Reklama

W mieście św. Brata Alberta

2017-11-29 10:28

Agnieszka Marek
Edycja lubelska 49/2017, str. III

Agnieszka Marek
Na wzór św. Brata Alberta zgromadzeni dzielili się chlebem

Ze względu na kończący się Rok św. Brata Alberta 18. rocznica ogłoszenia tego świętego patronem Puław miała szczególną oprawę.

Orędownik Puław

Obchody rozpoczęły się 12 listopada uroczystą sesją Rady Miasta z udziałem radnych III kadencji, gdyż to oni podejmowali decyzję o wyborze patrona. Prezydent Janusz Grobel przedstawił przesłanki wyboru tego świętego na orędownika Puław, zaznaczając, że św. Albert na zawsze związał się z losami miasta, ponieważ spędził w nim 3 lata życia. Następnie zgromadzeni obejrzeli film pt. „Św. Brat Albert – patron miasta Puławy” przygotowany przez Piotra Kawkę. W czasie sesji uhonorowano medalem pamiątkowym Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta (TPBA), a Jadwiga Podstawek, prezes puławskiego koła towarzystwa, otrzymała wizerunek patrona. Radni przygotowali okolicznościowe stanowisko z okazji Roku św. Brata Alberta, w którym wyrazili przekonanie, że „społeczeństwo Puław, poprzez świętego patrona, jest spadkobiercą tradycji i idei albertyńskich”. Są one realizowane przez prowadzone przez miasto instytucje oraz programy, w ramach których mieszkańcy otrzymują niezbędną pomoc. Zaznaczyli także, że przesłanie św. Alberta jest aktualne współcześnie, a kultywowanie jego pamięci i pomoc innym jest powinnością i moralnym obowiązkiem mieszkańców Puław.

Dźwięk dzwonów na „Anioł Pański” obwieścił rozpoczęcie Eucharystii w kościele pw. św. Alberta, na której zebrali się mieszkańcy miasta z przedstawicielami władz rządowych i samorządowych. Wiele z działających instytucji było reprezentowanych przez poczty sztandarowe. Eucharystii przewodniczył bp Artur Miziński, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski, a koncelebrowali proboszczowie puławskich parafii oraz kapłani z rocznika ks. kan. Aleksandra Zenia, którzy świętowali 45. rocznicę święceń prezbiteratu. Msza św. była dziękczynieniem nie tylko za opiekę św. Brata Alberta, lecz także za lata służby kapłańskiej. Dodając jeszcze wspomnienie 28. rocznicy kanonizacji Brata Alberta, zgromadzeni wokół Chrystusowego ołtarza wielbili Boga za wszystkie dary. W oprawę Liturgii poprzez czytania, modlitwę wiernych i przygotowanie procesji z darami czynnie włączyli się przedstawiciele władz miasta oraz członkowie TPBA.

– Kiedy określona wspólnota obiera sobie patrona, widzi w nim nie tylko orędownika u Boga, lecz także stawia go sobie za wzór i w jakiś sposób zobowiązuje się do naśladowania go w codziennym życiu: osobistym, rodzinnym i wspólnotowym – mówił w homilii bp Artur Miziński. Pytając o to, czy Puławy są miastem św. Alberta, a jego mieszkańcy wiedzą, jak naśladować Ojca Ubogich, wspomniał słowa abp. Józefa Życińskiego, który 12 listopada 1999 r. powiedział: – Trzeba dostosowywać miłość do Chrystusa, bliźnich i ojczyzny, inspirowaną duchem Brata Alberta, do nowych zadań i wyzwań.

Reklama

Być przy bliźnim

Bp Miziński podkreślał, że patron Puław uczy zatrzymania się przy drugim człowieku i pochylenia się nad jego potrzebami, gdyż w każdym mieszka Chrystus.

– To jest najważniejsza, a także najtrudniejsza nauka płynąca z życia Szarego Brata – mówił. Nawiązując do jubileuszu 45-lecia świeceń kapłańskich, wskazał, że kapłaństwo służebne jest szczególną formą upodobnienia się do Chrystusa. Dziękując Bogu za posługę ks. Aleksandra Zenia, bp Miziński wymienił jego najważniejsze dzieła, czyli kościół w Brzezinach i kościół św. Brata Alberta w Puławach oraz pełnione przez niego funkcje, m.in. duszpasterza kolejarzy, duszpasterza rodzin i opiekuna wielu wspólnot parafialnych. Jubilat otrzymał gratulacje m.in. od Rady Miasta oraz TPBA. Przy tej okazji zwrócono uwagę, że ks. Zeń jest inicjatorem puławskiego schroniska dla bezdomnych mężczyzn; a także wspiera działalność Towarzystwa od ponad 25 lat.

– Duchowość św. Alberta wpisana jest w jego serce i działania – podkreślała pani prezes.

Miłosierdzie w praktyce

Kolejnym punktem obchodów było spotkanie albertyńskie na Skwerze Niepodległości. Za sprawą TPBA każdy mógł zjeść coś ciepłego, a Skauci Europy dbali o to, by można było ogrzać się przy rozpalonym ogniu. W czasie spotkania, a także wcześniej w puławskich szkołach, odbyła się zainicjowana przez stowarzyszenie „Rodzina” zbiórka darów na rzecz podopiecznych schroniska. Mieszkańcy Puław poczuli ducha miłosierdzia i podzielili się z ubogimi m.in. żywnością i środkami czystości. Obchody 18. rocznicy ogłoszenia św. Alberta patronem Puław zakończyła konferencja, która odbyła się w Puławskim Parku Naukowo-Technologicznym 16 listopada. Jej mottem była myśl patrona: „Ten jest dobry, kto chce być dobry”.

Tagi:
patron św. Albert Chmielowski

Św. Wojciech w późnoromańskim Kościelcu

2018-04-04 10:33

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 14/2018, str. IV-V

T.D.
Obraz św. Wojciecha autorstwa Wojciecha Gersona i relikwiarz

Święty Wojciech to patron parafii sięgający w jej zaranie dziejów, co także wskazuje na głęboko średniowieczny rodowód kościelnej struktury. Odznaczający się walorami artystycznymi obraz patrona – Świętego stojącego w łodzi, odnajdziemy w ołtarzu bocznym, a namalował go w XIX wieku imiennik i znany malarz – Wojciech Gerson. Realną obecność świętego wnosi relikwiarz wyeksponowany przy ołtarzu. Rzeźba św. Wojciecha znajduje się na zabudowie chóru (ocalona ze strychu), a małą figurkę patrona wprawne oko dostrzeże także na szczycie fasady.

Ks. kan. Jan Majka jest związany z parafią od 1965 r. – przez długie lata jako proboszcz, od 2015 – jako emeryt. Podkreśla, że odpust 23 kwietnia jest jedyny i „bardzo okazały”. Najbardziej dostojny miał być podczas ogólnopolskich obchodów 1000-lecia męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, gdy z okolicznych parafii zjawiło się kilka tysięcy pątników. Duszpasterze zawsze zabiegają o wyjątkową oprawę odpustu. – Zapraszam serdecznie na uroczystości odpustowe w tym roku, w poniedziałek 23 kwietnia. Będzie im przewodniczył ks. Michał Olejarczyk, profesor śpiewu kościelnego w kieleckim Seminarium – mówi proboszcz w Kościelcu, ks. kan. Krzysztof Leśniak.

Św. Wojciech z czeskiej rodziny książęcej Sławnikowiców jest bardziej znany w literaturze średniowiecznej i na Zachodzie pod imieniem Adalbert. Od 983 r. był biskupem Pragi, współpracował wówczas z wieloma wybitnymi osobistościami w Europie. Ok. 989 zrzekł się godności biskupa i wstąpił do klasztoru benedyktynów na Awentynie. Gdy ponownie powrócił do Pragi, zasłynął m.in. z opieki nad ubogimi, więźniami, w tym muzułmańskimi. Wrogie mu stronnictwo zmusiło go do opuszczenia kraju. Cesarz Otton III zaproponował mu wówczas podróż na dwór Chrobrego, a tam zrodziła się myśl akcji misyjnej wśród pogańskich Prusów. Wiosną 997 r. bp Wojciech wyruszył ku ujściu Wisły, gdzie spotkało go wrogie przyjęcie. Zabito go strzałami z łuku, odcięto głowę i wbito na pal. Chrobry wykupił ciało męczennika i uroczyście pochował w Gnieźnie, co dało początek gnieźnieńskiej metropolii w 1000 roku. Uprzednio, w 999 r. Sylwester II dokonał kanonizacji Wojciecha.

Wyjątkowa budowla sakralna

Kościół w Kościelcu zbudowany został w latach ok. 1231-42, a jego fundatorem był pochodzący z Kościelca biskup krakowski Wisław z Kościelca herbu Zabawa. Jest to budowla orientowana, w typie bazylikowym, trójnawowa, murowana z ciosów wapienia pińczowskiego, z użyciem cegły w układzie wendyjskim. Wyodrębnione prezbiterium zamknięto półkolistą absydą.

Ta wyjątkowa budowla ulegała przebudowom, które szczęśliwie nie zepsuły szlachetnego wrażenia.

Kościół po sprofanowaniu i dewastacji przez arian pod koniec XVI wieku i długotrwałym opuszczeniu, odbudowany został dopiero w XVII wieku, staraniem ks. Macieja Molędy. W latach 1628-1634 wymurowano na nowo ściany naw bocznych, wieże zlikwidowano. Wprowadzone zostały barokowe sklepienia wyodrębnione gzymsem (na miejscu drewnianych stropów) oraz barokowy szczyt fasady, ozdobiony figurami św. Wojciecha, św. Barbary i św. Katarzyny. Nie zachował się żaden romański otwór okienny, w ich miejsce pojawiły się większe barokowe otwory.

Niemniej jednak przetrwały cenne pierwotne romańskie partie kościoła, w tym obiegające nawę główną empory (galerie), w których umieszczone są bliźniacze kolumienki o bogatej dekoracji głowic, złożonej z motywów liściastych i geometrycznych.

Najbardziej reprezentacyjnym elementem wystroju jest zachowany do dzisiaj okazały portal wejściowy. Jest to portal trójskokowy z trzema parami kolumn częściowo pokrytych płasko rzeźbionymi motywami roślinnymi. Całość portalu została poszerzona optycznie dwiema niszami w murze. Portal w 1892 r. został odnowiony, brakujące trzony kolumn wykonano na wzór dawnych.

W prawej wnęce portalu widoczny jest ślad skutego reliefu, przedstawiającego postać z nieokreślonym przedmiotem w ręku (to prawdopodobnie najemnik z kamieniołomu). Na ciosach i elementach kamieniarskich wnętrza i na zewnątrz zachował się duży zespół znaków kamieniarskich.

Unikatowe wnętrze

Wystrój wnętrza kościoła pochodzi głównie z epoki baroku z XVII i XVIII wieku (wyposażenie wcześniejsze uległo zniszczeniu w czasie reformacji).

Ołtarz główny barokowy z II poł. XVII wieku to fundacja ks. Władysława Opackiego. Znajdujący się w nim obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem tzw. Kościeleckiej z XVII wieku (ks. Majka używa tytułu Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych), zasuwany, nieznanego autora, wzorowany na rzymskim obrazie Matki Boskiej Śnieżnej, zasłynął cudami i kultem. Większość wotów zrabowali Szwedzi i Austriacy. Niedawny znak łaski to potomstwo wyproszone przez małżeństwo z Wrocławia. Przed wizerunkiem odprawiane są nabożeństwa do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Ciekawostką mensy głównego ołtarza jest trumienka (1693 r.) z relikwiami św. Pauliny, w kształcie barokowego sarkofagu, o czym dość szczegółowo pisze m.in. ks. Jan Wiśniewski.

Ołtarze w nawach bocznych są późnobarokowe (z I poł. XVIII w.). W południowej nawie jest ołtarz z obrazem św. Wojciecha namalowany przez Wojciecha Gersona w 1872 r. w Warszawie. Drugi ołtarz boczny w północnej nawie dedykowany jest św. Barbarze (z 1672 r.), fundacji ks. Władysława Opackiego. Przed tym ołtarzem odbywają swoje uroczystości górnicy (w okolicy ma tradycje górnictwo naftowe).

Rzeźby na belce tęczowej z XVII wieku przedstawiają: krucyfiks z postacią Jezusa Chrystusa, po bokach figury Matki Boskiej i św. Jana. Wczesnobarokowa chrzcielnica stanowi najstarszy element wyposażenia zachowany w kościele. Na uwagę zasługuje także prospekt organowy z II poł. XVII w. oraz zachowane epitafia kamienne z końca XVIII, XIX i XX wieku.

Kościelecka świątynia bogata jest w relikwie świętych. W ołtarzach znajdują się sprowadzone w 1693 r. trumienki z relikwiami posiadające dokumenty spisane na pergaminie i opatrzone papieskimi pieczęciami. W głównym ołtarzu są relikwie św. Pauliny, natomiast na szczycie tabernakulum znajduje się głowa świętej w ozdobnym relikwiarzu z roku 1693. Ponadto w ołtarzu głównym są jeszcze relikwie w postaci dwóch rąk i dwóch statuetek św. Barbary i św. Jana Kantego. Jak informuje ks. Majka, autentyczność relikwii potwierdził w latach 60. XX wieku bp Jan Jaroszewicz.

W skład zespołu kościelnego wchodzi dzwonnica murowana, w stylu neogotyckim, zbudowana w latach 50. XIX wieku, na miejscu wcześniejszej drewnianej. Kaplica upamiętniająca 1000-lecie śmierci św. Wojciecha powstała w latach 90. XX wieku.

Jak informuje ks. prob. Krzysztof Leśniak, świątynia w okresie wiosennym i letnim jest chętnie odwiedzana przez turystów i miłośników architektury sakralnej; goszczą tutaj np. studenci z profesorami z Krakowa, Wrocławia i Poznania.

Parafia z tradycjami

Przez stulecia miała szczęście do proboszczów dbających o piękno wyjątkowej świątyni. Gościł w niej także św. Jacek Odrowąż i tutaj za jego wstawiennictwem miał się dokonać cud podnoszonych po gradobiciu kłosów zboża. Dzisiaj ta typowo rolnicza parafia, bogata w gospodarstwa doposażone w sprzęt rolniczy, kurczy się.

Ks. Majka z sentymentem wspomina czasy, gdy w latach 60. XX wieku w skali roku było ponad sto chrztów, dzisiaj zaledwie do ok. 30. – Może powoli ta tendencja się odwróci, bo np. w 2017 r. było o 13 chrztów więcej niż w 2016 r. – zauważa ks. prob. Krzysztof Leśniak.

Oficjalne dane podają liczbę 3800 parafian, ale duszpasterze biorąc pod uwagę informacje z tegorocznej wizyty duszpasterskiej, mówią raczej ok. 3500 wiernych.

W parafii są bardzo żywe tradycje wspólnot maryjnych – ponad 800 osób było niegdyś zapisanych do Rycerstwa Niepokalanej, są róże różańcowe, Apostolstwo Dobrej Śmierci, są ministranci i schola. Kilka miesięcy temu powstało Koło Misyjne, którego członkowie wspomagają misje i starają się uczestniczyć w pierwszopiątkowej liturgii.

Parafii służy też kaplica w Ostrowie pw. Ducha Świętego, gdzie odprawiane są dwie Msze św., Gorzkie żale, nabożeństwa majowe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy zostaną wyjaśnione okoliczności śmierci polskiego kardynała?

2018-04-20 11:45

abd / Poznań (KAI)

Wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci kard. Augusta Hlonda złożył w IPN wicepostulator procesu beatyfikacyjnego prymasa Polski, chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego okoliczności śmierci niezłomnego prymasa Polski do dziś budzą wątpliwości.

Archiwum

- Praktycznie już podczas pogrzebu kard. Hlonda pojawiła się pogłoska, że mógł on zostać otruty na zlecenie służb bezpieczeństwa. Były ku temu poważne przesłanki: jeszcze za życia Kardynała w czasie jego powojennych objazdów parafii w na północy Polski, służby bezpieczeństwa pozorowały wypadki z jego udziałem. Na szczęście nieskutecznie – wyjaśnia w rozmowie z KAI ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda. Przypomina także o budzących wątpliwość okolicznościach śmierci ówczesnego prymasa Polski, której oficjalną przyczyną było, wg dokumentacji medycznej, zapalenie płuc, będące powikłaniem po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego.

- Przed śmiercią Prymas dwukrotnie przeszedł operację. Już wówczas mówiono, że pierwsza z nich była niepotrzebna i przeprowadzono ją w następstwie postawienia błędnej diagnozy. Kard. Hlond pytał z resztą lekarzy na łożu śmierci: co panowie podacie jako powód mej śmierci? Tak, jakby zdawał sobie sprawę z ukrywanych faktów – przypomina wicepostulator.

Ks. Kozioł odwołuje się też do przeprowadzonej niedawno kwerendy w archiwach IPN. – Znalazłem kilka dokumentów agentów i współpracowników SB, którzy informują swoich przełożonych, że w środowiskach salezjańskich krąży pogłoska o rzekomym otruciu kard. Hlonda i proszą o zajęcie się tą sprawą. Ponadto, w artykule, opublikowanym w na jednym z polskich portali w ubiegłym miesiącu, przytoczone są fragmenty wypowiedzi represjonowanego ks. Józefa Zatora Przytockiego, który w wspomina, że w czasie jednego z przesłuchań miał usłyszeć od przesłuchującego go oficera: „po śledztwie tutaj zdechniesz. My sobie damy radę ze wszystkimi. Myśmy pomogli zdechnąć Hlondowi” - mówi chrystusowiec. Wicepostulator ufa, że jeśli IPN pozytywnie rozpatrzy złożony wniosek, przyszłe śledztwo być może pomoże rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci kard. Hlonda.

Obecnie proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda znajduje się na tzw. „etapie rzymskim”. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych złożono dokumentację zebraną w toku trwającego procesu. 9 marca 2017 r. odbyła się już dyskusja komisji teologów, która pozytywnie zaopiniowała heroiczność cnót i życia Kardynała. Natomiast 15 maja br. w Rzymie zbierze się z kolei komisja kardynałów i biskupów.

- Jeśli wyda ona, w co gorąco wierzymy, również pozytywną opinię, będzie to przedostatni krok w procesie beatyfikacyjnym. Ostatnim będzie podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. Wówczas proces formalnie zostanie zakończony, a Kardynałowi będzie przysługiwał tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Do beatyfikacji potrzebny będzie jeszcze cud, o który się modlimy – wyjaśnia kapłan.

Jak dodaje, niedawno był badany w Niemczech przypadek domniemanego cudu zgłoszony ze środowiska polonijnego, jednak ze względu na brak dostatecznej dokumentacji, sprawa została odłożona. Obecnie dokumentowany jest też kolejny przypadek, tym razem ze Śląska.

22 października br. obchodzona będzie 70. rocznica śmierci kard. Hlonda. Z tej okazji podjęto szereg inicjatyw, mających na celu przybliżyć osobę Kardynała. Między innymi w Warszawie, w dniu śmierci kard. Hlonda, planowane są okolicznościowe wydarzenia: sesja naukowa w Sejmie oraz Msza św. sprawowana w warszawskiej archikatedrze. Jeszcze na wiosnę, wspólnie z Pocztą Polską przygotowywana jest emisja okolicznościowego znaczka pocztowego. Z kolei jesienią w Mysłowicach odbędzie się też konferencja naukowa poświęcona prymasowi.

- Opracowuję także dwie publikacje. Pierwsza z nich, zatytułowana „Myślałem o Was tyle razy”, przygotowywana jest przede wszystkim z myślą o nas, chrystusowcach, ponieważ kard. Hlond był naszym założycielem. Będzie to zbiór wszystkich jego myśli, pism, listów, które do nas skierował. Kolejną będzie stanowił zbiór jego nauczania do Polonii: korespondencja, przemówienia, homilie, listy – zapowiada ks. Kozioł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Delegat KEP ds. Powołań: w dar powołania wpisana jest Miłość Boga

2018-04-20 21:21

mag / Warszawa (KAI)

W dar powołania wpisana jest Miłość Boga – podkreślił w rozmowie z KAI Delegat KEP ds. Powołań bp Marek Solarczyk. W czwartą Niedzielę Wielkanocną zwaną Niedzielą Dobrego Pasterza w Kościele obchodzony jest 55. Światowy Dzień Modlitw o Powołania. W Polsce otwiera tydzień modlitw w intencji osób poświęconych Bogu oraz o nowe powołania do szczególnej służby w Kościele. Tym razem będzie przebiegał pod hasłem „Napełnieni Duchem Świętym”.

BP KEP
Bp Marek Solarczyk

- Jako ludzie ochrzczeni jesteśmy zaproszeni by nieustannie żyć darami Ducha Świętego, który otwiera nas na Boga i na Jego plan zbawienia zarówno wobec nas, jak i całego Kościoła. Tylko bowiem pozwalając się Mu prowadzić człowiek może odkryć swoje powołanie, a wiec dar miłości Boga dla niego, a poprzez niego także dla innych – zwrócił uwagę bp Solarczyk.

Nawiązując do papieskiego orędzia na 55. Światowy Dzień Modlitw o Powołania zatytułowanego "Słuchać, rozeznawać, żyć powołaniem Pana”, biskup podkreślił, że ważną przestrzenią pogłębiania relacji z Bogiem jest modlitwa. Jest ona słuchaniem Pana w Jego Słowie wypowiedzianym na kartach Pisma Świętego, jak i odczytywaniem tego, co mówi Chrystus poprzez doświadczenia codziennego życia - zaznaczył bp Solarczyk.

Podkreślił, że powołanie zawsze jest tajemnicą inicjatywy Boga. – Tym, co my możemy zrobić pomagając młodym, którzy stają przed wyborem drogi życia, to sami żyć w pełni swoim powołaniem, być wyrazistymi oraz wspierać ich swoją modlitwą i obecnością – powiedział Delegat KEP ds. Powołań.

Zwrócił uwagę, że młodzi zawsze szukali wzorów. – Jeśli my im tego nie damy, znajdą wówczas inne, które niekoniecznie pomogą im w pełni się rozwinąć w sferze ludzkiej i duchowej. - Tylko sami żyjąc w jedności z Bogiem będziemy świadkami, że powołanie to dar Jego miłości – stwierdził bp Solarczyk.

Przyznał, że droga powołania nie zawsze jest łatwa i przyjemna, ale człowiek w każdej sytuacji otrzymuje niezbędne wsparcie ze strony Boga. Zapewnił też, że młodzi odpowiadając na Boże zaproszenie nie są pozostawieni sami sobie, bo Bóg, który ich powołuje, nieustannie im towarzyszy.

Bp Solarczyk zwrócił uwagę, że w tym roku Niedziela Dobrego Pasterza wpisuje się również w inicjatywę ‘Sztafety Młodych’, która polega na tym, że w ramach przygotowań do zbliżającego się synodu każdego dnia inna wspólnota młodzieżowa modli się za zbliżające się obrady i osoby które wezmą w nich udział.

Z okazji 55. Światowego Dnia Modlitw o Powołania Krajowa Rada Duszpasterstwa Powołań przygotowała specjalne materiały duszpasterskie w formie teczki, która trafiły do wszystkich parafii w kraju. Zawierają one min. konspekty katechez, komentarze, rozważania do nabożeństw, oraz świadectwa tych którzy idą drogą powołania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem