Reklama

Włoski dziennikarz wspomina dramaty „swojej” Polski

2017-10-11 11:11

Z Luigim Geninazzim rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 42/2017, str. 12-14

Archiwum Luigiego Geninazziego
Jan Paweł II i Luigi Geninazzi, sierpień 1983 r.

W latach 70. ubiegłego wieku włoski rynek tygodników był zdominowany przez dwa czasopisma: „L’Espresso” i „Panorama”, które w żaden sposób nie reprezentowały katolickiej części włoskiego społeczeństwa. Z tego powodu grupa dynamicznych dziennikarzy należących do założonego przez ks. Luigiego Giussaniego ruchu „Komunia i Wyzwolenie” postanowiła założyć pismo, które w takich kwestiach, jak polityka, społeczeństwo, kultura, religia, byłoby inspirowane katolicką wizją świata. I tak w 1977 r. powstał tygodnik „Il Sabato” (Sobota), a jego pierwszy numer ukazał się 27 maja 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem Karola Wojtyły na biskupa Rzymu. Jana Pawła II i ruch „Komunia i Wyzwolenie” od samego początku łączyły szczególne więzi, przede wszystkim dlatego, że Papież z Polski w swojej misji odnowy Kościoła bardzo liczył na świeckich, szczególnie na młodych. Członkowie KW aktywnie wspierali jego batalie teologiczne, kulturowe i społeczne, a także prowadzili różne kampanie na rzecz poszanowania praw człowieka na świecie. Publikowali m.in. pisma sowieckich dysydentów, takich jak Sołżenicyn i Sacharow, ale przede wszystkim wspierali polski związek zawodowy Solidarność. Sprawami polskimi zajmował się głównie młody dziennikarz Luigi Geninazzi. Jego przygoda z Polską zaczęła się od reportaży o strajkach w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. i trwała ponad 30 lat – Geninazzi odbył ponad 107 podróży do Polski i zrelacjonował najważniejsze wydarzenia w naszym kraju. Gdy „Il Sabato” zamknięto w 1993 r., zaczął pisać do innych gazet, począwszy od dziennika „Avvenire”. Jego kompetentna i błyskotliwa praca dziennikarska została doceniona nie tylko we Włoszech, ale także w Polsce – Geninazzi otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, najwyższe polskie odznaczenie, które może otrzymać cudzoziemiec.
Spotkałem się z Luigim Geninazzim z okazji rocznicy porwania i męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, którego włoski dziennikarz poznał osobiście. Nasza rozmowa o Polsce dramatycznych lat 80. skoncentrowała się na postaci tego kapłana męczennika, beatyfikowanego przez Kościół w 2010 r., i ukazuje, jak ówczesna tragedia Polski była postrzegana przez zagraniczne media.
W. R.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Co robiłeś w 1978 r., gdy kard. Karol Wojtyła został wybrany na Papieża?

LUIGI GENINAZZI: – Kiedy kard. Wojtyła został wybrany na Papieża, nie byłem dziennikarzem, ale już pracowałem w piśmie „Il Sabato”. Latem 1980 r., gdy w stoczni Gdańskiej wybuchł strajk, studiowałem w Wiedniu język niemiecki. Ponieważ w redakcji „Il Sabato” nie było nikogo, kto by pojechał do Polski (wszyscy byli na wakacjach), poproszono mnie, abym udał się do Gdańska. Na początku nie chciałem, bo nigdy nie pracowałem jako reporter, ale redakcja nalegała, więc pojechałem. I dzięki Polsce stałem się dziennikarzem – przez wiele lat byłem korespondentem z Warszawy dla „Il Sabato”, a potem dla dziennika „Avvenire”, aż do lat 90. (później przeniesiono mnie do Moskwy). Polska zmieniła moje życie, a praca w tym kraju była dla mnie ważnym doświadczeniem zawodowym, ale przede wszystkim ludzkim.

– Czy często podróżowałeś do Polski?

– Podróżowałem do Polski bardzo często – były to krótkie podróże, a czasami długie, trwające tygodniami pobyty. Z tego powodu kraj Jana Pawła II stał się moją drugą ojczyzną. Jestem też dumny, że dostałem od prezydenta Lecha Wałęsy najwyższe odznaczenie, które może dostać cudzoziemiec: Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

– Aby pisać o Polsce, której na początku nie znałeś, musiałeś mieć odpowiednie kontakty. Kto był Twoim „punktem odniesienia” w zrozumieniu polskich spraw?

– Miałem wiele kontaktów, które wskazano mi w Watykanie. Pierwszym i najważniejszym był bp Bronisław Dąbrowski, sekretarz Episkopatu, któremu leżały na sercu losy Solidarności. Hierarcha ten był dla mnie bardzo cennym źródłem informacji. Poza tym byłem w kontakcie z ludźmi ze związku Solidarność, a zwłaszcza z doradcami Wałęsy.

– Jak to się stało, że poznałeś przywódców Solidarności i zdobyłeś ich zaufanie?

– Kiedy po raz pierwszy pojechałem do Gdańska, byłem trochę przestraszony napiętą sytuacją. Dlatego zamiast pójść do hotelu zatrzymałem się w domu książy pallotynów, a przez czysty zbieg okoliczności w tym samym domu mieszkali doradcy Wałęsy, z którymi codziennie jadłem śniadanie i kolację. Byli to m.in. Mazowiecki, Cywiński, Wielowieyski i Geremek. Wszyscy zagraniczni dziennikarze poszukiwali kontaktów z nimi, a ja miałem ich w domu. Byli dla mnie wyjątkowym źródłem wiadomości, których nikt inny nie miał. Co więcej, stałem się ich przyjacielem.

- Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o ks. Jerzym Popiełuszce?

– O ks. Popiełuszce usłyszałem po raz pierwszy pod koniec 1982 r. – mówiło się o tym księdzu, ponieważ zaczął odprawiać w parafii pw. św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu Msze św. za Ojczyznę. Dla zagranicznych dziennikarzy były to wydarzenia niespotykane i ciekawe. Ja, gdy tylko byłem w Polsce w ostatnią niedzielę miesiąca, jeździłem na Żoliborz. Na początku w tych Mszach św. uczestniczyli tylko parafianie, ale z czasem były już tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi z całej Polski. Byłem pod wrażeniem tego młodego księdza. Jego piękne i poruszające Msze św. były bardzo długie – to były prawdziwe „epopeje” z pieśniami i wierszami. Ludzie nie chcieli opuszczać kościoła. Pamiętam jednego z moich kolegów dziennikarzy, który nigdy nie chodził do kościoła, ale kiedy był w Polsce, „zmuszony” był pójść na Msze św. za Ojczyznę odprawiane przez ks. Jerzego, powiedział mi, że w swoim życiu nigdy nie uczestniczył w tylu Mszach św. co w Polsce.

– W jakich okolicznościach poznałeś osobiście ks. Jerzego?

– Latem 1984 r. poprosiłem go o wywiad – było to kilka miesięcy przed jego śmiercią. Pewnego ranka poszedłem do kościoła pw. św. Stanisława Kostki i czekałem na niego po Mszy św. Przyszło mi wtedy do głowy, by powiedzieć mu, że jesteśmy rówieśnikami – ja też urodziłem się w 1947 r. Ale on był zamknięty w sobie i mało co mówił. Potem zdałem sobie sprawę, że już wtedy był pod wielką presją, został przesłuchany przez milicję i miał trudną rozmowę z prymasem Glempem (dowiedziałem się o tym później). Kiedy wyjaśniłem, że chciałbym się dowiedzieć, co sądzi o sytuacji Kościoła i Polski, odpowiedział, że on jest tylko kapłanem, a wszystko to, co ma do powiedzenia, mówi w homiliach. I dodał: „Przyjdź na moją Mszę”. Kiedy odpowiedziałem, że chodzę regularnie na jego Msze św. za Ojczyznę, powiedział: „To dobrze, przychodź w dalszym ciągu”, i pożegnał się ze mną. Jednym słowem – nie udało mi się zrobić z nim wywiadu, ale ks. Popiełuszko pozostał w moim sercu, zwłaszcza po męczeńskiej śmierci.

– Czy spodziewałeś się, że komunistyczny reżim w walce z Kościołem posunie się aż do mordu na tym kapłanie?

– Nie, nie spodziewałem się tego, więc byłem zszokowany tym morderstwem, zwłaszcza brutalnością, z jaką ks. Jerzy został zabity. My, zagraniczni dziennikarze, traktowaliśmy reżim komunistyczny w Polsce jako bardzo twardy, czego dowodzi stan wojenny, ale nie tak krwawy jak inne reżimy komunistyczne, które dopuszczały się zbrodni na setkach tysięcy ludzi. Jaruzelski był dyktatorem komunistycznym, ale zdawał sobie sprawę, że ma przeciwko sobie naród, więc wiedział, jak „dozować” przemoc, aby nie sprowokować reakcji ludu.

– Czy nie sądzisz, że to on jest zleceniodawcą morderstwa ks. Popiełuszki?

– Moim zdaniem, nie. Oczywiście, rozkaz zabójstwa nie pochodził od Piotrowskiego czy płk. Pietruszki, decyzję podjął ktoś na wyższym szczeblu, ktoś, kto chciał starcia z Kościołem, i w ten sposób postawił Jaruzelskiego w bardzo trudnej sytuacji.

– A zatem, według Ciebie, zabójstwo ks. Jerzego było rezultatem starcia na szczycie reżimu?

– Chciałbym coś opowiedzieć. Kiedy w 1985 r. w Toruniu rozpoczął się proces morderców ks. Jerzego, udało mi się przeprowadzić rozmowę z szefem Urzędu ds. Wyznań Adamem Łopatką. W tym wywiadzie wymsknęło mu się stwierdzenie: „Ach, Popiełuszko, to była trochę «gorąca głowa». Zrobiliśmy duży błąd. Powinniśmy go wsadzić do więzienia, toby go nie zabili”. Napisałem wtedy artykuł, w którym umieściłem to zdanie jako tytuł – był on cytowany przez całą światową prasę. Za ten wywiad Łopatka był bardzo krytykowany przez Jaruzelskiego, ale faktem pozostaje, że to powiedział.

– „Il Sabato” to pierwsza włoska gazeta, która opublikowała zdjęcie zmasakrowanego ciała ks. Popiełuszki, zamordowanego w tak barbarzyński sposób. Jak Ci się udało dostać te zdjęcia?

– Przywiózł mi je z Polski ktoś ze środowiska z Żoliborza, ale nie pamiętam kto. Rozmawialiśmy w redakcji, czy je publikować, czy nie, bo to były naprawdę wstrząsające zdjęcia. W końcu je opublikowaliśmy. Gdy patrzyłem na te fotografie, przypomniałem sobie proces toruński i zeznania Piotrowskiego, który z cynizmem mordercy opowiadał o makabrycznych szczegółach tortur zadanych ks. Popiełuszce.

– Jak media we Włoszech zareagowały na tę kolejną zbrodnię komunizmu – nie zapominajmy, że we włoskich mediach, podobnie jak i w środowiskach intelektualnych, jest wielu komunistów?

– Zabójstwo ks. Popiełuszki było przedstawione przez włoskie media jako działanie przeciwko Jaruzelskiemu. Ja też co prawda napisałem, że Jaruzelski prawdopodobnie nie był zleceniodawcą tej zbrodni, ale wyjaśniałem, że była to przede wszystkim zbrodnia wymierzona przeciwko Kościołowi polskiemu, jak również przeciwko Solidarności i narodowi polskiemu. A o tym media nie mówiły.

– To nie tajemnica, że dziennikarze „Il Sabato” mieli kontakt z Janem Pawłem II. Miałeś okazję rozmawiać z Papieżem?

– To prawda, że mieliśmy kontakty z Papieżem, ale częściej rozmawialiśmy z jego sekretarzem, Don Stanislao – tak nazywano ks. Dziwisza. Ja osobiście miałem okazję porozmawiać z Papieżem 3 razy – szczególnie długa była rozmowa po jego drugiej podróży do Ojczyzny, w 1983 r.

– Czy odwiedzasz grób ks. Jerzego?

– Tak, byłem na grobie już w 1984 r. i idę tam za każdym razem, gdy jestem w Warszawie. W moim wieku wspomnienia są ważne. I za każdym razem, gdy idę, aby pomodlić się przy prostym grobowcu ks. Jerzego, jestem wzruszony, bo przypominam sobie te chwile, kiedy stałem obok niego, gdy wychodził z kościoła. Nie myślałem wtedy, że zostanie zamordowany i że będzie beatyfikowany. Widziałem jakiś tajemniczy zbieg okoliczności między tragedią smoleńską a beatyfikacją ks. Popiełuszki, która miała miejsce dwa miesiące później. Po śmierci prezydenta Kaczyńskiego i wielu innych polskich osobistości społeczeństwo było wstrząśnięte i podzielone, a beatyfikacja ks. Jerzego stała się okazją do narodowego pojednania. Dzisiaj cierpię, gdy widzę, że Polska ponownie się dzieli, a ten podział wykracza poza konfrontację i dialektykę polityczną. Cierpię tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, iż podziały dotyczą również osób pochodzących z Solidarności. Mam więc nadzieję, że kanonizacja ks. Popiełuszki może ponownie przyczynić się do pojednania narodu polskiego, bo ks. Jerzy nie jest męczennikiem tylko jednej ze stron. Ks. Jerzy Popiełuszko, święty, może być patronem pogodzonej Polski.

Kamil skacze, Biskup zaciska „Zdrowaś”

2018-02-14 10:25

Bp Józef Zawitkowski
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 29

Bożena Sztajner

Szanowny Pan

Kamil Stoch

Panie Kamilu!

Ma Pan tysiące listów i pewnie ich nie czyta. Ja muszę napisać, bo serce kołacze i spać nie daje. Świat Pana podziwia. Klaszcze i chce więcej. Ja się chwalę. Gdy Pan pod niebem, tam, wysoko, leci, ja zaciskam „Zdrowaś”.

Dziś, w święto Matki Boskiej Gromnicznej, czytam w styczniowym numerze „WPiS-u”:

„ – Przed oddaniem skoku zawsze się Pan żegna...

– Robię tak zawsze, od małego.

Skoki dedykuję Panu Bogu.

Jemu zawdzięczam wszystko.

I dostałem dwa złote medale.

Pan Bóg jest bardzo hojny.

– Jakie jest Pana ulubione miejsce na świecie?

– Dom”.

Tu skończyłem czytanie, bo oczy się spociły, a łezki spadały na kredowy papier „WPiS-u” – kap... kap! Dotąd tylko Cię podziwiałem, jak innych. Teraz Cię kocham, bo Twoje przeżegnanie znaczy więcej niż moich siedem kazań.

Ucałuj ręce Twoich Rodziców. Jak Oni pięknie Cię wychowali. Ucałuj Ewę!

Kamil, ale Ty masz gust. Kamil, leć wysoko, daleko i jeszcze dalej.

Podziwiam, gratuluję i życzę: Szczęść Boże!

Łowicz, 2 lutego 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Mendonҫa: Pragnienie Jezusa musi być bardziej obecne w pulsującym sercu Kościoła

2018-02-18 09:26

RV, st, kg (KAI) / Watykan

Najpilniejszym wyzwaniem współczesnego Kościoła jest, aby zawsze od Chrystusa rozpoczynał i na Chrystusie kończył. On jest siłą, centrum. Kiedy o tym zapominamy, wpadamy w pustkę. Zapominamy o naszym pragnieniu. Pragnienie Jezusa musi być bardziej obecne w pulsującym sercu Kościoła – stwierdził ks. José Tolentino de Mendonça. Ten portugalski kapłan i wicerektor Uniwersytetu Katolickiego w Lizbonie został poproszony o wygłoszenie rekolekcji dla Papieża i Kurii rzymskiej, które w niedzielę 18 lutego br. rozpoczną się w domu rekolekcyjnym paulistów w Aricci pod Rzymem i potrwają do 23 bm.

Graziako

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego odpowiedział on na pytanie, dlaczego głównym punktem swoich rozważań uczynił pragnienie. Temat rekolekcji brzmi bowiem: „Pochwała i pragnienie”.

„Cóż mamy innego oprócz pragnienia? To jest podstawowe pytanie. Jesteśmy stworzeniami, które pragną. Nie mamy tylko potrzeb, chcemy się wznieść ponad nie. Z pragnienia rodzi się tęsknota. Musimy wsłuchiwać się w głęboki głos pragnienia ludzkiego, które jest śladem obecności Boga w naszym sercu. Mamy pragnienie, które jest podobne do tego, jakie miał Jezus na krzyżu. Jezus nie prosił o nic, nie mówił: «jest mi źle, nie wyrządzajcie mi tyle cierpienia», powiedział tylko: «pragnę». W tym słowie zawiera się wszystko, co dotyczy Jego ludzkiego oblicza. W pragnieniu mamy możliwość odnalezienia człowieczeństwa takiego, jakim widzi je Bóg” – mówił ks. Mendonҫa.

Portugalski kapłan dodał także, że pragnienie jest formą poznania. Przytoczył słowa amerykańskiej poetki Emily Dickinson, która mówiła, że pragnienie uczy nas drogi wody, a te słowa – zaznaczył, bardzo go przekonują. Przyznał, że w swoich rozważaniach będzie odwoływał się również do innych poetów i pisarzy. Wymienił m.in. Clarice Lispector, Antoine de Saint-Exypéryego, czy włoskiego poetę Tonino Guerrę.

Tegoroczny rekolekcjonista papieski zdradził także, iż w medytacji wprowadzającej skupi się m.in. na temacie zadziwienia. Wybrał to zagadnienie, gdyż, jego zdaniem, współczesny świat nie słucha słowa Bożego, szczególnie tego, co Pan powiedział Abrahamowi. Wyjdź stąd, opuść to miejsce, nie patrz więcej na swoje buty, ale patrz na gwiazdy, daleko. „A to właśnie jest zadziwieniem: iść przekraczając samych siebie. Ono wprowadza w tajemniczą obecność Boga” - zaznaczył ks. Mendonça.

Portugalski kapłan wskazał także na temat peryferii. Stwierdził, że poruszył go w dwóch ujęciach: z jednej strony sam Chrystus był na peryferiach, w swoich czasach nie był znaną osobistością. A z drugiej dzisiejsi chrześcijanie to w większości obywatele peryferii. Oblicze chrześcijaństwa nie jest już czymś głównym, centralnym, zachodnim. Jego obliczem są peryferie – uważa ks. Mendonҫa.

Ks. José Tolentino de Mendonça urodził się 15 grudnia 1965 roku w Machico na Maderze. W 1982 roku podjął studia teologiczno-filozoficzne i w 1990 roku przyjął święcenia kapłańskie. Ukończył biblijne studia specjalistyczne w Rzymie. Po powrocie do ojczyzny podjął pracę na Uniwersytecie Katolickim w Lizbonie. Jest uznanym poetą. Od 2011 jest konsultorem Papieskiej Rady ds. Kultury.

W okresie papieskich rekolekcji są jak zwykle zawieszone wszelkie audiencje, w tym środowa audiencja ogólna 21 lutego.

Tradycję rekolekcji w Watykanie wprowadził w 1929 roku Pius XI, z tym że do czasu Pawła VI odbywały się one w pierwszym tygodniu Adwentu, a nie Wielkiego Postu. Papież Montini zaczął też jako pierwszy zapraszać do głoszenia nauk hierarchów i teologów spoza Kurii Rzymskiej, a nawet spoza Włoch. Na przykład w 1976 (5-12 marca) zadanie to powierzył metropolicie krakowskiemu kard. Karolowi Wojtyle, który później jako papież Jan Paweł II bardzo rozszerzył tę praktykę.

W 1979 rekolekcjonistą był włoski franciszkanin o. Faustino Ossanna, ale od następnego roku Ojciec Święty zapraszał już kardynałów, biskupów, księży i zakonników z całego świata.

Byli to kolejno (stopnie w hierarchii i funkcje, jakie pełnili w owym czasie, bez ewentualnych późniejszych zmian):

24 II-1 III 1980 - abp Lucas Moreira Neves OP (Brazylijczyk), sekretarz Kongregacji Biskupów,

8-14 III 1981 - bp Jerzy Ablewicz z Tarnowa (Polak),

28 II-5 III 1982 - o. Stanislas Lyonnet SI (Francuz), prof. Uniwersytetu Gregoriańskiego,

20-26 II 1983 - kard. Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary

11-17 III 1984 - kard. Alexandre do Nascimento (Angolańczyk), arcybiskup Lubango,

24 II-2 III 1985 - abp Achille Glorieux (Francuz), nuncjusz apostolski,

16-22 II 1986 - o. Egidio Viganò SDB (Włoch), rektor najwyższy (generał) salezjanów,

8-14 III 1987 - o. Peter-Hans Kolvenbach SI (Holender), generał jezuitów,

21-27 II 1988 - abp James Aloysius Hickey (USA), arcybiskup Waszyngtonu

12-18 II 1989 - kard. Giacomo Biffi (Włoch), arcybiskup Bolonii,

4-10 III 1990 - o. George Marie Martin Cottier OP (Szwajcar), teolog Domu Papieskiego,

17-23 II 1991 - abp Ersilio Tonini (Włoch), emerytowany arcybiskup Rawenny,

8-14 III 1992 - kard. Ugo Poletti (Włoch), archiprezbiter bazyliki patriarszej św. Matki Boskiej Większej w Rzymie,

28 II-5 III 1993 - bp Jorge Arturo A. Medina Estévez (Chilijczyk), biskup Rancagua (Chile),

20-26 II 1994 - kard. Giovanni Saldarini (Włoch), arcybiskup Turynu,

5-11 III 1995 - o. Tomáš Špidlík SI (Czech), z Papieskiego Instytutu Wschodniego,

25 II-2 III 1996 - abp Christoph Schönborn OP (Austriak), arcybiskup Wiednia,

16-22 II 1997 - kard. Roger Etchegaray (Francuz), przewodniczący Papieskiej Rady "Iustitia et Pax" i Głównego Komitetu Wielkiego Jubileuszu Roku 2000,

1-7 III 1998 - kard. Ján Chryzostom Korec SI (Słowak), biskup Nitry,

21-27 II 1999 - bp André-Mutien Léonard (Belg), biskup Namur,

12-18 III 2000 - kard. François Xavier Nguyễn Văn Thuận (Wietnamczyk), przew. Papieskiej Rady "Iustitia et Pax",

4-10 III 2001 – kard. Francis Eugene George OMI (Amerykanin), arcybiskup Chicago,

17-23 II 2002 – kard. Cláudio Hummes (Brazylijczyk), arcybiskup São Paulo,

9-15 III 2003 – abp Angelo Comastri (Włoch), prałat sanktuarium maryjnego w Loreto,

29 II-6 III 2004 – prał. Bruno Forte (Włoch), członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej,

13-19 II 2005 – bp Renato Corti (Włoch), biskup Novary.

Od 2006 rekolekcjonistów z zewnątrz zapraszał Benedykt XVI. Byli nimi:

5-11 III 2006 – kard. Marco Cè (Włoch), em. patriarcha Wenecji

25 II-3 III 2007 – kard. Giacomo Biffi (Włoch), em. abp Bolonii

10-16 II 2008 – kard. Albert Vanhoye SI (Francuz), em. sekr. Papieskiej Komisji Biblijnej

1-7 III 2009 – kard. Francis Arinze (Nigeryjczyk), em. prefekt Kongregacji Biskupów

21-27 II 2010 – ks. Enrico dal Covolo SDB (Włoch), członek m.in. Papieskiej Komisji Archeologii Sakralnej,

13-19 III 2011 – o. François-Marie Léthel OCD (Francuz), prof. Papieskiego Wydziału Teologicznego «Teresianum» w Rzymie

26 II-3 III 2012 – kard. Laurent Monsengwo Pasinya (Kongijczyk), abp Kinszasy

17-23 II 2013 – kard. Gianfranco Ravasi (Włoch), przewodniczący Papieskiej Rady Kultury

Od 2014 rekolekcjonistów zaprasza Franciszek.

9-14 III 2014 (w Casa Divin Maestro w Ariccia) – ks. Angelo De Donatis, proboszcz rzymskiej parafii św. Marka Ewangelisty [al Campidoglio]

22-27 II 2015 (Ariccia) – o. Bruno Secondin OCD (Włochy), temat „Słudzy i prorocy Boga żywego”

6-12 III 2016 (Ariccia) - o. Ermes Maria Ronchi OSM (Włochy)

5-10 III 2017 (Ariccia) – o. Giulio Michelini OFM (Włochy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem