Reklama

Między Częstochową a Pompejami

2017-10-04 10:21

Z abp. Salvatore Pennacchio i abp. Tommaso Caputo z Pompejów rozmawia ks. Jarosław Krzewicki
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 10-11

Bożena Sztajner/Niedziela
Od lewej: abp Salvatore Pennacchio, abp Tommaso Caputo, ks. Jarosław Krzewicki

Ks. Jarosław Krzewicki: – W naszej redakcji gościmy abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego w Polsce, oraz abp. Tommaso Caputo, prałata Pompejów, delegata Ojca Świętego ds. sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. 24 sierpnia 2017 r. w Miechowie nasz wzrok skupił się na obrazie i przesłaniu Matki Bożej Pompejańskiej. Wielu usłyszało o Bartolo Longo. Księża Arcybiskupi byli w Miechowie. Jak przebiegało to wydarzenie i jakie wrażenia wywarło?

Abp Tommaso Caputo: – Było to spotkanie niezwykłe. Dla mnie w pewien sposób nieoczekiwane. Wszystko zostało zorganizowane przez diecezję oraz wspólnotę parafialną, ale w sposób szczególny przez Zakon Bożogrobców. Bartolo Longo był wyróżniony krzyżem Zakonu Bożogrobców. Był adwokatem, jedynym świeckim żyjącym w związku małżeńskim, który został ogłoszony błogosławionym członkiem Zakonu. Jest osobą godną naśladowania. W przeszłości proszono nas o przekazanie jego relikwii. I właśnie odbyła się uroczystość ich przekazania. Poza tym nasza wizyta wiązała się też z poświęceniem obrazu dedykowanego błogosławionemu. Potem odprawiliśmy Mszę św., sprawowaną pod przewodnictwem nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Salvatore Pannacchio w obecności biskupa miejsca Jana Piotrowskiego, wielu księży oraz przedstawicieli wspólnoty diecezjalnej.

– Bartolo Longo to świadek Matki Bożej Pompejańskiej. Nie możemy spotkać go osobiście, ale dzisiaj spotykamy Was, świadków kultu Maryi w Pompejach.

Abp Salvatore Pennacchio: – W moim przypadku przyjaźń z Matką Bożą Pompejańską zaczęła się bardzo wcześnie, gdy byłem jeszcze dzieckiem. Miałem 10 lat, byłem w piątej klasie. Pojawił się wtedy pierwszy znak powołania. Spotkałem tam siostrę zakonną, która wskazała mi na kaplicę Matki Bożej. Giugliano – miasteczko, z którego pochodzę, znajduje się niedaleko Pompejów. Mając kontakt z Matką Bożą w Pompejach, prosząc Ją o radę, mogłem rozeznać w sobie głos powołania. Po dziś dzień sanktuarium w Pompejach jest dla mnie celem pielgrzymek – jestem tam za każdym razem, gdy odwiedzam moją ojczyznę, gdy jestem w moich rodzinnych stronach.
I oto mamy dziś wśród nas abp. Tommaso Caputo, prałata Pompejów, z którym jestem związany wieloletnią przyjaźnią – razem uczyliśmy się w Akademii Dyplomatycznej. Przez wiele lat służył on w dyplomacji watykańskiej, a potem w Watykanie u boku papieża Jana Pawła II był szefem protokołu. Opiekował się też Papieżem, gdy przebywał on w klinice Gemelli. Następnie został mianowany nuncjuszem na Malcie, a potem Papież posłał go do Pompejów, by podjął tam misję, jaką pełnił Bartolo Longo, i w ten sposób mógł szerzyć kult związany z tym sanktuarium, szczególnie Różaniec – modlitwę tak bardzo bliską Janowi Pawłowi II. Podkreślam raz jeszcze: dla mnie sanktuarium w Pompejach, więź z Matką Najświętszą jest drogą powołania. Dzięki Niej odkryłem to, co Pan Bóg dla mnie zamierzył.

– Jesteśmy blisko Jasnej Góry. Matka Najświętsza tutaj, w Częstochowie, jest tak bliska nam, Polakom. Co łączy oba sanktuaria i co je w sposób szczególny wyróżnia?

Abp Salvatore Pennacchio: – Za każdym razem, gdy znajdowałem się w tym sanktuarium, mogłem obserwować wielu pielgrzymów, którzy na kolanach przybliżali się do świętego wizerunku, gdy pielgrzymowali do sanktuarium. Dla mnie jest to znak głębokiego szacunku i głębokiej pobożności tego narodu w stosunku do Matki Najświętszej. Dotyczy to zarówno Polaków, jak i pielgrzymów, którzy przybywają tu z innych części świata. Wpatrujemy się w oblicze naszej najlepszej Matki, naszej Mamy, i w ten sposób przybliżamy się do Niej – do Matki w Częstochowie, w Pompejach...

– Ważne jest dzieło Bartola Longa. Podkreślmy w tym kontekście związek między miłosierdziem a sprawiedliwością, na który zwrócił on uwagę. Troszczył się szczególnie o rodziny osób skazanych. Miał świadomość, że nie mogą oni uniknąć kary, ale jednocześnie troszczył się o ich dzieci, by zapewnić im właściwy start w życiu.

Abp tommaso Caputo: – Bartolo Longo, gdy budował sanktuarium Matki Bożej w Pompejach, stawał się apostołem Różańca św. Posługiwał się porównaniem lotu: aby móc latać, unosić się w powietrzu, potrzebne są dwa skrzydła. I tłumaczył, że wiara bez miłości byłaby nieporozumieniem, a miłość bez wiary byłaby hipokryzją. Dlatego wokół sanktuarium – które powstało praktycznie w szczerym polu, bo były tam tylko szczątki budowli antycznych, które pozostały po erupcji Wezuwiusza w 79 r. – zdecydował się budować domy dziecka i sierocińce. Trzeba wiedzieć, że w końcu XIX wieku było bardzo dużo sierot, a pośród nich – także dzieci osób osadzonych w więzieniach. Te domy istnieją do dziś, przyjmujemy ok. 200 dzieci – chłopców i dziewczynek – które doświadczają dramatu więzienia swoich rodziców. Proszę zwrócić uwagę, że w skład orkiestry, która posługuje w sanktuarium, wchodzą dzieci osób odbywających kary. W tym roku orkiestra obchodziła 123. rocznicę swojego istnienia. Jednym z elementów pedagogii Bartola Longa względem najmłodszych było uczyć ich muzyki.

– Ksiądz Arcybiskup – zwracam się do abp. Pennacchio – już zna nas i rozumie. Co szczególnie, biorąc pod uwagę przesłanie Matki Bożej z Pompejów, pragnąłby przekazać nam, Polakom?

Abp Salvatore Pennacchio: – Tutaj także potrzeba dwóch skrzydeł. Z jednej strony – modlitwy, a z drugiej – dzieła miłosierdzia. Bo z modlitwy rodzi się miłość, rodzą się czyny miłosierdzia. Jest więc jakiś związek między tymi pojęciami. Widzimy Maryję, jak modli się w ciszy. I Ona jako Matka przyjmuje nas, pociesza i wspomaga, dodaje odwagi. Otóż możemy stawać się świadkami Jej miłości. Jest to przesłanie wspólne, które wypływa zarówno z Pompejów, jak i z Częstochowy. Dlatego tym większą radością jest dla mnie to, że mój przyjaciel i współbrat abp Tommaso jest dzisiaj z nami w tym tak ważnym momencie – kiedy obydwa obrazy Matki Najświętszej – w Pompejach i w Częstochowie – jednoczą się w kontemplacji. Niech wzbudzą w nas głęboką wiarę, by mogły zrodzić się wielka miłość, wielkie czyny miłosierdzia. Dzisiaj jest wielka potrzeba czynów miłosierdzia miłości.
Chciałbym także zwrócić uwagę na bardzo ważny temat pokuty i pojednania. To coś fundamentalnego, podstawowego. Przez uznanie naszych ograniczeń możemy wzrastać, możemy się ulepszać, możemy wsłuchiwać się w głos Maryi i w ten sposób być wiernymi świadkami Chrystusa. Oba sanktuaria stają się tym samym domem Matki, w którym czujemy się braćmi i Jej dziećmi.
Mija 9 miesięcy, odkąd przybyłem do Polski. Pragnąłem przybyć tutaj, do redakcji „Niedzieli”, aby wyrazić moją wdzięczność za wszystko, co czyni ten tygodnik, który i przeze mnie jest najchętniej przeglądanym i czytanym tygodnikiem w Polsce, który dotyczy życia Kościoła w Polsce. Z przyjemnością sięgam po Wasze pismo i bardzo gorąco dziękuję za nie Pani Redaktor Naczelnej oraz wszystkim współpracującym z „Niedzielą”. Życzę Wam, abyście mogli coraz owocniej przekazywać dobrą nowinę Chrystusa. Głoście Ewangelię, bo jest to bardzo ważne dla wszystkich wiernych, także dla Was, Polaków.
Abp Tommaso Caputo: – Chciałbym dodać, że byliśmy wychowywani przez Jana Pawła II, który przez liczne dokumenty ukazywał pobożność maryjną. Papież zachęca nas, podobnie jak to uczynił Jezus na krzyżu, aby przyjąć Maryję do siebie. W sposób szczególny dotyczy to księży, ale także wszystkich chrześcijan. Mamy przyjąć Maryję nie tylko do swojego domu w sensie materialnym, ale przyjąć Ją głęboko do naszego wnętrza, by stała się naszą Nauczycielką, Pośredniczką, Tą, która wspomaga nas w naszym życiu chrześcijańskim. Maryjną modlitwą, która jest chrystocentryczna, bo prowadzi do Jezusa, będącego naszym zbawieniem, jest Różaniec. Bartolo Longo zrozumiał, że ten, kto odmawia Różaniec, ten się zbawia, ponieważ spotyka Jezusa – nasze zbawienie.

– Czy Różaniec jest dobrym lekarstwem na kryzys Europy?

Abp Tommaso Caputo: – Zdecydowanie tak!

– Bardzo dziękujemy za wizytę w „Niedzieli”.

Abp Tommaso Caputo: – Dziękujemy i na wszystkich was czekam w Pompejach...

Rozmowę przeprowadzono 25 sierpnia 2017 r. w Studiu Telewizyjnym „Niedzieli”.

Tagi:
rozmowa nowenna pompejańska

Przez pokutę ku wolności

2018-09-19 10:33


Edycja zielonogórsko-gorzowska 38/2018, str. IV

Z ks. kan. Piotrem Grabowskim, proboszczem parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Ośnie Lubuskim, rozmawia Kamil Krasowski

Karolina Krasowska
Ks. Piotr Grabowski zachęca do udziału w I Diecezjalnej Pieszej Pielgrzymce Pokutnej

Kamil Krasowski: – 29 września z Ośna Lubuskiego wyruszy I Diecezjalna Piesza Pielgrzymka Pokutna do Górzycy. Pielgrzymki te odbywają się już od kilku, a nawet kilkunastu lat. Nawiązują do objawień Matki Bożej w Fatimie. Proszę powiedzieć, kiedy powstał pomysł na pielgrzymki pokutne i co było inspiracją, by do udziału w nich zaprosić całą diecezję.

Ks. Piotr Grabowski: – Myślę, że jest to wynik działania Ducha Świętego. Można zauważyć, że ostatnimi laty motyw pokutowania pojawia się coraz częściej i jest w różny sposób przeżywany. Mam tu na myśli chociażby Wielką Pokutę na Jasnej Górze czy wątki pokutne w różnych diecezjach, a ostatnio pielgrzymkę związaną z modlitwą pokutną do Gietrzwałdu. Na pokutę przeżywaną bardzo konkretnie wskazują również objawienia fatimskie. Chodzi o to, żeby odpowiedzi na wezwanie Maryi z Fatimy nie spłycić tylko do odmawiania Różańca, chociaż jest to oczywiście wola Matki Bożej, a właściwie wola Pana Boga podpowiadana nam przez Maryję.
Pielgrzymka Pokutna z Ośna do Górzycy od zawsze była naszym wydarzeniem parafialnym. Włączali się w nią chętni z parafii, a czasem i spoza niej. Niedawno ks. Robert Patro zaproponował, aby nadać jej charakter diecezjalny. Ucieszyłem się, bo wspólne przeżywanie, także pokutowania, będące szczególną relacją do Pana Boga, jest bardzo potrzebne człowiekowi żyjącemu w dzisiejszym, często zatomizowanym świecie, na co zwraca uwagę również papież Franciszek, przestrzegając przed zamknięciem się w egocentryzmie. A przecież Kościół jest wspólnotą, przeżycie więc pielgrzymki na poziomie diecezjalnym dociera do nas bardzo mocno jako sygnał, że Duch Święty działa tutaj, w tym miejscu, także w ludzkich sercach, w których życie religijne, sakramentalne wydaje owoce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Wiosna odniosło się do zarzutów

2018-09-20 14:38

dg / Kraków (KAI)

Stanowczo oświadczamy, że nie akceptujemy w WIOŚNIE w relacjach z pracownikami praktyk, które zostały przedstawione w artykule. Trudno jest nam uwierzyć, że w istocie miały one miejsce, dlatego każdą z nich weryfikujemy – napisał Zarząd Stowarzyszenia Wiosna w oświadczeniu odnoszącym się do reportażu Janusza Schwertnera na portalu onet.pl. Publikujemy pełny tekst oświadczenia.

Leszek Ogrodnik

Szanowni Państwo, drodzy Przyjaciele WIOSNY,

w związku z publikacją traktującą o pewnych aspektach funkcjonowania naszego Stowarzyszenia, która dzisiaj pojawiła się w portalu Onet.pl, czujemy się w obowiązku odnieść się do tez zawartych w owym artykule i wyjaśnić poruszane w nim kwestie.

Jest nam bardzo przykro, że dla osób wypowiadających się w tekście, praca w WIOŚNIE była trudnym doświadczeniem. Przykro nam również, że artykuł przedstawia wyłącznie opinie osób, które pracę w WIOŚNIE zapamiętały w ten sposób. Wśród opisanych sytuacji były takie, które nie miały miejsca lub ich przebieg był inny niż zostało to przedstawione. Informowaliśmy o tym autora tekstu, niestety nie zdecydował się na przedstawienie naszej perspektywy. Z autorem chcieli również porozmawiać byli i obecni współpracownicy ks. Jacka Stryczka, których opinia na temat pracy z nim jest diametralnie inna. Niestety również ich głos nie został uwzględniony w materiale, przez co nie jest to tekst, który przedstawia pełny i prawdziwy obraz pracy w WIOŚNIE.

Nie chcemy pozostawiać Was z poczuciem, że WIOSNA ma coś do ukrycia. Nasza odpowiedź nie jest również obroną. Jesteśmy głęboko przekonani, a nawet więcej – z własnego doświadczenia po prostu to wiemy – że funkcjonowanie organizacji pozarządowej, która każdego dnia nie tylko stara się jak najlepiej realizować swoje cele społeczne i nieść mądrą pomoc, ale również – zupełnie dosłownie – walczy o finansowe przetrwanie, bywa bardziej skomplikowana i trudniejsza do zrozumienia z zewnątrz niż się to na pozór wydaje.

I stąd potrzeba tego wyjaśnienia.

WIOSNA istnieje od 2001 roku. Jako jedyna organizacja pozarządowa w Polsce o tak dużej skali działania zaczynaliśmy od zera – bez wsparcia z zewnątrz. Budowaliśmy WIOSNĘ siłą naszych pomysłów, zaangażowaniem, energią i pasją. Rozwijaliśmy się, zmienialiśmy się i się uczyliśmy. Z niewielkiej, działającej lokalnie grupy idealistów przeistoczyliśmy się w organizację o strukturze, która pozwala co roku zarządzać kilkunastoma tysiącami wolontariuszy, nieść pomoc kilkudziesięciu tysiącom rodzin i dzieci, inspirować do działania setki tysięcy darczyńców.

Ta zmiana nie dokonała się sama.

Nasz rozwój stał się możliwy dzięki pracy i zaangażowaniu setek ludzi, którzy uznali i przekonali się, że ideały WIOSNY są zbieżne z ich wartościami. Jak każda ważna zmiana, również i ta nie zawsze dokonywała się bez trudności.

W obliczu szczególnie dużego wyzwania stanęliśmy kilka lat temu. Specjaliści nazywają taką sytuację kryzysem wzrostu. WIOSNA stała się zbyt duża i odpowiedzialna za zbyt wiele projektów, by nadal dało się nią zarządzać w sposób, który sprawdzał się, gdy była gronem pasjonatów „grzejących na ideałach”. Okazało się, że część osób, które z konieczności wzięły na siebie ciężar zarządzania, nie do końca były w stanie poradzić sobie w zmieniających się warunkach funkcjonowania Stowarzyszenia. Sam entuzjazm i pasja, przy rosnącej z roku na rok skali działania i stopniu skomplikowania projektów, przestały wystarczać. Równocześnie, reagując na coraz większe potrzeby, zatrudnialiśmy w tym czasie wiele osób, dla których – w ogromnej części – praca w WIOŚNIE była pierwszym kontaktem z rynkową rzeczywistością.

Wiele z tych osób jest z nami do dziś. To wspaniali – wciąż – młodzi ludzie, którzy dzięki WIOŚNIE rozwinęli się i wiele nauczyli. I którzy równie dużo dali jej w zamian. Wśród tych osób były jednak i takie, dla których skala wyzwań i model pracy w WIOŚNIE okazały się zaskoczeniem. Przychodzili do nas z wyobrażeniem, że praca w organizacji pozarządowej, to zajęcie, w którym wystarczy pasja, a wymagania odbiegają od realiów znanych ze świata biznesu. A w WIOŚNIE – przyznajemy to – jest inaczej. Działamy jak każda firma walcząca o wskaźniki, a przy tym co roku walczymy o przetrwanie. Co roku robimy też wszystko, by pomóc jak największej liczbie osób.

Jasne, pewnie czasem chcielibyśmy, żeby było łatwiej. Niestety, w rzeczywistości, w jakiej funkcjonują w Polsce organizacje pozarządowe, to wciąż marzenie, którego realizację trzeba odłożyć na daleką przyszłość.

Nie ukrywamy tego, że mogło dochodzić w WIOŚNIE do sytuacji emocjonalnie trudnych, stresujących i powodujących u pracowników dyskomfort. Każdego, kto tego doświadczył, przepraszamy. Jednocześnie stanowczo oświadczamy, że nie akceptujemy w WIOŚNIE w relacjach z pracownikami praktyk, które zostały przedstawione w artykule. Trudno jest nam uwierzyć, że w istocie miały one miejsce, dlatego każdą z nich weryfikujemy.

Stale pracujemy nad tym, by WIOSNA była coraz lepszym miejscem do pracy. Regularnie pytamy naszych pracowników o to, jak się im pracuje, czego potrzebują i co powinniśmy zmienić, by pracowało im się lepiej.

W 2017 roku dzięki zaangażowaniu ponad 12 tys. Wolontariuszy przekazaliśmy wsparcie ponad 20 tys. potrzebujących rodzin w całej Polsce, a wartość materialna mądrej pomocy przygotowanej przez Darczyńców SZLACHETNEJ PACZKI sięgnęła 54 mln zł. Wierzymy, że tegoroczne edycje SZLACHETNEJ PACZKI i AKADEMII PRZYSZŁOŚCI przyniosą co najmniej tyle samo radości i pomogą zmienić na lepsze historie życia tysięcy Polaków.

Mamy nadzieję, że publikacja artykułu nie zagrozi kontynuacji naszych programów społecznych. SZLACHETNA PACZKA i AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI są w dobrych rękach oddanych i profesjonalnych pracowników.

Wszystkim, którzy są z nami, Wolontariuszom, Darczyńcom, Pracownikom i Przyjaciołom WIOSNY – serdecznie dziękujemy.

Zarząd Stowarzyszenia WIOSNA

Kraków, 20 września 2018 roku

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież zza żelaznej kurtyny

2018-09-22 22:25

IPN

Komitet Pamięci Narodowej (NEB) i Instytut Pamięci Narodowej (IPN)
serdecznie zapraszają na międzynarodową konferencję
PAPIEŻ ZZA ŻELAZNEJ KURTYNY
WPŁYW PONTYFIKATU JANA PAWŁA II
NA PAŃSTWA I KOŚCIOŁY BLOKU SOWIECKIEGO

IPN

HONOROWY PATRONAT KONFERENCJI

Metropolita Krakowski Arcybiskup Marek Jędraszewski

Marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński

Przewodniczący Parlamentu Węgier László Kövér

CZAS I MIEJSCE KONFERENCJI

9-10 października 2018 r. Polska, Kraków

Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego (Aula Duża A)

12 października 2018 r. Węgry, Budapeszt

Parlament, Sala Konferencyjna Izby Wyższej

ZOBACZ PROGRAM KONFERENCJI
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem