Reklama

Nowy biskup toruński Wiesław Śmigiel

Tylko z Chrystusem

2017-11-22 12:47

Dk. Waldemar Rozynkowski
Edycja toruńska 48/2017, str. 6

BP KEP
Wśród ludzi bp Wiesław czuje się najlepiej

W historii naszej diecezji w mijającym roku obchodziliśmy 25 lat jej istnienia, to niezwykle ważne wydarzenie. Od początku istnienia diecezji przewodził jej bp Andrzej Suski. Z chwilą mianowania bp. Wiesława Śmigla nowym ordynariuszem diecezji toruńskiej rozpoczyna się nowy rozdział w dziejach tej młodej, ale mogącej się odwołać do około tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej, diecezji. Warto więc przybliżyć osobę nowego ordynariusza toruńskiego

Wiesław Śmigiel urodził się 3 stycznia 1969 r. w Świeciu, czyli w granicach ówczesnej diecezji chełmińskiej. Szkołę średnią, a dokładnie I Liceum Ogólnokształcące, ukończył w Bydgoszczy. Po maturze w 1988 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Chełmińskiej w Pelplinie. Oznacza to, że nowy ordynariusz toruński znaczną część formacji seminaryjnej przeżył w okresie przed 1992 r., czyli przed podziałem diecezji chełmińskiej i powołaniem do istnienia diecezji pelplińskiej oraz diecezji toruńskiej. Zetknął się więc już w tamtych latach zarówno z bogatym dziedzictwem Kościoła na Pomorzu, jak i doświadczył budowania nowych struktur kościelnych. Nowy ordynariusz toruński już od okresu seminaryjnego poznawał także Kościół na obszarze ziemi chełmińskiej oraz ziemi lubawskiej (od 1992 r. to obszar diecezji toruńskiej), a także już z tego okresu zna wielu obecnych księży diecezji toruńskiej.

Kapłan

Święcenia kapłańskie otrzymał 29 maja 1994 r. z rąk biskupa pelplińskiego Jana Bernarda Szlagi. Po święceniach, w latach 1994-96 był wikariuszem w parafii pw. Trójcy Świętej w Kościerzynie. Przez następne 2 lata pełnił funkcję sekretarza biskupa pelplińskiego. Był także redaktorem dwutygodnika diecezji pelplińskiej „Pielgrzym”.

Bp Wiesław Śmigiel z wykształcenia jest teologiem, pastoralistą. Tytuł magistra teologii uzyskał w 1993 r. w Akademii Teologii Katolickiej (obecny Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) w Warszawie. W 2003 r. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim uzyskał stopień doktora teologii w zakresie teologii pastoralnej. Na tym samym uniwersytecie w 2010 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego. W 2012 r. został zatrudniony na stanowisku profesora nadzwyczajnego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

Reklama

Biskup

24 marca 2012 r. papież Benedykt XVI mianował ks. Wiesława Śmigla biskupem pomocniczym diecezji pelplińskiej ze stolicą tytularną Beatia. Święcenia biskupie otrzymał 21 kwietnia 2012 r. w katedrze pelplińskiej z rąk metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia. Bp Wiesław Śmigiel jako zawołanie biskupie przyjął słowa z 1. Listu św. Pawła do Koryntian: „Omnibus omnia factus” (Stałem się wszystkim dla wszystkich).

W ramach Konferencji Episkopatu Polski nowy ordynariusz toruński jest członkiem: Rady Stałej, Rady ds. Rodziny, Komisji Duszpasterstwa, Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych, Komisji ds. Polonii i Polaków za Granicą oraz przewodniczącym Komitetu ds. Dialogu z Niewierzącymi.

W pracy naukowej bp Śmigiel koncentruje się na teologii świeckich, rzeczywistości małych grup religijnych, teologii kultury, wykorzystaniu środków społecznego przekazu w duszpasterstwie oraz zajmuje się szeroko rozumianymi teologicznymi podstawami duszpasterstwa. Jest autorem kilkudziesięciu pozycji naukowych.

W swoich pracach Ksiądz Biskup podejmuje aktualne wyzwania duszpasterskie. Już przed kilkunastoma laty podkreślił wartość Internetu, jako narzędzia działalności pastoralnej. W swoich tekstach zadawał prowokacyjne pytania, np.: Parafia – przeżytek, czy wciąż realna szansa? Od wielu lat podejmuje refleksje nad obecnością świeckich w Kościele, w tym nad rolą małych grup religijnych w parafiach. Podnosi kwestię marginalizacji obecności w Kościele wiernych świeckich. Przykłada także duże znaczenie do czytelnictwa religijnego. Nowy ordynariusz toruński od lat należy także do grona osób, które promują obecność diakonatu stałego w Kościele w Polsce.

Duszpasterz

Bp Wiesław jest jednak przede wszystkim duszpasterzem. Przygotowanie naukowe pomaga mu w podejmowaniu aktualnych wyzwań duszpasterskich. Podkreśla pilną potrzebę „nawrócenia duszpasterskiego” Kościoła w Polsce. Zdaje sobie sprawę z tego, że obecny czas jest czasem nowej ewangelizacji, który można jednak beztrosko przespać. Biskup podkreśla, że inspiracje czerpie z postawy papieża Franciszka, który pobudza i często burzy mało ewangeliczne schematy. Z jego ust możemy także często usłyszeć, że w swojej posłudze chciałby położyć największy nacisk na nową ewangelizację i duszpasterstwo. Jednocześnie wskazuje, że rzeczywistością, która łączy obydwie płaszczyzny jest osobista relacja do Jezusa Chrystusa. Niech te ostatnie słowa będą dla nas, diecezjan, inspiracją na naszej osobistej i wspólnotowej drodze wiary, a jednocześnie zachęcą nas do modlitwy w intencji naszego nowego biskupa diecezjalnego.

Tagi:
biskup Bp Wiesław Śmigiel

Ingres bp. Wiesława Śmigla do konkatedry Świętej Trójcy w Chełmży

2018-04-21 17:47

jk / Toruń (KAI)

- Wchodząc tutaj, doświadczyłem historii pięknej diecezji chełmińskiej. Przejmujemy tę historię, by ją przekazywać kolejnym pokoleniom; przejmujemy, by była nie tylko historią, ale by stała się żywym Kościołem - mówił dziś biskup toruński Wiesław Śmigiel podczas ingresu do chełmżyńskiej konkatedry.

BP KEP
Bp Wiesław Śmigiel

Chełmża do 1821 r. była stolicą diecezji chełmińskiej, a świątynia pełniła rolę katedry. Przeżywany 21 kwietnia ingres miał na celu podtrzymywanie pamięci historycznej i religijnej oraz troski o dziedzictwo duchowe dawnej diecezji chełmińskiej, której obecna diecezja toruńska jest spadkobierczynią.

W homilii bp Wiesław Śmigiel zwrócił szczególną uwagę na konieczność nieustannego otwierania się człowieka na działanie Bożej łaski, która zmienia kogoś może zalęknionego, czy zagubionego, w odważnego wyznawcę Pana. Takiej odwagi świat wymaga od chrześcijan.

Hierarcha podkreślił, że współcześnie brakuje znaków wiary w Jezusa Chrystusa, gdyż ta wiara jest mała. Człowiek nie ma zaufania wobec Boga, a za bardzo wierzy we własne siły; zarzuca też życie sakramentalne, bo nie czuje takiej potrzeby. To wszystko prowadzi do kryzysu wiary, który nie jest właściwy tylko współczesnemu człowiekowi, ale pojawiał się już w czasach apostolskich. Jezus bowiem nauczał, że kto chce mieć udział w Jego chwale, musi spożywać Jego Ciało i Jego Krew, co stanowi wezwanie do odważnego wyznawania wiary. To wezwanie, jak mówił bp Śmigiel, niestety niektórych przerasta i odchodzą od nauki Jezusa stając się często pierwszymi wśród krytykujących.

– Kontestacja, nawet taka twórcza, nie buduje, ale wprowadza zamęt – podkreślał biskup. Zaznaczył, że wysłuchuje osądów krytykujących Kościół i zgadza się z niektórymi, ale jednocześnie zapytał, co krytykujący chciałby w tej sprawie zrobić, by rozwiązać problem, bo jako duszpasterz pragnie uczestniczyć w takim procesie, pragnie działać z ludźmi, do których i dla których został posłany.

Oprawę muzyczną uroczystości zapewnili wspólnym śpiewem chór św. Cecylii pod kierunkiem Wacława Dorawy oraz Parafialny Chór Ludzi Młodych pod kierunkiem Tomasza Niżygorockiego, Powiatowa i Miejska Orkiestra Dęta pod kierunkiem Jacka Kałamarskiego oraz grą na organach prof. Czesław Grajewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trwa dramat Alfiego Evansa

2018-04-24 17:11

vaticannews.va / Watykan, Liverpool (KAI)

Trwa dramat Alfiego Evansa i jego rodziców. O godz. 22.30 2-letniego chłopca z poważnym uszkodzeniem mózgu odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Uczyniono to na polecenie sądu i wbrew woli rodziców. Chłopiec jednak nie umarł. Po jedenastu godzinach dramatycznej walki dziś rano ponownie podano mu tlen, wodę i pożywienie.

Alfie Evans/Facebook

W walkę o życie chłopca zaangażowały się również włoskie władze. Wczoraj po południu podano do wiadomości, że Alfiemu przyznano włoskie obywatelstwo. Wydawało się, że w ten sposób sprawa zostanie rozwiązana. Rodzice Alfiego zabiegają bowiem o przewiezienie chłopca do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Wbrew protestom włoskiego konsula w Wielkiej Brytanii sędzia podtrzymał jednak decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury wspomagającej oddychanie.

W obronie angielskiego chłopca ponownie zaapelował wczoraj wieczorem papież. O godz. 21.15 Franciszek napisał na Tweeterze: „Poruszony modlitwami i wielką solidarnością okazywaną Alfiemu Evansowi, ponawiam mój apel, aby ból ich rodziców został wysłuchany i by spełniono ich pragnienie podjęcia nowych form terapii”.

Aby uratować angielskiego chłopca do Liverpoolu udała się wczoraj osobiście dyrektor rzymskiego szpitala, w którym miałoby być kontynuowane jego leczenie i który już teraz zajmuje się dziećmi, którzy cierpią na to samo schorzenie. Szpital, w którym przetrzymywany jest Alfie, nie chciał z nią jednak rozmawiać.

- Spotkałam się z bardzo chłodnym przyjęciem. Atmosfera chłodna, niegościnna – powiedziała Radiu Watykańskiemu Maria Enoc. - Wpuszczono mnie jedynie do poczekalni, gdzie rozmawiałam przede wszystkim z rodzicami. Tata Alfiego Thomas był oczywiście bardzo rozdrażniony. Trudno nam było w ogóle zrozumieć, co się dzieje. Kiedy powiadomiono nas, że rozpocznie się cała procedura musiałam odejść. Również dlatego, że Thomas był zdruzgotany, był w złym stanie. Bardzo dobrze go rozumiem. Było z nami wielu krewnych, rodzina bardzo prosta, liczne rodzeństwo. Mnie towarzyszył lekarz z naszego szpitala. Był też kapłan, który, jak mi się wydaje, udzielił dziecku sakramentów.

Maria Enoc zapewnia, że w rzymskim szpitalu wszystko jest gotowe na przyjęcie angielskiego chłopca. Włoskie władze zapewniły, że zajmą się jego transportem samolotem rządowym. Dyplomacja musi się jednak uporać z oporem brytyjskich urzędów.

Apel o uwolnienie Alfiego ponowił też dziś rano prezes papieskiej Akademii Życia abp Vincenzo Paglia. - Myślę, że papież w swym ostatnim apelu dał wyraz odczuciom zdecydowanej większości ludzi, którzy rozumieją ból rodziców, tych, którzy dali mu życie i teraz nie mogą przyglądać się dziełu śmierci – stwierdził abp Paglia. - Potrzebujemy nowej kultury, nowego przymierza między lekarzami i tymi, którzy są przywiązani do życia najsilniejszymi więzami rodzicielstwa. Nie można podejmować takich decyzji bez uwzględniania tych więzi. Jak to możliwe, że decyzję o kontynuowaniu leczenia powierza się sądowi. Trzeba uszanować te podstawowe więzi, aby uniknąć jeszcze większego dramatu. Musimy się wyzwolić z atmosfery sporów ideologicznych i potwierdzić, że najważniejsze jest człowieczeństwo. Tylko w ten sposób możemy uniknąć tych nieludzkich i bolesnych wypaczeń.

Prezes Papieskiej Akademii Nauk wyraził nadzieję, że całe to bolesne wydarzenie obudzi sumienia Brytyjczyków i doprowadzi do stworzenia nowego systemu, w którym prawa rodziców zostaną uszanowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem