Reklama

Dać świadectwo życia zgodnego z wiarą i nauką Kościoła

2017-11-22 12:45

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 48/2017, str. 7

Archiwum Akcji Katolickiej Diecezji Drohiczyńskiej
Prezes Akcji Katolickiej Maria Dierżanowska wraz z księdzem asystentem Piotrem Wójcikiem

Ostania niedziela Roku Liturgicznego to uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata.

To szczególny dzień zarówno dla Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, jak i Akcji Katolickiej. W dzień patronalny obu tych instytucji zostają przyjęci nowi członkowie, którzy w obecności Księdza Biskupa składają swoje przyrzeczenia. Z Marią Dzierżanowską, prezes Akcji Katolickiej Diecezji Drohiczyńskiej, rozmawia ks. Marcin Gołębiewski

Ks. Marcin Gołębiewski: – Uroczystość Chrystusa Króla jest świętem patronalnym Akcji Katolickiej. To dobra okazja, aby przypomnieć rolę i znaczenie tego stowarzyszenia. Czym wyróżnia się AK i jaka jest jej specyfika?

Maria Dzierżanowska: – Najbardziej precyzyjną odpowiedź na to pytanie znajdziemy we wstępie do statutu naszego stowarzyszenia „Akcja Katolicka jest stowarzyszeniem katolików świeckich, którzy w zorganizowanej formie ściśle współpracują z hierarchią kościelną w realizacji ogólnego celu apostolskiego Kościoła” (por. KK, n. 33; DA, n. 20; DM, n. 15).
Jej celem jest włączanie ludzi świeckich w budowanie Kościoła Chrystusowego oraz w zorganizowaną misję apostolską, dzięki której będą mogli „czynić obecnym i aktywnym Kościół w takich miejscach i takich okolicznościach, gdzie jedynie przy ich pomocy stać się on może solą ziemi (KK, n. 33)”. Akcja Katolicka jest stowarzyszeniem, w którym katolicy świeccy mogą realizować powołanie, które otrzymali na mocy sakramentu chrztu i bierzmowania.
Ojciec Święty Jan Paweł II – patron naszego stowarzyszenia powiedział: „Akcja Katolicka jest wyjątkowym powołaniem, szczególnym charyzmatem, specjalnym urzędem i w strukturze Kościoła zajmuje szczególne miejsce”.

– Proszę choćby w zarysie przypomnieć historię Akcji Katolickiej w naszej diecezji.


– Wszystko zaczęło się w roku 1995. Otóż 21 czerwca bp Antoni Dydycz, podczas I Synodu Diecezji Drohiczyńskiej, w Bielsku Podlaskim powołał Akcję Katolicką Diecezji Drohiczyńskiej. W październiku tego samego roku pierwszym diecezjalnym asystentem kościelnym Akcji Katolickiej w naszej diecezji został mianowany ks. Marek Sidoruk.
Rok później, w roku 1996 r. powstał Statut Akcji Katolickiej Diecezji Drohiczyńskiej, a 13 października 1996 r. bp Antoni Dydycz erygował dekretem Akcję Katolicką Diecezji Drohiczyńskiej, działającą na terenie diecezji już od 21 czerwca 1995 r. Kolejnymi diecezjalnymi asystentami kościelnymi byli: ks. Zbigniew Domirski, ks. Tadeusz Osiński, ks. Andrzej Lubowicki, ks. Grzegorz Bałuczyński, ks. Wodzisław Szczepanik. Obecnie posługę tę pełni ks. Piotr Wójcik. Pierwszym prezesem DIAK była pani Lucyna Woźnica.

– Obecnie jak przestawia się statystyka: ile parafialnych oddziałów istnieje i ilu członków liczy Akcja Katolicka w diecezji drohiczyńskiej?


– W naszej diecezji obecni jesteśmy w osiemnastu parafiach: w Bielsku Podlaskim w parafii Narodzenia NMP i św. Mikołaja oraz w parafii Matki Bożej z Góry Karmel, w Brańsku w parafii Wniebowzięcia NMP, w Drohiczynie w parafia Trójcy Przenajświętszej, w Hajnówce w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego oraz w parafii Świętych Cyryla i Metodego, w Kosowie Lackim w parafii Narodzenia NMP, w Kożuchówku w parafii św. Wawrzyńca, w Miedznie w parafii Zwiastowania NMP, w Perlejewie w parafii Przemienienia Pańskiego, w Prostyni w parafii Trójcy Przenajświętszej, w Siemiatyczach w parafii Wniebowzięcia NMP oraz w parafii św. Andrzeja Boboli, w Sokołowie Podlaskim w parafii Niepokalanego Serca NMP oraz w parafii św. Jana Bosko, w Stoczku w parafii św. Stanisława Biskupa Męczennika, w Węgrowie w parafii Wniebowzięcia NMP oraz w parafii św. Piotra z Alkantary i św. Antoniego z Padwy.
Obecnie w rejestrze Akcji Katolickiej naszej diecezji jest 565 członków.

– Jakie wyzwania, według Pani, stoją współcześnie przed Akcją Katolicką?


– Akcja Katolicka powstała w bardzo trudnych czasach, na przełomie XIX i XX wieku. Od początku była odpowiedziała na wyzwania nowych czasów. Papież powołując Akcję Katolicką, dostrzegł i docenił rolę świeckich w Kościele. Widział w nich skuteczną siłę, zdolną podjąć dzieło krzewienia zasad chrześcijańskich w życiu indywidualnym i publicznym. Obecne czasy są równie trudne, szatan wykorzystuje każdą okazję, aby uderzyć w wyznawców Chrystusa. Trzeba wrócić do korzeni Akcji Katolickiej. Dzisiaj również istnieje pilna potrzeba aktywnej obecności katolickiego laikatu we wszystkich sferach życia.
Sądzę, że współcześnie wyzwaniem dla Akcji Katolickiej jest dawanie przede wszystkim świadectwa życia zgodnego z wiarą i nauką Kościoła w codziennym życiu, w rodzinie, w samorządach, służbie zdrowia, w szkołach. Powinniśmy wprowadzać wartości ewangeliczne w życie indywidualne i zbiorowe. Nasze chrześcijaństwo powinno być wiarygodne. Tego świadectwa potrzebuje współczesny świat, współczesna Europa i Polska. Świadomi postępującego w świecie zła, ogólnego zeświecczenia powinniśmy iść drogą, którą wyznacza nam Jezus i Kościół. Członkowie Akcji Katolickiej powinni żyć tym, czym żyje Kościół i dużo się modlić.

– Dlaczego warto wstąpić w szeregi Akcji Katolickiej?

– Na początku naszej rozmowy zacytowałam wstęp do statutu stowarzyszenia i słowa naszego patrona św. Jana Pawła II, z których wynika, iż Akcja Katolicka jest urzędem ludzi świeckich, a jej członkowie są obdarzeni darem powołania. Należy przypatrzeć się swemu powołaniu, właściwie je rozpoznać i odpowiedzieć Bogu z pokorą TAK. Bóg tym, którzy są Mu posłuszni, pracują dla Jego Królestwa, błogosławi i po stokroć wynagradza. Osobiście modlę się o dar nowych powołań do Akcji Katolickiej w naszej diecezji i proszę wszystkich czytelników „Niedzieli” o dar modlitwy, zwłaszcza w święto patronalne uroczystość Chrystusa Króla. Jednocześnie zachęcam wszystkich diecezjan we włączanie się w budowanie Kościoła Chrystusowego i zaangażowanie w Akcję Katolicką.

Tagi:
rozmowa

To moja służba Polsce

2018-07-04 11:07

Rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 28-29

W roku świętowania stulecia odzyskania niepodległości naszej ojczyzny do Kapituły Orderu Orła Białego został powołany Adam Bujak – polski artysta fotografik, laureat wielu prestiżowych wyróżnień, w tym m.in.: Orderu Wielkiego św. Zygmunta, nagrody Totus, medalu „Per Artem ad Deum” (Przez sztukę do Boga), Feniksa Maltańskiego i Orderu Orła Białego. Artysta uwiecznił w kadrze życie aktywność duszpasterską Karola Wojtyły – biskupa i kardynała oraz papieża Jana Pawła II. Jest także znanym i uznanym dokumentalistą polskiej historii, tradycji, zwyczajów i architektury oraz autorem albumów upamiętniających obrzędy i rytuały religijne chrześcijan nie tylko w Polsce.

Jakub Szymczuk/KPRP
Prezydent RP Andrzej Duda wręcza Adamowi Bujakowi nominację na członka Kapituły Orderu Orła Białego

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Panie Adamie, gratuluję nowej roli! Proszę powiedzieć, czy spodziewał się Pan takiego wyróżnienia?

ADAM BUJAK: – W życiu bym sobie nie pomyślał, że będę współdecydował o tym, komu przyznać najważniejsze odznaczenie naszej Rzeczypospolitej, że będę, obok Prezydenta RP, w pięcioosobowej kapitule, która opiniuje kandydatury do Orderu Orła Białego.

– W jaki sposób dotarła do Pana ta informacja?

– To było w czasie uroczystości beatyfikacyjnych Hanny Chrzanowskiej w krakowskich Łagiewnikach. Min. Krzysztof Szczerski podszedł do mnie i powiedział, że jest taka propozycja. Byłem tą informacją mocno zaskoczony. Równocześnie przypomniałem sobie sytuację z poprzedniego roku, kiedy także min. Szczerski zadzwonił, aby mnie poinformować, że Prezydent RP przyznał mi odznaczenie Orła Białego. Pamiętam, że wtedy w zdenerwowaniu pomyślałem, iż ktoś się podszywa pod ministra i kpiny sobie urządza, że jakaś gadzinówka do mnie wydzwania (śmiech). A przecież to najważniejsze polskie odznaczenie. Dopiero po chwili, gdy ochłonąłem i stwierdziłem, że to naprawdę min. Szczerski, przyznałem, iż to wspaniała wiadomość, której się nie spodziewałem. Teraz, już na spokojnie, bo jestem po wręczeniu nominacji, mogę przyznać, że prezydent Andrzej Duda zrobił mi niesamowitą niespodziankę, zapraszając mnie do tak elitarnej grupy osób.

– Gdy oglądałam fotorelację z uroczystości, zastanawiałam się, co Pan w tej szczególnej chwili myślał.

– Pojawiła się refleksja, że mój ojciec, który otrzymał order Virtuti Militari V klasy za udział w wojnie bolszewickiej, byłby ze mnie dumny, że bohater bitwy pod Radzyminem, jeśli teraz patrzy na mnie z nieba, cieszy się tam, iż syn nie traci czasu i w swym życiu też robi coś pożytecznego dla ojczyzny. A potem jeszcze sobie uświadomiłem, że to bodaj pierwszy taki przypadek wyróżnienia w ten sposób autora fotografii. Myślę, że to dokumentacja działalności, służby Jana Pawła II, realizowana przez 43 lata, miała wpływ na tę nominację. Pomyślałem więc, że w niebie także św. Jan Paweł II się cieszy, iż zostałem w taki sposób wyróżniony. Zresztą laudacja prezydenta Dudy, który podkreślił moją aktywność, wydane przez Białego Kruka książki z moimi fotografiami i albumy, które sprawią, że te zdjęcie przetrwają dla pokoleń, utwierdziła mnie w tych domysłach.

– Przed laty Pańska praca nie wszystkim się podobała...

– Przez wiele lat byłem na marginesie. Nie tylko w czasach PRL-u. Za rządów Tuska czy za prezydentury Komorowskiego było podobnie. Pewnym mediom nie wolno było o kimś takim jak Bujak pisać czy publikować jego zdjęć. A i dziś się to zdarza – są pojedyncze osoby, które wciąż mają do mnie zastrzeżenia. Tu czy tam Bujak nadal nie jest mile widziany...

– Jak to tłumaczą?

– Różnie. Ktoś np. stwierdził, że jestem w... partyjnej gazecie, że służę partii.

– Co Pan na takie zarzuty?

– Podchodzę do nich ze spokojem. Wiem, że służę konkretnej idei, konkretnym ludziom, dla których ważne jest dobro ojczyzny. Utożsamiam się z nimi. Nie ma dla mnie większego znaczenia, że ktoś mówi, iż publikuję zdjęcia w partyjnej gazecie. W takich sytuacjach myślę, że ktoś się boi „WPiS-u” i stąd taka reakcja.

– Ale są też ludzie, którzy bardzo Pana cenią. Sama widziałam kolejki po autograf Adama Bujaka.

– Reakcje są różne. Młode pokolenie już właściwie mnie nie zna. Natomiast starsi ludzie mnie rozpoznają. Czasem jestem za niedźwiedzia, który pozuje do pamiątkowych fotografii (śmiech). No, bo trzeba mieć zdjęcie z Bujakiem. Nie ukrywam, że to jest przyjemne. Gorzej, jak ktoś mnie chce pocałować w rękę... bo to nie do zaakceptowania. Przecież nie jestem żadną relikwią. Ja tylko fotografowałem kolejne etapy życia Karola Wojtyły i Jana Pawła II.

– Wróćmy do Pańskiej nowej roli. Proszę powiedzieć, do czego zobowiązuje obecność w Kapitule Orderu Orła Białego?

– Mamy popatrzyć na cały życiorys kandydata. Mamy go sprawdzić, prześwietlić jego przeszłość i teraźniejszość, jeśli jest to osoba żyjąca – bo odznaczani są także wybitni Polacy, którzy już zmarli.

– Kapituła zgłasza kandydatów?

– Mamy do tego prawo. Dana kandydatura, bez względu na to, kto ją zgłosił, powinna zostać przyjęta przez wszystkich członków – innymi słowy, należy przekonać kapitułę do konkretnego człowieka.

– Myślę, że zasiadanie w kapitule to także zobowiązanie. Jak ma Pan zamiar się z niego wywiązać?

– To jest moja służba Polsce. Uważam, że kapituła powinna się wnikliwie wpatrywać w życiorysy kandydatów zgłoszonych do wyróżnienia. Nie wolno przeoczyć jakiegoś wydarzenia z życia danego człowieka.

– Przeglądałam listę żyjących osób odznaczonych Orderem Orła Białego. Są tam bardzo różni ludzie, dziś niekoniecznie służący dobru Polski.

– To prawda. Niektóre nazwiska mogą nas dzisiaj przerażać, a przynajmniej skłaniać do refleksji. Myślę o takich ludziach, jak Michnik, Balcerowicz i im podobni. Ale niestety, mieliśmy władze, które takich ludzi popierały i takie, a nie inne zachowania doceniały.

– Ma Pan pomysł, jak w przyszłości uniknąć takich sytuacji? Bo przecież wiemy, że cwaniaków, którzy potrafią się urządzić, spotkamy wszędzie. Również przy obecnym rządzie.

– To prawda. Po naszej stronie oni także są. Ale co jest cenne, są zdecydowane reakcje szefa PiS-u, które sprawiają, że taki polityczny hochsztapler zostaje wyeliminowany. Oczywiście, trzeba na to czasu. Od razu zaznaczę, że nie jestem członkiem PiS-u, ale jego fanem. A wracając do roli członka kapituły, to myślę, że trzeba „przeżyć” życiorys konkretnego kandydata do odznaczenia orderem. Oczywiście, musimy mieć też informacje z IPN-u.

– Jak unikać sytuacji, kiedy ktoś ostentacyjnie odmawia przyjęcia Orderu Orła Białego albo go zwraca?

– Myślę, że nie ma na to jednej recepty. Jeśli ktoś będzie chciał wzbudzić ogólne zainteresowanie, to każda sytuacja stanie się dla niego stosowna. Tu może zadziałać asekuracyjne myślenie. Taki człowiek dojdzie do wniosku, że przyjęcie orderu od obecnej władzy może się dla niego okazać niekorzystne, bo liczy na powrót do rządzenia partii neoliberalnych i lewackich. Taka odmowa może mu się wydawać sposobem na zaistnienie w tych środowiskach.

– Czy powinno się odbierać laureatom wcześniej przyznane ordery Orła Białego?

– Sam się zastanawiam, czy powinno się odebrać order np. Adamowi Michnikowi. Przecież jego życiorys z czasów transformacji zawiera wiele przykładów, dowodów na zaangażowanie w sprawę odzyskania niepodległości Polski. Poza tym myśmy byli wpatrzeni w niego i w „Gazetę Wyborczą”. Wierzyliśmy, że idą nowe, lepsze czasy. I proszę zobaczyć, jak komuna po cichu, dyskretnie, ale skutecznie wróciła. Jakoś szybko się okazało, że ci, którzy Michnika gnębili, są jego przyjaciółmi. A my wielokrotnie usłyszeliśmy, że Jaruzelski czy Kiszczak to ludzie honoru. Myślę, że odebranie orderu nie rozwiąże sprawy. Poza tym nasza religia uczy, że trzeba wybaczać i stwarzać możliwość naprawienia błędów. Mamy dać szansę naprawienia zła. Proszę zobaczyć, apostoł Paweł był zbrodniarzem, prześladował i mordował wyznawców Chrystusa. A przecież tyle dobra uczynił dla Kościoła, gdy się nawrócił. Na tym polega chrześcijaństwo, żeby nikogo nie przekreślać.

– A na czym w dzisiejszych czasach polega patriotyzm?

– Dla mnie idea patriotyzmu zawiera się w słowach: „Bóg. Honor. Ojczyzna”. Jeżeli do wartości przekazywanych w tym ponadczasowym przesłaniu Polaków jesteśmy prawdziwie przywiązani, jeżeli je wprowadzamy w czyn na miarę swoich możliwości i tam, gdzie żyjemy, to właśnie jesteśmy patriotami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Irlandia zamyka przedostatnie seminarium duchowne na terenie kraju

2018-07-20 10:08

azr (Irish Times/KAI) / Belfast

We wrześniu br. kończy działalność katolickie seminarium duchowne św. Malachiasza w Belfaście, działające nieprzerwanie od 1833 r. To ósme seminarium zamknięte w Irlandii od 1993 r. Od jesieni irlandzcy kandydaci do kapłaństwa będą mogli kształcić się tylko w jednym diecezjalnym seminarium na terenie kraju lub w Kolegium Irlandzkim w Rzymie.

BOŻENA SZTAJNER

Seminarium św. Malachiasza zostanie zamknięte po 185 latach działalności. W tym czasie kształciło księży dla diecezji Down i Connor, a także dla Kościoła lokalnego w innych częściach Irlandii. Jako powód zamknięcia podano m.in. zamknięcie wydziału filozoficznego na Queens University w Belfaście, gdzie w ramach formacji seminaryjnej studiowali klerycy. Trzej seminarzyści, którzy przygotowywali się do kapłaństwa w zamykanym seminarium św. Malachiasza, zostaną przeniesieni do innych seminariów. Budynek będzie służył celom duszpasterskim.

Odtąd przyszli irlandzcy klerycy będą mieli do wyboru: jedyne seminarium diecezjalne na terenie kraju, w Maynooth, gdzie kształci się obecnie 35 seminarzystów i Kolegium Irlandzkie w Rzymie, w którym przygotowuje się do kapłaństwa 13 kandydatów.

Od 1993 r. w Irlandii zamknięto już 7 diecezjalnych seminariów duchownych i jedno, które przygotowywało kapłanów do posługi poza granicami kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Papież do Filipińczyków: bądźcie misjonarzami Azji

2018-07-20 21:56

kg (KAI/vaticannews/FIDES) / Manila

Do odważnego głoszenia Ewangelii nie tylko swym rodakom, ale całej Azji, wezwał Franciszek filipińską młodzież uczestniczącą w Manili w V Konferencji Fiipińskiej nt. Nowej Ewangelizacji (PCNE 5). Ojciec Święty przypomniał im, że pierwszym krokiem na tej drodze jest osobiste zakorzenienie w Jezusie. Do stolicy Filipin przyjechało ponad 5 tys. młodych z całego kraju, a także księży i sióstr zakonnych.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Papież zachęcił Filipińczyków, by stali się misjonarzami na ogromnym kontynencie azjatyckim. W specjalnym przesłaniu przekonywał swych słuchaczy do wychodzenia z Ewangelią do każdego napotkanego człowieka i wszystkich miejsc, w którym młodym przychodzi żyć. Wskazał, że „bardzo ważne jest dziś, by Kościół wychodził głosić Ewangelię z zapałem i odwagą. Radość Ewangelii jest dla każdego, nikt nie jest z niej wyłączony”.

Uczestnicy pięciodniowego spotkania pogłębiają własną wiarę i zastanawiają, jak innym nieść Chrystusa i jak stale odnawiać misyjne posłanie Kościoła, które winno wypływać wyłącznie z umiłowania Chrystusa.

Do tych wyzwań nawiązał, otwierając 18 lipca obrady, arcybiskup Manili kard. Luis Antonio Tagle. Przewodniczył on sesji plenarnej poświęconej "życiu duchowemu kapłanów przez spotkanie z Chrystusem" w ramach tematu "Dzielenie się jednym kapłaństwem Chrystusowym".

Mówca podkreślił, że nie może być mowy o żadnej ewangelizacji bez coraz głębszego zakorzenienia w Osobie dobrej nowiny, czyli Jezusie. „On sam jest Ewangelią” – powiedział purpurat. Przyznał, że "PCNE jest bogata w obrzędy a niektóre z nich stały się już swego rodzaju tożsamością tych spotkań", należy jednak pamiętać - dodał - że spotkanie to "nie jest tylko obrzędem ani tylko konferencją, ale jest sprawą żyą, jest zakorzenione w życiu i winno przemieniać rzeczywistość, wartości i przeżywanie wiary chrześcijańskiej".

Filipińskie spotkanie ewangelizacyjne zakończy się 22 lipca. W czasie spotkań panelowych młodzi poruszają m.in. takie tematy jak życie parafii, oświata, miejsce pracy, stosunki z władzą, przyszłość i kształt rodziny, media cyfrowe i społecznościowe, katechizacja, misje, nowe zjawiska w Kościele.

Konferencje nt. nowej ewangelizacji odbywają się w Manili rokrocznie od 2013 roku. Pierwsze tego rodzaju spotkanie, zwołane z inicjatywy kard. Tagle'a, miało być lokalną, filipińską odpowiedzią na papieskie wezwanie do ewangelizacji i odnowy doświadczenia wiary w kontekście krajowym i azjatyckim.

Filipiny liczą ponad 110 milionów mieszkańców, z których przeszło 80 proc. stanowią katolicy skupieni w 86 diecezjach i wikariatach apostolskich. Jest to najbardziej katolicki kraj Azji.

(SD/AP) (19/7/2018 Agenzia Fides)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem