Reklama

Kongregacja w Kęszycy

2017-09-27 10:54

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 40/2017, str. 1

Ks. Adrian Put
Panel poświęcony diakoniom

W dniach 22-23 września w Diecezjalnym Ośrodku Szkoleniowo-Konferencyjnym w Kęszycy Leśnej odbyła się I Diecezjalna Kongregacja Diakonii Ruchu Światło-Życie naszej diecezji. To pierwsze tego typu spotkanie w dziejach oazy na Środkowym Nadodrzu

Wpoprzednich latach odbyły się dwa podobne do kongregacji diakonii spotkania (w 1996 i 2001 r.). Obecne spotkanie było jednak wynikiem powołania przez bp. Tadeusza Lityńskiego stowarzyszenia pod nazwą „Diakonia Ruchu Światło-Życie Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej”, którego celem ma być troska o rozwój ruchu oazowego w naszej diecezji.

Szczególnym gościem kongregacji był ks. Marek Sędek, moderator generalny Ruchu Światło-Życie z Warszawy. W homilii podczas Mszy św. czy też katechezy starał się pokazać, czym dziś ruch może służyć Kościołowi lokalnemu. – Tym podstawowym darem, charyzmatem, którym każdy z nas może służyć Kościołowi albo inaczej – spotkanym ludziom, jest charyzmat spotkania. Ten dar, który posiadamy, czyli szczęście spotkania z żywym Bogiem, możemy przekazywać innym. I to jest szczególny dar i charyzmat. Charyzmat spotkania z Ojcem przez Chrystusa w Duchu Świętym – i to właśnie doświadczenie mamy przekazywać innym – podkreślił ks. Sędek.

Reklama

W pierwszym dniu spotkania odbyła się jeszcze dyskusja na obecną kondycją ruchu w naszej diecezji. Bardzo ważnym doświadczeniem dla wszystkich uczestników kongregacji była wieczorna modlitwa uwielbienia prowadzona przez diakonię modlitwy na czele z ks. Robertem Patro. Był to czas na bardzo intensywne słuchanie tego, co Bóg mówi dziś do tego Kościoła, którym jest ruch oazowy w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

W drugim dniu delegaci kongregacji uczestniczyli w panelu poświęconym działalności diakonii diecezjalnych ruchu istniejących w diecezji. Mszę św. sprawowano z formularza o Maryi Dziewicy, źródle światła i życia. Ważnym wymiarem spotkania były także wybory kandydatów na moderatora diecezjalnego oraz delegatów do Diecezjalnej Diakonii Jedności. Słowo programowe moderatora diecezjalnego zakończyło tegoroczną kongregację. Jak podkreślono podczas spotkania – niekoniecznie musiała ona dać gotowe odpowiedzi na pytania. Czasem sukcesem jest mądrze postawić problem.

Tagi:
Ruch Światło‑Życie kongregacja

Nie taka młodzież straszna, jak o niej mówią

2018-02-22 10:40

Ewa Monastyrska
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2018, str. IV

Młodzi nie tylko muszą odnaleźć swoje miejsce w życiu, ale także znaleźć je w Kościele. A Ruch Światło-Życie czy Droga do Prawdy świadczą o tym, że młodzież poszukuje Boga i chce się Nim dzielić z rówieśnikami

Ewa Monastyrska
Uczestnicy tomaszowskich rekolekcji Ruchu Światło-Życie

Współczesna młodzież” nie cieszy się dobrą sławą. Jednak ostatnio można zaobserwować wzrost zainteresowania młodych ludzi Kościołem i Bogiem. Tylko w drugim tygodniu lutego blisko setka młodych ludzi wzięła udział w rekolekcjach w diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

Oaza

Oaza modlitwy to trzydniowe rekolekcje organizowane nie tylko dla osób zrzeszonych we wspólnocie Ruchu Światło-Życie, ale dla wszystkich chcących zacieśnić więzi z Bogiem. Tego typu rekolekcje trwały od 5 do 7 lutego przy sanktuarium Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Tomaszowie Lubelskim. W spotkaniu modlitewnym wzięło udział ponad 40 osób chcących doświadczyć obecności Boga. Nie wszyscy należeli do Ruchu Światło-Życie, jednak wszyscy poszukiwali Boga. – Nie należę do oazy, ale przyszłam tu, by poprawić relacje z Panem Bogiem, pogłębić bliskość z Nim, a także, by odnaleźć ciepło. Najważniejsze dla mnie jest to, by to trwało. Nie chodzi o to, by zachłysnąć się tymi uczuciami raz, ale aby trwało to dłużej. Podczas adoracji było mnóstwo ciepła i bliskości Pana. Nie było to jakieś spektakularne, zewnętrzne uzdrowienie, ale wewnątrz zmieniło się wiele – wyjaśniła swoją obecność podczas rekolekcji Agnieszka Greszta.

W tym roku tematem przewodnim rekolekcji było ciepło. Dlaczego? – W poprzednim roku mieliśmy problem, ponieważ podczas rekolekcji zepsuł nam się piec i było okropnie zimno. Dlatego za temat rekolekcji tym razem obraliśmy ciepło, które otrzymujemy od Pana Boga, ale także to, które możemy dać drugiemu człowiekowi. Podczas tych 3 dni poruszyliśmy trzy sprawy. Pierwszego dnia odkrywaliśmy braki w naszym wewnętrznym cieple i wszelkie trudności, jakie dotykają człowieka, także grzech. Drugiego dnia skupialiśmy się na tym, jak to ciepło zdobywać, pozbyć się swojego grzechu, czyli jak zburzyć swoje Jerycho. Trzeciego dnia rozmawialiśmy o tym, jak tym ciepłem dzielić się z innymi – wyjaśniła przebieg rekolekcji animatorka Kinga Krupa.

Droga

W Majdanie Wielkim zorganizowano 9 lutego kurs Droga do Prawdy, który miał przygotować młodzież do sakramentu bierzmowania. – Jest to forma dynamicznych rekolekcji oparta o głoszenie kerygmatu. Prowadzi je młodzież formująca się we wspólnocie Galilea. Osią formacji są cotygodniowe spotkania modlitewne połączone z rozważaniem Słowa Bożego. W Krasnobrodzie takie spotkania odbywają się wieczorami w piątki – wyjaśnił ks. Piotr Jakubiak, odpowiedzialny za Drogę Do Prawdy na terenie krasnobrodzkiej parafii. Niekiedy rekolekcje te organizowane są także w innych miastach i wioskach. Te, które odbyły się w szkole w Majdanie Wielkim, zgromadziły 47 osób. – Myślę, że Pan Bóg mówi do nas cały czas to samo, że bardzo nas kocha i pragnie, abyśmy do Niego przychodzili. Zaprasza nas do wspólnej relacji i przyjaźni – powiedziała Izabela Bronikowska, dyrektor kursu DDP.

Modlitwa

Dom rekolekcyjny, w którym odbywała się Oaza Modlitwy, udekorowany był plakatami, planszami, obrazkami i taśmami. Jak wyjaśniali organizatorzy rekolekcji, do młodzieży trzeba trafić w odpowiedni sposób. – Z taką młodzieżą pracuje się bardzo dobrze. Odkąd jestem księdzem pracuję z młodzieżą gimnazjalną. Sporo można się nasłuchać, jaka to młodzież w gimnazjum jest zła. A ja jestem bardzo zadowolony ze współpracy z młodymi ludźmi. Moim zdaniem, czasy tekstu drukowanego dawno już minęły. Teraz potrzeba obrazu, doświadczenia. Dzisiaj młodzież jest ambitna. Nie przyjmuje treści zbyt szybko, ani takich treści, które nie są dla nich uzasadnione. Dlatego staramy się tego typu formy spotkań modlitewnych budować na zasadzie przeżyciowym, żeby nie była to tylko treść, ale także adoracja, osobisty czas. Z drugiej strony chodzi też o przygotowanie ambitniejszych form, by mogli się bardziej zaangażować i dostrzec, że nie jest to suche podanie treści, ale coś, co przemawia do nich wprost. Ważne jest też, by to, co przyjmują, jako treść, było w jakiś sposób przez nich wypracowane. Wtedy łatwiej to do nich trafia – stwierdził organizator rekolekcji oazowych ks. Mariusz Skakuj.

Spotkanie z młodymi ludźmi ma na celu przede wszystkim doprowadzenie ich do Chrystusa. – Dzisiejsza młodzież szuka sensu życia. I wielu młodych odnajduje go poprzez osobiste doświadczenie mocy Ducha Świętego i żywej obecności Jezusa podczas kursów ewangelizacyjnych Droga do Prawdy – stwierdził ks. Piotr Jakubiak.

Młodzi świadkami dla młodych

Ponoć nic nie działa bardziej niż świadectwo życia. Potwierdza się to zwłaszcza wśród młodzieży, która swoim zaangażowaniem na rzecz Boga i Kościoła „zaraża innych Panem Bogiem”. – Wiem, że są młode osoby, które poszukują Pana Boga. To jest dla mnie mocny sygnał i mocne świadectwo. Wiem, że osoby, które trafiają do nas, przyszły dzięki świadectwu innych osób – swoich rówieśników. Na korytarzach szkolnych młodzi pytają czy mogą przyjść, bo słyszeli, że jest takie spotkanie, a oni szukają czegoś więcej w swoim życiu. Można powiedzieć, że Bóg jest „zaraźliwy” dzięki entuzjazmowi świadectwa młodego człowieka. Jest sporo ludzi, którzy nie wstydzą się Jezusa na co dzień, a to przyciąga innych – wyjaśniał ks. Mariusz Skakuj.

Młodzi ludzie postanowili dzielić się także swoimi umiejętnościami, co sprawiło, że rekolekcje współorganizowane były przez młodych dla młodych. – Jest mało czasu na ogarnięcie wszystkiego i trochę mało śpimy, gdy trzeba nagle przygotować plakaty, bądź coś powycinać. Daje to jednak ogromną satysfakcję. – powiedziała Kinga Krupa, animatorka w Ruchu Światło-Życie.

Młodzież sama wyznaje, że wspieranie rówieśników w poznaniu Boga jest dla nich dzieleniem się tym, co sami mają najlepsze. – Chcę ewangelizować i dawać młodzieży poczucie, że Bóg naprawdę nas kocha! Spełniam przez to wezwanie Jezusa, abyśmy głosili Ewangelię. Na rekolekcjach DDP doświadczyłem tylu łask, że postanowiłem powiedzieć o tym innym. Na kursie dzieją się tak piękne rzeczy. Młodzież doświadcza, że Bóg naprawdę jest pośród nas obecny. Młodzi ludzie często szukają szczęścia w rzeczach, której dają je nam na moment. Spędzanie czasu na rekolekcjach daje człowiekowi szczęście, które może trwać wiecznie. I za to właśnie chwała Panu – opowiadał Paweł Korga, który pomagał w organizowaniu DDP.

Młodzi Bogiem silni? Ale po co?

Pozostaje wciąż aktualne pytanie: Dlaczego młodzi ludzie poszukują Boga w dobie Internetu, gier komputerowych, czy substancji uzależniających. Poszukują Chrystusa, choć dla niektórych ich rówieśników stał się On jedynie postacią historyczną.

– Jak ktoś raz ogrzeje się Bożym ciepłem, to nie chce już siedzieć w chłodzie. Od pięciu lat formuję się w oazie. Moja wiara od tamtego czasu tak naprawdę się zaczęła. Nie wyobrażam sobie, że mogę wrócić do czasu sprzed tych doświadczeń – wyznała Kinga Krupa.

Bóg wydaje się być problemem i trudnością w życiu. Jednak nie dla wszystkich. – Wybieram Boga, bo z Bogiem jest łatwiej walczyć z codziennością, z kłopotami w szkole czy z nauką. Wszyscy mówią, że z Nim jest trudniej i ciężko jest wierzyć, a mnie osobiście On pomaga. Myślę, że młodzi ludzie mają kiepski obraz Pana Boga. Młodzież ma teraz dużo kładzione do głowy i tego jest full: gry komputerowe, seriale i telewizja próbują odciągnąć od Pana Boga. Warto jednak się przełamać, bo gdy już to człowiek zrobi, to wcale nie zastanawia się nad tym, że wierzy, tylko zastanawia się, co dalej. Z czym mam problem, co jest do poprawienia – wyjaśnia Agnieszka Greszta podczas Oazy Modlitwy w Tomaszowie Lubelskim.

Rekolekcje i kursy dla młodzieży, takie jak Droga do Prawdy, sprawiają, że młodzi ludzie odnajdują Boga i chcą z nim pozostać na zawsze. – Jestem pierwszy raz na kursie, ale myślę, że nie ostatni. Odkryłam tutaj prawdziwą siebie i bardzo się cieszę, że mogłam tu spotkać się na nowo z Panem Bogiem i doznać Jego wielkiej Miłości – wyznała podczas kursu Paula Kawka.

Choć zapewne wśród młodzieży znajdą się i ci, którzy Boga jeszcze w swoim życiu nie odnaleźli, to należy pamiętać, że jest już ogromna grupa stanowiąca zaczyn i przynosząca wspaniałe, Boże owoce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Prezydent Duda: To harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem

2018-02-22 20:20

wpolityce.pl

Grzegorz Jakubowski/KPRP
Spotkanie Pary Prezydenckiej z harcerzami z okazji Dnia Myśli Braterskiej

To dla mnie wielka radość, że w Polsce istnieje harcerstwo; to harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem

- powiedział w czwartek w Wiśle prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z harcerzami z okazji Dnia Myśli Braterskiej.

Prezydent podkreślił, że tegoroczne spotkanie z harcerzami jest szczególne, ponieważ przypada w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, a także w Roku Harcerstwa.

To rok, który jest dla całego naszego narodu, dla wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, dla całego naszego społeczeństwa, rokiem niezwykle ważnym, w którym upamiętniamy i wspominamy, i jeszcze raz dziękujemy, składamy hołd wszystkim tym, dzięki którym Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów, także polskim harcerzom - zaznaczył.

Andrzej Duda podkreślił, że to harcerze są spadkobiercami wielkiej idei, o której mówił twórca polskiego harcerstwa, Andrzej Małkowski.

Andrzej Małkowski, pytany o to, jaka jest różnica pomiędzy harcerstwem a skautingiem (…), uśmiechnął się i powiedział, że harcerstwo, to skauting plus niepodległość. I to właśnie dlatego ten rok (…) jest także rokiem polskiego harcerstwa” - tłumaczył prezydent.

Prezydent mówił, że Polska jest wdzięczna harcerzom za walkę o niepodległość.

Zawsze byli, zawsze stawali na wezwanie, nigdy nie zawiedli swojej ojczyzny i za to także, jako prezydent Rzeczypospolitej, dzisiaj, w tym właśnie roku 100-lecia odzyskania niepodległości chciałem wam wszystkim gorąco podziękować - mówił.

Jest dla mnie wielką radością, że w Polsce istnieje harcerstwo - powiedział prezydent. Tłumaczył, że sam był harcerzem - jak podkreślił - w bardzo ważnych latach swojego życia, podczas których dojrzewał i dorastał do tego, żeby stać się pełnoprawnym obywatelem Rzeczypospolitej.

To harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem, obok tego, czego nauczyłem się w domu - przyznał.

Nie ma żadnej wątpliwości, że harcerstwo jest tym niezwykle ważnym miejscem wychowania młodzieży do dorosłości, współpracy, solidarności, współdziałania i wszystkiego tego, co buduje, kreuje, tworzy wspólnotę. Jednocześnie jest miejscem, w którym młodzież otrzymuje niezwykłą dawkę wartości patriotycznych, bo takie jest właśnie polskie harcerstwo. Nieważne, jak która z organizacji harcerskich się nazywa - oświadczył Andrzej Duda.

Dzień Myśli Braterskiej ma przypominać założycieli skautingu Roberta Baden-Powella i jego żonę Olave - 22 lutego przypadają ich urodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem