Reklama

Cmentarz katolicki w Narwi „Za miastem” (1800-90)

2017-10-25 12:06

Ks. Zbigniew Rostkowski
Edycja podlaska 44/2017, str. 4

Ks. Z. Rostkowski
Widok z boku na kapliczkę cmentarną, 2016 r.

Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny przypominają nam o przemijalności naszego życia oraz wzywają do odpowiedzialności za powierzony nam czas.

Jednym z zewnętrznych przejawów doczesności ludzkiego bytowania są cmentarze. Pierwotnie lokowano je wokół parafialnych świątyń, ale w miarę upływu czasu wiele z nich zostało przeniesionych poza ludzkie osiedla. Tak też się stało w Narwi.

Dzieje cmentarza „Za miastem”

Powstanie drugiego cmentarza grzebalnego wiąże się z przejściem Narwi pod administrację Prus Nowowschodnich. Władze pruskie wprowadziły zakaz grzebania przy kościele i nakazały założenie nowego cmentarza. Uwzględniając te rozporządzenia, ks. Stefan Olszewski przeniósł cmentarz poza miasto, na odległość pół wiorsty, w kierunku południowym od kościoła. Z tego względu nowy cmentarz nazywano „Za miastem” lub „Mogiłki”. Cmentarz został ulokowany w pobliżu ul. Bielskiej, na terenie części ul. Zagumiennej i kilku innych małych uliczek. Począwszy od 1800 r. zaczęto tutaj chować zmarłych zarówno obrządku łacińskiego, jak i greckokatolickiego.

Powierzchnia nowego cmentarza wynosiła 120 arszynów długości (85 m) i 68 arszynów szerokości (48 m). Ze względów sanitarnych teren cmentarza szybko ogrodzono parkanem, ponieważ bliska obecność lasów groziła wtargnięciem dzikich zwierząt. Ok. 1817 r. unici rozpoczęli tutaj budowę drewnianej kaplicy pw. Matki Bożej Kazańskiej (przewieziono ją z Czyż). W dokumencie z 1820 r. znajdujemy ciekawą informację na ten temat: „Na około oparkaniony z drzewa sosnowego, w słupy, drugi za miastem, ogrodzony takoż parkanem, iest kaplica, lecz niedokończona, nie ma żadnej obligacji”1.

Reklama

Ciągła obawa przed wtargnięciem dzikich zwierząt sprawiła, że w 1837 r. cmentarz został ponownie otoczony drewnianym ogrodzeniem. Dziekan bielski ks. Paweł Podgórski podczas wizytacji w 1839 r. stwierdził, że dotychczas nie zdarzyło się, aby dzikie zwierzęta naruszyły groby i wydobyły jakieś zwłoki. W tym czasie na cmentarzu stały dwa krzyże, jeden malowany na czerwono, a drugi na czarno. Na środku zaś widniał stary krzyż, przy którym chowano zmarłych.

Mimo włączenia w 1839 r. miejscowych unitów do prawosławia cmentarz „Za miastem” nadal służył wiernym obu wyznań, ale zaczął być nazywany prawosławnym. Wszyscy proboszczowie katoliccy nadal troszczyli się o utrzymanie cmentarza, a zwłaszcza jego ogrodzenia. W 1851 r. ks. Felicjan Szakien zamówił u stolarzy narewskich Jana Filipowicza i Wojciecha Smoktunowicza słupy drewniane do bramy cmentarnej. Natomiast Mortko Lejb Abramowic (kowal żydowskiego pochodzenia) przybił do drzewców zawiasy i kuny do zamykania bramy. Wiosną 1853 r. ks. Felicjan Szakien zamierzał postawić nowe ogrodzenie, ale zdołał dokonać tego dzieła dopiero w 1855 r. Jednak drewniane konstrukcje szybko ulegały zniszczeniu, dlatego też administrator ks. Donat Majewski w 1884 r. postawił kolejny, nowy parkan.

Cmentarz „Za miastem” oficjalnie został zamknięty ok. 1884 r., ale funkcjonował jeszcze do połowy XX wieku. Według miejscowej tradycji drugi cmentarz został zamknięty w 1887 r. (cmentarz za rzeką otwarto oficjalnie w 1890 r.).

W wielu przewodnikach cmentarz „Za miastem” niesłusznie bywa nazywany prawosławnym, ponieważ od początku był on cmentarzem katolickim służącym wyznawcom obu obrządków. Już w 1988 r. ks. Edmund Tararuj otrzymał wiadomość od geodetów, iż były cmentarz katolicki w dokumentacji geodezyjnej jest nazwany prawosławnym. Widząc to zafałszowanie, wszczął on działania w kierunku sprostowania „błędu”, ale jego działania nie przyniosły pozytywnego skutku. W sierpniu 1992 r. staraniem ks. Edmunda podniesiono leżący parkan i umocniono. Prace te wykonał Józef Ostaszewski ze swoimi synami.

Aktualnie cmentarz „Za miastem” jest nieczynny. Znajdują się na nim murowana prawosławna kapliczka oraz kilka zachowanych krzyży i nagrobków.

Dzieje katolickiej kapliczki cmentarnej

Do dnia dzisiejszego na cmentarzu „Za miastem” znajduje się mała, murowana kapliczka. Jej powstanie zawdzięczamy Brygidzie Kaluchiewiczowej (1787 – 1858), która w 1840 r. ufundowała tę kapliczkę na grobie męża Jana Kaluchiewicza (1770 – 1839) – dziedzica Leniewa. Zmarł on 17 września 1839 r., a trzy dni później został pochowany przez ks. Pawła Popławskiego. Przed swoją śmiercią zapisał on na swoim majątku w Leniewie pewną sumę pieniędzy, od której procent w wysokości dziewięciu rubli srebrnych był wypłacany proboszczom narewskim. Ci z kolei byli zobowiązani corocznie, w rocznicę śmierci dziedzica leniewskiego, sprawować nabożeństwo żałobne w jego intencji. Po trzydziestu latach 18 stycznia 1872 r. obok tejże kapliczki został pochowany kolejny mąż fundatorki – Feliks Łyszczyński (zm. 12 I 1872). Warto pamiętać, że kapliczka ta była pierwszą murowaną budowlą w dziejach miasta Narew.

Kapliczka została postawiona na planie prostokąta o wymiarach 5 x 4,5 m. Na jej frontonie istnieje mała wieżyczka z sygnaturką oraz z metalowym krzyżem na szczycie. Kapliczka została wyposażona w jeden drewniany ołtarz, w którym początkowo umieszczono obraz św. Jana Chrzciciela (namalowany w 1851 r. w Białymstoku)2.

Od strony zachodniej prowadzą do niej duże drzwi wejściowe. W ścianach bocznych istnieją dwa małe okienka. Dwuspadowy dach został pokryty czerwoną, ceramiczną dachówką. Od chwili poświęcenia kapliczki w 1851 r. zaczęła ona pełnić funkcję kaplicy cmentarnej, gdzie wstawiano trumny przed pogrzebem, a w Dzień Zaduszny celebrowano Msze św. za zmarłych.

Przed wejściem do kapliczki przez wiele lat znajdował się nagrobek typu stela, a w jego arkadzie mieściła się rzeźba Chrystusa Ubiczowanego. Przedstawiała ona postać Chrystusa obnażonego do pasa i przywiązanego do słupa. U dołu, na podstawie steli, istniał napis: „Non nostro, non nostra, sed Tua Domine voluntas fiat” (tłum. Nie nasz, nie nasza, lecz Twoja niech się stanie wola, Panie). Kilkanaście lat temu zabytkowy nagrobek został zdewastowany i ciągle czeka na odnowienie.

Dzieje drugiego cmentarza grzebalnego ściśle wpisują się w dzieje parafii narewskiej. Jednocześnie stanowią swego rodzaju zaproszenie do pamięci o naszych przodkach, a także o miejscu ich wiecznego spoczynku.

Tagi:
cmentarz

Nekropolia profesorska ma własny przewodnik

2017-11-15 11:25

Patrycja Jenczmionka-Błędowska
Edycja wrocławska 47/2017, str. 6

Powstał przewodnik po cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu przy ul. Bujwida dla wszystkich tych, którzy chcą zapoznać się z panteonem wielkich wrocławian. Mapa, dzięki której możemy zwiedzać jedną z nekropolii wrocławskich, jest już dostępna. Z Kamillą Jasińską z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz ks. Pawłem Cembrowiczem – proboszczem parafii katedralnej rozmawia Patrycja Jenczmionka-Błędowska

PBJ
Ks. Paweł Cembrowicz i Kamilla Jasińska

Patrycja Jenczmionka-Błędowska: – Jak zrodził się pomysł na powstanie specjalnej mapy?

Kamilla Jasińska: – We Wrocławiu żyją osoby, które mają nietypowe hobby, a mianowicie lubią chodzić po wrocławskich cmentarzach. Jedną z nich jest współautor mapy – dr Marek Bujak – dyrektor biblioteki Politechniki Wrocławskiej, który kilkanaście lat temu wraz z Haliną Okulską z Muzeum Miejskiego we Wrocławiu wydali książkę pt. „Cmentarze dawnego Wrocławia”. Historia ta dotyka bardzo trudnych losów cmentarzy, które w większości już nie istnieją na mapie nekropolii stolicy Dolnego Śląska. Tą pozycją zafascynowali inne osoby. Natomiast w 70-lecie Polskiej Nauki na Uniwersytecie powstał Komitet ds. Opieki nad Grobami Osób Zasłużonych. Jako środowisko akademickie, które korzysta na co dzień z dorobku intelektualnego i osiągnięć naukowców, którzy już nie żyją, jesteśmy winni im szacunek i pamięć. Ta pamięć ma nie tylko objawiać się w stawianiu pomników czy odsłanianiu tablic pamiątkowych, ale także w drobnych gestach, jak dbanie o miejsce ich spoczynku. Kiedy na kilku grobach przy ul. Bujwida pojawiły się informacje, że przewidziane są do likwidacji, postanowiliśmy, że nie możemy do tego dopuścić. Zaczęliśmy prowadzić ewidencję zmarłych pracowników, czyli ok. 450 grobów we Wrocławiu i ok. 50 w Krakowie i, jak się okazało, najwięcej osób związanych z naszą uczelnią leży na cmentarzu św. Wawrzyńca i na cmentarzu Świętej Rodziny na Sępolnie. Warto podkreślić, że na nekropolii przy ul. Bujwida pochowani są nie tylko profesorowie Uniwersytetu Wrocławskiego. Łącznie pogrzebanych jest tam kilkudziesięciu rektorów wrocławskich uczelni: Uniwersytetu Medycznego, Przyrodniczego i Ekonomicznego, Akademii Muzycznej. Jestem przekonana, że cmentarz przy ul. Bujwida zasługuje, by zaistnieć w świadomości mieszkańców i turystów jako miejsce warte nawiedzenia przez wzgląd na osoby tam pochowane. Od kilku lat w społeczeństwie pojawiło się zjawisko tanatoturystyki, czyli odwiedzania cmentarzy w kontekście turystyki, zachowując przy tym sferę sacrum. Jeździmy do Lwowa na Łyczaków, do Krakowa na Rakowice czy do Warszawy na Powązki, ale nie zdajemy sobie sprawy, kto jest pochowany w samym Wrocławiu. To wszystko sprawiło, że spotkałam się z proboszczem parafii katedralnej, który dał zielone światło na realizację tego projektu. Musimy zaznaczyć, że by idea mogła zostać zrealizowana, zostało zaangażowanych w nią wiele osób z wrocławskiego środowiska naukowego, m.in. z Uniwersytetu Przyrodniczego – to oni namalowali mapkę i dokonali na niej oznaczeń. Otrzymaliśmy także na ten projekt wsparcie finansowe ze środowiska akademickiego.

– Cmentarz św. Wawrzyńca posiada bogatą historię. To tam chowani są biskupi pomocniczy archidiecezji wrocławskiej. Kto jeszcze ze środowiska kościelnego został tam pogrzebany?

Ks. Paweł Cembrowicz: – Jest to cmentarz katedralny, dlatego od założenia cmentarza chowani są tam powojenni biskupi pomocniczy, kapłani archidiecezji, pracownicy Kurii Metropolitalnej, Papieskiego Wydziału Teologicznego i Seminarium Duchownego. Są grobowce ojców i sióstr zakonnych, które zostały założone przed wojną: jadwiżanek, marianek i elżbietanek oraz sióstr Serca Bożego. Wśród osób szczególnie zasłużonych dla wrocławskiego kościoła są także m. in. sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz, którego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym dobiega końca, ks. prof. Julian Michalec, rektor seminarium duchownego – ks. prof. Józef Majka, pierwszy rektor PWT – ks. Józef Marcinowski czy wieloletnia zakrystianka katedralna siostra Sylwina. Na cmentarzu pochowani są także zasłużeni mieszkańcy niemieccy, także duchowni, o których staramy się nie zapominać, np. ks. Hugo Schuster – współorganizator diecezjalnego Caritasu, niemiecki lekarz – prof. Ottfrid Foerster czy poeta Paul Keller.

– Na wrocławskiej nekropolii są pochowane osoby, które nie tylko są zasłużone dla Kościoła, ale także artyści, znani lekarze, pionierzy powojennego Wrocławia, żołnierze Armii Krajowej. Znajduje się tam również symboliczny grób Wandy Rutkiewicz.

K. J.: – Na wrocławskiej nekropolii jest pochowanych ponad 20 rektorów wrocławskich uczelni, m.in. prof. Aleksander Jan. To postać znana także poza środowiskiem uczelni, gdyż to on doprowadził do otwarcia Panoramy Racławickiej i udostępnienia jej zwiedzającym. Część osób może kojarzyć profesora z marca ’68, kiedy to zabarykadował się w gmachu głównym uczelni. To także pierwszy powojenny, honorowy obywatel Wrocławia. Wśród profesorów nie możemy zapomnieć o rektorach Politechniki Wrocławskiej Edwardzie Suchardzie i Kazimierzu Idaszewskim. Na cmentarzu został pochowany „prawie” noblista prof. Ludwik Hirszfeld i jego małżonka Hanna, która była pediatrą. Profesorowi zawdzięczamy oznaczenie grup krwi jako 0, A, B i AB, a także czynnik Rh. Z Akademii Medycznej mamy pochowanego rektora Zygmunta Alberta, któremu zawdzięczamy m.in. pamięć o losach profesorów zastrzelonych na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie w lipcu ’41. Docent Marek Tracz – muzyk i dyrygent, aktorzy – Igor Przegrodzki i Maria Zbyszewska, literat Rafał Wojaczek, poeta – Tadeusz Zelenay, filantropka Barbara Piasecka Johnson, która finansowała kaplicę klasztoru Jasnej Góry – to także postaci pochowane przy ul. Bujwida. Moglibyśmy tak wymieniać w nieskończoność.

– Czy wrocławianie mają świadomość rangi tego miejsca jako dziedzictwa narodowego?

Ks. P. C.: – To, co robimy, nie jest jakimś odkryciem po zamierzchłych latach. Wrocławianie mają świadomość ważności tego miejsca. Cmentarz wymaga jednak jeszcze większej troski i zadbania. Stąd bardzo się cieszę, że są takie osoby jak twórcy przewodnika, które przyszły rozmawiać na temat przyszłości cmentarza i które pragną, by nadać mu nowy blask na mapie dolnośląskich nekropolii. Wiele już dokonaliśmy, ale jeszcze wiele przed nami.
K. J.: – Mówi się, że jeżeli ktoś chce poznać historię miasta, powinien iść na cmentarz. I tak jest w tym przypadku. Jeśli chcemy poznać i współtworzyć historię Wrocławia, powinniśmy pójść na cmentarz św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida.

– Stworzenie przewodnika to wielkie wyzwanie. Zdaję sobie sprawę, że składa się to z kilku etapów przygotowań, projektowania, sięgania do źródeł, dokumentacji i weryfikacji. Jak wygląda praca nad takim projektem?

K. J.: – Rzeczywiście. Pierwsze przymiarki do projektu rozpoczęły się na początku roku. Od pomysłu do samej realizacji minęło trochę czasu. Ks. proboszcz Paweł Cembrowicz wrócił do tego konceptu w październiku i wydawało się, że nie jest możliwe zrealizowanie projektu do listopada. Dzięki ogromnemu wparciu księdza proboszcza, ale także znajomości tematu przez dr. M. Buraka, w ciągu tygodnia udało się napisać chociażby krótką historię cmentarza, opierając się o kwerendy naukowe, które prowadzimy od lat. To jednak efekt kilkuletniej pracy poszukiwań w archiwum budowlanym we Wrocławiu, archiwach państwowych czy archiwach uczelnianych. Najtrudniejszą kwestią była odpowiedź na pytanie, co jest najważniejsze. Najwięcej czasu nie zabrało nam napisanie biogramów pochowanych tam osób, ile wybranie tych osób, które znajdą się w przewodniku. To jest panteon wielkich wrocławian, a mapa ma swoje ograniczenia. Okazało się, że musieliśmy wybrać w granicach 100 osób, co było najtrudniejszym zadaniem. Mimo że biogramy są bardzo krótkie, z bólem serca musieliśmy wielu profesorów, muzyków czy artystów na razie wykreślić.

– To znaczy, że to nie koniec realizacji pomysłu?

Ks. P. C.: – To dopiero początek. W przyszłym roku planujemy wydać specjalną książkę – przewodnik, w którym znajdą się wszystkie istotne osoby, które odegrały rolę we Wrocławiu i w regionie, a które zostały pochowane na cmentarzu św. Wawrzyńca. Podaliśmy także na mapie specjalny adres dla osób, które chciałyby nam podpowiedzieć, kogo należy jeszcze uwzględnić w przyszłorocznym przewodniku. To pomoże nam także uporządkować wiedzę, którą już posiadamy na temat nekropolii. Warto dodać, że cmentarz jest niewielki. Ma niespełna 5 ha, znajduje się tam ok. 8 tys. grobów, a 18 tys. osób zostało tam pochowanych, jednak zagęszczenie pogrzebanych jest bardzo wysokie. Praca, którą wykonali autorzy przewodnika, pokazuje nam, jak ważne jest to miejsce. Pamiętajmy, że każdy nagrobek to żywa historia. Na wielu widnieją inskrypcje, z których możemy dowiedzieć się o esencji ich życia: czym się zajmowali i co wypełniało ich życie.
K. J.: – Cmentarz św. Wawrzyńca wciąż ma oznakowanie według schematu niemieckiego. W przyszłości chcemy zmienić nazewnictwo, m. in. aleje na kwatery, by uporządkować znalezienie nagrobków według konkretnego systemu. Planowana jest także mobilna aplikacja na telefony komórkowe. Stworzenie specjalnej aplikacji wiąże się z kosztami, liczymy po raz kolejny na pomoc ze strony środowiska naukowego. Mapa jest już dostępna w katedrze wrocławskiej. Dobrowolny datek za przewodnik pozwoli nam na dalsze prace w przywracaniu blasku cmentarzu św. Wawrzyńca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Narodzenie św. Jana Chrzciciela

Ks. Dariusz Gronowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 25/2004

Bożena Sztajner
Miejsce narodzenia św. Jana Chrzciciela w Ain Karem

Św. Jan Chrzciciel to jeden z najbardziej znanych świętych. Nowy Testament poświęca mu niemal tyle miejsca, co samej Najświętszej Maryi Pannie. Wspomnienie jego narodzin obchodzimy w liturgii w randze uroczystości 24 czerwca, a oprócz tego 29 sierpnia wspominamy jego śmierć męczeńską.

Imię Jan znaczy „Bóg jest łaskawy”. Narodzenie Jana, syna kapłana Zachariasza i Elżbiety, archanioł Gabriel zwiastował Zachariaszowi; powołał się również na nie podczas zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie. W istocie poprzez swoją matkę Elżbietę Jan był krewnym Pana Jezusa. To jego Bóg powołał, by przygotował drogę na przyjście Mesjasza.

Św. Jan Chrzciciel czczony jest m.in. w Łagowie Lubuskim, który bierze swój początek od rycerskiego Zakonu św. Jana Chrzciciela, czyli joannitów. Oni to wznieśli zamek, stojący tam po dziś dzień, wokół niego zaś rozwinęła się osada. Obecnie stojący tam kościół parafialny pw. św. Jana Chrzciciela został wzniesiony na miejscu kaplicy przyzamkowej w 1726 r., a przebudowany i rozbudowany o wieżę i transept w 1867 r. Ponieważ przez wieki świątynia była użytkowana przez ewangelików, została poświęcona po wojnie, po osiedleniu się ludności polskiej 28 października 1945 r. Od 1951 r. jest to kościół parafialny. Św. Jana Chrzciciela zobaczymy w nim na witrażu po prawej stronie prezbiterium. Natomiast stary ołtarz z tego kościoła obecnie znajduje się w osiemnastowiecznym kościele filialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jemiołowie. Na obrazie w centrum ołtarza widzimy młodego Jana z barankiem. Jest to ilustracja ewangelicznego zdania św. Łukasza: „Dziecię rosło i umacniało się w duchu i przebywało na miejscach pustynnych aż do czasu ukazania się swego w Izraelu” (por. Łk 1, 80).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Prymas Polski: św. Jan Chrzciciel wzorem dla każdego chrześcijanina

2018-06-24 13:40

bgk / Janikowo (KAI)

„Przygotować nadejście Pana, rozpoznać Go i umniejszyć siebie, by On wzrastał, to swoisty autoportret św. Jana Chrzciciela. To także trzy zadania dla każdego człowieka, dla Ciebie i dla mnie, teraz w naszym życiu i powołaniu” – mówił abp Wojciech Polak w obchodzoną 24 czerwca uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela.

Bartolomeo Veneto, „Jan Chrzciciel”

Metropolita gnieźnieński przewodniczył Mszy św. w parafii w Janikowie, której św. Jan Chrzciciel patronuje. Wspólna modlitwa była także okazją do dziękczynienia za 35-lecie działania w tym miejscu Ruchu Światło-Życie oraz za 30. rocznicę święceń kapłańskich jego moderatora diecezjalnego i proboszcza janikowskiej parafii ks. Marka Siwki.

W homilii Prymas Polski wskazując na postać św. Jana Chrzciciela – tego największego spośród ludzi, jak powiedział o nim Jezus – podkreślił, że faktycznie jest on największy i wyjątkowy, ale nie przez dokonane cuda, a przez swoje powołanie i wierność do końca. I w tym – jak dodał Prymas – może być wzorem także dla nas.

„Przygotować, rozpoznać, pozwolić, by Pan wzrastał, i umniejszyć siebie samego. Niewątpliwie w tych właśnie trzech konkretnych postawach i zadaniach odnajdziemy św. Jana Chrzciciela. To także trzy zadania dla każdej i każdego z nas, dla Ciebie i dla mnie, teraz w naszym życiu i powołaniu” – wskazał Prymas wyjaśniając dalej kolejno każdą z postaw.

„Przygotować drogę, a więc odrzucić to, co uniemożliwia w nas spotkanie, co nas zatrzymuje na sobie, co zamyka nas w sobie, co nie pozwala, abyśmy przyjęli Tego, który przychodzi” – tłumaczył abp Polak.

Rozpoznać, a więc spotkać i uwierzyć. Człowiek bowiem – zaznaczył hierarcha – nie nawraca się i nie otwiera swego serca przed jakąś ideą, nawet najwznioślejszą. Musi spotkać Tego, który przychodzi.

I wreszcie umniejszyć siebie, aby Pan wzrastał, a więc to, co na pierwszy rzut oka wydaje się tak proste, a co okazało się także w życiu Jana Chrzciciela okupione cierpieniem i wątpliwościami.

Poprzez te trzy powyższe zadania – mówił dalej metropolita gnieźnieński – można również opisać istotę działalności oazy, której pierwsze spotkanie odbyło się w janikowskiej parafii przed 35 laty. Dziś działa tu diecezjalny Ośrodek Ruchu Światło-Życie. Zadania te – dodał – to także istota kapłańskiego powołania.

„W dzisiejszych czasach najważniejszym zadaniem księdza jest nieść miłość i nadzieję” – powtórzył za ks. Janem Twardowskim abp Polak i słowami kapłana-poety przypomniał, że trzeba, aby ksiądz nie tylko w czasie Mszy świętej, ale zawsze był pokorny, bo więcej od innych otrzymał i w swoim kapłaństwie prawdziwie wszystko uświęcał, a Boga sobą nie zasłaniał i nie palił grzesznika dla jego dobra, albowiem „nawet największego świętego niesie jak lichą słomkę mrówka wiary”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem