Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Ostatnie pożegnanie

2017-10-18 14:08

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 43/2017, str. 1

Ks. Adam Stachowicz

Po długiej chorobie w uroczystość Matki Bożej Różańcowej odszedł do domu Ojca wieloletni Pasterz Diecezji Sandomierskiej. Rozpoczęcie uroczystości pogrzebowych miało miejsce w kościele św. Jana Chrzciciela w Zawichoście. Tu bp Wacław Świerzawski spędził ostatnie 15 lat swojego życia na emeryturze. 15 października po godzinie 16 w kondukcie żałobnym przywieziono trumnę z ciałem zmarłego Biskupa. Nieszporom za zmarłego przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Po nich nastąpiła Eucharystia z udziałem wielu biskupów i licznie zgromadzonych kapłanów pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, metropolity częstochowskiego. Pasterza żegnały tłumy wiernych przybyłych z terenu diecezji i mieszkańcy Zawichostu. Obecni byli przedstawiciele parlamentarzystów, władz wojewódzkich i samorządowych. Byli członkowie ruchów i stowarzyszeń katolickich oraz krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej.

We wprowadzeniu do liturgii Mszy św. bp Krzysztof Nitkiewicz przywołał słowa św. Augustyna wypowiedziane w obliczu śmierci swojej matki: „Panie, nie pytam, dlaczego ją zabrałeś, lecz dziękuję za to, że mi ją dałeś”. – I my chcemy dziękować Bogu za śp. ks. bp. Wacława, pomni na dzieła, których przez niego dokonał. Dziękujemy za jego posługę biskupią, za popieranie rozwoju życia zakonnego, za zaangażowanie w dziedzinie nauki i kultury, za to, co uczynił dla Sandomierza i Zawichostu, dla tego regionu, dla Polski – mówił ordynariusz sandomierski.

Reklama

Podczas homilii bp Edward Frankowski przywołał liczne fakty z życia bp. Wacława Świerzawskiego. Podkreślał jego wybitne umiłowanie Eucharystii i głęboką duchowość, które pozwoliły mu wiernie wypełniać zadania, które stawiał przed nim Kościół. – Żegnamy bp. Wacława, który zawsze z dumą zwracał się do wiernych „wasz pasterz”. Przez całe swoje posługiwanie chciał być apostołem Jezusa Chrystusa, wsłuchanym w odwieczne słowa Boga, ewangelię Jezusa Chrystusa, nauczanie Kościoła i głos powierzonych mu wiernych. Podziwialiśmy jego umiejętność wejścia w głębię modlitwy, w której chciał usłyszeć puls bicia serca Jezusa. W sposób szczególny koncentrował naszą uwagę na znaczeniu liturgii w życiu Kościoła, w której, jak często powtarzał, trzeba wszystko zakorzenić i która jest źródłem i szczytem życia Kościoła. Gdy odchodził na emeryturę, w swoim liście do wiernych przypomniał, że programem jego duszpasterstwa w ciągu 10 lat posługi w diecezji był Jezus Chrystus obecny w Eucharystii, Bóg ukrzyżowany i zmartwychwstały, obecny pośród nas. To właśnie osobie Jezusa Chrystusa jednoczył nas i pragnął, abyśmy stanowili jedno. To było najpilniejsze, najważniejsze i najtrudniejsze jego zadanie. Jako Apostoł Jezusa Chrystusa każdą chwilę odnosił do rzeczywistości Krzyża i Zmartwychwstania. Także w krzyżu cierpienia dopełnił swojego gorliwego, pobożnego i pracowitego życia, ofiarowując je w pokorze za ukochaną diecezję i lud, któremu służył – podkreślał bp Edward Frankowski. Zwieńczeniem niedzielnej liturgii były słowa ostatniego pożegnania i podziękowania za bogate życie bp. Wacława Świerzawskiego, które wyrazili: w imieniu krakowskiej uczelni ks. rektor Wojciech Zyzak, s. Marzena Władowska CHR, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Świętej Jadwigi – zgromadzenia założonego przez zmarłego Biskupa, ks. Michał Mierzwa w imieniu duchowieństwa diecezjalnego, a w imieniu osób świeckich Ewa Sęk, dyrektor Katolickiego Domu Kultury „Arka” w Racławicach.

Po Mszy św. trumnę z ciałem pasterza przewieziono do kościoła seminaryjnego w Sandomierzu. Tu rankiem rozpoczęła się modlitwa brewiarzowa. Następnie po pierwszej stacji ruszył kondukt żałobny ulicami miasta w kierunku katedry sandomierskiej. Eucharystii pogrzebowej przewodniczył abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski. Wśród licznych biskupów obecny był również abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce. Odczytano także list kondolencyjny ze Stolicy Apostolskiej, który w imieniu papieża Franciszka wystosował sekretarz stanu Pietro Parolin. – W ostatnich latach byliśmy świadkami powolnego lecz nieodwracalnego odchodzenia ks. bp. Wacława. Wypełniała się jego zapowiedź z dnia święceń i ingresu: „Moim programem, programem biskupa sandomierskiego jest Jezus Chrystus. Ukrzyżowany i Zmartwychwstały”. Patrząc na oblicze naznaczone chorobą, na ciało coraz bardziej zdane na innych, wsłuchując się w wypowiadane słowa, które niegdyś układały się w pasjonujące wykłady, artykuły, książki i homilie, a teraz wybrzmiewały coraz krócej i ciszej, obserwując to wszystko, nie utraciłem nawet przez chwilę świadomości, że jestem nieudolnym kontynuatorem dzieła bp. Wacława. Modliliśmy się w jego intencji z całym Kościołem sandomierskim, pamiętając jednocześnie o tym, co było mu potrzebne w wymiarze doczesnym. Biskupie Wacławie, dzisiaj towarzyszymy Ci w drodze do bram nieba – powiedział bp Krzysztof Nitkiewicz. Słowa ostatniego pożegnania wypowiedzieli: Andrzej Darowski – prezes Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej, i ks. Jerzy Dąbek. Zwieńczeniem uroczystości było złożenie ciała bp. Wacława Świerzawskiego w podziemiach bazyliki katedralnej w Sandomierzu.

Tagi:
pożegnanie

Płonął w służbie miłości wobec Boga i Ojczyzny

2018-01-11 07:13

Anna Gliwa
Edycja lubelska 2/2018, str. VI

W grudniu 2017 r. przedwcześnie zmarł prof. Henryk Cioch. 28 grudnia w archikatedrze lubelskiej oraz na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie odbyły się uroczyści pogrzebowe pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko-kamińskiego

Archiwum KUL
Prof. Henryk Cioch (1951 – 2018)

W żałobnej Liturgii uczestniczyli rodzina i przyjaciele zmarłego, przedstawiciele Senatu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, Trybunału Konstytucyjnego, Sejmu i Senatu. Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy za wybitne zasługi w pracy naukowo-badawczej i dydaktycznej, osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju działalności państwowej i publicznej prof. Henryk Cioch został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W liście skierowanym do bliskich i przyjaciół śp. prof. Henryka Ciocha, Prezydent napisał: „Odszedł wysoko ceniony specjalista, wszechstronny znawca prawa, długoletni nauczyciel akademicki, współtwórca renesansu spółdzielczości i adwokat, który służył wielu stowarzyszeniom i fundacjom, przyczyniając się do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego”.

Na drogach serca

Sylwetkę śp. Henryka Ciocha przedstawił w homilii abp Andrzej Dzięga. – Przy tej trumnie uświadamiamy sobie, jak istotny wkład w drogi miłości, pomnażanie miłości, drogi serca może mieć każdy człowiek. Patrzymy na trumnę prof. Henryka, współpracownika dla wielu, mistrza dla wielu, kolegi i przyjaciela, zatroskanego i rozkochanego męża, bardzo troskliwego ojca, a jednocześnie uczciwego doradcę prawnego, solidnego konsultanta. Doświadczywszy miłości w domu rodzinnym, nie bał się i pokochać. Pokochał swoje życie, chciał by miało sens, by było pełne treści. I było. Pokochał życie swoich bliskich i chciał by też było piękne, sensowne, owocne, a jednocześnie ciekawe. Ale też pokochał Boga. Bo dla niego wiara nie była symbolem, dodatkiem idei, była motywem, który poruszał serce, ułatwiał dokonywania wyborów, często trudnych, bo traktował je jako służbę w imię Chrystusa – podkreślał Metropolita Szczecińsko-Kamieński.

Rozważając życie zmarłego przyjaciela, Ksiądz Arcybiskup ukazał je w perspektywie miłości. – Prof. Cioch pokochał Polskę. Uczył się dziejów ojczyzny z perspektywy duchowości Kościoła lwowskiego. Polskę niósł w sercu, gdy wybierał kierunek studiów, żeby czynić coś, co będzie porządkowało sprawy zagmatwane, żeby czynić coś dla ludzi, co będzie prostowało ich drogi życia, coś co będzie dla Polski. Nie bał się pokochać ojczyzny poprzez instytucje i struktury, zespoły, urzędy, aż po ostatni urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a wcześniej senatora – przypominał. Zwracając się do zmarłego, mówił: – Profesorze i Przyjacielu, byłeś wierny w drobnych rzeczach. Gdy mówiłeś tak, to znaczyło tak bez kombinacji, bez światłocieni. Gdy mówiłeś, że wykonasz, to było pewne, że zostanie wykonane. Niech Ci Bóg błogosławi za to, że serce umiałeś włożyć we wszystko co czyniłeś, we wszystko czego w życiu doświadczałeś. Płonąłeś w służbie prawdzie uniwersyteckiej, płonąłeś w służbie młodemu pokoleniu, ale nie byłeś wypalony. Ty się spaliłeś w służbie wobec Boga, wobec ojczyzny, wobec środowiska akademickiego, wobec najbliższych i wobec prawdy. Pozostaniesz dla nas jako punkt odniesienia, jako zachęta i inspiracja, że można i tak: z sercem, po Bożemu, w imię prawdy i całkowicie.

Wybitny profesor, odważny człowiek

Henryk Cioch urodził się 30 lipca 1951 r. w Lubaczowie. W 1973 r. ukończył z wyróżnieniem studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Od 1997 r. pracował na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Zajmował się problematyką prawa cywilnego, spółdzielczego, fundacyjnego, stowarzyszeniowego i rzeczowego. Jest autorem licznych publikacji, ekspertyz i opinii prawnych z tego zakresu. Współpracował z Lechem Kaczyńskim jako przedstawiciel prezydenta w Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, a potem w Komisji Nadzoru Finansowego. W 2011 r. został senatorem VIII kadencji; w grudniu 2015 r. został wybrany przez Sejm RP na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Jak zapowiedziała prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, wkrótce w Trybunale Konstytucyjnym zostanie odsłonięta tablica poświęcona śp. prof. Henrykowi Ciochowi. „Był nie tylko wybitnym profesorem i niezależnym sędzią, ale także odważnym człowiekiem i wspaniałym kolegą. Miał w sobie siłę przezwyciężania trosk, niezwykły dar głębokiej refleksji. Ten namysł pozwalał zachować mu dystans wobec skomplikowanej i bardzo brutalnej niekiedy rzeczywistości. Ciągle kochał ludzi, mimo że oni zapominali o jego godności, atakując go bezpodstawnie” – napisała w okolicznościowym liście Julia Przyłębska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

#AdopcjaJestOK – odpowiedź internautów na okładkę „Wysokich Obcasów”

2018-02-20 17:25

pgo / Warszawa (KAI)

Kobiecie, która stoi pod ścianą, której wydaje się - bo tak mówi ojciec dziecka albo sytuacja życiowa - że jest sama i ma tylko jedno wyjście, chcemy powiedzieć przez tę inicjatywę, że ma wybór i nie jest sama - powiedziała KAI Natalia Białobrzeska z „Drużyny B”. Wraz z męże zainicjowała ona akcję #AdopcjaJestOK. To odpowiedź na okładkę weekendowego dodatku do "Gazety Wyborczej" „Wysokie Obcasy”.

Tomsickova/fotolia.com

W zeszły weekend na okładce „Wysokich Obcasów” pojawiły się 3 kobiety na różowym tle w koszulkach z napisem „Aborcja jest ok” oraz podpisem „Aborcyjny Dream Team”. Na okładce napisano również „Nie jesteś sama. 1 z 3 twoich znajomych miała aborcję”.

Odpowiedzią internautów jest inicjatywa #AdopcjaJestOK zainicjowana przez Natalię i Macieja Białobrzeskich z „Drużyny B”. Hasztag promuje zdjęcie przypominające okładkę „Wysokich Obcasów”, na którym na różowym tle znajduje się kobieta w koszulce z napisem „Adopcja jest ok”. Towarzyszy mu hasło „Oddając swoje dziecko do adopcji, dajesz mu życie po raz drugi”.

Białobrzeska zwraca również uwagę na to, że na koszulce WO dymek z hasłem „aborcja jest OK” wychodzi z krzyczących ust, umiejscowionych na brzuchu. - Nasz dymek z hasłem „adopcja jest OK” wychodzi z serca. To bardzo mocno ukierunkowuje nasze intencje i adresatów – podkreśla.

- Nie chcieliśmy robić z tej grafiki, ani aktualnie mówić o niej, jak o jakiejś zorganizowanej „akcji”. To nasza odpowiedź, na naszym fanpage'u „Drużyna B” – mówi w rozmowie z KAI Białobrzeska. Strona prowadzona jest przez małżeństwo z trójką dzieci – jednym w drodze.

- Mieliśmy - jak się okazało - dobre przeczucie, że zmiana dwój liter w wyrazie „aBoRcja”, zmieni kontekst dyskusji. Że zwróci uwagę na pozytywne wspieranie kobiet, którego tak bardzo brakuje nam w Polsce. Na inną retorykę. Na przesunięcie akcentów. Nie chcieliśmy wchodzić w przepychanki na argumenty z okładką WO. Takich odpowiedzi jest cała masa w internecie. Mamy nieco inną wrażliwość – zaznacza Białobrzeska.

Jak podkreśliła, podjęcie decyzji o donoszeniu ciąży, urodzeniu i powierzeniu swojego dziecka innej rodzinie, wcale nie jest łatwe. – To niewyobrażalnie trudna decyzja. Bo procedury, bo niedomagania w funkcjonowaniu instytucji, które taką mamę powinny objąć całkowitą opieką – prawną, psychologiczną, medyczną, materialną - na czas ciąży i po niej, bo emocje, bo rodzina, z którą trzeba się skonfrontować i społeczeństwo, które stygmatyzuje. Ale mimo to: nadal jest to jedna z najbezpieczniejszych dróg, dla niej i dla tego nowego istnienia. Wybór, w którym nie ma niczego poza miłością – podkreśla.

Aby wesprzeć inicjatywę można m.in. udostępnić zdjęcie w mediach społecznościowych z hasztagiem #AdopcjaJestOK. – Można również dodać swój komentarz ze słowem wsparcia dla tych kobiet, którym dzisiaj świat zwalił się na głowę. Bo mają naście lat i „wpadły”, bo dowiedziały się, że ich nienarodzone dziecko jest chore, a one ledwo wiążą koniec z końcem – mówi Białobrzeska.

Białobrzeska zaznacza, że chodzi o realne osoby, z realnymi problemami, którym realnie możemy pomóc. - Możemy podlinkować w opisie stronę fundacji, która pomaga młodym mamom, adres, pod którym zjadą pomoc, możemy zaoferować własne wsparcie. Czasami wystarczy napisać: „jeśli mnie czytasz i czujesz się samotna, napisz do mnie”. Ludzie potrzebują ludzi. Kiedy nie są sami odzyskują wiarę w siebie i siły i nadzieję. A przecież tego potrzeba mamom, które bardziej czują się brzemienne, niż błogosławione – dodaje.

- Kobiecie, która stoi pod ścianą, której wydaje się - bo tak mówi ojciec dziecka albo sytuacja życiowa - że jest sama i ma tylko jedno wyjście, chcemy powiedzieć przez tę inicjatywę, że ma wybór i nie jest sama – podkreśla Białobrzeska.

Adopcję jako alternatywę dla aborcji wskazało również Prezydium Konferencji Episkopatu Polski 8 listopada 2017 roku w apelu w sprawie ochrony prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

„Kościół katolicki w Polsce stale wspiera rodziny w trudnych sytuacjach życiowych. Jeśli rodzice – pomimo dostępnej pomocy psychologicznej, medycznej i materialnej – nie zdecydują się na wychowywanie dziecka, zawsze mogą przekazać je do adopcji, tym bardziej, że tak wiele rodzin jest gotowych z otwartym sercem przyjąć je i otoczyć swoją opieką. Zabijanie dzieci nigdy nie powinno mieć miejsca. Zamiast aborcji – adopcja!” – czytamy w apelu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktywny dzień z „6-pakiem biegowym”!

2018-02-21 09:24

Anna Buchar

Bieganie stało się we Wrocławiu popularną formą aktywności. Polskie Towarzystwo Psychopedagogiczne postanowiło wykorzystać ten fakt i włączyć się w popularyzacje zdrowego trybu życia. W tym celu zainicjowało „6-pak biegowy”, który odbędzie się 11 marca we wrocławskim Parku Grabiszyńskim.


- Nasz projekt docenia to, co we Wrocławiu najpiękniejsze - zieleń i co za tym idzie parki! Chcemy spotkać się z Wami i zdrowo zmęczyć swoje organizmy. Pragniemy, aby nasze zajęcia dały Wam wiedzę związaną z edukacją zdrowotną i żywieniową – mówi Dawid Kołodziej, prezes Polskiego Towarzystwa Psychopedagogicznego.

Biegi zaplanowano na dwóch trasach: 850 m oraz 650 m. Zapisać się mogą zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale liczy się kolejność zgłoszeń. W każdej z 3 kategorii (U-13, U-18, OPEN) udział wziąć może 40 zawodników. - Ma to pomóc zarówno w sprawnym przeprowadzeniu zawodów, jak i zapewnić bezpieczeństwo uczestników – tłumaczy Paweł Skrob, koordynator akcji, dodając, że biegi to nie wszystko co oferuje ,,6-pak biegowy”: – Przygotowaliśmy mnóstwo dodatkowych atrakcji: porady dietetyczne, fizjoterapeutyczne, pedagogiczne, psychologiczne, a także rozgrzewki przed każdą z kategorii biegowych. W porozumieniu z Policją będziemy chcieli także uruchomić punkt do znakowania rowerów.

W projekt zaangażowało się wiele osób, ale wciąż brakuje wolontariuszy. Jeśli masz ochotę włączyć się w to sportowe wydarzenie, zapraszamy na stronę: http://6pak.psychopedagog.eu/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem