Reklama

Czas dla rodziny w Kalwarii

2017-09-27 10:53

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 40/2017, str. 1

Robert Karp
Procesja ofiarna w Kalwarii Zebrzydowskiej

– Rodzinny dom stanowi wspólnotę niepowtarzalnej szansy uczenia się człowieczeństwa. Wspólnota rodzinna jest przestrzenią, gdzie człowiek zdobywa szlify poprawnego „poruszania się” w społeczeństwie, to jest najlepsza szkoła elementarnych wartości – przypomniał bp Piotr Greger 16 września na 10. Diecezjalnej Pielgrzymce Rodzin do Kalwarii Zebrzydowskiej, zorganizowanej przez Wydział Duszpasterstwa Rodzin. Pielgrzymka przebiegała pod hasłem „Czas dla rodziny”

Setki pielgrzymów rozpoczęło modlitwę w deszczu na dróżkach kalwaryjskich. Tegoroczne rozważania stacji Drogi Krzyżowej wokół św. Brata Alberta i jego przesłania prowadzili wierni z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej z ks. prob. Krzysztofem Ryszką. Po nabożeństwie rodziny zebrały się na Mszy św. polowej pod przewodnictwem bp. Piotra Gregera i połączonej z odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich. Zebranych powitał bernardyn z sanktuarium kalwaryjskiego o. Ekspedyt Osiadacz. – Św. Jan Paweł II pielgrzymował do Matki Bożej Kalwaryjskiej i zawierzył jej wszystkie rodziny – przypomniał zakonnik. Bp Piotr Greger mówił o wartości domu rodzinnego. Wspomniał też swoje dzieciństwo. – Mam potrzebę serca, aby w tym szczególnym miejscu podziękować Bogu za to, że dał mi łaskę przyjścia na świat, wzrastania i dojrzewania w kochającej się rodzinie. Ta miłość miała wiele twarzy, nigdy nie była żadną formą pobłażania czy przymykania oka na popełnione zło. Rodzice, kochając, stawiali wymagania. Zwłaszcza mama uczyła nas, także moją młodszą siostrę, obowiązkowości. Ojciec zaś nauczył mnie odpowiedzialności za słowo. Do dziś pamiętam jego zmartwioną twarz i słowa: „Pamiętaj do końca życia: jeżeli komuś cokolwiek obiecasz, to musisz to zrobić, trzeba słowa dotrzymać, nawet wtedy, kiedy będziesz musiał na tym stracić. Bo to jest cena słowa, które mu dałeś” – wspominał bp Greger w homilii.

Dary niesione w procesji ofiarnej w tym roku przeznaczono na dzieła miłosierdzia, prowadzone przez diecezjalną Caritas. Jeszcze przed Mszą św. schola z Lipnika zaśpiewała „Akatyst ku czci Bogurodzicy”. Uczestnicy usłyszeli także świadectwo małżonków Lidii i Jarosława Tysnarzewskich z Bielska-Białej.

Tagi:
rodzina kalwaria

Do Wieczernika po ratunek

2018-05-16 11:23

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 20/2018, str. 30-31

Przed wojną natłok pielgrzymów był tutaj tak duży, że przezorni księża marianie na największe uroczystości wynajmowali dla nich cały skład wąskotorowej ciuchci, kursującej z Warszawy do Góry Kalwarii. Dzisiaj nie ma chyba takiego miejsca kultu religijnego na Mazowszu, które by tak szybko zdobywało popularność

Ks. Jan M. Rokosz MIC
Wieczernik na Mariankach w Górze Kalwarii – tu powstało nowe sanktuarium diecezjalne Mazowsza

Nic więc dziwnego, że kościół Opatrzności Bożej, zwany popularnie Wieczernikiem na Mariankach, zostanie ogłoszony sanktuarium diecezjalnym. Stosowny dekret odczyta uroczyście 20 maja br. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

„Sprawcą” tego całego religijnego zamieszania jest św. Stanisław Papczyński, pierwszy Polak, który założył zgromadzenie zakonne męskie – Księży Marianów. Zasłynął także jako spowiednik króla Jana III Sobieskiego, pierwszy w Polsce apostoł modlitwy za dusze czyśćcowe oraz jako ten, który na długo przed św. Faustyną głosił ideę Bożego Miłosierdzia i propagował kult Maryi Niepokalanej. Sanktuarium w Górze Kalwarii jest właśnie jemu dedykowane.

Na kłopoty... Papczyński

Za życia zasłynął cudami, a jego biografie odnotowują m.in. przypadki wskrzeszeń za jego pośrednictwem. Po śmierci nadal pomaga ludziom, a jego „specjalnością” jest rozwiązywanie kłopotów, które szczególnie trapią współczesnego człowieka. – W ciągu pół roku mojej pracy na Mariankach ochrzciłem pięcioro dzieci, które dzięki modlitwie do św. Stanisława zostały poczęte lub urodziły się zdrowe, mimo zdiagnozowanej choroby – zaświadcza ks. Jan Mikołaj Rokosz MIC, były generał Księży Marianów, a dziś kustosz nowego sanktuarium.

Na pomoc św. Stanisława Papczyńskiego, według księdza kustosza, obok rodziców, którzy mają problemy z poczęciem dziecka, albo matek, których ciąża jest zagrożona, mogą też liczyć dzieci z trudnościami w nauce, osoby pragnące wyzwolić się z nałogów, a także ci, którzy znajdują się w niebezpieczeństwie śmierci.

Marianie w Nowej Jerozolimie

Góra Kalwaria nosiła początkowo nazwę Nowa Jerozolima, zgodnie z życzeniem swego założyciela bp. Stefana Wierzbowskiego. Według jego zamysłu, powstałe w 1670 r. miasto miało być ośrodkiem pielgrzymkowym, pielęgnującym kult Męki Pańskiej i rządzącym się sprawiedliwymi prawami.

Bp Wierzbowski, który znał o. Papczyńskiego i bardzo go szanował, w 1677 r. przekazał mu dom i kaplicę św. Marcina. Jeszcze w tym samym roku marianie przeprowadzili się do wybudowanego trzy lata wcześniej kościoła Wieczerzy Pańskiej, opuszczonego przez siostry dominikanki.

„Stodoła” na bagnie

Wieczernik – od Zgromadzenia Księży Marianów zwany także kościołem na Mariankach – przechodził burzliwe koleje losu. Jego zmorą przez wieki był podmokły teren, co roku kościół zalewała woda. Jednak o. Papczyński przyjął dar bp. Wierzbowskiego z radością. Zakasał rękawy i wraz ze swoimi współbraćmi zabrał się do osuszania terenu. Efekt był taki, że na zmeliorowane grunty łakomym okiem zaczęli spoglądać i zgłaszać pretensje sąsiedzi. Doszło do tego, że o. Papczyński kilkakrotnie został pobity.

Podmokłe grunty cały czas dawały o sobie znać. Wilgoć, a także często wdzierająca się do kościoła i klasztoru woda oraz trudne warunki mieszkaniowe nie sprzyjały stabilizacji życia zakonnego. Do kościoła na wiosnę można było dostać się tylko łódką. Marianie kierowani do Wieczernika przybywali tam z wielką niechęcią i oporem.

Osierocony Wieczernik

Wspólnota zakonna na Mariankach nigdy nie była liczna. Po śmierci o. Papczyńskiego w Wieczerniku przebywało dwóch lub trzech księży oraz jeden albo dwóch braci. Przełom nastąpił w latach 70. XVIII wieku, kiedy to mieszkało tam ośmiu księży. Żyli w skrajnej nędzy.

Po trzecim rozbiorze Polski, kiedy Góra Kalwaria znalazła się pod panowaniem Prusaków prześladujących wszystkie zakony, klasztor dogorywał. Około 1850 r. marianie opuścili Wieczernik i zamieszkali w pobliskim Wyględowie. Ciosem dla całego zgromadzenia była jego kasata w 1864 r. w zaborze pruskim.

Powrót po stu latach

W latach 1864 –1952 w Górze Kalwarii duszpasterzowali księża diecezjalni. Po wojnie Wieczernik znajdował się nadal w opłakanym stanie. 31 marca 1952 r. prymas Polski abp Stefan Wyszyński całą parafię Górę Kalwarię wraz z Wieczernikiem i innymi kaplicami przekazał w ręce księży marianów. W marcu 1962 r. przystąpiono do tak długo oczekiwanej odbudowy kościoła Wieczerzy Pańskiej, a już 20 września tego roku nastąpiło jego poświęcenie.

Biały sarkofag św. Stanisława

Założyciel Zgromadzenia Księży Marianów o. Stanisław Papczyński zmarł 17 września 1701 r. Po pogrzebie trumnę z ciałem pochowano pod podłogą Wieczernika, w podmokłym gruncie.

Woda, która dostawała się do kościoła, zagrażała trumnie z doczesnymi szczątkami o. Stanisława i dlatego w 1766 r. został wybudowany bardzo skromny sarkofag, odpowiadający duchowi ubóstwa o. Papczyńskiego. Według miejscowej tradycji, sarkofag był zbudowany zgodnie z planami sławnego architekta królewskiego Jakuba Fontany. W tymże roku, za pozwoleniem bp. Feliksa Turskiego, sufragana warszawskiego, nastąpiło przeniesienie trumny ze szczątkami o. Stanisława do nowego sarkofagu, który istnieje do dziś.

Do jeszcze większej popularności Wieczernika na Mariankach przyczyniła się beatyfikacja (w 2007 r.) i kanonizacja (w 2016 r.) o. Stanisława Papczyńskiego.

W tradycji mariańskiej mocno jest podkreślana rola Opatrzności Bożej, która uratowała świątynię od totalnej ruiny i zagłady. No bo jak wytłumaczyć fakt, że Wieczernik ocalał jako jedyna świątynia z całego zespołu kalwaryjskiego, liczącego 35 kaplic, 7 kościołów i 5 klasztorów...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Znane blogerki modowe o tym, jak ważny jest ślub kościelny

2018-07-19 19:55

stacja7.pl

Znane blogerki modowe Biliźniaczki Laskowskie w rozmowie z portalem Stacja7.pl w prosty sposób wytłumaczyły, dlaczego ważny jest ślub kościelny. - Nigdy nie brałam pod uwagę takiej opcji, aby być z moim mężczyzną bez ślubu kościelnego – mówi Ania, która miesiąc temu zawarła związek małżeński, o czym informowała także na swoim blogu

Magdalena Pijewska

Bliźniaczki Laskowskie (ponad 37,5 tys. fanów na Instagramie) zajmują się promowaniem dobrych marek modowych, ale od dłuższego czasu zajmują się też promocją wartości chrześcijańskich w najlepszym tego słowa znaczeniu. W rozmowie ze Stacja7.pl dają najlepsze świadectwo wiary i wprost zaznaczają, że życie we dwoje musi mieć oparcie w sakramencie.

Ania podkreśliła znaczenie przysięgi małżeńskiej: - Przyrzekając przed ołtarzem miłość, wierność i uczciwość małżeńską nastawiamy się na to, iż w każdym momencie musimy razem stawiać czoła wyzwaniom, jakie na nas czekają w życiu. To przekonanie jest najpiękniejsze.

Druga z bliźniaczek, Ewa, która ma roczny staż małżeński, mówi, że moment wypowiadania słów przysięgi był jednym z najważniejszych w jej życiu: - Traktuje to bardzo poważnie, zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności.

Blogerki w wywiadzie podkreślają także, jak ważny dla nich był udział w naukach przedmałżeńskich.

Ewa: – Dla wielu osób jest to kontrowersyjny temat. Często słyszy się głosy ze strony młodych ludzi, że nauki przedmałżeńskie nie są potrzebne. A to jest naprawdę bardzo, bardzo ważne, aby wynieść z nich jak najwięcej.

Bliźniaczki Laskowskie zachęcają też młodych ludzi, by dzień przed samym ślubem odłożyli już sprawy organizacyjne i zajęli się przygotowaniem duchowym do tego najważniejszego dnia w życiu.

Ania: – Warto skupić się na tym, że zaczynamy nowy etap w swoim życiu, który będziemy budować z naszą ukochaną osobą i zacząć od zaproszenia Boga do naszej relacji. Myślę, że to jest najważniejsze. Jeśli będziecie o tym myśleć, to wszystko inne powiedzie się pięknie. I nawet małe wpadki tego nie zmienią. W końcu zaczynamy coś pięknego.


Cała rozmowa jest do przeczytania na portalu Stacja7.pl

Portal zaprasza także do lektury wydania o sakramencie małżeństwa i sposobach na dobre przygotowanie do ślubu. A w nim między innymi 5 praktycznych rad ojca Leona Knabita, popularnego benedyktyna, i jedna najważniejsza.

WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zabawa: dziś ostatni dzień zapisów na Miasteczko Modlitewne

2018-07-20 18:44

eb / Zabawa (KAI)

Dziś ostatni dzień zapisów na jedną z największych modlitewnych inicjatyw Katolickiego Stowarzyszeni Młodzieży. Miasteczko Modlitewne będzie otwarte od 27 lipca do 2 sierpnia. Powstanie przy sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie koło Tarnowa. Młodzi rozbiją tam namioty. Będą się wspólnie modlić i integrować.

Fotolia.com

Tegorocznemu ogólnopolskiemu spotkaniu towarzyszy hasło "Ducha masz? Chcesz?„Jest to zaproszenie skierowane do młodych, aby przez siedem dni trwania szkoły modlitwy u bł. Karoliny poznać, otworzyć się oraz doświadczyć Ducha Świętego” – podkreśla Magdalena Nowak, burmistrz Miasteczka Modlitewnego.Podczas rekolekcji zaplanowano dyskusje, spotkania w grupach, rozmowy z zaproszonymi gośćmi, czuwania modlitewne, koncerty zespołów, zabawy prowadzone przez wodzirejów.

Młodzież nie tylko będzie uczestniczyć, ale przede wszystkim tworzyć klimat spotkania poprzez pobyt w miasteczku namiotowym, przygotowywanie wspólnych posiłków, działania i życia we wspólnocie.Podobnie jak w ubiegłym roku, uczestnicy nocować będą w namiotach rozłożonych na terenie przy sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie, albo w szkole.

Zapisy na Miasteczko Modlitewne przyjmowane są do dzisiaj. Koszt udziału wynosi 180 złotych. Zgłoszenia przez formularz http:// tnij.at/273004 . Szczegółowe informacje znajdują się na stronie http://miasteczkomodlitewne.pl/

Miasteczko Modlitewne jest ogólnopolską inicjatywą KSM-u, która po raz pierwszy odbyła się w 2010 roku. Jej zalążkiem była dziewięciodniowa nowenna do błogosławionej Karoliny.

Karolina Kózkówna urodziła się 2 sierpnia 1898 r. w wielodzietnej rodzinie w podtarnowskiej wsi Wał-Ruda. Mimo młodego wieku i braku specjalistycznego wykształcenia prowadziła bardzo aktywne działania na rzecz społeczności lokalnej. Była animatorką i liderką życia religijnego.Należała do stowarzyszeń religijnych, angażowała się w tworzenie i formowanie nowej wspólnoty parafialnej powstałej z połączenia dwóch miejscowości, gdy została utworzona nowa parafia w Zabawie.

Uczyła katechizmu dzieci z wioski, organizowała dla nich zajęcia, przygotowywała do przyjęcia Komunii św. chorych współmieszkańców. Pomagała w prowadzeniu prywatnej biblioteki wujowi Franciszkowi Borzęckiemu, umożliwiała dorosłym dostęp do literatury religijnej.Wrażliwa na potrzeby chorych i biednych, odwiedzała ich w domach i wspierała w potrzebach. Była przykładem pracowitości i uczciwości oraz poczucia odpowiedzialności za rodzinę.

Swoją postawą zdobyła powszechne uznanie i szacunek wśród współmieszkańców, którzy mówili, że jest „pierwszą duszą do nieba”. Zginęła heroicznie, broniąc swej godności i honoru 18 listopada 1914 r., gdy została zaatakowana przez carskiego żołnierza, który w bestialski sposób ją zamordował.

Jan Paweł II beatyfikował Karolinę Kózkównę 10 czerwca 1987 r. w Tarnowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem