Reklama

100 modlitw za Polskę

Jedność w różnorodności

2017-10-25 12:07

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 44/2017, str. 5

Interent/dziedziniecdialogu.pl
Debata „Głos (y) Kościoła”. Od prawej: Małgorzata Bartas-Witan, ks. prof. Alfred Wierzbicki, o. prof. Jerzy Kłoczowski OP, o. prof. Dariusz Kowalczyk SJ, ks. prof. Paweł Bortkiewicz i Krzysztof Skórzyński

Możemy różnić się w wielu sprawach. Ale ostatecznie, jako chrześcijanie, chcemy wypełniać nakaz misyjny Chrystusa – powiedział o. prof. Dariusz Kowalczyk SJ podczas specjalnej debaty „Dziedzińca Dialogu”.

Dyskusja pt. „Głos (y) Kościoła” odbyła się w Domu Arcybiskupów Warszawskich. O pluralizmie i dialogu w Kościele rozmawiali czterej duchowni znani z wyrazistych opinii, które prezentują m. in. w mediach: ks. prof. Paweł Bortkiewicz, o. prof. Andrzej Kłoczowski OP, o. prof. Dariusz Kowalczyk SJ i ks. prof. Alfred Wierzbicki.

W zgodnej ocenie panelistów pluralizm opinii w Kościele był od zawsze. W tym kontekście o. prof. Kowalczyk przypomniał historię znanego patrologa (badacza pierwszych wieków Kościoła – przyp. at), który stwierdził, że jego zdaniem Ojcowie Kościoła zgodziliby się jedynie w twierdzeniu, że „Bóg jest Ojcem”. We wszystkich innych sprawach mieli zdania odmienne.

– Ludzie się różnią. I na ten pluralizm społeczeństwa Kościół powinien odpowiadać pluralizmem, na ile to możliwe. Ja się cieszę, że mamy Kościół i społeczeństwo bardziej pluralistyczne niż w Belgii i we Francji – powiedział o. Kowalczyk i dodał. – Piszę felietony. Ale ostatecznie do dania światu mam to, że Jezus Chrystus umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Wszystko inne jest dodatkiem.

Reklama

Od różnicy do kompromisu

W naszym kraju różnicę zdań często przedstawia się jako ostry konflikt. A przecież różnić się nie znaczy być wrogiem, o czym w trakcie dyskusji przypomniał o. Jerzy Kłoczowski. – Jednym z kluczy do demokracji jest słowo kompromis. W Anglii mówi się „osiągnęliśmy kompromis”, w Polsce „zostaliśmy zmuszeni do kompromisu” – podkreślił dominikanin.

Wielogłos w wielu sprawach jest nie do uniknięcia. Pozorna kakofonia głosów czasami wynika z różnych punktów widzenia. Innym razem z tego, że w dyskusjach publicznych czy medialnych używa się skrótów myślowych. Ostatnio np. prymas Polski abp Wojciech Polak, powiedział w wywiadzie, że gnieźnieńscy duchowni będą suspendowani za udział w demonstracjach antyuchodźczych. – Kryzys uchodźczy ma wiele aspektów. W moim przekonaniu o tym, co widzimy na Zachodzie, należy jednak mówić, jako o inwazji cywilizacyjnej i walce kulturowej – powiedział ks. prof. Paweł Bortkiewicz. Niestety, co dokładnie abp. Polak miał na myśli nie wiemy, bo dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” nie dopytał. – Wiele dyskusji odbywa się na takiej zasadzie, że przychodzi dziennikarz, zadaje pytanie, a potem cytuje się jedno zdanie. Dlatego nie wiemy, co chciał do końca powiedzieć rozmówca – zauważył o. Kowalczyk.

Ani kruchta, ani polityka

Obecnie w Kościele powszechnym ożywiona dyskusja toczy się wokół adhortacji „Amorsi Leatitia”. Natomiast w naszym kraju już kolejny raz w mediach pisze się o sprawie uczestnictwa Kościoła i duchownych w życiu politycznym.

– Wolałbym, aby w Kościele nie mówiono o polityce, ale jest taka sfera, jak formułowanie opinii. I moim zdaniem głos Kościoła jest tu bardzo oczekiwany – stwierdził ks. prof. Alfred Wierzbicki i podkreślił, że ten głos powinien mieć „charakter metapolityczny”.

Z kolei o. Kłoczowski stwierdził, że fałszywe jest przedstawianie sprawy w taki sposób, że „albo Kościół zamknie się w zakrystii, albo będzie zaangażowany politycznie”.

– Uważam, że jest ogromny obszar społeczny, w którym jest miejsce bardzo fundamentalnych działań dla Kościoła. I to się dzieje – podkreślił dominikanin. Jednak jego zdaniem – ta ważna aktywność społeczna Kościoła jest niedostrzegana, ponieważ ludziom dostarczany jest fałszywy obraz, że wszystko co ważne „dzieje się wokół Warszawy i wielkiej polityki”.

Szanuję. Słucham

„Głos (y) Kościoła” była jedną z dwóch debat specjalnych – obok dyskusji o kondycji dziennikarstwa i misji mediów – jakie odbyły się przy okazji tegorocznego „Dziedzińca Dialogu”. Ponadto jak w poprzednich edycjach odbyły się trzy debaty o: nauce, kulturze i społeczeństwie. W dyskusjach tych – które zorganizowano w Centrum Nauki Kopernik, Tetrze Wielkim i starej Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego – udział wzięli naukowcy, artyści. A także duchowni i intelektualiści.

Organizatorem III edycji „Dziedzińca Dialogu” w stolicy była archidiecezja warszawska oraz Centrum Myśli Jana Pawła II. Placówka ta przygotowała również kampanię społeczną „Szanuję. Słucham”. Plakaty, które w ubiegłym tygodniu pojawiły się na ulicach stolicy, starały się zwrócić uwagę przechodniów na potrzebę szacunku dla odmiennych poglądów oraz na potrzebę dialogu.

Tagi:
debata

Debata na 25-lecie KAI: Kościół zawsze wychodził z kryzysów zwycięsko

2018-12-04 18:18

lk, dg / Warszawa (KAI)

Kościół przeżywał już kryzysy, ale zawsze wychodził z nich zwycięsko, nie jest bowiem instytucją wyłącznie ludzką. W Polsce cieszy wciąż duża liczba duchowieństwa, martwi spadek religijności młodych. Kościół w Polsce powinien głosić Ewangelię rodzinom, ale nie w duchu nakładania ciężarów, które są nie do uniesienia – mówili uczestnicy debaty „Kościół w Polsce: satysfakcje, nadzieje, obawy”, zorganizowanej we wtorek z okazji 25-lecia Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Artur Stelmasiak

Abp Henryk Hoser SAC, biskup senior diecezji warszawsko-praskiej, a obecnie specjalny wysłannik papieski do Medziugorie zaznaczył, że dla niego źródłem optymizmu jest to, że Kościół w Polsce nie przeżył obserwowanego w wielu krajach Europy Zachodniej po Soborze Watykańskim II kryzysu powołań i wartości. - Ten fakt sprawił, że Kościół w Polsce zachował ciągłość istnienia i działania, nie przerwaną brutalnie, tak jak to nastąpiło w niektórych krajach – mówił abp Hoser. - Za jeden z przejawów braku owego kryzysu można uznać fakt, że nie kontestowano w Kościele w Polsce nauczania Magisterium Kościoła, a raczej byliśmy w nim zasłuchani – dodał.

Mając na myśli gwałtowny kryzys powołań, abp Hoser stwierdził, że w Polsce nie nastąpił też „krwotok kleru i osób konsekrowanych”, obserwowany na Zachodzie. Nie było nadużyć liturgicznych, zachowany został dynamiczny charakter sakramentu spowiedzi, w wielu krajach zachodniej Europy właściwie już nie praktykowanego.

Artur Stelmasiak

W opinii abp. Hosera, wyzwaniem na dziś jest „umiejętność reagowania na coraz głębsze przemiany społeczeństwa, również od strony tożsamościowej poszczególnych osób czy wspólnot”. - Wymaga to jakiejś reakcji Kościoła, która powinna być adekwatna i sięgać do etiologii tego, co się dzieje, a nie tylko tego, co jest objawem tego zjawiska – dodał. Inną nadzieją, zdaniem arcybiskupa, jest to, że Kościół „ma gwarancję istnienia, ogromną zdolność regeneracji”. Hierarcha przypomniał, że Kościół przeżywał w swojej historii ogromne kryzysy, a jednak wychodził z nich zwycięsko, dlatego, że „w swoim założeniu nie jest tylko instytucją ludzką”.

Prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski podkreślił, że w kwestii obaw i nadziei co do stanu Kościoła w Polsce jest raczej dużym optymistą, aczkolwiek towarzyszy mu też wiele obaw co do jego przyszłości. Mówiąc o satysfakcjach stwierdził, że musimy naprawdę dziękować Bogu i biskupom za to, jaki jest dziś Kościół w Polsce. Jest to bowiem jedyny - poza Kościołem na Ukrainie - Kościół w Europie, który dysponuje olbrzymim kapitałem ludzkim. Prezes KAI wymienił w tym kontekście m.in. 12 mln Polaków uczęszczających w każdą niedzielę do kościoła, w tym ponad 3 mln osób młodych.

Posługuje w Polsce ponadto aż 30 800 księży, w tym wielu duchownych młodych, poniżej 40. roku życia, a 60 proc. kapłanów nie przekroczyło 50. roku życia. Wielką siłą Kościoła w Polsce jest też wielu zaangażowanych świeckich, których liczbę można szacować na ponad 2,5 mln. - To jest wielka wartość – podkreślił Przeciszewski. „Można mieć w związku z tym nadzieje, że Kościół w Polsce przejdzie te wszystkie trudne wiraże współczesnej historii, przede wszystkim sekularyzacji, która jest procesem charakterystycznym dla kultury zachodniej, i że Polska będzie krajem nowoczesnym, zamożnym, a jednocześnie wiernym tradycji chrześcijańskiej” – powiedział prezes KAI.

Jego zdaniem, obawiać się należy znacznie szybszego spadku religijności w młodym pokoleniu współczesnych Polaków w porównaniu z pokoleniem dzisiejszych 50-60 latków. - To wymaga poważnego przemyślenia duszpasterskiego – stwierdził Przeciszewski. Niepokoić może także znaczny spadek powołań kapłańskich i zakonnych, najdramatyczniejszy w zgromadzeniach żeńskich, nieco mniej dotkliwy we wspólnotach męskich. Martwi ponadto poziom społecznego zaufania do Kościoła. Według CBOS, do niedawna ów poziom był bardzo stabilny, w poprzedniej dekadzie wynosił nawet 70 proc., a obecnie wynosi jedynie 54 proc.

Zdaniem prezesa KAI, choć laikat jest aktywny w działaniu wewnątrzkościelnym, to znacznie gorzej jest zaangażowany w działaniu społecznym, a jeszcze słabiej na niwie politycznej. – O czym to świadczy? O braku zakorzenienia w naszym myśleniu podstawowych zasad społecznego nauczania Kościoła w tworzeniu dobra wspólnego – stwierdził Przeciszewski.

Za płaszczyznę wymagającą poprawy uznał też słaby udział Kościoła w tworzeniu kultury i inspirowaniu bliskich jej środowisk.

Nadzieją dla Kościoła jest takie działanie w przestrzeni publicznej, które nie będzie jednocześnie kojarzone z żadną opcją polityczną. W przededniu 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II Kościół w Polsce nie może też zapominać, by być z jednej strony zanurzony w ortodoksji, z drugiej strony jednak pozostawać otwartym i w dialogu z rozmaitymi środowiskami. Powinien też odważnie głosić nauczania obecnego papieża. - Franciszek ma coś niezwykle cennego do zaoferowania współczesnemu światu. Chce uczynić każdy poziom Kościoła, każdego z nas, nie tylko uczniem Chrystusa, ale i misjonarzem – dodał Przeciszewski.

Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus” z zadowoleniem stwierdziła, że rodzina jest wartością, która niezmiennie cieszy się wielkim zaufaniem Polaków. Dotyczy to także młodego pokolenia. Wydaje się, że w Kościele coraz więcej mówi się o rodzinie. Dorobek Jana Pawła II, ale też np. bardzo dobrze przyjęta adhortacja apostolska Franciszka „Amoris laetitia” pokazuje, że Kościół coraz lepiej rozumie, czym jest rodzina. Coraz więcej mówi się o relacjach rodzinnych, rozwoju człowieka, o sposobach pomagania rodzinie w kryzysie. Jej zdaniem, nastąpił zauważalny wzrost podmiotowości kobiet w Kościele, ale także rośnie w nauczaniu kościelnym świadomość promowania równości osób w rodzinie, sprzeciw wobec dominacji jednej osoby nad innymi oraz wobec przemocy w rodzinie, także w sferze seksualnej.

Istnieje jednak także wiele obaw związanych z sytuacją rodziny w Polsce. Na pierwszym plan wysuwają się oczywiście kwestie demograficzne, w tym wciąż słaby wskaźnik dzietności. Rodzin wielodzietnych jest dziś dwa razy mniej niż 15 lat temu. W 2002 r. było milion rodzin z trojgiem lub więcej dziećmi, w 2017 r. – już tylko 520 tys. Z tym wiąże się zagadnienie wzrastającej bezdzietności: w rocznikach 1945-1955 było 8 proc. bezdzietnych kobiet, z urodzonych w 1965 r. – 15,5 proc., a obecnie nie ma dzieci co piąta kobieta.

Krupska wskazała też na zmieniające się model współżycia, zwłaszcza rosnące liczbowo związki partnerskie zamiast małżeństw, wzrost rozwodów, zwłaszcza w dużych miastach, coraz więcej samotnych rodziców, tzw. rodzin patchworkowych i młodych współżyjących przed ślubem. Świat współczesny nie sprzyja budowaniu trwałych więzi: jest coraz bardziej nastawiony na konsumpcję, sukces i samorealizację w pracy oraz życie w pośpiechu i stresie. - Ale w głębi nas jest pragnienie rodziny, która daje poczucie bezpieczeństwa i zaspokaja potrzeby bliskości – dodała.
Prelegentka postawiła pytanie, dlaczego nauczanie Kościoła w Polsce nie przekłada się na życie codzienne, na zaufanie do instytucji małżeństwa, wierność małżonków oraz chęć i radość przekazywania życia. Jej zdaniem, odpowiedzią mogą być nadzieje. Potrzebne jest odkrywanie i głoszenie Ewangelii małżeństwa jako Dobrej Nowiny dla ludzi, jednak „nie w duchu oceniania i nakładania ciężarów, które są nie do uniesienia, a bardziej w duchu dostrzegania wielkiego cierpienia konkretnych rodzin doświadczających trudności w życiu małżeńskim i rodzinnym”.

Nadzieją na poprawę jest też zdaniem Krupskiej dobre przygotowywanie do małżeństwa, w czym Kościół ma duże zasługi. Nadzieja są wreszcie istniejące już w Kościele różne formy wsparcia rodzin i małżeństwa. Ogromnie ważny jest kształt polityki rodzinnej realizowanej przez państwo.

Ks. Wojciech Sadłoń SAC powiedział, że Polska jest jedenastym pod względem liczebności katolików krajem świata, zajmującym ważną pozycję w całym globalnym katolicyzmie, a polskie społeczeństwo jest jednym z najbardziej religijnych na świecie. „Myślę, że południowe regiony Polski nie mają sobie równych w skali świata. Wynika to przede wszystkim z historii. To filar, na którym ukształtował się nasz dzisiejszy katolicyzm” - stwierdził.

Według niego historia Polski wyraźnie wpisuje się w biblijne rozumienie świata: „jest umieranie, zmartwychwstawanie. Przy okazji rocznicy odzyskania niepodległości widziałem obrazy ukazujące zmartwychwstającą Polskę i Chrystusa”. Zwraca również uwagę na wagę męczeństwa: „nasza historia jest historią męczenników”.

– W polskim społeczeństwie mocno sprzęgły się narodowa tożsamość, wiara i moralność. Jeśli ktoś chce być dobry, uczciwy, ma odniesienie do Kościoła – zaznaczył ks. Sadłoń.


Ciągłość pobożności ludowej według badacza jest ważną cechą religijności: „w Polsce mamy do czynienia z ciągłością prostego, głęboko doświadczonego katolicyzmu, opartego na symbolice, rytuałach, zwyczajach”. Pobożność ludowa przekłada się na rodzinę – zwyczaje religijne są zwyczajami rodzinnymi, w przeżywanie więzi rodzinnych wpisana religijność, co widać np. przy celebrowaniu Wigilii. Ta pobożność ludowa jest głęboka, ma w sobie silne i wyraźne odniesienie do Boga.
Dyrektor ISKK stwierdził, że dużą nadzieją, ale i zagrożeniem oraz wyzwaniem jest położenie Polski na styku Wschodu i Zachodu, pomiędzy racjonalizmem i scjentyzmem Europy Zachodniej a duchowością Wschodu. Pomaga to nie popaść żadne skrajności. Ks. Sadłoń zauważył, że wschodnie chrześcijaństwo jest inne, także jeśli chodzi np. o podejście do wolności czy narodu.
– Ważnym elementem naszej tożsamości religijnej jest wolność religijna. Ukształtowana przez to, że Kościół nigdy nie był po stronie państwa, nigdy nie reprezentował jakiejś konkretnej klasy politycznej, jak np. we Francji. To jest bez wątpienia siła – zaznaczył ks. Sadłoń.
Wzrasta rola świeckich, którzy się upodmiotawiają, ale ich osiąganie władzy i wpływu w Kościele nie jest proste, wypełnia się płynnie i w sposób ciągły.
Wśród zagrożeń ks. Sadłoń wymienił największą od wojny instytucjonalną siłę Kościoła. Jest on obecny we wszelkich instytucjach, a jednocześnie jest ociężały, „nie wpisuje się w polską tradycję katolicyzmu”, który był często w opozycji, był Kościołem męczenników. Uważa on, że wyzwaniem i nadzieją jest tu nauczanie papieża Franciszka. Młodzież nie podziela doświadczenia historycznego, czemu również trzeba wyjść naprzeciw.
Krzysztof Zanussi, odnosząc się do poprzednich wypowiedzi, stwierdził, że laicyzacja na Wschodzie jest większa niż na Zachodzie, a „Rosja jest dużo bardziej antychrześcijańska niż Francja”.
– Chwała Bogu, że jeszcze żyjemy, bo nie było nam to obiecane. Nagrzeszyliśmy już tyle, że mogłaby przyjść jakaś następna wojna czy kataklizm. U wierzących Żydów często słyszę, że już czas dojrzał do tego, żeby Pan Bóg ludzkość pokarał. Żyjemy w pewnym „kisielu”, który powstał w ostatnich kilkudziesięciu latach: zamożność, względna wolność, powszechna oświata, wszystkie ideały XIX w. w dużym stopniu się spełniły i to daje poczucie dużej letniości. Dlatego bałbym się mówić o satysfakcji, a wolał zostać realistą. Widzę, że Kościół traci młodzież w sposób radykalny i żadna ludowa religijność tego nie zrekompensuje – zaczął wypowiedź Zanussi, wskazując, że to ogólnoświatowy proces i należałoby w porę wyciągnąć wnioski z przypadku Irlandii.
Reżyser stwierdził, że Kościół w dramatyczny sposób traci również inteligencję, czego przyczyną jest „brak języka i pasji” oraz kompletnego braku debaty. Ubolewał również na nieobecność Kościoła w kulturze. „W tej chwili świat kultury, który znam, jest nastawiony do Kościoła wrogo i nie spotyka się z żadną odpowiedzią. A na wrogość też trzeba odpowiedzieć, trzeba do kogoś wyjść, trzeba przyznać, jeśli ma rację, albo pokazać, gdzie się myli. A tego dialogu nie ma” – zaznaczył, przytaczając przykład chrześcijańskich festiwalu filmowych, gdzie również nikt nie stara się nawet o pozory dialogu, ograniczając do dyskusje do własnego grona, co nazwał postawą tchórzliwą.
– Ewangelia jest odpowiedzią na to rozsypywanie się świata, jaki zbudowaliśmy, tylko trzeba umieć przenieść i chcieć przenieść – stwierdził Zanussi, komentując, że przymykanie oka na pewne niepokojące zjawiska nie jest rozsądne. Zauważył, że w myśleniu człowieka współczesnego chrześcijaństwo, które powinno być wyrazem nadziei i inspiracją, „jest spychane do pozycji tradycyjnych: miłego wspomnienia z dzieciństwa, bombek na choinkę, kolęd. Tak nie można wpłynąć na bieg świata. Mam przekonanie, że trzeba głośno wołać «gore!», bo nam się chrześcijaństwo rozsypie”, przestrzegł reżyser.
O. Maciej Zięba OP stwierdził, że żyjemy w Kościele dynamicznym i prężnym, który jest masowy i jest w nim mnóstwo młodzieży. Dominikanin dostrzega w polskim Kościele dużo potencjału twórczego, podkreślił, że Kościół nieustannie wzbudza święte kobiety i świętych mężczyzn. Kościół potrafił adekwatnie reagować na zmiany społeczne. Jako przykład podał urbanizację, recepcję Soboru Watykańskiego II czy konsumpcjonizm gierkowski.
– W czasie transformacji było mniejsze zaufanie do Kościoła niż teraz. To był trudny czas, dużo gromów spadło też na pontyfikat Jana Pawła II. Kościół też sobie poradził, odpowiadając synodem [plenarnym - KAI]– stwierdził. Jako przykład dobrej, bieżącej reakcji na zmiany w świecie, podał również powstanie Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Problemem dla Kościoła w Polsce wegług o. Zięby jest „tabloidyzacja wiary”, czym nazywa np. skupienie na cudownościach, wydarzeniach, popularności w Internecie. „To zjawisko doczesnego sukcesu staje się miarą prawdziwości wiary” – zwrócił uwagę, wskazując też na niepokojącą fascynację diabłem i traktowanie go przez niektórych księży jako źródło teologiczne oraz zagrożenie spłycania Kościoła do celów politycznych. Zaznaczył, że w relacjach z politykami Kościół zawsze traci. Problemem są ekstremalne pozycje, które dominują debatę, a Kościół nie reaguje, nie podejmuje wyzwań, nie ma głębokiego dialogu, reakcje są opóźnione.
O. Zięba nadzieję pokłada przede wszystkim w potencjale, jaki stanowią zaangażowani świeccy oraz małżeństwa, które są podstawowym miejscem świadectwa chrześcijańskiego. Zaznaczył, że wciąż nieodkryte w pełni jest nauczanie Jana Pawła II, gdzie dla wszelkich dziedzin znaleźć można aktualne wskazówki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kenia: zamordowano kolejnego kapłana

2018-12-10 21:21

st (KAI) / Nairobi

Dzisiaj rano w należącym do metropolii Nairobi mieście Kikuju złodzieje zamordowali ks. Johna Njoroge Muhia. To siedemnasty kapłan w Afryce, a 34 w świecie zamordowany od początku bieżącego roku.

Didgeman/pixabay.com

Zdaniem policji zabójstwo miało podłoże rabunkowe. Kapłana zawożącego do banku ofiary wiernych otoczyło 4 osobników na motocyklach, zażądało torby z pieniędzmi i otworzyło ogień. Napastnicy ukradli także telefon komórkowy kapłana. Do morderstwa doszło około 8 rano.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem