Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

oko w oko

Wielkość człowieka cierpiącego

2017-10-04 10:21

Alina Czerniakowska
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 42

Piękny, słoneczny dzień, koniec września, jak co roku idę do Królowej Polski, Matki Boga, ale też mojej Matki, „która wszystko rozumie i dobro odnaleźć w nas umie”. Idę aleją zwieńczoną wzgórzem z widocznymi z daleka wieżami klasztornymi, i przed moimi oczami roztacza się widok zapierający dech w piersiach. Pewnie ludzie żyjący i poruszający się tu na co dzień nie ulegają temu urokowi, ale każdy przybywający na Jasną Górę jest pod jej wielkim wrażeniem. Rozmawiałam z przybyszami z różnych stron Polski i nie tylko, znającymi inne wielkie sanktuaria Maryjne, i wszyscy zgodnie mówią, że właśnie w Częstochowie doznają niesamowitych przeżyć i wzruszeń. Składają się na to piękno, wielkość i położenie klasztoru na historycznym wzgórzu, wystrój wnętrz, muzea, kaplice, skarbiec, aktywność ojców paulinów, ale przede wszystkim twarz, spojrzenie Matki Bożej, Jej wizerunek, będący od wieków natchnieniem dla poetów, malarzy, artystów, a także dla zwykłych ludzi, czerpiących z tego miejsca siłę do walki z chorobami i z wszelkimi trudami życia.

Właśnie tego dnia, 28 września, w dzień św. Wacława męczennika, przybyła na Jasną Górę pielgrzymka niepełnosprawnych dzieci i młodzieży z ośrodka w Rusinowicach, ze swoimi rodzicami, opiekunami, siostrami zakonnymi. Wiezione na wózkach inwalidzkich przez swoich bliskich małe dzieci, a niektóre już dorosłe, o różnym stopniu kalectwa, jednak wszystkie wymagające intensywnej opieki przez całą dobę, przybyły do Matki Bożej. Ksiądz poprosił o zrobienie dla nich przejścia przez środek i wtedy wszyscy obecni w kaplicy, sprawni, często w nastroju wycieczkowym, znieruchomieli, patrzyli z jakimś dziwnym onieśmieleniem. Ten rząd wózków inwalidzkich, niesionych na rękach dzieci z różnymi upośledzeniami, z kalectwem umysłowym i fizycznym, przesuwający się w kierunku ołtarza, był tam, w Kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej, olśnieniem, najbardziej przejmującą nauką o Bogu i człowieku.

Reklama

W czasie Mszy św. sprawniejsze fizycznie spośród kalekich dzieci grały i śpiewały poruszające pieśni, np. „Jezus siłą mą, Jezus pieśnią mego życia ...”; niektóre ledwie wydawały jakieś dźwięki, ale była to ich prawdziwa modlitwa. I nagle obecni na tej Mszy św. zaczynali płakać, ocierać łzy. Kalekie dzieci i ich umęczeni opiekunowie przybliżyli nam oblicze Czarnej Madonny, Jej spojrzenie, zatroskaną twarz, i obok – Jej syna, w poruszającym wizerunku jasnogórskiego krucyfiksu. I wtedy do nas, zwykłych zjadaczy chleba, powróciły najważniejsze pytania o siłę i sens cierpienia.

„Cierpienie zawsze jest próbą, czasem nad wyraz ciężką próbą, której poddane zostaje nasze człowieczeństwo. (...) Swoje brzemiona wzajemnie noście. (...) Cierpienie jest okazją do ujawnienia się moralnej wielkości człowieka, odnosi się nie tylko do człowieka cierpiącego, ale także do wszystkich, którzy powinni podjąć posługę na wzór miłosiernego Samarytanina” – Jan Paweł II wiele pisał i mówił o cierpieniu, bo z czasem sam musiał się z nim zmierzyć. „W Chrystusie skupiło się całe ludzkie cierpienie, które skutecznie zmieniło się w misterium Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Tryumf krzyża nadaje cierpieniu ludzkiemu nowy wymiar, wartość odkupieńczą”. Lud Boży od wieków te mądre myśli filozofów ujmuje krótko: „Nie ma innej drogi do Boga, tylko przez krzyż”. Te słowa słyszałam wielokrotnie od moich dziadków, rodziców, a także od bohaterów moich filmów dokumentalnych.

Rocznica objawienia obrazu „Jezu, ufam Tobie”

2018-02-22 12:14

Agnieszka Bugała

S. Faustyna przyjeżdża do domu w Płocku w maju, lub w czerwcu 1930 r. Rok później 22 lutego 1931r. widzi Pana Jezusa i notuje w „Dzienniczku”:

pl.wikipedia.org
Eugeniusz Kazimirowski, Jezu ufam Tobie, 1934


„Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. (…) Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 47).

Ale dopiero 2 stycznia 1934r. w Wilnie rozpoczyna się malowanie obrazu wg instrukcji przekazanej Świętej przez samego Jezusa. W tym dniu s. Faustyna pierwszy raz udaje się do malarza Eugeniusza Kazimirowskiego, który ma malować obraz Miłosierdzia Bożego. W czerwcu, gdy obraz jest ukończony, Siostra Faustyna płacze, że Pan Jezus nie jest tak piękny, jak Go widziała…

Dziś, 22 lutego 2018 r. mija 87 lat od chwili, gdy Pan Jezus poprosił s. Faustynę o namalowanie obrazu. Wiele kościołów szczególnie dziś zaprasza na Koronkę do Bożego Miłosierdzia o godz. 15.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Syria: bez pomocy z zewnątrz, bylibyśmy skończeni

2018-02-23 18:48

RV / Aleppo (KAI)

Patrzymy w przyszłość z silną wiarą i niegasnącą nadzieją – tak o kondycji duchowej mieszkańców Syrii mówi proboszcz łacińskiej parafii w Aleppo. O. Ibrahim Alsabagh zwraca uwagę na szkody, jakie wyrządziła w tym kraju wojna. Są to nie tylko zniszczenia i śmierć niewinnych, ale także wzrost zachorowań na nowotwory czy zranienia natury psychicznej.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego syryjski duchowny podkreślił, że bardzo często Syryjczycy są zupełnie uzależnieni od pomocy, jaką otrzymują z zewnątrz.

„Wystarczy krótko wspomnieć to, co mi powiedział kiedyś młody ojciec rodziny z malutkim dzieckiem. Mówił: «bez paczki żywnościowej, którą dostajemy od was, bylibyśmy skończeni, umarlibyśmy z głodu». Udzielamy też pomocy medycznej, zwłaszcza tam gdzie nie funkcjonuje służba zdrowia. Pokrywamy wszystkie potrzeby związane z wizytami diagnostycznymi, ale także także operacjami chirurgicznymi, które są bardzo drogie. Zakres udzielanego przez nas wsparcia jest bardzo szeroki. Dla przykładu, pomagamy w organizacji pogrzebu. Ludzie nie mają pieniędzy na kupienie trumny. Brak środków odczuwa się również w edukacji. Ani w naszych, ani w prawosławnych szkołach rodziców nie stać na opłaty, więc płaci Kościół. Edukacja jest w tym momencie bardzo ważna dla Syrii, również dla przyszłości kraju” – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Ibrahim Alsabagh, proboszcz z Aleppo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem