Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Polska wieś kresowa podczas sowiecko-niemieckiej okupacji (3)

Mieczysław Gawłowski
Edycja legnicka 12/2003

Do Zabojek dochodziły straszne wieści. Niedaleko od nas ginęli w męczarniach nasi rodacy. Ukraińcy "czyścili" tereny pod przyszłą Ukrainę. To, że u nas panował względny spokój, że nie było większych zadrażnień polsko- ukraińskich, zawdzięczamy w dużej mierze wójtowi gromady, który na tym stanowisku utrzymał się przez cały czas okupacji niemieckiej (prawie 3 lata). Potrafił gasić w porę zarzewia konfliktów narodowościowych. Miał posłuch w całej wsi, szanowali go też Niemcy za utrzymanie spokoju. Dobrze znał język niemiecki. Po wkroczeniu Rosjan został aresztowany i ślad po nim zaginął. Podobnie dobrą robotę dla naszej miejscowości wykonywał proboszcz ks. Michał Karczewicz. Z okresu przedwojennego zachował status urzędnika państwowego, prowadził akta stanu cywilnego. To on przygotował całą dokumentację personalną dla wyjeżdżających na Zachód. Doskonale władał kilkoma językami, pisał więc podania, prośby do władz niemieckich. Ksiądz Karczewicz był niemianowanym "rzecznikiem" mieszkańców wioski wobec władz okupacyjnych. Przede wszystkim sumiennie wykonywał obowiązki duszpasterskie. Dzięki zapobiegliwości proboszcza nasz stary już kościółek nie zawalił się. Położony na wzgórzu obiekt był z daleka widoczny, stanowił łatwy cel dla znajdujących się o 6 km Niemców, ale dzięki opatrzności Bożej żaden pocisk nie trafił. Rosjanie urządzili na wieży artyleryjski punkt obserwacyjny. Jesienią 1945 r. po wyjeździe Polaków na Zachód nieremontowany na bieżąco budynek stopniowo popadał w ruinę i tylko "pierestrojka" uratowała go od całkowitej dewastacji. Obecnie, od kilku już lat nie ma informacji o losach kościółka. Rok 1943 na froncie wschodnim przyniósł dalsze zwycięstwa Armii Radzieckiej, w konsekwencji dalsze niepowodzenia dla sprawy polskiej. Na wiosnę 1943 r. wyjaśnił się los kilkunastu tysięcy oficerów polskich z Katynia. Gazeta Lwowska od kwietnia 1943 r. drukowała wykazy pomordowanych pt. Dalsza lista ofiar katyńskich. W tym czasie my na Kresach mało zajmowaliśmy się tą straszną sprawą, najważniejsza była walka o przetrwanie. Oznaki słabnących sił wermachtu były widoczne już od lata 1943 r. Dochodziły do nas komunikaty o bitwach na froncie wschodnim. Święta Bożego Narodzenia obchodziliśmy przy odgłosach zbliżającego się frontu. W grudniu 1943 r. pojawiły się zmęczone oddziały wermachtu. Wieczorem weszło do nas dwóch oficerów niemieckich. W czasie rozmowy znienacka zjawiła się moja siostra. Niemcowi widocznie przypomniała dom rodzinny, bo zaczął do niej mówić i wziął ją na ręce i dał nawet kilka cukierków. W miarę upływu czasu napięcie rosło. Uchodźcy z Tarnopola przynosili wiadomości o Rosjanach. U nas udzielono gościny znajomej rodzinie z przedmieścia Tarnopola - Zagrobeli. To oni przynieśli wieści o Rosjanach, którzy już pod koniec lutego próbowali z marszu zdobyć Tarnopol. Jednak ten manewr nie powiódł się, zostali wybici przez wermacht. Niemcy próbowali utrzymać front na linii Seretu, co mogło na krótki czas opóźnić ofensywę, bo wezbrane wiosenne wody stanowiły naturalną przeszkodę. I rzeczywiście tak się stało, linia obrony na Serecie utrzymała się. Ale po kilkunastu dniach Rosjanom udało się okrążyć miasto. Zamknięty w kotle niemiecki garnizon był dla Rosjan "ropiejącym wrzodem", który nie mógł być tolerowany. Rozgorzały więc walki podobne do walk pod Stalingradem, o czym mówili biorący w nich udział żołnierze radzieccy. Codziennie transportowe samoloty niemieckie dostarczały zaopatrzenie, lecąc na niskim pułapie ustalonym korytarzem powietrznym, m.in. nad Zabojkami. Aktywne było również lotnictwo niemieckie, zwłaszcza bombowce, które bombardowały cele zajęte przez Rosjan. Przeraźliwy gwizd nurkujących samolotów, zrzucanych bomb pozostał w mej pamięci do dzisiaj. Przyszli w końcu Rosjanie. Jak to było w ich zwyczaju bez pukania weszli i pytali, czy mamy wódkę, czy są Niemcy. Mama powiedziała im, że ostatnich Niemców widzieliśmy wczoraj po popołudniu. Zaroiło się od żołnierzy na ulicy, w ogrodzie, zaś na pagórkach otaczających wioskę ustawiono "gniazda" karabinów maszynowych, moździerzy, a na ulicy pojawiły się samochody, słynne amerykańskie sztudebakery, ciągnące za sobą działa. Z wejścia nowego okupanta najbardziej ucieszyli się ukrywający się Żydzi. Dla nich to był prawdziwy dzień wyzwolenia, zwycięstwa nad strachem, zwątpieniem. Spełniła się ich nadzieja odzyskania wolności. Widocznym znakiem istnienia Polski byli żołnierze z orzełkami na czapkach, mówiący po polsku, z domieszką gwary śląskiej, rosyjskiej. Przez lata nieobecności taty w domu nasza gospodarka dzięki pomocy sąsiadów i dorastających dzieci nie straciła na wartości. Osiągaliśmy nawet dobre efekty produkcyjne. Pochłaniały je jednak wysokie kontyngenty. Niestety wysiedlenie po zakończeniu wojny na Zachód w 1945 r. przerwało prace na ojcowiźnie. Powstała tu Samostinna Ukraina. Tuż przed odjazdem na Zachód na gospodarstwo napadła banda ukraińskich rabusiów, chcąc zabrać żywność i rzeczy przygotowane do transportu. Takiego obrotu sprawy, takiej krzywdy, jaką wyrządzili nam nasi "sprzymierzeńcy", nie spodziewaliśmy się. Przymusowe wysiedlenia w 1945 r. kończyły pewien etap życia rodziny na ziemi podolskiej. Rozpoczął się nowy etap, już na Ziemiach Zachodnich i nowy okres pisania życiorysów.

(cdn.)

Abp Ryś: Maryjo, jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem

2018-12-15 09:23

xpk / Częstochowa (KAI)

- Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem – mówił na Jasnej Górze abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki wygłosił rozważanie podczas Apelu Jasnogórskiego.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Odwołując się do psalmu responsoryjnego metropolita łódzki powiedział: "Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców, lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą. On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie. Liście jego nie więdną, a wszystko, co czyni, jest udane".

Biskup zaznaczył, że jest to psalm, który nas stawia na rozstaju dróg. "Można pójść drogą sprawiedliwych, ale można też pójść drogą grzeszników - można pójść drogą występnych. Patrzymy na ten psalm i widzimy Maryję, która miała w życiu męstwo wybrać, która miała w życiu męstwo zdecydować, która miała w sobie dość męstwa, żeby wziąć odpowiedzialność najpierw za Ciebie, kiedy zostałeś poczęty w Jej łonie. Potem miała odwagę wziąć odpowiedzialność za Kościół, który Jej powierzyłeś jako Matce na Golgocie" - powiedział abp Ryś.

Metropolita wskazywał, że Maryja jest szczęśliwa, bo nie weszła na drogę grzeszników i nie znała grzechu. "Szczęśliwa, bo jest zaprzeczeniem tych wszystkich naszych wyobrażeń, że szczęście jest w grzechu. Maryjo jesteś szczęśliwa, bo jesteś bezgrzeszna. Jesteś szczęśliwa, bo upodobałaś sobie w Prawie Pańskim, bo jesteś osobą modlitwy, bo jesteś Osobą modlitwy dniem i nocą. Jesteś szczęśliwa, bo zasadzona nad płynącą wodą, która jest Duch Święty - mówił abp Ryś. - Jesteś szczęśliwa, bo wydałaś i wydajesz ciągle owoc w swoim czasie. Błogosławiony jest Twój owoc – Jezus. Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem. Jakie to jest szczęście owocować Bogiem. Twoje liście nie więdną, a wszystko co czynisz jest udane!" – wskazał metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Promocja książki abp. Grzegorza Rysia na Jasnej Górze

2018-12-15 16:56

Magda Nowak

„Koronowana Służebnica” to tytuł nowej książki autorstwa abp. Grzegorza Rysia. Ten sam tytuł nosiła wygłoszona przez księdza arcybiskupa w sierpniu 2017 r. na Jasnej Górze nowenna przed głównymi uroczystościami jubileuszu 300-lecia Koronacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Książka to owoc tamtych dni. To cykl kazań, które codziennie przez 9 dni podczas Mszy św. kierowane były z jasnogórskiego Szczytu do pielgrzymów i częstochowian przybywających do sanktuarium. Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Paulinianum.

Magda Nowak/Niedziela

„Koronowana Służebnica” może posłużyć do odkrywania maryjnej i jasnogórskiej ścieżki do Boga. Jej ważny element stanowi wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej. Jest on swego rodzaju „mapą” umieszczaną na początku każdego rozdziału. Dzięki tej „mapie” czytelnik prowadzony słowem abp. Grzegorza Rysia może „po kawałku” czytać Jasnogórską Ikonę i otwierać się na bogactwo płynących z niej treści.

Promocja książki z udziałem autora odbyła się w piątek 14 grudnia w Kaplicy Różańcowej na Jasnej Górze. Spotkanie poprowadził o. Michał Legan. Abp Grzegorz Ryś na zadawane mu pytania odpowiadał jak zwykle krótko i celnie, ze znaną sobie bezpośredniością. Dłoń Maryi – to pierwsza rzecz, na którą zwrócił uwagę autor książki. Matka Boża zawsze prowadzi do Jezusa. Nie ma innego, ważniejszego zadania niż to. Pieczętuje je gestem dłoni nieustannie wskazującej na Chrystusa. Jednocześnie całe Jej życie jest przeniknięte Słowem Bożym. Od początku, zanim jeszcze stała się Matką Boga, nosi w sobie Słowo, jest Uczennicą Słowa. Dlatego podczas zwiastowania może rozmawiać z Aniołem słowami Pisma Świętego.

– Maryja jest dla nas kimś niesłychanie ważnym, natomiast za każdym razem ta ważność nie bierze się z Niej samej – przypomniał ksiądz arcybiskup – Jest kimś takim, dlatego, że jest Oblubienicą Ducha Świętego.

W kazaniach nowennowych, których fragment został przypomniany podczas materiału filmowego, abp Grzegorz Ryś postawił słuchaczom pytanie, czy zakochali się w Słowie Bożym? Kiedy ostatni raz nie tylko czytali Pismo Święte, ale również je pocałowali? Stwierdził ze smutkiem, że można przeczytać nawet całą Biblię, ale nic z niej nie zrozumieć, być nadal poza zasięgiem mocy Słowa. A dopóki nie zapragniesz i nie przyjmiesz Słowa do wnętrza serca, Ono pozostaje na zewnątrz i nie może działać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem