Reklama

Sandomierski „Strzelec”

2017-10-31 14:00

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 45/2017, str. 4

Ks. Adam Stachowicz
Grupa rekonstrukcyjna w obozie

W Sandomierzu działa Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Niezłomni 1939-1963”. Zrzesza ona wszystkich, którym bliskie są ideały, za które walczyli i umierali Żołnierze Niezłomni.

– Łączy nas zamiłowanie do historii najnowszej, w tym do historii Wojska Polskiego. Staramy się z dużą starannością odtwarzać elementy ubioru, umundurowania i uzbrojenia żołnierzy Legionów Polskich, wojska II RP oraz oddziałów Polskiego Państwa Podziemnego. Za cel postawiliśmy sobie upowszechnianie w społeczeństwie postaw patriotycznych oraz szerzenie wiedzy o nieznanych aspektach naszej historii najnowszej. Przypominamy także zapomnianych do niedawna bohaterów. Korzystając z doświadczeń sandomierskiego „Strzelca” organizujemy inscenizacje historyczne, w których ze szczegółami ukazujemy piękno polskiego oręża. Razem z Fundacją Niezłomni prowadzimy konkursy i kwesty, które mają upamiętnić i przywrócić do powszechnej świadomości Żołnierzy Wyklętych – informuje Adam Bidas.

Reklama

Związek Strzelecki jest ogólnopolskim stowarzyszeniem patriotycznym, a jednocześnie organizacją społeczno-wychowawczą i apolityczną. W Sandomierzu został reaktywowany w 1990 r. Skupia w swoim gronie młodzież ze szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, jak również osoby dorosłe, którym bliska jest etyka chrześcijańska i kultywowanie tradycji oręża polskiego. – Pragniemy zasłużyć na miano kontynuatorów chlubnych tradycji niepodległościowych. Proponujemy młodzieży możliwości zapoznania się z historią, tradycjami walk o niepodległość, a także udział w spotkaniach z żołnierzami AK, NSZ, WiN, zajęcia o charakterze sportowo-wojskowym, historycznym, zawody strzeleckie, biwaki, marsze szlakami czynów niepodległościowych, udział w uroczystościach patriotyczno-religijnych, spotkania z kombatantami, itp. Rodzice naszych strzelców mogą być spokojni. Pragniemy stworzyć młodzieży możliwości realizacji jej zainteresowań, przygotować do służby wojskowej, a także do tego, by mogła pomagać wszędzie tam, gdzie wymaga tego dobro społeczne, dobro narodu polskiego. Pragniemy być uzupełnieniem pomiędzy szkołą a domem, aby młodzież swoją wolną chwilę umiała i mogła zrealizować zgodnie ze swoimi zainteresowaniami w bezpieczny i należyty sposób – dodaje odpowiedzialny za grupę. Od powstania „Strzelca” w Sandomierzu przeszkolono ponad 4 tys. osób. Jego siedziba od lat znajduje się na plebani kościoła św. Józefa w Sandomierzu. Zbiórki odbywają się w każdy piątek w godz. od 16. do 17.

Jeśli są Państwo zainteresowani współpracą z nimi, chcą przeprowadzić rekonstrukcję, inscenizację, konkurs, kwestę lub jeśli chcą Państwo pomóc w jakikolwiek sposób, prosimy o kontakt telefoniczny: 601-239-050 lub mailowy: js2018@vp.pl . Warto też rozejrzeć się wokół siebie. Może i w Państwa miejscowości jest podobna patriotyczna organizacja proponująca młodzieży dojrzałą formację religijno-patriotyczną? Można odnaleźć na stronach internetowych podobne organizacje chociażby w Opatowie, Nisku, Stalowej Woli, Ostrowcu Świętokrzyskim, Tarnobrzegu czy Staszowie.

Tagi:
grupa rekonstrukcyjna

Rekonstrukcje na topie

2018-09-04 13:45

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 36/2018, str. I

Szturm na zamek, bitwa na bagnach, egzekucja pod więziennym murem, szarża kawalerii, pojedynek nad przepaścią? Grupy rekonstrukcyjne odtworzą wszystko lub prawie wszystko. Tworzą je ludzie z pasją, miłośnicy swoich ulubionych wątków historii. Wrzesień, czas ważnych rocznic, bohaterskich bitew i potyczek obfituje w rekonstrukcje, choć dzieją się one przez cały rok, od styczniowych batalii powstańców po wydarzenia stulecia Niepodległości. Gdzie jest granica historycznej prawdy, kiedy kończy się lekcja historii, a zaczyna teatr?

TD
Rekonstrucje powstańcze, podróż w czasie, w inną epokę... Bitwa pod Mełchowem k. Lelowa

Według prof. Tomasza Szlendaka, badającego polski fenomen rekonstrukcji, odtwarzaniem różnych epok w Polsce zajmuje się co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób. A Polacy – ku zaskoczeniu Niemców – chętnie przebierają się w mundury Wehrmachtu, bronią Berlina, a nawet z szacunkiem wypowiadają się o duchu bojowym esesmanów.

II wojna w teatrze na żywo

„Przebrać się za powstańca warszawskiego albo ułana to żadna sztuka. Nałożyć na siebie mundur czarnego bohatera – oto jest wyzwanie (…). A dzieci zapamiętają, że wojna to świetny spektakl (…). Podkute buty wybijają w asfalcie równy, spokojny rytm, który nie ma prawa wywoływać we mnie żadnych wspomnień. A jednak wywołuje, jakbym lęk przed tymi dźwiękami otrzymał zapisany w genach” – pisze Michał Olszewski w świetnym reportażu „Najlepsze buty na świecie” w książce o tym samym tytule.

Ale przecież nie zawsze tak jest, choć z każdym rokiem fascynacja „drugą stroną wojny” wzrasta. Rekonstrukcje odtwarzają stronę naszą, powstańców, żołnierzy, partyzantów.

Tygodnie prób, ponad 80 aktorów i pojazdy militarne z okresu II wojny światowej. W Busku-Zdroju odbyła się rocznicowa rekonstrukcja wydarzeń powstania warszawskiego z 1944 r. Organizatorem inscenizacji było Buskie Stowarzyszenie Pro Memoria.Jak poinformował Tomasz Świądergał z grupy rekonstrukcyjnej Mergen odpowiadającej za logistyczną stronę przedsięwzięcia, organizatorzy chcieli zaprezentować mieszkańcom nie tylko historyczną, ale i ludzką stronę powstania. Prawie godzinna inscenizacja przedstawiała nie tylko walkę powstańców o obronę Warszawy, ale również fragmenty z codziennego życia mieszkańców stolicy. Widzowie byli pod wrażeniem pieczołowitości, z jaką przygotowana została rekonstrukcja.

– Inscenizacja jest naprawdę imponująca. Organizowanie tego typu akcji jest ważne dla młodzieży, żeby mogła poznać historię walk Polaków o wyzwolenie w trakcie II wojny światowej – mówili mieszkańcy Buska. Widzowie mogli również posłuchać pieśni żołnierskich i partyzanckich.

Inny przykład. „Ostatni Semafor” to rekonstrukcja wydarzeń pokazana w 2015 r., jakie rozegrały się w środowisku kolejarskim w Sędziszowie. W nocy z 10/11 marca 1044 r. Sędziszów został otoczony żandarmerią i gestapowcami. Obława na zakonspirowanych członków AK pracowników kolei zakończyła się o świcie. Ciężarówkami wywieziono do Jędrzejowa i dalej do Kielc 30 osób, które parę dni później zostały rozstrzelane w Piotrkowicach i Chmielniku. W 1945 r. rodziny dokonały ekshumacji zwłok na cmentarzach w Sędziszowie, Swaryszowie, Krzcięcicach i Wolicy k.Kielc. W 2010 r. z inicjatywy samorządów gmin Chmielnik i Sędziszów w miejscach straceń zostały ufundowane tablice pamiątkowe informujące o egzekucji.

Tragiczne wydarzenia zostały przetworzone na historyczne widowisko rekonstrukcyjne na podstawie wspomnień i opisów świadków tych wydarzeń, w spektakl oddający aresztowania, przesłuchania i egzekucję. Rekonstrukcję przygotowała i przeprowadziła Jędrzejowska Grupa Rekonstrukcji Historycznej. Z grupą współpracował m.in. ks. Leszek Puchała, wówczas wikariusz z parafii św. Ap. Piotra i Pawła w Sędziszowie.

Gra na emocjach

W 2014 r. uznaną za kontrowersyjną rekonstrukcję „Rozkaz: Zabić Polaków” przygotowało Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych „Jodła”. Miała przypomnieć wydarzenia z 7 lipca 1942 r., kiedy to Niemcy powiesili trzynastu Polaków. Kilkanaście osób stoi na szubienicy, mają pętle na szyi– taką scenę zobaczyli widzowie rekonstrukcji. Potem była kotara, ale i tak wszyscy zapamiętali szubienicę i te pętle.

Dionizy Krawczyński z „Jodły” mówił wówczas, że nie należy oceniać rekonstrukcji tylko na podstawie tego jednego zdjęcia. – Opowiedzieliśmy tę historię od początku do końca. Pokazaliśmy, kto jest katem, a kto ofiarą – tłumaczył. Historycy z UJK komentowali, że chociaż faktograficznie wszystko się zgadza, to jednak tego rodzaju rekonstrukcja jest „grą na emocjach” i że nie powinno się pokazywać takich scen.

Kolejny styczeń, Grochowiska. Urocza polana, mróz i śnieg, sceneria niemal bajkowa; wśród ośnieżonego lasu można się przenieść w 1863 rok. Powstańcy styczniowi walczą przeciwko żołnierzom Imperium Rosyjskiego i znów wygrywają. Trup pada gęsto. Ale ponieważ są kostiumy, „atmosfera z epoki”, więc jest trochę jak z bajki. No tak, ale to także oswajanie śmierci, umieranie.

Ogromne wrażenie robi huk wystrzału z armat i z broni Żuawów Śmierci. Tych, którzy stoją najbliżej dym po wystrzale szczypie w oczy, drażni powietrze przesycone wonią prochu. Kosynierzy i jeźdźcy atakują Żuawów Śmierci. Widzowie po zakończeniu inscenizacji nagradzają aktorów gromkimi brawami. Z jednej strony śmierć wygląda na niegroźną, z drugiej – rekonstruktorzy pokonują kolejne progi wrażliwości. Gra na emocjach, czy lekcja historii?

Podczas rekonstrukcji bitwy nad Bzurą tłum gapiów ukląkł wspólnie z ułanami, żeby przyjąć błogosławieństwo od „księdza”…

Prof. Tomasz Szlendak jest sceptyczny; uważa, że młodzi ludzie odbierają rekonstrukcję jako coś w rodzaju filmu w 3D i żadna historia nie zostaje im w głowach. Tak ponoć dzieje się po bitwie pod Grunwaldem, gdy widzowie nie umieją rozróżnić swoich i wrogich wojsk.

Rozbijają kieleckie więzienie UB

Kilkaset a nawet tysiąc osób przygląda się zazwyczaj w pierwszych dniach sierpnia monumentalnej inscenizacji przypominającą jedną z najbardziej spektakularnych akcji Podziemia Niepodległościowego – rozbicia dawnego ubeckiego więzienia w Kielcach, pod dowództwem Antoniego Hedy „Szarego”. Uwolniono wówczas – z 4 na 5 sierpnia 1945 r. – aż 354 więźniów.

Tradycyjnie za inscenizację odpowiedzialne było w 2018 r. Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych „Jodła”, które w dziedzinie rekonstrukcji ma kilkunastoletnie doświadczenie. W tym roku nacisk był położony na rolę łączniczek, pokazano także postaci kobiet zaangażowanych w ruch oporu i przetrzymywanych w kieleckim więzieniu. W role bohaterów i świadków legendarnej akcji wcieliło się ok. 50 osób. Rolę dowódcy – Antoniego Hedy odegrał Patryk Krawczyński.

Współorganizatorem wydarzenia sprzed 73. lat był Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej w Kielcach. Marek Maciągowski – dyrektor naukowy ośrodka podkreślał, że pełen emocji i dobrze osadzony historycznie przekaz jest adresowany głównie do młodego pokolenia. – To lepsze niż lekcja w szkole. Czuję się dumna, że mieszkam w mieście, które miało takich bohaterów – mówi „Niedzieli” licealistka Ola Maciąg. Inscenizacji towarzyszyła specjalnie przygotowana ścieżka dźwiękowa. Na murze dawnego więzienia wyświetlano także fotografie więźniów i filmy.

Rozbicie więzienia Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Kielcach miało miejsce w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 r. i zostało przeprowadzone przez Ruch Oporu Armii Krajowej, pod dowództwem Antoniego Hedy „Szarego”.

W efekcie precyzyjnie przygotowanego przez dowództwo oddziału planu dezorganizacji uwagi przeciwnika – sfingowanego ataku na Szydłowiec i wskutek przegrupowania koncentracji sił, ważniejsze punkty represji w Kielcach zostały opanowane. Wówczas partyzanci dokonali szturmu na budynek więzienia. Wzięło w nim udział 200 żołnierzy AK. Uwolniono aż 354 więźniów. W trakcie akcji zginął 1 partyzant, 1 milicjant i 1 sowiecki oficer. Podczas ucieczki zmarł pułkownik Antoni Żółkiewski „Lin”, jeden z uwolnionych. Nie zdołano uwolnić podpor. Konrada Suwalskiego „Mruka”, który w dniu akcji przebywał w tzw. celi śmierci. Został zamordowany kilka dni później na cmentarzu żydowskim w Kielcach.

Przy okazji rekonstrukcji zawsze pada (lub paść powinno) pytanie o granice, których przekraczać nie wolno. W 2012 r., aby unaocznić bestialstwo żołnierzy Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej rekonstruktorzy we Wrocławiu wyrzucili zakonnika z okna, a jednego z powstańców przeciągnęli po bruku na linie przywiązanej do motocykla.

Ogromne emocje wzbudziła rekonstrukcja Powstania Warszawskiego na Czerniakowie w 2007 r. Podczas Powstania żołnierze niemieccy gwałcili Polki, powiesili ks. Józefa Stanka. Czy wolno – ku przestrodze – wysłać do publiczności takie sygnały w formie rekonstrukcji? O czym wolno pamiętać, a o czym trzeba zapomnieć?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Müller: dzisiejszy kryzys przypomina reformację

2018-09-21 13:54

vaticannews / Watykan (KAI)

Trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej – uważa kard. Gerhard Müller.

Monika Książek/Niedziela
Kardynał Gerhard Ludwig Müller

Podkreślił on, że u korzeni tego zła nie leży klerykalizm, lecz odrzucenie prawdy i rozkład moralny. Rozkład doktryny zawsze prowadzi do rozkładu moralności – dodał były prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Przypomniał on opinię Huberta Jedina, wybitnego znawcę historii Kościoła, który mówiąc o początkach reformacji, zauważył, że słowo reforma miało wówczas zakamuflować herezję i rodzącą się schizmę Kościoła. Również i dziś dużo się mówi o reformie Kościoła. Pytanie tylko, czy za tym wszystkim rzeczywiście stoi wola odnowy w objawionej prawdzie i chrześcijańskim apostolstwie? Prawdziwa reforma nie jest sekularyzacją Kościoła lecz uświęceniem człowieka – przypomniał kard. Müller.

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary mówił o tym w Rzymie podczas święceń dla zgromadzenia Sług Jezusa i Maryi, podkreślając jak trudne jest w dzisiejszych czasach podjęcie się kapłańskiej posługi.

Tematy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

USA: Kard. Tobin nie pojedzie na Synod

2018-09-21 21:28

st (KAI/CNA) / Newark

Arcybiskup Newark w USA, kard. Joseph Tobin ogłosił, że nie będzie uczestniczył w październikowym Synodzie Biskupów o młodzieży i rozeznawaniu powołania. Powodem są obowiązki duszpasterskie w archidiecezji w związku z kryzysem spowodowanym przez nadużycia seksualne duchownych.

„Ten Synod jest wyjątkowo ważnym momentem w życiu Kościoła i byłem zaszczycony, że zostałem mianowany przez Ojca Świętego jako członek tego specjalnego zgromadzenia – napisał purpurat w noszącym dzisiejszą datę liście do katolików swojej archidiecezji. Przypomniał, że tamtejsi wierni cierpią z powodu kryzysu, który wciąż się rozwija. W tej sytuacji nie wyobraża sobie, aby mógł opuścić swoją diecezję na ponad miesiąc. „Po modlitwie i konsultacji napisałem do papieża Franciszka, prosząc go, by zwolnił mnie z uczestnictwa, ale zapewniając go, że mocno popieram cele Synodu i że będę posłuszny temu, co zostanie postanowione” - napisał kard. Tobin. Poinformował też wiernych, że następnego dnia otrzymał list od Ojca Świętego, w którym Franciszek wyraził zrozumienie dla motywów, które powodowały arcybiskupem Newark i zwolnił z obowiązku uczestniczenia w Synodzie.

W latach 1986-2000 arcybiskupem Newark był Theodore McCarrick, wobec którego wysunięto szereg zarzutów o molestowanie seksualne kleryków, a któremu Papież Franciszek w czerwcu b.r. zakazał publicznego sprawowania posługi kapłańskiej, i który 28 lipca zrezygnował z godności kardynalskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem