Reklama

Niesakramentalna miłość

2017-11-15 11:25

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 47/2017, str. 6

Archiwum
Ks. Grzegorz Koss

Agnieszka Raczyńska: – Wiele lat temu w TVP wyemitowano program o związkach niesakramentalnych, w którym jeden z duchownych powiedział, że są skazani na wieczne potępienie. Było wtedy bardzo duże poruszenie. Podcięto w tych ludziach nadzieję. Czasy się znacznie zmieniły. Co dzisiaj Kościół ma do powiedzenia osobom rozwiedzionym, które weszły w kolejne związki, jeśli chodzi o ich sytuację przed Bogiem? Czy osoby żyjące w związkach niesakramentalnych będą zbawione?

Ks. Grzegorz Koss: – Nikt z nas nie może przypisywać sobie prawa do decydowania o zbawieniu albo potępieniu kogokolwiek. To jest wyłączna kompetencja samego Boga! Jak mówi św. Jakub w swoim liście, „jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A ty kimże jesteś, byś sądził bliźniego?” (Jk 4,12). Wiemy, że Bóg „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2,4). Drogę do zbawienia dla każdego bez wyjątku człowieka otworzył Jezus przez swoją śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. On przyszedł po to, aby „każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). I to jest perspektywa, z której Kościół patrzy na człowieka, także na osoby żyjące w kolejnych związkach. Zadaniem Kościoła nie jest potępiać, ale pomagać w przyjęciu daru zbawienia. Ta pomoc polega z jednej strony na konsekwentnym głoszeniu prawdy o Bożym zamyśle dotyczącym małżeństwa i rodziny, z drugiej na nieustannym przypominaniu, że Bóg wszystkich pragnie doprowadzić do siebie i obdarzyć łaską zbawienia. Tym zbawczym pragnieniem Boga objęci są również ci, którzy nie żyją w sposób zgodny z Jego wolą. Kościół zatem mówi osobom w związkach niesakramentalnych: „Prawdą jest, że życie na sposób małżeński z kimś, kto nie jest sakramentalnym mężem lub żoną, nie jest zgodne z Bożym planem. Prawdą jest jednak również to, że Bogu na was zależy. I zależy na was Kościołowi. Nie jesteście więc poza nim. Jesteście w Kościele”.

– Czy Kościół katolicki kocha rozwodników? Jakie były stanowiska kolejnych papieży – Jana Pawła II, Benedykta XVI i obecnego papieża Franciszka wobec związków niesakramentalnych?

– Skoro Bóg jest kochającym Ojcem, a zadaniem Kościoła jest ukazywanie miłości Boga i pomaganie w jej doświadczeniu, to Kościół nie może nie kochać człowieka. Swoją miłością Kościół obejmuje także osoby rozwiedzione, które żyją w nowych związkach. Kocha takie osoby nie dlatego, że się rozwiodły, ale dlatego, że na mocy chrztu są dziećmi Boga i niezależnie od swojej sytuacji przynależą do wspólnoty wierzących. W przyjęciu takiego sposobu patrzenia na rozwiedzionych kluczową rolę odegrał Jan Paweł II. W podpisanej 22 listopada 1981 r. adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” Ojciec Święty jasno stwierdził, że osoby w nowych związkach nie są odłączone od Kościoła, powinny doświadczać pomocy ze strony duszpasterzy oraz całej wspólnoty wiernych i uczestniczyć w jej życiu. Choć Jan Paweł II zaznaczył, że dwie osoby, które żyją na sposób małżeński, nie będąc mężem i żoną, nie mogą być dopuszczone do Komunii eucharystycznej, wskazał jednocześnie, że mają one dostęp do innych środków zbawienia. Żyjący w związkach niesakramentalnych mogą i powinni słuchać Słowa Bożego, uczęszczać na Mszę św., trwać na modlitwie, realizować dzieła miłości, wychowywać dzieci w wierze, podejmować czyny pokutne, by – jak to sformułował papież – „z dnia na dzień wypraszać sobie u Boga łaskę”. Podobnie o związkach niesakramentalnych wypowiadał się Benedykt XVI. Jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary podkreślał, że takie osoby pozostają członkami ludu Bożego. Zwracał też uwagę, że wyrazem tego przekonania jest choćby fakt, że w oficjalnych dokumentach Kościoła zazwyczaj nie mówi się tak po prostu o „rozwiedzionych, którzy zawarli powtórny związek”, ale o „wiernych rozwiedzionych, którzy zawarli powtórny związek”. Użycie określenia „wierny” nie jest zatem przypadkiem, ale wiele mówiącym szczegółem. W adhortacji apostolskiej „Sacramentum caritatis” z 2007 r. papież jeszcze raz przypominał, że Kościół ze szczególną troską towarzyszy takim osobom w ich pragnieniu kultywowania, na tyle, na ile to jest możliwe, chrześcijańskiego stylu życia. Troska o wiernych rozwiedzionych leży też na sercu aktualnemu następcy św. Piotra. Jej wyrazem jest zwłaszcza VIII rozdział adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” będącej owocem dwóch synodów o rodzinie, które odbyły się w Rzymie w 2014 i 2015 r. Franciszek wskazuje, że właściwa postawa duszpasterska wyraża się w indywidualnym podejściu do konkretnych osób i rozeznaniu ich sytuacji, towarzyszeniu im z wielkim szacunkiem oraz popieraniu ich udziału w życiu wspólnoty wierzących. Na gruncie polskim wskazówki Franciszka są realizowane od wielu już lat w ramach duszpasterstw związków niesakramentalnych. Takie duszpasterstwo istnieje również w naszej diecezji.

– Jak zatem wygląda duszpasterstwo związków niesakramentalnych w diecezji sosnowieckiej?

– Historia duszpasterstwa związków niesakramentalnych w diecezji sosnowieckiej sięga drugiej połowy lat 90. ubiegłego wieku. Zostało ono założone w 1997 r. przez ówczesnego diecezjalnego duszpasterza rodzin ks. Kazimierza Rapacza SDB oraz ks. Andrzeja Cieślika, który w Wielkim Poście tegoż roku przeprowadził rekolekcje dla osób żyjących w powtórnych związkach. Z czasem spotkania porekolekcyjne przekształciły się w regularne spotkania comiesięczne prowadzone przez ks. Andrzeja. Taka forma pracy została zachowana do dziś. Osoby zaangażowane w duszpasterstwo spotykają się raz w miesiącu, najczęściej w niedzielę, w parafii pw. Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Sosnowcu-Klimontowie. Zaczynamy w kościele od uczestnictwa w Mszy św., po której zatrzymujemy się przed Jezusem Eucharystycznym na dłuższej chwili adoracji. Dalsza część odbywa się w salce parafialnej, gdzie dzielimy się Słowem Bożym i doświadczeniem życia oraz mamy możliwość wspólnego poszukiwania odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Spotkania są otwarte, a zatem każdy, kto żyje w powtórnym związku bez możliwości zawarcia małżeństwa sakramentalnego, może dołączyć do wspólnoty. Aktualnie w regularnej formacji uczestniczy kilka par. Kilkadziesiąt osób, a więc znacznie więcej, decyduje się na udział w rekolekcjach wielkopostnych, które w ostatnich latach odbywały się w gościnnym kościele Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus w Sosnowcu. Zamysłem tych rekolekcji jest przede wszystkim stworzenie przestrzeni spotkania biorących w nich udział z Bogiem. Do tego spotkania prowadzą nauki rekolekcyjne oraz czas przeznaczony na osobistą modlitwę przed Najświętszym Sakramentem. Rekolekcje są również okazją do nawiązania kontaktu z duszpasterzem związków niesakramentalnych i ewentualnego umówienia się na rozmowę w dogodnym czasie.

– Niemożność przyjmowania sakramentów osłabia więź z Kościołem, ale nie powoduje, że ta więź zostaje utracona. Dlaczego warto należeć do duszpasterstwa, które wychodzi naprzeciw problemom małżeństw niesakramentalnych?

– Rzeczywiście brak możliwości przystępowania do Komunii św. uświadamia często, jak wielkim skarbem jest Eucharystia. Ten brak nierzadko budzi tęsknotę za doświadczeniem bliskiego i osobistego spotkania z Bogiem. Choć zaspokojenie tej tęsknoty w przypadku rozwiedzionych żyjących w nowym związku na sposób małżeński nie może być zrealizowane przez przyjęcie Ciała Pańskiego, istnieją inne środki zbawienia, z których niesakramentalni mogą i powinni korzystać, by budować swoją relację z Bogiem. Jedną z ról duszpasterstwa związków niesakramentalnych jest wskazywanie na te środki, uświadamianie ich wartości i znaczenia oraz pomoc w jak najlepszym ich wykorzystywaniu dla rozwoju życia wiary.

– Język, jakim posługuje się Jan Paweł II w „Familiaris consortio”, omawiając tę problematykę, naznaczony jest taktem i delikatnością. Język Ojca Świętego niesamowicie kontrastuje z głosami niektórych katolików, którzy jawnie krytykują i wręcz potępiają ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych. Czy to właśnie taka winna być postawa osób uważających się za wierzące?

– Z wielkim taktem mówili o osobach żyjących w powtórnych związkach zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI. Czyni tak również papież Franciszek, widząc w nich dzieci Kościoła „naznaczone miłością zranioną i zagubioną”. Wobec osób w takiej sytuacji są potrzebne szczególne wyczucie i delikatność. Nie można nigdy zapominać, że często ich historia życia jest naznaczona cierpieniem, zranieniami, trudnymi wyborami, poczuciem porażki, czasem udręką i obawą o przyszły los, także w perspektywie wieczności. Nie można do istniejących ran dokładać nowych, zadawanych przez niewłaściwą postawę lub potępiające słowa wypowiadane wobec wiernych rozwiedzionych, którzy z różnych powodów zdecydowali się na życie w drugim związku. „Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymującą ich w wierze i nadziei”. Te słowa Jana Pawła II z adhortacji „Familiaris consortio” są jasną wskazówką, jaką postawę Kościół powinien przyjmować wobec osób w związkach niesakramentalnych. Kościół, czyli każdy z nas.

Tagi:
wywiad

Motocykliści chcą być razem

2018-04-25 11:32

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 17/2018, str. VI

Z ks. Jarosławem Zagozdą, proboszczem z podgorzowskiej Baczyny, rozmawia Kamil Krasowski

Karolina Krasowska
W tym roku motocykliści po raz 7. przejadą ze Świebodzina do Ro kitna

KAMIL KRASOWSKI: – 29 kwietnia odbędzie się 7. Diecezjalna Pielgrzymka Motocyklowa spod figury Chrystusa Króla w Świebodzinie do sanktuarium w Rokitnie. Jak narodziło się to dzieło?

KS. JAROSŁAW ZAGOZDA: – Pierwsza oficjalna pielgrzymka do sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej odbyła się w 2012 r. To było działanie oddolne. Ludzie sami chcieli taką pielgrzymkę zorganizować. Chcieli pojechać do świętego miejsca. Wybór padł na Rokitno, bo nie ma lepszego miejsca w diecezji. Pielgrzymka zawsze wygląda podobnie. Jest Koronka do Bożego Miłosierdzia, bardzo dobrze odbierana przez motocyklistów. Wielu z nich mówiło, że pierwszy raz w życiu modliło się Koronką właśnie na pielgrzymce. I to jest ważny element. Później jest sprawowana Msza św., poświęcenie motocykli i wspólne spotkanie przy stole. Od samego początku w pomoc przy organizacji pielgrzymki – w organizację przejazdu, ustawienie motocykli – zaangażowanych było wielu ludzi. I tak do tej pory współpracujemy. Taką grupą są motocykliści z Gorzowa skupieni w grupie MIŚ, którzy pomagają nam każdego roku.

– Jak wyglądały początki? Ile osób jeździło wówczas do Rokitna?

– W pierwszej pielgrzymce wzięło udział ok. 100 osób. Później ta liczba wzrastała. Najwięcej to było ok. 500 motocykli. Nie chodzi jednak o ilość, a przede wszystkim o duchowe przeżycie – modlitwę, spokojny czas wspólnie przeżywany w sanktuarium, co zawsze akcentujemy. Ilość nie ma znaczenia, chociaż wszystkie zloty i spotkania motocyklistów taki ranking prowadzą, my nie przywiązujemy do tego wagi.

– Skąd najczęściej przyjeżdżają uczestnicy pielgrzymki?

– Jak jest dobra pogoda, bo to jest bardzo ważne, to przyjeżdżają nawet spoza diecezji, z województw zachodniopomorskiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego. Przyjeżdżają ludzie z Poznania, Piły, Połczyna Zdroju, Wrocławia, a także zaprzyjaźnieni motocykliści z Niemiec. Mówimy, że jest to pielgrzymka motocyklistów z naszej diecezji, ale każdy znajdzie tu swoje miejsce.

– Jakie intencje towarzyszą pielgrzymom?

– Uczestnicy przywożą swoje konkretne intencje modlitewne, które składają na ołtarzu w czasie Mszy św. sprawowanej za nich. Modlimy się, żeby Pan Bóg bezpiecznie nas prowadził, ale także polecamy zmarłych motocyklistów. Bardzo wielu ludzi prosi o Boże błogosławieństwo dla swoich rodzin. To też jest ciekawy rys – przyjeżdżają ludzie na motocyklach, ale wielu przybywa samochodami. Mąż przyjeżdża motocyklem, a żona z dziećmi samochodem. Albo dziadek z babcią przyjeżdżają za wnukiem właśnie samochodem, żeby z nim być. Dlatego wydaje mi się, że nasza pielgrzymka jest takim rodzinnym świętem.

– Czy w naszej diecezji istnieje duszpasterstwo motocyklistów?

– Kiedyś słyszałem takie powiedzenie, że każdy motocyklista ma duszpasterza w swoim proboszczu, ponieważ każdy należy do jakiejś parafii. Oficjalnie nie ma takiego duszpasterstwa, ale księża od zawsze są tam, gdzie się gromadzą ludzie. Biskup nie mianował takiego duszpasterza, ale są księża, którzy z tym środowiskiem się spotykają i duszpastersko troszczą się o nie.

– Wspominał Ksiądz, że w organizację pielgrzymki zaangażowani są członkowie Grupy Motocyklowej MIŚ. Z tego, co wiem, w pielgrzymkę zaangażowany jest także Klub Motocyklowy God’s Guards. Co to za klub?

– To klub, który zrzesza księży zajmujących się duszpasterstwem motocyklistów w całej Polsce, ale nie tylko, bo do wspólnoty należą też księża z Niemiec albo ci, którzy wyjechali na studia np. do Hiszpanii i tam też się spotykają. Mówi się, że jest to wspólnota kapłańska. W naszej diecezji jest kilku księży, którzy należą do tego klubu. Wspólnie przeżywamy rekolekcje, raz w roku bierzemy udział w pielgrzymce od Bałtyku do Tatr.

– W tym roku takie ogólnopolskie spotkanie Klubu God’s Guards odbędzie się w naszej diecezji w Kęszycy Leśnej.

– Rekolekcje odbywają się w różnych miejscach. Pierwsze były w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, później była Częstochowa, Warszawa, Tarnów, zaś w tym roku będzie to nasza diecezja. Spodziewamy się, że przyjadą do nas księża, którzy zajmują się duszpasterstwem motocyklistów w całej Polsce.

– Jakie są główne cele Diecezjalnej Pielgrzymki Motocyklowej ze Świebodzina do Rokitna?

– Religijny cel to przede wszystkim modlitwa. Motocykliści to ludzie, którzy lubią wejść do kościoła. Jak zwiedzają jakieś miejsca, to bardzo często jest tak, że zatrzymują się właśnie pod kościołem, żeby zobaczyć, wejść, przeżegnać się. Bardzo ciekawy i ważny jest też cel wspólnototwórczy. Motocykliści chcą być razem. Jak jedziemy na motocyklach, to nie ma okazji, żeby porozmawiać, bo każdy jedzie sam. Jak się spotkamy w większej albo mniejszej grupie – to dobrze jest opowiedzieć swoje wrażenia. Dzielimy się doświadczeniem – kto gdzie był, gdzie warto pojechać. Kolejny cel to promocja bezpiecznej jazdy. Jedziemy w zwartym szyku, w takiej procesji, w pielgrzymce, żeby pokazać, że na drodze trzeba bardzo mocno uważać.

– Jak Ksiądz jako organizator przeżywa pielgrzymkę?

– Bardzo się z niej cieszę. Zawsze też z niepokojem obserwuję pogodę z myślą, czy uda się przejechać. Był taki jeden rok, gdy padał grad. Myśleliśmy, że nikt nie przyjedzie, ale wręcz przeciwnie – przyjechało bardzo dużo ludzi. W takiej grupie modlitwa w Rokitnie ma dla mnie bardzo duże znaczenie. To pokazuje, że motocykliści to nie ludzie, którzy myślą tylko o tym, żeby jechać i pokonywać kilometry, ale że lubią się zatrzymać. Doświadczam też jedności, tutaj nie ma znaczenia, kto skąd jest i jakim motocyklem przyjeżdża.

– Kiedy odkrył Ksiądz swoje zamiłowanie do motocykli?

– Jako nastoletni chłopak dojeżdżałem do szkoły motorowerem. Jednak przyszedł czas, że zacząłem dużo jeździć na rowerze. Gdy byłem na jednej z parafii w Lubsku, spotkałem fajną grupę motocyklistów i właśnie tam powróciły do mnie dawne zamiłowania, spotkałem się też z dużą życzliwością ówczesnego proboszcza. Także zaczęło się to dawno, a odrodziło kilkanaście lat temu. Z motocyklami łączy mnie nić sympatii. Nie jest to żadna wielka miłość, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie zawsze będę jeździł, że przyjdzie taki wiek, kiedy stanie się to niebezpieczne. Nie jeżdżę daleko, ale zawsze jest to okazja do spotkania się z kimś i zobaczenia pięknych miejsc. Z motocykla wygląda to zupełnie inaczej. Można wjechać tam, gdzie nie wjedzie się samochodem, a prawo pozwala. Na mecze żużlowe też jeżdżę z kolegami księżmi na motocyklach. Wtedy zawsze można szybciej dojechać pod stadion, szybciej wydostać się spod stadionu po meczu. Na zakupy do miasta też jeżdżę na motocyklu, bo jest łatwiej i szybciej.

– Jaką maszyną Ksiądz jeździ?

– Jeżdżę miejsko-turystycznym motocyklem BMW o niedużej pojemności. Takim, żeby czuć się bezpiecznie i żeby za dużo zapasu mocy nie było (śmiech).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bawaria: od 1 czerwca krzyże we wszystkich urzędach państwowych

2018-04-25 10:25

tom (KAI) / Monachium

Rząd krajowy w Monachium postanowił, aby od 1 czerwca br. we wszystkich budynkach państwowych Bawarii zawisły krzyże. Jak oświadczyła Kancelaria Wolnego Państwa Bawarii w przyszłości w widocznym miejscu w wejściu do urzędu powinien zawisnąć krzyż jako "widoczny znak uznania podstawowych wartości porządku prawnego i społecznego w Bawarii i Niemczech".

B.M. Sztajner

W tym celu Rada Ministrów postanowiła zmienić zasady ogólnego regulaminu działania organów Wolnego Państwa Bawarii. Do jego wprowadzenia zobowiązane są od 1 czerwca urzędy gminne, powiatowe i okręgowe.

- Krzyż jest fundamentalnym symbolem naszej bawarskiej tożsamości i sposobu życia - oświadczył premier Bawarii Markus Söder (CSU) i dodał: "Stoi on za elementarnymi wartościami takimi jak miłość bliźniego, ludzka godność i tolerancja". Po ogłoszeniu decyzji premier Söder zawiesił krzyż w wejściu Kancelarii Wolnego Państwa Bawarii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Salezjańskie święto sportu, młodości, radości i wiary

2018-04-25 20:45

W dniach 28.04-03.05.2018 r. w Krakowie odbędą się XXIX Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej. Honorowym patronatemobjął Igrzyska Mateusz Morawiecki, Premier Rządu Rzeczypospolitej Polskiej.

Wokandapix/pixabay.com

Dotychczas Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej odbyły się 28 razy w różnych krajach i miastach europejskich. Znaczący udział w organizacji Igrzysk ma Polska i Salezjańska Organizacja Sportowa Rzeczypospolitej Polskiej, która czterokrotnie była organizatorem imprezy: w Warszawie (1997, 2001, 2005) oraz Krakowie (2012).

Uczestniczyć w Igrzyskach będzie młodzież salezjańska zaangażowana w różnorodne dzieła młodzieżowe (szkoły, oratoria, organizacje sportowe itp.) w krajach europejskich i pozaeuropejskich. Weźmie w nich udział ponad 1500 sportowców salezjańskich (dziewcząt i chłopców) z następujących 22 krajów: Austria, Belgia, Białoruś, Brazylia, Chorwacja, Czechy, Hiszpania, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Niemcy, Polska, Portugalia, Republika Środkowej Afryki, Rosja, Słowacja, Słowenia, Syria, Tanzania, Ukraina, Włochy, Zambia.

Celem Igrzysk jest stworzenie młodzieży salezjańskiej możliwości rywalizacji sportowej i budowanie przez sport nowego świata, opartego na ideach integralnego humanizmu i chrześcijańskiego personalizmu oraz olimpizmu, u podstaw których tkwią takie fundamentalne wartości jak pokój, przyjaźń, prawda, dobro, sprawiedliwość, wolność, godność i fair play.

XXIX Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej będą konstytuowały 3 bloki programowe, a mianowicie: sportowy, kulturalny i religijny.

Sportowcy salezjańscy (dziewczęta i chłopcy) rywalizować będą w dwóch kategoriach wiekowych (kat. „A” – 2000 i młodsi, kat. „B” – 2002 i młodsi) w następujących dyscyplinach sportowych: koszykówka, piłka nożna 11. osobowa, piłka nożna 6. osobowa, piłka siatkowa i tenis stołowy.

Uczestnicy Igrzysk wezmą również udział w przedsięwzięciach o charakterze kulturalnym i religijnym, w tym między innymi otwarciu i zamknięciu Igrzysk, zwiedzaniu Krakowa, wycieczce do kopalni soli w Wieliczce, zwiedzaniu obozu masowej zagłady w Oświęcimiu, okolicznościowej niedzielnej Mszy św., salezjańskich słówkach na dobranoc, wieczorze modlitewnym w Sanktuarium Miłosierdzia w Łagiewnikach, pogodnych wieczorach itp.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem