Reklama

Sklep sakralny

40 lat Klubu Spotkanie i Dialog

2017-10-25 12:07

Krzysztof Kunert
Edycja wrocławska 44/2017, str. 6

Radio Rodzina
Lech Stefan, szef Klubu Spotkanie i Dialog

Mija właśnie okrągła rocznica istnienia Klubu Spotkanie i Dialog, który był i jest miejscem dyskusji środowisk konserwatywnych Wrocławia i – co niezwykłe – miejscem pewnym, bo przez te lata nie odwołano żadnego spotkania. Z Lechem Stefanem rozmawia Krzysztof Kunert.

Krzysztof Kunert: – Przez 40 lat nie odwołał pan żadnego spotkania. Jak to się robi, proszę zdradzić nam ten sekret?

Lech Stefan: – To dzięki Bogu i Opatrzności, bo przez te lata trudności było sporo. Ustaliłem przed laty, że to będzie pierwsza środa miesiąca, oczywiście z wyjątkami na święta, nowy rok, czy wakacje. I tak już zostało.

– A jakie były początki Klubu, przecież to był czas głębokiej komuny?

– W 1977 r. tego typu spotkania nie mogły być jawne, dlatego odbywały się w konspiracji. Spotykaliśmy się w naszym domu, niewielkim, bo mającym 53m2, w jego największym pokoju i proszę sobie wyobrazić, że w takim małym pomieszczeniu udawało się zmieścić nawet po 20, 30 osób. Rozmowy zaczynały się o 17, trwały na ogół ok. trzech godzin. I po tym czasie trzeba było je kończyć, aby móc wrócić do domu. Spotkania odbywały się w środę i czwartek, a rano szło się do pracy. I tak to trwało do solidarnościowego sierpnia.

– Na czym polegała ta konspiracja?

– Zapraszałem tylko osoby, które znaliśmy, i z którymi przyjaźniliśmy się. A ponadto nasz dom zawsze był miejscem otwartym. Toczyliśmy tu rozmowy polityczne, społeczne, naukowe. Ponieważ lubię porządek, to wpadłem na pomysł, aby te dysputy uporządkować. Środa miała być społeczna, polityczna i patriotyczna, a czwartek był naukowy. Dlatego bywało u nas sporo osób. Żartowaliśmy wówczas między sobą, że dzięki tym spotkaniom byliśmy najlepiej poinformowaną grupą na Dolnym Śląsku. I faktycznie, jeżeli spotykało się kilkanaście osób i każda z nich gdzieś tam nasłuchiwała Radia Wolna Europa, Głosu Ameryki, ktoś przeczytał jakąś bibułę, to wszyscy stawaliśmy się bogatsi o te informacje, także wiedzieliśmy w tamtych czasach znacznie więcej niż przeciętny człowiek. Na naszych spotkaniach np. bardzo szybko wypłynęła sprawa Katynia. Stąd wzięły się coroczne Msze Katyńskie połączone z kazaniem i apelem poległych. I to wszystko odbywało się u nas w domu.

– Aż trudno uwierzyć, że nigdy nikt niepowołany nie zapukał.

– Sam się dziwię, dlatego mówię z całą świadomością, że Opatrzność czuwała. Poza tym sąsiedzi przekazywali mi w dyskrecji, że służby komunistyczne chciały założyć w pobliżu naszego mieszkania punkt obserwacyjny, więc się pilnowaliśmy. Spotkania były też na swój sposób kamuflowane, czyli ktoś przyniósł dla niepoznaki imieninowy kwiatek, ktoś inny jakiś prezencik. Ponadto jak mówiłem, nasz dom był miejscem otwartym, ciągle ktoś do nas przychodził. To nam także ułatwiało zadanie. Ale przede wszystkim te wszystkie zabiegi nie przyniosłyby dobrego skutku, gdyby nie Boża Opatrzność. Z perspektywy lat tego akurat jestem pewien.

– Solidarność początku lat 80-tych was porwała?

– To był fenomen, w który wielu z nas się zaangażowało. Wychodzę z założenia, że jeśli Pan Bóg pozwolił zdobyć mi jakąś wiedzę, to nie jest ona tylko dla mnie. Moim obowiązkiem jest się nią dzielić, służyć, Kościołowi, Ojczyźnie. Było to widoczne zwłaszcza w okresie konspiracji. Członkowie Klubu działali w Arcybiskupim Komitecie Charytatywnym, inni kolportowali, jeszcze inni ukrywali w swoich domach poszukiwanych przez służby liderów.

– Zresztą z Klubu w kolejnych latach wyszły osoby, które stały się lokalnymi liderami szeroko rozumianego ruchu niepodległościowego Wrocławia i Dolnego Śląska…

– Faktycznie część osób zaangażowała się polityczne. Nie chcę wymieniać ich z nazwiska, ale nie ma chyba osoby znaczącej w środowisku wrocławskim, która nie bywała lub nie była zaproszona do nas. I nie zdarzyło się, aby ktoś nam odmówił. Jednak zaangażowanie klubowiczów było szersze. Weźmy wrocławskie Radio Rodzina, którego formuła była przygotowywana wspólnie z kard. Gulbinowiczem m.in. przez nasze środowisko, weźmy Dialogi Małżeńskie, które w archidiecezji wrocławskiej również powstawały w głowach członków naszego Klubu.

– Klub w stanie wojennym…

– Nigdy nie ufałem komunistom do końca. W karnawale Solidarności nadal funkcjonowaliśmy w konspiracji. Pyta pan o stan wojenny… Wówczas przychodziło na spotkania jeszcze więcej osób. I każdy dostawał jakieś zadania. Najłatwiejsze to kolportaż gazet, jakaś przesyłka, ale też prosiliśmy o użyczenie mieszkania ukrywającej się osobie. I dziś ci ludzie mają satysfakcję, że jakąś tam swoją cząstkę do odzyskania niepodległości przyłożyły.

– Po 89 roku nie miał Pan pomysłu, aby Klub w wolnej – tak wówczas myśleliśmy – Polsce, zakończył misję?

– Wiedza nie jest związana z jakimś stronnictwem politycznym. Będąc członkiem jakiegoś ugrupowania nie ma się do końca dystansu i swobody oceny sytuacji. Rozumiejąc potrzebę partyjnego organizowania polityki, zawsze zależało mi jednak, aby w tym względzie być wolnym człowiekiem. Wobec tego Klub jest ciągle potrzebny, gdyż stwarza okazję do przyjaznej dyskusji różnym stronom i poglądom. Chcę podkreślić słowo dialog. Mamy się spotkać i to ma być rozmowa a nie kłótnia – to nasza naczelna reguła, której bronię od lat. U nas nie ma tolerancji na przekrzykiwanie, ani tym bardziej na atakowane kogoś. Trzeba atakować problem, ale nigdy człowieka. Tego ciągle na nowo warto się uczyć.

– 30 osób na 53 metrach … Jak radziła sobie z tym pana rodzina?

– I tu podjął pan często niedoceniany wątek naszych wspaniałych żon. Gdyby moja żona nie zaakceptowała tych spotkań, a mogła mieć wiele powodów, wówczas historia Klubu najprawdopodobniej potoczyłaby się inaczej. Ale nigdy nie spotkałem się z żadnym zastrzeżeniem z jej strony. Co więcej, czasem były sytuacje, że kogoś nagle musieliśmy ugościć lub przenocować. Dla kobiety to wyjątkowo trudna sytuacja, gdy nie za bardzo ma czym przyjąć gości. A czasy były biedne. Więc karmiliśmy ich, tym co mieliśmy. Moja żona tę sytuację zaakceptowała i bardzo to doceniam.

– Klub Spotkanie i Dialog zawsze promował wartości tradycyjne i chrześcijańskie. Ale to chyba nie jest łatwe iść z nimi na sztandarach w świat?

– Każdemu potrzebne jest mikrośrodowisko, w którym żyje i wzrasta. Ja jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, w którym w grupie wzajemnie się ubogacamy, uczymy, dajemy. Jeśli rośniemy w takim środowisku, to stajemy się mocniejsi w zetknięciu z inaczej myślącym światem. Możemy też wzajemnie na sobie polegać, bo z czasem stajemy się grupą przyjaciół, zwłaszcza w trudnych momentach. Józek Pinior – dziś jestem bardzo krytyczny w stosunku do tego co robi – ale jest faktem, że ukrywał się u mnie w latach 80. Ja również na pewien czas zniknąłem. I proszę sobie wyobrazić, że wszyscy nasi znajomi starali się pod różnymi pretekstami skontaktować z moją żoną, aby sprawdzić czy wszystko jest w porządku, czy czegoś nam nie potrzeba. I to jest istota, razem rosnąć!

– Gdy jednak popatrzymy dziś na Wrocław, to trudno nie zauważyć, że środowiska konserwatywne przegrywają batalię o miasto…

– To pytanie też sobie stawiam. Choć w latach 80. było wiele różnic między RKS-em a Solidarnością Walczącą, to było wiele cech pozytywnych, łączących oba te środowiska. Z własnego doświadczenia pamiętam, że SW pomogła mi wydrukować książkę Janusza Kazimierza Zawodnego o Katyniu. Zawsze mogłem liczyć na Kornela Morawieckiego, Wojtka Myśleckiego, zwłaszcza w drukowaniu i kolportażu. Bywało, że dyskutowaliśmy całą noc, choć nie zawsze mieliśmy to samo zdanie.

– Ale to historia. A dziś?

– W stanie wojennym wiele osób działało zgodnie ze społeczną nauką Kościoła. Ale byli też tacy, którzy traktowali Kościół instrumentalnie. Wtedy nie zawsze można było to łatwo zauważyć. Jak zmieniły się czasy, drogi się rozeszły. Inna kwesta to cechy charakteru. Trzeba mieć naprawdę mocny kręgosłup, aby władza nie zdeprawowała. Nazwisk nie wymienię, ale te postawy dziś widać na szczytach tej czy innej władzy.

– Klub ma 40 lat. Co dalej?

– Z jednej strony myślałem, że 40 lat to dobry czas, aby spotkania zakończyć. Z drugiej wielu przyjaciół mówi mi, że w przyszłym roku jest 100. rocznica odzyskania niepodległości, więc warto poczekać. Jeszcze inny głos, Romka Kowalczyka także mnie przekonuje, mianowicie że Ojczyzna w sprawach patriotyzmu emerytury nie daje. Więc trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Córka powiedziała mi kiedyś, że najlepsze uniwersytety przeszła w domu. To ogromny powód do dumy i satysfakcji. Więc póki co działamy.

Tagi:
wywiad klub

Kapłan, pallotyn, socjolog

2018-09-19 10:33

Rozmawia Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 38/2018, str. IV

Z ks. dr. Wojciechem Sadłoniem, dyrektorem Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Warszawie, rozmawia Andrzej Tarwid

Artur Stelmasiak
Prof. Witold Zdaniewicz (1928-2017

Andrzej Tarwid: – 25 września Instytutowi Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) zostanie nadane im. ks. prof. Witolda Zdaniewicza. Jaką rolę w powstaniu i rozwoju ISKK odegrał zmarły rok temu Kapłan?

Ks. Dr. Wojciech Sadłoń: – Rola ks. prof. Zdaniewicza jest kluczowa i wyjątkowa w historii Instytutu. Jest on bowiem nie tylko inspiratorem jego powstania, ale i jego twórcą. Był też pierwszym dyrektorem Instytutu. Można więc powiedzieć, że to dzięki wiedzy i zaangażowaniu ks. Zdaniewicza udało się stworzyć instytucję, która wykorzystuje warsztat naukowy m.in. na potrzeby Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Praktyki religijne młodzieży

2018-09-19 10:25

Ks. Krzysztof Pawlina
Niedziela Ogólnopolska 38/2018, str. 34

Opinie o polskiej młodzieży są dziś podzielone. Zresztą sami młodzi ludzie nie bardzo wiedzą, jacy są. Oko socjologa pozwala jednak dostrzec pewne zmiany, które zachodzą wśród młodego pokolenia.
Podstawą do naszkicowania portretu polskiej młodzieży jest badanie, które pod koniec 2016 r. przeprowadziła Fundacja Centrum Badań Opinii Społecznej w 82 dziennych szkołach ponadgimnazjalnych

EdNurg/fotolia.com

Przyznanie się do wiary nie zawsze jest łatwe. Tym bardziej dla ludzi młodych. Niemniej jednak łatwiej się przyznać do wiary niż ją praktykować. Ale „wiara bez uczynków martwą jest” – przypomina św. Paweł. Co się dzieje z młodą generacją Polaków w kwestii praktykowania wiary?

Od połowy lat 90. XX wieku obserwuje się stopniowy spadek poziomu uczestnictwa młodzieży w Mszach św., nabożeństwach i innego rodzaju wydarzeniach religijnych. Obecnie co najmniej raz w tygodniu uczestniczy w nich 40 proc. badanych uczniów. 20 lat temu było to 62 proc. W praktykach religijnych nigdy nie bierze udziału 29 proc. młodych ludzi, a 21 proc. robi to kilka razy w roku.

Zasadniczo istnieje wyraźny związek między deklarowaną postawą wobec wiary a udziałem w praktykach religijnych. Osoby praktykujące określają się też częściej jako wierzące. Pojawiło się jednak pewne zjawisko, które można nazwać „wiarą bez praktyki”. Chodzi tu o osoby, które deklarują się jako głęboko wierzące, a nie uczestniczą w praktykach religijnych (10 proc.).

Kolejną nowością, którą ukazują badania, jest fakt spadku religijności dziewcząt. One zawsze odznaczały się większą gorliwością zarówno w autodeklaracji wiary, jak i w praktykach. Obecnie brak zaangażowania w praktyki religijne deklaruje 28 proc. dziewcząt, w 2013 r. było to 19 proc.

Pewne zmiany religijności zachodzą również w przypadku młodzieży mieszkającej w większych miastach i na wsi. Młodzi z większych aglomeracji częściej określają się jako niewierzący, natomiast młodzież żyjąca na wsi coraz częściej zaniedbuje praktyki religijne. W ciągu ostatnich 3 lat odsetek osób nigdy w nich nieuczestniczących wzrósł na wsi z 17 proc. do 24 proc.

Obecnie na lekcje religii uczęszcza 75 proc. uczniów ostatnich klas ponadgimnazjalnych. To niemało, choć poziom ten jest niższy niż w 2013 r. (89 proc.), różnica wynosi więc 14 punktów procentowych. Największy spadek odsetka uczniów uczestniczących w lekcjach religii odnotowano w liceach ogólnokształcących – 17 punktów procentowych w stosunku do 2013 r. Lepsza sytuacja jest w technikach, gdzie spadek ten wynosi 13 punktów procentowych. Poziom uczestnictwa w lekcjach religii ściśle wiąże się z miejscem zamieszkania. Młodzi mieszkający na wsi chodzą na religię niemal powszechnie (85 proc.). Współczynnik ten obniża się natomiast wraz z wielkością miasta i spada do wartości poniżej 50 proc. w największych ośrodkach. Dwie piąte młodzieży (40 proc.) uważa, że lekcje religii są ciekawe, i deklaruje, że chodzi na nie z ochotą. Opinię krytyczną – że lekcje religii są nudne i nic ważnego się na nich nie dzieje – podziela co piąty uczeń (22 proc.). Pozostali (38 proc.) uważają, że lekcje religii niczym się nie wyróżniają – „są jak każda inna lekcja”.

W omówieniu religijności młodego pokolenia Polaków warto wziąć pod uwagę jeszcze jedno zjawisko. Dotyczy ono rodziców. Zmniejsza się bowiem odsetek młodzieży deklarującej, że rodzice wymagają od niej chodzenia do kościoła. Zmiany na tym polu są poważne. W porównaniu z 2013 r. zmniejszył się on o 9 punktów procentowych, z 2008 r. – o 18 punktów procentowych, a z 1998 – aż o 22 punkty procentowe.

W kwestiach wiary i praktyk religijnych coś się zatem zmienia nie tylko w samej młodzieży, lecz także w jej domach. Być może zmieniają się postawy i poglądy rodziców albo też rodzice stawiają swoim dzieciom coraz mniejsze wymagania w kwestii wiary.

Odwiedźmy zatem rodziny badanej młodzieży i posłuchajmy, co mówią o swoim domu i szkole. O tych sprawach – w kolejnym odcinku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i społeczeństwie

2018-09-25 11:42

lk / Płock (KAI)

Dobro dzieci i młodzieży jest dla Kościoła najważniejsze. Stanowisko Kościoła w tej kwestii jest jednoznaczne i niezmiennie: zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i społeczeństwie – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik podczas spotkania z dziennikarzami przed 380. zebraniem plenarnym Episkopatu Polski, które rozpoczęło się we wtorek w Płocku. Prewencja nadużyć seksualnych wobec małoletnich ma być jednym z głównych tematów dwudniowych obrad biskupów.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Obrady Episkopatu odbędą się w Płocku po raz pierwszy w historii zebrań plenarnych biskupów w Polsce. – To wydarzenie historyczne, nigdy wcześniej w historii naszego lokalnego Kościoła takie spotkania nie było – podkreśliła Elżbieta Grzybowska, rzeczniczka diecezji płockiej.

Biskupi zbierają się w Płocku w związku z obchodzonym w tym roku jubileuszem 450. rocznicy śmierci św. Stanisława Kostki, który urodził się w Rostkowie, właśnie na terenie diecezji płockiej. Główną kwestią poruszaną podczas zebrania plenarnego będzie duszpasterstwo młodzieży w Polsce przed październikowym XV Zgromadzeniem Plenarnym Biskupów w Rzymie, które zajmie się właśnie kwestią młodego pokolenia, jego wiary i rozeznawania powołania.

„Kościół w Polsce z jednej strony może coś ofiarować Kościołowi w świecie, a z drugiej strony może się uczyć od Kościoła powszechnego” - powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Kwestie tematyczne, które zostaną następnie przedstawione na Synodzie, w Płocku omówią polscy delegaci na zgromadzenie w Rzymie: abp Stanisław Gądecki będzie mówił o zagadnieniu postnowoczesności w odniesieniu do młodzieży, bp Marek Solarczyk przedstawi kwestie edukacji i wychowania młodego pokolenia, abp Grzegorz Ryś poruszy temat nowej ewangelizacji, a bp Marian Florczyk opowie o roli sportu w życiu młodych.

Rzecznik KEP zaznaczył, że te tematy nie muszą wyczerpywać zagadnień, jakie poruszy polska delegacja na Synodzie Biskupów. Na płockim zebraniu biskupów być może ta lista zostanie uzupełniona o dodatkowe tematy.

Biskupi po raz kolejny zastanowią się nad stanem przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Panamie w styczniu 2019 r. Delegacja z Polski będzie najliczniejszą europejską grupą (ponad 3 tys. osób.) wybierającą się na ŚDM.

Drugim tematem zebrania plenarnego w Płocku będzie duszpasterstwo rodzin omawiane w kontekście Światowego Spotkania Rodzin, które odbyło się w sierpniu w Dublinie. O tych sprawach będą mówić nowy przewodniczący Rady ds. Rodziny bp Wiesław Śmigiel oraz ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.

„Duszpasterstwo rodzin jest priorytetem działalności Kościoła katolickiego – nie od dziś lub od kilku lat, ale od zawsze. Ta kwestia pojawia się na zebraniach plenarnych Episkopatu bardzo często, szczególnie w czasie, kiedy Kościół chce być pomocą w przygotowaniu do małżeństwa i przeżywaniu małżeństwa, ale też w sytuacjach trudnych” – zapewnił ks. Rytel-Andrianik.

Jednym z głównych tematów ma być też prewencja nadużyć seksualnych wobec małoletnich. Tę kwestię będzie referował prymas Polski abp Wojciech Polak jako przewodniczący Komisji Duchowieństwa. Odniesie się on m.in. do pracy Centrum Ochrony Dziecka i koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży o. Adama Żaka SJ.

„Dobro dzieci i młodzieży jest dla Kościoła najważniejsze. Stanowisko Kościoła w tej kwestii jest jednoznaczne i niezmiennie. Księża biskupi napisali o tym w 2013 roku i teraz to powtarzają: zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i społeczeństwie” – podkreślił rzecznik Episkopatu.

Ponadto na zebraniu KEP poruszone zostaną sprawy duszpasterstwa Polonii oraz inicjatywy Caritas Polska, świętowane też będzie 50-lecia Biura Prasowego Konferencji Episkopatu Polski. Biskupi podejmą też m.in. sprawy liturgiczne i dokonają wyborów do gremiów KEP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem