Reklama

O inkwizycji u dominikanów

2017-11-08 11:46

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 46/2017, str. 5

Monika Jaworska
Inauguracyjny wykład w Hermanicach w ramach Dominikańskiej Szkoły Wiary

Temat inkwizycji poruszał o. dr hab. Tomasz Gałuszka OP u ojców dominikanów w Ustroniu-Hermanicach. Tam w sobotę 28 października o godz. 15 odbył się inauguracyjny wykład w ramach Dominikańskiej Szkoły Wiary pt. „Inkwizycja kościelna: biała i czarna legenda”

W październiku rozpoczęliśmy Dominikańską Szkołę Wiary, która od lat przyjęła się w wielu naszych klasztorach. To próba odpowiedzi na różnorodne problemy współczesnego świata w kontekście nauki Kościoła katolickiego. Tematyka wykładów jest bardzo zróżnicowana – będą poruszane problemy związane z wiarą, filozofią, teologią, etyką, życiem społecznym – mówi przeor klasztoru dominikanów w Hermanicach o. Cezary Jenta.

O. Tomasz Gałuszka, który jest dyrektorem Dominikańskiego Instytutu Historycznego i wykładowcą Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów oraz Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, zauważył w Hermanicach, że inkwizycji nie wymyślił Kościół. – Inkwizycja to procedura w prawie karnym, która jest stosowana do teraz. Dziś mamy procedurę mieszaną inkwizycyjno-skargową. W procedurze inkwizycyjnej – starożytnej, funkcje obrońcy, sędziego i prokuratora były w jednej osobie. I on był odpowiedzialny za zebranie dowodów, przeanalizowanie ich, za bronienie i oskarżanie, i na końcu za wydanie wyroku. To jest duży krok ewolucyjny w stosunku do zasady inkwizycji – wyjaśniał o. Gałuszka. Dodał, że wprowadzenie w XII wieku inkwizycji do postępowań to krok milowy w sądownictwie. – Postępowanie inkwizycyjne kościelne było mocno przemyślane i musiało być zrobione jak najlepiej. W 1231 r. papież Grzegorz IX powołał pierwszych inkwizytorów papieskich. Żeby zostać inkwizytorem, trzeba było należeć do elity – wybierano najlepszych – podkreślił o. Gałuszka. Stwierdził, że w Polsce właściwie nie było herezji i heretyków. Rok 1327 r. datuje się jako początek inkwizycji w Polsce. – W 1511 r. odbył się pierwszy proces o czary w Polsce – w Chwaliszewie w Poznaniu. Paradoksalnie inkwizycja wniosła i pokazała wiele rzeczy, np. wypracowanie całej procedury, wprowadzenie biegłego, obrońcy, więzienia, innych form, które potrzebowały setek lat, aby się rozwijać. Trzeba podkreślić, że inkwizycję robili ludzie, którzy wkładali w to całe serce. Szczególnie nasi polscy bracia byli nastawieni na ocalanie ludzi. Inkwizytorzy i ludzie ze średniowiecza mogą nas wielu rzeczy nauczyć – podsumował.

Reklama

Na kolejne spotkanie dominikanie zapraszają do Hermanic w sobotę 18 listopada o godz. 15. O tym, czym jest duchowy wzrost opowie o. Wojciech Jędrzejewski. A grudniowy temat będzie poświęcony nadziei i opowie o niej o. Karol Karbownik z Krakowa.

Tagi:
wykład

Prof. Szwagrzyk z IPN z wykładem w Dzierżoniowie

2018-02-22 10:40

Krzysztof Zaremba
Edycja świdnicka 8/2018, str. IV

W Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej w Dzierżoniowie odbyło się spotkanie mieszkańców z wiceprezesem Instytutu Pamięci Narodowej dr. hab. Krzysztofem Szwagrzykiem, który wygłosił wykład pt. „Bohaterowie powracają – poszukiwania miejsc pochówku ofiar komunizmu w Polsce”

Kazimierz Janeczko
Spotkanie odbyło się w miejskiej bibliotece

Profesor Krzysztof Szwagrzyk, obecny zastępca szefa Instytutu Pamięci Narodowej, jest ściśle związany z Dolnym Śląskiem. Urodził się w Strzegomiu, z wykształcenia jest historykiem, przez wiele lat prowadził pracę naukową na Uniwersytecie Wrocławskim. Obecnie w IPN kieruje zespołem poszukiwań utajnionych miejsc pochówku ofiar reżimu komunistycznego. Poszukiwania prowadzone są w całej Polsce oraz na terenie Białorusi i Litwy. Dzięki wysiłkom zespołu prof. Szwagrzyka na „Łączce” na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie udało się odnaleźć i zidentyfikować szczątki legendarnych Żołnierzy Niezłomnych, m.in. majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” i majora Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”.

Prof. Szwagrzyk przedstawił licznie przybyłym słuchaczom stan prowadzonych przez niego prac poszukiwawczych miejsc pochówku ofiar komunizmu zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami.

W latach 1944-56 w Polsce śmierć komunistyczni oprawcy pozbawili życia ponad pięćdziesiąt tysięcy osób, których stracono na mocy wyroków sądów wojskowych wydawanych w trybie doraźnym, zamęczono w siedzibach Urzędów Bezpieczeństwa, więzieniach i obozach, zabito w walce lub podczas działań pacyfikacyjnych. Dużą część ofiar stanowili członkowie antykomunistycznego podziemia, którzy nie pogodzili się utratą przez Polskę suwerenności, kontynuowali po II wojnie światowej walkę o odzyskanie niepodległości. Ich ciała grzebano w utajnionych i w większości niepoznanych do dziś miejscach. Władze komunistyczne robiły wszystko, by zatrzeć ślady swojej zbrodniczej działalności.

Jednym z najważniejszych miejsc, w którym zespół prof. Szwagrzyka prowadzi prace poszukiwawcze, jest tzw. Łączka na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Skrycie chowano tam ofiary terroru komunistycznego zamordowane w latach 1944-56 w więzieniu na warszawskim Mokotowie. Prace na „Łączce” mają ostatecznie doprowadzić do wydobycia wszystkich znajdujących się tam szczątków ofiar. Według szacunków IPN, mogą się tu znajdować prochy jeszcze ok. 90 osób. Badacze mają nadzieję na odnalezione tam szczątków gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, szefa Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej oraz pułkownika Witolda Pileckiego, dobrowolnego więźnia Auschwitz i oficera Komendy Głównej Armii Krajowej. Profesor Szwagrzyk mówił również o pracach prowadzonych na warszawskim Cmentarzu Bródnowskim, gdzie naukowcy poszukują ofiar komunizmu straconych i zmarłych w więzieniu na Pradze. Była także mowa o planach prac na terenie cmentarza na Służewie przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie, gdzie w latach 1945-48 potajemnych chowano ofiary zbrodni Urzędu Bezpieczeństwa. Szacuje się, że w bezimiennych grobach może tam być pochowanych nawet tysiąc osób.

Profesor Szwagrzyk mówił również o pracach poszukiwawczych grobów polskich ofiar prowadzonych na terenie dzisiejszej Białorusi i Litwy. Podkreślił przy tym, że tamtejsze władze nie stawiają polskim badaczom żadnych przeszkód, przeciwnie często okazują życzliwość i sympatię. Profesor z ubolewaniem wspomniał przy tym, że zgoła odmienne podejście jest w przypadku Ukrainy, gdzie w chwili obecnej władze odmawiają stronie polskiej zezwolenia na prowadzenie poszukiwań ofiar „rzezi wołyńskiej”, dopatrując się w tym działań politycznych i rewizjonistycznych. Na Wołyniu, na terenie dzisiejszej Ukrainy, w okolicy wsi Wola Ostrowiecka i Ostrówki specjaliści z IPN mieli kontynuować badania miejsc pochówku ludności polskiej okrutnie zamordowanej przez ukraińskich nacjonalistów z Ukraińskiej Powstańczej Armii w 1943 r.

Profesor Krzysztof Szwagrzyk podczas spotkania nawiązał również do trzech Żołnierzy Niezłomnych, którzy w styczniu i lutym 1947 r. zostali zamordowani przez oprawców z „bezpieki” w Dzierżoniowie. Byli to: 32-letni Jerzy Kaszyński, 24-letni Jerzy Pizło i 20-letni Mieczysław Jeruzalski. Dokładnego miejsca pochówku tych trzech żołnierzy niepodległościowego podziemia nie znamy do dnia dzisiejszego, jednak dzięki działaniom i prowadzonym przez wrocławski IPN poszukiwaniom ustalono, że pochowano ich gdzieś na terenie cmentarza parafialnego w Dzierżoniowie. W 2011 r. na cmentarzu postawiona została tablica upamiętniająca rozstrzelanych bojowników o polską niepodległość.

Warto nadmienić, że w Dzierżoniowie dzięki staraniom środowisk patriotycznych w maju 2017 r. odsłonięto pomnik poświęcony Żołnierzom Niezłomnym. Widnieje na nim napis: „Żołnierzom Wyklętym, niezłomnym bohaterom Podziemia Niepodległościowego z lat 1945-63. Wierni Bogu i Ojczyźnie złożyli najwyższą ofiarę w heroicznej walce o wolność Rzeczypospolitej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ordo Iuris podsumowuje akcję "Chrońmy dzieci"

2018-02-21 21:08

Ordo Iuris / abd / Warszawa (KAI)

Kilka miesięcy akcji „Chrońmy Dzieci”, zainicjowanej przez Ordo Iuris, to ponad pół tysiąca zgłoszeń rodziców i ujawnienie 29 organizacji, których obecność w szkole budzi wątpliwości. Co najważniejsze, w wyniku akcji, prawo otwierające furtkę dla prowadzenia działań antydyskryminacyjnych w szkołach zostało zmienione - informuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Fotolia.com

Publikujemy treść komunikatu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, podsumowującego akcję "Chrońmy dzieci":

Akcja „Chrońmy Dzieci” uruchomiona została przez Ordo Iuris po szeregu zgłoszeń zaniepokojonych rodziców, którzy wskazywali na prowadzenie wymaganych prawem zajęć antydyskryminacyjnych przez niezweryfikowane organizacje bez zgody i wiedzy rodziców. W wielu szkołach z wymaganego przedmiotu zajęcia dodatkowe prowadziły organizacje promujące obyczaje subkultur LBGTQ (lesbian, bisexual, gay, transsexual, queer), utożsamiające się z ideologią gender, proponujące liberalną edukację seksualną czy nawet powiązane z przemysłem pornograficznym. Obowiązek działań antydyskryminacyjnych do polskich szkół wprowadziło rozporządzenie Minister Edukacji Narodowej Joanny Kluzik-Rostkowskiej z 2015 r.

Rodzice, którzy próbowali zapobiec lub nagłośnić problem byli zastraszani albo zbywani przez władze szkół. Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza rozesłało do szkół list, w którym ostrzegało, że „pod szlachetnie brzmiącą nazwą edukacji antydyskryminacyjnej kryje się plan promowania w szkole zachowań i zwyczajów środowiska LGBTQ”. W odpowiedzi wymienieni w piśmie lewicowi aktywiści zagrozili procesem sądowym. Dzięki sprawnemu działaniu Instytutu Ordo Iuris na gruncie prawnym nie zdecydowali się na ten krok.

Kampania Chrońmy Dzieci Ordo Iuris skierowana była do rodziców dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych, gimnazjów i liceów. Uruchomiona akcja i nagłośnienie jej w mediach spowodowało dużą aktywność i zainteresowanie rodziców tym tematem. Rodzice za pośrednictwem Ordo Iuris kierowali do szkół pytania m.in. o rodzaj zajęć prowadzonych w szkołach oraz tym jakie podmioty je realizują. Łącznie na adres Instytutu wpłynęło ponad 500 zgłoszeń zaniepokojonych rodziców z całej Polski. Najwięcej z dużych miast – 89 wpłynęło z Warszawy, 27 z Krakowa, 26 z Poznania, 17 z Gdańska, 15 z Lublina, 12 z Wrocławia, 9 z Bydgoszczy i 5 z Torunia. Z małych miejscowości wpłynęło 173 zgłoszeń, a z obszarów wiejskich - 144. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło szkół podstawowych – 294, zespołów szkół – 112, gimnazjów – 53 i liceów – 20 oraz 17 w stosunku do innych placówek.

Akcja „Chrońmy dzieci” pokazała wyraźnie deficyt informacji przekazywanych między szkołą a rodzicami. Prowadzi to w konsekwencji do ograniczenia prawa rodziców do wychowania dziecka w zgodzie z własnymi przekonaniami. Z kolei niska świadomość obowiązku uzyskania pozytywnej opinii rady rodziców przed podjęciem działań przez organizację społeczną może być wykorzystywane do działania z pominięciem opinii organu reprezentującego rodziców. Dlatego ważna jest praca nad poszerzaniem świadomości rodziców w zakresie przysługujących im praw – powiedział Olaf Szczypiński, koordynator akcji „Chrońmy Dzieci”.

Warto wspomnieć, że Konstytucja jako zasadę przyjmuje, że rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci, a prawo to rozciąga się także na proces edukacji (art. 48, art. 53 ust. 3, art. 70 ust. 3 Konstytucji). Celem systemu oświaty jest pomocniczość, to znaczy wspomaganie wychowawczej roli rodziny (art. 1 pkt 2 Prawa oświatowego dalej: p.o.). Z tych ogólnych norm wynika szereg szczegółowych uprawnień, z których mogą korzystać rodzice w procesie edukacji swoich dzieci. Są to zarówno prawa indywidualne, to znaczy ograniczone z natury rzeczy do konkretnego dziecka, jak i prawa dotyczące całej społeczności szkolnej. Dlatego rodzice mają prawo do informacji jak i do decydowania jakie zajęcia mogą być w szkole realizowane.

Należy wspomnieć, że w blisko 57 proc. placówek analizowanych przez Ordo Iuris dyrektorzy nie mieli świadomości, na jakiej podstawie organizacje pozarządowe mogą działać na terenie szkoły, co było powodem niewystąpienia do rady rodziców z wnioskiem o wydanie opinii dotyczącej możliwości działalności organizacji zewnętrznych. W rezultacie rada rodziców nie miała możliwości ustosunkowania się do podejmowanych przez te organizacje działań. Tylko w 8 proc. szkół rodzice mieli możliwość wyrażenia odmowy w kwestii udziału dzieci w zajęciach dodatkowych prowadzonych przez organizacje pozarządowe. W 13 proc. szkół natomiast rada rodziców wydała pozytywną opinię o działalności organizacji, których działalność budzi wątpliwości pod względem celów systemu oświaty.

Co najistotniejsze, kampania „Chrońmy Dzieci” przyniosła znaczny sukces na gruncie prawnym. W lipcu 2017 r. Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska usunęła z rozporządzenia obowiązek przeprowadzania w szkołach „działań antydyskryminacyjnych”. Dzięki temu dyrektorzy szkół nie mają już obowiązku zapraszania do szkół organizacji, których program antydyskryminacyjny często opierał się na pro-homoseksualnej agendzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Florczyk: Igrzyska mają coś z religii, coś z Boga

2018-02-22 16:51

dziar / Kielce (KAI)

Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga – mówi KAI bp Marian Florczyk, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców. Wspiera on duchowo sportowców, towarzysząc im podczas XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu, które trwają od 9 do 25 lutego.

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Marian Florczyk

Na to „wyjątkowe święto, jakimi są Igrzyska”, jak podkreśla kielecki biskup pomocniczy, składają się współzawodnictwo, szlachetność, wzajemny szacunek, pokój, radość i inne wartości. Wśród całego systemu wartości trzeba zauważyć ważną rolę religii i wiary.

- Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga - zauważa bp Florczyk i wyjaśnia, że „już sam początek Igrzysk – zapalenie ognia olimpijskiego – odwołuje się do pierwiastka boskiego. Jest to święty ogień, którego się strzeże jak największej świętości. Igrzyska odbywają się na ziemi, ale przed obliczem Boga. Taka była koncepcja pierwszych igrzysk. Wymiar religijny i duchowy jest obecny w toku całych Igrzysk. To jest ten duch sportu, o którym często mówimy, i który czyni sport wielką wartością dla poszczególnego człowieka i społeczności”.

Podkreśla także dobre przygotowanie logistyczne w Pjongczangu dla kultu religijnego, odbywania modlitwy, wspólnotowych spotkań. - W każdej wiosce olimpijskiej są miejsca przygotowane na modlitwę przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, a są to specjalnie wyposażone pomieszczenia dostosowane do wspólnej modlitwy lub rozważania Pisma Świętego, co najczęściej praktykują protestanci. W Pjongczangu jest kilka takich pomieszczeń. MKOl dba o to, aby podczas Igrzysk uwzględnić potrzeby duchowe sportowców. Poszczególne ekipy przyjeżdżają ze swoimi duszpasterzami, kapelanami reprezentacji narodowych. U nas taka praktyka rozpoczęła się po 2004 r. Zadaniem duszpasterza jest troska o godność sportowca i sportu - zaznacza hierarcha.

Podkreśla także, że celem nie jest sam sukces, sukces za wszelką cenę. - Sport to cały wymiar etyczny, to budowanie siły ducha i ciała. To jest ta nierozłączna jedność. To jest złe, że koncentrujemy się na sprawności i sile fizycznej, zapominając o sprawności duszy – zauważa bp Florczyk, podając przykład wykluczenia rosyjskich zawodników z Igrzysk, czy załamania wewnętrzne wśród niektórych sportowców.

- W tym święcie sportu, jakimi są igrzyska, chodzi o harmonię, o sprawność duszy i ciała, to jest jedność. Taką jednością, całością, jest przecież człowiek. Jeśli zaniedba się jeden z elementów, rodzi się poważny problem. Chrześcijaństwo strzeże ducha sportu, strzegąc wartości duchowych – stwierdza delegat KEP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem