Reklama

Nie jestem naprawiaczem historii

2017-10-31 14:00

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 45/2017, str. 6

Artur Stelmasiak
Każdy odnaleziony fragment szczątków na „Łączce” oraz inne artefakty trafiają pod namiot, gdzie są starannie oczyszczane. Zanim to się stanie dół śmierci starannie oglądany jest przez dr Łukasza Szleszkowskiego z Zakładu Medycyny Sądowej

ARTUR STELMASIAK: – Panie Profesorze uruchomił Pan lawinę, która sprawiła, że poszukiwania bezimiennych szczątków naszych bohaterów prowadzone są w całej Polsce.

PROF. KRZYSZTOF SZWAGRZYK: – Zakończenie prac na Łączce po 5 latach jest dla nas czymś absolutnie szczególnym. To jest wyjątkowy etap w życiu każdego z nas. Zaczynaliśmy w zupełnie innych realiach i napotykaliśmy po drodze na wiele trudności. Teraz, gdy zakończyliśmy całość prac, o Łączce słyszał prawie każdy Polak. Ludzie wiedzą, co działo się w tym miejscu przed laty, gdy trwał zbrodniczy system komunistyczny. I to jest jeden z największych sukcesów.

– Czyli udało się poruszyć zbiorową wyobraźnię i serca wielu ludzi?

– Szczególnie podczas ostatnie etapu poszukiwań odwiedzali nas ludzie z całej Polski i ze świata. Jestem poruszony wielkim świadectwem wolontariuszy, dla których zaszczytem była praca właśnie w tym miejscu.

– Jest satysfakcja, że po tylu trudnościach i przeciwnościach „losu” udało się całą „Łączkę” przeszukać?

– Oczywiście, że jest. Ale nie traktujemy tej pracy jako skończonej. Naszym celem jest zidentyfikować odnalezione szczątki, czyli przywrócić nazwiska naszym bohaterom i godnie ich pochować. Dopiero, gdy na Łączce stanie prawdziwy Panteon Żołnierzy Niezłomnych, to uznam naszą pracę za skończoną.

– Pan poświęcił całe swoje życie zawodowe i naukowe żołnierzom Podziemia Antykomunistycznego. Doskonale wiem, jak Pan walczył o każdy metr przekopanej ziemi. Było wiele blokad prawnych i politycznych. Okazywało się, że w dalszych pracach przeszkadzają rosnące krzaczki, tuje i drzewka. Największą przeszkodą, z którą Pan walczył od lat były współczesne pomniki wybudowane na kościach naszych bohaterów. Wreszcie się udało przeszukać wszystko, co było do przeszukania. Czy teraz prof. Szwagrzyk czuje się spełniony?

– Tak, z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że ilość piętrzących się dziwnych problemów była ogromna. Kilka lat temu było jeszcze nie do wyobrażenia, że wszystkie szczątki naszych bohaterów zostaną odnalezione i wydobyte spod ziemi. Przeniesienie grobów z lat 80. XX wieku w inne miejsce, abyśmy mogli prowadzić tu prace wydawało się nie możliwe.

– A jednak udało się!

– Przeszukanie „Łączki” jest już faktem, a dla nas ogromną satysfakcją, że pokonaliśmy wszystkie trudności.

– Odkrywanie Żołnierzy Wyklętych z mroków historii i komunistycznego kłamstwa jest Pasją i życiem. Kiedy pierwszy raz pojawiła się myśl, że powinno się ich odszukać?

– Zadecydowało jedno wydarzenie, które, co się później okazało, wpłynęło na moje życie. Był rok 1990. Na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu odsłanialiśmy pomnik ofiar komunizmu lat 1945-56. Byłem jednym z tysięcy uczestników tej uroczystości. Pomnik był piękny, ale pomyślałem wtedy, że włożyliśmy tyle wysiłku w budowę tego pomnika, a jednak krzyże były tylko symboliczne – bez imion i nazwisk. Miałem wewnętrznie sprzeczne odczucia, bo z jednej strony była radość, że wreszcie dochodzi do takiego wydarzania, a z drugiej uważałem, że ci bohaterowie zasługują na imienne groby. Czemu nie wykonujemy dalszego kroku, czemu ich nie szukamy? To wydarzenie wpłynęło na moje dalsze życie.

– W latach 90. XX wieku takie marzenie było mało realne. Czy stał się wówczas Pan takim polskim Don Kichotem?

– To bardzo dobre określenie na tamte czasy. Ale gromadziłem materiały historyczne i pracowałem nad tymi, dla których komunistyczny terror okazał się śmiertelny. Szukałem, kto kiedy zmarł, na kim wykonano wyrok śmierci i jak wyglądały egzekucje. Gromadziłem materiały z nadzieją, że kiedyś będę mógł je wykorzystać.

– Kiedy nastąpił przełom?

– To było po powstaniu Instytut Pamięci Narodowej. Moje pierwsze poszukiwania stały się faktem w 2003 r., gdy na polu 81 A Cmentarza Osobowickiego we Wrocławiu odlazłem pierwszego bohatera Podziemia Antykomunistycznego – kpt. Włodzimierza Pawłowskiego ps. Kresowiak. On został odnaleziony i zidentyfikowany genetycznie. Od Kresowiaka wszystko się zaczęło.

Tagi:
wywiad

Kapłan, pallotyn, socjolog

2018-09-19 10:33

Rozmawia Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 38/2018, str. IV

Z ks. dr. Wojciechem Sadłoniem, dyrektorem Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Warszawie, rozmawia Andrzej Tarwid

Artur Stelmasiak
Prof. Witold Zdaniewicz (1928-2017)

Andrzej Tarwid: – 25 września Instytutowi Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) zostanie nadane im. ks. prof. Witolda Zdaniewicza. Jaką rolę w powstaniu i rozwoju ISKK odegrał zmarły rok temu Kapłan?

Ks. Dr. Wojciech Sadłoń: – Rola ks. prof. Zdaniewicza jest kluczowa i wyjątkowa w historii Instytutu. Jest on bowiem nie tylko inspiratorem jego powstania, ale i jego twórcą. Był też pierwszym dyrektorem Instytutu. Można więc powiedzieć, że to dzięki wiedzy i zaangażowaniu ks. Zdaniewicza udało się stworzyć instytucję, która wykorzystuje warsztat naukowy m.in. na potrzeby Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Krajewski: kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono czyta moje życie

2018-09-22 17:42

xpk / Łódź (KAI)

- Kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono mnie czyta, ono czyta moje życie, a ja zaczynam widzieć świat, tak jak widzi je Bóg. Słowo Boże jest dobre wtedy, gdy ktoś się rodzi i umiera, kiedy ktoś jest zakochany i jest po uszy w grzechu i wyjść nie może, ono jest dobre na każde cierpienie – mówił kardynał Krajewski podczas swojej kardynalskiej Mszy prymicyjnej w łódzkiej katedrze.

Grzegorz Gałązka

W łódzkiej bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w trzy miesiące od nominacji kardynalskiej odbyła się Msza święta prymicyjna kardynała Konrada Krajewskiego, który w tej samej katedrze 30 lat temu z rąk abp. Władysława Ziółka przyjął święcenia kapłańskie.

W liturgii obok abp. Grzegorza Rysia i abp. seniora Władysława Ziółka uczestniczyli biskupi pomocniczy bp Ireneusz Pękalski i bp Marek Marczak, kapłani, siostry zakonne i licznie zgromadzeni wierni z całej archidiecezji.

Kardynał, przywołując przypowieści o ziarnie i siewcy z dzisiejszej ewangelii, odniósł się do swojego życia - Doskonale pamiętam, kiedy byłem nieurodzajną glebą, kiedy nie chciałem słuchać tego, co mówi Bóg. Kiedy ono padało, nawet mnie porywało, ale potem piękno tego świata, wszystko co jest związane z moim ciałem, zabierało ten głos, niszczyło, nie było żadnego wzrostu. Ale Jezus mówi, że jest jeszcze diabeł, a papież Franciszek dopowiada – on tańczy najpierw wobec niego, potem wobec kardynałów, metropolitów, arcybiskupów i zabiera wszystko, żeby się nie urodziło, by zniknęło. Ziarnem, które Jezus rzuca nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie tego przyjąć, jest słowo Boże – zaznaczył kardynał.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na znaczenie i rolę słowa Bożego w codzienności, w domu, w życiu. - Wszystkie książki, jakie mamy w swojej bibliotece, to jest słowo ludzkie, ale jest jedna księga, która jest słowem Boga. Dlaczego jest gdzieś w biblioteczce, skoro po czytaniu jej mówimy: oto słowo Boże, oto słowo Pańskie? Podnosimy je, okadzamy, uroczyście wnosimy. Gdzie w twoim domu jest Pismo święte? A może warto je wyjąć, by poznać Boga, by dowiedzieć się czego On ode mnie chce? – pytał.

Kardynał podzielił się także swoim doświadczeniem codziennego czytania ewangelii i wielkiego szacunku do słowa Bożego. – Czytam codziennie Pismo święte, ono we mnie wzrasta, ono jest we mnie. Zacznijmy i my dzisiaj czytać słowo Boże. Nie patrzmy na innych, na całą archidiecezję, ale na siebie. Wyjmijmy dzisiaj Pismo Święte – apelował do zebranych. – Codziennie czytam ewangelię na następny dzień i staram się tą ewangelią żyć. Przypominam sobie ją wieczorem, w południe i przed zaśnięciem. Nieraz nie pamiętam, zapomniałem i wtedy idę i czytam na nowo – dzielił się swoim doświadczeniem kardynał.

Po komunii świętej wszyscy zebrani w katedrze odśpiewali hymn Te Deum Laudamus, dziękując za pierwszego kardynała, który pochodzi z archidiecezji łódzkiej.

Z życzeniami zwrócił się do kardynała prymicjanta arcybiskup łódzki, który przypomniał, że "choć przez swoją posługę kardynalską należysz do kleru rzymskiego, to wiedz, że ta katedra jest nadal twoim domem. To jest dom twojego powołania. Wracaj do tego domu, odkrywaj swoje powołanie, żyj nim, wypełnij je i osiągnij świętość, tego wszyscy ci życzymy" - mówił abp Ryś.

Po zakończonej liturgii w domu biskupim każdy mógł osobiście złożyć życzenia kardynałowi prymicjantowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież na spotkanie G20 w Buenos Aires: religie winny pokazać wartość dialogu w dzisiejszym świecie

2018-09-26 15:52

kg (KAI) / Watykan

Religie, ponad dzielącymi je różnicami, winny przede wszystkim pokazywać dzisiejszemu światu owocność dialogu, aby znajdować najlepsze rozwiązania problemów dotyczących wszystkich. Zwrócił na to uwagę Franciszek w orędziu z 6 września, skierowanym do uczestników Forum Międzyreligijnego G20 (G20 Interfaith), które w dniach 26-28 bm. odbywa się w Buenos Aires pod hasłem „Budowanie konsensusu w sprawie rozwoju równego i zrównoważonego: wkład religii do godnej przyszłości”.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Papież przypomniał na wstępie, że te konferencje międzyreligijne, towarzyszące od kilku lat spotkaniom na szczycie Grupy 20 najwyżej rozwiniętych państw świata, starają się proponować wspólnocie międzynarodowej wkład różnych tradycji i doświadczeń religijnych. W tym roku w stolicy Argentyny będą to dni wymiany myśli i refleksji wokół roli religii i ich szczególnego wkładu do tworzenia konsensusu w sprawie równego i zrównoważonego rozwoju, aby zapewnić wszystkim godną przyszłość – napisał Ojciec Święty.

Zaznaczył, że świat musi dzisiaj podejmować wiele bardzo złożonych wyzwań, które nie tylko dotyczą „naszych licznych braci zaginionych i zapomnianych”, ale też zagrażają przyszłości całej ludzkości. „I my jako ludzie wiary nie możemy być obojętni wobec tych zagrożeń” – zauważył autor orędzia.

W tym kontekście podkreślił, że pierwszym, podstawowym wkładem religii, niezależnie od dzielących je różnic, dla współczesnego świata jest ich zdolność pokazania owocności konstruktywnego dialogu w celu znalezienia najlepszych rozwiązań problemów dotyczących wszystkich. Chodzi o dialog, który nie wyrzeka się własnej tożsamości, ale oznacza gotowość do wyjścia na spotkanie innych, zrozumienia ich racji, zdolność do tworzenia stosunków międzyludzkich pełnych szacunku. Winno temu towarzyszyć jasne i mocne przekonanie, że słuchanie tego, kto myśli inaczej, jest przede wszystkim okazją do wzajemnego wzbogacenia i wzrostu braterstwa – zaznaczył papież.

Wyjaśnił, że nie da się zbudować wspólnego domu, pozostawiając na boku ludzi myślących inaczej lub to, co uważają oni za ważne i co stanowi część ich najgłębszej tożsamości. Należy budować braterstwo, które nie będzie „laboratorium”, przyszłość bowiem „polega na pełnym szacunku współistnieniu różnic, a nie na ujednoliceniu jedynej myśli, teoretycznie powszechnej”.

Zdaniem Franciszka, w obliczu świata, w którym utwierdza się i umacnia paradygmat rozwoju typu technokratycznego z jego logiką panowania i kontroli rzeczywistości pod kątem interesów gospodarczych i zysku, religie mają do odegrania wielką rolę. Bierze się to przede wszystkim z nowego „spojrzenia” na istotę ludzką, wynikającego z wiary w Boga Stwórcę człowieka i wszechświata. Każda próba szukania prawdziwego rozwoju gospodarczego, społecznego czy technologicznego musi uwzględniać godność bytu ludzkiego, ważne jest postrzeganie każdej osoby oczami a nie jako jeszcze jednej liczby w zimnej statystyce – przestrzegł Ojciec Święty. Dodał, że musi nami kierować przekonanie, iż człowiek jest autorem, ośrodkiem i celem każdego życia gospodarczo-społecznego.

W tym kontekście autor dokumentu wezwał do zaproponowania w nowej formie spojrzenia na ludzi i rzeczywistość nie po to, aby nimi manipulować i nad nimi panować, ale z poszanowaniem ich własnej natury i ich powołania w całości stworzenia, gdyż „wszystkie byty wszechświata, będąc stworzonymi przez tego samego Ojca, są zjednoczone niewidzialnymi więzami i tworzą rodzaj uniwersalnej rodziny, wspaniałej komunii pobudzającej do świętego, serdecznego i pokornego szacunku” (enc. „Laudato si”, 89).

Na zakończenie Franciszek życzył uczestnikom spotkania w stolicy Argentyny, aby „strzegli naszego wspólnego domu, troszcząc się o całą rodzinę ludzką”. Zaznaczył, że jest to „pilne wezwanie do nowego dialogu o tym, jak mamy budować nasze społeczeństwo, w poszukiwaniu zrównoważonego rozwoju, w przekonaniu, że sprawy te można zmienić”. I przypomniał, że wszyscy są tu niezbędni i że „możemy wszyscy razem współpracować jako narzędzia Boże, aby strzec i troszczyć się o stworzenie, wnosząc [do tego] swą kulturę i swe doświadczenie, swoje zdolności i swoją wiarę”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem