Reklama

Odkryjmy Adwent jako czas dla siebie

2017-11-29 10:28

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 49/2017, str. I

TER
Bp Jan Piotrowski

O adwentowej radości, wyzwaniach czasu Adwentu i adwentowym oczekiwaniu z bp. Janem Piotrowskim rozmawia Agnieszka Dziarmaga

Agnieszka Dziarmaga: – Co oznacza adwentowe wezwanie: „Czuwajcie, ażeby przyjście Pana nie zastało was nieprzygotowanymi”?

Bp Jan Piotrowski: – Zawsze adwentowy czas i rozważania dotyczące Adwentu nawiązują do nadziei, do czuwania i przede wszystkim odsyłają nas do biblijnej rzeczywistości, do tego czasu, kiedy realizowały się obietnice, jakie Bóg składał Abrahamowi i jego potomstwu, co dopełniło się przez działalność prorocką, a szczególnie misję i zapowiedzi Jana Chrzciciela.
To on, ten niezwykły prorok z Pustyni Judzkiej wskazał na Jezusa, jako Syna Bożego i Zbawiciela, jako Tego, który zgładzi grzechy świata. Czas historyczny Adwentu to czas długi, ostatecznie nie wiemy, jak długi – Biblia ukazuje pewien obraz rzeczywistości, ale nie mierzy tego wyłącznie czasem chronologicznym. Mierzy go raczej czasem wielu wydarzeń, spotkań, doświadczeń z dziejów Narodu Wybranego. Dostrzegamy szczególnie wybitną postać proroka Izajasza – to prorok adwentowej nadziei. Myślę, że wczytanie się w Księgę Proroka Izajasza pomoże nam zrozumieć, co Bóg chce nam w tym czasie powiedzieć. Pan Bóg, jako dobry wychowawca, nie zasypuje nas informacjami, ale w tym czasie oczekiwania dozuje je dla nas, aby człowiek nie tylko mógł je przyjąć, zasymilować, ale uczynić je również źródłem natchnień do lepszego życia. W czasie historii było zawsze wołanie o przemianę, o nawrócenie – ma to związek z przykrymi doświadczeniami Narodu Wybranego, jego odstępstwami i powrotami.
Czas liturgiczny Adwentu, jaki przeżywamy we wspólnocie Kościoła, związany jest z tą Bożą łaską, jaką Pan Bóg nam daje – ludziom ochrzczonym i wszystkim ludziom dobrej woli. Odkupieńcza miłość Jezusa Chrystusa nie wyklucza nikogo; tu każdy ma dostęp do źródła łaski, kto pragnie wewnętrznej przemiany, przebudowy. Adwent to stosowny czas do przypominania tej prawdy światu chrześcijańskiemu. Chrześcijanin nie jest człowiekiem doskonałym. My jako chrześcijanie nie mamy prawa rościć sobie wyższości nad kimkolwiek, ale mamy prawo do wielkiej nadziei. Człowiek nie jest doskonały, ale ma prawo do łaski i przebaczenia. Adwent przypomina, że jesteśmy na drodze do doskonałości.

– Adwent wieńczą święta Narodzenia Pańskiego, które niosą ze sobą ogromne dobro i miłość.

– Obrazem biblijnym dopełnienia czasu oczekiwania jest dzień Bożego Narodzenia. Chrystus jest tym, który ucieleśnia Bożą miłość, przychodzi na świat przez Maryję – w sposób ludzki, serdeczny, ciepły, jest oczekiwany jak dziecko w każdej rodzinie.
Rok liturgiczny niejako ukonkretnia to, co przeżywamy w wymiarze teologicznym, duchowym i osobiście oraz to, co dzieje się we wspólnotach. Adwent liturgiczny zamyka się w okresie czterech tygodni. Jest to czas wołania o nawrócenie, przemianę, potrzebę ćwiczeń duchowych. Na szczęście w każdej, mam nadzieję, parafii diecezji kieleckiej w okresie Adwentu są organizowane rekolekcje, jest czas spowiedzi, realizowane są dzieła miłosierdzia, jest wciąż u nas zdrowa jeszcze tradycja św. Mikołaja, podarunków, co dobrze świadczy o dostrzeganiu bliźnich i ich ludzkich potrzeb, niekoniecznie materialnych. To jest droga ku Bożemu Narodzeniu. Gdy siedzimy przy wigilijnym stole, konkretyzuje się ten czas, który wyraża piękne nauczanie w Ewangelii św. Jana, o głębokiej teologii i znaczeniu – ale tę prawdę trzeba odczytywać w pełni i do końca: – „[Słowo] Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1, 11).
Są przecież pośród nas różne postawy – niezrozumienia, wyziębione serca, obojętność religijna, zranienia, trudne sytuacje zawodowe, rodzinne. Ja dziś tego nie oceniam, ale dostrzegam. Święta mają nam przypomnieć, że Bóg – Emmanuel jest z nami. Tam, gdzie jest obecność Boga, Wcielonego Słowa Jezusa Chrystusa, tam powinna być miłość, pojednanie, życzliwość. To jest pragnienie ludzkiego serca. W naturze ludzkiej, ufam, że w każdej, leży pragnienie pojednania, miłości, pokoju, choć człowiek nosi w sobie skazę grzechu pierworodnego, która nieraz prowadzi go na manowce.

– Tegoroczny Adwent podkreśla obecność Ducha Świętego.

– Kościół nowy rok liturgiczny, a więc i Adwent, rozpoczyna pod hasłem „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”, odsyłającym nas do Dziejów Apostolskich. Dzięki mocy Ducha Świętego rodzi się wspólnota Kościoła. Maryja i apostołowie czuwali, modlili się, byli razem na słuchaniu Słowa Bożego i łamaniu chleba. Ten wspólnotowy wymiar religijny powinien być przeżywany głęboko, mimo że święta niosą tak wiele tradycji i obyczajów, które dają nam też estetyczną satysfakcję. Nastrój świąt i wspólne go budowanie też ma swoje znaczenie – tworzy się klimat autentycznej radości, moment bycia w ciszy domu, wspólnej modlitwy – nawet niewielkiej. Jest to czas na przebywanie razem. Wytwarza się nastrój autentycznej radości, bo w tym zabieganiu wiele osób nie ma czasu, aby cieszyć się codziennością, czy tym, co mają. Potrzebny jest ten moment w ciszy domu… Mimo opinii sceptyków, wymiar wspólnej modlitwy łączy najpiękniej, bowiem pojawia się tak wiele dobra, dzięki czemu łatwiej się pojednać, przebaczyć. Jako chrześcijanie mamy piękne pole doświadczeń religijnych, które szczególnie nas humanizują – jawi się drugiemu taki prawdziwy człowiek, dobry, szczery, wrażliwy, odzyskujemy wzajemne zaufanie, umacniamy je, pozbywamy się podejrzeń, jest więcej nadziei. Bowiem Adwent to przyjście, to czas nadziei.

– Adwent to czas oczekiwania. Jak rozumieć to pojęcie, skoro de facto Jezus Chrystus jest z nami cały czas? Co oznacza czekanie na kogoś, kto przecież jest obecny?

– Adwent historyczny jest wydarzeniem dopełnionym przez przyjście Pana Jezusa, przez Jego dzieło odkupienia. Dla nas chrześcijan liturgia jest wielką księgą historii odkupienia, gdzie chcemy przeżyć na nowo to dobro w życiu sakramentalnym, religijnym. Adwent jest bramą, która otwiera czas naszego religijnego wysiłku i troski o siebie. Oczywiście wielka obietnica została spełniona, ale rodzi się pytanie, czy Chrystus jest w naszym – moim sercu? To jest ważne adwentowe pytanie. Jeśli Go nie ma, to co zrobić, aby z Nim żyć, otworzyć się na Niego? Jak odpowiedzieć na propozycje ewangeliczne i jak wejść na drogę Ośmiu Błogosławieństw i odnowić w sobie umiłowanie Dziesięciorga Przykazań, a szczególnie przykazania miłości bliźniego?

– W Adwencie Kościół wzywa nas także do nawrócenia. Na czym to nawrócenie ma polegać?

– Adwent w sposób szczególny odnosi się do wewnętrznej przemiany, nie tyle pokutnej, skierowanej ku pokutnemu „posypywaniu głowy popiołem”, jak ma to miejsce w Wielkim Poście, ile ku subtelnemu zrobieniu Panu Bogu miejsca w naszym sercu. Bibliści określają ten stan pięknym słowem „metanoia”, czyli przemiana. Wielki Post ma charakter bardziej surowy, z wezwaniem do czynienia pokuty. W Adwencie jest czas przede wszystkim na autentyczną radość, wynikającą ze stanu nawrócenia. Chodzi nie tyle o umartwienie się, ile otwieranie z radością serca dla Pana Boga, który żyje w Słowie Bożym, bliźnich, Eucharystii. Gdy odkryjemy Adwent jako czas dla siebie, jeśli go autentycznie przeżywamy, gdy myślimy o sobie, o potrzebie wewnętrznej przemiany, to znajdziemy ku temu różne środki: Eucharystię adwentową zwaną roratami, modlitwę osobistą i wspólnotową, a także mądrze zagospodarowany czas w przygotowaniu i przeżywaniu świąt Bożego Narodzenia. Trzeba zaleźć ten cenny czas na pobycie razem, na spotkania w gronie najbliższych, bez pośpiechu, który nam zwykle towarzyszy. „Bo gdzie dwaj lub trzej gromadzą się w moje imię, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 15-20).

– Niektórzy narzekają na powtarzalność, a co za tym idzie – pewną monotonię w propozycji Kościoła odnoście przeżywania roku liturgicznego, a więc i Adwentu. Zachęca Ksiądz Biskup do „odkrywania Adwentu jako czasu dla siebie”. Czy Ksiądz Biskup właśnie tak, osobiście, przeżywa każdy Adwent?

– Myślę, że wciąż odkrywam piękno adwentowego czasu i wciąż dojrzewam do tego, co Jezus Chrystus do nas mówi w kontekście tego, jak Adwent jest w kolejnych latach przeżywany w Kościele. Jeśli w Adwencie myślimy o sobie, o potrzebie przemiany i duchowego wzrostu – to odnajdziemy sens powtarzalności Adwentu. I znajdziemy ku temu różne środki.
Myślę, że inaczej doświadczałem tego czasu jako młody człowiek, podczas studiów we Francji, czy podczas posługi misyjnej w Afryce i Ameryce Południowej. Był to na pewno czas radości i satysfakcji, także dzięki posłudze kapłańskiej, gdy spowiadałem, przygotowywałem kazania, głosiłem Słowo Boże w innych warunkach niż te, które znamy na co dzień.
Adwent to dla mnie zawsze czas niezwykły. Czas łaski, gdy Pan Bóg przypomina, że mnie kocha, bo posyła do mnie swego Syna – Jezusa Chrystusa, znak Bożego zmiłowania nad światem, ikonę Bożego Miłosierdzia.

Tagi:
wywiad adwent bp Jan Piotrowski

Święci otwierają nam niebo

2018-10-16 11:31

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2018, str. IV

Karolina Krasowska
Ks. Krzysztof Hojzer zaprasza na Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych

Kamil Krasowski: – Od kilku lat nasza Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio organizuje 31 października tzw. Wieczór Wszystkich Świętych. W tym roku będzie on szczególny, gdyż jego ranga urosła do głównego tego rodzaju wydarzenia w mieście. Jak zatem zapowiada się tegoroczny Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych? Jacy święci w znaku relikwii będą obecni?

Ks. Krzysztof Hojzer: – W tę szczególną noc, rozważając ewangelijne błogosławieństwa, które ukazują nam duchowy wizerunek Jezusa i wyrażają Jego misterium – tajemnicę śmierci i zmartwychwstania, pragniemy w obecności Wszystkich Świętych i za ich wstawiennictwem głębiej wniknąć w życie Boga. Człowiek zatopiony w Bogu bardzo konkretnie czerpie z tych niezwykłych głębin życia Bożego. Każdego roku widzimy, jak wielka to łaska. Święci tej nocy wypraszają nam głębsze rozumienie i doświadczenie miłości Boga. Mamy bardzo wiele świadectw pięknych nawróceń. Święci swymi modlitwami otwierają nam tej nocy niebo na oścież. Dlatego chcemy tej łaski dla całego miasta i nie tylko. W modlitwie zawierzenia i adoracji u stóp Jezusa tej nocy modlą się z nami i orędują m.in.: św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, św. Ignacy Loyola, św. Ojca Pio, św. Faustyna, św. Jan Paweł II, św. Franciszek i Hiacynta, św. Matka Teresa z Kalkuty, bł. ks. Jerzy Popiełuszko...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chrześcijanie nie obchodzą Halloween

Marcin Konik-Korn
Edycja małopolska 43/2008

Tytuł tego artykułu właściwie nie jest prawdziwy. Jest w nim zawarte pobożne życzenie. Chrześcijanie, niestety, coraz częściej obchodzą to „święto”, które ani nie jest świętem, ani też nie da się pogodzić z wiarą w Chrystusa. W naszym kraju Halloween jest nowym zwyczajem, jeszcze niezakorzenionym. Warto więc podjąć zawczasu starania o to, by móc kiedyś śmiało powiedzieć: „chrześcijanie nie obchodzą Halloween”

pixabay.com

Są takie elementy amerykańskiej popkultury, które raz za razem wdzierają się do niegdyś konserwatywnej kulturowo Polski. Wcześniej św. Mikołaj został zastąpiony przez zlaicyzowaną maskotkę Coca-Coli, następnie walentynki wyparły wspomnienie św. Walentego, a teraz Halloween próbuje młodemu pokoleniu wywrócić w głowie sens uroczystości Wszystkich Świętych oraz Dnia Zadusznego.

Droga do piekła

Halloween to celtyckie, a zatem pogańskie święto. Związane było z obrzędami Samhain. W średniowieczu nadano mu nazwę All Hallows Eve - co znaczy - Wigilia Wszystkich Świętych. W skrócie Halloween. Halloween polegało na kontaktowaniu się z zaświatami, po to by odkryć przyszłość, nabrać mocy, zaspokoić potrzeby zmarłych. Zwyczaje te można porównać z obchodzonymi w naszej części Europy dziadami, tak dobrze zobrazowanymi przez Adama Mickiewicza w III części jego najważniejszego dramatu. Dziady jednak Kościół katolicki skutecznie wyrugował kilka wieków temu. W miejsce obrządków mających za cel kontakt z duchami, udało się wprowadzić kult zmarłych, polegający na czczeniu ich pamięci i modlitwie za nich. Dzięki temu od XII wieku w Kościele obchodzi się Dzień Zaduszny.
W XIX wieku zwyczaje Halloween dotarły wraz z emigrantami z Wysp Brytyjskich do Ameryki. Tam nabrały swojego kolorytu i komercyjnego charakteru. Smaczku (a może raczej niesmaczku) dodaje fakt, że w Nowym Jorku jest to dzień parad gejowskich. W XX wieku zmodyfikowana pogańska praktyka powróciła już nie tylko na Wyspy Brytyjskie, ale do całej Europy. Na ironię zakrawa fakt, że choć w niemal całej Europie udało się Kościołowi „ochrzcić” dziady, po 800 latach musi on ponownie walczyć o to, aby kult zmarłych nie miał okultystycznego charakteru. Tak to już jest, licho nie śpi.

Demonizowanie?

Wiele osób uśmiecha się pod nosem, kiedy poznaje stanowisko Kościoła na temat Halloween. Najczęściej ludzie używają argumentu: co złego jest w tym, że dzieci przebierają się za czarownice i diabliki? Albo: przecież to tylko zabawa, nie ma w niej nic złego. Problem polega na tym, że cała symbolika i atmosfera Halloween otwiera człowieka na rzeczywistość, o której gdyby człowiek wiedział, uciekałby, gdzie pieprz rośnie.
Taka oto dynia z zapaloną w niej świecą symbolizuje dusze błąkające się w postaci ogników. Tańce czarownic z diabłami i skrzatami przy ognisku (za te postaci przebierają się dzieci) mają za zadanie skontaktować człowieka z duchami. Wróżby mają na celu zajrzeć w zaświaty, by dowiedzieć się czegoś o nadchodzącej przyszłości.
Jak wiemy, wróżby to grzech śmiertelny przeciw Panu Bogu, który jest jedynym Panem Czasów. Nie wolno próbować wcielać się w Jego rolę i próbować odkrywać przyszłość, którą zaplanował. Otwieranie się zaś na duchy to zabawa z diabłem w chowanego, ale na takich zasadach, że jedynie człowiek szuka, a diabeł pozwala się znaleźć. Duchy istnieją. Z tym tylko, że dusze zbawione trwają w adoracji Boga, a nie zajmują się ziemskimi zabawami ludzi. Toteż kiedy wywołujemy duchy, możemy mieć pewność, że spotkamy albo duszę potępioną, albo demony. Bo choćby człowiek tę zabawę traktował zupełnie niepoważnie, to diabły odpowiadają na każde zaproszenie człowieka. Zresztą sama atmosfera Halloween bliższa jest naszym wyobrażeniom piekła niż nieba. Bo czy wyobrażamy sobie niebo jako miejsce, po którym hasają diabełki, potwory, kościotrupy i czarownice? A jeżeli nie, to po co bawić się w piekło? Czy zabawa w potępienie i przebieranie się za przyjaciół szatana jest miła Chrystusowi?
Wszyscy egzorcyści zwracają uwagę, że problemy opętań i schorzeń psychicznych na tle demonicznym zaczynają się niemal zawsze od niewinnych praktyk. Należą do nich: słuchanie obrazoburczej muzyki, wróżenie, kontaktowanie się z duchami, noszenie talizmanów czy też zabawa w piekło, diabły itp.

Marketingowe oszustwo

Najgorsze jest to, że sukces Halloween związany jest z zyskiem bardzo wielu osób. W okolicach Wszystkich Świętych można zarobić na zniczach i wiązankach. Wytwórcy zabawek i właściciele knajp pozazdrościli widać zysków i chcieliby również coś dla siebie uszczknąć. Stąd zależy im na zwiększaniu popularności Halloween. Jedni mogą dzięki temu sprzedać więcej upiornych strojów i zabawek, drudzy organizują imprezy w atmosferze horroru, podczas których wzrasta m.in. sprzedaż alkoholu.
Ludzie, którzy zarabiają w Polsce na Halloween, zwłaszcza jeżeli są ochrzczeni, sprzeniewierzają się wierze i tradycji dla pieniędzy. Sami ulegają marketingowemu oszustwu, że Halloween to tylko świecka zabawa, na której można zarobić kilka groszy, i organizują coś, co otwiera ich samych i innych ludzi na działanie szatana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

EWTN Polska wystartowała!

2018-10-21 10:39

Anna Majowicz

EWTN, czyli Telewizja Wiekuistego Słowa, to największa na świecie religijna sieć medialna, której program dociera dzisiaj do widzów w ponad 150 krajach. Nadawana w j. angielskim, hiszpańskim, niemieckim, ukraińskim, szwedzkim, węgierskim, a od tego miesiąca w j. polskim głosi niestrudzenie tą sama treść, która głosił Jezus Chrystus, a potem Jego Apostołowie.

Anna Majowicz
siedziba EWTN Polska

Otwarcie EWTN POLSKA nastąpiło 19 października w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmów Niepokalanów we Wrocławiu. Uroczystej inauguracji dokonał Michael Warsaw – Prezes Zarządu i dyrektor wykonawczy EWTN.

Wczoraj, w archikatedrze wrocławskiej Mszy św. inauguracyjnej przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski. W homilii ks. Piotr Wiśniowski przytoczył słowa św. Maksymiliana M. Kolbego, który mówił, że ,,możemy budować wiele kościołów, ale jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, te kościoły będą puste”. - EWTN Polska, dokłada nową cegiełkę w budowę mediów, które nie pozwolą opustoszyć Kościoła. Może właśnie dlatego, że w tym dziele musimy całkowicie zawierzyć się Bożej Opatrzności. Jest w nas głębokie przekonanie misji, której nie można przerwać, ale którą należy rozwijać i wzmacniać– mówił kapłan dodając, że w sieci Wiekuistego Słowa możemy złapać wiele dusz, które na oceanie życia wołają ciche ,,SOS”.

Zobacz zdjęcia: Inauguracja EWTN w Polsce

Po Eucharystii udano się do nowego studia EWTN, które poświęcił abp senior Marian Gołębiewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem