Reklama

Z Zułowa – w świat: ślad Piłsudskiego

2017-11-29 09:42

Andrzej Nowak
Niedziela Ogólnopolska 49/2017, str. 18-19

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Ślad, który Piłsudski odcisnął w politycznej rzeczywistości Polski, trwa w nas do dziś

Zułowo – wieś w powiecie święciańskim, 60 km na północ od Wilna – to miejsce, na którym 5 grudnia skupiamy naszą uwagę. Do dziejów narodowych w posagu wprowadziła je przedstawicielka historycznego rodu, który przejął ten majątek w wieku XIX – Maria z Billewiczów. Jak wiemy (z pierwszych zdań Sienkiewiczowskiego „Potopu”), ród ten możny, „od Mendoga się wywodzący, wielce skoligacony i w całym Rosieńskiem nad wszystkie inne szanowany”, do urzędów wielkich nie dochodził, „co najwięcej powiatowe piastując”. Jednak to w Zułowie, który Maria wniosła do majątku zaślubionego w kwietniu 1863 r. Józefa Wincentego Piłsudskiego, urodził się 5 grudnia 1867 r. piastun najwyższej godności w Rzeczypospolitej – przyszły Naczelnik Państwa Józef Klemens Piłsudski.

Raj lat dziecinnych

Jako jego gniazdo rodzinne wszedł Zułów do polskiej pamięci (niekiedy mieści się w niej jeszcze oddalony o 8 km na zachód kościół parafialny w Powiewiórce – „miejsce chrztu Marszałka Józefa Piłsudskiego, Wodza Narodu”, jak głosi drewniana tablica „od synów tej ziemi”, upamiętniająca ów akt z 15 grudnia 1867 r.). Wraz z większością dużego, przekraczającego 8 tys. hektarów, majątku Marii Zułów nie został skonfiskowany przez carskie władze, mimo udziału ojca rodziny w powstaniu styczniowym. „Duży modrzewiowy dwór – wewnątrz dwanaście obszernych pokoi, portrety przodków na ścianach...” – tak po latach Ziuk (jak nazywano w rodzinie czwarte z dwanaściorga dzieci) opisywał ostoję swojego szczęśliwego, zasobnego dzieciństwa. W lipcu 1874 r. w wielkim pożarze spalił się dwór i wszystkie niemal zabudowania gospodarskie zułowskiego majątku. Rodzina, zadłużona mało roztropnymi przedsięwzięciami inwestycyjnymi Józefa Wincentego, nie mogła sobie pozwolić na odbudowę i przeniosła się do Wilna. Zułów przeszedł w ręce rosyjskie. Rodzinny dwór pozostał wszakże dla przyszłego marszałka nie tylko „rajem lat dziecinnych”, ale i wspomnieniem polskiego domu, nauki polskiej tradycji, którą z niezwykłą pieczołowitością kultywowała matka. Wilno – to już dla młodego chłopca było rosyjskie gimnazjum rządowe... Dlatego jeszcze kilka lat po opuszczeniu dworu rodzinnego dwunastoletni Ziuk „wydawać” będzie dla siebie ręcznie pisany „Gołąb Zułowski” – pismo wypełnione wspomnieniami zabaw i nauk patriotycznych wyniesionych z domu (wśród nich opowieści o Somosierze i fragmenty „Śpiewów historycznych” Niemcewicza). To była pierwsza „bibuła” późniejszego przywódcy podziemnej PPS.

Nie będziemy tutaj powtarzać encyklopedycznych wiadomości o dalszych losach, które małego Ziuka doprowadzą przez syberyjskie zesłanie (1887-92), konspiracje w PPS, Organizację Bojową, zamach na rosyjski pociąg pocztowy pod Bezdanami w 1908 r., prace nad odrodzeniem polskiej siły zbrojnej w Galicji, wymarsz Pierwszej Kadrowej z krakowskich Oleandrów w sierpniu 1914 r., epopeję legionową – aż do roli naczelnika państwa, organizatora zwycięstwa Polski w wojnie z Rosją Sowiecką w 1920 r. Chcemy raczej w miejscu i czasie jego urodzenia wskazać początek śladu, który fenomen jego osobowości i kariery zostawił w naszej historii.

Reklama

Współczesność formacji

Miejsce to oczywiście historyczna Litwa – szlacheckie w niej gniazdo. A więc dumne wspomnienie wielkich tradycji I Rzeczypospolitej, unii politycznej zapewniającej mocarstwowe położenie państwa w Europie Wschodniej. Z drugiej strony – to również współczesność lat formacji młodego Piłsudskiego – współczesność naznaczona przez imperialną Rosję i jej wyjątkowo brutalną na tym terenie po 1863 r. politykę depolonizacyjną. Punktem wyjścia dla wizji politycznej Naczelnika było wspomnienie Wielkiego Księstwa Litewskiego jako wspólnoty państwowej, ponadnarodowej, której odtworzenie w unii z Polską jest misją do wykonania.

Rok urodzenia drugiego po Kościuszce naczelnika to także rok urodzin Adama Sapiehy, Władysława Reymonta i Marii Skłodowskiej (późniejszej Marii Curie). Trzy lata starsi byli Roman Dmowski i Stefan Żeromski, rok młodszy od Piłsudskiego był Stanisław Wyspiański. To było pokolenie ludzi, którzy odrodzili Polskę. Jaki to był czas? Przypomnijmy: urodził się Piłsudski równo dwadzieścia lat po przedstawieniu pierwszych rapsodów „Króla-Ducha” Słowackiego, a tylko osiem lat po opublikowaniu przez Darwina traktatu „O pochodzeniu gatunków” – manifestu walki o byt w przyrodzie. Czas dorastania intelektualnego i emocjonalnego Piłsudskiego to okres z jednej strony dominacji neoromantyzmu w wyobraźni młodego pokolenia Polaków, a z drugiej – powszechnej w całej niemal intelektualnej Europie tego czasu fascynacji darwinizmem społecznym. Inaczej niż Dmowski, który tę właśnie fascynację przeciwstawił „zaczadzeniu romantycznemu”, Piłsudski w pewnym sensie tworzył syntezę obu tych prądów w swym światopoglądzie. Dostrzec w niej można pokrewieństwa intelektualne z ideami Fryderyka Nietzschego. Choć ten ostatni powszechniej i głębiej inspirował działaczy politycznych i artystów o pokolenie lub bodaj pół pokolenia młodszych od Piłsudskiego, warto zauważyć, że przyszłego wodza państwa polskiego i niemieckiego filozofa dumnego ze swych (wymyślonych) polskoszlacheckich korzeni upodabniały nie tylko imponujące wąsy... Obsesja walki, siły woli, która łączyła się w owej syntezie z kultem heroizmu, rewolucyjnego heroizmu – genetycznie wiąże wizję polityczną Piłsudskiego jednak przede wszystkim z dziełem Słowackiego, pisarza górującego nad wszystkimi w duchowym panteonie przyszłego Naczelnika Państwa.

Inspiracja, wizja i rzeczywistość państwa

Wydaje się, że nie gdzie indziej, jak w „Królu-Duchu” właśnie szukać można inspiracji, a zarazem modelu wizji Piłsudskiego, a przynajmniej kilku jej ważnych elementów. Bieg zdarzeń jest w niej zdominowany przez szereg kolejnych wcieleń królewskich (niekoniecznie koronowanych) duchów w dziejach Polski. Wynika stąd naturalnie kult wielkich, heroicznych indywidualności, oparty na przekonaniu o istnieniu duchowej hierarchii wśród ludzi i wśród narodów. Jego konsekwencje nie wpisywały się najlepiej w założenia demokracji, w której głosy liczy się równo – niezależnie od zasług. Raczej wynikało z owych konsekwencji uzasadnienie dla misji tych, co stoją wyżej w hierarchii zasług, heroizmu, woli – wobec tych, co są niżej. Nawet jeśli misja ta pociąga za sobą użycie przemocy. Tak bliska potomkowi rodu Billewiczów „Genezis z Ducha” to postęp przez heroiczne wysiłki jednostki. Lenistwo, zamiłowanie do wygody, niechęć do ponoszenia ofiar – zdefiniowane są w tym kontekście jako największe grzechy przeciw duchowi.

W odróżnieniu od wielkiego Litwina – Mickiewicza, który doszedł ostatecznie do syntezy heroizmu i pokory, Słowacki przyjmował tylko heroizm, odrzucał pokorę. Jego ideałem – jakże fascynującym późniejszego I Marszałka Rzeczypospolitej – była „święta anarchia”: nieograniczona wolność najwyżej rozwiniętych, najsilniejszych i najświętszych duchów, które mogą łamać bez skrupułów istniejące tradycje, prawa, a nawet – w razie „wyższej konieczności” – zasady moralne. W odróżnieniu z kolei od Joachima Lelewela, który idealizował przeszłość Polski jako prototyp demokracji, Słowacki sławił dawną Polskę jako społeczność najbardziej sprzyjającą duchowej elicie, najmniej odporną na słuszne prawa duchowej wyższości (zagwarantowane przez możliwość „wolnego nie pozwalam” wobec głosu większości). Piłsudski odnajdywał tu wezwanie do odnowienia etosu rycerskiego, potężnego „tonu” wielkich wojowników.

Rzeczywistość Polski odbudowanej zdawała się tylko umacniać tę wizję w samym Naczelniku, z gorzką wszakże przymieszką: on stoczył swoją wielką walkę, ale społeczeństwo nie chciało ponosić ofiar... Heroiczny wysiłek jednostek nie przemógł tendencji społecznych, które lepiej może rozumieli jego przeciwnicy – z Narodowej Demokracji. Wyłaniająca się z wojny o granice II Rzeczpospolita była zdecydowanie odmienna od wizji jej Naczelnika. Przeważyła nie wola elity, która sobie przypisywała zasługę niepodległości, ale demokracja „małych interesów”. Triumfował nowoczesny nacjonalizm: nie tylko jednak w społeczeństwie polskim, ale także w społecznościach mniejszości narodowych współtworzących II RP. Kadłubowa wersja Rzeczypospolitej (w porównaniu z jej obszarem z 1772 r. i wielkimi planami Piłsudskiego), która powstała w wyniku traktatu ryskiego, choć pozostawała państwem wielonarodowym, to jednak wobec wyraźnej przewagi żywiołu etnicznego polskiego popychana była w tej sytuacji w kierunku modelu państwa narodowego.

Cel – nowa Polska

Podjętą na nowo w maju 1926 r. próbę zatrzymania tych tendencji Piłsudski – tak jak całą sprawowaną przez siebie ponownie władzę – rozumiał, widział, interpretował w ramach swej politycznej wizji jako jeszcze jeden, rozłożony w czasie, akt woli heroicznej jednostki i wspierającej ją elity. Celem było nie tylko uratowanie państwa przed wrogami zewnętrznymi, coraz mocniej – po Locarno i po odnowionym układzie sowiecko-niemieckim w Berlinie – je osaczającymi. Celem było stworzenie nowej Polski – nie narodowej, ale państwowej, a nawet państwowotwórczej. Polski rządzonej przez zasługi dla jej wielkości i zasługującej na nią. Tę wielkość i hierarchię zasług raz jeszcze miała określać wizja samego Piłsudskiego. Nie tworzył on systemu, nie tworzył nawet ideologii – ta bowiem krępowałaby jego własną swobodę politycznego demiurga. Chciał nim pozostać i, choć podkreślał coraz mocniej swoją osobistą rolę, odczuwał zarazem wciąż boleśnie jej rozbijanie się o rzeczywistość społeczną, ekonomiczną, o „opór materii”. Komendant chciał zjadaczy chleba (i to niekoniecznie dobrze zasłużonego) przerobić może nie w aniołów, jak jego duchowy mistrz, ale raczej w rycerzy, gotowych zawsze do wiernej służby swojemu Królowi-Duchowi – jedynemu, który wie, czego Polska wymaga. Chciał – i wiedział, że to niemożliwe. I na tym polega właśnie patos tej wizji.

Rodzaj testamentu politycznego stanowi wypowiedź Komendanta na konferencji byłych premierów w marcu 1934 r., kiedy trzeba już było rozwiązywać dylemat położenia Polski nie tylko między Rosją a Niemcami, ale też między Stalinem a Hitlerem. Piłsudski powiedział wtedy: „Zadanie Polski jest na Wschodzie. (...) Dla osiągnięcia tego wpływu Polski na Wschodzie warto jest wiele nawet poświęcić z dziedziny stosunków Polski z państwami zachodnimi”. To był jeden z wymienionych w tym swoistym testamencie kanonów wizji Polski, którą tworzył szlachcic z Zułowa. Drugi, także wymieniony w owej wypowiedzi, miał ogólniejsze znaczenie: „Nigdy nie zniżać głowy, tzn. przestrzegać godności”.

Piłsudskiemu nie udało się spełnić tej wizji, z którą przystępował pewnie, jeszcze w latach 90. XIX wieku, do pracy nad odbudową Polski ze swych snów, z marzeń Słowackiego. Ale na pewno odcisnął ślad przynajmniej tej wizji w politycznej rzeczywistości Polski po 1918 r. Ślad, który trwa w nas do dziś.

Tagi:
historia Piłsudski Józef Józef Piłsudski

Jasna Góra: Msza św. w intencji Marszałka Piłsudskiego

2017-12-05 12:48

mir / Jasna Góra (KAI)

W Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze sprawowana była Msza św. w intencji spokoju duszy śp. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Dziś mija 150. rocznica urodzin Naczelnika Państwa, współtwórcy polskiej niepodległości, który był także jasnogórskim pielgrzymem.

WIKIPEDIA

- To okazja do wyśpiewania Matce Bożej hymnu wdzięczności za wolność i przypomnienie sobie zadań z niej wypływających – powiedział w homilii na porannej Mszy św. o. Eustachy Rakoczy, jasnogórski Kapelan Żołnierzy Niepodległości. – Być Polakiem to pamiętać, być Polakiem to czuwać – mówił kaznodzieja i za Janem Pawłem II przypomniał, że „nie może kochać Polski, kto nie zna jej historii, nie szanuje sacrum, jakim jest pamięć narodu”.

Paulini powitali Piłsudskiego z „otwartym sercem i szczerą radością

Józef Piłsudski przybył do jasnogórskiego sanktuarium 20 października 1921 roku, by podziękować za zwycięską wojnę z bolszewikami i zawierzyć Matce Bożej odrodzoną Ojczyznę. Paulini powitali Piłsudskiego z „otwartym sercem i szczerą radością". Sam Piłsudski stwierdzał "Ja, stary socjalista, gdy mam powziąć ważną decyzję, to przedtem modlę się do Matki Boskiej Ostrobramskiej". Marszałek miał szczególne upodobanie do Maryi w Jej ostrobramskim i jasnogórskim wizerunku.

- Rycerz Niepokalanej, św. o. Maksymilian Kolbe podkreślał, że Komendant Józef Piłsudski kochał Matkę Bożą i dlatego Ona dała mu złamać hordy bolszewickie właśnie w dzień swego Wniebowzięcia – przypomniał o. Rakoczy.

Jeszcze w czasie I wojny światowej ukształtowała się nowa patriotyczna symbolika, wyrażana umieszczaniem na żołnierskich ryngrafach wizerunku Matki Boskiej Ostrobramskiej i Matki Boskiej Częstochowskiej.

Marszałek planował przybyć na Jasna Górę już w 1920 r., by podziękować za „Cud nad Wisłą". Ostatecznie tej pielgrzymki nie udało się zrealizować. Z dokumentów zebranych w Ośrodku Dokumentacji Dziejów Częstochowy wynika, że planowano ją na 12 września. W programie mowa była m.in. o "akcie oddania Polski opiece N. P. Maryi Królowej Polski przez Pana Naczelnika Państwa, ewentualnie także przez Prezydenta, Ministrów imieniem Rządu, przez Marszałka sejmowego imieniem sejmu, przez biskupa przemyskiego imieniem wszystkich stanów i zawodów".

20 października 1921 roku Naczelnik Państwa, w otoczeniu ks. bp. Władysława Krynickiego i ppłk. Bolesława Wieniawy–Długoszewskiego na Jasnej Górze spędził trzy godziny. W Kaplicy Cudownego Obrazu Mszę św. w intencji Rzeczpospolitej i naczelnego wodza celebrował jego osobisty kapelan ks. prał. Marian Tokarzewski. Następnie Piłsudski odczytał Akt Oddania Polski opiece Najświętszej Maryi Pannie, a na pożegnanie bp Krynicki pobłogosławił Piłsudskiego słowami: „Niech Bóg udzieli ci błogosławieństwa, a kraj pod twoimi rządami niech zazna szczęśliwego pokoju”. Według zapisów Naczelnika Państwa powitał o. Marian Paszkiewicz: "Witaliśmy Jagiellonów i Sobieskich, witaliśmy potem z musu Wilhelmów i innych wrogich dygnitarzy zaborców, dziś mamy szczęście powitać własnego naczelnika państwa, którego przyjmujemy z otwartym sercem i szczerą radością". Pamiątką tej dziękczynnej pielgrzymki Józefa Piłsudskiego był jego wpis do klasztornej księgi. W sierpniu 2016 r. z okazji 95. rocznicy pielgrzymki Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego na Jasną Górę została odsłonięta i poświęcona specjalna pamiątkowa tablica. Józef Piłsudski w Częstochowie bywał już wcześniej, by konspiracyjnie organizować walkę o wolną Polskę. Odwiedził Częstochowę jeszcze jako przywódca i działacz Polskiej Partii Socjalistycznej. Okręg Częstochowski PPS był jedynym okręgiem partii, który opowiedział się po stronie niepodległościowego nurtu PPS, utożsamianego Józefem Piłsudskim. W okresie poprzedzającym wybuch I wojny światowej i w latach wojny wielu częstochowian aktywnie angażowało się w działalność związków strzeleckich, walczyli w Legionach Polskich, czy Polskiej Organizacji Wojskowej. Społeczeństwo Częstochowy w szczególności zaangażowane było w akcję pomocy materialnej i opieki nad legionistami, m.in. gromadzono pieniądze na akcję pomocową m.in. przez zbiórki pieniężne czy Loterię Klasową Legionów. Miasto uczestniczyło w procesie tworzenia zrębów organizacyjnych armii polskiej po ogłoszeniu Aktu 5 Listopada 1916 r., zaś w chwili upadku mocarstw zaborczych włączyło się w tworzenie polskiej niepodległości. Po odzyskaniu w 1918 r. niepodległości częstochowianie wierni ideom Józefa Piłsudskiego wnieśli wkład w zwycięstwo nad bolszewikami i kształt terytorium Polski. Po śmierci Piłsudskiego w maju 1935 r. niemal natychmiast podjęto starania o wzniesienie pomnika, by na trwale upamiętnić postać Marszałka. Także po II wojnie światowej idee Piłsudskiego pielęgnowały częstochowskie organizacje kombatanckie.

We wszystkich tych działaniach niezmiennie ważną rolę odgrywała Jasna Góra. Podczas I wojny światowej i w okresie walk o granice odradzającej się Polski, klasztor był miejscem pielęgnowania pamięci o czynie zbrojnym Legionistów i żołnierzy polskich. Tu odprawiane były nabożeństwa żałobne za poległych legionowych żołnierzy i celebrowano rocznice świąt narodowych. W 1916 r. odbyła się Pielgrzymka Legionistów.

Po śmierci Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 r. , w jasnogórskiej bazylice 16 maja nabożeństwo odprawiał bp Teodor Kubina. Jednocześnie msze żałobne trwały przy bocznych ołtarzach bazyliki, w Kaplicy Matki Bożej, a nawet w krużgankach klasztornych. W samej bazylice pośrodku kościoła stał wysoki katafalk z trumną okrytą biało-czerwoną flagą, na której położono szablę i legionową czapkę.

Paulin o. Eustachy Rakoczy - „ciągle wierny Pierwszej Brygadzie"

Do duchowych spadkobierców - owych „świadków i kustoszy” chwały Rzeczypospolitej, należy Jasnogórski Kapelan Żołnierzy Niepodległości, generał Brygady Związku Piłsudczyków o. Eustachy Rakoczy. Od lat sześćdziesiątych XX w. aktywnie współtworzy dzieje niepodległościowego ruchu kombatanckiego w Polsce. Jego duszpasterstwo ukierunkowane jest na środowisko Peowiaków, Legionistów Józefa Piłsudskiego, środowisko Związku Piłsudczyków, Fundacji Rodziny Piłsudskich, powstańców wielkopolskich i śląskich, obrońców Lwowa oraz częstochowskich kombatantów. Córka Marszałka - Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska gratulowała o. Rakoczemu tego, iż jest „ciągle wierny Pierwszej Brygadzie".

Z udziałem o. Eustachego Rakoczego i jego staraniem odbywają się celebracje rocznicy śmierci Marszałka, spotkania opłatkowe Piłsudczyków, Legionistów i niepodległościowego ruchu kombatanckiego, także Marsze Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej. O. Rakoczy jest autorem wielu publikacji i książek o charakterze patriotycznym i religijnym.

Od trzech lat w sierpniu odbywa się na Jasną Górę Pielgrzymka Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej. Cele, jakie realizuje Związek Piłsudczyków, to m.in.: upowszechnianie wiedzy o działalności i zasługach marszałka Józefa Piłsudskiego, kontynuacja jego idei w obecnych czasach, pielęgnacja tradycji patriotycznych i demokratycznych, opieka nad mogiłami uczestników walk o niepodległość, popularyzacja i propagowanie spaw obronnych, wpojenie młodzieży zasad patriotyzmu i miłości do ojczyzny, udział w uroczystościach patriotycznych organizowanych przez władze wojskowe i samorządowe, prowadzenie prelekcji, pogadanek i spotkań w szkołach mających na celu nauki młodzieży zasad patriotyzmu i obywatelskiego wychowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Dziewczynka w legnickim Oknie Życia

2018-04-25 08:59

ks. ww / Legnica (KAI)

We wtorek około godz. 20.00 w legnickim Oknie Życia mieszczącym się w budynku ośrodka opiekuńczo-leczniczego Samarytanin prowadzonego przez Caritas znaleziono urodzoną ok. tydzień wcześniej dziewczynkę. Dyrektor ośrodka ks. Artur Trela poinformował, że dziecko zostało przeniesione do dyżurki pielęgniarskiej, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy. Dziewczynka jest zdrowe, zadbane i w dobrej kondycji.

Ks. Waldemar Wesołowski

Zgodnie z procedurami, powiadomiono Pogotowie Ratunkowe, które po przybyciu na miejsce potwierdziło dobry stan dziecka. Dziewczynka została zabrana na oddział noworodków legnickiego szpitala. To już czwarte dziecko, które znalazło się w tamtejszym Oknie Życia.

Okno Życia to specjalnie przygotowane miejsce, gdzie matki, które nie chcą lub nie mogą zaopiekować się swoim nowo narodzonym dzieckiem, mogą anonimowo je zostawić, nie narażając noworodka i siebie na niebezpieczeństwo, bez konsekwencji prawnych.

Legnickie Okno Życia zostało otwarte w dniu Świętości Życia, 25 marca 2010 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Asia Bibi prosi o post i modlitwę w swej intencji – 27 kwietnia

2018-04-26 16:59

vaticannews.va / Islamabad (KAI)

Asia Bibi zaapelowała do chrześcijan na całym świecie, by podjęli post i modlitwę w intencji jej uwolnienia. Po dziewięciu latach spędzonych w więzieniu jej sprawa jest bliska rozstrzygnięcia. W najbliższym czasie odbędzie się rozprawa sądowa, decydująca o jej ewentualnym oswobodzeniu.

www.christianisinpakistan.com

Pakistańska matka i chrześcijanka, która pod fałszywym zarzutem bluźnierstwa przeciwko Mahometowi, a tak naprawdę za swą wiarę w Chrystusa od lat przetrzymywana jest w więzieniu apeluje, by w najbliższy piątek - 27 kwietnia - podjąć post i modlitwę w intencji sprawiedliwego przebiegu procesu i jej uwolnienia.

Wiadomość tę przekazał Ashiq Bibi, który w ubiegłych dniach odwiedził żonę w więzieniu, by poinformować ją o zbliżającej się rozprawie Sądu Najwyższego. Mężczyzna wyznał, że jego żona jest w dobrej formie, pełna nadziei i ufności. „Powiedziała nam, że cały najbliższy piątek spędzi na modlitwie i prosi o nią wszystkich ludzi dobrej woli” – dodał mąż Asii Bibi. Wyraził nadzieję, że wsparcie jego żonie okaże cały chrześcijański świat, jednocząc się w prawdziwie uniwersalnej modlitwie. Adwokat kobiety podkreślił, że jest ona dla wszystkich przykładem ogromnej siły i niezachwianej wiary.

Data rozprawy apelacyjnej ma być podana w przyszłym tygodniu. Rozprawę poprowadzi prezes Sądu Najwyższego, co daje nadzieje na przejrzysty i sprawiedliwy proces.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem