Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Uświęcamy się w innym miejscu

2017-10-25 12:07

Barbara Kubicka
Edycja sandomierska 44/2017, str. 4

ks. Grzegorz Kasprzycki
Misyjna szkoła

Barbara Kubicka: – Kiedy rozmawiam z Księdzem, w Polsce jest piątkowy wieczór, u Księdza – wczesny sobotni poranek. Papua-Nowa Gwinea... To daleko. Jak to się stało, że Ksiądz jest właśnie tam?

Ks. Grzegorz Kasprzycki: – O misjach myślałem już w seminarium jako kleryk, ale gdy wróciłem do seminarium drugi raz – jako ojciec duchowny, w pewnym momencie te myśli odżyły. Bp Krzysztof Nitkiewicz raz zażartował wtedy: „Ojciec duchowny też mógłby jechać” i ja wtedy tak sobie pomyślałem: „No pewnie, że mógłbym jechać”. Za rok już byłem w Centrum. Duch Święty za tym stał, nie ma innej opcji. A z tym, że się znalazłem na Papui? Byłem przygotowywany do misji, nie miałem jednak wyznaczonego jakiegoś konkretnego kierunku. Ksiądz biskup powiedział wtedy, że będziemy czekać. „Ktoś przyjedzie po księdza i się zgłosi”. Wtedy to przyjechał biskup z diecezji Kimbe razem z obecnym biskupem, wtedy jeszcze księdzem Dariuszem Kałużą, no i tak to było.

– Formacja w Centrum Misyjnym to absolutna podstawa, ale czy przygotowanie tam pozwoliło uniknąć Księdzu niespodzianek już na miejscu?

– Przygotowanie w Centrum – tak, to jest taki fundament. Wiele rzeczy człowiek usłyszał jako przestrogę, ale wielu z nich nie da się uniknąć. Wiele z usłyszanych rzeczy to nowości, bo nie da się też przygotować misjonarzy na specyfikę wszystkich misyjnych krajów, ponieważ po prostu nie ma też tylu formatorów. Z Papui na przykład nie było nikogo w Centrum ani też nikogo, kto by choć otarł się o ten kraj. No i jedno to słyszeć i dowiadywać się czegoś o życiu misjonarza, a drugie to zacząć przeżywać swoją posługę misyjną – wtedy to o te wszystkie nowości człowiek się ociera: o kulturę, zwyczaje... Po prostu trzeba się z tym zetknąć i przeżyć, żeby zobaczyć, jakie to inne. Dla mnie największym problem jest ta odmienność kulturowa i mentalność ludzi. Jest ona zupełnie inna niż europejska i tu trzeba dużo cierpliwości do siebie nawzajem, żeby się zrozumieć: misjonarz swoich wiernych, a wierni – swojego misjonarza, bo dla siebie nawzajem jesteśmy z innej bajki.

– Co było, a może jest nadal dla Księdza takim największym zaskoczeniem w byciu ze swoimi parafianami? Można tak to ująć, prawda? Jakie były początki Księdza na Papui-Nowej Gwinei, jak Księdza przyjęto, jak wyglądał Wasz pierwszy kontakt?

– Największym zaskoczeniem są zawsze ludzie, którzy na samym początku wydają się być chłodni i stojący z dala, ale po jakimś czasie stają się bardzo bliscy. Stają się taką podstawą w misji. O, a te dźwięki, które pani słyszy: dzwony i wycie – to moje psy odmawiają „Anioł Pański” (uśmiech). Wracając do tematu, to pierwsze powitanie w diecezji było takie oficjalne, bez emocji. Ale drugie, to w parafii, było wzruszające, gdzie ludzie z nadzieją patrzyli na białego misjonarza i z radością go przyjmowali. To był zupełnie inny kontakt, ludzie przychodzą, witają się, nie są daleko, tak jak przed stu laty. Tylko niektóre dzieciaki mają pierwszy kontakt z białą skórą misjonarza – podchodzą, dotykają… Początki to miesiąc przygotowania językowego w jednej z parafii, a później – cóż, po dosłownie dwóch miesiącach zostałem proboszczem. Trzeba było przygotować plebanię. Na to się składało pozakładanie siatek, założenie wody, tanków, bo to wszystko nie istniało. I mój początek to był akurat 13 grudnia 2015 r. – u nas rocznica stanu wojennego... Trzeba było prowadzić przygotowania do Bożego Narodzenia, a nie miałem wtedy jeszcze samochodu. Praca była tak intensywna, zrzuciłem wtedy ze 20 kg przez czas przygotowań i czas świąteczny (uśmiech).

– To, co Ksiądz mówi, jest bardzo poruszające i świadczy o wielkim zaufaniu Księdza do Ducha Świętego. Próbuję przekładać ogólne zdania Księdza na konkret codzienności i jestem pod ogromnym wrażeniem. Proszę mi powiedzieć, kto Księdza przygotowywał już na miejscu, czy byli tam wcześniej już jacyś Polacy?

– Tak, Polaków na Papui jest osiemdziesięciu. Biskup nas wtedy wysłał z kolegą na takie akomodacyjne przygotowanie do diecezji Madang, w góry, do Dariusza Kałuży, który teraz jest biskupem Goroka na Papui. On przez miesiąc nas cierpliwie znosił. Później – na miejscu – byłem już na nauce języka z kolegą z parafii i przyglądaliśmy się tym ludziom, ich wierze i pobożności. Zaś w tej diecezji, w której teraz pracuję, Polaków jest trzech, ale dopiero od trzech lat. Przed wielu laty nie było tu księży misjonarzy. Jest wiele powołań rodzimych. Ale tak – dla wielu młodych ludzi misjonarz jest teraz tutaj nowością. Byli tu wcześniej misjonarze z Niemiec, ale opuścili ten rejon, w związku z czym sami lokalni księża posługują w diecezji Kimbe.

– Przepraszam za ignorancję, ale skoro są powołania miejscowe, te z ludności autochtonicznej, to jaki sens ma Wasza misja? Jakie stoją przed Wami zadania, jakie cele?

– No właśnie... To jest dobre pytanie. Dzisiaj Kościół w wielu miejscach już się cieszy powołaniami rodzimymi, w wielu nie. Tutaj mamy to błogosławieństwo. Celem biskupa było, żeby nas zaprosić do pracy z tymi księżmi, żeby się wzajemnie ubogacić i pociągnąć w gorliwości – to chyba jest najlepsze stwierdzenie, żeby pani odpowiedzieć. Chyba trzeba zrozumieć, że misja, trwanie na niej – to zawsze jest droga do świętości misjonarza i miejsce jego uświęcenia poza krajem rodzimym. To nie jest tak, że my tu teraz robimy wielkie rzeczy. Raczej się uświęcamy w innym miejscu.

– Bardzo ciekawe, co Ksiądz powiedział o celowości misji. To zupełnie inna optyka. Tak, jakby to nie my – poprzez obecność Księdza tam – zanosimy Chrystusa Papuasom, ale to niejako oni – właśnie przez obecność Księdza – zanoszą nam Go tu, w Polsce. Może błędne, ale takie mam wrażenie.

– Tak chyba trzeba na to patrzeć, że to jest wymiana darów Kościołów poprzez misjonarzy i świadectwo o wierze ludzi. Tak to się już teraz odbywa – to nie jest czas, gdzie misjonarze, jak w filmie „Milczenie”, jadą i są prześladowani. Może jeszcze takie kraje jak Chiny czy Korea Północna, ale świat już jest Chrystusowy.

– Nie ukrywam, że łezka mi się w oku zakręciła po tym stwierdzeniu Księdza… Proszę mi powiedzieć, jak wygląda dzień pracy misjonarza w Papui-Nowej Gwinei, co go cieszy, a z czym się boryka?

– W tej chwili wyruszyłem do jednej z misji słuchać spowiedzi przed pierwszą Komunią św. Praca misjonarza to poranna Msza św., ja na przykład po Eucharystii oddaję się pracy fizycznej, wieczorem jest Adoracja, Różaniec z ludźmi... W poniedziałki mam zawsze wyjazd do miasta po zakupy żywności i środków odbudowy, w środy – szkolną Mszę. Misjonarz boryka się często z samotnością, ale to w zależności od rejonu. Ja teraz – z racji, że mam siostry misjonarki Matki Teresy z Kalkuty w teamie duszpasterskim, to wygląda to nieco inaczej, ale przez pierwszy rok byłem tu i pracowałem sam.

– Rozumiem. Powiedział Ksiądz wcześniej, że jego parafianie to pobożni ludzie. Czego się Ksiądz od nich nauczył przez czas swojego tam pobytu?

– Nauczyłem się tutaj zaufania do Pana Boga, bo ludzie tutaj raczej tak podchodzą do życia. Nie muszą wszystkiego robić „na dziś”, mogą to zrobić jutro. Żyją sobie zgodnie z naturą, zgodnie z wolą Pana Boga, „Anioł Pański” odmawiają, także ja też się teraz systematycznie modlę, kiedy biją dzwony (śmiech). Moje psy wyją, ludzie w szkole się zatrzymują na tę modlitwę: całkiem inna rzeczywistość niż w Polsce.

– To piękne, co Ksiądz mówi, takie jakoś inne, bez wielkich słów, nadęcia, patosu... Proszę mi jeszcze powiedzieć, czy jest Ksiądz zżyty ze swoimi parafianami. Stali się dla Księdza ludźmi, za którymi by tęsknił w razie rozłąki?

– O, to jeszcze jakiś czas musiałby upłynąć (uśmiech). Najbardziej to bym tęsknił za dziećmi, które są moimi wiernymi „fanami”. Gdy przejeżdżam samochodem, to zawsze mnie z radością witają i wznoszą okrzyki: „Father!”. Na koniec takie przesłanie dla wszystkich: ludzie się zbawią bez naszego głoszenia Ewangelii, bo Pan Jezus na pewno ich zbawienia nie uzależni od naszej gorliwości, ale na pewno my się nie zbawimy, jeśli czujemy, że chcemy jechać, a odkładamy to. Innymi słowy my się nie zbawimy bez głoszenia Ewangelii. Oni bez słuchania Ewangelii się zbawią.

– Jest Ksiądz szczęśliwy na tej drodze?

– Tak. Jak dotąd jestem szczęśliwy, choć czasem zmęczony.

Tagi:
wywiad misje

Ekumenicznie w Genewie

2018-06-20 14:48

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Ojciec Święty Franciszek odbędzie 21 czerwca 2018 r. pielgrzymkę ekumeniczną do Genewy, głównie w celu odwiedzenia Światowej Rady Kościołów, która w tym roku obchodzi jubileusz 70-lecia istnienia – powstała w 1948 r. Przez swoją wizytę Franciszek pragnie wyrazić uznanie Kościoła katolickiego dla wkładu, który ŚRK wniosła do międzynarodowego ruchu ekumenicznego. Jest to również pielgrzymka wdzięczności za bogatą i owocną współpracę, którą Kościół katolicki rozwija z ŚRK od ponad półwiecza. Główne punkty wizyty to modlitwa ekumeniczna w kaplicy ŚRK, prowadzona przez przedstawicieli ŚRK, z udziałem katolików.

Włodzimierz Rędzioch

Ojciec Święty wygłosi przemówienie i udzieli zgromadzonym błogosławieństwa. Podczas jubileuszowej sesji komitetu centralnego ŚRK Franciszek skieruje specjalne przesłanie ekumeniczne. Wizyta zakończy się Mszą św. z udziałem przeszło 40 tys. uczestników – katolików ze Szwajcarii i pielgrzymów ze świata oraz przedstawicieli innych Kościołów i wspólnot kościelnych. Papież odwiedzi również Instytut Ekumeniczny w Bossey, ok. 17 km za miastem, który jest ważnym centrum studiów i formacji ekumenicznej należącym do ŚRK. Obok tych głównych punktów programu zaplanowane jest również kurtuazyjne spotkanie z prezydentem Konfederacji helweckiej oraz przedstawicielami władz.

Z ks. dr. Andrzejem Choromańskim – kapłanem diecezji łomżyńskiej, teologiem i ekumenistą, od 2014 r. pracownikiem Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Czym jest Światowa Rada Kościołów?

KS. DR ANDRZEJ CHOROMAŃSKI: – Zgodnie ze swoją bazą doktrynalną Światowa Rada Kościołów jest wspólnotą Kościołów, które wyznają wiarę w Trójcę Świętą oraz w Jezusa Chrystusa jako Boga i Człowieka i starają się wspólnie dążyć do pełnej i widzialnej jedności Kościoła, o którą modlił się Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy (zob. J 17, 21). ŚRK skupia obecnie 350 Kościołów reprezentujących różne tradycje chrześcijańskie – takie jak tradycja prawosławna, anglikańska oraz wiele odłamów protestantyzmu – i jest największą na świecie organizacją ekumeniczną, która reprezentuje ok. 600 mln chrześcijan na wszystkich kontynentach. ŚRK nie jest ani nie zamierza być Kościołem Jezusa Chrystusa na ziemi ani żadnym „super-Kościołem” złożonym z kościołów członkowskich; jest ona po prostu pewną strukturą ekumeniczną o charakterze światowym, która ma za zadanie promocję różnych form współpracy między Kościołami członkowskimi oraz ich ekumenicznymi partnerami w celu doprowadzenia do całkowitego zjednoczenia wszystkich chrześcijan.

– Pracuje Ksiądz w Papieskiej Radzie ds. Popierania Jedności Chrześcijan, dlatego jest Ksiądz osobą najbardziej kompetentną, by wyjaśnić, jakie są stosunki między Kościołem katolickim i Światową Radą Kościołów. Jak te stosunki układają się w ciągu ostatnich dziesięcioleci, tzn. od Soboru Watykańskiego II?

– Rzeczywiście, od czterech lat pracuję w Papieskiej Radzie ds. Popierania Jedności Chrześcijan, w której jestem odpowiedzialny m.in. za nasze relacje z ŚRK. Od czasów Soboru Watykańskiego II stosunki Kościoła katolickiego w ŚRK bardzo się rozwinęły. Obejmują one obecnie wiele form współpracy i przynoszą pozytywne rezultaty.

Szczególnej dynamiki nabrały one za obecnego pontyfikatu. Franciszek zachęca wszystkich chrześcijan do tzw. ekumenizmu wspólnej drogi, który oznacza modlitwę – tę wspólną i tę jedni za drugich – wzajemną pomoc między Kościołami oraz współpracę wszędzie tam, gdzie Kościoły mogą robić coś razem dla dobra społeczeństwa i całej planety, nie będąc jeszcze w pełni zjednoczone. Taka wizja ekumenizmu jest również bliska ŚRK i z tej racji nasze relacje wciąż się rozwijają i pogłębiają.

– Kiedy powstała i jakie są zadania wspólnej grupy roboczej?

– Wspólna grupa robocza powstała w 1965 r. jako jeden z pierwszych owoców ekumenicznych Soboru Watykańskiego II. Jako że Kościół katolicki nie jest członkiem ŚRK, rada ma na celu

podtrzymywanie i monitorowanie stałej współpracy między dwoma partnerami. Po Zgromadzeniu Ogólnym ŚRK w Busan (Korea Południowa) w 2013 r. grupa, w swojej zreformowanej formie, rozpoczęła dziesiątą już fazę współpracy, której koniec przewidziany jest na 2021 r. Obecnie grupa przygotowuje dwa dokumenty o charakterze duszpasterskim. Pierwszy z nich dotyczy współpracy ekumenicznej w dziedzinie promocji pokoju i rozwiązywania konfliktów, drugi zaś – współpracy na rzecz migrantów i uchodźców.

W ciągu przeszło pięćdziesięciu lat istnienia wspólna grupa robocza podejmowała wiele zagadnień ważnych dla Kościołów, jak np. młodzież, rodzina, edukacja, pokój, sprawiedliwość społeczna, ochrona stworzenia i inne. Powstało wiele cennych dokumentów i raportów. Niestety, są one wciąż za mało znane i przede wszystkim za mało wcielane w życie przez Kościoły. Mówimy tu o bardzo złożonej i trudnej kwestii recepcji dokumentów ekumenicznych w kontekście lokalnym życia Kościołów.

– Jakie są najważniejsze pola współdziałania Kościoła katolickiego i Światowej Rady Kościołów?

– Wiele dykasterii Kurii Rzymskiej oraz różne organizacje katolickie współpracują w różnych dziedzinach z ŚRK. Dzisiaj współpraca ta dotyczy szczególnie takich obszarów, jak: wspólne działania na rzecz prześladowanych chrześcijan w różnych miejscach świata, współpraca na rzecz pokoju – szczególnie w sytuacjach konfliktów czy wojen – wspólne programy pomocy uchodźcom i migrantom, ochrona środowiska, edukacja i formacja ekumeniczna duchownych i świeckich liderów chrześcijańskich i inne.

Jeżeli chodzi o naszą papieską radę, to współpraca ta obejmuje różne działania, których bezpośrednim celem jest promocja jedności między Kościołem katolickim i Kościołami zrzeszonymi w ŚRK. Obejmuje to dialog ekspertów na tematy doktryny i moralności, które wciąż nas dzielą, współpracę w dziele ewangelizacji i misji, współpracę w dziedzinie edukacji i formacji ekumenicznej czy też wspólne przygotowywanie materiałów na doroczny tydzień modlitw o jedność chrześcijan.

– Kościoły protestanckie coraz bardziej oddalają się od nauki Kościoła katolickiego dotyczącej moralności, etyki i małżeństwa. Jaki ma to wpływ na stosunki ekumeniczne?

– Po Soborze Watykańskim II dialog ekumeniczny koncentrował się na zagadnieniach doktrynalnych, takich jak sakramenty (szczególnie chrzest i Eucharystia), rola duchownych w strukturze i misji Kościoła, rozumienie Kościoła jako takiego i warunków jego jedności etc. W tych kwestiach osiągnięto znaczące zbliżenie stanowisk. Jedną z zasadniczych kwestii spornych wciąż pozostaje posługa duchowna, szczególnie po wprowadzeniu przez niektóre wspólnoty kościelne ordynacji kobiet na księży i biskupów.

W ciągu mniej więcej dwóch dekad pojawiły się nowe problemy w dialogu ekumenicznym dotyczące całej sfery moralności. Wchodzą tu w grę takie zagadnienia, jak początek i koniec ludzkiego życia (aborcja i eutanazja, samobójstwo), małżeństwo i rodzina (kolejne związki osób już rozwiedzionych oraz związki jednopłciowe). Ocena moralna tych zjawisk jest różna w różnych Kościołach, a dialog ekumeniczny w tych dziedzinach jest trudny. Niemniej jednak zagadnienia te są podejmowane i to na szczeblu zarówno dialogu międzynarodowego, jak

i w wielu dialogach ekumenicznych na poziomie poszczególnych krajów. Brak wspólnej nauki w dziedzinie moralnej jest nową i poważną przeszkodą na drodze do jedności, która musi mobilizować Kościoły do intensyfikacji dialogu, a nie do zamykania oczu na kwestie sporne.

– Na zakończenie chciałbym zadać pytanie, które stawia sobie wiele osób: dlaczego Kościół katolicki nie należy do ŚRK?

– Sprawa przynależności Kościoła katolickiego do ŚRK jest tak stara jak sama rada – pojawiła się ona już w czasie jej zakładania. Z wielu powodów Kościół katolicki zdecydowanie odmówił wówczas swego udziału w ŚRK. Według dominującej wówczas eklezjologii typu jurydycznego uważano bowiem, że widzialne granice Kościoła katolickiego w pełni pokrywają się

z granicami Kościoła Chrystusa na ziemi, a jedyną metodą na przezwyciężenie podziałów miał być powrót „heretyków” (protestantów) i „schizmatyków” (prawosławnych) do Kościoła katolickiego. Trzeba również pamiętać, że w tamtej epoce sam ruch ekumeniczny, który narodził się i rozwija głównie wśród protestantów, miał także swój mocny rys antykatolicki.

Kwestia powróciła w nowej optyce w czasie Soboru Watykańskiego II, który otworzył Kościół katolicki na ruch ekumeniczny. Przeprowadzono wówczas istotne konsultacje wśród teologów i ekumenistów w tej sprawie. Po poważnym rozeznaniu zagadnienia postanowiono, że Kościół katolicki nie będzie aplikował o formalne członkostwo w radzie, ale podejmie współpracę przez wspólną grupę roboczą, udział w niektórych komisjach ŚRK (Wiara i Ustrój, Komisja ds. Misji i Ewangelizacji, Komisja ds. Edukacji i Formacji Ekumenicznej) oraz uczestnictwo we wspólnych projektach, takich jak Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan i inne wspólne inicjatywy.

Można wymienić dwa typy powodów, dla których Kościół katolicki wybrał taką drogę. Po pierwsze, chodzi o kwestie praktyczne, takie jak liczba członków katolickich w różnych strukturach ŚRK czy też kwestia sposobu podejmowania decyzji. Kościół katolicki, który uważa się za jeden i ten sam Kościół na całym świecie, liczy ok 1,2 bln członków, czyli ok. dwa razy więcej niż wszystkie Kościoły zrzeszone w ŚRK. Wejście tak ogromnego Kościoła do ŚRK musiałoby prowadzić do znaczących zmian w samej koncepcji rady oraz w jej funkcjonowaniu.

Z punktu widzenia doktryny pozostaje wciąż kwestia samorozumienia się Kościoła katolickiego i jego jedności, szczególnie zaś miejsca papieża w Kościele. Zgodnie z nauką Soboru Watykańskiego II Kościół katolicki wierzy, że Chrystus założył jeden Kościół, którego „pełna” aktualizacja i kontynuacja na ziemi znajduje się w Kościele katolickim, który zachował pełnię prawdy objawionej i środków zbawienia. Do tego Kościoła, którego widzialne granice nie pokrywają się z granicami mistycznymi, przynależą w różny sposób wszyscy chrześcijanie, również ci, którzy otrzymali chrzest w innym Kościele czy we wspólnocie kościelnej. Paradoks sprzecznej z wolą Bożą sytuacji podzielonego chrześcijaństwa polega właśnie na tym,

że w łonie jedynego Kościoła Chrystusowego na ziemi znajdują się również ci chrześcijanie, którzy nie są z nim jeszcze w pełnej jedności widzialnej. Poza tym Kościół wierzy, że biskup Rzymu jako następca św. Piotra otrzymał od Chrystusa szczególną odpowiedzialność za jedność Kościoła. Papież jest głową nie jednego z wielu Kościołów chrześcijańskich, ale jedynego i niepodzielnego w swej istocie Kościoła Chrystusowego. Trudno byłoby widzieć go jako jednego z wielu przywódców Kościołów chrześcijańskich.

Pomimo tych zastrzeżeń ewentualne członkostwo Kościoła katolickiego w ŚRK nie możne być wykluczone a priori, lecz wydaje się, że nie jest ono obecnie rozważane przez żadną ze stron. Koncentrujemy się na rozwijaniu i pogłębianiu dobrze układającej się współpracy oraz na wspólnym podejmowaniu wyzwań obecnego czasu. Zgodnie z dewizą papieskiej pielgrzymki do Genewy chcemy „iść, modlić się i pracować razem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Skautki Europy zakończyły rok formacyjny

2018-06-23 17:03

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Wrocławskie Skautki spotkały się w kościele p.w. Najświętszego Serca Jezusowego przy pl. Grunwaldzkim. Rozesłanie poprzedziła Msza św., którą sprawowało trzech kapłanów: ks. Grzegorz Dłużniak SDB, ks. Grzegorz Tabaka i ks. Jan Adamarczuk. Ks. Dłużniak zachęcał w homilii, aby chodzić w świetle i czuwać, by ciemność nie zawładnęła sercem i umysłem. Podpowiadał w jaki sposób zadbać o to, by wakacje nie stały się urlopem od Pana Boga.

Kościół salezjanów wypełniły błękity (od koszul harcerek) i granaty (od beretów). Trzy sztandary asystowały w czasie sprawowania Eucharystii. Tradycyjnie w uroczystym zakończeniu roku wzięli udział rodzice, zwłaszcza wilczków, najmłodszych w formacji skautowej dziewcząt.

Po Mszy św. żeński Hufiec spotkał się na placu przed budynkiem Politechniki. Hufcowa, Dorota Wieliczko, w nawiązaniu do homilii ks. Grzegorza, zachęciła dziewczęta, by w czasie letnich obozów skautowych były nie tylko dobrymi harcerkami, ale prawdziwymi świadkami Ewangelii, by treści, którym, ślubują, składając przysięgę na sztandar, były obecne w każdym obozowisku. Symbolem rozesłania były świece, które otrzymały drużynowe i akele z rąk ks. Tabaki.

W lipcu Skautki Europy wyjadą na obozy letnie, które każdego roku odbywają się w innych miejscach, nie tylko Dolnego Śląska, ale też Polski. Harcerki spędzają czas obozu w lesie (a nie w SPA). Tam w spartańskich warunkach kształtują swoje charaktery. Dzielnym dziewczętom życzymy radosnego odpoczynku i dobrej pogody.

Zobacz zdjęcia: Zakończenie roku we wrocławskim Hufcu żeńskim Skautów Europy






CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rycerze Kolumba podsumowali rok bratni

2018-06-24 12:35

jg / Zakopane (KAI)

Rycerze Kolumba z całej Polski przyjechali do Zakopanego, aby podsumować rok formacyjny, zwany przez nich rokiem bratnim. Rycerze Kolumba z naszego kraju zaangażowali się m.in. w odbudowę domów i szpitali na terenie objętym wojną w Syrii. Z obiektów będą korzystać chrześcijanie i inni mieszkańcy kraju.


Spotkanie podsumowujące rok bratni w Zakonie Rycerzy Kolumba odbywa się w zakopiańskiej "Księżówce" - Domu Rekolekcyjnym Episkopatu Polski. - Cieszę się z obecności blisko 40 Rycerzy z wielu rad w Polsce, którzy przybyli do Zakopanego wraz ze swoimi małżonkami. Za nami bardzo udany okres. Zaangażowaliśmy się w obchody Roku św. Brata Alberta. Udało nam się zebrać 100 tys. złotych dla placówek prowadzonych przez braci i siostry albertynki na terenie całego kraju - mówi w rozmowie z KAI Tomasz Wawrzykowicz, delegat stanowy w Polsce Rycerzy Kolumba. Dzięki akcjom pomocy zorganizowanym przez Rycerzy Kolumba zebrano dla placówek prowadzonych przez braci i siostry albertynki środki czystości, a także koce, kołdry i inne rzeczy. - Siostry i bracia podkreślają, że dzięki naszej akcji, która przyniosła takie korzyści, na kilka lat mają zapewnione normalne funkcjonowanie swoich placówek - cieszy się Tomasz Wawrzykowicz. Rycerze Kolumba pospieszyli z pomocą również osobom poszkodowanym w nawałnicach w sierpniu ubiegłego roku na północy Polski. - Udało się m.in. zorganizować bardzo dobrze wyposażone kontenery dla rodzin, które straciły dach nad głową. Rodziny mogły spokojnie przeżyć okres zimowy - wyjaśnia Wawrzykowicz.

Dzięki staraniom Rycerzy Kolumba Cartias Polska przekazała na rzecz poszkodowanych w nawałnicach 40 tys. złotych. Zaś 10 tys. dolarów przekazała Rada Najwyższa Rycerzy Kolumba. - Cały czas ta pomoc płynie. Organizujemy koncerty, na których występuje nasz brat Ryszard Rynkowski i cały dochód z nich przekazujemy dla osób poszkodowanych w nawałnicach w sierpniu ubiegłego roku - podkreśla delegat stanowy w Polsce Zakonu Rycerzy Kolumba. Rycerze współorganizowali także akcję "Jaś w drodze", która miała na celu działania pro-life. Towarzyszyła jej akcja pomocy dla domu samotnej matki prowadzonej przez siostry zakonne w Wadowicach.

Rycerze Kolumba poznali plany na kolejny rok bratni. Spotkają się na corocznej pielgrzymce na Jasnej Górze od 5 do 6 października tego roku. Będzie w niej uczestniczył Carl Anderson, Najwyższy Rycerz ze Stanów Zjednoczonych.

Rycerze Kolumba z całego świata, także w Polsce zaangażują się także w organizację peregrynacji w Polsce obrazu Matki Bożej Opiekunki Prześladowanych Chrześcijan. - Będzie temu towarzyszyć dzieło miłosierdzia, o którym jeszcze nie chcemy mówić. Ustalamy szczegóły również z Episkopatem Polski. Jednocześnie pragnę podkreślić bardzo dobrą współpracę z polskimi hierarchami - zaznacza Wawrzykowicz. Rycerze Kolumba w kolejnym roku bratnim będą współpracować z ks. infułatem Ireneuszem Skubisiem w ramach projektu Europa Christi oraz ze Stowarzyszeniem "Pomoc Kościołowi w Potrzebie". - W ramach tej współpracy kierujemy środki jako zakon na odbudowę domów i szpitali na terenie Syrii, państwa dotkniętego wojną. Z naszej pomocy korzystają nie tylko chrześcijanie - podkreśla delegat stanowy w Polsce Zakonu Rycerzy Kolumba.

Paweł Put z ludźmierskiej Rady Rycerzy Kolumbów, na terenie której już drugi raz w przeciągu ostatnich kilku lat odbywa się spotkanie podsumowujące rok bratni, podkreśla, że działanie w zakonie to najlepsza lokata w życiu. - Nie liczą się dla nas jakieś niesamowite dobra materialne, ale po prostu niesienie drugiemu człowiekowi pomocy w różnych aspektach. Dla mnie to najlepsza lokata, lokata w Boże Miłosierdzie - mówi KAI Paweł Put z Rycerzy Kolumba. Podhalańscy Rycerze Kolumba organizują wielkie akcje w swoim terenie, np. akcję krwiodawstwa na początek wakacji, pomagają w obsłudze spotkania modlitewnego "Jezus na lodowisku", dowożą osoby starsze na Dzień Chorych do Ludźmierza.

Spotkanie Rycerzy Kolumba w Zakopanem zakończy Msza św. w kościele Świętego Krzyża. Liturgii będzie przewodniczył emerytowany metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. Hierarcha wygłosi też homilię skierowaną do Rycerzy Kolumba.

Rycerze Kolumba są międzynarodową organizacją katolickich mężczyzn. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 1,95 miliona członków. W Polsce obecni są od ponad 11 lat i liczą ponad 5 tys. członków działających w 104 radach na terenie 28 diecezji. Zasadami Rycerzy Kolumba są miłosierdzie, jedność, braterstwo i patriotyzm. Organizację założył ks. Michael McGivney, który w 1882 r. w New Haven w Stanach Zjednoczonych zgromadził grupę mężczyzn pragnących wspierać się wzajemnie i formować w wierze katolickiej. 15 marca 2008 roku Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego ks. McGivney'a.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem