Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Zatrzymaj aborcję

2017-10-31 11:27

Z Magdaleną Korzekwą-Kaliszuk – wiceprzewodniczącą komitetu inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję” – rozmawia Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 16-17

Michał Ziółkowski
Prawo do życia jest najważniejszym i najbardziej uniwersalnym prawem przynależnym każdemu człowiekowi – mówi Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

CitizenGO Polska wraz z Fundacją Życie i Rodzina zapoczątkowały inicjatywę, która jest nadzieją na zakończenie okrutnej praktyki zabijania dzieci poczętych ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. To 95 proc. aborcji w polskich szpitalach.

AGNIESZKA PORZEZIŃSKA: – Proszę powiedzieć, czym jest CitizenGO i jaka jest misja tej organizacji?

MAGDALENA KORZEKWA-KALISZUK: – CitizenGO to grupa aktywnych osób, które na całym świecie przez internetowe petycje bronią życia, rodziny, wolności sumienia i prześladowanych chrześcijan. Cztery lata temu grupa przyjaciół uznała, że trzeba stworzyć szansę na to, aby wymienione wartości były bardziej obecne w Internecie. Do inicjatywy dołączyło już 8 mln osób na świecie, z czego prawie milion z Polski. W tym roku osoby, które do tej pory podpisywały petycje w Internecie, zbierają na papierze podpisy pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Zatrzymaj aborcję”.

– Na czym polega inicjatywa „Zatrzymaj aborcję” podjęta przez CitizenGO Polska?

– CitizenGO Polska wraz z Fundacją Życie i Rodzina zapoczątkowało inicjatywę, która jest nadzieją na zakończenie okrutnej praktyki w polskich szpitalach, czyli zabijania dzieci poczętych ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. To 95 proc. aborcji w polskich szpitalach. W 2016 r. aż 1042 aborcje na 1098 przeprowadzonych w Polsce, według danych Ministerstwa Zdrowia, dotyczyło właśnie podejrzenia choroby lub niepełnosprawności.

– Dążycie do tego, by każda aborcja była w Polsce karalna?

– Podejmujemy pierwszy krok ku pełnej ochronie życia dzieci poczętych. Ustawa nie obejmuje wszystkich możliwości zabijania dzieci, ale – jeśli zostanie przyjęta – powinna przyczynić się do wzmocnienia ochrony życia w ogóle i przygotować grunt na dalszą walkę z aborcją. Dziś lekarz, który w porozumieniu z kobietą zabija dziecko z podejrzeniem np. zespołu Downa, nie może zostać ukarany. Gdyby taka sankcja obowiązywała, wielu lekarzy powstrzymałoby się przed zabiciem dziecka, przynajmniej w obawie o samych siebie. Ochronilibyśmy wiele dzieci, ich matki, ojców i całe rodziny.

– To nie jest pierwsza inicjatywa obywatelska w sprawie aborcji podjęta w Polsce. Czym różni się od innych i czy ma szansę na sukces, skoro cztery poprzednie poniosły porażkę?

– CitizenGO Polska po raz pierwszy jest współorganizatorem inicjatywy obywatelskiej, ale podobne inicjatywy były już kilkakrotnie podejmowane w ostatnich latach. Fakt, że takie inicjatywy odbywały się za czasów rządu PO-PSL, był cenny ze względu na to, że osoby zaangażowane w obronę życia nadawały narrację nawołującą do ochrony życia, a nie ulegały krzykom lewicy, która chciałaby pozwolić na zabijanie jeszcze większej grupy dzieci. Mówienie o potrzebie ochrony życia dzieci i zbieranie podpisów przypominały Polakom, że w polskich szpitalach dochodzi do cichych zabójstw, i to na mocy obowiązującego prawa. To był cenny czas z punktu widzenia budowania świadomości Polaków na ten temat. Teraz sytuacja jest inna. Wiemy, że większość parlamentarna z pewnością nie popiera okrutnej dyskryminacji dzieci ze względu na podejrzenie stanu zdrowia przez aborcję. To dobrze rokuje na zmianę prawa w tym względzie.
Warto podkreślić, że jest to pierwsza inicjatywa od lat, która ma tak zdecydowane poparcie Konferencji Episkopatu Polski. Zostało ono wyrażone w komunikacie z 376. zebrania plenarnego biskupów, które odbyło się w czerwcu tego roku. Wierzymy, że tak jednoznaczny głos Kościoła pomoże zmobilizować wszystkich, którym leży na sercu życie dzieci nienarodzonych i uda się zebrać bardzo dużo podpisów. Jeśli tak będzie, to mamy nadzieję, że polski parlament nie zlekceważy głosu obywateli i stanie po stronie życia dzieci, a tym samym po stronie ich rodzin.

– Co się stanie, gdy politycy odrzucą projekt i nie zgodzą się na ochronę życia chorych dzieci?

– To byłaby porażka nie tylko tych polityków, ale i Polski. Mam jednak wielką nadzieję, że tak się nie stanie i że dojdzie do dobrej zmiany w prawie. Na pewno musimy podjąć wysiłek, aby zebrać jak najwięcej podpisów i tym samym pokazać, że nie zgadzamy się na tę okrutną dyskryminację najmłodszych Polaków. Teraz jest czas na to, aby pokazać chrześcijańskie korzenie naszego narodu i odpowiedzieć na wezwanie naszego rodaka – św. Jana Pawła II, który regularnie upominał się o życie tych najmłodszych.

– Ok. 60 proc. Polaków zgadza się jednak, by prawo pozwalało na przerwanie ciąży, kiedy wiadomo, że dziecko urodzi się upośledzone. Czy w tej sytuacji zmiana prawa ma sens?

– Po pierwsze, odpowiedzi Polaków różnią się w zależności od zadanego pytania. Podane dane pochodzą najprawdopodobniej z badań, w których pyta się o możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Ten uwłaczający godności dziecka język obecnej ustawy przykrywa fakt, że zabija się w Polsce dzieci w 4., 5., a nawet w 6. miesiącu ciąży, często ze względu na podejrzenie zespołu Downa. Gdyby pytano o możliwość zabijania dzieci z zespołem Downa w 6. miesiącu ciąży, wówczas z pewnością proporcje byłyby inne.
Po drugie, jeśli wiemy, że dzieje się coś okrutnego, to nie możemy czekać, aż 100 proc. Polaków będzie chciało coś z tym zrobić, bo to nigdy nie nastąpi. Potrzebujemy działać już teraz i zrobić wszystko, aby uratować polskie dzieci.

– Decyzja o urodzeniu dziecka upośledzonego to ogromne wyzwanie dla rodziców. Czy można wymagać od ludzi postaw heroicznych?

– Rzeczywiście to bardzo trudna sytuacja dla każdej rodziny. Znam rodziców wychowujących dzieci z różnymi trudnościami. To bohaterowie, których podziwiam, ale nie dlatego, że nie zabili swoich dzieci, tylko dlatego, że je kochają i niejednokrotnie poświęcają im całe swoje życie. Pozwolić drugiemu człowiekowi żyć to wyraz bycia człowiekiem, a nie heroizmu. Gdy zabija się dziś w Iraku prześladowanych za wiarę chrześcijan, to nikt nie prosi ich oprawców o „heroizm”, aby pozwolili im żyć, tylko wprost cywilizowany świat nie zgadza się na takie traktowanie ludzi. Prawo do życia jest najważniejszym i najbardziej uniwersalnym prawem przynależnym każdemu człowiekowi. Co więcej, jeśli dziecko doznaje ciężkiego urazu już po urodzeniu, to nikt nie zastanawia się nad zabiciem takiego dziecka, tylko naturalne jest, że próbuje się mu pomóc. Nie ma powodu, aby inaczej traktować dzieci przed urodzeniem.

– Czy równocześnie nie powinno się pracować nad zwiększeniem pomocy dla rodzin opiekujących się chorymi dziećmi?

– To, że potrzebna jest pomoc, to sprawa bezdyskusyjna. Faktem jest jednak, że sama pomoc materialna i instytucjonalna, choć oczywiście niezbędna, nie załatwia problemu. Przykłady niektórych krajów zachodnich pokazują, że mimo wielokrotnie hojniejszego wsparcia finansowego dla rodzin wychowujących dzieci niepełnosprawne liczba aborcji nie zmniejsza się z tego powodu. Przykładowo w Niemczech, mimo wysokiego poziomu opieki medycznej i wsparcia finansowego dla chorych, zabija się ponad 90 proc. dzieci poczętych z podejrzeniem zespołu Downa.

– Czy nie uważa Pani, że akceptacja społeczna osób upośledzonych też pozostawia w Polsce wiele do życzenia? Jak to zmienić?

– Zgadzam się. Dlatego tak ważna jest pomoc, by żadna matka i żaden ojciec nie czuli się w takich okolicznościach osamotnieni, by mogli liczyć na wsparcie, i to nie tylko materialne czy instytucjonalne, ale nawet na zwyczajną akceptację społeczną. Tacy rodzice to nieraz bohaterowie poświęcający całe swoje życie dla opieki nad dzieckiem, w związku z czym należy im się szacunek i uznanie dla ich ogromnego wysiłku. A tym przecież – ogromnym wysiłkiem i poświęceniem – jest całe ich życie. Ochrona życia nienarodzonych to zatem także praca nad kształtowaniem postaw społeczeństwa wobec rodzin i dzieci z niepełnosprawnościami. Tylko we wspólnocie, która rozumie i wspiera takie postawy, ochrona każdego życia może być naprawdę skuteczna.

– Jak długo jeszcze będzie trwać kampania i ile podpisów trzeba zebrać, by nie stracić nadziei na sukces?

– Podpisy zbieramy do połowy listopada, aby wraz z końcem tego miesiąca trafiły do Sejmu. Ustawa wymaga zebrania 100 tys. podpisów, aby parlament był zobligowany do zajęcia się sprawą. Na pewno do komitetu wpłynęła już dwukrotność tej liczby, ale prosimy, aby tych podpisów było jeszcze więcej. Liczba ma znaczenie. Wystarczy wejść na stronę: www.zatrzymajaborcje.pl i pobrać stamtąd kartę, następnie wydrukować ją i podpisać. Zachęcamy do zbierania podpisów wśród rodziny, znajomych oraz do organizowania takich zbiórek w parafiach po niedzielnych Mszach św. w porozumieniu ze swoim księdzem proboszczem. Podpis zajmuje dosłownie 30 sekund, a może uratować życie człowieka. Nie zmarnujmy tego. Proszę też równie mocno o modlitwę w intencji tej inicjatywy i ochrony życia w Polsce. Mamy szansę zmienić to okrutne prawo.

– Mam nadzieję, że tym razem się uda. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Porzezińska, dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

Tagi:
aborcja przykazania Boże

Ukryty zabójca

2016-04-20 08:33

Ks. Jarosław Krzewicki
Niedziela Ogólnopolska 17/2016, str. 22-23

Przy codziennym rachunku sumienia na szczeblu piątego przykazania Dekalogu statystyczna większość wierzących nie mrugnie nawet powieką

bnorbert3/Fotolia.com

Czy to oznacza, że pokuta i wynagrodzenie za grzechy przeciw życiu dotyczą wojennych bądź pospolitych zbrodniarzy lub tych, coraz bardziej nielicznych, którzy wierzą, że zabicie dziecka poczętego to kwestia uprawnionego wyboru? Czy człowiek musi się bawić w Herkulesa Poirota, by wydobyć na powierzchnię sumienia swoje grzechy popełnione przeciw życiu, by mogły być osądzone i zgładzone, w tym przypadku na szafocie przebaczenia w tajemnicy Bożego miłosierdzia?

Słynny detektyw z powieści Agathy Christie, zagłębiając się w duszę człowieka, potrafił odkryć to, co potencjalny przestępca ukrywał. W gąszczu zdarzeń i maskujących zachowań namierzał winę człowieka tam, gdzie nikt jej nie szukał, bo była skrzętnie zakryta.

Istota grzechu

Grzechem jest nie tylko zadanie śmierci sobie lub innym. Umieranie to wymiar dojrzewania, jest wpisane w przebieg życia, a śmierć jest jak most rzeczny zawieszony między dwoma brzegami. Grzechem przeciw życiu jest odarcie istnienia z jego celowości, przeznaczenia, zredukowanie go do przedmiotu na miarę ludzkiego wyboru, którym człowiek dysponuje, jak chce.

Jaki jest cel życia? Jest ono odpowiedzią na miłość Boga, która przejawia się w jedności Trójcy. Bóg, który jest wspólnotą Osób, nie zostawia człowieka w samotności. Czyni go mężczyzną i kobietą, którym daje dar płodności, by dali początek rodzinie ludzkiej. Umieszcza ich pośród innych stworzeń, które powierza ich odpowiedzialnej trosce. Celem życia jest więc budowanie jedności w miłości, jaką Bóg ma do swego stworzenia, zwłaszcza tej, która odbija miłość zawartą między ludźmi stworzonymi na obraz i podobieństwo Stwórcy. Kto temu celowi zaprzecza – błądzi.

Bez manipulacji

Potomstwo nie może być produktem zaawansowanej technologii, bo jest dziełem stwórczym, odbiciem miłości. Ma być darem, a nie zachcianką, którą można nabyć albo sobie wyprodukować. Redukowanie aktu poczęcia do techniki bądź zabawy jest grzechem przeciw życiu.

Dzieciom wolno lepić krasnale i ludziki, dorośli powinni wyrosnąć z bawienia się ludzkim ciałem jak plasteliną. Manipulowanie genetyczne jest zabawą w Pana Boga, o tyle niebezpieczną, że nieprzewidywalną w skutkach, których w pełni określić się nie da. Poprawianie urody, wycinanie żeber, hormonalne kuracje, by zachować pozory młodości, ryzykowne stosowanie anabolików na przyrost mięśni lub osiągnięcie nadprzeciętnych wyników w sporcie – to droga, by życie pięknie kwitło i zwiędło przed czasem. Raz przekroczona granica zdrowego rozsądku działa na ludzką pychę i pogłębia zanik ludzkiej wyobraźni. Klonowanie, zapładnianie in vitro są udawaniem Boga albo próbą dostania się drabiną do nieba, w którym ukryte są plany ludzkiego życia, ponad poziomem ludzkiego poznania.

Ciężkie grzechy w powszedniości

Są grzechy bardziej pospolite, co do których świadomość wzrasta wprost proporcjonalnie do liczby czarnych punktów lub przydrożnych krzyży upamiętniających śmiertelne ofiary ludzkiej brawury czy przepitej radości. Jazda samochodem w stanie nietrzeźwym, nieprzestrzeganie przepisów drogowych to wierzchołek góry lodowej. Jest także narażanie ludzi przez fałszowanie tachografów, urządzeń pomiarowych stężenia gazów w kopalni, tworzenie prowizorycznych przyłączy gazu czy prądu, oszczędzanie na bezpieczeństwie niezmienionych opon, dodanych przewodów czy innych prowizorek – głupstwa, do jakich bezmyślny bądź zachłanny dusigrosz od zawsze był zdolny.

Mechanik, który w roztargnieniu naraża życie swojego klienta, kierowca, który jedzie aż do ostatniej iskierki świadomości, bo się śpieszy i nie ma czasu na łyk kawy czy chwilę snu, to współpracownicy białej damy z kosą. Ona sama latami przyjaźni się z palaczami papierosów, amatorami trunków czy innych używek, czasem dystrybutorami niektórych odżywek, preparatów i kremów, co miały pomóc, a szkodzą. Zawiązuje samobójczą kokardę nałogu na szyi naiwnych przyjaciół, obdarzywszy ich zimnym pocałunkiem przed czasem.

Ekstremalne rozrywki

Gdy słońce przygrzeje i zaczną się wakacje, na drogach wzrośnie odsetek podrostków lub odwiecznych nastolatków, którym odgrywanie gierojów służy budowaniu osiedlowych legend. Skutkiem tego są historie potłuczonego życia z wyrytą na kamieniu datą zgonu. Warto zastanowić się nad sensem ekstremalnych działań, gdy wzrost adrenaliny skutecznie podniesie poziom zadowolenia, o ile szaleństwo skończy się szczęśliwie. To prowadzenie samochodu bez zapiętych pasów bezpieczeństwa czy oddawanie się ryzykownym rozrywkom, czasem uprawianie niebezpiecznych sportów. To także telefoniczne dyskusje, SMS-y wysyłane podczas jazdy, których treść kończy bieg na przydrożnym słupie.

Na otwartych przestrzeniach nie brak czasem ludzi marzących o tym, by zamienić się w ptaki, co szybują pod niebem, udających anioły, a potem miesiącami zrastają się im kości, które dzięki Bogu ktoś w porę pozbierał. Błędem może być przecenianie sił w kontakcie z naturą, gdy turysta wyrusza na szlak, nie mając o górach bladego pojęcia, bądź pod płaszczem szlachetnej szkoły charakteru na alpejskim szlaku kusi Boga, zachowując się, jakby grawitacja była przywilejem. Słusznie ktoś powiedział, że Pan Bóg przebaczy zawsze, gdy się Go zlekceważy, człowiek – czasami, natura zaś – nigdy.

Gdy człowiek przeszkadza

Jezus mówi, że gdy ktoś się gniewa na brata swego, tym samym godzi w jego istnienie. Gniew jest bowiem zarzewiem konfliktu, który sprawia, że życie brata przestaje być darem, a staje się przeszkodą, utrapieniem, ciężarem. Gniew może stać się żalem istnienia, które przeszkadza, uwiera jak piasek w bucie.

Tak samo życie niechcianego dziecka, któremu mimo wszystko udało się zobaczyć świat, będzie obciążać sumienie matki, ojca bądź dziadków, którzy nie nauczyli się dziękować za dar niebios. Zmęczenie chorym bądź słabym w społeczeństwie, w rodzinie jest obrazą Boga, który kocha człowieka niezależnie od aktualnej fazy życia czy jego fizycznej bądź psychicznej formy. Wreszcie mściwość, owocująca życzeniem komuś śmierci bądź utraty zdrowia. To postawy niegodne człowieka, obciążają jego sumienie.

Złożona struktura

Nie da się grzechu zmierzyć linijką, ekierką, a ocena działania wymaga uważnego osądu. Jest pewne minimum, które świadczy o tym, że coś jest złe samo w sobie, jak pociągnięcie za spust w rewolwerze. Są jednak sytuacje, które w zestawieniu z innymi stają się zabójcze; np. skoki narciarskie są rzeczą moralnie obojętną, ale wykonywanie ich bez odpowiedniego przeszkolenia i zabezpieczenia zabarwia działanie kolorem smutku, krwi i cierpienia. Zabawa w kaskadera na filmowym planie jest pracą, czynienie tego na osiedlowym podwórku natomiast jest niemal terrorystycznym aktem głupoty.

Dziś grzechów przeciw życiu jest sporo. Mogą to być osobiste działania, które owocują utratą zdrowia lub życia pojedynczych osób. Często ludzkie działania bądź zaniechania łączą się w pary i nieraz tworzą grzeszne struktury. Ich celem jest godzenie w ludzkie zdrowie lub życie. „Ulepszanie” produktów spożywczych, stosowanie ryzykownych i zabronionych substancji w konserwacji żywności. Niesprawiedliwość społeczna, której źródłem są nędza, zacofanie, głód. Przejawami negatywnych postaw są handel narkotykami, bronią, terroryzm jako forma walki czy politycznego nacisku. To także niewolnictwo, sprzedaż organów, zabijanie ludzi celem uzyskania „części zamiennych”.

Czymś złym mogą być sankcje wymierzone w uzbrojone po zęby państwo, a godzące w ciemiężony naród. Często będzie to polityka demograficzna, zdrowotna, senioralna, obronna, tym bardziej przebiegła, że praca nad strategią – gdy przedmiotem działań są liczby – ukrywa cierpienie i łzy niewinnych istnień w okrągłych słowach politycznych posunięć, podczas gdy życie niszczone jest przez wadliwe, bezduszne, śmiertelne struktury.

Miłość stworzenia

Dręczenie zwierząt i niszczenie przyrody, zanieczyszczanie powietrza, wody, gleby to też grzechy przeciw życiu, które jest odblaskiem miłości, wielkości i dobroci Stwórcy. Człowiek jednak powinien pamiętać, że nie ma patentu na ból i cierpienie.

Jest sporo grzechów przeciw życiu. Ich powszechność każe pytać o podstawy, granice i kres cywilizacji śmierci. Walka z nimi możliwa jest dzięki prostocie miłości do Boga jako Stwórcy, wrażliwości na każdy przejaw daru życia. Sprzymierzeńcem w tej walce będzie postawa ubóstwa, która pozwala zachwycić się życiem w jego czystej postaci, bez zbędnych roszczeń.

Grzechy przeciw życiu mają być nazwane po imieniu. Są jak kryminalna zagadka w rozdziałach powieści. Jej rozwiązania człowiek może dokonać osobiście. Uczyni to, podejmując się wdzięcznej roli detektywa, by odnaleźć winę we własnym nieuporządkowanym umyśle i sercu. To właśnie tam kryje się zabójca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Stowarzyszenie Wiosna odniosło się do zarzutów

2018-09-20 14:38

dg / Kraków (KAI)

Stanowczo oświadczamy, że nie akceptujemy w WIOŚNIE w relacjach z pracownikami praktyk, które zostały przedstawione w artykule. Trudno jest nam uwierzyć, że w istocie miały one miejsce, dlatego każdą z nich weryfikujemy – napisał Zarząd Stowarzyszenia Wiosna w oświadczeniu odnoszącym się do reportażu Janusza Schwertnera na portalu onet.pl. Publikujemy pełny tekst oświadczenia.

Leszek Ogrodnik

Szanowni Państwo, drodzy Przyjaciele WIOSNY,

w związku z publikacją traktującą o pewnych aspektach funkcjonowania naszego Stowarzyszenia, która dzisiaj pojawiła się w portalu Onet.pl, czujemy się w obowiązku odnieść się do tez zawartych w owym artykule i wyjaśnić poruszane w nim kwestie.

Jest nam bardzo przykro, że dla osób wypowiadających się w tekście, praca w WIOŚNIE była trudnym doświadczeniem. Przykro nam również, że artykuł przedstawia wyłącznie opinie osób, które pracę w WIOŚNIE zapamiętały w ten sposób. Wśród opisanych sytuacji były takie, które nie miały miejsca lub ich przebieg był inny niż zostało to przedstawione. Informowaliśmy o tym autora tekstu, niestety nie zdecydował się na przedstawienie naszej perspektywy. Z autorem chcieli również porozmawiać byli i obecni współpracownicy ks. Jacka Stryczka, których opinia na temat pracy z nim jest diametralnie inna. Niestety również ich głos nie został uwzględniony w materiale, przez co nie jest to tekst, który przedstawia pełny i prawdziwy obraz pracy w WIOŚNIE.

Nie chcemy pozostawiać Was z poczuciem, że WIOSNA ma coś do ukrycia. Nasza odpowiedź nie jest również obroną. Jesteśmy głęboko przekonani, a nawet więcej – z własnego doświadczenia po prostu to wiemy – że funkcjonowanie organizacji pozarządowej, która każdego dnia nie tylko stara się jak najlepiej realizować swoje cele społeczne i nieść mądrą pomoc, ale również – zupełnie dosłownie – walczy o finansowe przetrwanie, bywa bardziej skomplikowana i trudniejsza do zrozumienia z zewnątrz niż się to na pozór wydaje.

I stąd potrzeba tego wyjaśnienia.

WIOSNA istnieje od 2001 roku. Jako jedyna organizacja pozarządowa w Polsce o tak dużej skali działania zaczynaliśmy od zera – bez wsparcia z zewnątrz. Budowaliśmy WIOSNĘ siłą naszych pomysłów, zaangażowaniem, energią i pasją. Rozwijaliśmy się, zmienialiśmy się i się uczyliśmy. Z niewielkiej, działającej lokalnie grupy idealistów przeistoczyliśmy się w organizację o strukturze, która pozwala co roku zarządzać kilkunastoma tysiącami wolontariuszy, nieść pomoc kilkudziesięciu tysiącom rodzin i dzieci, inspirować do działania setki tysięcy darczyńców.

Ta zmiana nie dokonała się sama.

Nasz rozwój stał się możliwy dzięki pracy i zaangażowaniu setek ludzi, którzy uznali i przekonali się, że ideały WIOSNY są zbieżne z ich wartościami. Jak każda ważna zmiana, również i ta nie zawsze dokonywała się bez trudności.

W obliczu szczególnie dużego wyzwania stanęliśmy kilka lat temu. Specjaliści nazywają taką sytuację kryzysem wzrostu. WIOSNA stała się zbyt duża i odpowiedzialna za zbyt wiele projektów, by nadal dało się nią zarządzać w sposób, który sprawdzał się, gdy była gronem pasjonatów „grzejących na ideałach”. Okazało się, że część osób, które z konieczności wzięły na siebie ciężar zarządzania, nie do końca były w stanie poradzić sobie w zmieniających się warunkach funkcjonowania Stowarzyszenia. Sam entuzjazm i pasja, przy rosnącej z roku na rok skali działania i stopniu skomplikowania projektów, przestały wystarczać. Równocześnie, reagując na coraz większe potrzeby, zatrudnialiśmy w tym czasie wiele osób, dla których – w ogromnej części – praca w WIOŚNIE była pierwszym kontaktem z rynkową rzeczywistością.

Wiele z tych osób jest z nami do dziś. To wspaniali – wciąż – młodzi ludzie, którzy dzięki WIOŚNIE rozwinęli się i wiele nauczyli. I którzy równie dużo dali jej w zamian. Wśród tych osób były jednak i takie, dla których skala wyzwań i model pracy w WIOŚNIE okazały się zaskoczeniem. Przychodzili do nas z wyobrażeniem, że praca w organizacji pozarządowej, to zajęcie, w którym wystarczy pasja, a wymagania odbiegają od realiów znanych ze świata biznesu. A w WIOŚNIE – przyznajemy to – jest inaczej. Działamy jak każda firma walcząca o wskaźniki, a przy tym co roku walczymy o przetrwanie. Co roku robimy też wszystko, by pomóc jak największej liczbie osób.

Jasne, pewnie czasem chcielibyśmy, żeby było łatwiej. Niestety, w rzeczywistości, w jakiej funkcjonują w Polsce organizacje pozarządowe, to wciąż marzenie, którego realizację trzeba odłożyć na daleką przyszłość.

Nie ukrywamy tego, że mogło dochodzić w WIOŚNIE do sytuacji emocjonalnie trudnych, stresujących i powodujących u pracowników dyskomfort. Każdego, kto tego doświadczył, przepraszamy. Jednocześnie stanowczo oświadczamy, że nie akceptujemy w WIOŚNIE w relacjach z pracownikami praktyk, które zostały przedstawione w artykule. Trudno jest nam uwierzyć, że w istocie miały one miejsce, dlatego każdą z nich weryfikujemy.

Stale pracujemy nad tym, by WIOSNA była coraz lepszym miejscem do pracy. Regularnie pytamy naszych pracowników o to, jak się im pracuje, czego potrzebują i co powinniśmy zmienić, by pracowało im się lepiej.

W 2017 roku dzięki zaangażowaniu ponad 12 tys. Wolontariuszy przekazaliśmy wsparcie ponad 20 tys. potrzebujących rodzin w całej Polsce, a wartość materialna mądrej pomocy przygotowanej przez Darczyńców SZLACHETNEJ PACZKI sięgnęła 54 mln zł. Wierzymy, że tegoroczne edycje SZLACHETNEJ PACZKI i AKADEMII PRZYSZŁOŚCI przyniosą co najmniej tyle samo radości i pomogą zmienić na lepsze historie życia tysięcy Polaków.

Mamy nadzieję, że publikacja artykułu nie zagrozi kontynuacji naszych programów społecznych. SZLACHETNA PACZKA i AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI są w dobrych rękach oddanych i profesjonalnych pracowników.

Wszystkim, którzy są z nami, Wolontariuszom, Darczyńcom, Pracownikom i Przyjaciołom WIOSNY – serdecznie dziękujemy.

Zarząd Stowarzyszenia WIOSNA

Kraków, 20 września 2018 roku

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Synod Biskupów zapowiada: 6 października nadzwyczajne spotkanie papieża z młodzieżą

2018-09-20 19:40

azr (KAI) / Rzym

6 października o godz. 17.00 w Auli Pawła VI w Watykanie rozpocznie się nadzwyczajne spotkanie Franciszka i Ojców Synodalnych z młodzieżą. Jak wyjaśnia komunikat Sekretariatu Synodu Biskupów, jest to inicjatywa Ojca Świętego, który chce ponownie porozmawiać z młodymi ludźmi i ich wysłuchać.

Grzegorz Gałązka

“W marcu papież spotkał się z młodzieżą podczas spotkania przedsynodalnego, w którym wzięło udział wiele osób i które okazało się sukcesem. Teraz pragnie raz jeszcze spotkać się z nimi, aby ich wysłuchać i przyjąć ich propozycje, aby móc z nich skorzystać w Dokumencie Końcowym Synodu” – czytamy w komunikacie Sekretariatu Synodu Biskupów.

Spotkanie zatytułowane “NOI PER – unici, solidali, creativi” (wł. “MY DLA - niepowtarzalni, solidarni, twórczy”) organizuje Kongregacja Wychowania Katolickiego i odbędzie się 6 października w Auli Pawła VI. Wezmą w nim udział Ojcowie Synodalni i papież, który ma być obecny przez cały czas.

“To specjalne spotkanie pozwoli młodym podzielić się konkretnymi doświadczeniami związanymi z ich życiem, studiami, pracą, ich odczuciami, przyszłością i wyborem powołania” – zapowiada komunikat. Na spotkanie zaproszeni są wszyscy młodzi, którzy zarezerwują wcześniej bilet. Rezerwacji można dokonać, pisząc na adres llanes@ge.va lub dzwoniąc na numer +39 06 69884167.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem