Reklama

Dzień Wszystkich Świętych dawniej

2017-10-25 12:06

Natalia Janowiec
Edycja rzeszowska 44/2017, str. 1

Natalia Janowiec
Cmentarz w Jaśle

Niebo wyobrażano sobie jako miejsce niezwykłej jasności i wiecznego spoczynku

Uroczystość Wszystkich Świętych obchodzimy 1 listopada. Dzień ten kojarzy nam się przede wszystkim z płonącym zniczem, nagrobnymi kwiatami oraz mogiłami osób bliskich. Dawniej jednak celebrowano go zupełnie inaczej.

Ludność ziemi podkarpackiej

1 listopada rozmyślała najwięcej na temat nieba. Niebo wyobrażano sobie jako miejsce pełne niezwykłej jasności i wiecznego spoczynku. Często nazywano je „miastem Bozim”, które zamieszkuje sam dobry Bóg. Jak wierzono, wiekuistą światłość opromieniał blask Dziewicy Maryi, Chrystusa Pana, aniołów oraz wielkich świętych Kościoła. W wyobrażeniach tych bardzo często używano zdrobniałych form imienia Bożego „Bozia” lub „Paniezusek”.

W chatach, zwykle przy oknie umieszczano obrazy bądź rzeźby świętych z wizerunkiem, których domownicy nosili imiona. Sakralia trafiały także na pobliskie słupy oraz przydrożne kapliczki, przy których to o zmroku wspominano życiorysy wielkich orędowników w niebie. Znaczącym elementem tego dnia była także wspólna, rodzinna modlitwa. Za wstawiennictwem cieszących się chwałą nieba wypraszano u Boga potrzebne łaski oraz Bożą opiekę na każdy dzień życia. W modlitwach pamiętano także o zmarłych. Łaskę życia w chwale i radości upraszano dla dusz czyśćcowych nie mających znikąd pomocy. W ten sposób przygotowywano się do obchodzonego 2 listopada Dnia Zadusznego.

Reklama

Zaduszki były dniem zadumy i refleksji nad powstaniem i końcem świata. Oba wyobrażano sobie zgodnie z nauką Kościoła katolickiego. Księżyc, słońce, gwiazdy określano jako światła, które Bóg umieścił dla ludzi na niebie. Chmury błyskawice, grzmoty określano jako zjawiska natury kierowane Wszechmocą Boga. Ks. Władysław Sarna pisał „w dniu tym wierni biorą licznie udział w nabożeństwach, dają w niektórych parafiach na tak zwane wypominki, tj, aby kapłani dusze ich krewnych imiennie modlitwom wiernych polecili. W dniu tym obdarzają hojniej ubogich jałmużną i wymawiają dziadkom po imieniu krewnych, za którymi pragną, aby się ubodzy modlili”.

Ks. Sarna wspomina także, że „w tym dniu ustawiają katafalk w kościele i kładą na nim trumnę, a na trumnie kielich, mszał, biret, stułę, więc sądzą, że w nocy przychodzi do kościoła ksiądz proboszcz, przyprowadza ze sobą parafian i odprawia dla nich żałobną Mszę Świętą”.

W przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego na cmentarzach porządkowano mogiły bliskich, aby potem w zadumie, ciszy i skupieniu, zapalić symboliczny znicz i odmówić modlitwę w ich intencji. Dziś przechodząc ścieżkami cmentarzy, często napotykamy tzw. „groby samotne”. Porośnięte trawą i chwastami, ze złamanym krzyżem czy też niewyraźną tabliczką nagrobną, przyciągają bolesną uwagę niejednego z nas. W tegorocznych dniach zadumy i refleksji postarajmy się, aby zapalając znicze na grobach naszych bliskich, nie zabrakło chociaż jednej na najbliższym, zaniedbanym grobowcu. Pamiętajmy także o modlitwie za dusze zmarłych spoczywających w takich mogiłach. Być może w ten sposób pomożemy im zjednoczyć się z Bogiem, który z pewnością na nich czeka.

Tagi:
Wszystkich Świętych uroczystość

Chwała Wszystkim Świętym

2017-11-15 11:25

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 47/2017, str. 4

Coraz bardziej w naszą tradycję wpisują się różnorakie inicjatywy związane z uroczystością Wszystkich Świętych. Daje to możliwość, szczególnie dzieciom, przybliżenia codzienności życia świętych Kościoła katolickiego

Ks. Adam Stachowicz
Korowód Świętych w Tarnobrzegu

W tę uroczystość organizowane są korowody, bale czy marsze Wszystkich Świętych. Organizatorzy podkreślają, że w ten sposób chcą pokazać czym jest istota chrześcijańskiego radowania się z orędownictwa świętych. Uczestnicy mogą poznać historie swoich patronów. Temu też miały służyć specjale konkursy wiedzy o świętych i patronach Kościoła.

Majdan Królewski

– W niedzielę poprzedzającą 1 listopada korowód świętych zawitał do naszej parafii – zaznacza ks. Piotr Cieśla. – Dzieci ze Szkoły Podstawowej, przebierając się za swoich ulubionych świętych, w krótkiej inscenizacji słowno-muzycznej zaprezentowały sylwetki m.in.: św. Królowej Jadwigi, św. Matki Teresy, św. Stanisława Kostki, św. Marcina, św. Jacka, św. Franciszka, bł. Karoliny Kózkówny czy dzieci z Fatimy. Była to spora manifestacja radości i świadectwo wiary chrześcijańskiej związanej z uroczystością Wszystkich Świętych – relacjonuje duszpasterz.

Święty Krzyż

Na placu przy krzyżach katyńskich zgromadzili się wierni parafii okalających Święty Krzyż, czyli dekanatu świętokrzyskiego i dekanatu daleszyckiego z diecezji kieleckiej. Wigilia Wszystkich Świętych w tym miejscu poprzez uczczenie relikwii świętych patronów staje się już tradycją.

– O. Dariusz Malajka OMI powitał przybyłych pielgrzymów i ich duchowych opiekunów. Za relikwiami drzewa Krzyża Świętego wierni z poszczególnych parafii nieśli relikwie świętych, m.in.: relikwie dzieci fatimskich, św. Eugeniusza de Mazenoda, św. Mikołaja i bł. Bronisława Markiewicza. Wierni uczestniczyli w wieczorze uwielbienia, poznając życiorysy świętych i błogosławionych. Punktem kulminacyjnym była Eucharystia sprawowana przez wielu kapłanów. Po Mszy św. wierni oddali cześć relikwiom przez ich ucałowanie – relacjonuje ks. Robert Capała.

Sandomierz

Duszpasterze z parafii pw. św. Pawła zorganizowali konkurs: „...Święty patron – najciekawsze przebranie...”. 31 października w Szkole Podstawowej nr 4 odbył się konkurs, którego celem było przedstawienie w swojej prezentacji wiedzy nt. wybranego świętego. – Przebrania były oceniane według następujących kryteriów: pomysłowość, estetyka wykonania stroju oraz wkład pracy. W konkursie wzięło udział ponad 20 osób z naszej szkoły – zaznacza ks. Marcin Grzyb.

Ostrowiec Świętokrzyski

W Szkole Podstawowej nr 7 odbył się po raz 4. Bal Wszystkich Świętych pod hasłem: „Święty zwycięża”. – W chrześcijańskim uwielbieniu tańcem i piosenką dziękowaliśmy Panu Bogu za naszych orędowników w niebie. W przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych przypomnieliśmy prawdę o świętych obcowaniu i o tym, że niebo istnieje naprawdę. Dzieci przedstawiły spektakl pt. „Każdy może zostać świętym, trzeba tylko chcieć”. Po zakończeniu balu dzieci otrzymały obrazki ze św. Kazimierzem Królewiczem, patronem naszej parafii – relacjonuje Małgorzata Łabuz.

Radomyśl nad Sanem

Dzieci, młodzież i dorośli uczestniczyli w Pochodzie Świętych połączonym z procesją różańcową. – Przed Mszą św. wszyscy wysłuchali słów św. Jana Pawła II o świętości, a schola parafialna poprowadziła okolicznościowe śpiewy. Potem w barwnej procesji niesiono relikwie św. Siostry Faustyny i św. Jana Pawła II oraz duży różaniec. Większość dzieci przybrała stroje swoich patronów, aniołków lub elementy stroju przypominające świętego. W kościele zaś dzieci przedstawiały życiorysy swoich patronów i otrzymały słodkie upominki. Przed nabożeństwem blisko 100 dzieci złożyło plansze różańcowe – wylicza ks. Rafał Cudziło. Pochód Świętych po raz pierwszy odbył się 2 lata temu i od początku cieszył się dużym zainteresowaniem. W tym roku przybyli także goście z sąsiednich parafii oraz członkowie Legionu Maryi.

Nisko

Pierwszy raz barwny korowód dzieci i młodych przebranych w postaci z historii Kościoła i niosących relikwie świętych przeszedł ulicami miasta. Część artystyczna rozpoczęła się w sanktuarium św. Józefa. Zaakcentowano w niej jubileusze: 100-lecie Objawień Fatimskich i 200-lecie Diecezji Sandomierskiej. – Zostały odegrane m.in. sceny objawień Anioła i Maryi wobec dzieci fatimskich czy objawień Jezusa Miłosiernego św. Siostrze Faustynie. Ponadto wykreowane zostały fragmenty z życia św. Józefa, św. Brata Alberta oraz św. Kizito – męczennika afrykańskiego. Potem w defiladzie świętości niesiono relikwie świętych. Wspólne świętowanie zakończył Różaniec ze świętymi odmawiany w różnych językach oraz Msza św. – relacjonuje ks. Adrian Kalek.

Tarnobrzeg

Z 4 kościołów miasta: Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Chrystusa Króla, św. Barbary i Miłosierdzia Bożego wyruszyły kolumny uczestników Korowodu Świętych. Wszyscy podążali do sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej. Młodzież i dzieci przebrani byli za świętych i nieśli ich relikwie. Organizatorami miejskiego przedsięwzięcia były: Katolicka Szkoła Podstawowa im. św. Jana Pawła II i Katolickie Centrum Pomocy Rodzinie. – Przygotowaliśmy dla wszystkich miłe niespodzianki w postaci słodkiego upominku i okolicznościowego obrazka – zaznacza Joanna Szmuc, dyrektor KSzP, która od kilku lat organizuje Bal Wszystkich Świętych.

Stalowa Wola

W parafii prowadzonej przez Księży Michalitów odbyła się po raz drugi Noc Świętych. – Była dla nas czasem dotknięcia świętości, którą możemy przeżywać w naszej zwykłej i często trudnej codzienności. Na ołtarzu stanęło 10 relikwiarzy przekazanych na czas Noc Świętych przez parafie z dekanatu. Podczas Eucharystii ks. Dariusz przypomniał nauczanie Kościoła o świętych i o możliwości uzyskania odpustów. Adorację Najświętszego Sakramentu przeprowadził ks. Kazimierz wraz z młodzieżą oazową. Przypomniał słowa świętych, które są radami, jak żyć w bliskiej relacji z Panem Bogiem. Noc Świętych zakończyła się przejściem na miejski cmentarz i Nieszporami z liturgii uroczystości Wszystkich Świętych – zaznacza Bogusław Kopacz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chopin w ciele kobiety

2018-09-18 12:06

Agata Iwanek

Miała 25 lat, kiedy opuściła Wrocław i wyjechała do Włoch. Dziś coraz częściej wraca do Polski, bo właśnie tutaj chce promować niezwykłą płytę, na której nagrała zapomniane pieśni Chopina. O miłości do Polski i muzyki w rozmowie z Agatą Iwanek opowiada światowej sławy sopranistka Dominika Zamara.


Agata Iwanek i Dominika Zamara we wrocławskiej redakcji Niedzieli

Skąd miłość do muzyki?

Śpiewałam od zawsze. Mój dziadziuś grał na organach i od małego inspirował mnie do sztuki. Inspirował mnie także kościół. Śpiewałam w Kościele Świętego Krzyża, pamiętam pierwsze schole, w których byłam solistką

Jak Dominika Zamara stała się gwiazdą opery?

Byłam dobrą studentką wrocławskiej Akademii Muzycznej na wydziale wokalnym. Od drugiego roku zawsze miałam stypendium naukowe, już wtedy koncertowałam. W końcu moja pani profesor, Barbara Ewa Werner, powiedziała, że jest możliwość wygrania stypendium do Włoch. Zupełnie w to nie wierzyłam, ale wzięłam udział w konkursie. Po miesiącu dostałam telefon, że się udało! To było marzenie mojego życia i faktycznie całkiem je odmieniło. Miałam 25 lat, kiedy wyjechałam. We Włoszech nauczyłam się bel canto – śpiewu wybitnych mistrzów opery, który do dzisiaj jest moją pracą.

Czy polskie realia odbiegały od włoskiej rzeczywistości?

Śpiewu uczył mnie maestro Enrico De Mori, niezwykły dyrygent, pianista Marii Callas. To on odkrył biedną studentkę z Polski. Realia były na początku bardzo ciężkie. Miałam stypendium, ale to były niewielkie pieniądze, a mistrz tak uwierzył we mnie, że udzielał mi lekcji za darmo. Uczył mnie oper i całej techniki śpiewu włoskiego, której używa się w Teatro alla Scala, czyli najważniejszych teatrach na świecie. W ramach odpracowania lekcji koncertowałam z jego orkiestrą. To była moja zapłata, a tak naprawdę wspaniała szkoła i prestiż. Pod mistrzowską batutą mogłam śpiewać w Weronie, czy Mediolanie. Zadebiutowałam w roli Mimi w operze Pucciniego pt. „Cyganeria”. W ten sposób nauczyłam się, jak pracować nad operą profesjonalnie. Wokalnie, interpretacyjnie i z włoską wymową.

Co ze znajomością języka?

Na wrocławskiej Akademii Muzycznej mieliśmy bardzo dobry poziom języka włoskiego. Szkoliła nas pani Tołłoczko, która była bardzo wymagająca. Mimo że ktoś doskonale śpiewał, mógł „wylecieć” z wokalistyki przez włoski! Wiele jej zawdzięczam. Nieustannie przepytywała, krzyczała, ale była świetna. Dzięki niej, gdy wyjeżdżałam z Polski, znałam praktycznie całą włoską gramatykę. Jak ktoś z mojego roku nie zrobił kariery wokalnej, to miał szansę mieć drugi zawód, ponieważ szedł na italianistykę.  

Ulubione miejsce we Wrocławiu?

Ostrów Tumski. To jest takie metafizyczne, duchowe miejsce, które inspiruje. Serce Wrocławia. Mieszkam dwa kroki stąd na ulicy św. Marcina przy siostrach zakonnych i kiedy jestem w Polsce, odbywam tu długie, nocne spacery. Mój ulubiony Kościół, to Kościół Matki Boskiej na Piasku. Za każdym razem, gdy się tam modlę, czuję niesamowitą duchową więź.

 A muzycznie?

Oczywiście Narodowe Forum Muzyki. Pan profesor Kosendiak organizuje tam wiele godnych uwagi wydarzeń. Jest też opera, a koneserom sztuki lżejszej polecam Capitol jako połączenie teatru i śpiewu.

Jeżeli jesteśmy przy łączeniu śpiewu z teatrem – opera to też teatr?

Tak, oczywiście. Właśnie to kocham w operze – to nie jest zwykłe śpiewanie, tylko interpretacja, wejście w postać. Tam jest bardzo dużo teatru. Utożsamiam się z postacią, którą gram. Czasem muszę się nauczyć na pamięć 300 stron, ale to szukanie klucza interpretacji jest niezwykłe. Postaci opery są z reguły bardzo dramatyczne. Moim debiutem była postać Mimi z Cyganerii. Mieszkałam w Veronie tak jak ona, też w mieszkaniu artystycznym. Ona na koniec umiera i właśnie jak wystawiałam tę operę, to czułam, jakby część mnie też umarła na chwilę. To takie mocne utożsamianie się. Powiem szczerze, że wpływa to na psychikę, ale w muzyce lubię bardziej dramatyzm, niż komizm.

Opera to wyjątkowe stroje, makijaż i uczesanie, czy w życiu osobistym także wyraża Pani siebie w ten sposób?

Oczywiście! Na scenie jest to pewna charakteryzacja, ale w życiu codziennym także bardzo lubię się wyróżniać. Nie ukrywam, my artyści lubimy być inni, ale nie celowo, pozersko, to wynika z podświadomości. Lubimy być jacyś, nie lubimy być szarzy. Ja to lubię.

Dlaczego Polacy nie słuchają opery?

Po pierwsze bariera językowa. W Polsce stawia się na tekst. Opery są pisane głównie w języku włoskim, który jest najbardziej śpiewny i teatralny. Mimo że mamy libretto w ręku, bądź tekst jest wyświetlany, to trzeba mieć tę podzielność uwagi, a i tak nie zawsze wszystko się rozumie, ponieważ język opery, to język metafor. Szukanie tego klucza jest bardzo ciekawe, ale trudne. Poza tym media nie promują tak bardzo opery, jest to dla nich sztuka niezrozumiała. U nas w Polsce tylko elita intelektualna uczęszcza do opery. We Włoszech jest to sztuka popularna, nawet takie proste rodziny słuchają arii operowych i znają je całe na pamięć.

Skąd pomysł na nagranie płyty z utworami Chopina?

To mój ukochany polski kompozytor. Mało kto zna twórczość wokalną Chopina, mało kto wie, że kochał operę. Nigdy sam jej nie napisał, ale stworzył piękne pieśni. Postanowiłam je zaśpiewać i wydać na płycie. Pomysł zrodził się głównie z sentymentu i nostalgii za Polską. Chopin też wyemigrował. Też po to, żeby zrobić karierę. Poza tym lubię promować kulturę polską. Często przemycam pieśni Chopina, Moniuszki, Paderewskiego, czy Szymanowskiego na światowe sceny. Płyta cieszy się już dużą popularnością. Jest przetłumaczona na trzy języki: polski, angielski i włoski.

Czy Chopin za życia był w Polsce doceniany?

Na początku nie, wcześnie wyemigrował. Sytuacja była tutaj bardzo ciężka. Po nieudanych próbach zaistnienia w Wiedniu wyjechał na szczęście do Paryża, gdzie spotkał węgierskiego kompozytora Ferenca Liszta, wirtuoza fortepianu. Dzięki niemu został zauważony.

Wyjazd z kraju, kariera międzynarodowa, odkrycie przez mistrza… Wiele analogii. Czy niedocenienie w ojczyźnie też się do nich zalicza?

Dobre pytanie. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć. To stypendium było moim wyborem i przeznaczeniem. Dzięki niemu mogłam rozwinąć karierę międzynarodową, a w Polsce nie miałabym takiej możliwości, jednak z perspektywy czasu bardzo tęsknię za ojczyzną – stąd ten ukłon i wydanie płyty z utworami Chopina. Teraz widzę, że jestem coraz częściej zapraszana do Polski, polskich filharmonii. Jestem tu coraz bardziej doceniana.

Czy możemy dowiedzieć się więcej o współpracy z Watykanem?

Od lat nieoficjalnie współpracowałam z Watykanem. To najważniejszy mecenat kultury we Włoszech. Księża, kardynałowie, sam papież, to wspaniali ludzie wspierający kulturę i kochający ją, szczególnie muzykę sakralną. W tym roku zadzwonił do mnie kardynał Jean Marie Gervais i zaprosił mnie do Watykanu. Tam zaproponował mi stałą współpracę. To ogromne wyróżnienie.

Gdzie rodacy mogą Panią usłyszeć?

Płytę można kupić internetowo, mam też zaplanowane koncerty w Polsce. 21 września będę po sąsiedzku w Czechach, 27 września w jeleniogórskiej Filharmonii, a 5 października w Warszawie. Serdecznie zapraszam.








CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Ks. J.Stryczek oddaje się do dyspozycji Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia WIOSNA

2018-09-20 18:52

azr (KAI) / Kraków

Dobro SZLACHETNEJ PACZKI jest dla mnie najważniejsze i nie chcę, by jakiekolwiek kwestie zagroziły toczącym się projektom, a przede wszystkim - niesieniu pomocy tysiącom potrzebujących. Uznając powagę sytuacji, postanowiłem oddać się do dyspozycji Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia WIOSNA, zgodnie ze statutem. Równocześnie, oświadczam, że z dużą starannością staramy się wyjaśnić wszystkie powstałe wątpliwości - napisał w specjalnym oświadczeniu ks. Jacek Stryczek na swoim fanpage'u na Facebooku, odnosząc się do postawionych mu zarzutów i burzy medialnej wywołanej przez opublikowany dziś reportaż w serwisie onet.pl .

Bartosz Maciejewski
Ks. Jacek Stryczek

Oto treść tego dokumentu:

Drodzy Państwo,

SZLACHETNA PACZKA powstała po to, aby łączyć ludzi. Aby zmieniać ten kraj na lepsze. SZLACHETNA PACZKA to dla mnie powołanie. Często zbyt trudne, abym mógł je udźwignąć. W historii Paczki miało miejsce wiele trudnych momentów. Dzisiaj staję wobec takiego wydarzenia.

Od wielu miesięcy jesteśmy świadomi zarzutów, które są nam stawiane. W dobrej wierze staramy się na nie odpowiadać. Wielokrotnie również zapraszaliśmy Onet, aby zweryfikował stawiane zarzuty z faktami. Jesteśmy organizacją otwartą. Są z nami nie tylko pracownicy. Często pracują z nami goście, często z biznesu. Wiele osób widziało, jak wygląda życie naszej organizacji na co dzień.

Nie zgadzam się z zarzutami postawiony w artykule Onetu. Uważam, że tekst jest jednostronny, emocjonalny, a przez to nieprawdziwy. Trudno jest z nim polemizować, ponieważ w tekście znajdują się wypowiedzi osób, które w żaden sposób nie zostały zweryfikowane. Zabrakło w nim także wielu naszych wyjaśnień.

W wielu obszarach naszego działania widać, jak staramy się pracować - staramy się łączyć ludzi. Dla mnie ten tekst jest również przykry z tego powodu, że na co dzień żyję zupełnie inaczej niż tekst sugeruje. Pracuję z wieloma osobami, wspieram je w rozwoju, jestem dla nich. Zarządzam też wieloma zespołami w Wiośnie i poza nią. Nigdy człowiek nie był dla mnie środkiem do celu, lecz wartością samą w sobie.

Trud współpracy ze mną symbolicznie widoczny jest w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej - 40 km w nocy, najlepiej samemu. Jest to duże wymaganie i trudne. Dla wielu bolesne. A mimo to wiele osób samych z siebie wybiera to wyzwanie. Tak samo, jak współpracę z ze mną.

Rozumiem, że jestem wymagający. Przyjmuję jednak uwagi.

Drodzy Państwo,

dobro SZLACHETNEJ PACZKI jest dla mnie najważniejsze i nie chcę, by jakiekolwiek kwestie zagroziły toczącym się projektom, a przede wszystkim - niesieniu pomocy tysiącom potrzebujących.

Uznając powagę sytuacji, postanowiłem oddać się do dyspozycji Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia WIOSNA, zgodnie ze statutem.

Równocześnie oświadczam, że z dużą starannością staramy się wyjaśnić wszystkie powstałe wątpliwości.

Z poważaniem,

Ksiądz Jacek Stryczek

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem