesji do kapliczki św. Rozalii 4 września oraz procesji rezurekcyjnej po nocnej liturgii Wigilii Paschalnej.

Obecnie nadszedł czas, by w sposób uroczysty odnowić swoje przyrzeczenia brackie i w realiach życia w niepodległej Ojczyźnie wzmocnić formalny wymiar jego działalności. Przy składaniu przyrzeczeń brackich podczas Mszy św. odpustowej 6 sierpnia użyto tradycyjnej formuły ze Statutu z 1750 r. Na tę uroczystość zaprosiliśmy bp. Wiesława Szlachetkę, który odbierał przyrzeczenia brackie.

Nasze bractwo działające nieprzerwanie przez ponad 300 lat jest świadkiem wiary całych pokoleń mieszkańców jednej z najmniejszych parafii w naszej diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trudności ateistów z podejściem do Całunu Turyńskiego

2018-07-19 08:45

(KAI/vaticannews) / Liverpool/Turyn

Specjaliści od medycyny sądowej z Liverpoolu stwierdzili, że na Całunie Turyńskim jest za dużo śladów krwi. Zdaniem znawców zagadnienia są to słabe argumenty, tym bardziej że nie analizowano samych śladów, lecz przeprowadzono jedynie symulacje na manekinach. Problem z tym niezwykłym kawałkiem płótna mają przede wszystkim niewierzący i krzewiciele ateizmu, a nie katolicy, dla których prawdziwość bądź fałszywość tej relikwii w niczym nie zmieni ich wiary. Ale jeśli Całun jest autentyczny, to trudno podważyć prawdziwość historycznych wydarzeń dotyczących Jezusa z Nazaretu, łącznie z Jego zmartwychwstaniem.

Graziako
Wizerunek Jezusa z Całunu Turyńskiego

W ten sposób włoska badaczka prof. Emanuela Marinelli, cytując kard. Giacomo Biffiego (1928-2015), skomentowała w Radiu Watykańskim kolejne sensacje na temat Całunu Turyńskiego. Jej zdaniem, tylko w ten sposób można wytłumaczyć łatwowierność i otwarcie niektórych środowisk na wszystko, co mogłoby podważyć autentyczność Całunu.

Uczona podkreśliła, że przedstawione 16 lipca dowody liverpoolskich specjalistów medycyny sądowej są bardzo słabe. Twierdzą oni bowiem, że na Całunie jest za dużo śladów krwi. Przyznają, że niektóre znajdują się na właściwym miejscu, inne zaś nie, w związku z czym wysuwają wniosek, że musiały zostać domalowane. Prof. Marinelli zaznaczyła, że dobrze zna te badania, bo przedstawiono je już przed 4 laty, ale dopiero teraz udało się je opublikować.

Według naukowców angielskich, przykładem śladów nieprawdziwych jest plama odpowiadająca ranie w boku Jezusa – powiedziała prof. Marinelli, dodając, że chodzi o wielką plamę krwi na Całunie w miejscu, gdzie Jezus został przebity włócznią. Tymczasem specjaliści z Liverpoolu nie nawiązują do poważnych badań, przeprowadzonych 40 lat temu, gdy prowadzono doświadczenia na ciałach ludzi, którzy - podobnie jak Jezus - zmarli na zawał serca. "Oni wzięli plastykowy manekin, taki jak w sklepie z odzieżą, nadziali na kij gąbkę z krwią i patrzyli, jak rozchodzi się krew po uderzeniu w bok manekina. Stwierdzili, że spływa ona inaczej niż na Całunie, stąd wysunęli wniosek o fałszywości Całunu. Przecież to niepoważne. To nie są poważne badania naukowe. Te zdjęcia z manekinem budzą tylko śmiech” - stwierdziła z mocą włoska uczona.

Przypomniała, że od kilkudziesięciu lat czynione są wielkie starania, by podważyć autentyczność Całunu. Inwestuje się w to wielkie pieniądze. Poważnym skandalem pozostaje też do dzisiaj sposób, w jaki przeprowadzono badania na datowanie płótna metodą radiowęglową, gdyż nie zachowano podstawowych kryteriów badań archeologicznych. Rozmówczyni rozgłośni papieskiej zwróciła uwagę, że próbkę do analizy pobrano z miejsca, najbardziej wystawionego na kontakt ze światem zewnętrznym, co - jak dobrze wiadomo - mogło wpłynąć na wynik badań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Licheń: Warsztaty liturgii tradycyjnej "Ars Celebrandi"

2018-07-20 09:06

Robert Adamczyk

W Sanktuarium Maryjnym w Licheniu Starym zakończyły się warsztaty liturgii tradycyjnej „Ars Celebrandi”. Wzięło w nich udział 200 osób z Polski i zagranicy: księży, ministrantów i osób świeckich. Każdy dzień warsztatów wypełniony był celebracjami Mszy św. w starej formie rytu rzymskiego, ćwiczeniami praktycznymi oraz śpiewem gregoriańskim.

Biuro Prasowe Sanktuarium Maryjnego w Licheniu Starym

Warsztaty, które w tym roku odbyły się po raz piąty, organizuje stowarzyszenie „Una Voce Polonia” - polski oddział Międzynarodowej Federacji „Una Voce”, organizacji uznawanej przez Stolicę Apostolską za oficjalną reprezentację katolików świeckich przywiązanych do tradycyjnej liturgii łacińskiej.

Zobacz zdjęcia: Msza św. pontyfikalna w bazylice w Licheniu

„Najważniejszym tegorocznym wydarzeniem była wizyta abp. Guido Pozzo, sekretarza Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, odpowiedzialnej za katolików przywiązanych do tradycyjnej liturgii na całym świecie. W dniu 18 lipca, tj. w środę, hierarcha odprawił uroczystą Mszę św. pontyfikalną w bazylice pw. Najświętszej Maryi Panny Licheńskiej oraz spotkał się z uczestnikami warsztatów” – powiedziała dr Dominika Krupińska, rzecznik warsztatów.

Warsztaty trwały od 12 do 19 lipca br., a głównym miejscem celebracji był kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej znajdujący się w starej części licheńskiego Sanktuarium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem