Reklama

Warto? trzeba pamiętać... (2)

2017-10-25 12:06

Oprac. Grzegorz Wróbel
Edycja łódzka 44/2017, str. 8

Kamil Gregorczyk
Tablica w kościele pw. Podwyższenia Świętego Krzyża, jednym z trzech kościołów niezamienionych w czasie wojny na magazyn

Łódź znalazła się pod okupacją niemiecką od 8 września 1939 r. Polaków planowano wysiedlić, a na ich miejsce sprowadzić Niemców. Zniszczono pomniki, spalono synagogi, zamknięto polskie szkoły, teatry, muzea, do dyspozycji wiernych pozostały jedynie trzy kościoły.

Obóz rasowy. Filia Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS, ul. Sporna 73. Przetrzymywano tu dzieci i młodzież przeznaczoną do germanizacji. Po zmianie danych osobowych dzieci przekazywano rodzinom niemieckim. Funkcjonował od jesieni 1940 r. do stycznia 1945 r. Jednorazowo w obozie przebywało ok.1000 osób. Zachowane dane z 1942 r. mówią o przeprowadzeniu badań rasowych 1427 dzieci z domów dziecka i rodzin zastępczych z Łodzi.

Obóz dla Romów/Sinti. Utworzony 5 listopada 1941 r., zlikwidowany 12 stycznia 1942 r. W kilku kamienicach i barakach przetrzymywano 5007 Romów/Sinti, w tym 2689 dzieci przywiezionych z Austrii. Obóz zlokalizowano na wydzielonym terenie Litzmannstadt-Getto, obecne ul. Wojska Polskiego, Głowackiego, Sikawska, Obrońców Westerplatte. Skrajnie tragiczne warunki pobytu spowodowały epidemię tyfusu. W obozie zmarło 613 osób, głównie dzieci. Pozostałych ponad 4300 Romów wywożono od 5 do 12 stycznia 1942 r. i zamordowano w ośrodku zagłady w Kulmhof (Chełmnie n. Nerem).

Reklama

Obóz policji bezpieczeństwa dla dzieci i młodzieży polskiej (Polen Jugendverwahrlager), ul. Przemysłowa. Zlokalizowany na terenie Litzmannstadt-Getto w rejonie ulic: Przemysłowa, Bracka, E. Plater, Górnicza, Cmentarza Żydowskiego. Utworzony 1 grudnia 1942 r., funkcjonował do 18 stycznia 1945 r. Według Czesława Pilichowskiego, przez obóz przeszło ok. 3700 dzieci. W okropnych warunkach więziono dzieci polskich żołnierzy walczących we wrześniu 1939 r. Dzieci Polaków, którzy odmówili podpisania niemieckiej listy narodowościowej, dzieci Polaków przetrzymywanych w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Od 1943 r. do obozu przywożono coraz młodszych więźniów, np. w grupie 80 dzieci z Mosiny znalazły się 2,5-letnie dzieci. Nieletni więźniowie byli fotografowani i otrzymywali numer. Przez cały czas pobytu (także zimą) mycie odbywało się pod pompą na dworze. Dzień rozpoczynał się pobudką o godz. 6. Po wypiciu kubka zbożowej kawy i zjedzeniu kromki czarnego chleba dzieci pracowały do godz. 11.30. Następnie po „posiłku” (1 litr „zupy”, np. z nieobranych ziemniaków) mali więźniowie pracowali do godz. 16. Potem były ćwiczenia zwane „musztrą”, które były okazją do znęcania się nad małoletnimi Polakami.

Godz. 18 to „posiłek” identyczny ze śniadaniem. Zachowane kilka sprawozdań dokumentują pobyt od 926 do 1086 dzieci. Poza tym około 150 dziewczynek było w filii obozu w Dzierżąznej k. Łodzi. Nie wiadomo, jaki był ruch osobowy, ale zeznania b. represjonowanych wskazują na dużą rotację. Głód, tęsknota za rodziną, ciężka praca pozostawiła trwałe ślady w psychice i zdrowiu więzionych. Przeprowadzone badania w latach 1967/68 na grupie 150 byłych więźniów stwierdziły u 54% choroby przewodu pokarmowego, choroby kości i narządu ruchu u 52%, u niemal 50% przebadanych zaburzenia nerwicowe i psychiczne. Okupant celowo fałszował dane, np. zmieniano, nadawano powtórnie numery uwięzionym, następnie niszczył dokumentację, wobec czego trudno jest ustalić liczbę represjonowanych i zmarłych dzieci. Skala represji, którymi podlegali nieletni więźniowie przy ul. Przemysłowej, zapewne nie zostanie poznana.

Litzmannstadt-Getto. Najdłużej funkcjonujący ośrodek represji wobec Żydów na terenie okupowanej przez III Rzeszę Polski. Oficjalnie utworzone 8 lutego 1940 r. (tajny okólnik wydano 10 grudnia 1939 r.). Zlikwidowano 29 sierpnia 1944 r. Przez teren ok. 4 km2 dzielnicy Bałuty i Starego Miasta w latach 1940-44 przeszło ok. 200 tys. Żydów, w tym niemal 20 tys. z Austrii, Niemiec, Czech, Luksemburga, oraz 5007 Romów/Sinti z Austrii. Administracyjnie podlegało niemieckiemu zarządowi miasta. Władze niemieckie swoje restrykcyjne zarządzenia, rekwizycje wykonywały poprzez rozbudowaną żydowską policję, pocztę, administrację na czele z przełożonym starszeństwa Żydów – Chaimem M. Rumkowskim. Ludność żydowska została przez okupanta najpierw ograbiona, następnie niewolniczo eksploatowana jako siła robocza. W wyniku głodu i wyniszczającej pracy w latach okupacji zmarło w getcie ponad 43 tys. Żydów. Do połowy lipca 1943 r. do ośrodka zagłady w Kulmhof (Chełmno n. Nerem) wywieziono ok. 85 tys. Ponownie od końca czerwca do 14 lipca 1944 r., w Kulmhof wymordowano 7196 osób. Dalsze ok.70 tys. wywieziono podczas likwidacji Litzmannstadt-Getto do obozu Auschwitz-Birkenau od czerwca do sierpnia 1944 r. Szacuje się, że z wywiezionych w ośrodkach represji Ravensbrück, Gross-Rosen (Rogoźnica), Stutthof (Sztutowo), Sachsenhausen, Oranienburg uratowało się kilka tysięcy.

Zagłada psychicznie i nerwowo chorych. W dniach 13-15, następnie 27-28 marca 1940 r., ponownie w czerwcu i lipcu 1941 r., okupant wywiózł i zamordował co najmniej 550 chorych ze szpitala „Kochanówka” przy ul. Aleksandrowskiej oraz ok.120 osób ze zlikwidowanego szpitala przy ul. Wesołej (dziś ulica nie istnieje).

Tagi:
Łódź obozy

Była więźniarka obozu Auschwitz-Birkenau na spotkaniu z izraelskimi dziennikarzami

2018-02-06 09:45

PAP/wpolityce.pl

Muzeum Powstania Warszawskiego
Spotkanie izraelskich dziennikarzy z Janiną Iwańską

Nie miałam lęku, że umrę, tylko cały czas myślałam, żebym nie zapomniała opowiedzieć tego mamie - wspominała więźniarka obozu Auschwitz-Birkenau Janina Iwańska, która w poniedziałek po południu spotkała się z izraelskimi dziennikarzami w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Była więźniarka w rozmowie z Agatą Grubek, opublikowanej na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego, powiedziała. że w momencie wybuchu II wojny światowej miała tylko dziewięć lat.

Nie bardzo orientowałam się, o co chodzi. Pamiętam tylko, że wszystkie dzieci, w ogóle ludzie, stawali na ulicy i patrzyli niebo. Wybuchały na niebie takie dymki, okazało się, że jest nalot i dopiero za jakiś czas potem zaczęły wyć syreny i ogłoszono, że mamy kryć się do domów albo do piwnic. To było pierwsze bombardowanie - powiedziała.

Jak dodała, w ciągu pierwszych dni wojny na Woli zbombardowanych zostało „sporo domów”.

Ja mieszkałam pod szesnastym, zostało zbombardowane pod ósemką, to była garbarnia, pod dziesiątką była fabryka Plutona i pod dwudziestką, Żytnia 20, też to był budynek zbombardowany. Potem była bardzo zbombardowana Wola od Młynarskiej na zachód. Tam miałam rodzinę i ich dom został zbombardowany. Oni w nocy uciekali w koszulach nocnych, przybiegli do nas, żeby się skryć, bo mieszkali w domu parterowym, a myśmy mieszkali w czteropiętrowym, więc u nas było bezpieczniej w piwnicy - zwróciła uwagę.

Iwańska wspomniała, że już na początku wojny była świadkiem zbrodni wojennych.

Widziałam powieszonych ludzi na Lesznie. Jeszcze nie było getta, po tej stronie, co później było getto, na balkonach powiesili ludzi, których wyłapali. I powiesili, nie wiem, dwanaście czy czternaście osób, i kazali… Ja jeszcze chodziłam do szkoły, bo nasza szkoła była na rogu Żelaznej i Leszna, a to było zaraz w pierwszym budynku na Lesznie. To nas wyprowadzili ze szkoły i kazali nam na to patrzeć (…). Wrażenie na dzieciach, takich dziewięcio-dziesięcioletnich, było straszne - mówiła.

Janina Iwańska przypomniała, że w 1944 r. aresztowano jej ojca, który w czasie wojny pracował jako kierowca ciężarówek.

Na wiosnę, chyba w marcu albo kwietniu, wysłali mojego ojca w Kieleckie z jakimś towarem i tam, pod jakimiś workami z mąką, czymś, była przesyłka dla partyzantów w Kielecczyźnie. Ojciec wjechał do lasu, żeby to przekazać i w tym czasie ktoś chyba doniósł, bo została cała ta partyzantka otoczona i wszyscy zostali złapani. Najpierw siedział w Kielcach w więzieniu, a potem został wywieziony do Niemiec. I tam siedział też najpierw w więzieniu, a potem został przeniesiony do takiego podziemia, do fabryki amunicji, do której w poniedziałki rano zjeżdżał, a dopiero w sobotę po południu wyjeżdżał na powierzchnię na jeden dzień odpoczynku - opowiadała.

Iwańska zaznaczyła, że Powstanie Warszawskie „rozpoczęło się z nadzieją”.

Chłopcy z naszego domu zaczęli się żegnać z rodzinami, już mieli opaski biało-czerwone, już mieli jakąś broń co niektórzy, taką śmieszną, bo to młodzi chłopcy, no i powiedzieli, pożegnali się, że idą, że jutro, pojutrze wracają, już Niemców w Warszawie nie będzie (…). Tak żeśmy byli bardzo zadowoleni, dopóki nie zaczęła strzelać „krowa” czy „szafa”, jak inni nazywali, która tu po Wolskiej jeździła, po tym wiadukcie. U nas było bardzo blisko, więc te strzały były. Wszyscy pouciekali do piwnicy, do suteryny, bo tu były też i suteryny w naszym domu, a ja mieszkałam na parterze, więc z górnych pięter ludzie pouciekali i u mnie całe mieszkanie było sąsiadów, którzy u mnie mieszkali - wyjaśniła.

Iwańska do Oświęcimia trafiła w sierpniu 1944 r.

Oświęcim był bardzo załadowany, szczególnie Żydami i Cyganami. W tym czasie jak nas przywieźli, to zanim jeszcze dla nas się znalazły miejsca, to oni likwidowali Żydów i Cyganów. Cały obóz cygański, co do jednego Cygana, zlikwidowali wtedy, a Żydów nie [wszystkich], bo ich było bardzo dużo, ale też dwadzieścia cztery godziny na dobę palili tych Żydów, żeby tylko znaleźć dla nas miejsce. Tak żeśmy jeździli od stacji, na stacjach czasem się stało, czasem ludzie nam podawali do okienka jakieś jedzenie, jakąś kanapkę, wodę. I żeśmy dojechali do Oświęcimia w nocy - wspomniała.

Jak dodała, przez cały czas pobytu w obozie nie miała kontaktu z rodziną.

Nie wiedziałam nic o rodzinie, z tym że nie miałam, tak jak niektórzy mówią, że się strasznie bali, że zginą, że umrą, że ich zabiją. Ja przez ten cały czas nie miałam takiego lęku, że umrę, tylko cały czas myślę sobie myślałam i kombinowałam, jak ja wrócę, jak ja im… Żebym ja tylko nie zapomniała tego wszystkiego opowiedzieć, bo ja to wszystko będę opowiadała i mamie, i babci, i wszystkim będę opowiadała - mówiła.

Iwańska przebywała w Oświęcimiu do czasu ewakuacji nazywanej marszem śmierci. Później przez kilka dni przebywała w Ravensbruck, a następnie trafiła do Neustadt-Glewe, gdzie była do końca wojny. Jak wspomina, po wojnie odnalazła swoją najbliższą rodzinę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Dobry start" - wniosek o 300 zł dla dziecka już od 1 lipca

2018-06-25 14:15

A. Bugała

mpips.gov.pl

300 złotych – tyle wynosi świadczenie „Dobry Start” dla każdego uczącego się dziecka. Rząd ustanowił program, na podstawie którego rodziny otrzymają raz w roku 300 zł na każde dziecko uczące się w szkole – bez względu na dochody. Po raz pierwszy świadczenie trafi do rodzin w tym roku.

Dla kogo wsparcie?

Świadczenie "Dobry Start" przysługuje raz w roku na rozpoczynające rok szkolny dzieci do ukończenia 20 roku życia. Dzieci niepełnosprawne uczące się w szkole otrzymają je do ukończenia przez nie 24 roku życia. Co ważne, rodzina będzie mogła liczyć na wsparcie niezależnie od posiadanego dochodu.

Jak dostać świadczenie "Dobry Start"?

Aby otrzymać wsparcie, należy złożyć wniosek. Może to zrobić mama lub tata dziecka, opiekun prawny lub opiekun faktyczny dziecka, a w przypadku dzieci przebywających w pieczy zastępczej – rodzic zastępczy, osoba prowadząca rodzinny dom dziecka lub dyrektor placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Gdzie złożyć wniosek?

Wnioski o świadczenie będą przyjmowane i realizowane przez te same instytucje , które realizują obecnie świadczenie wychowawcze w ramach programu „Rodzina 500+”. Chodzi tu o urząd miasta/gminy, ośrodek pomocy społecznej lub inną jednostkę organizacyjną (np. centrum świadczeń) właściwą dla miejsca zamieszkania rodzica ubiegającego się o wyprawkę na dziecko (w przypadku powiatów świadczenia będą realizowane przez powiatowe centra pomocy rodzinie). Warto zauważyć, że gmina będzie wykorzystywać rozwiązania organizacyjne i teleinformatyczne, którymi posługuje się przy realizacji świadczenia wychowawczego 500+.

Kiedy złożyć wniosek?

Wniosek – podobnie jak wnioski o świadczenie wychowawcze z programu „Rodzina 500+” – będzie można składać już od 1 lipca online przez stronę Ministerstwa Rodziny empatia.mrpips.gov.pl oraz przez bankowość elektroniczną, a od 1 sierpnia droga tradycyjną (papierową).

Ważne! Wniosek należy złożyć do 30 listopada.

Kiedy rodzina otrzyma pomoc?

W przypadku wniosków złożonych w lipcu i sierpniu, rodziny wyprawkę otrzymają nie później niż 30 września. W przypadku wniosków złożonych w kolejnych miesiącach gminy będą miały maksymalnie 2 miesiące od dnia złożenia wniosku na jego rozpatrzenie i wypłatę świadczenia.

Ważne! Złożenie wniosku o świadczenie "Dobry Start" w lipcu i sierpniu to gwarancja wypłaty świadczenia nie później niż do 30 września.


Uproszczona procedura

W celu usprawnienia i przyspieszenia procesu przyznawania wyprawki szkolnej zrezygnowano z konieczności wydania i doręczenia decyzji administracyjnej – będą one wydawane jedynie w przypadku odmowy przyznania świadczenia, a także w sprawach nienależnie pobranych świadczeń

Świadczenie "Dobry Start" jest zwolnione od podatku. Nie podlega egzekucji ani wliczeniu do dochodu przy ustalaniu prawa do świadczeń z innych systemów wsparcia.

Świadczenie nie przysługuje na dzieci uczęszczające do przedszkola oraz dzieci realizujące roczne przygotowania przedszkolne w tzw. zerówce w przedszkolu lub szkole.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Zjazd Absolwentów PWT

2018-06-25 17:13

Anna Buchar

W ubiegłą sobotę odbył się zjazd absolwentów Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Spotkanie odbyło się z okazji 50. rocznicy powstania uczelni.

Arkadiusz Cichosz
Nieszpory Narodzenia św. Jana Chrzciciela poprowadziła Schola Gregoriana Silesiensis

W auli PWT słowo wstępu do absolwentów skierował ks. prof. Włodzimierz Wołyniec. - Bardzo się cieszę, że przyjęliście zaproszenie i jesteście tu, w progach Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Dzisiejsze spotkanie będzie okazją do rozmowy i przypomnienia sobie czasu studiów. Nasz wydział trochę się zmienia. Na pewno jest nas mniej, niż w latach ubiegłych, co nie oznacza gorszej jakości. Wierzę, że cały czas doświadczamy Bożego działania i cieszę się z każdego studenta – mówił rektor uczelni.

Absolwentów przywitali także przedstawiciele samorządów studenckich. W imieniu Rady Uczelnianej Samorządu Studenckiego PWT przemówiła jej przewodnicząca, Anna Waśków - Co nas łączy? Śmiało możemy powiedzieć, że wszyscy jesteśmy szaleni, bo studiowanie teologii przeciwstawia się światowym trendom. Codziennie dostajemy te same wskazówki, które wprowadzane w życie sprawią, że będziemy tak silną społecznością akademicką, jak żadna inna. Dziękujemy Wam drodzy absolwenci za przecieranie nam ścieżek, za konkretne kierunkowskazy, dzięki którym poruszamy się w tym teologicznym, Bożym świecie. Myślę, że przede wszystkim łączy nas wspólny Mianownik, a jeśli mamy tego samego Przewodnika, to tak przetartymi ścieżkami można śmiało podążać – mówiła Anna Waśków.

Maciej Dąbrowski, przewodniczący Rady Uczelnianej Samorządu Doktorantów rozpoczął swoje wystąpienie od znaku Krzyża, zwracając przy tym uwagę na pewną ważną sprawę. – Pamiętacie zapewne, że kiedy studiowaliśmy tutaj, każde zajęcia rozpoczynaliśmy od modlitwy, przynajmniej w tej najkrótszej formie – znaku Krzyża. Tutaj, na Papieskim Wydziale Teologicznym zmieniło się wiele, ale nawyk rozpoczynania zajęć modlitwą z pewnością nigdy się nie zmieni – zaznaczył doktorant uczelni.

Po przemówieniach na absolwentów czekał występ artystyczny studentów grupy teatralnej, pod kierunkiem Mariusza Drozdowskiego, absolwenta PWT.



Następnie uczestnicy Zjazdu mogli zobaczyć jak zmienił się budynek uczelni oraz spędzić czas na wspomnieniach przy grillu.

Na zakończenie w kościele pw. Krzyża Świętego odbył się koncert połączony z modlitwą dziękczynienia i uwielbienia. Muzyczne uwielbienie zespołu N.O.E. poprzedziły Nieszpory Narodzenia św. Jana Chrzciciela, które poprowadziła Schola Gregoriana Silesiensis.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem