Reklama

Gaudeamus na dobry początek

2017-10-18 14:08

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 43/2017, str. 1

ks. Waldemar Wesołowski
Uroczystość inauguracji nowego roku akademickiego w legnickim Wyższym Semianarium Duchownym

Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Legnickiej zainaugurowało nowy rok akademicki. Uroczystość rozpoczęła się 9 października w kaplicy seminaryjnej Mszą św. koncelebrowaną, której przewodniczył abp Józef Kupny, metropolita wrocławski. Obecni byli przedstawiciele wyższych uczelni państwowych, prywatnych i kościelnych, w tym Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, do którego afiliowane jest Seminarium Legnickie. Byli też obecni parlamentarzyści, przedstawiciele władz lokalnych, służb mundurowych oraz księża wykładowcy i proboszczowie. Przy ołtarzu stanęli także biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski, bp Marek Mendyk, bp senior Stefan Cichy, bp Wolfgang Ipolt z diecezji Goerlitz. Nie zabrakło także rodziców trzech kleryków, którzy w tym roku rozpoczęli formację seminaryjną.

W homilii abp Kupny mówił m.in. o wkładzie Kościoła w rozwój nauki i szkolnictwa za ziemiach polskich. Zaznaczył, że Kościół był organizatorem nie tylko szkolnictwa na poziomie podstawowym, ale też uniwersyteckim. Wielu duchownych sprawowało funkcje rektorów najważniejszych uczelni polskich. – Kościół z uznaniem odnosi się do poszukiwania prawdy i mądrości. Kościół stał u początków rodzenia się szkolnictwa. Również dziś szkolnictwo katolickie cieszy się wielkim uznaniem i zainteresowaniem nie tylko ludzi wierzących. Nauka jest obszarem, w którym Kościół zawsze był obecny i chce być obecny – mówił Arcybiskup. Wynika to m.in. z harmonii między rozumem i wiarą, co mocno podkreślał św. Tomasz z Akwinu. – Ta współpraca między rozumem i wiarą może doprowadzić do poznania mądrości. Poznaniu musi towarzyszyć harmonia rozumu i łaski. Tego właśnie uczcie się w tym seminarium – podkreślił Ksiądz Arcybiskup. Kaznodzieja przypomniał również, że seminarium jest wspólnotą uczniów w drodze. – Kto chce zostać kapłanem, musi być Bożym człowiekiem, musi być w stałym kontakcie z Bogiem. Życzę wam, by nowy rok akademicki zbliżył was do Chrystusa i Jego kapłaństwa” – zakończył abp Kupny.

Po wspólnej modlitwie, w auli seminaryjnej odbyła się druga część uroczystości. Po wprowadzeniu ks. Piotra Kota – rektora seminarium i sprawozdaniu z ubiegłego roku akademickiego, księża, którzy w tym roku przyjęli obowiązki wykładowców złożyli uroczyste wyznanie wiary. Są to ks. Robert Serafin i ks. Mateusz Kopania.

Reklama

Trzech alumnów pierwszego roku: Michał Richter z parafii św. Marcina z Jeleniej Góry, Marcin Diduszko z parafii św. Jacka z Pogorzelisk oraz Aleksander Soból z par. św. Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze, złożyło przyrzeczenia i otrzymało indeksy z rąk rektora PWT ks. prof. Włodzimierza Wołyńca.

Bp Zbigniew Kiernikowski wręczył także nagrody klerykom, którzy osiągnęli najlepsze wyniki w nauce w ubiegłym roku akademickim. Kolejnym punktem inauguracji był wykład pt. „Od antropologii do teorii państwa – próba zrozumienia myśli społecznej Benedykta XVI”, który wygłosił abp Józef Kupny. Słowo końcowe do zgromadzonych i gości skierował bp Zbigniew Kiernikowski. Spotkanie zakończyło błogosławieństwo Księży Biskupów i uroczyste „Gaudeamus”, wyśpiewane przez scholę seminaryjną.

Relacja dźwiękowa z inauguracji znajduje się na stronie Radia Plus Legnica, www.legnica.fm

Tagi:
seminarium nowy rok

Naśladujmy postawę Maryi

2018-01-11 07:13

Marek Zygmunt
Edycja świdnicka 2/2018, str. IV

Bp Ignacy Dec pożegnał stary rok tradycyjnie podczas Mszy św. sprawowanej w katedrze znajdującej się na 225-265 m n.p.m., a powitał nowy rok 2018 w kaplicy górskiej na Wielkiej Sowie, najwyższym szczycie Gór Sowich w Sudetach Środkowych (1015 m n.p.m.). Można, oczywiście, w pewnej przenośni to spuentować, że życzenia i petardy miały bliżej do nieba...

Ks. K. Ora
W kaplicy na Wielkiej Sowie

Eucharystię dziękczynną za miniony 2017 rok koncelebrowali m.in.: proboszcz katedry ks. prał. Piotr Śliwka i sekretarz księdza biskupa ks. dr. Marcin Gęsikowski. Przypominając w homilii podstawowe prawdy o rodzinie celebrans podkreślił, że jest ona pierwszą szkołą wiary i miłości.

Nawiązując do czytań liturgicznych, Ksiądz Biskup stwierdził, że została nam w nich wskazana postać Abrahama, który wielkość swoją zbudował na posłuszeństwie Bogu. Zawierzył Chrystusowi i Jego obietnicom, które – po ludzku biorąc – nie były realne do spełnienia. Bóg obiecał mu w starości syna i zapowiedział, że będzie miał liczne potomstwo, jak gwiazdy na niebie. Obietnica spełniła się w późnej starości, gdy stojąca już prawie nad grobem żona Sara urodziła Abrahamowi syna Izaaka. Za jakiś czas Abraham był poddany nowej ciężkiej próbie. Bóg kazał mu złożyć w ofierze swego jedynego syna. Chrystus jakby zaprzeczył samemu sobie. Abraham znowu zaufał i zawierzył Bogu, wyraził gotowość na wypełnienie Jego polecenia. Ostatecznie Bóg znalazł inne rozwiązanie. Abraham nie musiał złożyć w ofierze swojego syna. Jako ojciec narodu wybranego stał się wzorem zawierzenia, posłuszeństwa Bogu, czyli stał się ojcem wiary, gdyż ona polega na posłuszeństwie i na bezwarunkowym zawierzeniu Bogu.

– Podobną wiarą powinni dysponować wszyscy chrześcijanie, a zwłaszcza rodzice i przekazywać ją swoim dzieciom. Taką wiarę budujemy w dzieciach przez codzienną wspólną modlitwę. Rodzice wprowadzają dzieci w życie wiary, modląc się codzienne z nimi, uczestnicząc razem w coniedzielnej Mszy św. Rodzina winna być także dla dziecka pierwszą szkołą miłości. To właśnie w domu rodzinnym, w którym małżonkowie się szanują i miłują, gdzie taką samą czcią obdarza się seniorów, babcię i dziadka, dzieci uczą się bezinteresownej miłości, służby drugim, dawania, a nie tylko brania – akcentował bp Dec.

W homilii podsumowującej mijający rok, Ksiądz Biskup zwrócił również tradycyjnie uwagę na najważniejsze wydarzenia kościelne międzynarodowe, ogólnopolskie i diecezjalne 2017 r. Nawiązał m.in. do posługi Ojca Świętego Franciszka, a przede wszystkim do regularnie prowadzonych środowych katechez coniedzielnych spotkań z wiernymi na Placu św. Piotra oraz jego czterech ubiegłorocznych pielgrzymek apostolskich do Egiptu, Portugalii, Kolumbii oraz do Birmy i Bangladeszu. Natomiast Kościół w Polsce realizował program duszpasterski ph. „Idźcie i głoście”. Uroczyście obchodziliśmy w naszej Ojczyźnie trzechsetną rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej oraz 140. objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. 6 czerwca ubiegłego 2017 r. Episkopat Polski ponowił w Zakopanem akt poświęcenia Kościoła i Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi. A 7 października kilkaset tysięcy mieszkańców naszego kraju uczestniczyło w „ Różańcu do granic” opasując w ten sposób nasze granice państwowe modlitwą różańcową.

W naszej diecezji natomiast 8 października 2017 r. uroczyście zakończono trwającą trzy lata peregrynację figury matki Bożej Fatimskiej, która w piękny sposób przygotowała wiernych i duchowieństwo do obchodów 100-lecia objawień fatimskich. A jej trwałym śladem jest ustanowienie przy klasztorze Ojców Sercanów Białych w Polanicy-Sokołówce diecezjalnego sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej.

Najważniejszym wydarzeniem w naszej diecezji była natomiast uroczysta koronacja obrazu Matki Bożej Świdnickiej Uzdrowienia Chorych, której dokonał legat papieski kard. Zenon Grocholewski. W 2017 r. Ksiądz Biskup powołał w naszej diecezji trzecią Kapitułę Kolegiacką pw. Matki Bożej Strzegomskiej i Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Pożegnaliśmy do wieczności sześciu kapłanów: Józefa Wróbla, Andrzeja Szylera, Stanisława Tyczyńskiego, Marka Połochajło, Andrzeja Walówa i Stefana Gudzowskiego. A Pasterz Kościoła świdnickiego w minionym roku wygłosił 397 homilii, 622 okolicznościowych przemówień, pięciu dzieciom udzielił sakramentu chrztu świętego, a sakrament bierzmowania przyjęło poprzez jego posługę 1999 osób. Ksiądz Biskup poprowadził także pięć katechez w Radiu Maryja, przygotował tyle samo listów pasterskich, przeprowadził wizytacje kanoniczne w dekanatach: Dzierżoniów, Piława Górna oraz Świdnica-Wschód, wypromował trzech nowych magistrów, opublikował ponad 300 prac naukowych, a w swoim kurialnym gabinecie przyjął prawie 800 interesantów.

– Niech ten krótki raport o wydarzeniach mijającego roku stanie się dla nas motywem dziękczynienia Panu Bogu za to wszystko, co otrzymaliśmy od Niego w odchodzącym roku. Niech będzie także zadatkiem na dalszą łaskawość Pana Boga wobec nas w nadchodzącym Nowym Roku 2018 – zakończył homilię bp Dec. Już po raz trzeci bp Ignacy Dec powitał Nowy Rok na szczycie Wielkiej Sowy. Przed tamtejszą kaplicą górską przewodniczył Mszy św. koncelebrowanej m.in. przez dyrektora Wydziału Duszpasterskiego Świdnickiej Kurii Biskupiej ks. dr. Krzysztofa Orę oraz diecezjalnego duszpasterza leśników ks. Tomasza Zająca. Pomimo wysokiej jak na tą porę roku temperatury powietrza na szczycie panowały trudne warunki atmosferyczne (zimny porywisty wiatr, oblodzone szlaki). Nie przeszkodziło to jednak kilkudziesięcioosobowej grupie wiernych, którzy właśnie podczas Eucharystii sprawowanej na Wielkiej Sowie dziękowali za miniony i prosili o błogosławieństwo na nowy 2018 rok. W homilii Ksiądz Biskup zauważył m.in., że gdy wyruszamy w noworoczną podróż, powinniśmy udawać się do Betlejem, do dzisiejszego Betlejem, którym jest każda świątynia. Apelował także o to, byśmy nigdy nie tracili z oczu Maryi. – Naśladujmy Ją w medytacji wydarzeń w sercu przed Bogiem. To bardzo pomaga w życiowej drodze. To wiele wyjaśnia, dlaczego tak, a nie inaczej się dzieje wokół nas i w nas. Rozważajmy w sercu przede wszystkim słowo Boże, które w świątyni jest do nas kierowane, abyśmy potem dokonywali dobrych wyborów moralnych, potrafili odróżnić wiarę od niewiary, prawdę od kłamstwa, miłość od nienawiści, dobro od zła, abyśmy stając się lepszymi, czynili przez to lepszym ten świat – apelował Ordynariusz.

Po Mszy św. pod niebem rozświetlonym wystrzelanymi petardami Ksiądz Biskup, kapłani i wierni złożyli sobie na szczycie Wielkiej Sowy noworoczne życzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: rozwijajmy więź z Chrystusem Zmartwychwstałym

2018-04-22 14:47

st (KAI) / Watykan

Do rozwijania i pogłębiania więzi ze zmartwychwstałym Jezusem zachęcił Franciszek w rozważaniu przed odmawianą w okresie wielkanocnym modlitwą „Regina Coeli”.

Grzegorz Gałązka

Papież zauważył na wstępie, że liturgia czwartej niedzieli wielkanocnej pragnie nam pomóc w odkrywaniu naszej tożsamości jako uczniów Zmartwychwstałego Pana. Nawiązując do zawartych w pierwszym dzisiejszym czytaniu (Dz 4,8-12) słów św. Piotra, który wyjaśnia, że uzdrowienie chromego dokonało się mocą Jezusa, Franciszek zaznaczył, że w tym uzdrowionym człowieku jest każdy z nas, nasze wspólnoty. „Każdy może zostać wyleczony z wielu form duchowej choroby - ambicji, lenistwa, pychy - jeśli zgodzi się na ufne złożenie swego życia w rękach Zmartwychwstałego” – podkreślił Ojciec Święty.

Następnie papież wskazał, że Jezus uzdrawia poprzez swoje bycie pasterzem, który daje życie za nas, bo dla Niego nasze życie jest cenne. „To właśnie owo ofiarowanie swojego życia czyni Go dobrym Pasterzem w pełnym tego słowa znaczeniu, Tym, który leczy, Tym, który pozwala nam żyć życiem pięknym i owocnym” - stwierdził papież.

Ojciec Święty wskazał, że warunkiem, by nas uzdrowić i uczynić nasze życie radosnym i owocnym jest osobista relacja z Jezusem, będącą odzwierciedleniem relacji miłości między Nim a Ojcem. „Jesteśmy wezwani, aby poznać Jezusa. Oznacza to spotkanie z Nim, które wzbudzi pragnienie pójścia za Nim, porzucając postawy zamknięcia w sobie, aby wyruszyć na nowe drogi, wskazane przez samego Chrystusa i otwarte na szeroką perspektywę. Kiedy w naszych wspólnotach wystyga chęć przeżywania relacji z Jezusem, słuchania Jego głosu i wiernego naśladowania Go, to nieuchronnie przeważać będą inne sposoby myślenia i życia, niezgodne z Ewangelią” – przestrzegł Franciszek.

Na zakończenie papież powierzył Maryi wspomniane dzieło rozwijania coraz głębszej więzi z Jezusem a także budzenia nowych powołań, aby „wielu odpowiedziało z wielkodusznością i wytrwałością Panu, który wzywa do opuszczenia wszystkiego dla Jego królestwa”.


Oto słowa papieża w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Liturgia tej czwartej niedzieli wielkanocnej nadal pragnie nam pomóc w odkrywaniu naszej tożsamości jako uczniów Zmartwychwstałego Pana. W Dziejach Apostolskich Piotr wyraźnie stwierdza, że dokonane przez niego uzdrowienie chromego, o którym mówi cała Jerozolima, miało miejsce w imię Jezusa, bo „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (4,12). W tym uzdrowionym człowieku jest każdy z nas, nasze wspólnoty: każdy może zostać wyleczony z wielu form duchowej choroby - ambicji, lenistwa, pychy - jeśli zgodzi się na ufne złożenie swego życia w rękach Zmartwychwstałego. „W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka - stwierdza Piotr - ten człowiek stanął przed wami zdrowy” (w. 10). Ale kim jest uzdrawiający Chrystus? Na czym polega bycie uzdrowionym przez Niego? Z czego nas leczy? I przez jakie postawy?

Odpowiedź na wszystkie te pytania znajdujemy w dzisiejszej Ewangelii, gdzie Jezus mówi: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (J 10,11). Ta samo prezentacja Jezusa nie może być sprowadzona do emocjonalnej sugestii, bez żadnego konkretnego skutku! Jezus uzdrawia poprzez swoje bycie pasterzem, który daje życie. Oddając za nas swe życie, Jezus mówi do każdego: „twoje życie jest dla mnie tak cenne, że aby je zbawić, daję całego siebie”. To właśnie owo ofiarowanie swojego życia czyni Go dobrym Pasterzem w pełnym tego słowa znaczeniu, Tym, który leczy, Tym, który pozwala nam żyć życiem pięknym i owocnym.

Druga część tego samego fragmentu Ewangelii mówi nam pod jakimi warunkami Jezus może nas uzdrowić i uczynić nasze życie radosnym i owocnym: „Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca” (ww. 14-15). Jezus nie mówi o wiedzy intelektualnej, ale o relacji osobistej, o szczególnym umiłowaniu, o wzajemnej czułości, będącej odzwierciedleniem tej samej bliskiej relacji miłości między Nim a Ojcem. Nie zamykać się w sobie, ale otworzyć się na Niego, aby On mnie poznał. Jest to postawa przez którą dokonuje się żywa i osobista relacja z Jezusem: dać się Jemu poznać. Troszczy się o każdego z nas, dogłębnie zna nasze serce: zna nasze strony mocne i nasze niedostatki, plany, które zrealizowaliśmy i niespełnione nadzieje. Ale akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy, nawet z naszymi grzechami, aby nas uzdrowić, aby je nam wybaczyć. Prowadzi nas z miłością, abyśmy mogli pokonywać nawet trudne ścieżki, nie gubiąc drogi. On nam towarzyszy.

A my ze swej strony jesteśmy wezwani, aby poznać Jezusa. Oznacza to spotkanie z Nim, które wzbudzi pragnienie pójścia za Nim, porzucając postawy zamknięcia w sobie, aby wyruszyć na nowe drogi, wskazane przez samego Chrystusa i otwarte na szeroką perspektywę. Kiedy w naszych wspólnotach wystyga chęć przeżywania relacji z Jezusem, słuchania Jego głosu i wiernego naśladowania Go, to nieuchronnie przeważać będą inne sposoby myślenia i życia, niezgodne z Ewangelią.

Niech Maryja, nasza Matka pomaga nam rozwijać coraz silniejszą więź z Jezusem otworzyć się na Jezusa, aby wszedł do naszego wnętrza, aby ta relacja była mocniejsza. On jest Zmartwychwstały. W ten sposób możemy Go naśladować w całym naszym życiu. Niech w tym Światowym Dniu Modlitw o Powołania Maryja wstawia się, aby wielu odpowiedziało z wielkodusznością i wytrwałością Panu, który wzywa do opuszczenia wszystkiego dla Jego królestwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem