Reklama

Sklep sakralny

Zbudują dom Boży

2017-10-31 14:00

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 45/2017, str. 6

Paweł Wysoki
Poświęcenie ziemi pod budowę kościoła

Parafia pw. św. Jana Kantego w Lublinie to najmłodsza wspólnota; powstała w listopadzie 2014 r. na obrzeżach miasta. Do tej pory wierni gromadzą się na modlitwie w okolicznych kościołach, a szczególnie w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej, przy którym mieszkanie znalazł proboszcz ks. Bogdan Zagórski. Po latach oczekiwania na rozwiązanie spraw administracyjno-prawnych, związanych z terenem pod budowę nowego kościoła, wierni z wielką radością i głębokim wzruszeniem uczestniczyli w pierwszej Mszy św., sprawowanej na parafialnej działce. 21 października abp Stanisław Budzik poświęcił ziemię pod budowę świątyni ku czci św. Jana Kantego i ofiarował wspólnocie relikwie patrona.

Pierwsza Eucharystia

– To historyczna chwila. W miejscu, gdzie jeszcze kilka dni temu rosła wysoka trawa, sprawowana jest pierwsza Eucharystia. Moi parafianie wiele razy pytali mnie, kiedy wreszcie zaczniemy budowę naszego kościoła. Czekaliśmy długo, ale ten czas wreszcie nadszedł. Dzięki życzliwości i pracy wielu osób dziś możemy poprosić Pasterza o poświęcenie ziemi i błogosławieństwo na trud budowy kościoła, w którym oddawana będzie cześć Bogu przez wstawiennictwo św. Jana Kantego – mówił ks. Bogdan Zagórski. Wzruszenia nie kryli liczni parafianie, którzy mimo jesiennej szarugi zgromadzili się na Liturgii w pustym polu. – Serdecznie witamy abp. Stanisława Budzika, który jest ojcem tej parafii, bo o niej pomyślał, utworzył ją i wybrał dla niej znakomitego, ale będącego jakby w cieniu patrona – mówił w imieniu wiernych Ksiądz Proboszcz.

Faktycznie, chociaż św. Jan z Kęt jest współpatronem diecezji lubelskiej (wraz ze św. Stanisławem, biskupem i męczennikiem), do tej pory nie było tu żadnej parafii ani kościoła jemu poświęconego. Patronat św. Jana Kantego nawiązuje do związków naszej diecezji z diecezją krakowską, do której Lubelszczyzna należała przez wieki, a także do akademickiego charakteru miasta. – Dziękuję za relikwie św. Jana i wszelką otrzymaną pomoc; proszę o modlitwę, by to dzieło, które chcemy rozpocząć z Bożą pomocą, było szybko ukończone – mówił ks. Zagórski do Księdza Arcybiskupa. Jak podkreślał, poświęcenie ziemi i wprowadzenie relikwii odbywa się w roku 250-lecia kanonizacji św. Jana z Kęt. – Za 6 lat przeżywać będziemy 550. rocznicę jego śmierci. Mam nadzieję, że w tym czasie uda się zbudować nowy kościół – ripostował abp Budzik. By tak się stało, Metropolita modlił się: – „Boże, Ty swoją świętością napełniasz cały świat, aby wszędzie uwielbiano Twoje imię. Pobłogosław Twoich wiernych, którzy ofiarnością przygotowali to miejsce, aby na nim zbudować kościół ku Twojej chwale. Spraw, aby w tej jedności serc i duchowej radości, w której dziś rozpoczynają to dzieło, mogli w Twojej świątyni wkrótce sprawować święte obrzędy, a potem w niebie wysławiać Ciebie bez końca. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen”. Obrzędowi poświęcenia ziemi przy ul. Berylowej przyglądali się mieszkańcy okolicznych bloków, a także zaproszeni goście, m.in. kapłani z dziekanem ks. Józefem Dziduchem i ks. Janem Kiełbasą, radni miejscy, projektant kościoła i członkowie Bractwa Kurkowego, któremu patronuje św. Jan Kanty.

Reklama

Na drogach miłości i świętości

W homilii abp Stanisław Budzik przypomniał wiernym, zgromadzonym na placu przyszłej budowy, że kościół to nie tylko budowla z kamienia, lecz także żywa wspólnota wzniesiona na fundamencie Jezusa Chrystusa. – Jesteśmy ludem Bożym, świątynią Ducha Świętego, ożywioną wiarą, nadzieją i miłością. Pamiętajmy o tym, że Duch Święty wzywa nas do świętości, a jej drogą jest miłość – mówił Pasterz. Przywołując słowa Marianny Popiełuszko, matki bł. ks. Jerzego, wskazywał kierunek rozwoju młodej parafii: – „Trzeba kochać Boga i człowieka; kochać sercem i czynem”. – Duch Święty prowadzi nas na drogę miłości i świętości. Wpatrujmy się w przykłady świętych, którzy pokazują nam, że w każdym czasie, epoce, stanie i formie życia można zostać świętym – podkreślał Metropolita. – Wybieramy ich za patronów podczas chrztu, powierzamy im kościoły, by wstawiali się za nami u Boga i byli dla nas przykładem życia – mówił. Wskazując na św. Jana Kantego, abp Budzik zapewniał, że to doskonały patron na początek 3 tysiąclecia: opiekun studentów i wykładowców akademickich oraz apostoł dzieł miłosierdzia. Zwracając się do podejmujących trud budowy kościoła parafian, mówił: – Widzę, że rozpoczynacie pracę z wielką radością. Mam nadzieję, że zbudujecie Bogu dom, w którym będziecie się modlić, wielbić, dziękować i prosić o błogosławieństwo; że zbudujecie wspólnotę miłości, gromadzącą się wokół Chrystusa obecnego w tajemnicy Eucharystii.

Na zakończenie uroczystości ks. Bogdan Zagórski podziękował wszystkim ludziom dobrego serca za modlitwę i ofiary, które pozwoliły rozpocząć dzieło. Poinformował również obecnych, że dzięki współpracy z miastem w bliskim sąsiedztwie kościoła wznoszona będzie szkoła, która jest bardzo potrzebna na młodym, rozwijającym się osiedlu.

Tagi:
parafia

Święty legion i tajemnice słocińskiego dworu

2018-09-19 10:33

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja rzeszowska 38/2018, str. IV

Parafia w Słocinie powstała w średniowieczu za czasów Pileckich, z których wywodziła się trzecia żona króla Władysława Jagiełły. Kościół, który dzisiaj możemy oglądać, powstał na początku XX wieku. Na miejscu dzisiejszej świątyni znajdowały się wcześniejsze – średniowieczna, później kolejna, palona przez Tatarów i odbudowana

Arkadiusz Bednarczyk
Dwór w Słocinie

Już z daleka widać piękną sylwetę kościoła średniowiecznego. W ołtarzu głównym znajdziemy ołtarz pozłacany z wizerunkami Matki Boskiej Szkaplerznej, św. Marcina, św. Franciszka z Asyżu, św. Kazimierza i św. Wojciecha. W podziemiach kościołów – jak to zazwyczaj bywa – chowano plebanów kościoła. Do dzisiaj na zewnętrznych murach świątyni słocińskiej zachowały się dwie tablice epitafijne upamiętniające: ks. Adama Podgórnego (zm. 1629) – proboszcza Słociny oraz Daniela Sulikowskiego (zm. 1892) – kanonika przemyskiego. Spoczywają oni w dawnych kryptach dostępnych jeszcze w starym kościele.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Św. Stanisław Kostka - patron dzieci i młodzieży

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 37/2002

Jastrow/pl.wikipedia.org



W komnacie, gdzie Stanisław święty zasnął w Bogu,

na miejscu łoża jego stoi grób z marmuru.

Taki, że widz niechcący wstrzymuje się w progu,

myśląc, że Święty we śnie zwrócił twarz do muru

i rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi...

I wstać chce, i po pierwszy raz człowieka zwodzi.

Nad łożem tym i grobem świeci wizerunek

Królowej Nieba, która z Świętych chórem schodzi

i tron opuszcza, nędzy śpiesząc na ratunek.

Palm wiele, kwiatów wiele aniołowie niosą,

skrzydłami z ram lub nogą wstępując bosą.

Gdzie zaś od dołu obraz kończy się ku stronie,

w którą Stanisław Kostka blade zwracał skronie,

jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci:

niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie,

upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię.

I nie zleciała dotąd na ziemię - i leci...

(Cyprian Kamil Norwid)

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodził wcześniej 13 listopada. Od 1974 r. święto to obchodzimy 18 września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4 kilometrów od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobnina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: "Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze - sami jak i przez domowników - do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą" .

Św. Stanisław swoje pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Jego nauczycielem przez pewien czas był Jan Biliński. W domu rodzicielskim przebywał do 14. roku życia. Następnie Stanisław razem ze swym bratem Pawłem rozpoczęli studia u jezuitów we Wiedniu, lecz gdy nowy cesarz Maksymilian w 1565 r. zabrał jezuitom konwikt, musieli przenieść się na stancję. Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400 uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: "Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść". Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.

Trzy lata pobytu w Wiedniu to był dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Stanisław znał tylko drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę. Zadawał sobie pokuty i biczował się. Mimo sprzeciwu i próśb brata i kolegów nie zaprzestawał praktyk pokutnych. Intensywne życie wewnętrzne, nauka i praktyki pokutne tak bardzo osłabiły organizm chłopca, że bliski był śmierci. Zapadł w niemoc śmiertelną w grudniu 1565 r. Kiedy św. Stanisław był już pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Wiatyku, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić katolickiego kapłana, wtedy św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu ów Wiatyk. W tej również chorobie objawiła się Świętemu Matka Najświętsza i złożyła mu na ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia z poleceniem by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się Stanisław do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu. Rozkład zajęć nowicjuszów przedstawiał się następująco: modlitwa, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i o sprawach kościelnych, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości. Stanisław czuł się szczęśliwy, że wreszcie osiągnął swój życiowy cel.

Przełożeni pozwolili Stanisławowi w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Wielkim wydarzeniem w życiu św. Stanisława było przybycie 1 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Anielskiej (dziś tę uroczystość obchodzimy 2 sierpnia) św. Piotra Kanizjusza, który zatrzymał się w domu nowicjatu i wygłosił dla nich konferencję. Po tej konferencji Stanisław powiedział do kolegów: "Dla wszystkich ta nauka świętego męża jest przestrogą i zachętą, ale dla mnie jest ona wyraźnym głosem Bożym. Umrę bowiem jeszcze w tym miesiącu". Koledzy zlekceważyli sobie jego słowa. Jeszcze 5 sierpnia jeden z ojców zabrał Stanisława do bazyliki Najświętszej Maryi Panny Większej na doroczny odpust. Za kilka dni było święto Wniebowzięcia Matki Bożej. 10 sierpnia Stanisław napisał list do Matki Bożej i ukrył go na swojej piersi. Prosił by mógł odejść z tego świata w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego prośba została wysłuchana. W wigilię Wniebowzięcia Stanisław dostał silnych mdłości i zemdlał. Wystąpił na nim zimny pot i poczuł dreszcze, z ust zaczęła sączyć mu się krew. O północy zaopatrzono go Wiatykiem. Przeszedł do wieczności tuż po północy 15 sierpnia 1568 r., mając zaledwie siedemnaście lat.

Wieść o jego pięknej śmierci rozeszła się lotem błyskawicy po całym Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu jezuitów ciało Stanisława przyozdobiono kwiatami. W dwa lata potem, gdy otwarto grób św. Stanisława, znaleziono jego ciało nietknięte rozkładem. W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu św. Stanisława w kościele św. Andrzeja w Rzymie i na zawieszenie przy nim lamp, jak też wotów. Papież Klemens X w 1670 r. zezwolił jezuitom na odprawianie Mszy św. i na odmawianie pacierzy kapłańskich ku czci św. Stanisława. W 1674 r. ten sam papież ogłosił św. Stanisława Kostkę jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te wszystkie fakty Stolica Apostolska uznała jako akt beatyfikacji. Św. Stanisław Kostka jest pierwszym Polakiem, który dostąpił chwały ołtarzy w Towarzystwie Jezusowym. Rok 1714 był rokiem, w którym papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, ale samego aktu kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII dopiero w 1726 r. wraz ze św. Alojzym Gonzagą. W 1926 r., w 200. rocznicę kanonizacji odbyła się uroczystość sprowadzenia do Polski małej części relikwii św. Stanisława. W tych jubileuszowych uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa, Ignacy Mościcki. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie.

Ku czci św. Stanisława Kostki wzniesiono w Polsce wiele świątyń, wśród nich piękną katedrę w Łodzi. Najpiękniejszy kościół pod wezwaniem św. Stanisława znajduje się w Nowym Jorku. Św. Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w obecnej katedrze lubelskiej modlił się w 1651 r. król Jan II Kazimierz.

W naszej diecezji doroczną uroczystość odpustową ku czci św. Stanisława Kostki przeżywa wspólnota parafialna w Jerzyskach, gdzie proboszczem jest ks. Zenon Bobel.

U początku nowego roku szkolnego i akademickiego starajmy się prosić św. Stanisława Kostkę, który jest patronem dziatwy i młodzieży, aby wstawiał się on za nami i wypraszał potrzebne nam wszystkim łaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stygmaty o. Pio

2018-09-20 20:05

Salve TV

Czym są stygmaty? Czy stygmaty o. Pio były autentyczne? Czym jest czyściec? W jaki sposób o. Pio pomagał duszom czyśćcowym? 20 września mija 100 lat od czasu ukazania się stygmatów o. Pio

Salve TV
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem