Reklama

Tajemnica Łysej Śpiewaczki

2017-10-04 10:21

Witold Gadowski, Dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 21

Artur Stelmasiak

W ogóle dużo jest na świecie takich rzeczy, których robić nie wolno, ale można. Najważniejsze to żeby spróbować, czy zakazanej rzeczy zrobić nie można” – stwierdził dobry wojak Szwejk na widok zbombardowanego pociągu Czerwonego Krzyża. Ot, przystępnie ujęty dylemat biblijnej Ewy...

Jest taki nurt w historii ludzkiej myśli, który z takiego właśnie eksperymentowania z ostatecznościami uczynił swoją rację bytu. Ciągle zatem odzywają się jacyś „burzyciele autorytetów”, „odbrązawiacze” czy też typki szokujące dezynwolturą, z jaką traktują powszechne mądrości ludzkości, wypracowane przez dziesiątki pokoleń.

Gdy słyszę takiego „proroka”, to machinalnie oglądam się za nim, gdzie też następnie się uda, i zwykle intuicja mnie nie myli. Taki odważniak po wygłoszeniu swojej obrazoburczej mowy, dzieła lub utworu natychmiast – spoconym truchtem – bieży do kasy. A tam zamożni machinatorzy wypłacają mu jego dolę. Wszystko można – zgoda, ale czy należy?

Reklama

Zawodowi gorszyciele nie mają tego typu wątpliwości. Wszak gdy nie dostaje talentu, wnikliwości i oryginalnej wizji, zawsze można zaszokować, obrazić lub chociażby usiłować wydrwić. Zadziwiający jednak jest fakt, że wszyscy ci „obrazoburcy” dobrze wiedzą, do jakiej granicy mogą się posunąć i z czego drwić się nie opłaca. Wolni i niepodlegli w krytykowaniu katolicyzmu i naszych świętości, z dziwnym potem na czole uciekają od najmniejszej nawet krytyki islamu czy judaizmu.

Oczywiste uwagi o współczesnych Prometeuszach za dychę wymamrotałem nie z powodu nagłego olśnienia, co jakiś czas bowiem marudzę, że brakuje mi w Polsce (na świecie zresztą też) prawdziwej, ideowej i bezkompromisowej lewicy. Brakuje mi takich socjałów z krwi i kości, jacy zaludniali planetę idei jeszcze gdzieś do połowy dwudziestego stulecia.

Teraz, Państwo wybaczą, ale przedstawię własną teorię na temat uprowadzenia lewicy, porwania jej jak – nie przymierzając – Europy jakiejś. W tym wypadku zwodnym kusicielem nie był jednak postawny biały byk, ale cherlawa, wymarszczona rączka ludzi pokroju Sorosa, którzy – jak kurze karmę – sypią dzisiejszym młodym niepokornym dolarki i wiodą ich w sidła przemyślnie na nich przygotowane.

Zacznę jednak od początku. Oto w dziejach ludzkości pojawia się kasta finansistów. Wyłania się ona z grona bankierskiej, lichwiarskiej socjety. Najprzemyślniejsi potrafią łączyć zarabianie pieniędzy z polityką i na tym właśnie zarabiają jeszcze więcej. Kreują wehikuł nieskończonego zaspokajania chciwości. W pewnym momencie liczby na kontach są już tak abstrakcyjne, że pociąga ich jedynie kreowanie globalnych zjawisk. Traktują świat jako laboratorium, które wykupili na własność. Nie są jednak idiotami, doskonale wiedzą, że każde imperium kiedyś się rozpada, że w każdym sukcesie tkwi już zepsute ziarno klęski. Muszą zatem zabezpieczyć sobie przyszłość. Sfery finansów nigdy bowiem nie myślą o końcu, o prozaicznej śmierci.

Co zatem się dzieje? Najpierw muszą rozpoznać, skąd może nadejść najmocniejsze uderzenie, kto może im zadać śmiertelny sztych. Za cel biorą sobie zatem szczerą i dynamiczną lewicę. Ludzie, którzy głoszą idee solidarności międzyludzkiej, walczą o prawa pracowników, przejmują się patologicznym procesem nieskończonego bogacenia się garstki kosztem łupienia coraz większych rzesz szaraków, są prawdziwym i niepokojącym zagrożeniem. Ideowych socjałów trzeba więc ograć, wypruć spodem do wierzchu i tak złapać za twarz, żeby nawet nie spostrzegli, jak zostali skolonizowani i załatwieni.

Finansjera przeprowadziła to po mistrzowsku. Powoli, delikatnie sączyła w lewicowe kręgi odpowiednio słodką truciznę. Implementowano w lewicę idee, które już na pierwszy rzut oka były tak odstręczające, że trudno byłoby, by zostały przyjęte przez miliony statystycznych, ciągle jednak myślących, wyborców. Tak więc najpierw wszczepiono poczciwym socjałom (o komunistach nie piszę, bo to z natury podejrzana i gangstersko usposobiona do świata grupa) idee walki o równouprawnienie kobiet. – Jak już musicie koniecznie wyzwalać, to wyzwólcie kobiety z okowów samczej dominacji – podpowiedzieli złośliwi suflerzy z kręgów finansowego Olimpu. Potem zarażono socjałów wirusem homopolityki, gender i wieloma innymi, równie szkodliwymi i wstydliwymi chorobami. Lewica nawet się nie spostrzegła, jak finansjerzy wydrążyli ją od środka i napchali tam takich śmieci, że od samego słuchania o nich przeciętnemu człowiekowi sok z żołądka miesza się z destylatem myśli.

Mam właśnie takie prywatne, od wielu lat badane w naturze, podejrzenie, że lewicy odebrano hasła, którymi rzeczywiście mogła zagrozić stabilności światowego kapitału, i na ich miejsce podstawiono sprytnie sfastrygowany humbuk. W ten sposób finansjerzy uzyskali nad lewicą kontrolę i – za jej pomocą – mogli zabrać się za zmienianie świata na swoją modłę. Pozbawiona ideowego napędu lewica stała się sprytnie wykreowaną zabawką, pozostającą w mocy tych, z którymi w założeniu miała śmiertelnie się zwierać.

Tzw. neolewica to dziś niepowiązany logiką zbiór obscenicznych ekscesów, które na sam swój widok zamieniają każdego – myślącego jeszcze – wyborcę w żonę Lota. W Polsce nie ma dziś przecież prawdziwej lewicy. Jest postpezetpeerowski związek zawodowy dawnej nomenklatury, czyli SLD, są wygłupy typu partia „Razem” pana Zandberga, są jakieś opary neuroaktywne w postaci profesor Środy, sprytnego pana Sierakowskiego i im podobnych, ale czy ktoś może poważnie rozważać myślowy sos, w którym jedna myśl nie jest logicznie powiązana z drugą? Wszystko to pływa w brei relatywizmu i logiki sytuacyjnej, kontekstowej. Tylko tak bowiem da się jakoś uzasadnić umysłowe wybroczyny profesora Hartmana, pani Senyszyn czy rzeczonej już profesor Środy.

Sprytna finansjera pozbyła się naturalnego wroga, zarażając go – wyhodowanym we własnym laboratorium – wirusem. W ten sposób dzisiejsza lewica na świecie przypomina zapchlone i lekko zeżarte już przez mole futro, w którym kiedyś biło serce niedźwiedzia.

Teraz ideowo skupieni na przemienianiu dolarów we wpływy finansjusze zabrali się za idee narodu i normalnego państwa. Chcą w ten sposób wzruszyć naturalne oparcia ludzkiego myślenia o zbiorowości. Naturalnym polem doświadczeń stała się dla nich współczesna – a więc wyprana z religijnego kontekstu – Europa.

Wprowadzili do dzieła próżniaczą i wiszącą u ich kieszeni kastę urzędasów, którzy ani przed nikim nie odpowiadają, ani też nie są przez nikogo zapładniani zdrowymi ideami. Dzisiejsi urzędnicy UE to jedna z najbardziej udanych kreacji finansjuszy. To jednak temat na zupełnie nową rozprawkę, którą – w wypadku, gdy ta Państwa zafrapuje – przedstawię niebawem.

Jako człowiek o chrześcijańsko-demokratycznym usposobieniu zauważam także, że i chadecja (zwłaszcza ta niemiecka) została już przez finansjuszy wydrążona jak pień drzewa przez kornicze zastępy. Z klasycznej chadecji zostało dziś w Europie jedynie żałosne drzewce, na którym ciągle jeszcze powiewa coraz bardziej brudna chorągiewka.

Skoro jednak zacząłem niezrównanym Szwejkiem, to i sentencją z jego ust padającą zakończę: „Wojsko bez wyzwisk to nie wojsko. (...) Był na przykład oberlejtnant Holub, taki uczony, że cała kompania uważała go za idiotę, ponieważ z powodu swej uczoności nie nauczył się wyzywać żołnierzy i nad wszystkim zastanawiał się tylko ze stanowiska naukowego”.

Wyobraźcie sobie Państwo, czym byłaby dzisiejsza dyskusja polityczna bez wyzwisk, jak dalece przedstawienie dzisiejszej polityki zostałoby wtedy roznegliżowane. Okazałoby się, że dzisiejsza polityka to teatr, w którym występuje Łysa Śpiewaczka z głosem pozbawionym emisji.

Tagi:
polityka

W „dobrej zmianie” bez zmian

2018-08-08 10:15

Mirosław Piotrowski
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 42-43

Magdalena Kowalewska
Pielgrzymi, także ci duchowi, zawierzają się Maryi Wszechpośredniczce Łask

Sezon urlopowy, ale telefon włączony. Dzwoni polski poseł. Jest oburzony wywiadem telewizyjnym pani sekretarz rady Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Pyta, czy podpiszę się pod protestem. Zanim złożę podpis, to przeczytam, posłucham i obejrzę.

Już w połowie wywiadu red. Michała z panią Marią na myśl przychodzi tylko jedno słowo – skandal. Pani sekretarz bezpardonowo „przejechała się” po przedstawicielach Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin. W odbiorze nieświadomego widza mogło pozostać wrażenie, że nasi rodacy nad Wilią to fałszujący faktury malwersanci, którzy niewiele albo nic nie robią dla sprawy polskiej, karmią się konfliktami, a skuteczność zawdzięczają współpracy z Rosjanami, szczególnie tymi odznaczanymi przez Władimira Putina. Ach, pani znawczyni dorzuciła też, że polscy ambasadorowie w Wilnie nominowani przez poprzednią władzę byli niezwykle wyrozumiali względem Waldemara Tomaszewskiego, europosła i szefa AWPL, i Michała Mackiewicza, prezesa ZPL. Obecnie nominowana przez „dobrą zmianę” pani ambasador jest inna. Wsławiła się tym, że tuż przed wyborami prezesa ZPL wezwała do ambasady w Wilnie pana Mackiewicza i powiedziała mu, aby nie kandydował. Ten jednak się nie wycofał i wygrał. Cóż za świetna polska dyplomacja. Gratulacje! A reprezentowana przez panią Marię fundacja? Nie tak dawno w wysłanym do polskiego premiera liście prosiłem wraz z innymi europosłami, aby zwrócił on uwagę władzom tejże fundacji, że nazywa się ona „Pomoc Polakom na Wschodzie”, a nie Fundacja „Ścigania Polaków na Wschodzie”. I co? I nic!

W „dobrej zmianie” bez zmian. Szkoda tu miejsca, aby korygować nieścisłości i kłamstwa kierowane w stronę naszych rodaków na Litwie. Sprostowania z łatwością można odnaleźć na stronach internetowych AWPL. Na jeden aspekt, i to polityczny, warto jednak zwrócić uwagę. Otóż gdy dziewięć lat temu z list Akcji Wyborczej Polaków na Litwie do Parlamentu Europejskiego został wybrany Waldemar Tomaszewski, zabiegali o niego politycy zarówno PO, jak i PiS. Jakże korzystnie politycznie można było bowiem dyskontować fakt, że jest u nas taki człowiek. Jedni kusili członkostwem w największej grupie politycznej –

Europejskiej Partii Ludowej, drudzy w mniejszej – w partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Choć w Polsce u władzy była koalicja PO-PSL, przedstawiciel Polaków na Litwie wybrał PiS – ze względów ideowych. O ile wiem, warunki porozumienia przedstawione przez polskich europosłów na piśmie potwierdził sam prezes partii. A to znaczy, że tak krytykowani przez władze fundacji liderzy AWPL i ZPL pozostają od lat w koalicji z formacją „dobrej zmiany” na poziomie europejskim. A na szczeblu krajowym? Przecież władze wspomnianej fundacji wybierają władze „dobrej zmiany”.

W każdej chwili mogą je odwołać. I  nie muszą czekać, aż pan prezes wyleczy kolano i mocno tupnie nogą.

Mirosław Piotrowski
Poseł do Parlamentu Europejskiego, www.piotrowski.org.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielkie widowisko na 100-lecie niepodległości

2018-08-13 13:01

Artur Stelmasiak

Losy zwykłej polskiej rodziny ukazane w kontekście wydarzeń historycznych z lat 1918-2018 - to główna kanwa muzycznego widowiska "Wolność we krwi", które 15 sierpnia zostanie wystawione na placu Piłsudskiego w Warszawie oraz transmitowane w 16 polskich miastach.


Widowisko muzyczne "Wolność we krwi" będzie można zobaczyć na żywo o godz. 20.30. Z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości Narodowy Bank Polski przygotował również patriotyczne pikniki w wojewódzkich miastach oraz transmisję na telebimach widowiska z Warszawy.

Fabuła widowiska skupia się wokół losów zwykłej polskiej rodziny ukazanych w kontekście wybranych wydarzeń historycznych i ekonomicznych z lat 1918-2018. Pragnienie wolności, walka, marzenia o niepodległej Polsce, praca, zmysł przedsiębiorczy Polaków to tylko niektóre elementy scenariusza. W tle miłość, rodzina, tragedie nieodłącznie związane z pragnieniem normalnego życia w wolnej Polsce. - To próba pokazania historii zwykłej polskiej rodziny na tle ważnych wydarzeń historycznych i ekonomicznych ostatnich 100 lat. Dla nas ważne jest, by na historię patrzeć z punktu widzenia zwykłego człowieka. By odbiorcy zobaczyli to, co znają z opowieści w swoich rodzinach, z historii domowych, z opowieści rodziców czy dziadków - mówi Jacek Majcherek z Departamentu Komunikacji i Promocji NBP.


Główna bohaterka widowiska urodziła się 11 listopada 1918 r., w tym roku obchodzi więc setne urodziny.- I z jej perspektywy będziemy tę historię ostatnich stu lat śledzić na przykładzie kilku historycznych wydarzeń. Będzie to m.in. wojna polsko-bolszewicka 1920 r. czy pierwsza pielgrzymka papieża Jana Pawła II w 1979 roku - tłumaczy Majcherek

W scenach fabularyzowanych wystąpią aktorzy i piosenkarze, m.in. Radosław Pazura, Katarzyna Dereń, Dominika Ostałowska, Mateusz Banasiuk, Kazimiera Utrata, Wiktoria Gąsiewska, Jerzy Grzechnik, Dariusz Jakubowski, Bogdan Kalus, Marek Molak, Natan Paszek czy Mateusz Jakubiec. – Widowisko „Wolność we krwi” to wyjątkowe wydarzenie. W kilku ważnych scenach ja także przeżywam silne emocje, bo przypominam sobie siebie sprzed lat. Choćby z czasu tak ważnej dla nas Polaków pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski – powiedział KAI Radosław Pazura.

Dzięki nowoczesnej scenografii zatrze się granica pomiędzy aktorem i widzem. Dynamiczna akcja wielokrotnie przeniesie się w przestrzeń pozasceniczną. Wrażenia spotęgują efekty dźwiękowe, gra światłem i projekcje wizualne. Całość wzbogacona zostanie znanymi utworami muzycznymi w nowych aranżacjach.

Nie zabraknie również dodatkowych atrakcji. Już o godz. 17.00 zostaną otwarte bramki do sektorów na placu Piłsudskiego, a o godz. 18.00 zostanie strefa „My Polacy”, w której będzie można m.in.: poznać historię i działalność Narodowego Banku Polskiego oraz Centrum Pieniądza NBP im. Sławomira Skrzypka, kupić okolicznościową monetę „My Polacy Dumni i Wolni 1918-2018”, której emisja przypada na dzień 14 sierpnia, wymienić „zwykłą” pięciozłotówkę obiegową na okolicznościową monetę o nominale 5 zł z napisem „100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości”, zobaczyć wystawę monet kolekcjonerskich o tematyce niepodległościowej, poznać proces powstawania monet i banknotów, uzyskać spersonalizowaną kartę okolicznościową – pamiątkę z udziału w wydarzeniu, jak również poznać tajniki produkcji papieru zabezpieczonego oraz porozmawiać z projektantką banknotów, zobaczyć bus Caritas – mobilną ambasadę Niepodległej, obejrzeć prezentację nowoczesnego sprzętu wojskowego i policyjnego.

Narodowy Bank Polski 15 sierpnia przygotował pikniki historyczne w wielu miastach Polski, gdzie o godzinie 20.30 będzie można obejrzeć transmisję widowiska na specjalnych telebimach. Piknik w Białymstoku rozpocznie się o godz. 18.00 na placu przy siedzibie Oddziału Okręgowego NBP w Białymstoku, ul. Piękna 1, Bydgoszcz (ul. Gen. Józefa Dwernickiego 1 godz. 15.00), Gdańsk (Muzeum II Wojny Światowej, plac Wł. Bartoszewskiego 1 godz. 18.00), Katowice (Rynek godz. 18.00), Kielce ( Kieleckie Centrum Kultury, plac Moniuszki 2 b godz. 18.00), Kraków (plac Szczepański godz. 17.00), Lublin ( błonia pod Zamkiem w Lublinie oraz dziedziniec Zamku godz. 11.00-14.00 i 18.00-23.00), Łódź (Park Miejski „Źródliska I” w obrębie ulic Przędzalnianej, Fabrycznej, Targowej i J. Piłsudskiego, godz. 16.00), Olsztyn ( piknik – ul. Stare Miasto 3 godz. 18.00, transmisja – ul. Zamkowa 1), Opole (plac Wolności godz. 13.00) , Poznań (plac Wolności, 17.00), Rzeszów (plac i parking przed Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim od strony ogrodów bernardyńskich godz. 16.00), Szczecin (plac Solidarności 1, godz. 18.00, Płock (plac Stary Rynek, godz. 17.00), Wrocław (Centrum Historii Zajezdnia, ul. Grabiszyńska 184, godz. 18.00), Zielona Góra (Lubuskie Muzeum Wojskowe w Zielonej Górze, Drzonów 54, godz. 12.00).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Abp Gądecki: Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu

2018-08-13 20:53

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu – stwierdził abp Stanisław Gądecki, który 13 sierpnia przewodniczył Mszy św. jubileuszowej 350-lecia sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Trwa tam obecnie odpust ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak na drodze do niego staje ponowoczesność.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

W kazaniu abp Stanisław Gądecki wskazywał, że wniebowzięcie jest tajemnicą, która w pierwszym rzędzie dotyczy samej Maryi, ale „dotyczy ona także każdego z nas i naszej przyszłości”. – Wniebowzięcie ukazuje nam nasze przeznaczenie, we wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do której został wezwany każdy z nas i cały Kościół – mówił.

Zaznaczył, że poniżenie człowieka nie wynika z jego cielesności, ale z grzechu, bo to „grzech poniża nasze ciała”. Wskazywał, że życie każdego chrześcijanina powinno być droga naśladowania Jezusa, która ma wyraźnie określony cel: „ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią oraz pełne zjednoczenie z Chrystusem”.

Przewodniczący Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak – jak stwierdził – dzisiaj ta droga wydaje się trudniejsza niż w czasach Jezusowych. – Bo ten świat został niemal całkowicie opanowany przez tzw. ideologię ponowoczesności – powiedział.

– Ta ideologia istotowo zmienia sytuację duchową Europy. Pod jej wpływem społeczeństwa ponowoczesne przyjmują cechy społeczeństw utopijnych, czyli zaczynają wierzyć w możliwość osiągnięcia ziemskiej nieśmiertelności i doskonałości – wyjaśniał.

Metropolita poznański tłumaczył, że jest ona ukierunkowana na szeroko rozumiane wyzwolenie, co brzmi „bardzo miło dla ucha każdego człowieka”. Przestrzegał jednak, że prowadzi do wyzwolenia od wszystkich struktur, także rodziny, co w efekcie daje odwrócenie systemu wartości.

– Kulturę wyrzeczenia oraz ideały ma zastąpić kultura natychmiastowego spełnienia i przyjemności. Wolność ma odtąd oznaczać wyłącznie oswobodzenie się od nakazów i praw.

Skutkiem tego ma nastąpić oddanie człowieka we władzę jego popędów, które zaczynają nim rządzić, redukując go do stanu zwierzęcego. Wolność ma oznaczać odtąd nieograniczoną konsumpcję, która staje się religią. Potężna mniejszość, która kieruje tym procesem, udaje potężną większość, posługując się orężem szyderstwa – podkreślił.

Przewodniczący KEP uznał, że „Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu”. Przykładem tego – jak mówił hierarcha – była sytuacja ze Słowacji. Gdy na monecie o nominale 2 euro wybito w tym kraju postacie świętych Cyryla i Metodego, Komisja Europejska zażądała usunięcia z nich aureoli i krzyży.

– Głos ludu staje się bowiem dzisiaj tylko pretekstem po który się sięga wówczas, gdy staje się on użyteczny. Gdy lud nie głosuje tak jak trzeba, każemy mu głosować ponownie – stwierdził.

Mszę św. z abp. Stanisławem Gądeckim koncelebrowali: metropolita przemyski abp Adam Szal, bp Marian Rojek z Zamościa, bp pomocniczy Stanisław Jamrozek z Przemyśla oraz bp Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii i ponad 100 księży.

Po Mszy św. abp Gądecki poświęcił pomnik św. Jana Pawła II, który odwiedził Kalwarię Pacławską dokładnie 50 lat temu 13 sierpnia 1968 r. jako kardynał i przewodniczył uroczystościom 300-lecia Kalwarii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem