Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Cień Piłsudskiego

2017-11-08 11:46

Witold Dudziński

Rankiem 10 listopada 1918 r. zwolniony przez Niemców z Magdeburga Józef Piłsudski nie wracał do Warszawy sam. Towarzyszył mu wieloletni współpracownik, który był zawsze w cieniu Marszałka.

Kazimierz Sosnkowski

Polub nas na Facebooku!

Tamten i kolejne oraz poprzednie dni były w historii Polski tak ważne, że musiały obrosnąć legendami i mitami: Rzeczpospolita odzyskiwała niepodległość po 123 latach niewoli. Nie rugowano z nich Kazimierza Sosnkowskiego, ale w opowieściach o pamiętnym listopadzie sprzed 99 lat, wiele miejsca dla niego nie było. Postać, osobowość i mit Marszałka nie pozwalały na zbyt wiele uwagi dla wielu ważnych postaci, nie tylko dla jego wieloletniego współpracownika i zastępcy.

Triumfalny wjazd

Gdy 10 listopada rano zwolniony z więzienia w Magdeburgu Józef Piłsudski wracał do Warszawy pociągiem z Berlina, na Dworcu Warszawsko-Wiedeńskim, tonącym we mgle, czekała na niego jedynie niewielka grupa ludzi, a nie – jak chciała potem legenda – tłum rozentuzjazmowanych warszawiaków.

Na dowód na triumfalny wjazd, ówczesna prasa pokazywała zdjęcia z powitania Piłsudskiego przyjeżdżającego do Warszawy... dwa lata wcześniej. Na peronie, w miejscu dzisiejszego ronda Dmowskiego, znajdowali się wówczas tylko jego najbliżsi współpracownicy m.in. z Polskiej Organizacji Wojskowej i wysłannicy Rady Regencyjnej.

Reklama

– Jestem gotowy do podjęcia zadań, jakie mnie czekają – miał powiedzieć Piłsudski przed wysłuchaniem raportu Witold Koca, komendanta POW. Piłsudski przywitał się z księciem Zdzisławem Lubomirskim, członkiem Rady Regencyjnej, który miesiąc wcześniej ogłosił polską deklarację niepodległości, rotmistrzem Rostworowskim, jego adiutantem i prezydentem stolicy Piotrem Drzewieckim.

Niemniej informacja o przyjeździe Komendanta rozeszła się błyskawicznie po Warszawie. Pod dom na ul. Moniuszki, gdzie miał zamieszkać, schodziły się tłumy. Ledwo się ulokował, a już zaczęły przybywać do niego kolejne delegacje.

Osobisty urok

Nikt za bardzo wtedy, a szczególnie potem nie zwracał uwagi na towarzyszącego mu Kazimierza Sosnkowskiego. Tymczasem Sosnkowski był przy Piłsudskim niemal bez przerwy od wielu miesięcy. Zanim wspólnie zajęli kwartał w twierdzy w Magdeburgu, działy się rzeczy, o których potem czytało się z wypiekami na twarzy.

Sosnkowski poznał Piłsudskiego kilkanaście lat wcześniej, gdy wstąpił do PPS i jej Organizacji Bojowej. Postać starszego o 18 lat działacza wywarła na nim wielkie wrażenie. „Osobisty urok Piłsudskiego, czar jego płomiennego słowa i siła argumentacji, miłość Polski, idealizm społeczny, poczucie tradycji i godności narodowej, wszystko to wywarło na mnie wrażenie porywające” – pisał po latach.

Bliżej współpracowali po powołaniu Związku Walki Czynnej, która tworzył Sosnkowski, i Związku Strzeleckiego. W zreorganizowanym w 1912 r. Związku komendantem głównym był Piłsudski, jego zastępcą – Sosnkowski.

Zastępca Komendanta

Po wybuchu I wojny światowej, Sosnkowski koordynował mobilizację organizacji strzeleckich, Odprawił wymarsz Pierwszej Kompanii Kadrowej, która została przekształcona w 1. pułk strzelców, potem w 1. pułk Legionów Polskich i w I Brygadę Legionów Polskich. Kazimierz Sosnkowski został zastępcą komendanta Józefa Piłsudskiego, jak również szefem jego sztabu.

Kilkakrotnie z powodzeniem zastępował w dowodzeniu brygadą nieobecnego Piłsudskiego. Do pierwszego takiego przypadku doszło w połowie sierpnia 1914 r., gdy pod Kielcami legioniści po raz pierwszy starli się z Rosjanami.

Gdy jesienią 1916 r. Józef Piłsudski, w proteście wobec uchylania się przez Niemców i Austriaków od deklaracji na temat przyszłego statusu ziem polskich, złożył rezygnację ze stanowiska dowódcy I Brygady i z Legionów. Zastąpił go, na jego rozkaz, Sosnkowski (szybko zresztą został przez Austriaków zdymisjonowany). Po tzw. kryzysie przysięgowym, w lipcu 1917 r. obaj zostali aresztowani przez Niemców i uwięzieni w Magdeburgu.

Gdy w Niemczech wybuchła rewolucja, a cesarz Wilhelm II uciekł do Holandii, Piłsudski z Sosnkowskim zostali uwolnieni. Traktowani przez Niemców z wielką kurtuazją, przez Berlin wrócili do Warszawy.

Pan sytuacji

Rada Regencyjna początkowo przewidywała dla Piłsudskiego funkcję ministra spraw wojskowych w gabinecie endeckiego premiera Józefa Świeżyńskiego. Sam zainteresowany nic o tym nie wiedział. Jeszcze w Magdeburgu przyniesiono Piłsudskiemu niemiecką gazetę, gdzie ukazała się jego fotografia, jako szefa tego resortu.

Józef Świeżyński powołany został na premiera przez Radę Regencyjną jeszcze 23 października 1918 r. Szybko podjął działania zmierzające do utrwalenia ogłoszonej 7 października niepodległości, m.in. uczestniczył w organizacji sił zbrojnych.

Jednak brak powodzenia różnych jego działań (m.in. bezskutecznie zabiegi o uwolnienie), brak poparcia nawet wśród działaczy narodowych, konflikt z Radą Regencyjną, lewicą i próba przejęcia władzy na własnych warunkach – uznana przez Radę Regencyjną za zamach stanu – zakończył się jego dymisją.

Na polu bitwy pozostawał już tylko Piłsudski. Choć nie od razu. Gdy wrócił do Warszawy, w imieniu lubelskiego Tymczasowego Rządu Ignacy Daszyński zaoferował mu naczelne dowództwo wojskowe. Piłsudski jednak odmówił. To on czuł się panem sytuacji. I tak rzeczywiście było.

Kilka dni później Rada Regencyjna, zdając sobie sprawę, że tylko Piłsudski jest zdolny do sprawowania rządów, przekazała mu całą władzę i rozwiązała się. Rozwiązaniu uległ też rząd lubelski. Zakulisowe rozmowy na ten temat toczyła się w tymczasowym mieszkaniu Komendanta przy ul. Moniuszki 2a. Tylko częściowo uczestniczył w nich Sosnkowski.

Generał brygady

O ile Piłsudski od razu włączył się w negocjacje polityczne, a za chwilę w kierowanie procesem odzyskiwania niepodległości i stanął na jego czele, to Sosnkowski koncentrował się na tworzeniu Wojska Polskiego, stopniowo zajmując w nim coraz wyższe stanowisko. Początkowo realizował doraźne zadania zlecane przez Piłsudskiego, a jednym z pierwszych było doprowadzenie do niełatwej neutralizacji niemieckiej załogi garnizonu warszawskiego, zachowującego się agresywnie wobec Polaków. Doprowadził do podpisania umowy z niemiecką Radą Żołnierską o rozbrojeniu i odtransportowania Niemców z Warszawy i Łodzi.

Jeszcze w listopadzie 1918 r. Sosnkowski został mianowany dowódca Okręgu Generalnego Warszawa WP i awansowany na stopień generała brygady (generała podporucznika). Jego pierwszymi zadaniami było tworzenie nowych formacji wojskowych i zabezpieczenie stolicy przed zakusami różnych sił politycznych, zwłaszcza komunistów, które chciały dokonać zamachu stanu.

Jedyny kandydat

W odrodzonej Rzeczypospolitej kilkakrotnie miał zajmować stanowisko ministra obrony (spraw wojskowych), a podczas wojny polsko-bolszewickiej kierował nie tylko resortem, ale i obroną Warszawy. Piłsudski miał do Sosnkowskiego na tyle zaufania, by w poufnej rekomendacji dla prezydenta uznać generała za jedynego, oprócz Rydza-Śmigłego, kandydata na funkcję naczelnego wodza w razie wybuchu kolejnej wojny.

Tej oceny nie zmieniła nieudana próba samobójcza Sosnkowskiego. W dniach zamachu majowego – kiedy Piłsudski nie wtajemniczył swojego wiernego zastępcy w plany przewrotu, a on miał wybierać między lojalnością wobec prawowitego rządu, a sprawcą zamachu – strzelił sobie w serce. Mimo tej chwili słabości, Marszałek miał mu ufać do końca swoich dni.

Edycja warszawska 46/2017 , str. 6

E-mail:
Adres: ul. Długa 29, lok. 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635-90-69,

Działy: Niedziela w Warszawie

Tagi: Kazimierz Sosnkowski

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Edycja warszawska

E-mail:
Adres: ul. Długa 29, lok. 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635-90-69,

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Jak cudownie być Polakiem! EDYTORIAL

Być ubogim to inaczej być napełnionym Duchem Świętym, podobnie jak Najświętsza Maryja Panna w czasie Zwiastowania. »
Abp Henryk Hoser

Reklama

Słowo Ma Moc


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas