Reklama

Miłujmy nie słowem, ale czynem

2017-11-14 15:01

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 47/2017, str. 22-23

Jonathan Stutz/fotolia.com
Małe dobro, ale czynione codziennie, potrafi zmienić świat. Na lepsze.

Mimo że walka z ubóstwem idzie nam dobrze jak nigdy dotąd, to nadal końca z końcem nie może związać ok. 6 proc. Polaków

Zunijnej perspektywy w Polsce jest coraz mniej ubóstwa. Skok jest rzeczywiście imponujący. O ile w 2005 r. obliczano, że bieda, a co za tym idzie – wykluczenie społeczne dotyka ok. 45 proc. narodu, to już 3 lata później był to co 3. Polak. W 2015 r. ubóstwa doświadczało ok. 23 proc. populacji. Problem więc maleje u nas w takim tempie, że wysforowaliśmy się na unijnego lidera. Eurostat, czyli Europejski Urząd Statystyczny, lokuje nas w ścisłej czołówce. Dziś sytuacja u nas wygląda lepiej niż w Hiszpanii, na Węgrzech czy we Włoszech. Powodów poprawy jest kilka. Zdecydowanie lepsza sytuacja na rynku – to fundament wychodzenia z biedy. Niebagatelne okazały się też decyzja o podwyższeniu płacy minimalnej do 2 tys. zł brutto i zwiększenie stawki za godzinę pracy. Wielką zmianę spowodował, oczywiście, program „Rodzina 500+”, który jest niczym lina rzucona rodzinom, zwłaszcza tym wielodzietnym, którym od pokoleń żyło się w Polsce ciężko.

Czym jest ubóstwo?

Minimum egzystencji, które pozwala na zaspokojenie najbardziej minimalnych potrzeb – precyzują przepisy. Mówiąc prościej, ubóstwo to granica, której nie da się już przejść. Dzień, gdy człowieka już nie stać na kupienie najtańszego jedzenia, używanego ciucha, opłacenie czynszu i może jeszcze podstawowych leków.

Kogo ubóstwo dotyka najczęściej? Dotknięci skrajnym ubóstwem mieszkają w pustostanach albo w kanałach, przy rurach ciepłowniczych i w altankach na ogródkach działkowych. Ma twarz człowieka dotkniętego bezdomnością i nałogami. Biedy graniczącej z ubóstwem doświadczają najczęściej, jak podają statystyki, ludzie starzy i samotni, chorzy czy niepełnosprawni. Ciągle też trudniej żyje się samotnym rodzicom z jednym dzieckiem albo dzieckiem niepełnosprawnym czy chorowitym.

Reklama

Ubóstwem dotknięci są także ci, którzy nie potrafią spiąć swojego budżetu – często na skutek spłacania kredytów i tzw. chwilówek, które rujnują większość niewielkich budżetów rodzinnych. Do tej listy dopisuje się też małżeństwa bezdzietne i rolników na KRUS-owskich emeryturach oraz rodziny, które opiekują się osobą niepełnosprawną lub przewlekle chorą.

Ubóstwo pojawia się też na skutek nieszczęścia – wypadku odbierającego siłę i sprawność, pożaru, powodzi czy innego żywiołu – o czym mieliśmy niedawno okazję się przekonać, gdy na północnym zachodzie Polski wichura zniszczyła ludzki dobytek i zabrała życie.

Stan ubóstwa zakłada utratę nadziei na poprawę bytu lub brak możliwości wyjścia z trudnej sytuacji. Jak np. w przypadku rodzin z niepełnosprawnym czy chorym bliskim. Ich ubóstwo spowodowane jest m.in. brakiem realnej szansy na znalezienie pracy lub możliwości dorobienia. Ludzie żyjący w ubóstwie często nie wiedzą, gdzie szukać pomocy, albo wstydzą się swojej sytuacji. Nie odnajdują się w gąszczu przepisów, nie znają miejsc, do których powinni udać się po wsparcie, nie potrafią napisać najprostszego podania, w którym opowiedzieliby o swoim kłopocie. Bez życzliwego człowieka nie radzą sobie z rzeczywistością, co powoduje powolne, ale nieuchronne spadanie w dół.

Nieść pomoc trzeba umieć

W Polsce przy różnych okazjach wiele mówi się o różnych obliczach polskiej biedy i metodach jej łagodzenia. Istnieje bowiem całe spektrum organizacji, ruchów, stowarzyszeń i fundacji, które zajmują się rozmaitymi trudnymi sytuacjami życiowymi. Jednak to Kościół katolicki jest największą po państwie instytucją udzielającą pomocy potrzebującym. O skali, w jakiej niesie ową pomoc, doskonale przekonują publikowane corocznie raporty Caritas, które prezentują poszczególne akcje i projekty, także te o charakterze długofalowym.

Walka z ubóstwem w Kościele zaczyna się od kwestii podstawowej – nakarmić głodnych. To flagowy projekt realizowany m.in. przez Caritas. Oficjalnie nazywa się: Program Operacyjny „Pomoc Żywnościowa” i potrwa do 2020 r. Chodzi w nim o zadbanie, by głodni nie chodzili najbiedniejsi z biednych – czyli ludzie starzy, chorzy i samotni, których, jak podaje statystyka, ubóstwo dotyka najczęściej. Zaraz potem w grę wchodzą dzieci i, oczywiście, całe rodziny, choć po wprowadzeniu programu „Rodzina 500+” rodzin wielodzietnych narzekających na niedostatek jest zdecydowanie mniej.

Skala tej pomocy jest imponująca. W ramach programu do Caritasowskich magazynów trafiło w 2016 r. ponad 11 tys. ton żywności o łącznej wartości 51 035 558, 65 zł.

Pomoc została rozdana wśród ok. 232 tys. ludzi.

Do walki z różnymi formami ubóstwa służy niemal każdy Caritasowski projekt. Poczynając od systematycznie przeprowadzanych zbiórek żywności, przez świąteczne paczki dla najbiedniejszych, dożywianie dzieci w szkołach i wspieranie sąsiadów przysłowiową kromką chleba, po pomaganie w wychodzeniu z bezdomności, bezrobocia, uzależnień. Dofinansowanie recept, zakup węgla na zimę czy wciągnięcie realizatorów popularnego programu „Sprawa dla reportera” do ratowania ludzi z rozmaitych życiowych dramatów.

Gdy nadchodzi zima i zaczynają zamarzać bezdomni, to ratunkiem – najczęściej jedynym – są schroniska prowadzone w znacznym stopniu przez katolickie organizacje, z przywoływaną już wcześniej Caritas i Towarzystwom Pomocy im. św. Brata Alberta na czele. I ogrzewalnie, i jadłodajnie z ciepłą strawą. I magazyny, z których wydaje się kurtki, swetry i buty. W Warszawie np. w chłodne noce jeździ po mieście Uliczny Patrol Medyczny, któremu towarzyszą lekarze i wolontariusze z Caritas. Szukają biedaków, którzy być może nie przetrwają kolejnej nocy bez ciepłego kąta, ale także oferują pomoc medyczną, opatrują rany, podają leki przeciwbólowe.

Gdzie bita kobieta, najczęściej z dziećmi, znajdzie schronienie i pomoc? – w ośrodkach prowadzonych przez instytucje kościelne. Gdzie niezamożna rodzina może wynająć sprzęt rehabilitacyjny, kule, ortezy czy łóżko i materac przeciwodleżynowy? – w ośrodkach Caritas. Przykłady takich działań można mnożyć.

Działania te mają jednak jeszcze jeden cel – obudzić śpiących, potrząsnąć obojętnymi – czyli większością z nas. Bo nie trzeba daleko chodzić, by wesprzeć biedniejszego od siebie. Najczęściej jakiś życiowy dramat czai się za rogiem, w naszej lub sąsiedniej klatce schodowej, w bloku czy ulicy. Takie miłosierdzie w skali mikro ma ogromne znaczenie społeczne. Pokazuje, że dobroć czyniona „małymi krokami”, niewielkimi gestami życzliwości, ale czyniona masowo jest bezcenna.

Pomoc konkretnie wycelowana

Kolejna najbardziej znana „marka” katolickiej pomocy charytatywnej to „Szlachetna Paczka”, która pisze na swoich stronach internetowych, że łączy ludzi biednych z zamożnymi albo ciut bardziej zamożnymi. Pomaga rodzinom i pojedynczym ludziom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji z niezależnych przyczyn. Lista owych niezależnych przyczyn opisuje niejako rozmaite stany ubóstwa, ale też podpowiada, że można i należy pomagać konkretnie – wskazanym ludziom, z konkretną historią. Stąd pomysł na paczki, w których znajdują się rzeczy najbardziej potrzebne biednym, a potem kolejne projekty, które mają usprawniać rodziny, czyli dawać im szanse wyjścia z kryzysu.

Gdy widzimy gdzieś człowieka grzebiącego w śmietniku, staruszkę, która nie jest w stanie zrealizować recepty, sąsiadkę, która jest głową rodziny i właśnie straciła pracę, dziecko z sąsiedniej ulicy z siniakami na buzi – pomyślmy, jak pomóc. Wyjdźmy poza schemat wrzucania raz czy dwa razy w roku pieniążka do puszki. Małe dobro, ale czynione codziennie, potrafi zmienić świat. Na lepsze.

* * *

Pani Nina przyzwyczaiła się do biedy, ale nie do samotności.
Od 10 lat, czyli odkąd zmarł jej mąż, nawet nie ma z kim przełamać się opłatkiem.

Maria ma niepełnosprawne dziecko, mamę po udarze i dwa etaty, żeby związać koniec z końcem. Czasem jest tak zmęczona, że gdy patrzy w lustro, nie poznaje siebie. Mieszka w czynszówce bez łazienki i wody. Gdy słyszy od jakiegoś urzędnika, że jest niezaradna, to najpierw krzyczy, a potem płacze.

Marek po tragicznej śmierci żony nie potrafi się pozbierać. Z kraksy ocalał synek – Janek. Na skutek odniesionych obrażeń chłopak nigdy już nie odzyska władzy w nogach. Żyją z zasiłku w wynajmowanym pokoju z kuchnią. Marek ma problem z proszeniem o pomoc. Jedyną pomocą jest emerytura babci i zbieranie puszek na śmietnikach.

Władysław, emerytowany rolnik, mieszka w drewnianym domu z kopcącym piecem. Żywi się głównie jabłkami i ziemniakami, które rosną na skrawku pola, które mu zostało z gospodarstwa przekazanego synowi. Syn ziemię sprzedał i wyjechał do Anglii. Na stałe.

Po pożarze domu, w którym o mało życia nie stracił ojciec, rodzina nie potrafi powrócić do normalnego życia. Matka i przewlekle chora córka mieszkają kątem u sąsiadów. Nie wiedzą, gdzie się podzieją, gdy ojciec zostanie wypisany ze szpitala.

Tagi:
ubodzy Światowy Dzień Ubogich

Nie problem, lecz osoba

2017-11-29 10:28

Ks. Piotr Bączek
Edycja bielsko-żywiecka 49/2017, str. I

Robert Karp
Wspólny posiłek po wspólnej modlitwie

Diecezjalne obchody I Światowego Dnia Ubogich odbyły się 18 listopada w bielskim kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Na program złożyła się celebracja Eucharystii oraz wspólny posiłek, który dla potrzebujących zorganizowała diecezjalna Caritas przy współpracy diakonii wspólnoty Miasto na Górze i bielskim oddziałem Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta

Można byłoby się zastanawiać, dlaczego został ustanowiony kolejny taki dzień, bo przecież mamy Światowy Dzień Ubóstwa. Myślę jednak, że wartościowszy jest ten Dzień Ubogich, bo kieruje wzrok nie ku problemowi, lecz na osobę, każdą osobę potrzebującą, każdą osobę, która oczekuje od nas pomocy – powiedział ks. Robert Kasprowski, tłumacząc na wstępie wspólnej modlitwy idee obchodzenia Dnia Ubogich zaproponowaną przez papieża Franciszka. Dyrektor diecezjalnej Caritas przewodniczył Mszy św. odprawionej w kaplicy Miłosierdzia Bożego bielskiego kościoła „przy dworcu”. W Eucharystii uczestniczyli zaproszeni biedni i potrzebujący. O oprawę liturgiczną i muzyczną modlitwy zadbali członkowie wspólnoty Miasto na Górze.

W kazaniu ks. Marcin Żydzik z bielskiej wspólnoty Księży Salwatorianów zwrócił uwagę na różne aspekty ubóstwa. Nakreślił także różnice w spojrzeniu na to zjawisko w Kościele i świecie. – Ubóstwo jest darem Kościoła. Jest przepiękną perłą, którą trzeba pielęgnować. Chodzi jednak o ubóstwo duchowe, nie materialne. Z ubóstwem materialnym trzeba nam ze wszystkich sił walczyć, by każdy człowiek miał kromkę chleba i dach nad głową – mówił kapłan, zestawiając taką optykę z oceną, w której ubóstwo jest postrzegane jako wynik niezaradności życiowej ludzi. – Świat gardzi człowiekiem ubogim. Często zapomina się, że człowiek ubogi w Kościele to ta wspaniała perła, którą potrafi dostrzec Pan Bóg, i z którą się utożsamia – tłumaczył ks. Żydzik.

Drugą częścią Dnia Ubogich był wspólny posiłek przygotowany w najniższej kondygnacji bielskiego kościoła. Przy stołach zasiadło ok. stu osób ubogich i potrzebujących. Między nimi usiedli także ci, którzy pomoc zorganizowali. Diakonia muzyczna Miasta na Górze animowała śpiew zachęcając wszystkich do chwalenia Boga pieśnią.

Dzień poświęcony ubogim ustanowił papież Franciszek. W orędziu opublikowanym w czerwcu tego roku zaznaczył, że będzie on obchodzony w niedzielę przed uroczystością Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata wieńczącą rok liturgiczny. „Na zakończenie Jubileuszu Miłosierdzia chciałem ofiarować Kościołowi Światowy Dzień Ubogich, aby wspólnoty chrześcijańskie na całym świecie stawały się coraz wyraźniejszym i konkretnym znakiem miłości Chrystusa do tych ostatnich i najbardziej potrzebujących” – napisał w orędziu Ojciec Święty. Hasłem pierwszej edycji tego wydarzenia jest cytat z listu Janowego: „Nie miłujmy słowem, lecz czynem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Post Daniela z o. Adamem Szustakiem

2018-02-13 08:51

Langusta na Palmie

Zapraszamy do wspólnego przeżycia Postu Daniela od Środy Popielcowej z o. Adamem Szustakiem. W filmie zakonnik wyjaśnia o co w tym wszytkim chodzi.

Dokładna istrukcja obsługi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kraków: Muzyczna Droga Krzyżowa

2018-02-18 21:03

luk / Kraków (KAI)

Po raz kolejny krakowscy wierni będą mieli okazję wziąć udział w Muzycznej Drodze Krzyżowej. 11 marca w kościele Redemptor Hominis w Krakowie tradycyjne podczas nabożeństwa rozważania zastąpią utwory muzyki klasycznej.

Graziako

Pomysł koncertu o charakterze pasyjnym wywodzi się z Łodzi. Na grunt krakowski przeniosła go Kinga Mastalerz. W Łodzi muzyka podczas nabożeństwa była puszczana z płyt. - Pomyślałam sobie, że o wiele większe wrażenie i duchowe przeżycia przyniosłoby wykonywanie utworów na żywo – wspomina.

W organizację muzycznego nabożeństwa odprawianego w kościele pw. Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Krakowie włącza się od 5 lat ponad 100 muzyków i wokalistów. Kolejnym stacjom Męki Pańskiej towarzyszą przede wszystkim klasyczne utwory muzyczne.

Pojawiają się również nowoczesne akcenty, na przykład w postaci wokalizy z filmu "Dziewiąte wrota" i pieśni góralskich. - To unikalna możliwość, aby wejść w siebie i na podstawie wyjątkowego tła muzycznego budować własne rozważania o cierpieniu Chrystusa – opisuje Mastalerz.

W tym roku o oprawę muzyczną zadbają trzy krakowskie chóry, orkiestra, zespoły instrumentalne i soliści, w tym Karin Wiktor-Kałucka czy Tomasz Jarosz. – Całość dopełni bogata aranżacja świetlna, która sprawi, że będzie to nie tylko wspaniałe widowisko, ale także zachęta do tego, by zadumać się nad sensem trudnych momentów w swoim życiu – podkreśla Mastalerz.

Muzyczna Droga Krzyżowa rozpocznie się 11 marca o godz. 20:00 w kościele Redemptor Hominis w Krakowie (ul. Stelmachów 137). Co istotne świątynia ta charakteryzuje się wyśmienitą akustyką, gdyż została zaprojektowana przez Tomasza Koniora, który jest autorem projektu m.in. siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem