Reklama

„Pokot”...a wszyscy wokół zamilkli

2017-09-27 10:10

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 40/2017, str. 15

Materiały prasowe

Zmieniły się polskie władze, zmienił się ton mediów publicznych, jednak to, co najważniejsze – kultura, a szczególnie polska kinematografia... ani drgnęły. Jak leżały i ideologicznie zatruwały swoich widzów i słuchaczy, tak leżą. Nadal znajdują się w rękach uzurpatorów, którzy – siłą – usiłują narzucić całemu społeczeństwu wzorce etyczne i wyobraźnię, które budzą dreszcz obrzydzenia u normalnie pojmującego człowieka.

Przykładem niesłychanej bezczelności – zakrawającej na prymitywną prowokację – jest dofinansowanie przez Polski Instytut Sztuki Filmowej produkcji filmu „Pokot” w reżyserii Agnieszki Holland. Skoro jednak ta bezczelność przeszła bez echa, obecne kierownictwo PISF postanowiło jeszcze mocniej napiąć cięciwę skandalu i... patronować ubieganiu się filmu pani Holland o nominację do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej („Oscara”) dla najlepszego nieanglojęzycznego filmu. Tak więc publiczne pieniądze pójdą na promocję obrazu Polski przedstawionego w tym obłąkańczym filmie.

Dlaczego formułuję tak ostrą ocenę najnowszego „dzieła” pani Holland? Bo „Pokot” nie jest żadnym filmem, żadną opowieścią, żadną artystyczną prowokacją – formuła filmowa stanowi w nim jedynie pretekst do zaprezentowania propagandowego, brutalnego w swojej wymowie, manifestu ideowego. Oto okazuje się, że mszcząca się za zabicie swoich dwóch wałęsających się psów emerytowana inżynier zabija myśliwych, pali kościół i dostępuje swoistego wniebowstąpienia do ekologicznego raju. Cały film Holland to wezwanie do zrównania zwierząt z ludźmi, do nadania im takiego samego statusu i rozpatrywania śmierci każdego ze zwierząt na równi ze śmiercią człowieka. Człowiek w filmie „Pokot” to istota brutalna, pozbawiona refleksji i często napędzana jedynie prymitywnymi morderczymi instynktami. Manifest Holland to w istocie prymitywna wizja powrotu do neopogańskiego czczenia natury i uznawania jej prymatu nad człowiekiem.

Reklama

„Dzieło” Holland jest jednocześnie mocno nieporadne scenariuszowo, ma zaledwie naszkicowane tło, papierowe postaci, a jego najważniejszą osią jest konflikt między tradycyjnie rozumianym prawem naturalnym – które jest w nim wyszydzone na wszelkie sposoby – a neopogańskim ekologizmem, swoistym ekonazizmem.

Holland w swoim filmie twierdzi, że zabijanie ludzi, którzy wyznają inny niż ekologiczny sposób widzenia świata, jest uzasadnione, a nawet wskazane. Ekoterroryzm to, jej zdaniem, jedyne wyjście z pułapek współczesności. Film Holland jest prymitywną agitką, tym bardziej niebezpieczną, że uzasadniającą przemoc i nadającą naturze charakter wszechogarniającego absolutu. Holland twierdzi, że nie ma Boga, że nie ma nadprzyrodzonego charakteru ludzkiej natury, jest natomiast fascynujące misterium przyrody, które dyktuje własny – naturalistyczny – rytm postępowania.

Dofinansowanie takiego filmu z pieniędzy publicznych jest aktem wyjątkowej bezczelności i zagrania na nosie katolickiej publiczności. Ta publiczność zresztą gremialnie film odrzuciła i po prostu go w kinach nie obejrzała. Wtedy miał miejsce następny akt prowokacji: wyłożono kolejne państwowe fundusze na to, aby „Pokot” nagłośnić na arenie międzynarodowej. To nic, że polska publiczność tego filmu nie chce. Organizatorzy międzynarodowej kampanii nic sobie z tego nie robią. Wmuszą nam ten film na siłę, a jak zwymiotujemy, to jeszcze raz... aż nauczymy się cenić nowe wartości i nowe głoszące je dzieła.

Manifest Holland jest przemyślany. Nie pozostawia żadnych niedomówień. Jest to manifest ekopogaństwa. Holland z premedytacją wywraca wszelkie wartości, drwi z prawa naturalnego, wyszydza Biblię i jej przesłanie: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Ksiądz w jej filmie uosabia głupotę, tępe wstecznictwo i hołdowanie najgorszym, drzemiącym w nas instynktom. Zatem kiedy w finałowej scenie główna bohaterka pali kościół, widzowie czują, że jest to zasłużona kara za ekozaprzaństwo.

Wokół „Pokotu” wszyscy nabrali wody w usta. Po kątach sarkają, że być może film ma scenariuszowe i realizacyjne niedostatki, ale za to jaki jest uniwersalny, jakie niesie modne przesłanie. Dzięki temu ma szanse zostać dostrzeżony na świecie.

Od dłuższego więc czasu środowisko niepodzielnie władające polską kinematografią promuje filmy kłamiące na temat polskiej historii („Ida”) i świadomie atakujące tradycję i narodowe wartości. Tym razem lewicowa dyrektor PISF Magdalena Sroka (była zastępczyni postkomunistycznego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego) zasłoniła się kuriozalnym jury, które selekcjonowało filmy polskie, aby wysunąć oficjalną kandydaturę do „Oscara”. Jury obradowało w składzie: Paweł Pawlikowski (przewodniczący), Grażyna Torbicka, Stefan Laudyn, Artur Reinhart, Tomasz Wasilewski, Agnieszka Smoczyńska i Magdalena Sroka. Tym ludziom zawdzięczamy przemoc i nieliczenie się z gustami większości widzów. Ci ludzie mają serdecznie w nosie wyznawane przez nas wartości. Ci ludzie także usiłują przemocą zaszczepić nam wyznawane przez siebie przekonania. Są ślepi na ewidentne wady „Pokotu”, głusi na złą, manieryczną muzykę towarzyszącą filmowym scenom. Przyświeca im jeden zasadniczy cel: oświecić „ciemniaków”, z misjonarską gorliwością chcą nas przerobić i zmienić, a jak wiadomo – film najmocniej przemawia do emocji i najpełniej formuje postawy.

Czym w istocie jest kampania, którą reprezentuje film pani Holland? To przemyślana i agresywnie upowszechniana neopogańska droga do zniszczenia katolicyzmu! Podstawą tego myślenia jest klasyczne kłamstwo i manipulacja, którą w filozofii ocenia się jako trick: „pars pro toto” (część zamiast całości). Do roli wartości najwyższej podnosi się naturę, jej istnienie, i z tej perspektywy buduje się zupełnie nową etykę i ontologię. To jest świat pozbawiony Boga, świat, który Boga nie potrzebuje, jest nawet wrogi w stosunku do Boga.

Manifest takiego właśnie świata przygotowała – stosując grubą fastrygę i rezygnując z artystycznej wypowiedzi na rzecz propagandowej treści – reżyser Agnieszka Holland. „Pokot” jest filmem kuriozalnym, złym warsztatowo, topornym scenariuszowo i świadomie nihilistycznym w treści. Nikomu to jednak nie przeszkadza. Komisja pod faktyczną wodzą pani Sroki zlekceważyła tak dojrzałe i pełne dzieła, jak „Wołyń” czy „Ostatnia rodzina”, i siłowo skierowała publiczne środki na promocję filmu skandalicznego artystycznie i ideowo.

Wszyscy milczą – albo pogodzeni z faktem, że filmy nigdy nie będą domeną naszej narodowej kultury, albo też uniesieni rewolucyjnym zapałem „cywilizowania polskiego chama”. Politycy pokornie zwiesili głowy. Wszyscy pogodziliśmy się z faktem, że polskim środowiskiem filmowym niepodzielnie władają postkomuniści?!

Nie zamierzam się z tym godzić. Gotów jestem słać listy do wszystkich wielkich w Polsce. Skandal z „Pokotem” musi zostać zakończony! Ten film nie może reprezentować Polski w świecie. Nic do rzeczy nie ma tu bredzenie o artystycznej wolności. Publiczne pieniądze nie mogą być kierowane na grafomańskie omamy artystki, która polskiego społeczeństwa po prostu nienawidzi. Pora, aby pani Holland i podobnie do niej myślący artyści przestali – za nasze pieniądze – pluć nam w twarz.

Tagi:
film

Mama Anny Lewandowskiej reżyseruje film o służebnicy Bożej Stanisławie Leszczyńskiej

2018-07-18 17:38

azr (Dobre Nowiny/KAI) / Warszawa

Maria Stachurska, matka Anny i teściowa Roberta Lewandowskiego reżyseruje film o służebnicy Bożej Stanisławie Leszczyńskiej, która była jej krewną. O produkcji upamiętniającej heroiczną postawę "położnej z Oświęcimia" opowiada na łamach czasopisma ewangelizacyjnego "Dobre Nowiny".

Kl. Kamil Gregorczyk
Stanisława Leszczyńska - witraż

Jak wyjaśnia Maria Stachurska, realizacja filmu o służebnicy Bożej, Stanisławie Leszczyńskiej, która była jej cioteczną babcią, to pomysł, który dojrzewał w jej rodzinie przez lata.

"Od lat myślałam o jego nakręceniu. Wielokrotnie rozmawiałam z moimi nieżyjącymi już wujkami i to oni inspirowali mnie do zrobienia filmu o ich matce. Przekazywali mi różne pamiątki po niej i dokumenty" - opowiada Maria Stachurska w wywiadzie dla czasopisma ewangelizacyjnego "Dobre Nowiny". Wspomina, że Stanisława Leszczyńska, która w obozie koncentracyjnym w Birkenau odebrała ponad 3000 porodów, była osobą cichą, powściągliwą i pogodną, choć zarazem wzbudzającą respekt.

"O jej życiu obozowym wiemy tylko z dokumentu 'Raport położnej z Oświęcimia'. Bardzo długo szukałam świadków, osób, które Stanisławę znały. Docierałam do kobiet, których porody przyjęła w Auschwitz" - relacjonuje autorka filmu. Jak zapowiada, w powstającym filmie przewodnikiem po losach Leszczyńskiej będzie jej wnuk.

Stanisława Leszczyńska urodziła się 8 maja 1896 r. Dzieciństwo spędziła w Łodzi i Rio de Janeiro, skąd powróciła wraz z rodziną przed wybuchem I wojny światowej. W 1922 r. ukończyła z wyróżnieniem warszawską szkołę położniczą. Podczas II wojny światowej rodzina Leszczyńskich działała w łódzkich strukturach Narodowych Sił Zbrojnych. Działalność ta zakończyła się dla Stanisławy wywiezieniem do obozu Auschwitz-Birkenau. Od kwietnia 1943 r. do stycznia 1945 (tj. do wyzwolenia obozu), Leszczyńska służyła w KL Birkenau jako położna, sprzeciwiając się kierownictwu obozu. Udało jej się odebrać w tym czasie ok. 3000 porodów.

Dramatyczne wspomnienia spisała w "Raporcie położnej z Oświęcimia", opublikowanym po raz pierwszy w 1965 r. Na podstawie książki powstał spektakl "Oratorium oświęcimskie". Zmarła wskutek choroby nowotworowej jelit 11 marca 1974 r. Jej proces beatyfikacyjny na etapie diecezjalnym rozpoczął się w 1992 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza św. na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto

2018-07-18 09:06

kos / Warszawa (KAI)

Uroczystą Msza świętą celebrowaną na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto zainaugurowano 74. rocznicę wyzwolenia Ankony oraz innych miejscowości regionu Marche przez żołnierzy gen. Władysława Andersa. Eucharystię celebrował ks. kpt. Marcin Janocha, sekretarz biskupa polowego Wojska Polskiego. Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk uhonorował medalem „Pro Patria” Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu za wieloletnią opiekę nad grobami polskich żołnierzy pochowanych na Cmentarzu Wojennym w Loreto.

Piotr Kłeczek

W dwudniowych uroczystościach uczestniczy grupa byłych żołnierzy II Korpusu Polskiego we Włoszech (m.in. 14 weteranów walk o Ankonę), Krzysztof Kozłowski, sekretarz stanu w MSWiA , Bogusław Nizieński, przewodniczący Rady do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przy Szefie UdSKiOR, poseł Małgorzata Zwiercan oraz senator Anna Maria Anders, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik prezesa Rady Ministrów ds. dialogu międzynarodowego.

Msza św. została odprawiona zgodnie z ceremoniałem wojskowym.

W homilii ks. kpt. Marcin Janocha podkreślał, że spoczywający na cmentarzu w Loreto Polacy polegli w imię najwyższych wartości. – Chcemy dziękować za ofiarę krwi żołnierzy II Korpusu Polskiego, którzy walcząc na ziemi włoskiej, mieli w głowie tylko jedno marzenie: wolną i niepodległą Polskę. Chcemy dziś wykrzyczeć: chwała bohaterom poległym na polu walki w imię najwyższych wartości – powiedział.

Kapelan Ordynariatu Polowego przypomniał okoliczności zmagań sprzed 74 laty i wyraził wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się do upamiętniania żołnierzy poległych o Ankonę i inne miasta włoskie.

Po zakończeniu Eucharystii, na cmentarzu odbyła się ceremonia złożenia wieńców.

Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych uhonorował medalem „Pro Patria” Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu za wieloletnią opiekę, jaką siostry sprawują nad grobami polskich żołnierzy pochowanych na Cmentarzu Wojennym w Loreto.

– Skłaniamy dziś nisko głowy i modlimy się na grobach ponad tysiąca pochowanych na tym cmentarzu żołnierzy II Korpusu Polskiego, ale skłaniamy też nisko głowy przed weteranami walk o niepodległość, którzy są obecni tu razem z nami, którzy przeżyli i dają nam świadectwo, że polski sztandar musi powiewać bardzo wysoko i zawsze ma kolor biało-czerwony – powiedział podczas uroczystości po zakończeniu Eucharystii Jan Józef Kasprzyk.

Ofensywa na Loreto i Ankonę była jedyną operacją przeprowadzoną samodzielnie przez żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych u boku aliantów podczas kampanii włoskiej. Plan natarcia na Ankonę opracował gen. Władysław Anders i jego sztab, któremu podporządkowano jednostki brytyjskie i Włoski Korpus Wyzwolenia. Zajęcie portu zaopatrzeniowego ułatwiło aliantom przełamanie kolejnego systemu niemieckich umocnień tzw. Linii Gotów w pobliżu rzeki Metauro.

Podczas walk o Ankonę II Korpus Polski stracił 388 żołnierzy, 1636 zostało rannych, a 126 uznano za zaginionych. Straty niemieckie były znacznie większe. Oszacowano je na ok. 800 poległych i 2400 rannych, czyli ok 30% walczących. Niemiecki 992 pułk grenadierów został zupełnie zniszczony, a 278 Dywizja Pancerna straciła znaczną część uzbrojenia i pojazdów.

Na pamiątkę wydarzeń, na Bramie Świętego Stefana w Ankonie (Porta Santo Stefano), umieszczono tablicę upamiętniającą polskich żołnierzy. Napis na niej przypomina o „walecznych żołnierzach II Korpusu Polskiego, którzy umierali za swoją i naszą ojczyznę…”.

Polski Cmentarz Wojenny w Loreto jest jedną spośród czterech polskich nekropolii usytuowanych na ziemi włoskiej. Znajduje się tu 1112 grobów polskich żołnierzy II Korpusu Polskiego z okresu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Włochy: proces beatyfikacyjny matki, która oddała życie, aby ratować dziecko

2018-07-18 16:21

vaticannews / Rzym (KAI)

W Rzymie rozpoczął się proces beatyfikacyjny 28-letniej matki, która oddała życie, by ratować swe nienarodzone dziecko. U Chiary Corbello Petrillo zdiagnozowano raka, gdy była w ciąży. Aby móc urodzić upragnione dziecko, zrezygnowała z chemioterapii. Zmarła 13 czerwca 2012 r.

ACKI/pixabay.com

„Świecka kobieta i matka rodziny, żona i mama o ogromnej wierze w Boga” – czytamy w dokumencie ogłaszającym rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego sługi Bożej Chiary Corbello Petrillo. Podkreśla się w nim, że „jej ofiara jest latarnią światła nadziei, świadectwem ogromnej wiary w Boga, który jest dawcą życia, a także przykładem miłości większej od lęku i od śmierci”. Dokument podkreśla, że w ciągu minionych lat znacznie umocniła się fama świętości tej bohaterskiej matki. Już w czasie ceremonii pogrzebowej wikariusz papieski dla diecezji rzymskiej, kard. Agostino Vallini, nazwał ją „drugą Joanną Berettą Mollą”.

Chiara Corbello Petrillo bardzo pragnęła zostać matką. Przed zachorowaniem na raka urodziła już dwoje dzieci – Marię i Dawida, oboje jednak zmarli zaraz po porodzie na skutek wrodzonych upośledzeń. Gdy po raz trzeci zaszła w ciążę lekarze powiedzieli jej, że ma szanse urodzić zdrowe dziecko. Tym razem jednak to ona zachorowała na złośliwego raka jamy ustnej.

Aby jej synek mógł przyjść zdrowy na świat, konieczne było poświęcenie matki. W czasie ciąży Chiara zrezygnowała całkowicie z terapii ratującej jej życie. Postępy choroby nowotworowej spowodowały, że straciła oko. Po narodzinach syna przeszła chemioterapię i naświetlania, było już jednak za późno. Przed śmiercią napisała list do swego synka: „Idę do nieba, aby zaopiekować się Marią i Dawidem, ty zostajesz tutaj z tatusiem. Będę się za ciebie modlić”. Jej mąż podkreśla, że nigdy nie miała wątpliwości co do tego, że podjęła słuszną decyzję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem