Reklama

Piękne i… trudne początki

2017-10-25 12:07

Ks. Robert R. Kufel
Edycja zielonogórsko-gorzowska 44/2017, str. 4

Archiwum Diecezjalne w Zielonej Górze
Budynki WSD w Gorzowie

Po zakończeniu drugiej wojny światowej należało zorganizować struktury Kościoła katolickiego na Ziemiach Odzyskanych. W wyniku porozumień ówczesnych władz kościelnych i państwowych powstała m.in. Administracja Apostolska w Gorzowie, obejmująca swym obszarem 3 terenu państwa polskiego. Na jej czele stanął administrator apostolski ks. dr Edmund Nowicki, późniejszy biskup gdański. Jednym z palących problemów, jakimi musiał zająć się ks. Nowicki, było zapewnienie społeczeństwu wystarczającej liczby duszpasterzy

Ksiądz Administrator zwrócił się z apelem do zakonów i biskupów w Polsce o przysłanie na tereny administracji kapłanów do pracy duszpasterskiej. Chociaż zgłosiło się ponad 100 księży, jednak była to pomoc niewystarczająca. Żeby zapewnić normalne funkcjonowanie życia duchowego w parafiach, potrzeba było jeszcze ok. 300 kapłanów.

Poszukiwanie

Ks. Nowicki zdawał sobie sprawę z tego, że aby stworzyć podwaliny normalnego rozwoju organizacji życia religijnego i parafialnego w administracji, niezbędne jest posiadanie własnego seminarium duchownego, które będzie formować nowych kapłanów. Myśl utworzenia wyższego seminarium duchownego nie opuszczała go ani na chwilę. Ponadto powołanie do istnienia seminarium – jego zdaniem – „usunie problem dorywczości obsługi duszpasterskiej” i będzie w świadomości ludzi znakiem pełnej obecności Polski na Ziemiach Odzyskanych.

W „Orędziu arcypasterskim” z dnia 27 sierpnia 1947 r. poinformował kapłanów i wiernych o decyzji otwarcia w październiku tego roku Wyższego Seminarium Duchownego w Gorzowie. Uroczystego poświęcenia gmachu Wyższego Seminarium Duchownego pw. Chrystusa Króla w Gorzowie przy ul. Warszawskiej (nr 38, 40, 42, 44) dokonał 26 października 1947 r. kard. August Hlond. W tym też dniu odbyła się pierwsza inauguracja roku akademickiego. W czasie uroczystej akademii ks. Nowicki powiedział m.in.: „Seminarium to powstało z bólu serc polskich, tęskniących za kapłanem. Jest ono koniecznością chwili, gdyż dziś jeszcze są takie tereny, gdzie wierni już od 2 lat nie widzieli kapłana”. Przemówienie wygłosił również Ksiądz Prymas, który wyraził radość z otwarcia seminarium, podziękował Księdzu Administratorowi w imieniu Papieża i Episkopatu za jego pracę na terenie administracji.

Reklama

Organizacja

Zajęcia dydaktyczne rozpoczęły się 4 listopada. Obowiązków profesorskich podjęło się 5 kapłanów ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo. Tworzyli oni jednocześnie zarząd seminarium i grono pedagogiczne. Byli to: rektor ks. dr Gerard Domogała CM, prokurator ks. dr Antoni Baciński CM, ojciec duchowny ks. Izydor Ździebło CM oraz wykładowcy ks. mgr Gerard Dogiel CM i ks. mgr Leon Świerczek CM. W okresie 5-letniego funkcjonowania seminarium w Gorzowie grono pedagogiczne poszerzyło się o ośmiu nowych wykładowców.

Z roku na rok powiększała się liczba alumnów, profesorów i zajmowanych budynków. Wiosną 1948 r. władze państwowe przydzieliły seminarium dalsze budynki przy ul. Warszawskiej (nr 36) i przy ul. Ogrodowej (nr 8; w 1949 r. nr 7; w 1950 r. nr 6). W chwili otwarcia seminarium (13.10.1947 r.) było 28 alumnów, natomiast w dniu poświęcenia i pierwszej inauguracji – 42. Pierwszy rok ukończyło 41 alumnów. Z roku na rok liczba alumnów zwiększała się.

W pierwszych latach istnienia seminarium kandydaci zgłaszali się z całej Polski. Najwięcej pochodziło z rodzin, które przybyły na Ziemie Odzyskane z polskich terenów wschodnich. Byli to ludzie starsi wiekiem, dojrzali, niejednokrotnie uczestnicy ostatniej wojny.

Życie

W seminarium kwitło życie. Organizowano akademie, zebrania naukowe, imprezy artystyczne, rozrywkowe. Powstała aktywnie działająca Sodalicja Mariańska. Każdego roku wystawiano jasełka, misteria paschalne, sztuki teatralne. Ks. mgr Świerczek CM zorganizował chór, który również występował poza murami uczelni. Alumni pomagali proboszczom w pracy duszpasterskiej.

Jednym z najradośniejszych momentów, jakie przeżyło seminarium, były święcenia kapłańskie alumnów, którzy od trzeciego roku rozpoczęli studia w Gorzowie. Były to pierwsze święcenia kapłańskie w katedrze w Gorzowie (29.06.1951 r.). Sześciu diakonów otrzymało święcenia kapłańskie z rąk metropolity poznańskiego abp. Walentego Dymka.

Wraz z objęciem rządów w diecezji gorzowskiej przez ks. inf. Zygmunta Szelążka (15.03.1952 r.) seminarium rozpoczęło nowy etap w historii. W gmachu uczelni było bardzo tłoczno; część alumnów mieszkało w domu parafialnym przy kościele pw. Świętego Krzyża. Z powodu wzrostu liczby alumnów, z jednoczesnym brakiem lokalowym, staraniem ks. Szelążka przeniesiono część seminarium do Paradyża. Uczelnia duchowna przeszła z systemu studiów z 5 na 6 lat. Pierwsze 2 lata studiów przeniesiono do Paradyża jako Wydział Filozoficzny, a ostatnie pozostawiono w Gorzowie jako Wydział Teologiczny. Seminarium przyjęło nową nazwę: Diecezjalne Seminarium Duchowne – Wydział Filozoficzny w Gościkowie-Paradyżu oraz Diecezjalne Seminarium Duchowne – Wydział Teologiczny w Gorzowie.

Połączenie

Na początku roku akademickiego 1961/62 całe seminarium znów zostało połączone i wszystkie roczniki alumnów znalazły się w jednym miejscu – w Gościkowie-Paradyżu. Należy zaznaczyć, że w historii istnienia seminarium (poza rokiem erekcji) nie było takiego spadku liczby powołań, jaki nastąpił po połączeniu uczelni. Na rozpoczęcie roku akademickiego było tylko 67 kleryków. Na taki stan rzeczy wpłynął także fakt przebywania w tym czasie w wojsku 40 alumnów.

Historia seminarium od 1961 r. charakteryzowała się dużym spadkiem powołań kapłańskich. Okres ten przypadł na czasy Soboru Watykańskiego II, reform soborowych oraz prób poszukiwania nowych metod nauczania i duszpasterstwa w Kościele. Reformy dotyczyły także problematyki nauczania i wychowania seminaryjnego. Został opracowany i wprowadzony w życie nowy program studiów seminaryjnych, który ograniczył liczbę wykładów na korzyść samodzielnej pracy naukowej. Zwróconą uwagę na praktyczny i duszpasterski wymiar wychowania seminaryjnego.

W związku z nowym „duchem” i „tchnieniem” soborowych reform w seminarium urządzano zebrania i odczyty naukowe, na które zapraszano znanych specjalistów z różnych dziedzin nauki i życia. 18.03.1967 r. paradyską uczelnię odwiedził ks. Agostino Casaroli – podsekretarz stanu dla nadzwyczajnych spraw Kościoła. 28.04.1971 r. gościł kard. Franz König – arcybiskup Wiednia. Klerycy wyjeżdżali na sympozja naukowe do Lublina, Poznania, Wrocławia. Brali także udział w czuwaniach modlitewnych na Jasnej Górze. Uczęszczali na projekcje filmowe do jordanowskiego kina oraz oglądali wartościowe filmy, sprowadzane do Paradyża.

Od 1966 r. alumni starszych roczników w ramach akcji budzenia powołań wyjeżdżali do różnych parafii. W 1969 r. powołano Seminaryjny Zespół Powołaniowy, który odpowiadał za akcję powołaniową w diecezji. Regularne wyjazdy alumnów w celu budzenia powołań zostały nazwane „niedzielą powołań”.

Remonty W latach 1964-69 na wielką skalę podjęto prace rewaloryzacyjne w Paradyżu, zmierzające do gruntownego zabezpieczenia statyki i przywrócenia pierwotnego wyglądu całego zabytkowego obiektu.

Odnowione seminarium w dniach 23-24 czerwca 1971 r. gościło w swych murach 58 biskupów zgromadzonych na 126. Sesji Plenarnej Episkopatu Polski. Zarówno gospodarz bp Wilhelm Pluta, jak i rektor uczelni ks. Dogiel CM mieli wielką satysfakcję, gdy „wszyscy biskupi powtarzali, że jest to najpiękniejsze seminarium w Polsce”.

15 września 1971 r., po 24 latach pracy w gorzowskim seminarium (w tym 18 lat jako rektor), ks. Dogiel CM powrócił do Instytutu Księży Misjonarzy w Krakowie, gdzie wykładał filozofię. Nowym rektorem został ks. dr Teofil Herrmann CM, dotychczasowy rektor i wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Gdańsku.

Wyższe Seminarium Duchowne nigdy nie zawiodło w pokładanych w nim nadziei. Stało się prestiżową uczelnią na Ziemiach Odzyskanych, pielęgnując w alumnach gorącą miłość do Boga, Kościoła i Ojczyzny. Plurimos annos!

Tagi:
historia seminarium Gorzów Wielkopolski

Za cud Papieża i cud nad Wisłą

2018-08-08 10:15

Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 28-29

Powstające na polach Bitwy Warszawskiej sanktuarium św. Jana Pawła II będzie wyjątkowym miejscem. I choć z pędzącej autostrady widać już mury nowej świątyni, to do ukończenia budowy jest jeszcze długa droga

Magdalena Kowalewska
Izba pamięci poświęcona św. Janowi Pawłowi II. Znajdują się tutaj pamiątki po Papieżu Polaku

W sierpniu 1920 r. wydawało się, że nadciągający na Warszawę bolszewicy o mały włos nie dostaną się „na Zachód – przez trupa Polski do serca Europy”. Tak komunistyczne strategiczne plany określił szef rosyjskiego rządu Włodzimierz Lenin. Jednak starcie Wojska Polskiego z Armią Czerwoną i zwycięska Bitwa Warszawska, dowodzona przez marszałka Józefa Piłsudskiego, ocaliły polską niepodległość.

Dziś w Radzyminie, w miejscu Cudu nad Wisłą, uświęconym krwią Polaków, powstaje wotum wdzięczności za życie i pontyfikat św. Jana Pawła II oraz zwycięską bitwę.

100 lat od urodzin Papieża Polaka i Bitwy Warszawskiej

Świątynię budują darczyńcy z całej Polski i wierni z parafii św. Jana Pawła II. Poświęcenie kościoła zaplanowano na 2020 r. To nieprzypadkowy czas. Wtedy będziemy obchodzić 100. rocznicę urodzin Papieża Polaka oraz 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej.

Do erygowanej w 2011 r. przez abp. Henryka Hosera parafii w Radzyminie przyjeżdżają rzesze wiernych, nie tylko mieszkańcy Radzymina i okolic. W kaplicy obok powstającej świątyni doświadczają szczególnego wstawiennictwa św. Jana Pawła II. Modlą się przed relikwiami krwi Papieża Polaka, które w 2011 r. ofiarował kard. Stanisław Dziwisz. Przy powstającej świątyni znajdują się dwie izby pamięci. Jedna z nich poświęcona jest Bitwie Warszawskiej, druga – Papieżowi Polakowi. Można zobaczyć tutaj pamiątki po św. Janie Pawle II, m.in. jego buty, stułę czy piuskę, a także dary ofiarowywane Ojcu Świętemu podczas wizyt apostolskich oraz od pielgrzymów przybywających do Rzymu. Pamiątki przekazała parafii Watykańska Fundacja Jana Pawła II.

Zmowa milczenia

Papież Polak diecezję warszawsko-praską szczególnie zobowiązał do upamiętniania Bitwy Warszawskiej z 1920 r., która ocaliła Europę i świat przed zalewem bolszewizmu. Św. Jan Paweł II w homilii wygłoszonej w 1999 r. na warszawskiej Pradze podkreślił, że Radzymin to miejsce szczególnie ważne w naszej narodowej historii. „O wielkim Cudzie nad Wisłą przez dziesiątki lat trwała zmowa milczenia. (...)

Na nową diecezję warszawsko-praską Opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego narodu i całej Europy, które miało miejsce po wschodniej stronie Warszawy” – powiedział Ojciec Święty.

Proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Radzyminie ks. Krzysztof Ziółkowski w rozmowie z „Niedzielą” wspomina wizytę Papieża Polaka w czerwcu 1999 r. na Cmentarzu Poległych w Bitwie Warszawskiej. – Ojciec Święty spotkał się wówczas z kombatantami, żyjącymi jeszcze weteranami Bitwy Warszawskiej. Modlił się na grobach poległych. Powiedział, że składa hołd wdzięczności weteranom za to, że on mógł wzrastać w wolnej Polsce – opowiada ks. Ziółkowski.

Bitwa Warszawska, która ochroniła Polskę i Europę przed zalewem bolszewizmu, poprzedzona była żarliwą modlitwą narodu. W czerwcu 1920 r. Episkopat Polski na Jasnej Górze poświęcił cały naród Najświętszemu Sercu Jezusa i oddał go w opiekę Maryi Królowej Polski. Od pierwszych dni sierpnia odmawiano specjalne modlitwy w intencji polskiego zwycięstwa, a przed świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w formie nowenny podjęto ogólnopolską krucjatę modlitewną w intencji ojczyzny.

Modlący się naród doświadczył szczególnego wstawiennictwa Matki Bożej – wyprosił zwycięski Cud nad Wisłą. Dziś wierni na polach bitwy, w powstającym sanktuarium św. Jana Pawła II, także doświadczają wielu owoców modlitwy.

Wymodlili łaskę zdrowia

Doświadczają uzdrowienia – zarówno fizycznego, jak i duchowego. Wiele osób za wstawiennictwem św. Jana Pawła II wyprosiło tutaj łaskę zdrowia. – Pewna pani cierpiąca na nowotwór piersi przed operacją prosiła o modlitwę za wstawiennictwem Papieża Polaka. Uczestniczyła we Mszy św. z adoracją Najświętszego Sakramentu, Litanią do św. Jana Pawła II i ucałowaniem relikwii tego świętego. Odbyła również spowiedź z całego życia – opowiada ks. Ziółkowski. W ostatnim czasie przyjechała do parafii prosto ze szpitala onkologicznego na Ursynowie, aby podzielić się radosną informacją o tym, że nie ma komórek rakowych.

To jeden z wielu przykładów łaski fizycznego uzdrowienia za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. Rodzina Marty Piwko również doświadczyła interwencji tego wielkiego świętego Polaka. – Pan Bóg postawił na naszej drodze osobę, która podała mi numer do proboszcza powstającego w naszym rodzinnym mieście sanktuarium św. Jana Pawła II – opowiada kobieta. U jej męża zdiagnozowano nowotwór skóry. Lekarze mówili, że są przerzuty do węzłów chłonnych, a jego stan zdrowia jest ciężki. Potrzebna była operacja.

Małżeństwo uczestniczyło w adoracji Najświętszego Sakramentu i relikwii św. Jana Pawła II w radzymińskiej kaplicy. – Czułam bliskość Pana Jezusa wołającego o to, abyśmy Jemu powierzyli nasze życie i wszystko, czego doświadczamy – opowiada pani Marta. – Mąż, przytulając relikwie św. Jana Pawła II do swojego serca, prosił o ratunek. Ta modlitwa mocno nas podbudowała. Wróciliśmy do domu pełni nadziei, chociaż strach pozostawał. Wiedzieliśmy, że to, co nas spotyka, jest po to, aby zbliżyć się do Boga i w Nim szukać ratunku – relacjonuje kobieta.

Operacja przebiegła bez powikłań. Dwa tygodnie pobytu męża pani Marty w szpitalu były czasem nieustającej modlitwy całej rodziny, która doświadczyła wielu owoców zawierzenia się Bogu. W dniu operacji męża pani Marty jeden z kuzynów po wielu latach przystąpił do spowiedzi. – Dziś potrafimy cieszyć się każdą chwilą, kiedyś zastanawialiśmy się nad tym, co będzie za rok czy dwa. Dziękujemy Bogu za wszystko. Codziennie odmawiamy Różaniec i nie możemy się doczekać wspólnego świętowania niedzieli oraz uczestniczenia tego dnia całą rodziną we Mszy św. – opowiada pani Marta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przeor Jasnej Góry do pielgrzymów: to za mało mówić Bóg, honor, Ojczyzna

2018-08-15 11:22

it / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze trwają się główne uroczystości jednego z największych świąt maryjnych - Wniebowzięcia NMP. Tegoroczny odpust jest „dniem dziękczynienia” za wolną Polskę w setną rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości. O 8.00 na Mszy św. pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza zgromadzili się uczestnicy pieszych pielgrzymek, które przyszły z Warszawy. - Do tegorocznego biało-czerwonego pielgrzymowania, trzeba dołożyć jedno bardzo ważne staranie, aby Polska którą kocham, szanuję, za której niepodległość dziękuję, stała się faktycznie i konkretnie mieszkaniem Boga - mówił do pątników przeor Jasnej Góry.

Archiwum Jasnej Góry

O. Marian Waligóra przypomniał w kazaniu, że „w roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wyrażamy mocniej niż w innym czasie naszą troskę o Ojczyznę, o Polskę”. - Na różne sposoby, poprzez różne inicjatywy zewnętrzne dajemy temu wyraz, również w tegorocznym biało-czerwonym pielgrzymowaniu jasnogórskim - zauważył jasnogórski przeor. Podkreślił, że to nie wystarczy. - Do tego trzeba dołożyć jedno bardzo ważne staranie, aby Polska którą kocham, szanuję, za której niepodległość dziękuję stała się faktycznie i konkretnie mieszkaniem Boga, nie poprzez puste slogany, ale poprzez moją osobistą przemianę.

- To za mało mówić Bóg, honor, Ojczyzna. Chlubić się tym, że Polska jest zawsze wierna, Polonia Semper Fidelis, jeśli ja sam nie staram się być mieszkaniem Boga – wołał o. Przeor. Dodawał: „Polska będzie niepodległa zawsze jeśli ja sam zrobię dobry użytek z mojej wolności”. - Tak było w czasie zaborów, Polacy potrafili robić dobry użytek z wolności i nie bali się przychodzić na Jasną Górę, która zawsze, nawet w czasie zaborów, była otwarta na strudzonego pielgrzyma - przypomniał o. Waligóra.

Podkreślał, że „potrzeba pracy nad sobą, wyczulenia na Boże oczekiwania, by stawać się podobnym do Maryi, być gotowym już tu na ziemi, jak Ona, oddać Bogu siebie i swoje serce”.

- Trzeba wielkiej pracy nad sobą, by Polska naprawdę stała się niepodległa przez moją przemianę - mówił kaznodzieja. Podkreślił, że to „od naszego nawracania się, którego wspaniałym obrazem jest pielgrzymowanie, od tego zależy odmiana oblicza tej ziemi”.

Przypomniał prorocze słowa Jana Pawła II, który wołał o odmianę oblicza polskiej ziemi. – To jest testament dla nas, przypomnienie o potrzebie przemiany naszych serc, potrzebę oddania się Duchowi Świętemu – powiedział jasnogórski przeor. Zauważył, że to nie przypadek, że w setną rocznicę odzyskania niepodległości w Kościele w Polsce przeżywamy Rok Ducha

- My też możemy jak Maryja zamieszkać w Bogu. To jest wielka nadzieja serca człowieka wierzącego, które kontempluje wyniesienie Maryi i widzi w Niej jasny znak nieba. To jest nadzieja pielgrzyma, który przychodzi tutaj do Maryi, by doświadczyć bliskości nieba i tym niebem chce dzielić się z innymi – powiedział o. Waligóra. - Stać się tu i teraz mieszkaniem dla Boga, by kiedyś w wieczności w nim zamieszkać, to jedno z najpiękniejszych zadań i wyzwań dla człowieka wierzącego – podkreślał kaznodzieja.

- Tyle wypowiedzianych modlitw, tyle śpiewu, życzliwości okazywanej i otrzymywanej, na ile to otworzyło moje serce na Boga czy zapragnęłam być choć na chwilę, jak Maryja, mieszkaniem dla Boga? - pytał jasnogórski przeor.

Wyraził przekonanie, że pielgrzymowanie „na pewno wyda owoce choć może tego jeszcze nie widzimy, bo jest zmęczenie, ale patrząc na Maryję radujmy się darem zamieszkania w Bogu”.

- Rozpalajmy nasze serca tęsknotą za niebem, bo po to tu przyszliśmy do Maryi. Jesteśmy tu, by wpatrywać się w Nią, czerpać z Jej bliskości siły, po to by stawać się, już tu na ziemi, mieszkaniem dla Boga – mówił kaznodzieja. Zauważył, że „łatwo jest być mieszkaniem dla Boga przez te pięć, czy dziesięć dni na pielgrzymim szlaku. - Nasza serdeczność, rozmodlenie pięknie o tym świadczyły. Teraz postarajmy się coś z tych pięknych, budujących postaw zabrać do naszej codzienności. Niech pielgrzymowanie zaowocuje w moim sercu, w rodzinie, we wspólnocie, w mojej Ojczyźnie, Europie i całym świecie – podkreślał o. Marian Waligóra.

W pięciu pieszych pielgrzymkach z samej tylko Warszawy przyszło na Jasną Górę w sumie 12 tys. 570 osób. Były to: 307. Warszawska Pielgrzymka Piesza, przyszło w niej ponad 6 tys. osób, 38. Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna, w której dotarło 3 tys. 950 pątników, Grupy „17-ste” Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej z liczba 1,6 tys. osób, 27. Pielgrzymka Niepełnosprawnych, w której przyszło 620 wiernych i 35. Praska Pielgrzymka Rodzin z liczbą 400 osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kanada: biskupi stawiają na opiekę paliatywną

2018-08-16 19:09

vaticannews.va / Ottawa (KAI)

W dobie zalegalizowanego wspomaganego samobójstwa i eutanazji opieka paliatywna musi pozostać jasno wyróżniona jako forma opieki, która zwraca uwagę na potrzeby i godność osoby aż do naturalnego końca jej życia. To oświadczenie Konferencji Episkopatu Kanady wpisuje się w dyskusję na temat ustawy o rozwijaniu struktur opieki paliatywnej w tym kraju.

maxlkt/pixabay.com

Biskupi wskazali, że postawą chrześcijańską jest leczenie chorych, ofiarne służenie potrzebującym, bycie świadkami nienaruszalnej godności oraz bronienie ludzkiego życia na każdym jego etapie. Mimo legalizacji eutanazji i wspomaganego samobójstwa Kościół pozostaje zdecydowanie przeciwny tym praktykom – podkreślili hierarchowie.

Wątpliwości w sprawie ustawy o legalizacji eutanazji w Kanadzie zgłaszali już niektórzy prawnicy wkrótce po jej zatwierdzeniu przez Senat w 2016 r. Dziś niektóre z tych uwag znów się pojawiły po skandalu, do jakiego doszło w jednym ze szpitali, gdzie nieuleczalnie choremu Rogerowi Foleyowi, zamiast opieki domowej personel zaproponował wspomagane samobójstwo.

Biskupi wyraźnie podkreślili różnicę między eutanazją a opieką paliatywną i jednoznacznie wskazali, że praktyki celowo kończące życie pacjenta nie mogą znaleźć się w nowych programach opieki paliatywnej. Jest to centralny punkt filozofii tego rodzaju opieki i to fundamentalne rozgraniczenie musi być utrzymane – wskazali hierarchowie.

Z oświadczenia dowiadujemy się również, że Kościół w Kanadzie za pośrednictwem parafii zamierza uświadamiać społeczeństwo w kwestii opieki paliatywnej, rozpowszechniając materiały na ten temat. W tym celu współpracuje z wieloma stowarzyszeniami medycznymi i instytutem bioetyki. Podkreślono również integralną wizję opieki paliatywnej, która zakłada troskę o chorego na poziomie zarówno fizycznym, jak i emocjonalnym i duchowym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem