Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Otwieramy papieski garaż

2017-10-18 11:03

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 43/2017, str. 12-13

Zdjęcia za: „Le Auto dei Papi”/Edizioni di Autocritica
Jan XXIII w mercedesie 300, który był jego ulubionym autem

Franciszek wzbudził sensację, gdy po raz pierwszy pojawił się w granatowym fordzie focusie żandarmerii watykańskiej. Dzisiaj już przyzwyczailiśmy się do tego, że Papież używa skromnych samochodów, również w czasie swych podróży, by dać przykład skromności i umiarkowania. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że papieże jeżdżą samochodami od niedawna, tzn. od pontyfikatu Piusa XI (1922-39), a jeszcze na początku XX wieku Pius X korzystał z karocy

Przez wieki papieże podróżowali w karocach, chociaż byli i tacy, którzy sami dosiadali konia. Dlatego w Watykanie działały duże papieskie stajnie – oprócz koni trzymano w nich również muły używane do ciągnięcia wozów, którymi przewożono towary.

Z karocy do automobilu

Samochody pojawiły się tutaj już na początku XX wieku za pontyfikatu Piusa X. W 1909 r. arcybiskup Nowego Jorku, późniejszy kardynał John Murphy Farley podarował Papieżowi pierwszy samochód – Italia 20/30, wyprodukowany przez fabrykantów samochodów z Turynu, Locatiego i Torrettę. Oczywiście, w tamtych czasach automobile tworzono w sposób bardzo rzemieślniczy. Piusowi X podarowano następnie fiata i samochód amerykański, ale pozostawały one w garażu, bo Papież nie lubił automobili i nigdy z nich nie korzystał. Chociaż prawdę mówiąc, w tamtych czasach wożono Papieża jedynie do Ogrodów Watykańskich na spacery, więc karoca całkowicie wystarczała.

Papież zafascynowany samochodami

Piusa XI, w odróżnieniu od poprzednika, pasjonowały auta. Damy z Mediolanu podarowały mu w 1922 r. samochód marki Bianchi, model 15. Był to pierwszy papieski samochód wykorzystany do oficjalnej ceremonii publicznej – 1 września 1922 r. przewieziono nim z Rzymu do Loreto figurkę Matki Bożej Loretańskiej. Watykańskie samochody miały wówczas rejestracje korpusu dyplomatycznego, czyli CD. Piusowi XI tak się spodobało to auto, że kilka lat później podarowano mu następny pojazd tej samej marki, ale już model 20 – uroczystość jego przekazania Papieżowi odbyła się we wrześniu 1926 r. na dziedzińcu św. Damazego, który sąsiaduje z Pałacem Apostolskim. Dziedziniec ten stał się tradycyjnym miejscem prezentowania papieżom nowych samochodów.

Reklama

Pius XI otworzył dla samochodów bramy Watykanu, a jednocześnie zlikwidował służbę karoc ciągniętych przez konie – 1 stycznia 1928 r. w gazecie „L’Osservatore Romano” pojawiła się informacja na temat tej małej rewolucji w watykańskim transporcie.

W 1929 r. na mocy traktatów laterańskich zawartych między Królestwem Włoch i Stolicą Apostolską powstało Państwo Watykańskie. Stworzono w nim biuro motoryzacyjne, gdzie rejestrowano samochody. Watykańskie rejestracje były białe z czerwonymi numerami – dla samochodów z garażu papieskiego, a z czarnymi – dla pozostałych (samochody transportowe, służbowe i prywatne). Gdy powstało państwo papieskie, Pius XI zaczął dostawać samochody, a wśród nich z wielką pompą podarowano mu wspaniałego fiata 525. Samochód przetransportowano do Rzymu pociągiem, a 21 kwietnia 1929 r. z siedziby Fiata do Watykanu prowadził go Felice Nazzaro – najsłynniejszy wówczas włoski kierowca, który miał również zaprezentować auto Papieżowi. Gdy jednak przyjechał na dziedziniec św. Damazego, był tak wzruszony i zażenowany, że nie mógł wymówić słowa, dlatego informacje o samochodzie przekazał Piusowi XI sam szef Fiata, senator Giovanni Agnelli.

Nieco później, 1 maja tegoż roku, Papież otrzymał następny samochód – tym razem był to dar członków Automobilklubu Mediolańskiego, którzy zamówili auto w znanej wówczas firmie konstruktorów samochodowych Isotta Fraschini. Z okazji wręczenia modelu 8A odbyła się do Rzymu pielgrzymka samochodowa – uczestniczyły w niej 132 samochody, które dotarły na dziedziniec Pałacu Apostolskiego. Delegacji automobilistów przewodził senator Silvio Crespi, szef Automobilklubu Mediolańskiego.

Trzeci papieski samochód pochodził ze Stanów Zjednoczonych. Podarowali go bracia Graham, żarliwi katolicy, którzy byli również członkami największej organizacji katolickiej – Rycerzy Kolumba. Jak zwykle uroczystość odbyła się na dziedzińcu św. Damazego, ale tym razem Papież zapragnął przejechać się po Ogrodach Watykańskich nowym samochodem marki Graham-Paige. Piusowi XI bardzo podobało się to auto i to właśnie nim po raz pierwszy w historii opuścił Watykan, udając się do Bazyliki Laterańskiej z okazji 50. rocznicy swoich święceń kapłańskich – było to 22 grudnia 1929 r. Papież korzystał z auta Graham-Paige przez cały swój pontyfikat; podróżował nim również jego następca – Pius XII.

Oczywiście, i inne firmy automobilistyczne zadbały o to, by w papieskim garażu znalazły się ich samochody. I tak 6 czerwca 1930 r. Pius XI odebrał dar firmy Citroën Italiana. W tym samym roku Watykan kupił dla Ojca Świętego pierwszy samochód firmy Mercedes-Benz model Nürburg 460. W odróżnieniu od wszystkich aut podarowanych Papieżowi, które były koloru ciemnoamarantowego, ten ostatni pojazd był czarny. Ponieważ nie było już do dyspozycji karoc, dla współpracowników Papieża kupiono 10 samochodów marek Cadillac i Buick.

W 1932 r. znany włoski przedsiębiorca budowlany Leone Castelli podarował Piusowi XI następny samochód – na podwoziu Mercedesa Ercole Castagna zrobił specjalną karoserię z otwieranym automatycznie dachem, dzięki czemu Papież mógł wsiadać do auta bez konieczności schylania się.

Nowi papieże, nowe samochody

Gdy w 1939 r. zmarł Pius XI, jego następca pojechał mercedesem poprzednika na Lateran na ingres do Bazyliki Rzymu. Tym samym autem Pius XII pojechał w lipcu 1943 r. do dzielnicy San Lorenzo, która została zbombardowana przez aliantów. Niestety, gdy trzeba było wracać, samochód nie odpalił i Papież wrócił do Watykanu małym fiatem topolino inż. Galeazziego.

Po II wojnie światowej postanowiono zakupić dla Piusa XII dwa nowocześniejsze samochody – wybór padł na wspaniałe auta marki Cadillac. Papież używał tych samochodów do przejazdów do swej letniej rezydencji w Castel Gandolfo, w której spędzał wiele miesięcy w roku i w której zmarł latem 1958 r.

W odróżnieniu od swoich poprzedników Jan XXIII bardzo często opuszczał Watykan, by odwiedzać rzymskie parafie, więzienie, szpital czy chorego przyjaciela. Najpierw podróżował watykańskimi cadillacami, ale z czasem kupiono nowe samochody – chryslera, którego karoserię wykonał w Turynie konstruktor Giacinto Ghia (było to jeszcze przed zakupem turyńskiej firmy przez Forda), oraz mercedesa 300, który stał się ulubionym autem Papieża.

Paweł VI – papież podróżnik Paweł VI był papieżem, który rozpoczął podróże apostolskie po świecie. Latał, oczywiście, samolotami, ale w odwiedzanych miejscach przemieszczał się samochodami, które dawali do jego dyspozycji gospodarze podejmujący go w różnych krajach. I tak w czasie podróży do Jordanii korzystał z pojazdów wojskowych króla, w Indiach – z samochodu premiera, w Nowym Jorku przemieszczał się dużym samochodem marki Lincoln amerykańskiej administracji, w Fatimie rolls-royce’em, którego dał mu do dyspozycji rząd Portugalii, w Bogocie przybył na Konferencję Biskupów Ameryki Łacińskiej land roverem, po ulicach Manili jeździł wraz z prezydentem Ferdinandem Marcosem samochodem marki Cadillac. Do przemieszczania się w Rzymie i ogólnie we Włoszech Paweł VI używał natomiast mercedesa 600, modelu „krótkiego”. W czasie pontyfikatu Pawła VI w Watykanie pojawił się też nowy rodzaj samochodu – jeep. Gdy Papież zrezygnował z używania w czasie audiencji „sedia gestatoria”, czyli rodzaju lektyki, dzięki której mógł być widoczny przez pielgrzymów nawet z daleka, powstał problem, czym ją zastąpić. Rozwiązaniem okazał się samochód typu jeep – Papież mógł nim jeździć po Placu św. Piotra w czasie audiencji na otwartej przestrzeni. W watykańskim garażu pojawiła się wtedy biała toyota typu land cruiser. Stała się ona poniekąd symbolem papieskich audiencji.

Dla Pawła VI samochód był nieodzownym „narzędziem” jego misji i działalności duszpasterskiej. Pontyfikat jego następcy – Jana Pawła I był bardzo krótki – trwał 33 dni, podczas których Papież korzystał z mercedesa 600 zakupionego przez poprzednika. Po nagłej śmierci Jana Pawła I rozpoczął się prawie 27-letni pontyfikat Jana Pawła II. Ale samochody Papieża z Polski to już osobna historia...

Tagi:
Franciszek

Papież do rumuńskich sierot

2018-02-20 17:21

RV / Watykan (KAI)

Na wiele pytań jedynie Bóg może udzielić odpowiedzi. My możemy tylko patrzeć, słuchać, cierpieć i płakać - powiedział papież Franciszek na rozpoczęcie spotkania z rumuńskimi dziećmi przebywającymi w sierocińcach. 30-osobowa grupa dzieci i młodzieży 4 stycznia wzięła udział w audiencji, podczas której Ojciec Święty odpowiedział na sześć przygotowanych przez nich pytań. Ich treść watykańskie biuro prasowe opublikowało wczoraj.

Mazur/episkopat.pl

„Dlaczego moja mama mnie porzuciła, czy to moja wina? Dlaczego, mimo że po latach ją odnalazłem, ona nadal mnie nie akceptuje? - zapytał 21-latek. Ojciec Święty przyznał, iż w czasie tego pytania z jego oczu popłynęły łzy. Zapewnił chłopca o miłości, jaką z pewnością darzy go matka, ale nie umie jej jednak z wielu powodów okazać.

Papież podkreślił, że to nie jest kwestia winy, ale ogromnej słabości dorosłych, spowodowanej niejednokrotnie wielkim ubóstwem i wieloma innymi niesprawiedliwościami społecznymi, które przygniatają małych i biednych, a także ubóstwem duchowym. Duchowe ubóstwo zatwardza serca i prowadzi do tego, co wydaje się niemożliwe, do porzucenia własnego dziecka przez matkę. To owoc ubóstwa materialnego i duchowego, owoc złego, nieludzkiego systemu społecznego, które nie pozwala odnaleźć właściwej drogi.

Mówiąc o słabości i wrażliwości Franciszek, starał się również odpowiedzieć na pytanie dotyczące porzucania przez rodziców chorych dzieci.

Zauważył, że niektórzy dorośli nie mają wystarczającej siły, aby pokonać swoją słabość. To kobiety i mężczyźni z ich limitami, grzechami i niemocą, które w sobie noszą i być może nie mieli wystarczająco szczęścia i sami nie otrzymali pomocy, kiedy byli mali. „Z tymi słabościami idą dalej przez życie – mówił papież, gdyż nie znaleźli bliskiej osoby, która wzięłaby ich za rękę i nauczyła wzrastać i być silnymi, aby móc przezwyciężyć te słabości”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

#AdopcjaJestOK – odpowiedź internautów na okładkę „Wysokich Obcasów”

2018-02-20 17:25

pgo / Warszawa (KAI)

Kobiecie, która stoi pod ścianą, której wydaje się - bo tak mówi ojciec dziecka albo sytuacja życiowa - że jest sama i ma tylko jedno wyjście, chcemy powiedzieć przez tę inicjatywę, że ma wybór i nie jest sama - powiedziała KAI Natalia Białobrzeska z „Drużyny B”. Wraz z męże zainicjowała ona akcję #AdopcjaJestOK. To odpowiedź na okładkę weekendowego dodatku do "Gazety Wyborczej" „Wysokie Obcasy”.

Tomsickova/fotolia.com

W zeszły weekend na okładce „Wysokich Obcasów” pojawiły się 3 kobiety na różowym tle w koszulkach z napisem „Aborcja jest ok” oraz podpisem „Aborcyjny Dream Team”. Na okładce napisano również „Nie jesteś sama. 1 z 3 twoich znajomych miała aborcję”.

Odpowiedzią internautów jest inicjatywa #AdopcjaJestOK zainicjowana przez Natalię i Macieja Białobrzeskich z „Drużyny B”. Hasztag promuje zdjęcie przypominające okładkę „Wysokich Obcasów”, na którym na różowym tle znajduje się kobieta w koszulce z napisem „Adopcja jest ok”. Towarzyszy mu hasło „Oddając swoje dziecko do adopcji, dajesz mu życie po raz drugi”.

Białobrzeska zwraca również uwagę na to, że na koszulce WO dymek z hasłem „aborcja jest OK” wychodzi z krzyczących ust, umiejscowionych na brzuchu. - Nasz dymek z hasłem „adopcja jest OK” wychodzi z serca. To bardzo mocno ukierunkowuje nasze intencje i adresatów – podkreśla.

- Nie chcieliśmy robić z tej grafiki, ani aktualnie mówić o niej, jak o jakiejś zorganizowanej „akcji”. To nasza odpowiedź, na naszym fanpage'u „Drużyna B” – mówi w rozmowie z KAI Białobrzeska. Strona prowadzona jest przez małżeństwo z trójką dzieci – jednym w drodze.

- Mieliśmy - jak się okazało - dobre przeczucie, że zmiana dwój liter w wyrazie „aBoRcja”, zmieni kontekst dyskusji. Że zwróci uwagę na pozytywne wspieranie kobiet, którego tak bardzo brakuje nam w Polsce. Na inną retorykę. Na przesunięcie akcentów. Nie chcieliśmy wchodzić w przepychanki na argumenty z okładką WO. Takich odpowiedzi jest cała masa w internecie. Mamy nieco inną wrażliwość – zaznacza Białobrzeska.

Jak podkreśliła, podjęcie decyzji o donoszeniu ciąży, urodzeniu i powierzeniu swojego dziecka innej rodzinie, wcale nie jest łatwe. – To niewyobrażalnie trudna decyzja. Bo procedury, bo niedomagania w funkcjonowaniu instytucji, które taką mamę powinny objąć całkowitą opieką – prawną, psychologiczną, medyczną, materialną - na czas ciąży i po niej, bo emocje, bo rodzina, z którą trzeba się skonfrontować i społeczeństwo, które stygmatyzuje. Ale mimo to: nadal jest to jedna z najbezpieczniejszych dróg, dla niej i dla tego nowego istnienia. Wybór, w którym nie ma niczego poza miłością – podkreśla.

Aby wesprzeć inicjatywę można m.in. udostępnić zdjęcie w mediach społecznościowych z hasztagiem #AdopcjaJestOK. – Można również dodać swój komentarz ze słowem wsparcia dla tych kobiet, którym dzisiaj świat zwalił się na głowę. Bo mają naście lat i „wpadły”, bo dowiedziały się, że ich nienarodzone dziecko jest chore, a one ledwo wiążą koniec z końcem – mówi Białobrzeska.

Białobrzeska zaznacza, że chodzi o realne osoby, z realnymi problemami, którym realnie możemy pomóc. - Możemy podlinkować w opisie stronę fundacji, która pomaga młodym mamom, adres, pod którym zjadą pomoc, możemy zaoferować własne wsparcie. Czasami wystarczy napisać: „jeśli mnie czytasz i czujesz się samotna, napisz do mnie”. Ludzie potrzebują ludzi. Kiedy nie są sami odzyskują wiarę w siebie i siły i nadzieję. A przecież tego potrzeba mamom, które bardziej czują się brzemienne, niż błogosławione – dodaje.

- Kobiecie, która stoi pod ścianą, której wydaje się - bo tak mówi ojciec dziecka albo sytuacja życiowa - że jest sama i ma tylko jedno wyjście, chcemy powiedzieć przez tę inicjatywę, że ma wybór i nie jest sama – podkreśla Białobrzeska.

Adopcję jako alternatywę dla aborcji wskazało również Prezydium Konferencji Episkopatu Polski 8 listopada 2017 roku w apelu w sprawie ochrony prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

„Kościół katolicki w Polsce stale wspiera rodziny w trudnych sytuacjach życiowych. Jeśli rodzice – pomimo dostępnej pomocy psychologicznej, medycznej i materialnej – nie zdecydują się na wychowywanie dziecka, zawsze mogą przekazać je do adopcji, tym bardziej, że tak wiele rodzin jest gotowych z otwartym sercem przyjąć je i otoczyć swoją opieką. Zabijanie dzieci nigdy nie powinno mieć miejsca. Zamiast aborcji – adopcja!” – czytamy w apelu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ordo Iuris podsumowuje akcję "Chrońmy dzieci"

2018-02-21 21:08

Ordo Iuris / abd / Warszawa (KAI)

Kilka miesięcy akcji „Chrońmy Dzieci”, zainicjowanej przez Ordo Iuris, to ponad pół tysiąca zgłoszeń rodziców i ujawnienie 29 organizacji, których obecność w szkole budzi wątpliwości. Co najważniejsze, w wyniku akcji, prawo otwierające furtkę dla prowadzenia działań antydyskryminacyjnych w szkołach zostało zmienione - informuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Fotolia.com

Publikujemy treść komunikatu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, podsumowującego akcję "Chrońmy dzieci":

Akcja „Chrońmy Dzieci” uruchomiona została przez Ordo Iuris po szeregu zgłoszeń zaniepokojonych rodziców, którzy wskazywali na prowadzenie wymaganych prawem zajęć antydyskryminacyjnych przez niezweryfikowane organizacje bez zgody i wiedzy rodziców. W wielu szkołach z wymaganego przedmiotu zajęcia dodatkowe prowadziły organizacje promujące obyczaje subkultur LBGTQ (lesbian, bisexual, gay, transsexual, queer), utożsamiające się z ideologią gender, proponujące liberalną edukację seksualną czy nawet powiązane z przemysłem pornograficznym. Obowiązek działań antydyskryminacyjnych do polskich szkół wprowadziło rozporządzenie Minister Edukacji Narodowej Joanny Kluzik-Rostkowskiej z 2015 r.

Rodzice, którzy próbowali zapobiec lub nagłośnić problem byli zastraszani albo zbywani przez władze szkół. Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza rozesłało do szkół list, w którym ostrzegało, że „pod szlachetnie brzmiącą nazwą edukacji antydyskryminacyjnej kryje się plan promowania w szkole zachowań i zwyczajów środowiska LGBTQ”. W odpowiedzi wymienieni w piśmie lewicowi aktywiści zagrozili procesem sądowym. Dzięki sprawnemu działaniu Instytutu Ordo Iuris na gruncie prawnym nie zdecydowali się na ten krok.

Kampania Chrońmy Dzieci Ordo Iuris skierowana była do rodziców dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych, gimnazjów i liceów. Uruchomiona akcja i nagłośnienie jej w mediach spowodowało dużą aktywność i zainteresowanie rodziców tym tematem. Rodzice za pośrednictwem Ordo Iuris kierowali do szkół pytania m.in. o rodzaj zajęć prowadzonych w szkołach oraz tym jakie podmioty je realizują. Łącznie na adres Instytutu wpłynęło ponad 500 zgłoszeń zaniepokojonych rodziców z całej Polski. Najwięcej z dużych miast – 89 wpłynęło z Warszawy, 27 z Krakowa, 26 z Poznania, 17 z Gdańska, 15 z Lublina, 12 z Wrocławia, 9 z Bydgoszczy i 5 z Torunia. Z małych miejscowości wpłynęło 173 zgłoszeń, a z obszarów wiejskich - 144. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło szkół podstawowych – 294, zespołów szkół – 112, gimnazjów – 53 i liceów – 20 oraz 17 w stosunku do innych placówek.

Akcja „Chrońmy dzieci” pokazała wyraźnie deficyt informacji przekazywanych między szkołą a rodzicami. Prowadzi to w konsekwencji do ograniczenia prawa rodziców do wychowania dziecka w zgodzie z własnymi przekonaniami. Z kolei niska świadomość obowiązku uzyskania pozytywnej opinii rady rodziców przed podjęciem działań przez organizację społeczną może być wykorzystywane do działania z pominięciem opinii organu reprezentującego rodziców. Dlatego ważna jest praca nad poszerzaniem świadomości rodziców w zakresie przysługujących im praw – powiedział Olaf Szczypiński, koordynator akcji „Chrońmy Dzieci”.

Warto wspomnieć, że Konstytucja jako zasadę przyjmuje, że rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci, a prawo to rozciąga się także na proces edukacji (art. 48, art. 53 ust. 3, art. 70 ust. 3 Konstytucji). Celem systemu oświaty jest pomocniczość, to znaczy wspomaganie wychowawczej roli rodziny (art. 1 pkt 2 Prawa oświatowego dalej: p.o.). Z tych ogólnych norm wynika szereg szczegółowych uprawnień, z których mogą korzystać rodzice w procesie edukacji swoich dzieci. Są to zarówno prawa indywidualne, to znaczy ograniczone z natury rzeczy do konkretnego dziecka, jak i prawa dotyczące całej społeczności szkolnej. Dlatego rodzice mają prawo do informacji jak i do decydowania jakie zajęcia mogą być w szkole realizowane.

Należy wspomnieć, że w blisko 57 proc. placówek analizowanych przez Ordo Iuris dyrektorzy nie mieli świadomości, na jakiej podstawie organizacje pozarządowe mogą działać na terenie szkoły, co było powodem niewystąpienia do rady rodziców z wnioskiem o wydanie opinii dotyczącej możliwości działalności organizacji zewnętrznych. W rezultacie rada rodziców nie miała możliwości ustosunkowania się do podejmowanych przez te organizacje działań. Tylko w 8 proc. szkół rodzice mieli możliwość wyrażenia odmowy w kwestii udziału dzieci w zajęciach dodatkowych prowadzonych przez organizacje pozarządowe. W 13 proc. szkół natomiast rada rodziców wydała pozytywną opinię o działalności organizacji, których działalność budzi wątpliwości pod względem celów systemu oświaty.

Co najistotniejsze, kampania „Chrońmy Dzieci” przyniosła znaczny sukces na gruncie prawnym. W lipcu 2017 r. Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska usunęła z rozporządzenia obowiązek przeprowadzania w szkołach „działań antydyskryminacyjnych”. Dzięki temu dyrektorzy szkół nie mają już obowiązku zapraszania do szkół organizacji, których program antydyskryminacyjny często opierał się na pro-homoseksualnej agendzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem