Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Nie wystarczy wiedzieć, jak się tworzy Tweet

2017-10-31 11:27

Z o. Federico Lombardim SJ – byłym rzecznikiem Stolicy Apostolskiej – rozmawia Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 10-11

Magdalena Kowalewska
Rzecznicy – od lewej: ks. Paweł Rytel-Andrianik – rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Józef Kloch – były rzecznik KEP, o. Federico Lombardi SJ – były rzecznik Stolicy Apostolskiej i ks. Przemysław Śliwiński – rzecznik Archidiecezji Warszawskiej

MAGDALENA KOWALEWSKA: – Jak były rzecznik Watykanu czuje się z kolejnym tytułem doktora honoris causa, tym razem przyznanym przez władze Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie?

O. FEDERICO LOMBARDI SJ: – Czuję się członkiem wspólnoty, która studiuje, poszukuje i przekazuje wiedzę. Uniwersytet to wspólnota profesorów i studentów, osób, które poszukują razem. Ja sam nauczyłem się bardzo dużo od młodych ludzi, od studentów i od znacznie młodszych ode mnie kolegów. Sami profesorowie czują się młodzi i dynamiczni, kiedy odpowiadają na pytania i problemy młodych ludzi, które zmieniają się z czasem. Studenci patrzą znacznie do przodu, potrzebują zatem doświadczenia osób starszych, profesorów, którzy pozostają w dialogu z młodymi. Fakt, że zostałem w pewien sposób włączony w tę wspólnotę, daje mi odwagę do podzielenia się ze studentami swoim doświadczeniem posługi w Kościele i współpracy z papieżami. Wielu rzeczy uczę się od młodych, np. w kwestii nowych technologii, ale mam im do przekazania pewne doświadczenie dotyczące wartości, w które wierzyłem. Mogę dać świadectwo. Jako włączony we wspólnotę tego uniwersytetu czuję się zobowiązany, aby dać świadectwo, które może być wkładem w przyszłość studentów.

– Tytuł ten został przyznany Ojcu za „wiarygodne zaangażowanie w komunikacji społecznej trzech papieży i Kościoła”. Jak ta służba wyglądała na co dzień? Św. Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek to przecież trzy zupełnie inne osobowości.

– Przede wszystkim wykonywałem swoją posługę w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej. Była to służba na dwóch frontach. Z jednej strony była to służba dla papieża, aby on mógł dobrze zrealizować swoje zadanie, aby jego przesłanie mogło dotrzeć do świata najszerzej jak to możliwe. A z drugiej – służba wobec kolegów dziennikarzy, którzy, by dobrze wypełnić swoją misję, potrzebują materiałów i informacji, a często także pomocy w zrozumieniu nauczania czy dokumentów. I ja próbowałem czynić to wszystko podczas pontyfikatów trzech papieży, którzy byli różni. Różne były też postawy dziennikarzy wobec papieży i co z tego wynikało – różne rodzaje mojej pomocy. Postawa dziennikarzy wobec Jana Pawła II wyrażała się w podziwie dla jego wielkiej osobowości; Papież Polak zyskał ich wielki szacunek. Z mojej strony była to zatem posługa o charakterze bardziej technicznym. Inaczej rzecz się miała podczas pontyfikatu Benedykta XVI – moja posługa polegała na pomocy dziennikarzom w zrozumieniu i przybliżeniu pozytywnych intencji i głębi jego nauczania. Wiele było sytuacji trudnych, w których postawa dziennikarzy nie była pozytywna czy była wręcz nieprzyjazna, pełna uprzedzeń. Mieliśmy także momenty kryzysów, np. dotyczących przestępstw seksualnych, ale były również inne, jak np. zniknięcie dokumentów itd. A zatem było więcej do zrobienia, aby pomóc zrozumieć aspekty pozytywne. A na koniec – aby zrozumieć sens papieskiej rezygnacji, która była aktem wielkiej wagi historycznej i kiedy się wydarzyła, musiała być wyjaśniona.
Obecny papież Franciszek ma umiejętność komunikowania i rozumienia, co jest widoczne od początku pontyfikatu. Jednak także w jego przypadku trzeba pomóc zrozumieć znaczenie jego nowego sposobu działania i postawy, a także zinterpretować i wyjaśnić zmiany stylu życia, który nie był zmianą misji papieża, ale wyrazem jego osobowości. Chodzi także o pomoc w zrozumieniu sposobu podejścia, które ma przede wszystkim charakter pastoralny w ujęciu problemów, a mniej kulturowy i doktrynalny. Trzeba było wyjaśnić, że to nie był znak sprzeciwu, ale coś pozytywnego właśnie dla misji Kościoła, coś, co pokazuje bliskość Boga wobec człowieka. I to właśnie w przypadku pontyfikatu Franciszka było zadanie specyficzne.

– Wiele się mówi o fake newsach, które coraz częściej pojawiają się w mediach. To zjawisko postanowił przeanalizować papież Franciszek. Tematem przyszłorocznego – 52. Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu będą słowa: „Prawda was wyzwoli. Fake news a dziennikarstwo pokoju” . Jak sobie radzić z fake newsami?

– Fake news to jeden z negatywnych aspektów komunikacji w dzisiejszym świecie, w sieci i w mediach społecznościowych. Przesłania Franciszka na Światowe Dni Środków Społecznego Przekazu pokazują nowe możliwości komunikacji. Wiele orędzi ostatnich lat zaprasza do tego, aby pozytywnie wykorzystać sieć. Teraz zaczyna się mówić także o aspektach negatywnych, bo jest ich wiele. Nie tak dawno Ojciec Święty poświęcił swoje przemówienie tematowi godności dziecka w świecie cyfrowym („child dignity in the digital world”), ponieważ istnieje ryzyko w kwestii ochrony najmniejszych w świecie cyfrowym. Trzeba, abyśmy jako nie tylko chrześcijanie, ale też jako mężczyźni i kobiety naszego czasu zrozumieli problemy, które stawia sieć. Te problemy są wielkie ze względu na wiele zjawisk, ale także ze względu na demokrację. Dlatego dobra informacja jest ważna, ponieważ także my uczestniczymy w życiu wspólnoty cywilnej. Nie możemy głosować dobrze, jeśli jesteśmy oszukiwani w kwestii rzeczywistości naszego kraju. Wielokrotnie w ostatnich latach mieliśmy do czynienia, także na poziomie międzynarodowym, z problemami manipulacji opinią przy pomocy fałszywych wiadomości. Dzisiaj sieć to coś więcej niż propaganda w przeszłości; prowadzi do manipulacji i zamieszania, w którym trudno zrozumieć, co jest prawdą. Jak zatem sami mamy się poruszać w przestrzeni medialnej? Słusznie Papież mówi, abyśmy byli uważni, bo to jest dzisiejszy problem.
A jak walczyć z fake newsami? To nie jest rzecz, którą Papież napisze nam w orędziu. Tego musimy poszukiwać w dzisiejszym świecie przy pomocy studium, formacji, z odpowiedzialnością, ze świadomością, że musimy zweryfikować informacje, zanim zaczniemy działać. Nie możemy wierzyć zbyt łatwo. Potrzebna jest edukacja profesjonalna i moralna użytkownika sieci. Sam przekazuję relacje, które są podawane we wspólnotach sieci, na temat, jak bronić się przed fake newsami.

– W jaki sposób duchowni i instytucje kościelne powinni współpracować z przedstawicielami mediów? Jak odpowiadać na trudne pytania? – bo przecież Kościół nie może się zamknąć na te problemy.

– To bardzo ważne. W poprzednich latach Papież mówił już o tym w swoich przemówieniach na temat narzędzi komunikacji. Kościół jest komunikujący, dlatego że misją Kościoła jest głoszenie, głoszenie Ewangelii. Chodzi tu o komunikację, przekaz Ewangelii na różne sposoby. Przy pomocy słowa, przykładu, ale także mediów, które kultura naszego czasu nam ofiarowuje. Z natury jesteśmy komunikującymi. Oczywiście, musimy to czynić odpowiedzialnie i z dojrzałością naszego czasu. Musimy komunikować, pamiętając, jakie są wartości istotne komunikacji i co musimy komunikować. Musimy mówić o jednoczeniu, pojednaniu, miłości – zadaniu pozytywnym społeczeństwa. Ważne jest mówienie prawdy wobec innych, poszanowanie godności innych. I nie możemy zniechęcać się z powodu faktu, że w świecie, w którym żyjemy, jest tendencja do zaprzeczania tym wartościom. Taka jest zawsze historia, zawsze dwuznaczna. Istnieje dobro i zło. Trzeba znaleźć sposób, by wprowadzić aspekty pozytywne, tak aby w tej walce, która toczy się w całej historii, uczynić wszystko dla rozwoju pozytywnego.

– Uzyskał Ojciec dyplomy z filozofii i matematyki, a nie z nauk o komunikowaniu. W momencie wyboru kard. Karola Wojtyły na następcę św. Piotra przyszły rzecznik pracował w dwutygodniku „La Civilt? Cattolica”, potem na stanowisku dyrektora generalnego Radia Watykańskiego oraz Watykańskiego Ośrodka Telewizyjnego (CTV). W latach 2006-16 był Ojciec dyrektorem Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. Przeszło Ojcu kiedyś przez myśl, że będzie odpowiadał za komunikację Watykanu? Co z perspektywy tych doświadczeń może tak doświadczony człowiek mediów powiedzieć młodym adeptom polskiego dziennikarstwa?

– Radzę im, aby nigdy się nie zniechęcali, ale równocześnie by nie pozostawali zbyt zafascynowani nowością technologiczną, lecz by kontynuowali pracę w refleksji nad tym, jakie znaczenie ma komunikacja. A także aby mieli podejście i postawę w poznaniu argumentów kogoś, kto mówi. Jeśli chcesz mówić o Kościele w świecie mediów społecznościowych, musisz wiedzieć, co to jest Kościół, jaka jest jego misja, kim jest Jezus Chrystus. Nie wystarczy wiedzieć, jak się tworzy tweet ze 140 znakami i jak się zamieszcza piękne zdjęcie do tego tweeta. To nie wystarczy. Musisz znać istotę rzeczywistości, przesłania, które wiara ci daje, aby móc je komunikować. Martwię się o to, czy skupienie się na umiejętności technicznej nie zdominuje skupienia się na głębi i formacji w poznaniu pojęć koniecznych do komunikacji. Trzeba znaleźć równowagę, aby rozumieć nowe narzędzia i nowy język. Trzeba jednak także wiedzieć, czym jest moja wiara, aby móc ją komunikować. To zakłada również pracę, studium wiary, historii, teologii i filozofii oraz wielkich pytań mężczyzn i kobiet, aby przez dzisiejsze technologie dać właściwe odpowiedzi.

Tagi:
wywiad media

Domowy Kościół drogą do Pana Boga

2018-02-14 11:10

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 7/2018, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
Wiesława i Mirosław Bąkowie

Ks. Adam Stachowicz: – Na co dzień posługujecie w Ruchu Światło-Życie, a konkretnie w jego rodzinnej gałęzi. Macie od 36 lat doświadczenie wspólnego życia małżeńskiego, ale też ciągłej formacji osobistej i małżeńsko-rodzinnej. Jednocześnie działacie, pomagając szczególnie młodym małżonkom i rodzicom oraz przygotowującym się do zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego. Możecie więc dużo powiedzieć o rodzinie…

Wiesława i Mirosław Bąkowie: – Tak to prawda. Chociaż ciągle jesteśmy w drodze. Ciągle się uczymy poznawania woli Boga względem nas oraz poznajemy siebie nawzajem. Bardzo ważne jest jednak dla nas doświadczenie prawdy, że fundamentem rodziny jest małżeństwo. Tu się wszystko zaczyna, w tej maleńkiej „wspólnocie miłości i życia”.
Z perspektywy czasu wiemy, jak bardzo musieliśmy się napracować, czasem walczyć, aby nie zniszczyć w naszej relacji daru sakramentu małżeństwa. Ogromną pomocą była i jest dla nas formacja Domowego Kościoła. Poprzez codzienną modlitwę małżeńską, rozważanie słowa Bożego, dialog małżeński czy rekolekcje nieustannie odkrywamy piękno życia małżeńskiego.
Dzisiaj możemy powiedzieć z radością, że łączy nas miłość do Boga oraz względem siebie. Przeżywamy naszą relację jako wyjątkową i szczęśliwą. Nie możemy nie mówić o tym szczególnym prezencie otrzymanym od Pana Boga, dlatego pragniemy pomagać innym małżeństwom w zbliżeniu się do Boga, a przez to w budowaniu jedności małżeńskiej. Bo to właśnie na niej buduje się szczęśliwą rodzinę.
W Piśmie świętym Bóg mówi: „Opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem” (Ef 5,31) oraz „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1,28). Owoc miłości małżeńskiej we współpracy z łaską Boga Stworzyciela sprawia, że staje się rodzina. Miłość małżonków, mamy i taty, buduje szczęście domu rodzinnego. Pamiętamy pewne zajęcia socjoterapeutyczne z dziećmi. Na zadane pytanie: „Kiedy są najbardziej szczęśliwe?”, m.in. padła odpowiedź: „Kiedy mama i tata się całują, kiedy są blisko siebie. Wtedy wiem, że nic mi się złego nie może stać”. Jesteśmy przekonani, że tę prawdę o ważności relacji w małżeństwie trzeba przekazywać szczególnie młodym małżonkom oraz przygotowującym się do małżeństwa.

– Czyli determinacja do dzielenia się doświadczeniem wspólnej relacji w małżeństwie oraz bliskością Boga pochodzi z waszej z Nim osobistej relacji?


– Tak. Po pierwsze – jak powiedzieliśmy – spłata długu Bogu, który nas hojnie obdarował swoją miłością. Po drugie – wiemy, jak bardzo każdy człowiek pragnie szczęścia, jak każde małżeństwo pragnie szczęścia. Wiemy też, jak na pytanie o drogę do szczęścia świat, a w nim krzykliwe zło, podsuwa odpowiedzi nieprawdziwe i zwodnicze. Dlatego pragniemy mówić o tym, jakim szczęściem jest pięknie przeżyte małżeństwo i rodzina. Od 36 lat patrzymy i czujemy całym sercem, jak zmieniają się małżonkowie, którzy włączają się do wspólnoty Domowego Kościoła. Przychodzą ci, którzy mają się dobrze, aby wzmocnić relacje, posłuchać doświadczeń innych małżonków. Przychodzą do wspólnoty też ci, którzy cierpią, którzy ocierają się o salę sądową z rozpoczętym procesem rozwodowym. I widać, jak łaska wspólnej modlitwy wielu małżeństw, jak świadectwo tych, którzy mają wiele do powiedzenia o budowaniu jedności małżeńskiej kruszy w nich mury niechęci, jak zaczynają budować od nowa.
Mamy też od roku doświadczenie Dekanalnych Dni Skupienia dla małżonków, których inicjatorem jest ks. Tomasz Cuber, diecezjalny duszpasterz rodzin. Na taką małżeńską randkę przychodzą małżonkowie z różnym stażem małżeńskim. Tu małżonkowie mają czas dla siebie poprzez wspólną wymianę doświadczeń przy herbatce, tu jest czas na posłuchanie dobrych rad na szczęśliwe małżeństwo i czas na modlitwę z indywidualnym błogosławieństwem małżonków.

– Można więc śmiało powiedzieć, że wasze doświadczenie poparte jest częstą praktyką pracy z małżeństwami? Jak np. takie Dni Skupienia, jak to nazywacie: „randki małżeńskie”, przekładają się na wzajemne relacje biorących w nich udział?

– Słyszymy po takich spotkaniach wiele wspaniałych świadectw. Przywołam chociażby takie: „Jesteśmy 40 lat w sakramentalnym związku małżeńskim, ale taka randka przydarzyła nam się pierwszy raz. Wróciliśmy do domu bardzo umocnieni. Nasza relacja nabrała delikatnej, a jednocześnie takiej radosnej świeżości. Długo jeszcze wieczorem rozmawialiśmy o tym, co za nami i o tym, co przed nami. Nasze dialogowanie zakończyliśmy modlitwą za męża i za żonę. Postanowiliśmy takie modlitwy zdobyć dla naszych dzieci trwających z związkach małżeńskich” (Danusia i Krzysiek); „Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy być na takim spotkaniu. Budowało nas dosłownie wszystko. Każde słowo było na wagę złota. Świadectwa małżonków wzmocniły nas. Nasze zatroskanie o to, że w tak wielu sprawach sobie nie radzimy postanowiliśmy oddać Jezusowi. Już jesteśmy mocniejsi o te konkretne recepty na szczęśliwe życie małżeńskie. Nosiłam w sobie ranę po stracie dziecka, a teraz jestem przekonana, że Bóg tak chciał i – co więcej – ono jest szczęśliwe na wieki” (Kasia i Piotrek).

– Czemu w ostatnich latach tak dużo słyszymy o rodzinie? Państwo jako instytucja chce pomagać, szczególnie finansowo. Samorządy pokazują, że sprawa rodzin nie jest im obojętna. W Kościele od dawna intensywnie pokazuje się rodzinę jako podstawową wartość, wskazując nauczanie św. Jana Pawła II, który przekonywał: „rodzina Bogiem silna staje się siłą człowieka i całego narodu”…


– W adhortacji apostolskiej „Familiaris Consortio” św. Jan Paweł II pokazywał m.in. to, że rodzina jest drogą Kościoła i drogą narodu. Trwa więc walka o najwyższą stawkę. To jest być, albo nie być. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, tworząc Jasnogórskie Śluby Narodu, mówił niejednokrotnie, by nie pozwolono, aby zniszczono rodzinę, bo zginie naród.
Bogu dzięki i Maryi Królowej Polski za to, że w obliczu diabelskiego ataku na małżeństwo i rodzinę poprzez lansowaną deprawację, mocno przenikającą z Zachodu, budzimy się do walki o tę Bożą instytucję. To dobrze, że na wszelkie sposoby stawiamy zaporę złu, aby obronić małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, aby ochronić każde życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci. Bardzo mocno jesteśmy przekonani, że potrzeba integralnego działania na rzecz małżeństwa i rodziny.
Tu wspomnijmy słowa św. Teresy z Kalkuty, która do zebranych przedstawicieli instytucji państwowych i kościelnych mówiła: „Wy, kapłani, możecie czynić to, czego nie mogą uczynić władze państwowe. Urzędnicy, wy możecie uczynić to, czego nie uczynią kapłani. Razem możemy ratować rodzinę i świat. Nie czekajmy na jutro. Bierzmy się do pracy dzisiaj”. Okazją ku temu jest rozpoczynający się Powiatowy Rok Rodziny pod mocnym hasłem: „Rodzina. Nasza troska, nasz skarb”.

– Jesteśmy po inauguracji Roku Rodziny w powiecie ostrowieckim. Wy tu żyjecie. Czym dla was jest ten czas?

– Ta inicjatywa jest dla nas bardzo ważna. Z nadzieją patrzymy na ten rok. Wszyscy wiemy, jak bardzo rodzina potrzebuje dzisiaj wsparcia. Wsparcia potrzebują małżonkowie, rodzice, dzieci i młodzież. Myślimy i tego pragniemy, aby troska o rodzinę była wpisana w permanentne działanie kościoła i wszelkich instytucji państwowych. Padło wiele słów pięknych i zobowiązujących, a jednocześnie pełnych nadziei. Zabrakło czasu i możliwości posłuchania małżonków i rodziców, jakie mamy oczekiwania wobec takiej inicjatywy. Pozwoliliśmy sobie poprosić Pana Starostę o rozmowę wiążącą w tej kwestii. Propozycję przyjął.

– O czym chcielibyście rozmawiać z przedstawicielami lokalnych władz? – W posynodalnej adhortacji apostolskiej Ojca Świętego Franciszka „Amoris laetitia”, gdzie czytamy: „Dobro rodziny ma kluczowe znaczenie dla świata i Kościoła. Świadectwo temu dają małżeństwa, które przetrwały próbę czasu i są świadkami Bożej miłości. Otwiera to drzwi pozytywnego, gościnnego duszpasterstwa, które umożliwia rozprzestrzenianie się dobra według zamysłu Bożego”.

Mamy takie doświadczenie próby czasu i o tym pragniemy rozmawiać. Będziemy mówić o tym, że mamy, że znamy receptę na szczęśliwe życie małżeńskie i rodzinne. Na szczęśliwy dom zbudowany na skale, której nic i nikt nie pokona. Ufamy bowiem, że o to chodzi w tym Powiatowym Roku Rodziny. Pragniemy rozmawiać o tym, że zanim zaczniemy wychowywać dzieci, to pierwej trzeba wychowywać rodziców, myśląc o tym, że wychowywać to znaczy wydobywać dobro i na tych zasobach budować codzienność rodzinną. Tworzą się w nas oczekiwania.

– Jakie to oczekiwania? Co praktycznego mógłby wnieść taki „czas dla rodzin”?


– Wszystkie przedstawione propozycje są bardzo słuszne. Bogu dzięki, że będzie takie duże wsparcie dla rodzin dotkniętych różnymi dysfunkcjami. My myślimy o profilaktyce, która jest jak zawsze bardzo korzystna. W zamyśle mamy m.in. zorganizowanie takiego miejsca w mieście, gdzie małżonkowie będą mogli się spotkać na sesjach, kursach, aby zaczerpnąć wiedzy i wymienić doświadczenia nt.: „Jak pogłębiać więź małżeńską i rodzinną”. Miejsca na taką małżeńską randkę pod okiem profesjonalnie przygotowanych specjalistów.
Dobre byłoby wspólne organizowanie pikników rodzinnych z promocją pięknego życia małżeńskiego i rodzinnego poprzez prezentowanie talentów rodzinnych. Bardzo zależy nam na tym, aby był to również czas promowania zdrowej rodziny zbudowanej na „trwałym fundamencie Bożej miłości”.
Słowa pouczają, czyny pociągają. Jesteśmy przekonani, że Jezus, który połączył nas sakramentalnym węzłem małżeńskim, chce, abyśmy wszyscy stali się znakiem i narzędziem Jego miłości przez konkretne inicjatywy i czyny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Papież rozpoczął rekolekcje wielkopostne

2018-02-18 18:27

W. R.

W niedzielę 18 lutego, na zakończenie modlitwy Anioł Pański, Franciszek poinformował zgromadzonych na placu św. Piotra wiernych, że rozpoczyna swoje wielkopostne rekolekcje, prosząc o modlitwę w tej intencji.

Foto Vatican Media

Papież wyjechał autokarem z Watykanu o godz 16,00 i udał się do podrzymskiej miejscowości Ariccia położonej niedaleko letniej rezydencji papieży w Castel Gandolfo. Około godz. 16,45 autokar z Franciszkiem i jego współpracownikami z Kurii Rzymskiej przyjechał do domu paulistów „Casa Divin Maestro” (Dom Boskiego Mistrza), który już po raz kolejny jest miejscem tygodniowych rekolekcji papieskich (18 - 23 lutego).

Nauki rekolekcyjne głosić będzie portugalski kapłan i poeta José Tolentino de Mendonça, wicerektor Uniwersytetu Katolickiego w Lizbonie a ich mottem będzie: „Pochwała pragnienia” („Elogio della seta”). Papież wróci do Watykanu w piątek po południu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież przyjął dymisję biskupa zbuntowanej diecezji

2018-02-19 13:43

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty przyjął rezygnację z rządów pasterskich diecezją Ahiara w południowe-wschodniej Nigerii złożoną przez bpa Petera Ebere Okpaleke, pochodzącego z innego plemienia niż dominujące na tym obszarze. Jednocześnie jej administratorem apostolskim sede vacante et ad nutum Sanctae Sedis mianował ordynariusza diecezji Umuahia, Luciusa Iwejuru Ugorji.

Mazur/episkopat.pl

Liczący niemal 55 lat biskup Peter Ebere Okpaleke został mianowany ordynariuszem diecezji Ahiara 7 grudnia 2012 roku, jeszcze przez Benedykta XVI. 21 maja 2013 przyjął sakrę biskupią. Ze względu na waśnie etniczne większość księży, osób zakonnych i świeckich odrzuciła tę nominację, nie dopuszczając do ingresu nowego biskupa. 8 czerwca ub. roku Papież Franciszek przyjął na specjalnej audiencji przedstawicieli tej diecezji. Zażądał, aby każdy z należących do diecezji kapłanów osobiście w ciągu 30 dni napisał do niego list, w którym poprosi o wybaczenie, wyrazi pełne posłuszeństwo Papieżowi oraz gotowość przyjęcia biskupa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem