Reklama

Dobre praktyki kleryckiego Ogniska Misyjnego

2017-10-18 14:08

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 43/2017, str. 1

Archiwum
Podczas Eucharystii w kazachskim mieszkaniu

Kleryckie Ognisko Misyjne ma ciekawą historię – powstało przed II wojną światową, co oznacza, że jest najstarsze w Polsce. Obecnie należy do niego ponad 20 alumnów – studentów WSD w Kielcach, którym na sercu leży szczególnie sprawa misji. Ognisko Misyjne ma płonąć na tyle jasnym i dużym płomieniem, by ideą misyjnego zaangażowania zapalać kolejnych ludzi, nowe środowiska. Wprowadzone w minionym roku novum – kleryckie praktyki na terenach misyjnych, pozwoliły kandydatom do kapłaństwa poznać styl pracy na misyjnej ziemi, a swym zapałem rozpalić dla spraw misji wiernych w parafiach diecezji kieleckiej. Był Kazachstan i Ziemia Święta, a po tym roku akademickim w wakacje być może będzie Ameryka Południowa.

W rozpoczynającym się Tygodniu Misyjnym przypominamy praktyki i działalność Kleryckiego Ogniska Misyjnego.

Kierunek: Kazachstan

Przygotowania do stażu kleryckiego w Kazachstanie trwały blisko rok, począwszy od intensywnej nauki języka rosyjskiego, po przygotowanie logistyczne i zebranie potrzebnych na wyjazd funduszy. Na misyjną praktykę od 3 do 23 lipca w kraju oddalonym 4 tys. km od Polski i 9 razy od niej większym, zdecydowali się: Damian Liwocha, bliźniacy Łukasz i Tomasz Chowańcowie i Wojciech Rutczyński – szef Ogniska Misyjnego.

Chcieli sami uzbierać pieniądze na lot i na dary dla rodaków w Kazachstanie, co świetnie udało się dzięki ofiarności wiernych kilku parafii, w tym ich rodzinnych. Były to: Bodzentyn, Małogoszcz, Szczekociny, parafia św. Wojciecha w Kielcach, Trójcy Świętej w Jędrzejowie i Leszczyny. Alumni zebrali prawie 20 tys. zł, było czym się rządzić. Zakupili w Polsce i przekazali wiernym w Kazachstanie monstrancję, biały ornat z wizerunkiem Jezusa Zmartwychwstałego, bieliznę kielichową oraz welony na kielich mszalny. Podarowano także ikony Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej oraz różańce, krzyżyki, albumy o sanktuariach maryjnych i inne dewocjonalia. Dary trafiły głównie do wiernych parafii Kokczetaw, gdzie studenci odbywali staż misyjny, oraz do biskupów, kapłanów i sióstr zakonnych spotkanych w Kazachstanie. Osobny dar – naczynia liturgiczne, za pośrednictwem alumnów, przekazała m.in. rodzina Tomasza Puchrowicza z Jędrzejowa. Kazachstan wsparł ofiarą także Jan Jakóbczak. Jak opowiadają uczestnicy stażu – wierni z Kazachstanu byli wzruszeni pamięcią ze strony diecezji kieleckiej, która wybudowała kościół w Kokczetawie i przysyła tutaj swoich księży.

Reklama

Mówisz Kazachstan – myślisz stepy. Takie to wrażenie towarzyszyło klerykom przy zetknięciu się z kazachską ziemią. Poznawali oni ten kraj i życie w nim pod opieką księdza diecezji kieleckiej i proboszcza parafii św. Antoniego w Kokczetawie, ks. Wojciecha Skorupy; towarzyszył im także ks. Łukasz Zygmunt – dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Diecezji Kieleckiej.

Początki kościoła katolickiego w Kokczetawie to lata 90. XX wieku i obecność tam kapłana diecezji kieleckiej – ks. Zygmunta Kwiecińskiego, tworzącego zalążek zorganizowanej wspólnoty katolików, z których bardzo wielu miało polskie korzenie.

Parafię św. Antoniego w Kokczetawie oficjalnie powołano 6 października 1992 r. W 1995 r. bp Jan Paweł Lenga poświęcił kamień węgielny. Kościół w Kokczetawie został poświęcony 20 lat temu przez biskupa kieleckiego Kazimierza Ryczana i Jana Pawła Lengę – biskupa Kazachstanu 15 czerwca 1997 r.

Staż w Kazachstanie okazał się dobrą szkołą kapłańską i szkołą życia. Klerycy przez 3 tygodnie pobytu poznawali realia życia w Kokczetawie, ale i w innych parafiach i obszarach Kazachstanu, uczestniczyli w tamtejszej posłudze misyjnej, pomagali w pracach remontowo-budowlanych wokół kościoła. Jak opowiada Wojciech Rutczyński, nie były to ot, takie sobie zajęcia; akurat trafili na remont otoczenia kościoła, zatem z pomocą ministrantów i wikariusza zwieźli 2 tys. taczek ziemi!

Pełne wzruszeń i dobrych uczuć były wizyty w wioskach: Semfiropolu i w Nikolskoje, gdzie przeżywali Eucharystię w kaplicy lub w prywatnych domach. – Wspólnoty te są bardzo małe, liczą od kilku do kilkunastu osób. Ludzie ci nieraz nawet kilka godzin oczekują na kapłana, sami przygotowują miejsce Mszy św. oraz przebieg liturgii. Dojazd do wiosek to stepowe drogi – latem dziurawe i wyboiste, a zimą zasypane śniegiem. Przed każdą Mszą św. odbywa się krótka katecheza, nauka śpiewu, spowiedź oraz rozmowy duszpasterskie. Po Mszy św. kapłan pozostaje z wiernymi dłuższy czas. Przy wspólnej herbacie dzielą się z nim codziennością swojego życia, problemami i radościami. Msza św. jest dla tych ludzi wielkim wydarzeniem, gdyż mogą przeżywać ją tylko raz w miesiącu. Jest tak dlatego, że misjonarz musi dojechać także do innych wspólnot oczekujących na Eucharystię – wspominają uczestnicy stażu.

W okolicy Kokczetawu mieszka wielu Polaków, potomków przesiedleńców z Kresów Wschodnich, którzy trafiali tu od 1936 r. Przez wiele lat ich życie religijne ograniczane było do sfery prywatnej. Dopiero w latach 70. i 80. ubiegłego wieku pozwolono na legalną, lecz bardzo ograniczoną działalność pierwszych wspólnot katolickich. Tamtejszy proboszcz ks. Wojciech Skorupa podaje, że wśród kokczetawskich parafian są także Niemcy, potomkowie kolonizatorów, którzy trafili na stepy Powołża i okolice Morza Czarnego po manifestach wydanych w XVIII wieku przez carycę Katarzynę II.

– Kazachstan jest specyficznym krajem, różnorodnym nie tylko pod względem etnicznym, ale również religijnym. W bazylice katedralnej w Astanie od wielu lat praktykowana jest całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu. Do tej świątyni przybywają wierni z różnych wspólnot parafialnych oddalonych bardzo często kilkaset kilometrów. Abp Tomasz Peta pokłada wielką ufność w nabożeństwie do Jezusa Eucharystycznego – opowiadają kieleccy alumni.

Parafia św. Antoniego w Kokczetwie organizuje codzienną adorację Najświętszego Sakramentu. Każdego dnia kapłani, siostry zakonne oraz wierni przez godzinę przed Mszą św. uczestniczą w adoracji. Odmawiany jest Różaniec i Koronka do Bożego Miłosierdzia, a także modlitwy o nowe powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego za wstawiennictwem bł. Władysława Bukowińskiego – jednego z pierwszych misjonarzy Kazachstanu. Wspólnota ta ma także wiele grup parafialnych.

Kieleccy klerycy byli także m.in. Karagandzie. Właśnie w tamtejszej katedrze spoczywa ten Błogosławiony. Dwa dni spędzili w seminarium duchownym, poznając życie kleryckie w Kazachstanie.

Kierunek: Ziemia Święta

Ten z kolei misyjny staż zorganizowano we współpracy z kustodią Ziemi Świętej. W lipcu na miesięczną praktykę do ojczyzny Jezusa wyjechali: Dawid Dzienniak i Jakub Janicki, a w sierpniu – Michał Bieroński i Karol Rasała. Warunkiem była dobra znajomość języka angielskiego, nie mówiąc już o zapale do pracy misyjnej. Pobyt alumnów koordynowali (w Palestynie): br. Ananiasz Jaskólski OFM oraz o. Antoni Szlachta OFM posługujący w Betlejem, a ze strony polskiej – o. Alan Rusek OFM – proboszcz panewnickiej bazyliki w Katowicach.

– Nasza posługa w kustodii Ziemi Świętej polegała na opiece nad Grotą Mleczną, gdzie według tradycji Matka Boża, karmiąc małego Jezusa, uroniła odrobinę mleka, oraz nad Polu Pasterzy, gdzie anioł objawił im narodzenie Zbawiciela. W jednym i drugim miejscu zajmowaliśmy się obsługą grup pielgrzymkowych oraz indywidualnych pielgrzymów. Pomagaliśmy także w drobnych pracach przy sanktuarium w Betlejem czy w samej Grocie Narodzenia. Na co dzień uczestniczyliśmy w życiu wspólnoty franciszkańskiej, biorąc udział w modlitwach brewiarzowych, Mszy św., czy w codziennej procesji do Groty Narodzenia – wspominają alumni. Można było z bliska przypatrzeć się misyjnej działalności franciszkanów w tym jednym z najciekawszych regionów świata, poznać wiele nietuzinkowych osobowości, zetknąć się z różnorodnymi grupami pielgrzymów.

Alumn Michał Bieroński wyjaśnia, że wakacje to czas urlopów, więc kieleccy klerycy mieli pełne ręce roboty zastępując np. misjonarzy z zakrystii w kościele św. Katarzyny. Szczotki i mopy nie były im obce – do obowiązków stażystów należało czyszczenie grot św. Hieronima i św. Józefa czy systematyczne porządki w Grocie Narodzenia.

Praktyki w Ziemi Świętej dawały także możliwość odwiedzenia najważniejszych miejsc tego terenu. Oprócz Bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem, klerycy byli oczywiście w Bazylice Grobu Bożego, Wieczerniku, przy grobie Króla Dawida, w Bazylice Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Byli nad rzeką Jordan, gdzie miał miejsce chrzest Jezusa, w Qumran, Jerychu oraz na Herodionie, gdzie znajdują się pozostałości po pałacu króla Heroda. Obserwowali różnice miedzy Izraelem a Palestyną, podziwiali różnorodność, jaką stanowi współczesny Izrael.

– Tutaj chce się wracać; mogliśmy modlić się, mieszkać i żyć w miejscach, które są najważniejsze dla naszej wiary, oddychać powietrzem Jezusa i apostołów, chodzić ich ulicami, odczytywać nazwy znane dotąd z Biblii. Teksty biblijne czyta się teraz inaczej – przekonuje Michał Bieroński.

Ognisko nie przygasa

Bp Jan Piotrowski 30 grudnia 2014 r. powołał Misyjne Dzieło Diecezji Kieleckiej. W odpowiedzi na to wezwanie w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach zainaugurowało swoją działalność Ognisko Misyjne – kontynuacja istniejącego od lat Kleryckiego Koła Misyjnego. Mówi al. Wojciech Rutczyński: – Celem ogniska jest modlitwa za misjonarzy pochodzących z naszej diecezji oraz propagowanie idei misyjnej, pogłębianie wiedzy alumnów nt. misji, gdyż wszyscy na mocy chrztu świętego jesteśmy misjonarzami, jak pisał Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris missio”.

Spotkania formacyjne odbywają się raz w miesiącu, w każdą środę zaś jest adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwa za misjonarzy. Członkowie ogniska angażują się też w I piątki misyjne, przygotowując m.in. materiały liturgiczne, modlitewne, adoracyjne oraz rozważania, które następnie trafiają do parafii. Uczestniczą we wszelkich asystach misyjnych, spotkaniach z Różami Żywego Różańca, z misjonarzami i ich rodzicami. Byli zaangażowani w powstanie Sali Misyjnej w seminarium. Swoim doświadczeniem i wiedzą chętnie dzielą się z innymi podczas wizyt w parafiach, spotkań z dziennikarzami, w artykułach prasowych. Dają świadectwo. Zapewne spośród nich niektórzy już wkrótce wyruszą, jako posłani z Dobrą Nowiną – na dalekie misyjne ziemie.

Tagi:
misje klerycy

Kandydaci do kapłaństwa odzwierciedlają nasze społeczeństwo

2018-04-20 17:57

Rozmawiał Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kandydaci do kapłaństwa w sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce - mówi KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie mówi m.in. o spadku powołań, profilu kandydatów do kapłaństwa oraz o formacji seminaryjnej. 22 kwietnia, w Niedzielę Dobrego Pasterza, obchodzony będzie Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dawid Gospodarek (KAI): Mówi się często o kryzysie powołań. Czy rzeczywiście da się dostrzec niepokojący spadek?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Nie używałbym tu słowa „kryzys”, ale właśnie „spadek”. Porównajmy na przykład pielgrzymki seminariów na Jasną Górę. W 1999 roku była pierwsza taka pielgrzymka i uczestniczyło w niej dokładnie dwa razy tyle alumnów, co podczas tegorocznej, która odbyła się w minionym tygodniu. Wtedy w seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące.

- Dlaczego więc nie mówić o „kryzysie”?

- – Słowo „kryzys” wydaje mi się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym – ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe. W perspektywie ogólnopolskiej „kryzys” wydaje się zbyt dużą kategorią.

- Jacy mężczyźni pukają dziś do seminaryjnych furt?

- – Mężczyźni tacy, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejszy świat. Czyli bardzo różni – z nadziejami i pragnieniami takimi, jakie występują w świecie i Kościele. Motywowani ewangelicznie, ale też z bagażem trudności, trosk i problemów charakterystycznych dla współczesnego świata. W sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają oni nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce.

- Można wskazać na jakieś cechy wspólne?

- – Gdyby poszukać wspólnego mianownika, można zauważyć, że duża część z kandydatów do kapłaństwa odbywała formację w różnych wspólnotach kościelnych. W większości polskich diecezji to wspólnoty, ruchy czy stowarzyszenia apostolskie są miejscami, w których rodzą się nowe powołania kapłańskie.

- Czy dzisiejsi kandydaci różnią się czymś od tych z poprzednich pokoleń?

- – Osobiście uważam, że są to mężczyźni być może nawet piękniejsi w sferze motywacji niż dawniej. Dzisiaj kandydaci zdają sobie sprawę, że idą do świata, który jest bardzo często wrogo nastawiony do Ewangelii, kontestacyjny. Mimo świadomości, że misja kapłańska, apostolska, którą wybierają, nie jest łatwa - oni przychodzą.

- Wspomniał Ksiądz o trudnościach, z którymi przychodzą kandydaci. Może Ksiądz podać jakieś przykłady?

- – One są często wyniesione po prostu z życia rodzinnego. Znamy kondycję polskiej rodziny, która jest często bardzo poraniona. Jeśli klerycy wychowywali się w rodzinach niepełnych, w rodzinach targanych różnymi trudnymi życiowymi doświadczeniami, niosą to w sobie – w postaci trudnej do określenia własnej tożsamości osobowościowej, w postaci lęków, napięć. W końcu noszą też te wszystkie symptomy typowe dla współczesnego młodego pokolenia, takie jak oddziaływanie mediów, bardzo duża i bardzo aktywna obecność w przestrzeni świata wirtualnego – czasem młodzi potrafią być bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.

- Jak naprzeciw tym problemom wychodzą formatorzy seminaryjni?

- – Jeśli chodzi o tego typu kwestie, mamy do czynienia z całą paletą formacyjną. Trzeba pamiętać, że seminarium zawsze oferuje na początku drogi formację ludzką, bo dużo problemów, z którymi młodzi przychodzą, dotyczy właśnie tej ludzkiej sfery. Dlatego oprócz kierownictwa duchownego i pracy z ojcem duchownym, w wielu seminariach, jeśli jest taka potrzeba, zapewniona jest możliwość pracy psychologicznej. Ale coraz częściej seminaria otwierają się na różnego rodzaju formy warsztatowe.

- A jak to jest w seminarium, któremu Ksiądz szefuje?

- – U nas dobrze przyjęły się właśnie takie warsztaty. Na roku propedeutycznym są warsztaty rozwoju osobowościowego, komunikacji interpersonalnej, także warsztaty relacji z kobietami czy budowania własnej tożsamości męskiej. Paleta takich propozycji rozwoju psychopedagogicznego jest naprawdę bardzo duża, w różnych formach występuje także w wielu innych polskich seminariach.
***
Ks. dr Wojciech Wójtowicz – rektor Wyższego Seminarium Duchownego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Grzegorz Ryś uczy dzieci... jak pokazywać słonia

2018-06-21 07:47

Maskacjusz TV

Abp Grzegorz Ryś odwiedził 17 czerwca 2018 r. przedszkole sióstr felicjanek w Łodzi, które świętowało 85. rocznicę działalności w mieście. Po Mszy świętej metropolita łódzki zaskoczył wszystkich, biorąc do ręki gitarę i śpiewając popularną piosenkę z gestami „Noe”. Przy okazji nauczył wszystkich, w jaki sposób należy pokazywać słonia...


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Łotwa: ciepłe skarpety dla papieża

2018-06-22 17:40

vaticannews.va / Ryga (KAI)

Oryginalną inicjatywę podjęła Caritas na Łotwie w związku z wrześniową wizytą Ojca Świętego w tym kraju. Ogłosiła ona konkurs na… najładniejsze skarpety.

Kruscha/pixabay.com

Chodzi o ręczne wykonanie na drutach pary ciepłych wełnianych skarpet, ozdobionych tradycyjnymi łotewskimi wzorami ludowymi. Najładniejsze zostaną wręczone jako prezent papieżowi Franciszkowi; pozostałe – jako pomoc charytatywna trafią na Ukrainę w rejony dotknięte wojną. Przy tej okazji Caritas zachęca wiernych, zwłaszcza uczestników konkursu, do modlitwy w intencji pokoju na świecie.

Warto wyjaśnić, że prezent w postaci ozdobnych, ręcznie robionych skarpet czy rękawiczek to stara tradycja znana nie tylko na Łotwie, ale w ogóle wśród ludów Północy, gdzie chłód jest przez większą część roku poważnym wyzwaniem dla człowieka. Jest to znak życzliwości i troski wobec obdarowanej osoby. Konkursowe dzieła można zgłaszać w łotewskiej Caritas w połowie sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem