Reklama

Maryja Matka Bohaterów

2017-10-25 12:06

Ks. Piotr Baraniewicz
Edycja przemyska 44/2017, str. 1

Władysław Gucwa
Pielgrzymi odwiedzili na cmentarzu w Markowej grób sług Bożych – Rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów

Patrząc oczyma wiary na zakątek ziemi, jakim jest archidiecezja przemyska, możemy powiedzieć, że od wschodu do zachodu i od północy do południa posiada wiele cennych szlaków, którymi pielgrzymując, odkrywamy wiele odcieni duchowości. Od pięknych południowo-wschodnich Bieszczadów czuwają nad nami Matka Boża Pięknej Miłości z Polańczyka, Matka Boża Bieszczadzka z Jasienia i Matka Boża Nowego Życia z Zagórza. Podążając szlakiem zachodniej granicy naszej archidiecezji, wchodzimy w tajemnicę Sanktuarium Krzyża w Klimkówce i czyniąc krok dalej, możemy pochylić się przed Maryją z Fatimy w Sanktuarium w Miejscu Piastowym, szczególnym miejscu, w którym bł. Bronisław Markiewicz walczył o dobre wychowanie młodzieży i o trzeźwość narodu.

Maryjna ziemia

Jak moglibyśmy zapomnieć o Jaśliskach, Haczowie, Matce Bożej Murkowej z Krosna, Borku Starym, Hyżnem czy św. Janie z Dukli, tym gigancie wiary, który pozostawił nam niezapomniany wzór „jak mamy zakochać się w Jezusie ubogim”. Przemieszczając się nieco do centrum naszej archidiecezji, spotykamy Matkę Bożą w Tuligłowach, Jodłówce, Przemyślu, Kalwarii Pacławskiej, Jarosławiu – Ojcowie Bernardyni. Północna część zaprasza nas do Łańcuta – Matki Bożej Szkaplerznej, do Leżajska – Matki Bożej Pocieszenia. Wschodnia część naszej archidiecezji jest powierzona Matce Bożej w Wielkich Oczach. Zatem nie potrzeba wielkiego wysiłku intelektu czy ducha, aby stwierdzić, że archidiecezja przemyska jest otoczona Maryjną obecnością, że Maryja czuje się u nas jak u Siebie, że czuwa nad nami i nie pozostawia nas w naszych potrzebach. To dla nas wielki dar, jaki Boża Opatrzność nam podarowała, ale równocześnie wielkie zadanie, które przed nami ciągle stoi otworem.

Tu wzrastali święci

Postawmy sobie pytanie: Czy odkryliśmy już wielką duchowość Maryi na ziemi bieszczadzkiej, sanockiej, krośnieńskiej, łańcuckiej, leżajskiej, jarosławskiej i przemyskiej? – Czy odkryliśmy posługę Maryi, Jej zasłuchanie w Syna, pokorne trwanie przy nim? Ośmielę się postawić tezę, że to dzięki Maryjnej obecności w naszej archidiecezji wzrastali „wielcy święci”, którzy przez pokorę – bł. ks. Jan Balicki, przez umiłowanie Serca Jezusowego – św. bp Józef Sebastian Pelczar, wspomniani wyżej św. Jan z Dukli – ubóstwo, bł. Bronisław Markiewicz – trzeźwość, bł. Achilles – męczeństwo i oddanie życia wprowadzali i wprowadzają nas w tajemnicę świętości. Nauczyli się „nasi święci” od Maryi pielgrzymowania i uczą nas dzisiaj, abyśmy nie zapominali, że jesteśmy w drodze, aby osiągnąć cel, jakim jest świętość.

Reklama

Naśladując świętych i błogosławionych oraz chcąc zdobywać stopnie doskonałości chrześcijańskiej, 50-osobowa grupa Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy wyruszyła równocześnie i z Przemyśla, i z Krosna na pielgrzymi szlak do Markowej, a później Kosiny. Tym razem celem pielgrzymki było odkrywanie bohaterstwa i duchowości samarytańskiej „Sług Bożych Rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów”.

W Markowej

Wspólna Eucharystia z mieszkańcami Markowej, z nowym proboszczem ks. prał. Romanem Chowańcem, pod przewodnictwem ks. oficjała Józefa Bara i homilią ks. Piotra Baraniewicza oraz w asyście ks. kan. Stanisława Ruszały i ks. Ryszarda Mazurkiewicza – oficjała Sądu Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej, wprowadziła pielgrzymów w atmosferę duchowości Rodziny Ulmów, którzy – jak pisze Maria Elżbieta Szulikowska w książce „Markowskie Bociany” – „byli katolikami nie tylko z metryki, ale przede wszystkim z uczynków”. Ulmowie nie wstydzili się przyjąć pod dach swojego domu drugiego człowieka, który był w potrzebie, człowieka, który prosząc: „Józek, ratuj…”, usłyszał w odpowiedzi: „Gość w dom, Bóg w dom”. Oto wzór heroiczności wiary, która w tragicznych czasach, kiedy szalała wojna, nie zachwiała się. Oto perły naszej przemyskiej archidiecezji, które na wzór Maryi nie uciekły spod krzyża. Nasuwa się pytanie, czy Ulmowie byli rozkochani w Maryi? Odpowiedź może być tylko jedna: Tak. Maryja, która jest wszechobecna na naszym terenie, dała im siłę, odwagę, miłość.

Po zakończonej Eucharystii wszyscy udali się do Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej. Uczestnicy pielgrzymki pozostali pod wielkim wrażeniem bohaterstwa już nie tylko Rodziny Ulmów, ale i innych osób, naszych rodaków, którzy nie cofnęli swojej pomocnej dłoni przed bliźnim w potrzebie. Okrutna śmierć przez zastrzelenie, która została zadana Sługom Bożym, miała na celu zastraszyć, zaniepokoić, odwieść innych od takiej postawy. Tymczasem stała się raną, która jeszcze bardziej krwawiąc, wydała plon stokrotny.

W Domu bł. Achillesa

Kolejnym etapem pielgrzymowania była Kosina i odwiedziny w „Domu bł. Achillesa”. Jest to Niepubliczny Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy, w którym obecnie znajduje się 16 osób potrzebujących stałej opieki medycznej, a w którym posługują Siostry Franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej. Po odwiedzeniu chorych i posiłku, wsłuchując się w słowa Siostry Rycerki, cała grupa odkrywała misję i powołanie, jakie stoją przed Rycerskim i Szpitalnym Zakonem św. Łazarza z Jerozolimy, a jest nim troska i opieka o człowieka, który od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci ma swoją godność dziecka Bożego.

Na koniec warto zaznaczyć, że nie powinniśmy zapominać o tym, iż nasz zakątek przemyskiej archidiecezji jest maryjny i tylko w odkrywaniu Jej duchowości będziemy umieli spojrzeć na drugiego człowieka matczynym okiem miłości. Niech hasło Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy „Atavis et armis” tzn: „poprzez przykład naszych przodków i tradycję oręża”, pomoże nam być Rycerzami i Synami Maryi, tak jak Rodzina Ulmów w archidiecezji przemyskiej.

Tagi:
modlitwa

Wspólnota Sant’Egidio wspomina zmarłych bezdomnych

2018-02-20 11:35

Żyli i zmarli na ulicach naszego miasta. Często samotnie, czasami pozbawieni podstawowej pomocy, nieraz anonimowo. Wspólnota Sant’Egidio zaprasza na Mszę Świętą w intencji zmarłych bezdomnych, która sprawowana będzie w sobotę 24 lutego w kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Warszawie o godz. 16:00.

Archiwum Straży Miejskiej

Eucharystia będzie wyrazem szczególnej pamięci o tych, którzy na co dzień żyli w zapomnieniu. W czasie Mszy Świętej wymieniane będą imiona wielu zmarłych bezdomnych. A dzięki wspólnotowemu archiwum fotograficznemu, będzie można spojrzeć w twarze bliskich przyjaciół Wspólnoty Sant’Egidio, którzy odeszli w ostatnich latach.

„Ta liturgia to nie tylko wyraz naszej pamięci o nich, tak ważnej dla samych bezdomnych i dla nas, ale także naszej niezgody na to, by ktokolwiek umierał w naszym mieście dlatego, że jest bezdomny i pozostawiony sam sobie, zwłaszcza w mroźne zimowe dni” – piszą organizatorzy, apelując o potrzebną nieustannie solidarność z tysiącami osób, które z różnych przyczyn żyją na ulicach polskich miast. Jak podaje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, pomimo dość łagodnej tegorocznej zimy, od 1 listopada ubiegłego roku w wyniku wychłodzenia organizmu zmarło już 39 osób.

W Eucharystii co roku biorą udział nie tylko członkowie Wspólnoty Sant’Egidio, ale również wielu ubogich i bezdomnych, którzy przychodzą, żeby modlić się za swoich zmarłych przyjaciół. Liturgia jest dla tych osób ważnym znakiem i obietnicą, że o nich również będzie kiedyś ktoś pamiętał.

Po Mszy Świętej w pobliskiej Szkole Podstawowej nr 34 planowane jest wspólne z bezdomnymi oglądanie zdjęć i filmu z tegorocznego obiadu bożonarodzeniowego, na który warszawska Wspólnota Sant’Egidio zaprosiła ponad 400 osób ubogich oraz ciepły posiłek, który zapewnią uczestnicy Festiwalu Nowe Epifanie i Centrum Myśli Jana Pawła II.

Tradycja wspólnej modlitwy w intencji osób bezdomnych narodziła się 35 lat temu w rzymskiej Wspólnocie Sant’Egidio. Stało się to po śmierci Modesty Valenti, która zmarła 31 stycznia 1983 roku w okolicach dworca Termini po tym jak obsługa karetki odmówiła zabrania jej do szpitala, bo była brudna. W Warszawie pierwsza Msza Święta za zmarłych bezdomnych odprawiona została kilka lat temu, po śmierci Jarka, jednego z pierwszych przyjaciół wspólnoty. W tym roku Eucharystie w tej intencji przygotowały również Wspólnoty Sant’Egidio w Poznaniu i Krakowie.

Wspólnota Sant’Egidio, która właśnie świętuje swoje pięćdziesięciolecie, powstała w 1968 r. w Rzymie z inicjatywy grupy licealistów z Andreą Riccardim na czele. Dziś należy do niej ponad 65 tys. osób w 73 krajach świata. Poza pomocą bezdomnym, wspiera także dzieci ulicy, osoby starsze, chorych, więźniów, uchodźców oraz angażuje się w inicjatywy na rzecz pokoju. W Warszawie Wspólnota działa od 10 lat. Jej członkowie spotykają się z bezdomnymi na cotygodniowych „kolacjach na ulicy”, odwiedzają ich na peryferiach miasta oraz prowadzą „Szafę Przyjaciół” – magazyn z ubraniami dla potrzebujących.

Msza Święta za Jarka i zmarłych bezdomnych
Sobota 24 lutego, godz. 16.00
kościół św. Teresy od Dzieciątka Jezus
ul Tamka 4a

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielki Post z ks. Dolindo

2018-02-19 17:34

Agnieszka Bugała

Autorka bestselleru pt. „Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda” Joanna Bątkiewicz-Brożek nie zawiodła i na Wielki Post przygotowała prawdziwą perłę: rozważania drogi krzyżowej z ks. Dolindo. Książka powstała na podstawie przekładu nieznanych w Polsce, włoskich dzieł Padre z Neapolu, czerpie z zapisków jego lokucji wewnętrznych.


Autorka w kilku miejscach podkreśla zgodność przekazu ks. Dolindo z wizjami bł. Katarzyny Emmerich, niemieckiej stygmatyczki i wizjonerki, której w mistycznych widzeniach dane było uczestniczyć w bolesnej Męce Jezusa Chrystusa – ks. Dolindo w trakcie rozmów z Matką Bożą otrzymywał takie zapewnienie.

W życiu ks. Dolino umiłowanie Jezusowego Krzyża nie było literalnym wyznaniem, ale rzeczywistym podążaniem za Mistrzem, w Jego upokorzeniu, odrzuceniu i doświadczeniu pogardy, również od ludzi Kościoła. Fizyczne i duchowe cierpienia własne ks. Dolindo łączył z brutalnym ukrzyżowaniem Jezusa, podkreślając jednak miłość Pana i przebaczenie płynące dla oprawców z Krzyża. Rozważania Drogi Krzyżowej z ks. Dolindo są dla tych, którzy w ciszy (najlepiej przed Najświętszym Sakramentem) chcą podążać za Chrystusem w Jego Męce i adorować sercem Tego, który oddał za nas życie.

Książka wpisuje się w wielkopostną akcję „Niedzieli” pod hasłem „Odejdź od ekranu, idź się pokaż Panu!”. Idź, stań przed nim z Drogą Krzyżową wg ks. Dolindo i zanurz się w adoracji Jego Męki.

Przeczytaj także: Odejdź od ekranu, idź się pokaż PANU!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w filmie „Klecha”

2018-02-20 20:56

rm / Radom / KAI

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w powstającym filmie fabularnym „Klecha”. Wcześniej w tej roli występował Ireneusz Czop, który musiał opuścić plan filmowy. Premiera obrazu zaplanowana została na 17 października 2018 roku, w 90. rocznicę urodzin niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu i jednocześnie dzień po 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyła na Stolicę Piotrową.

Sławek/pl.wikipedia.org

Realizowane zdjęcia dotyczą wydarzeń z protestu Radomskich Robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, który był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa i zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców".Mirosław Baka przyznał, że pierwszy raz zagra księdza przed kamerą. - Wychowywałem się w rodzinie katolickiej.

Cała moja młodość to było bycie ministrantem. A więc wiele chwil spędziłem przy ołtarzu. Poznałem wielu księży w swoim życiu. To obserwacje, które zapamiętałem. Nie jest trudno zagrać księdza, ale trudne jest zagrać tego konkretnego księdza, wspaniałego człowieka, jakim był Roman Kotlarz – mówił gość Radia Plus Radom.Według niego ks. Kotlarz to postać nietuzinkowa. - Ten człowiek w sutannie był kimś, kto wyprzedził w czasie ks. Jerzego Popiełuszkę. Już w latach 70. ubiegłego wieku ks. Kotlarz stawał w obronie robotników. Trzeba tu również wspomnieć jego batalię ze Służbą Bezpieczeństwa. Oni nie przebierali w środkach. W tym filmie musimy tchnąć jak najwięcej życia i prawdy. Szersza widownia zasługuje, by poznać ks. Kotlarza – przekonywał Mirosław Baka.Przed aktorem jest zagranie roli w największej scenie z udziałem tysiąca statystów. Będzie to moment błogosławienia protestujących robotników przez ks. Romana Kotlarza ze schodów kościoła św. Trójcy w Radomiu. - Najważniejsze to wejść w skórę mojego bohatera – mówi aktor.Mirosław Baka jest kojarzony głównie z ról tzw. czarnych charakterów.

- Tym bardziej rola ks. Romana Kotlarza będzie dla mnie wyzwaniem. Jest ciekawa dla mnie jako aktora - przyznał. Reżyser filmu Jacek Gwizdała przyznał, że Mirosław Baka był jego pierwszym wyborem. - Spotkaliśmy się w marcu ubiegłego roku. Scenariusz filmu bardzo mu się spodobał. Okazało się, że miał zaplanowany duży serial i nie mógł wziąć udziału w naszym przedsięwzięciu. Cieszę się, że mogłem wrócić do Mirosława Baki. Mam nadzieję, że będzie to dobry ruch dla naszego filmu. Z kolei Ireneusz Czop musiał wrócić do wcześniejszych zobowiązań filmowych. Gra bowiem w filmie o polskich himalaistach. Po prostu nałożyły się terminy realizacji zdjęć do obu filmów – wyjaśnił reżyser „Klechy”.

Kuria Diecezji Radomskiej jest koproducentem filmu, który powstaje na bazie scenariusza autorstwa Wojciecha Pestki. W ostatnich tygodniach Polski Instytut Sztuki Filmowej podjął decyzję, ze przekaże 2 mln złotych na realizację filmu.Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 r., pobłogosławił idących w proteście. Był potem nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Kapłan zmarł 18 sierpnia 1976 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem