Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Poszli za głosem powołania

2017-10-25 12:06

Ewa i Tomasz Kamińscy
Edycja lubelska 44/2017, str. 6

Ewa Kamińska
Z dramatem Karola wojtyły zmierzyli sie młodzi artyści scen krakowskich

Uroczyste zakończenie 21. Międzynarodowego Festiwalu Organowego Lublin-Czuby 2017 odbyło się 16 października w kościele pw. Świętej Rodziny. Było to również uczczenie 39. rocznicy powołania kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową oraz zakończenie obchodów 30. rocznicy wizyty św. Jana Pawła II w Lublinie

Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. pod przewodnictwem ks. prał. Tadeusza Pajurka, proboszcza parafii pw. Świętej Rodziny, prezesa Centrum Jana Pawła II w Lublinie. Homilię wygłosił ks. Adam Jaszcz, wicekanclerz Kurii Metropolitalnej, rzecznik prasowy archidiecezji lubelskiej. Kaznodzieja podkreślał, że św. Jan Paweł II przez całe życie dźwigał ciężar krzyża, z czasem coraz cięższy; z wielką godnością, miłością i szacunkiem do człowieka wziął swój krzyż i niósł go na swoich barkach do końca. – W trudnych momentach życia warto przywołać wstawiennictwo św. Jana Pawła II i przypomnieć sobie ostatnie lata jego życia, kiedy mimo cierpienia służył ludziom, pokazując, że nawet w obliczu krzyża można iść za Jezusem – zachęcał.

Zwieńczeniem wieczoru był dramat „Brat naszego Boga” Karola Wojtyły. Robert Grudzień, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Organowego Lublin-Czuby, przypomniał, że Adam Chmielowski, przyszły św. Brat Albert, zrezygnował kariery malarskiej i poświęcił życie służbie ludziom znajdującym się na marginesie życia. Nie było to łatwe, gdyż wymagało przełamania stereotypów myślenia zarówno elit społecznych i artystycznych, jak i samych potrzebujących pomocy. Św. Jan Paweł II wspominał, że właśnie przykład Adama Chmielowskiego spowodował, że zrezygnował z pójścia drogą kariery artystycznej, przede wszystkim z aktorstwa, i podążył za głosem powołania do służby kapłańskiej.

Reklama

W spektaklu wystąpili aktorzy młodego pokolenia: Martyna Kowalik, Wojciech Trela i Andrzej Rozmus, który dostosował adaptację Jacka Brzezińskiego na troje aktorów. Konsultacji artystycznej dokonał Jerzy Trela, a muzykę napisał Robert Grudzień. Młodzi artyści z ekspresją i zaangażowaniem wczuwali się w swoje role. Mimo że tekst nie był łatwy w odbiorze, udało się im przemówić do wyobraźni widzów, którzy ze skupieniem i dużym zainteresowaniem śledzili przebieg procesu przemiany artysty malarza w człowieka identyfikującego się z ludźmi odrzucanymi przez społeczeństwo, a przecież będącymi obrazem Boga. Sztuce towarzyszyła muzyka mistrzowsko dostosowana do przedstawianych sytuacji, a także niedokończony przez Adama Chmielowskiego obraz „Ecce Homo”, ubiczowanego Jezusa w cierniowej koronie.

Po spektaklu wykonawcy nagrodzeni zostali gromkimi brawami. Ks. Tadeusz Pajurek przypomniał słowa św. Jana Pawła II o potrzebie miłosierdzia, konieczności pomagania ludziom, wypowiedziane w Łagiewnikach w 2002 r. – Iskra miłosierdzia, która wyszła z polskiej ziemi, jest w każdym z nas. Należy ją wydobyć i zauważyć człowieka, który jest obok i potrzebuje serca, miłości i dobroci – mówił, dziękując wykonawcom, publiczności oraz darczyńcom festiwalu.

Andrzej Rozmus podzielił się refleksją na temat przedstawienia. Mówił, że najwięcej pracy wymagało przystosowanie tekstu dla trzech aktorów tekstu dramatu, w którym występuje 11 osób, nie licząc tłumu. Trzeba było dokonać trudnych wyborów, niektóre sceny zmienić, inne usunąć, ale tak, by nie zmienić zamysłu autora. Wymagało to głębokiego zanurzenia w tekst i dotarcie do filozofii w nim zawartej. – Myślę, że Karolowi Wojtyle mniej chodziło o to, by odtworzyć historycznie postać Brata Alberta, ale by nazwać zjawisko, które w nim dostrzegł – powiedział. Dodał, że koncepcja czytania tekstu została wybrana dlatego, że Karol Wojtyła był aktorem teatru słowa. – Jan Paweł II jest świętym, ale kiedy pisał ten tekst, był młodym księdzem. Próbowałem szukać najpierw człowieka, nie osoby świętej. To samo zadanie stawiał sobie Brat Albert: szukał człowieka – podkreślał Andrzej Rozmus, dodając, że praca nad interpretacją tekstu nie jest zamknięta. Premiera sztuki odbyła się 15 października 2017 r. w Krynicy. Po spektaklu w Lublinie wystawiana będzie w kilkunastu miejscowościach w Polsce.

Tagi:
festiwal

Kto śpiewa, dwa razy się modli

2018-08-14 11:07

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 33/2018, str. IV

W Górecku Kościelnym i na Polanie Dąbrowa 5 sierpnia odbył się XXIII Festiwal Pieśni Maryjnej

Joanna Ferens
Zespół Czerwone Gitary był gwiazdą wieczoru

Festiwal rozpoczął się 23 lata temu w Łaszczówce z inicjatywy ks. Tadeusza Sochana, zaś po objęciu przez niego parafii w Górecku Kościelnym właśnie tam festiwal został przeniesiony. Jest to wydarzenie, które ma swoją wieloletnią tradycje i w którym bierze udział kilka tysięcy osób. Festiwal przyciąga atmosferą, ciepłem, życzliwością organizatorów, a także pięknym wykonaniem pieśni maryjnych. Obecnie proboszczem parafii św. Stanisława Biskupa w Górecku i organizatorem festiwalu jest ks. Jarosław Kędra, który tłumaczy, że to wydarzenie jest bardzo ważne nie tylko dla tutejszych mieszkańców, ale i dla całej diecezji. – Przede wszystkim jest to integracja chórów i zespołów śpiewaczych, by mogli spotkać się i wykonać utwory przy licznie zgromadzonej publiczności. Chcemy także, aby podczas festiwalu propagowana była pieśń maryjna, gdyż dzięki temu możemy poznać wiele wspaniałych pieśni w wykonaniu ludowym. Ponadto festiwal niejako „wrósł” w tę ziemię i ludzie po prostu nie mogą się na niego doczekać, licznie przybywają z całej naszej diecezji – wskazał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

O. Bartoszewski: beatyfikacja kard. Wyszyńskiego może nastąpić pod koniec 2019 r.

2018-08-19 13:49

Radio Warszawa, aw, tk, lk / Warszawa (KAI)

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego może nastąpić pod koniec 2019 roku – stwierdził w niedzielę o. Gabriel Bartoszewski, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym w programie „Angelus” na antenie Polsat News i Radia Warszawa. Stolica Apostolska niedawno przesłała do Warszawy dekret o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
„Miłość jest niejako dowodem osobistym naszego pochodzenia z Boga-Miłości, jest znakiem rozpoznawczym naszego synostwa Bożego” – kard. Stefan Wyszyński

O. Gabriel Bartoszewski przypomniał, że dekret o heroiczności cnót oznacza zakończenie pierwszego etapu procesu beatyfikacyjnego kard. Wyszyńskiego.

"Dekret jest końcową syntezą całego procesu beatyfikacyjnego, począwszy od diecezji, poprzez wszystkie prace już w Kongregacji [ds. Świętych - KAI], studia i ocenę teologiczną przez konsultorów-teologów i następnie przez komisję kardynałów i biskupów" - wyjaśnił.

Jak dodał, jeśli kolejne etapy procesu beatyfikacyjnego przebiegną zgodnie z planem, to beatyfikacji kard. Wyszyńskiego można się spodziewać już pod koniec przyszłego roku.

O. Bartoszewski poinformował, że o ile konsylium medyczne wyda opinię pozytywną, to na końcowe prace komisji teologicznej potrzeba trzech miesięcy i mniej więcej tyle samo na prace komisji kardynałów, po których powinno nastąpić ogłoszenie dekretu o cudownym uzdrowieniu. - Rok 2019 może być do dyspozycji - stwierdził wicepostulator.

Dekret o uznaniu heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego został wydany przez Stolicę Apostolską w grudniu ub. roku. Dekret taki jest orzeczeniem Kościoła, że Sługa Boży cieszy się sławą świętości i heroiczności cnót. To oficjalny głos Kościoła, że dana postać jest w chwale błogosławionych i że może być beatyfikowana.

"W dekrecie jest zawarty przebieg życia, a na końcu zawarte jest stwierdzenie, że Sługa Boży praktykował cnoty heroiczne - wiarę, nadzieję, miłość oraz cnoty moralne - roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie w stopniu nadzwyczajnym. Do beatyfikacji jest też konieczny drugi wymóg: cud. Niemniej, jeśli chodzi o heroiczność, jest to zasadniczy głos" - mówił w grudniu ub. roku w rozmowie z KAI o. Bartoszewski.

Stefan Wyszyński urodził się w 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, gdzie 3 sierpnia 1924 roku został wyświęcony na kapłana. Po czterech latach studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych uzyskał stopień doktora.

Podczas II wojny światowej jako znany profesor był poszukiwany przez Niemców. Ukrywał się m.in. we Wrociszewie i w założonym przez matkę Elżbietę Czacką zakładzie dla ociemniałych w Laskach pod Warszawą.

W okresie Powstania Warszawskiego ks. Wyszyński pełnił obowiązki kapelana grupy "Kampinos" AK.

W 1946 r. papież Pius XII mianował ks. prof. Wyszyńskiego biskupem, ordynariuszem lubelskim. 22 października 1948 r. został mianowany arcybiskupem Gniezna i Warszawy oraz Prymasem Polski.

W coraz bardziej narastającej konfrontacji z reżimem komunistycznym, Prymas Wyszyński podjął decyzję zawarcia "Porozumienia", które zostało podpisane 14 lutego 1950 r. przez przedstawicieli Episkopatu i władz państwowych.

12 stycznia 1953 r. abp Wyszyński został kardynałem. Osiem miesięcy później, 25 września 1953 r. został aresztowany i internowany. Przebywał kolejno w Rywałdzie Królewskim koło Grudziądza, w Stoczku Warmińskim, w Prudniku koło Opola i w Komańczy w Bieszczadach.

W ostatnim miejscu internowania napisał tekst odnowionych Ślubów Narodu, wygłoszonych następnie na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. jako Jasnogórskie Śluby Narodu. 26 października 1956 r. Prymas wrócił do Warszawy z internowania. W latach 1957-65 prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski.

W latach 60. czynnie uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II.

Zmarł 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Na pogrzeb kardynała w Warszawie 31 maja przybyły dziesiątki tysięcy ludzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: trzeba prosić Jezusa o dar powołań

2018-08-20 17:29

ks. mf / Gorzków-Trzebniów (KAI)

Trzeba prosić Jezusa o dar powołań. Kościół jest Chrystusowy, nie mój i nie twój, choć mówimy, że jest nasz – mówił w homilii 20 sierpnia abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który przewodniczył Mszy św. w parafii św. Jana Berchmansa w Gorzkowie-Trzebniowie na zakończenie „Modlitwy serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”, która odbywała się w archidiecezji częstochowskiej w dniach 16 lipca – 20 sierpnia.

Beata Pieczykura/Niedziela

W tej akcji duszpasterskiej wzięło ponad 200 kapłanów, którzy przez 36 dni przeszli 1300 kilometrów. Każdego dnia w innym dekanacie kapłani pieszo pielgrzymowali od parafii do parafii, modląc się i poszcząc w intencji powołań kapłańskich. Pielgrzymowaniu towarzyszył drewniany krzyż z napisem „Jezus: szukam właśnie Ciebie” oraz relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, św. Jana Pawła II.

„To wszystko uczyniliśmy dla Jezusa Chrystusa, Jedynego Odkupiciela człowieka. Nie chcieliśmy używać nadzwyczajnych środków, tylko nasze pokorne modlitwy i obolałe stopy. Chcieliśmy również modlić się w pokorze za kapłanów, którzy już posługują i przepraszać Boga za to, że nie kochamy Go do końca. Za każde kapłańskie zaniedbanie i za każdy kapłański grzech. Chcieliśmy publicznie powiedzieć, że nie wstydzimy się pokutować” – mówił na początku Mszy św. ks. prał. Marian Duda.

W homilii abp Depo nawiązując do tekstu Ewangelii podkreślił, że „są w życiu człowieka takie pytania, na które odpowiedź wymaga wiary, ale zarazem bliskości tego, komu je zadajemy. Tak jest z dzisiejszymi pytaniami młodzieńca i Jezusa”.

- Pytanie młodzieńca: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” wskazuje na odwieczne pragnienie człowieka, aby żyć pomimo przemijania. Pomimo różnych hierarchii wartości w tym życiu. Młodzieniec odważył się zapytać Chrystusa i to był dobry krok w kierunku spełnienia swojego życia – mówił abp Depo.

- Jezus swoją miłością dał odpowiedź. Oczywiście tę ostateczną wyraził poprzez tajemnicę krzyża na Golgocie i tajemnicę zmartwychwstania, zwycięstwa nad grzechem i śmiercią – dodał metropolita częstochowski.

Arcybiskup zaznaczył, że trzej ewangeliści opisują zdarzenie spotkania młodzieńca z Jezusem, ale każdy nieco inaczej. - W Ewangelii św. Marka mamy napisane, że Jezus spojrzał na niego z miłością. I oczekiwał odpowiedzi. A on odszedł zasmucony. Św. Łukasz zapisze, że był to pewien dostojnik, który już coś osiągnął. Jezus młodzieńcowi powiedział: „Jednego ci brakuje. Pójdź za Mną !” – podkreślił arcybiskup.

- Tajemnica powołań, która jest inicjatywą samego Boga jest związana z wiarą konkretnego człowieka, który będąc wolny daje odpowiedź: „Oto jestem. Przecież mnie wołałeś” lub „odchodzę zasmucony, wybacz zbyt wiele tracę” – kontynuował arcybiskup i dodał: „Pan Bóg powołuje, ale człowiek może odmówić Mu nie tylko pójścia za Nim, ale miejsca w sobie”.

- Dziękujemy dzisiaj Bogu za ten dar modlitwy serc i stóp kapłańskich. Kapłaństwo jest tajemnicą Serca Jezusowego i to ono wzywa, ale czeka na odpowiedź serca człowieka. Obok wolności człowieka, który spełnia przykazania i jest po ludzku dobry, dla Kościoła największym zagrożeniem nie jest ostatecznie niedostatek kapłanów, ale grzech, który się rozlewa dzisiaj jak fala – kontynuował metropolita częstochowski i za św. Janem Pawłem II przypomniał: „Najbardziej zagraża nam grzech, który udaje dobro i kłamstwo, które udaje prawdę”.

- Niestety dzisiaj zło tak się upowszechniło, że staje się normą. I dlatego tak trudno jest podejmować wymagania, które zawsze są większym darem z siebie samego. Trudno się pocieszać, że we Francji w ponad 60 proc. diecezji nie wyświęcono w tym roku żadnego kapłana, a w Irlandii zamknięto już osiem seminariów – mówił abp Depo.

- Największym niebezpieczeństwem jest zakłamanie i uśpienie sumień, chociażby w sprawie głoszenia Ewangelii, a nie własnych teorii na kazaniach, czy na katechezie dzisiaj płatnej – podkreślił arcybiskup.

Hierarcha przypomniał, że „kapłaństwo spełnia się również w szafarstwie sakramentalnym”. - Stąd pytanie dla nas wszystkich i każdego z osobna. Jak przeżywam Eucharystię. Czym ona dla mnie jest? – kontynuował arcybiskup i pytał: „Czy jest życiem, czy jest obowiązkiem?”.

- Czy Kościół jest własnością ludzi i konkretnych wspólnot, czy Jezusa? Trzeba prosić Jezusa o dar powołań. Kościół jest Chrystusowy, nie mój i nie twój, choć mówimy, że jest nasz. I bramy piekielne Go nie przemogą, bo fundamentem jest Chrystus. Patrzmy na Jezusa. To jest warunek rozwoju Kościoła i odnowy Jego życia – wskazał abp Depo.

- Kłopoty pojawiają się wówczas, gdy wzrok nie jest skierowany ku Chrystusowi. Gdy wzrok gdzieś umyka, a obiektem kontemplacji staje się ktoś lub coś innego od Chrystusa. Jeśli nie będziemy patrzeć na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. Jeśli nie będziemy prosić pośrednictwa szczególnego Jego Matki i wszystkich świętych patronów, to będziemy się gubić na drogach życia i Kościoła – przestrzegł arcybiskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem