Reklama

Dziewczęca Służba Maryjna

2017-10-11 13:54

S. Paula Bonisz SFMI
Edycja przemyska 42/2017, str. 7

S. Paula Bonisz SFMI
Modlitwa w kaplicy Matki Bożej Fatimskiej

W sobotę 23 września odbyło się spotkanie Dziewczęcej Służby Maryjnej. Na zaproszenie ks. Romana Słoty, diecezjalnego moderatora DSM, do Miejsca Piastowego przyjechało na Dzień Wspólnoty 15 grup z terenu archidiecezji i dwie spoza (z Wielopola Skrzyńskiego i z Poronina).

Spotkanie rozpoczęło się o godz. 9.30 w Michalickim Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Ks. Bronisława Markiewicza przywitaniem wszystkich przybyłych przez ks. Romana. Następnie był czas na prezentację grup. Śpiew piosenek oraz przedstawione przez niektóre grupy krótkie scenki opowiadały o każdej wspólnocie DSM.

Kolejna część spotkania odbyła się w Sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza. O godz. 11.30 dzieci i opiekunowie zostali przywitani przez ks. Jana Seremaka, kustosza Sanktuarium. W kilku zdaniach przybliżył on zebranym postać św. Michała Archanioła i jego wielkie zadanie w Kościele. W homilii ks. Roman Słota zwrócił uwagę na osobę Maryi, która w Fatimie przyszła właśnie do dzieci, by prosić je o modlitwę i pokutę. Dla DSM jest to znak, że dziecko może wiele uczynić dla dobra Kościoła i swoich bliskich.

Reklama

Na zakończenie Eucharystii każda przybyła grupa miała możliwość udania się do kaplicy Matki Bożej Fatimskiej, by tam przed koronowaną figurą Maryi, w chwili cichej modlitwy zawierzyć Jej siebie, swoje rodziny i wspólnoty.

Siostry michalitki w swoim klasztorze przygotowały też dla uczestniczących w spotkaniu ciepły posiłek, po którym była możliwość zwiedzenia Muzeum Misyjnego. Na koniec czekała na wszystkich wspólna zabawa, animowana przez nowicjuszki ze Zgromadzenia Sióstr św. Michała Archanioła.

Tagi:
dzieci

Parafialne wakacje z Bogiem

2018-07-17 13:10

Paulina Dębiec
Edycja łódzka 29/2018, str. I

Dorota Ignasiak
Kolonie dla dzieci na lubelskim Roztoczu

Już po raz kolejny parafia Najświętszego Serca Jezusowego w Tomaszowie Mazowieckim wraz z fundacją „N.S.J. Rodzina” zorganizowały niezapomniane kolonie dla grupy 90 dzieci i młodzieży, tym razem na lubelskim Roztoczu w miejscowości Krasnobród. Akcja kolonie w naszej parafii odbywa się od lat i przyciąga do Kościoła nie tylko ludzi młodych, ale też ich rodziców i bliskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Trudności ateistów z podejściem do Całunu Turyńskiego

2018-07-19 08:45

(KAI/vaticannews) / Liverpool/Turyn

Specjaliści od medycyny sądowej z Liverpoolu stwierdzili, że na Całunie Turyńskim jest za dużo śladów krwi. Zdaniem znawców zagadnienia są to słabe argumenty, tym bardziej że nie analizowano samych śladów, lecz przeprowadzono jedynie symulacje na manekinach. Problem z tym niezwykłym kawałkiem płótna mają przede wszystkim niewierzący i krzewiciele ateizmu, a nie katolicy, dla których prawdziwość bądź fałszywość tej relikwii w niczym nie zmieni ich wiary. Ale jeśli Całun jest autentyczny, to trudno podważyć prawdziwość historycznych wydarzeń dotyczących Jezusa z Nazaretu, łącznie z Jego zmartwychwstaniem.

Graziako
Wizerunek Jezusa z Całunu Turyńskiego

W ten sposób włoska badaczka prof. Emanuela Marinelli, cytując kard. Giacomo Biffiego (1928-2015), skomentowała w Radiu Watykańskim kolejne sensacje na temat Całunu Turyńskiego. Jej zdaniem, tylko w ten sposób można wytłumaczyć łatwowierność i otwarcie niektórych środowisk na wszystko, co mogłoby podważyć autentyczność Całunu.

Uczona podkreśliła, że przedstawione 16 lipca dowody liverpoolskich specjalistów medycyny sądowej są bardzo słabe. Twierdzą oni bowiem, że na Całunie jest za dużo śladów krwi. Przyznają, że niektóre znajdują się na właściwym miejscu, inne zaś nie, w związku z czym wysuwają wniosek, że musiały zostać domalowane. Prof. Marinelli zaznaczyła, że dobrze zna te badania, bo przedstawiono je już przed 4 laty, ale dopiero teraz udało się je opublikować.

Według naukowców angielskich, przykładem śladów nieprawdziwych jest plama odpowiadająca ranie w boku Jezusa – powiedziała prof. Marinelli, dodając, że chodzi o wielką plamę krwi na Całunie w miejscu, gdzie Jezus został przebity włócznią. Tymczasem specjaliści z Liverpoolu nie nawiązują do poważnych badań, przeprowadzonych 40 lat temu, gdy prowadzono doświadczenia na ciałach ludzi, którzy - podobnie jak Jezus - zmarli na zawał serca. "Oni wzięli plastykowy manekin, taki jak w sklepie z odzieżą, nadziali na kij gąbkę z krwią i patrzyli, jak rozchodzi się krew po uderzeniu w bok manekina. Stwierdzili, że spływa ona inaczej niż na Całunie, stąd wysunęli wniosek o fałszywości Całunu. Przecież to niepoważne. To nie są poważne badania naukowe. Te zdjęcia z manekinem budzą tylko śmiech” - stwierdziła z mocą włoska uczona.

Przypomniała, że od kilkudziesięciu lat czynione są wielkie starania, by podważyć autentyczność Całunu. Inwestuje się w to wielkie pieniądze. Poważnym skandalem pozostaje też do dzisiaj sposób, w jaki przeprowadzono badania na datowanie płótna metodą radiowęglową, gdyż nie zachowano podstawowych kryteriów badań archeologicznych. Rozmówczyni rozgłośni papieskiej zwróciła uwagę, że próbkę do analizy pobrano z miejsca, najbardziej wystawionego na kontakt ze światem zewnętrznym, co - jak dobrze wiadomo - mogło wpłynąć na wynik badań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brazylia: największy płaszcz maryjny w Księdze Guinnessa

2018-07-20 08:26

(KAI/vaticannews.va) / Blumenau

Brazylijscy czciciele Matki Bożej Patronki Żeglarzy trafili do Księgi Rekordów Guinnessa. Z okazji odpustu w sanktuarium Navegantes przygotowali oni rekordowej wielkości płaszcz dla figury Maryi o powierzchni ponad tysiąca metrów kwadratowych.

Screenshot Santuário Nossa Senhora dos Navegantes

Ten największy na świecie płaszcz maryjny został poświęcony podczas uroczystości maryjnych 2 lutego. O oficjalnym wpisaniu go do Księgi Guinnessa poinformował w tych dniach bp Rafael Biernaski, ordynariusz diecezji Blumenau, do której należy sanktuarium Patronki Żeglarzy.

Brazylijczycy w swojej tradycyjnej wierze uzewnętrzniają pobożność przez bezpośredni kontakt - dotykając obrazu czy figury. Przykładowo podczas wielotysięcznych procesji taki osobisty kontakt z przedmiotem kultu ułatwia kilkusetmetrowy sznur.

Okrycie figury Matki Bożej Żeglarskiej wykonało z różnych tkanin i koronek w ciągu dwóch miesięcy kilkadziesiąt osób. Przy oficjalnym mierzeniu szaty byli obecni topografowie, inżynierzy, policjanci, fotografowie i pokaźna liczba ciekawskich.

Płaszcz został pocięty na 16 tysięcy kawałków, które rozdano czcicielom Maryi uczestniczącym w procesji. Tegoroczna inicjatywa wykonania olbrzymiego okrycia będzie odtąd powtarzana każdego roku po to, by podczas procesji wierni w namacalny sposób odczuwali, że okrywa ich płaszcz Matki Bożej.

Strona internetowa sanktuarium informuje, że ta kolosalna szata ma być znakiem ciepła Matki Bożej okrywającego Jej czcicieli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem