Reklama

Różańcowy OIOM

2017-10-04 10:21

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 14-15

Nawet te osoby, które sporo się modlą, pomysł, by do codziennego programu dnia włączyć Nowennę Pompejańską, przyjmują z rezerwą. Ale wielu sceptyków przekonało się na własnej skórze, że nowenna, zwana nowenną nie do odparcia, ma wielką siłę

Tak było ze mną – mówi Lidia Wajdzik ze Skoczowa. – Jestem od wielu lat w Apostolstwie Dobrej Śmierci. Jesienią 2002 r. planowaliśmy pielgrzymkę na Sycylię. Po drodze mieliśmy zwiedzić ruiny starożytnego miasta w Pompejach. Nie wiedziałam, że w mieście jest sanktuarium Królowej Różańca Świętego, że budowniczym nowych, Pompejów był bł. Bartolo Longo i że on był krzewicielem nowenny, polegającej na codziennym odmawianiu 3 części, czyli 15 tajemnic Różańca przez 54 dni. Powiedział mi o tym wszystkim mój ówczesny naczelny przełożony Tadeusz Kopeć, obecnie senator, i niemal przymusił do natychmiastowego podjęcia tej modlitwy. Nowennę odmawiam do dziś.

W życie Agnieszki i Marka Wosiów Nowenna Pompejańska wkroczyła krótko po ślubie. – Nasz ślub odbył się podczas pielgrzymki do Rzymu w święto Królowej Różańca Świętego – wspomina Agnieszka. – Następnego dnia byliśmy w sanktuarium w Pompejach. Jan Paweł II zamykał tam Rok Różańca Świętego. Zafascynowała nas historia bł. Bartolo Longo. Jego głębokie nawrócenie jest dowodem, że każdy może otrzymać łaskę nawrócenia. Później dotarliśmy do książki bł. Bartolo o Nowennie Pompejańskiej. Z wielkim entuzjazmem zaczęliśmy ją odmawiać i polecać innym, także przez Internet. Na naszą stronę internetową zaczęły napływać świadectwa – było ich tak wiele, że postanowiliśmy je gromadzić.

Dowodem rosnącej popularności nowenny są też nowo powstające parafie pw. Matki Bożej Pompejańskiej. Pierwszy kościół pod Jej wezwaniem zaczęto budować w 2008 r. we wrocławskiej dzielnicy Żerniki. Na stronach internetowych jest informacja, że pomysł, by kościół nosił takie wezwanie, wyszedł od pani Ewy z Wrocławia, która dzięki nowennie została uzdrowiona, i że wiele osób w parafii ma szczególny kult do Matki Bożej z Pompejów.

Reklama

Także w Warszawie przy ul. Myśliborskiej powstał ośrodek duszpasterski na prawach parafii pod takim wezwaniem. 4 września 2016 r. została tutaj odprawiona pierwsza Msza św.

Coraz więcej kościołów w Polsce ma relikwie bł. Bartolo Longo, m.in. w sierpniu br. abp Salvatore Pennacchio – nuncjusz apostolski w Polsce i abp Tommaso Caputo wprowadzili je do bazyliki w Miechowie. Jeszcze więcej jest miejsc, gdzie umieszczono obraz Matki Bożej Pompejańskiej, tak charakterystyczny, bo przedstawiający Maryję z Dzieciątkiem w towarzystwie św. Dominika i św. Katarzyny ze Sieny.

Moc paciorków

Na odmówienie części radosnej, bolesnej i chwalebnej Różańca, czyli wersji, którą znał bł. Bartolo Longo, potrzeba co najmniej półtorej godziny. Niektórzy dodają jeszcze tajemnice światła, które w modlitwę różańcową włączył Jan Paweł II w 2002 r. Dla osób świeckich, zwłaszcza mających obowiązki zawodowe i rodzinne, jest to duże wyzwanie. Jednak modlitwa, która zrodziła się na ziemi włoskiej, w Polsce staje się coraz popularniejsza. Nie wynika to z kościelnych dekretów czy „odgórnych” zaleceń. Apostolatem nowenny zajmują się przede wszystkim osoby świeckie, a najgorliwszymi apostołami są ci, którzy doświadczyli jej skuteczności, bywa że w wymiarze większym, niż oczekiwali. Agnieszka i Marek Wosiowie przekazali do sanktuarium w Pompejach kilka tomów, które zawierają ok. 8 tys. świadectw o wymodlonych łaskach. Mówią one m.in. o: uzdrowieniach, ocalonych małżeństwach, darze rodzicielstwa, wyzwoleniach z nałogów, nawróceniach.

– Pragnę podziękować Matce Bożej za uzdrowienie mojej córki z anoreksji – pisze matka. – Ponad 5 lat walki, chodzenia po lekarzach, szpital – wystarczyła jedna Nowenna Pompejańska odmówiona z wiarą i ufnością.

– Kilka lat temu zachorowałam na nowotwór – wspomina Janina. – Natrafiłam w Internecie na Nowennę Pompejańską i zaczęłam ją odmawiać. Guz zniknął, a ja zostałam uratowana.

– Moja córka po 5 latach małżeństwa zabrała synka i odeszła do innego mężczyzny – pisze Teresa. – Nie pomagały rozmowy, płacz i prośby. Zaczęłam odmawiać nowennę, żeby córka wróciła do męża, modliła się też grupa Odnowy w Duchu Świętym, moje dwie córki i przyjaciele. Trzy dni przed zakończeniem nowenny córka wróciła do domu, najpierw do mnie, a potem do swojego męża.

Magdalena zaświadcza, że jej mąż uwolnił się od hazardu, a Paweł pisze, że znalazł pracę i spłacił długi. Mirosława sięgnęła po różaniec, leżąc na OIOM-ie.

Zięć zadał jej 11 ran nożem, w tym 3 groźne dla życia. Każdy dzień z nowenną przynosił poprawę, po 13 dniach została wypisana do domu. Ks. Jacek przez kilka lat leczył chorobę głosu, która utrudniała mu codzienną posługę.

Kiedy podjął nowennę, w ciągu kilku tygodni nastąpiła poprawa, a potem całkowite wyleczenie. Danka wymodliła ocalenie męża przed krzywdzącym wyrokiem.

Szkoła Maryi

Nowenna wymaga cierpliwości i stałości. Podejmujący ją zapisują się do szkoły Maryi i uczą cech, których często im brakuje. Trzeba uporządkować plan dnia, zastanowić się, gdzie są czasowe rezerwy. Można je znaleźć zawsze, chociaż pierwszą reakcją osób, które usłyszą o nowennie, jest zwykle pytanie:

– Skąd mam wziąć tyle czasu? – Pani Iza z Warszawy opowiadała mi, że kiedy otrzymała ulotkę o nowennie, stwierdziła, że to nie dla niej, bo nie ma czasu – wspomina Lidia Wajdzik. – Kilka dni później dowiedziała się, że rozpada się małżeństwo jej syna, odnalazła ulotkę, wyprasowała ją i podjęła modlitwę. Młodzi pogodzili się, Bóg dał im syna. Także znajoma lekarka powiedziała mi: – Jak wracam z pracy o 21, to kiedy mam odmówić cały Różaniec?

Po jakimś czasie stwierdziła, że ma problemy, które ją przerastają, i włączyła się w nowennę.

Lidia Wajdzik modli się nowenną od 15 lat i nie skarży się na brak czasu, ale przyznaje, że na początku było trudno. – Kiedyś dużo wyjeżdżałam służbowo, zdarzało się, że wieczorem byłam tak wyczerpana, że wychodziłam na balkon, aby nie usnąć podczas modlitwy – wspomina. – Dlatego gdy ktoś mi mówi, że jest zbyt zmęczony, radzę: Otwórz okno, a jeżeli zdarzy ci się „przysnąć” z różańcem w ręce, to przeproś Maryję i módl się dalej.

„Pompejanka” nie jest, oczywiście, kluczem, który otwiera wszystkie drzwi. Wolontariusze zaangażowani w apostolat nowenny mają też kontakt z osobami, które mówią lub piszą, że konkretna intencja, w której się modliły, nie została wysłuchana. Nie znaczy to jednak, że nie otrzymały żadnych łask.

– Maryja uczy przez nowennę pokory, adorowania Jej Syna i nieustannego dziękowania za wszystko, także za trudne doświadczenia, za ludzi, którzy czasem „podłamują nam kręgosłup”, oraz tego, że trzeba się modlić za tych, którzy pobłądzili, by wymodlić im niebo, bo niebo jest otwarte dla wszystkich – tłumaczy Lidia Wajdzik.

„Pompejańskie” drzewo

Apostolat Nowenny Pompejańskiej, który w Polsce zaczął się dynamicznie rozwijać, obejmuje już nie tylko modlitwę, ale formację duchową i pomoc materialną. Dużo dzieje się w Skoczowie i okolicach. – Dzięki błogosławieństwu bp. Tadeusza Rakoczego, ówczesnego ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej, i wsparciu wielu księży mogliśmy ruszyć z działaniami – mówi Lidia Wajdzik. – Wydrukowaliśmy ok. 100 tys.

folderów o Nowennie Pompejańskiej i uruchomiliśmy stronę internetową: www.pompejanska.pl .

Od 2008 r. w kaplicy św. Jana Sarkandra na Kaplicówce w Skoczowie każdego drugiego dnia miesiąca odbywa się Nabożeństwo Pompejańskie, a od 2 lipca br. jest ono sprawowane w kościele parafialnym pw. Świętych Piotra i Pawła w Skoczowie. Raz w roku organizowane są: Pompejański Dzień Skupienia w Pogórzu k. Skoczowa i Rekolekcje Pompejańskie w Brennej. W 2010 r. z naszej grupy wyłoniło się Apostolstwo Trzeźwej Rodziny. Od 4 lat trwa peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Pompejańskiej w parafiach i rodzinach archidiecezji krakowskiej i katowickiej oraz diecezji bydgoskiej, warmińskiej i ełckiej. Pomagamy misjonarzom w Brazylii, na Madagaskarze, Ukrainie, w Sudanie Południowym i Rwandzie. Podejmujemy też adopcję serca dzieci w krajach misyjnych.

Skoczowski apostolat współpracuje ze środowiskiem poznańskim i jego liderami – Agnieszką i Markiem Wosiami. Od 2012 r. wydawane jest tu pismo „Królowa Różańca Świętego”, poświęcone modlitwie różańcowej, ze szczególnym uwzględnieniem Nowenny Pompejańskiej – w każdym numerze jest co najmniej 8 stron świadectw osób modlących się nowenną. Apostolat podejmuje też inne projekty: prowadzi strony internetowe, realizuje filmy o Nowennie Pompejańskiej i o św. Michale Archaniele. Jednym z projektów jest internetowe Radio Różaniec, gdzie codziennie o godz. 20.30 rozpoczyna się nowenna. Dla chętnych podajemy adres: www.radio.rozaniec.info . – Początkowo towarzyszyła nam niewielka grupa, za to bardzo gorliwa – wyjaśnia Marek Woś. – Z czasem dochodzili nowi ludzie, a teraz, jeżeli doliczyć transmisje na Facebooku, okazuje się, że modlą się z nami setki osób, wśród których nie brakuje młodych.

– We współpracy z kapelanami więziennymi realizujemy inicjatywę „Nowenna dla więźnia” – dopowiada Agnieszka. – Polega ona na tym, że wysyłamy do kapelanów nasze pismo, materiały i książki o nowennie z zachętą, by więźniowie ją podejmowali. Listy świadczą o tym, że wielu ją podejmuje. Niedawno otrzymaliśmy list od kapelana ZK w Grudziądzu, który informuje, że jedna z odbywających wyrok kobiet namalowała obraz Matki Bożej Pompejańskiej. Są starania o zorganizowanie tam kaplicy pod takim wezwaniem. Chcemy ufundować do tej kaplicy ornat z Matką Bożą Pompejańską.

Nowenna Pompejańska, choć trudna i wymagająca, ogarnia coraz więcej osób. Tak jak każda forma modlitwy różańcowej przynosi wiele dobra, daje też łaskę wewnętrznej przemiany tym, którzy ją podejmują. – Modlitwa różańcowa to otwarta księga Pisma Świętego, rozmyślając o życiu Jezusa i niewidzialnych krzyżach, które nosiła Maryja, zbliżamy się do Boga – mówi Lidia Wajdzik i dodaje: – To nas uwrażliwia i otwiera oczy na wiele spraw, zaczynamy dostrzegać potrzebę pomocy bliźniemu i uczymy się, jak kochać każdego człowieka. Dziś widzę, że gdy włączyłam się w nowennę, to jakbym dostała nowe skrzydła – skrzydła wiary i miłości. Nowenna daje mi siłę do działania.

Tagi:
różaniec nowenna pompejańska

Brat Różaniec

2018-10-24 10:55

Agata Iwanek
Edycja wrocławska 43/2018, str. IV

Kończy się październik, miesiąc Różańca. Ale to nie oznacza, że przestajemy go odmawiać. Wiele osób sięga po Nowennę Pompejańską, decydując się na trud wytrwania z paciorkami w dłoniach. Od Pompejanki ich kroki biegną do bł. Bartolo Longo...

Agnieszka Bugała
Bł. Bartolo Longo w sanktuarium w Pompejach

Z prześladowcy w apostoła

Opluwał wiarę, gardził chrześcijanami, hołdował złym duchom. Historia Kościoła niejednokrotnie notowała takie przypadki. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby Szawła, który „ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (Dz 9, 1). Takie zdarzenia to nie tylko anachroniczne sceny z Pisma Świętego, ale realne postawy ludzi żyjących wokół nas. XIX wiek – historia Kościoła znów odnotowuje podobny przypadek: Bartolo Longo, młodzieniec dopiero co zaczynający studia prawnicze na wydziale prawa Uniwersytetu Neapolitańskiego. Chłopak bardzo szybko wciela się w liberalny nurt włoskiej uczelni naznaczonej ateizmem i praktykami okultystycznymi. Jego bunt wobec religii chrześcijańskiej jest tak silny, że w pewnym momencie ofiarowuje się na służbę szatanowi. Na szczęście na ratunek spieszy przyjaciel rodziny, Vincent Pepe, który pomaga mu uwolnić się z satanizmu. Nawrócenie Bartolo owocuje przyjęciem go na tercjarza Zakonu Dominikańskiego, który jako jego członek obiera imię Brat Rosario (Brat Różaniec). I tak Szaweł stał się Pawłem, a Bartolo Bratem Różańcem. Zmiana imienia jest tu bardzo istotna. Symbolizuje bowiem moment ponownych narodzin, ponieważ imię otrzymujemy tylko w momencie przyjścia na świat, zatem zarówno Paweł, jak i Brat Rosario narodzili się dla świata na nowo. Longo wierzył, że tylko Różaniec jest w stanie wyrwać go z rąk szatana, więc gorliwie szerzył szczególny rodzaj modlitwy różańcowej przekazany w objawieniu. Modlitwa ta została nazwana Nowenną Pompejańską.

Jak Maryja podaje drabinę do nieba

Czym jest i skąd wzięła się Nowenna Pompejańska? Wszystko zaczęło się w 1884 r. we Włoszech, gdy ciężko chora Fortunatina Agrelii poprosiła o uzdrowienie z ataków dziwnej choroby i ciężkich cierpień Najświętszą Pannę Różańcową z Pompejów. Maryja objawiła się wtedy dziewczynie i poleciła jej codzienne odmawianie 15 tajemnic Różańca. Najświętsza Panna obiecała Fortunatinie, że uzdrowi ją we wskazanym dniu. Oczywiście wypełniła obietnicę. Pompejanka trwa 54 dni, co daje nam 6 nowenn – trzy błagalne i trzy dziękczynne. Ta wspaniała modlitwa ze względu na swoją siłę nazywana jest nowenną nie do odparcia. To cudowny dar miłości ofiarowany przez Maryję. Przypomina drabinę zrzuconą z nieba, po której mogą wspinać się grzesznicy.

Owoce Nowenny Pompejańskiej

„Odmówiłem chyba cztery nowenny. Dwie nowenny były w moich intencjach. Prosiłem o czystość (Maryja wyprosiła tę łaskę – zacząłem widzieć wszystko głębiej, dostrzegać pewne rzeczy w samym sobie, nawet to, dlaczego czasami ulegałem pokusie) i dobre rozeznanie studiów. Pozostałe prośby są procesem, który się niedawno zaczął. Jestem z Ukrainy, a tam katolików jest bardzo mało. Kiedyś byłem niewierzący, a teraz Maryja dała mi tak dużo łask” – pisze Wasyl. „Już dwie Pompejanki mam za sobą. Ciężko je zacząć, a jeszcze ciężej wytrwać. Przez 54 dni w głowie jedna myśl. Jak zaczynałem różaniec, to zawsze coś się pojawiało, żeby przeszkodzić (ktoś dzwonił albo przychodził, zawsze coś). U mnie w trakcie Pompejanki strasznie zmieniały się relacje między ludźmi. Bez tych zmian na pewno nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem teraz. Pompejanka buduje drogę do tego, o co się modlisz. To jest proces. Daje też poczucie bezpieczeństwa. Według mnie i tak Pan Bóg daje więcej niż to, o co się modlisz i wie lepiej, czego potrzebujesz. Chwała Panu. Zachęcam do Pompejanki” – mówi Adam.

Idź jego śladem

We Wrocławiu relikwie bł. Bartolo Longo są u Ojców Oblatów w parafii Matki Bożej Królowej Pokoju i w kościele pw. Matki Bożej Pompejańskiej w Żernikach Wrocławskich, gdzie znajduje się także największy w Polsce obraz Matki Bożej Pompejańskiej. Warto tam zajrzeć, powinni się wybrać zwłaszcza ci, którzy odmawiają Nowennę Pompejańską, poznają historię Brata Różańca – Bartolo Longo, ale z różnych przyczyn nie mogą wybrać się do włoskich Pompejów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś Dzień Świętości Życia - okazja do podjęcia Duchowej Adopcji

2019-03-25 09:40

Anna Rasińska / Warszawa (KAI)

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego, przypadającą 25 marca, Kościół przeżywa Dzień Świętości Życia. To dobra okazja, by zatroszczyć się o życie najbardziej bezbronnych dzieci; poczętych, ale jeszcze nienarodzonych, którym grozi śmierć. W intencji dziecka zagrożonego aborcją można podjąć się modlitwy zwanej Duchową Adopcją.

Czym jest Duchowa Adopcja?

Pełna nazwa tego aktu brzmi: "Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego Zagrożonego Zagładą". Nie jest to zatem prawna adopcja dziecka po urodzeniu. To modlitwa wstawiennicza w intencji życia, które poczęło się w łonie matki, a jednak nie zostało przez nią przyjęte. Modlitwa ta ma na celu ocalenie życia, zagrożonego aborcją.

Istota Duchowej Adopcji wynika z osobistego modlitewnego i uczynkowego wstawiennictwa do Jezusa Chrystusa. - To maleństwo jest niechciane, niekochane, nieoczekiwane i skazane na śmierć przez własnych rodziców. Osoby, które podejmują taką modlitwę, pomagają rodzicom w przyjęciu dzieciątka. W akceptacji - tłumaczy Barbara Szyc z Ośrodka Duchowej Adopcji na Jasnej Górze.

Owoce codziennej modlitwy

Na owoce Duchowej Adopcji nie trzeba długo czekać, a zaznaje ich nie tylko poczęte dziecko, ale również osoba podejmująca to wyzwanie. - Modlitwa ratuje to dzieciątko. Pomaga rodzicom w przyjęciu darów rodzicielstwa, ale ratuje też wszystkich, którzy wzięliby udział w zabiciu dziecka, nawet lekarzy, personel medyczny, osoby które namawiają do tego grzechu - tłumaczy Barbara Szyc. Jak podkreśla, dla niektórych powodem aborcji jest poczęcie się dziecka w "nieodpowiednim czasie", jednak dla Pana Boga nie ma "nieodpowiedniego czasu".

Duchowa Adopcja leczy także zranienia spowodowane grzechem aborcji - pomaga kobietom, które zdecydowały się na usunięcie ciąży uporać się z syndromem postaborcyjnym. Pozwala matkom odzyskać wiarę w Boże Miłosierdzie, przynosząc pokój serca.

Sekret skuteczności

Sekret skuteczności ślubów tkwi w bezinteresowności. Osoba, która się ich podejmuje nie pozna za życia ani objętego modlitwą dziecka, ani jego rodziców. - Ludzie w ten sposób odpowiadają na potrzeby Pana Boga, Maryi i całego świata. Wszyscy pamiętamy "Czarny marsz". Akurat po tym wydarzeniu kilka osób przyjechało do naszego ośrodka, by w odpowiedzi na to zjawisko, podjąć Duchową Adopcję - wspomina członkini Ośrodka.

Modlitwa obdarowuje łaskami również osobę, która ją odmawia. Przede wszystkim przez możliwość pogłębienia wiary i relacji z Chrystusem, pomaga walczyć z egoizmem, uczy systematycznej modlitwy... Ale zdarzają się też inne cuda.

Modlitwa za dziecko, o dziecko?

Okazuje się, że Duchowa Adopcja to również doskonała forma modlitwy dla bezdzietnych małżeństw, które nie mogą mieć potomstwa. Zdarza się, że podczas trwania ślubów małżonkowie niespodziewanie dowiadują się, że sami również zostali obdarowani nowym życiem. - Znam parę, która długo starała się o dziecko i po 4 miesiącach Duchowej Adopcji okazało się, że poczęli swoje dzieciątko. Potem przyjechali na Jasną Górę by podziękować Matce Bożej. To absolutny dar z nieba! Wyraz wdzięczności za modlitwę w intencji małych aniołków - podkreśla Barbara Szulc, dodając, że zna wiele podobnych przypadków.

Jak zacząć?

Zobowiązanie to obejmuje okres dziewięciu miesięcy. Polega na codziennym odmawianiu jednej tajemnicy różańcowej – radosnej, bolesnej lub chwalebnej (Ojcze nasz i 10 Zdrowaś Maryjo) oraz specjalnej modlitwy w intencji dziecka i jego rodziców. Do modlitw można też dołączyć dowolnie wybrane postanowienia (np. częsta spowiedź i Komunia święta, adoracja Najświętszego Sakramentu, czytanie Pisma Świętego), nie jest to jednak obowiązkowe. Duchowej Adopcji może podjąć się każdy.

Wskazane jest, by przyrzeczenia były przeprowadzane uroczyście, chociaż można je złożyć także prywatnie. W niektórych parafiach podjęcie duchowej adopcji wiąże się z ceremonią złożenia ślubów. W innych celebruje się wypełnienie tego postanowienia; po Eucharystii duchowi i rodzice organizują wspólne przyjęcie z urodzinowym tortem symbolizującym przyjście na świat wymodlonego dziecka. Bywa, że grupa modlących się wspólnie wiernych zakłada przy parafii wspólnotę osób, które spotykają się na wspólnej modlitwie w wiadomej intencji.

By złożyć ślubowanie w sposób prywatny wystarczy odczytać formułę przyrzeczenia, najlepiej w kościele, przed Krzyżem lub obrazem. Od tego momentu przez kolejnych dziewięć miesięcy należy odmawiać wskazane modlitwy w intencji dziecka i rodziców. Najlepiej pierwszego dnia zapisać datę rozpoczęcia i zakończenia modlitwy.

- Ta modlitwa jest niezwykła! Porusza serce Boga! - zachęcają członkini Ośrodka Duchowej Adopcji, podkreślając, że dla Stwórcy każde dziecko jest cenne, ponieważ powierzono mu indywidualną misję do spełnienia na Ziemi, życiowe powołanie.

***

Według danych Ośrodka Duchowej Adopcji w zeszłym roku 990 osób z różnych parafii, podjęło uroczyste zobowiązanie Duchowej Adopcji, jednak większość ludzi decyduje się na osobiste złożenie przyrzeczenia.

Duchowa Adopcja to owoc objawień w Fatimie, stanowiąca odpowiedź na wezwanie Matki Bożej do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy, które najbardziej ranią Jej Niepokalane Serce.

Pierwszy ośrodek Duchowej Adopcji powstał w kościele ojców paulinów w Warszawie. Stąd rozprzestrzenia się na cały kraj i poza jego granice.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: poczucie humoru jest postawą najbliższą łaski Bożej

2019-03-26 14:42

vaticannews / Rzym (KAI)

Franciszek złożył niezapowiedzianą wizytę na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. Wspólnota akademicka zgromadziła się dzisiaj na tradycyjnej medytacji wielkopostnej. Poprowadził ją sam Papież. Ojciec Święty nawiązał do tekstu z księgi proroka Daniela, opowiadającego o trzech młodzieńcach, którzy w obliczu prześladowań zachowali wiarę w Boga oraz posłuszeństwo prawu.

Grzegorz Gałązka

Pamięć zawsze daje siłę: pamięć przeszłości nie niesie jedynie orędzia, ale daje poczucie przynależności do ludu – mówił Franciszek. – Trzeba pamiętać o korzeniach, które są czym innym niż drzewo. One są pod ziemią. Pamięć jest jak żywotny sok, który płynie od korzeni i pozwala rozwijać się drzewu. Papież nawiązał do stylu życia współczesnych ludzi, który często jest naznaczony wygodnym i zachłannym indywidualizmem. Przejawia się on m.in w „zimie demograficznej”. To jest drzewo bez owoców. Ludzie zainteresowani są przede wszystkim realizacją siebie. To jest podejście prymitywne, które z pozoru jest jedynie „kulturalne”. Ono nie pozwala tworzyć historii, pozostawić po sobie historii. Ojciec Święty wskazywał na potrzebę zmiany paradygmatu. Zachęcał do „odważnej rewolucji kulturalnej”, która przyniesie „nową ewangeliczną hermeneutykę”, aby lepiej zrozumieć życie, świat oraz ludzi.

"Jeszcze nie przezwyciężyliśmy logiki illuminizmu, nie pokonaliśmy jej. I to jest właśnie wyzwaniem: nowa hermeneutyka, która idzie w tym kierunku. Hermeneutyka pamięci, przynależności do ludu, tworzenia historii; hermeneutyka podążania w nadziei, hermeneutyka – powtarzam jedną rzecz, którą bardzo lubię przypominać – wskazał Franciszek – trzech języków, razem, w harmonii. Język umysłu, język serca, język rąk. W ten sposób, że to co się myśli, to się też czuje i robi; czuje się to, co się myśli i robi; robi się to, co się czuje i myśli. Potrzebujemy tej hermeneutyki, aby przezwyciężyć dziedzictwo iluminizmu".

Papież przypomniał studentom, że życie nie zaczyna się od nich, ale potrzebuje ich, aby szło naprzód. Zachęcił do bycia zakorzenionymi w pamięci przodków oraz w poczuciu przynalezności do ludu. Teraźniejszość jest wasza i nie jest wasza – zwrócił uwagę Ojciec Święty. - To jest dar, który przychodzi z historii, ofiarowany każdemu, ale po to, aby ponieść go dalej. Decyzją każdego jest powiedzenie „tak”, aby ten dar mógł się rozwijać i przyniósł owoce. Papież zachęcił zebranych, aby nie zagubili swojej młodości, poczucia humoru. To jest postawa najbliższa łaski Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem