Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Misje u stóp Krzyża

Parafia pw. Miłosierdzia Bożego w Parlinie

2017-11-29 10:28

Ks. Marcin Miczkuła
Edycja szczecińsko-kamieńska 49/2017, str. IV

Ks. Marcin Miczkuła
W modlitwy przy Krzyżu chętnie włączyły się dzieci z parafii

Tylko w cieniu krzyża, jak krzew różany, pragnę wzrastać, z niego czerpać życie”. To słowa piosenki jakże przemawiającej w kontekście Misji u stóp Krzyża, które od 2010 r. odbywają się w naszej archidiecezji. W ostatnim czasie Krzyż św. Ottona oraz Relikwie Krzyża Świętego peregrynowały po parafiach dekanatu Maszewo. W dniach 3-10 listopada Święte Znaki nawiedziły parafię pw. Miłosierdzia Bożego w Parlinie.

Parafia została erygowana 3 listopada 1985 r. Pierwszym proboszczem i organizatorem życia parafialnego był nieżyjący już ks. Stanisław Gleń. Po nim troskę o parafian i parafię w latach 1996-2002 podjął ks. Andrzej Sowa. Jego następcą w posłudze w parafii był ks. Tadeusz Tyszkiewicz, który w 2016 r. został powołany do wieczności. Od tego czasu posługę proboszcza pełni ks. kan. Grzegorz Gruszka, który z zapałem i z młodzieńczym entuzjazmem podjął dzieło poprzedników, kontynuuje je i twórczo rozwija. Wspólnota parafialna korzysta z czterech kościołów: parafialnego w Parlinie pw. Miłosierdzia Bożego oraz filialnych: w Łęczycy pw. Ofiarowania NMP, w Tolczu pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz w Białuniu pw. św. Michała Archanioła.

Święty czas misji rozpoczął się w piątek 3 listopada. Uroczystościom powitania krzyża przewodniczył ks. Maciej Bagdziński przy udziale dziekana ks. kan. Henryka Stanulewicza, proboszcza ks. kan. Grzegorza Gruszki, kapłanów z dekanatu oraz licznie zgromadzonych wiernych. Powitanie Świętych Znaków miało miejsce przy krzyżu, następnie w procesji za Relikwiami Krzyża Świętego i Krzyżem św. Ottona wszyscy udali się do kościoła, na Eucharystię. Po Mszy św. wierni przy krzyżu polecali swoje intencje w modlitwie osobistej. Wieczorem czuwanie zakończyła Droga Krzyżowa oraz Apel Jasnogórski. W sobotę z rana pierwszosobotni Różaniec wynagradzający został odmówiony w kościele parafialnym. W południe Święte Znaki zostały przewiezione do Załęcza. Tam mieszkańcy zgromadzili się przy wiacie wiejskiej, aby uczestniczyć we wspólnotowej modlitwie. Tuż po powitaniu Krzyża i Relikwii został odmówiony Różaniec w intencji rodzin, a następnie każdy mógł trwać indywidualnie na rozmowie z Bogiem. W Godzinie Miłosierdzia sprawowana była Msza św. wraz z wypominkami, a po niej Droga Krzyżowa. Po modlitwie Święte Znaki wróciły do kościoła parafialnego. Wieczorem sprawowana była Eucharystia zakończona Apelem Jasnogórskim. W Dzień Pański modlitwa przy relikwiach odbywała się zgodnie z harmonogramem niedzielnym. Natomiast po południu oraz w poniedziałek do południa przy Krzyżu trwali mieszkańcy Białunia. Spotkanie rozpoczęło się Eucharystią, a wieczorem odprawiony został Różaniec i Droga Krzyżowa. Wspólną modlitwę niedzielną zakończył Apel Jasnogórski. W poniedziałek z rana odśpiewane zostały Gorzkie Żale, a wspólnotowa modlitwa w Białuniu zakończyła się w Godzinie Miłosierdzia. Swój czas nawiedzenia od popołudnia przeżywali mieszkańcy Łęczyny. Po powitaniu Krzyża i Relikwii sprawowana była Msza św., po której w czasie wieczornego czuwania w modlitwie różańcowej polecane były rodziny parafii, a modlitwę zakończyła Droga Krzyżowa i Apel Jasnogórski. We wtorek rano mieszkańcy Łęczyny zgromadzili się na Gorzkich Żalach, a święty czas nawiedzenia zakończyła Godzina Miłosierdzia. Misje przeniosły się do kościoła filialnego w Tolczu. Tam po powitaniu Krzyża sprawowana była Eucharystia oraz odmówione zostały wieczorne modlitwy zakończone Apelem Jasnogórskim. W środę rano Gorzkie Żale rozpoczęły indywidualne trwanie przy Krzyżu zakończone w Tolczu Godziną Miłosierdzia. Następnie modlitwa przy Krzyżu trwała przez środowy wieczór i prawie cały czwartek w Łęczycy. Swoje intencje polecali podczas Eucharystii, Gorzkich Żali, Drogi Krzyżowej oraz Koronki do Bożego Miłosierdzia. W czwartkowy wieczór Święte Znaki powróciły do kościoła parafialnego. Tam przy krzyżu polecani byli zmarli parafianie podczas modlitwy wypominkowej. W piątek rano parafianie przeżyli Drogę Krzyżową. Przed południem przy krzyżu zgromadziły się dzieci z miejscowej szkoły podstawowej wraz z dyrekcją oraz gronem pedagogicznym. Święty czas misji zakończył się Eucharystią poprzedzoną Koronką do Bożego Miłosierdzia. Uroczystościom zakończenia Misji u stóp Krzyża przewodniczył ks. kan. Robert Gołębiowski. Święte znaki zostały przewiezione do parafii pw. NMP Królowej Polski w Przemoczu.

Reklama

Czas medytacji i zamyśleń misyjnych poprowadził proboszcz ks. kan. Grzegorz Gruszka. Przed każdym nabożeństwem służył w konfesjonale, a pomiędzy porannymi i popołudniowymi spotkaniami z posługą sakramentalną oraz Relikwiami Krzyża Świętego nawiedzał chorych w poszczególnych miejscowościach. Po każdym nabożeństwie udzielał indywidualnego błogosławieństwa Relikwiami Krzyża Świętego.

Niech czas modlitewnej refleksji wśród mieszkańców parafii w Parlinie zaprocentuje obfitymi owocami duchowymi w ich życiu oraz w życiu ich rodzin.

Tagi:
misje parafia

Czas otwartego nieba

2018-07-16 13:04

Stanisława Kozak

Z upływem czasu wszystko powszednieje, staje się coraz bardziej płaskie i trzeba podejmować cykliczne działania naprawcze, by znów wyostrzyły się kontury i wszystko było jak należy. Mechanik samochodowy powiedziałby, że to taki przegląd techniczny; lekarz, że to program profilaktyczny, a nauczyciel że to repetytorium. Kościół nazywa to naukami stanowymi, katechezą misyjną, Misjami Świętymi, dzięki którym każdy może zweryfikować stan swojej wiary i odkryć na nowo zamysł Boga względem świata.

Krzysztof Mucha

W parafii dwojga wezwań św. Jakuba Apostoła Większego i św. Aniołów Stróżów w Lublinie odbywały się Misje Święte. 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Prowadzący je stwierdzili, że Misje Święte to czas otwartego nieba, a świadomość tego działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwości modlitwy. Spraw Panie Boże, by ta gorliwość modlitwy pozostała, a wiara ciągle wzrastała by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy.

Zobacz zdjęcia: Czas otwartego nieba

Trochę historii

Parafia św. Jakuba Apostoła w Lublinie istnieje od XIV w. Pierwszy kościół drewniany został wybudowany w latach 1395 - 1398 przez ówczesnego właściciela Abramowic Wojciecha Sieciecha i już prawdopodobnie wtedy został nazwany wezwaniem św. Jakuba Większego Apostoła. W XVIII w. w latach 1786–1790, po kolejnym zniszczeniu kościoła drewnianego, dzięki ks. Wincentemu Jezierskiemu wzniesiono kościół z cegły w stylu późnego baroku, którego konsekracji w 1796 r. dokonał biskup chełmski Wojciech Skarszewski. Jako dopełnienie nowej świątyni, ok. 1890 r., została wybudowana kostnica oraz dzwonnica jako brama wejściowa połączona z murem okalającym kościół; całość w stylu eklektycznym z użyciem form neogotyckich. Rozbudowy kościoła, stosując styl neobarokowy z elementami neoklasycyzmu, wg projektu Stefana Szyllera, dokonano w 1906 r. Dobudowano prezbiterium, zakrystię i 2 kaplice, a w latach 1925-1927 jego wnętrze zostało pokryte secesyjną polichromią przez Celestyna Miklasińskiego. Świątynia w takim kształcie zachowała się do dziś i jest wpisana do rejestru zabytków.

Jednak, jak na zabytkowy obiekt przystało, wymaga ciągłej konserwacji i remontów. Dzięki gospodarności obecnego proboszcza ks. kan. Zbigniewa Pietrzeli przeprowadzonych zostało szereg czynności konserwatorskich, m.in. związanych z osuszaniem, izolacją i naprawą fundamentów świątyni oraz remontem jej elewacji; wyremontowany został dach, a blacha ocynkowana stanowiąca jego dotychczasowe pokrycie została wymieniona na blachę miedzianą, odnowiono ołtarze boczne i chrzcielnicę. W otoczeniu kościoła zmieniono zagospodarowanie całego terenu, wymieniono nawierzchnie i ogrodzenia. W ostatnich latach przeprowadzona została konserwacja dzwonów; zamontowano napęd elektryczny do ich uruchamiania, zmodernizowano ogrzewanie wewnątrz świątyni, wymieniono wszystkie drzwi i przeprowadzono konserwację witraży oraz rekonstrukcję ram i oszkleń osłonowych okien w kościele. Wymieniam tylko te najbardziej znaczące prace, bo nie sposób wymienić wszystkie.

We wnętrzu świątyni trwają prace renowacyjne polichromii autorstwa wspomnianego Celestyna Miklasińskiego. Polichromii unikatowej w swym rodzaju, bogatej w szeroką paletę barw, bogatą w złocenia i grę cieni tworzących fakturę przestrzenną. Konserwacja polichromii została rozpoczęta trzy lata temu w absydzie kościoła. Jej stan oryginalny po renowacji jest na poziomie 96%, co świadczy o zastosowaniu odpowiednich technik i produktów użytych do jej tworzenia. W tej chwili trwają prace konserwatorskie przy ścianach i sklepieniu transeptu oraz nawy kościoła. W prześwitach między rusztowaniami parafianie mogą podglądać jak pięknieje świątynia, odzyskując swój blask, z czym doskonale korelują Misje Święte, które dla każdego są czasem szczególnego zatrzymania się, modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie „odkurzyć” swoją duszę, dodać jej blasku i dziecięcego piękna.

Potrzeba organizowania misji

Organizacja Misji Świętych we wspólnotach parafialnych wynika z Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi, że Kościół ma obowiązek i wrodzone prawo przepowiadania Ewangelii wszystkim narodom, zaś wszyscy ludzie zobowiązani są do szukania prawdy dotyczącej Boga, a poznaną mają przyjąć i zachowywać. Zadanie głoszenia Ewangelii, na poziomie wspólnoty parafialnej, powierzone zostało proboszczom, a ci „zgodnie z zarządzeniem biskupa diecezjalnego powinni w pewnych okresach organizować to przepowiadanie, które nazywa się rekolekcjami i świętymi misjami”.

Przyjęte jest, że Misje Święte w parafiach odbywają się co 10 lat. W kronice pisanej przez proboszcza ks. Zbigniewa Pietrzelę można przeczytać, że w naszej parafii były w roku 1997, prowadzili je Ojcowie Bernardyni: Włodzimierz Szklarski i Kazimierz Kowalski. Odbyły się w czerwcu i zbiegły z 1000-leciem męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, 600-leciem parafii, 200-leciem świątyni parafialnej i 5-tą pielgrzymką Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny. W kronice parafialnej ks. Pietrzela zapisał: - „Na tej Sumie zgromadziło się ponad 1000 ludzi. Po raz pierwszy widziałem kościół wypełniony do ostatniego miejsca i jeszcze na dworze byli wierni. Mam bardzo pozytywną opinie o tych misjach. Parafianie bardzo je przeżywali, kazania były proste w słowach, zrozumiałe w treści. Daj Boże, by owoce tych Misji trwały jak najdłużej”. Ileż radości przebija z tych słów; to namacalny dowód dobrze wypełnionego zadania. Kolejne Misje ks. Pietrzela zorganizował w 2008 r. Prowadził je Paulin o. Jerzy Mac z parafii Wieruszów. Ich hasło „Uczyńcie wszystko co Wam mówi Syn” wskazuje na potrzebę działania poprzez Matkę Bożą, która zawsze otacza nas swoją opieką. W programie Misji Świętych, jaki dotarł do wszystkich rodzin, oprócz planu na każdy dzień, podane są efekty Misji i piękne zachęcenie dla wiernych: „Bóg chce ocalić Twoje życie …, dlatego nie lękaj się i przyjdź jeżeli …” i tu następuje wyliczenie tych wszystkich bolączek, które targają naszym życiem, a które można w symboliczny, a czasami i w dosłowny sposób, zostawić pod pamiątkowym Krzyżem Misyjnym ustawionym przed kościołem.

Misjonarze Świętej Rodziny

Prowadzenie tegorocznych Misji nasz proboszcz powierzył kapłanom ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Jest to zgromadzenie, którego głównym celem jest działalność misyjna, a jedna grupa misyjna przeprowadza ok. 20 Misji Świętych w ciągu roku. Zostało ono założone przez francuskiego kapłana Sługę Bożego ks. Jana Berthiera 28 września 1895 r. w Grave w Holandii. Opierając się na nauce papieża Leona XIII, Założyciel Zgromadzenia obrał Świętą Rodzinę jako wzór do naśladowania dla zakonników i rodzin chrześcijańskich. Patronką zgromadzenia jest Matka Boża z La Salette. W miarę powstawania nowych ośrodków Zgromadzenia w różnych państwach, podzielono je na prowincje. Dzisiaj misjonarze Świętej Rodziny działają w 15 prowincjach w wielu krajach na wszystkich kontynentach. W 1995 r. św. Jan Paweł II poprosił Kapitułę Generalną Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny o to, by do podstawowych zadań Zgromadzenia zaliczyć duszpasterstwo rodzin. Odpowiadając na ten apel, podczas wszystkich dzieł ewangelizacyjnych tematyka rodzinna jest szeroko omawiana. W centrum przepowiadania znajduje się Święta Rodzina z Nazaretu, która jest szczególną Patronką na współczesne, trudne czasy. Symbolem jest Ikona Świętej Rodziny, której kopię wierni mogą zabrać do swojego domu.

W Polsce zgromadzenie zaistniało w 1921 r. Obecnie posiada wydelegowaną, specjalistyczną grupę misjonarzy, zajmujących się głoszeniem rekolekcji i Misji Świętych. Grupa ta nosi nazwę „Ekipy Rekolekcyjno-Misyjnej Misjonarzy Świętej Rodziny”. Jej dyrektorem jest ks. Bogusław Jaworowski, doktor homiletyki KUL, wykładowca homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym MSF, kaznodzieja, który głosi Słowo Boże w Polsce, w USA i w Kanadzie. Właśnie ks. Jaworowski przyjechał do naszej parafii, by prowadzić Misje Święte wraz ze swoimi współbraćmi ks. Januszem Jezuskiem MSF i ks. Szymonem Górskim MS.

Świadectwo o. Bogusława

Poprosiłam o. Bogusława Jaworowskiego o to, by opowiedział o sobie i Zgromadzeniu. - „Pochodzę z rodziny, gdzie Pan Bóg był obecny, jako dziecko widziałem mojego ojca jak klęka do modlitwy, słyszałem głos modlącej się matki, a w każdą niedzielę była wyprawa do kościoła odległego o 5 km. Bracia mojego dziadka to Powstańcy Wielkopolscy, którzy oddali życie za Ojczyznę. Dziadek był rolnikiem i by przeżyć, musiał oddać ziemię. Jako młody chłopak w wieku 14 lat wyjechałem z domum, szybko zacząłem pracować, mieszkałem na różnych stancjach i to trochę poprowadziło mnie w błędną drogę, ale zawsze byłem przy Panu Bogu, bo zaszczepiano mi w domu, że przed Bogiem się klęka i tylko przed Bogiem, że nie można Bogu poświęcać mniej czasu niż przysłowiowemu psu przy budzie, że po to jedziemy w niedzielę do kościoła, bo wiemy po co żyjemy i kim jesteśmy. To była prosta katecheza, ale nikt z tym nie dyskutował i nie szukał wykrętów. Z czasem jednak na skutek środowiska i kłamliwej lektury obraz Boga w moim sercu został bardzo zniekształcony. Życie po swojemu wyprowadziło mnie gdzieś na manowce i człowiek tak na boso szedł do piekła. No i wtedy Pan Bóg zaingerował, to co mi mówiono, jak będziesz klękał przed Bogiem, to Bóg sprowadzi cię na dobra drogę. I tak rzeczywiście przyszła łaska nawrócenia. Wiary bowiem nie można przekazać jak powszechnie się mówi. Przekazać i nauczyć można obrzędów religijnych, przykazań, życia wg przykazań, a dar wiary otrzymujemy od Pana Boga, ona rodzi się w naszych sercach. Tylko wiara żywa pozwala na to, by Pan Bóg mógł działać w naszym życiu. Zacząłem przemyślać i poszukiwać drogi, która by była do końca zgodna z moimi przekonaniami. Na skutek splotu różnych wydarzeń w moim życiu, m.in. śmierć mojego wujka, który mnie wychowywał, taki mój drugi tato, z którym byłem bardzo zżyty, awaria spadochronu podczas skoku, gdy byłem przekonany, że to już koniec, czy wreszcie odmowa poboru do wojska, ukazała mi się droga wiary i jasność decyzji, że oto będę misjonarzem, nie pilotem, strażakiem czy leśniczym, jak wcześniej myślałem ale misjonarzem. Jeszcze nie myślałem, że księdzem, tylko takim świeckim misjonarzem. Od napotkanego misjonarza otrzymałem kontakt do Zgromadzenia i to było właśnie to, co Pan Bóg dla mnie zaplanował. Podjąłem dalszą naukę, skończyłem seminarium. Od tamtego czasu głoszę Słowo Boże wszędzie tam, gdzie jeszcze Pana Boga nie znają albo po prostu trochę lub całkowicie o Nim zapomnieli. Podstawowym zadaniem Misji Świętych jest to, by głosząc fundamentalne prawdy wiary na nowo odsłonić w sercu wierzącego człowieka prawdziwy obraz Boga i na nowo osadzić Go na fundamencie chrześcijańskiej, katolickiej wiary”.

Misjonarze w Głusku

O. Janusz Jezusek do realizacji misyjnego dzieła stawił się z gitarą, która już na wstępie zaciekawiła zebranych parafian. Jak skromnie skomentował „Pan Bóg obdarzył mnie możliwością komponowania wypowiedzi w formie śpiewanej, która czasami lepiej trafia do słuchających niż słowo mówione”. Już pierwszego dnia w czasie homilii o. Janusz pięknie zaśpiewał o dotknięciu Pana Boga i doskonale trafił do serc zasłuchanych wiernych. Swoje utwory nagrywa na płytach, które są doskonałą formą katechezy. Dochód z ich sprzedaży zasila konto Zgromadzenia.

Ks. Szymona Górskiego poznaliśmy już w marcu, kiedy głosił nam rekolekcje wielkopostne. Już wtedy głęboko poruszał nasze serca i porywał nas głoszonym Bożym Słowem. Misje Święte potwierdziły nasze spostrzeżenia, że wyczuwana delikatność nie przeszkadza mu, by słowo Boże głosić z wielką mocą i ogniem. Księża ekipy rekolekcyjno-misyjnej to bardzo naturalni głosiciele Słowa Bożego. Ich wypowiedzi płyną z serca i trafiają do serc słuchających.

Święty czas misji

Misje Święte rozpoczęły się w sobotnie popołudnie. Podczas uroczystej Mszy św. nastąpił obrzęd wprowadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny w urząd misyjny. Po modlitwie do Ducha Świętego, podczas której misjonarze przyjęli postawę leżenia krzyżem, Ksiądz Proboszcz oddał im symbolicznie swoje władanie parafią, przekazując insygnia władzy pasterskiej: klucze do kościoła i tabernakulum oraz stuły, jako symbolu władzy Kościoła i Ewangeliarz, symbolu głoszenia Słowa Bożego. W imieniu wspólnoty parafialnej powitania dokonali przedstawiciele Parafialnej Rady Gospodarczej, wyrażając wdzięczność Panu Bogu za dar Misji Świętych, a Ojcom Misjonarzom za podjęcie tego trudu. - Pan Jezus powiedział: nie potrzebują lekarza zdrowi; z wielka pokorą przyznajemy, że jesteśmy chorzy i prosimy o uzdrowienie - mówiła przedstawicielka PRG.

Program Misji został tak skonstruowany, że uwzględnił wszystkie stany. Każdy misyjny dzień, zaczynając od soboty, przebiegał pod przypisanym mu hasłem, m.in. dzień wiary, dzień przebaczenia, dzień rodziny, dzień krzyża. Nauki stanowe głoszone były w poszczególne dni tygodnia po zakończonych Mszach św. We wtorek wierni przy zapalonych świecach odnowili przyrzeczenia Sakramentu Chrztu Świętego i Sakramentu Bierzmowania. We czwartek była uroczystość misyjna dla małżonków: odnowienie przyrzeczeń małżeńskich i błogosławieństwo rodzin. Małżonkowie zostali wywołani do ustawienia się pośrodku kościoła, a kryterium stanowił tu staż małżeński. Najstarsza para cieszyła się prawie 60-letnim pożyciem małżeńskim. Nastąpił bardzo wzruszający moment odnowienia przysięgi małżeńskiej. Retrospekcja wywoływać tu mogła różne uczucia: może żalu za tym co minęło, za tym co można było zrobić inaczej i za tym co już się nie powtórzy; radości i wzruszenia, że oto stoimy tu przed sobą i oboje przed Panem Bogiem i jesteśmy, trwamy, wierni sobie i wierze; wdzięczności dla Pana Boga i prośby by ten stan rzeczy trwał w najlepsze jak najdłużej. Słowa przyrzeczeń wypowiadane były pewniej, bardziej świadomie niż przed laty. Piątek poświęcony tematyce eschatologicznej; śmierć, sąd Boży, niebo, czyściec, piekło. Modliliśmy się za tych, którzy odeszli do wieczności, nabożeństwo odbyło się na cmentarzu grzebalnym, a do nieba popłynęły modlitwy za wszystkich zmarłych parafian. W sobotę parafia pw. św. Jakuba Apostoła została zawierzona Najświętszej Rodzinie z Nazaretu. Każdy dzień kończył się Apelem Jasnogórskim podczas którego świątynia rozświetlana była dziesiątkami lampionów.

Niezwykle podniosłym momentem Misji Świętych było nabożeństwo wynagradzające. Wynagradzanie stanowi istotną część życia chrześcijańskiego, dlatego w tym nabożeństwie wierni przepraszają za grzechy popełnione osobiście, grzechy rodzinne, parafii, ojczyzny i całego świata. Ksiądz Proboszcz jako prawnie ustanowiony odpowiedzialnym za stan duchowy parafii w postawie krzyża rozciągnięty w miejscu, gdzie zwyczajowo jest trumna z ciałem zmarłego w czasie uroczystości pogrzebowych, prosił Boga o miłosierdzie dla swoich wiernych. Na jego ramionach położono krzyż misyjny, zgodnie ze słowami Pana Jezusa „Kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Mocą tego krzyża idziemy, żyjemy, błogosławimy, krzyż ten broni od zakusów złego. Modlitwę ekspiacyjną rozpoczęto trzykrotnym śpiewem „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny zmiłuj się nad nami”, następnie misjonarz prowadzący wymieniał wszelkie możliwe do popełniania grzechy, prosząc Trójcę Przenajświętszą o przebaczenie. Za grzechy kapłanów ks. Szymon wykonał a’cappella śpiew Psalmu 51. W kościele zapanowała absolutna cisza, śpiew płynął wśród rusztowań i zakamarków świątyni, wywołując poruszenie w duszach klęczących parafian, którzy tu i tam westchnieniem dawali wyraz swojemu wzruszeniu.

W niedzielę nastąpiło zakończenie Misji Świętych po Mszy św. wieczornej na placu kościelnym przy Krzyżu Misyjnym. Wierni zgromadzeni wokół Krzyża odnowili przyrzeczenia Krzyżowi Świętemu, a po adoracji Krzyża Misyjnego misjonarze udzielili wszystkim apostolskiego błogosławieństwa. Nastąpiło przekazanie Księdzu Proboszczowi Ewangeliarza, stuł i kluczy do kościoła i tabernakulum.

Podziękowanie za otwarte niebo

Oficjalne podziękowanie w imieniu parafian wygłosili przedstawiciele Parafialnej Rady Duszpasterskiej: - „Za nami 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Za nami Misje Święte. Każdy z nas przeżywał je na swój sposób, ale dla każdego był to czas szczególnego zatrzymania się: modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie na nowo, wśród tzw. „pilnych spraw” odnaleźć Pana Boga, drugiego człowieka, ale i siebie zabieganego, zbaczającego z drogi, wątpiącego, pogubionego. Czcigodni Ojcowie, powiedzieliście nam, że misje to czas otwartego nieba. Dziękujemy Panu Bogu, że pozwolił na to, by dla naszej parafii pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła Większego i Świętych Aniołów Stróżów w Lublinie przez 9 dni niebo było otwarte. Mogliśmy uczestniczyć w nabożeństwach, w katechezach misyjnych, w naukach stanowych wiedząc, że nasze modlitwy trafiają bezpośrednio przed Tron Boży i tam będą wysłuchane. Dziękujemy za łaskę przypomnienia i ponowienia przyrzeczeń chrztu świętego i bierzmowania oraz możliwość odnowienia przysięgi małżeńskiej. Dziękujemy za katechezę dzieci i młodzieży. Świadomość otwartego nieba działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwość modlitwy. Prosimy Cię Boże, by ta gorliwość modlitwy w nas została, a nasza wiara ciągle wzrastała, by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy. Ojcowie Misjonarze, dziękujemy wam za czas, który poświęciliście naszej parafii. Za to, że jesteście tacy naturalni, że wasze słowa płyną z serca, że potraficie przebić się przez blokadę obojętności, znudzenia i że przekazując nam słowa katechezy w formie prozy, czy poezji śpiewanej wywołujecie żywą reakcję słuchających: uśmiech, wzruszenie a niekiedy łzę. Za program Misji Świętych, który uwzględnił wszystkie stany: dzieci, młodzież, kobiety, mężczyzn, ludzi starszych, chorych oraz tych co odeszli, a poszczególne bloki tematyczne wyczerpywały zagadnienia, które nas na co dzień nurtują, z którymi sobie nie radzimy i często upadamy pod ich ciężarem, ale z waszą pomocą ukazują nam się nowe drogi postępowania. Za to że daliście nam możliwość uzyskania pamiątkowych symboli Misji, które obecne w naszych domach przywołają w pamięci naukę misyjną. Za to, że zabieracie ze sobą nasze intencje, aby je omodlić w swoim gronie, co daje nam poczucie ważności przedstawionych tam spraw i pewność ich dobrego rozwiązania. Serdecznie dziękujemy i życzymy, by w dalszej misjonarskiej posłudze Święta Rodzina z Nazaretu udzielała wam swej opieki, dopomagała w każdej chwili i ratowała, gdy zajdzie taka potrzeba. Niech Duch Święty oświeca wasze serca i umysły do głoszenia tych pięknych, ale jakże trudnych prawd naszej wiary. Życzymy zdrowia i wytrwałości. Zapewniamy, że będziecie obecni w naszych modlitwach.

Czcigodny Księże Proboszczu, Tobie dziękujemy za podjęcie trudu organizacji Misji Świętych i za staranność w ich przygotowaniu; za nieustającą modlitwę, za dotarcie do wszystkich parafian z programem przebiegu Misji Świętych oraz, a może przede wszystkim, za trafny wybór Przewodników Misji Świętych, którzy po mistrzowsku i śpiewająco działali by odnowić oblicze naszej parafii”.

Czas Misji Świętych dobiegł końca; „aż żal, że się misje skończyły, będzie tego brakowało” - powiedziała jedna z parafianek; „to był piękny tydzień” - dodała inna. Ci, którzy nie mogli uczestniczyć w Misjach, za rok będą mogli poczuć ich atmosferę w czasie odnowienia, które będzie miało miejsce w pierwszą niedzielę Adwentu 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Pielgrzymka z Góry Kalwarii dotarła do Lichenia

2018-07-16 17:00

Robert Adamczyk

Pod hasłem „Napełnieni Duchem Świętym ” dotarła do Sanktuarium 38. Piesza Mariańska Pielgrzymka z Góry Kalwarii do Lichenia. Pilegrzymi w ciągu 9 dni 280 km.

Biuro Prasowe Sanktuarium w Licheniu

W relacji ks. Jacka Rygielskiego MIC, kierownika i opiekuna mariańskiej pielgrzymki, tegoroczne wędrowanie przebiegało spokojnie, choć pogoda na trasie była bardzo zróżnicowana: „Pierwsze dni były spokojne, gdyż nie było dużego upału, ale wczoraj i przedwczoraj było trudniej, bo padał ulewny deszcz, a na pieszej pielgrzymce deszcz jest trudniejszy do zniesienia, niż piekące słońce”.

Zdaniem ks. Rygielskiego pozytywnym akcentem pielgrzymowania bez wątpienia jest życzliwość ludzi spotykanych po drodze: „Wiele osób wychodziło na ulicę, aby pomachać do nas, podać kubek wody, wesprzeć dobrym słowem. To bardzo budujące, za nich także modlimy się w Licheniu, przed Obrazem Matki Bożej Licheńskiej”.

Zobacz zdjęcia: Pielgrzymka z Góry Kalwarii dotarła do Lichenia

W tegorocznej pielgrzymce uczestniczyło nieco ponad 80 osób. Jedną z nich była pani Małgorzata z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia z warszawskich Stegien. Dla pątniczki była to pierwsza piesza pielgrzymka w życiu. „Kryzys dopadł mnie na samym początku. Myślałam, że przeceniłam swoje siły i możliwości, ale dzięki wsparciu duchowemu, fizycznemu i medycznemu udało mi się iść dalej i dojść do celu. Chciałam dotrzeć przed tron Matki Bożej Licheńskiej, gdyż intencja, którą ze sobą niosłam, jest dla mnie bardzo ważna – wraz z mężem mamy pragnienie macierzyństwa”.

38. Piesza Mariańska Pielgrzymka z Góry Kalwarii do Lichenia zakończyła się w poniedziałkowy poranek uczestnictwem we Mszy św. o godz. 10.00 sprawowanej przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Licheńskiej, której przewodniczył ks. Bogusław Binda MIC, przełożony licheńskiej wspólnoty marianów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z Maryją jestem bezpieczna

2018-07-16 19:29

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel, Której wspomnienie liturgiczne dziś obchodzimy, bardziej może znana jako Matka Boża Szkaplerzna, szczególnie czczona jest wśród karmelitów, a Jej łaskami słynący obraz znajduje się w Czernej koło Krzeszowic. Szkaplerzem, oprócz wierzchniej części ubioru zakonnego, nazywany także szatę Maryi, którą każdy świecki może przyjąć, oddając się tym samym pod opiekę Matki Bożej. Oczywiście, jeśli tylko chce. Szkaplerz nosili wielcy święci: Jan Maria Vianney, Alfons Maria Liguori, Jan Bosco. Nosił go także św. Jan Paweł II.

Piotr Marcińczak

Obietnice

Dość dobrze znane są przywileje przysługujące tym, którzy przyjmą szkaplerz. Maryja obiecała im szczególną opiekę i ochronę w trudnych chwilach doczesnego życia oraz dobrą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia. Druga z powyższych obietnic w XV w. nabrała kształtu tzw. przywileju sobotniego. Wierzymy, że Matka Boża uwalnia duszę zmarłego, noszącego szkaplerz, z mąk czyśćcowych w pierwszą sobotę po jego śmierci.

Warto podkreślić także, że przyjmujący szkaplerz otrzymują udział we wszystkich dobrach duchowych Zakonu Karmelitańskiego, a więc Mszach św., modlitwach, postach, dobrych uczynkach oraz mogą uzyskać odpust zupełny w dniu wpisania do bractwa szkaplerznego, a także w niektóre święta karmelitańskie: wspomnienie św. Szymona Stocka (16 maja), uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (16 lipca), święto proroka Eliasza (20 lipca), święto św. Teresy od Dzieciątka Jezus (1 października), uroczystość św. Teresy od Jezusa (15 października), święto Wszystkich Świętych Zakonu Karmelitańskiego (14 listopada) oraz w uroczystość św. Jana od Krzyża (14 grudnia). Osoba przyjmując szkaplerz zobowiązuje się do noszenia go na co dzień oraz odmawiania wybranej modlitwy zawierzenia Maryi, np. „Pod Twoją obronę".

Szkaplerz to nie talizman

Trzeba jednak pamiętać, co mocno podkreślają ojcowie karmelici, że nie należy traktować szkaplerza w sposób magiczny, a więc jako zaczarowany przedmiot, który wystarczy zawsze mieć przy sobie, a on zapewni nam szczęście na ziemi i uchroni od piekła po śmierci. Żeby bowiem mieć udział we wszystkich wymienionych powyżej łaskach i obietnicach, trzeba w życiu trwać przy najważniejszym i pierwszym ze wszystkich szkaplerznych „obowiązków". Jest nim gorliwe i szczere naśladowanie Maryi we wszystkich Jej cnotach. Ponieważ przynależność do Matki Bożej i miłość do Niej wyrażać się powinna przede wszystkim w gotowości do kształtowania w sobie Jej cnót, m.in.: pokory, zawierzenia woli Bożej oraz cnocie czystości według stanu. Łaska Boża bowiem wydaje owoce w życiu człowieka tylko przy jego współpracy i szczerej woli, a nie wbrew niemu lub pomimo jego obojętności. A szkaplerz jest łaską.

Dla dzieci i dla grzeszników także

Szkaplerz można nabyć i uroczyście przyjąć każdego dnia u karmelitów w Czernej. Warto jednak wiedzieć, że o ile nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan o tyle nie musi on być karmelitą. Może to zrobić każdy diecezjalny ksiądz, byle zgodnie z przyjętą przez Kościół formułą. Szkaplerz można nakładać także małym dzieciom, jeszcze nieświadomym tego wielkiego znaku, jako formę obrony przed złem, a nawet umierającym grzesznikom, którzy jednak wyrażą wolę przyjęcia go na łożu śmierci.

Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć

Jakub nosi szkaplerz od 20 lat. - Zafascynowałem się tym, że Maryja obiecała szczególnie chronić noszących szkaplerz. Chciałem mieć w tym udział. Przyjąłem szkaplerz i teraz tego doświadczam. Szkaplerz to jest szata Maryi, Jej godność, a także łaska. Tak to rozumiem. Jest on także znakiem przynależności do Maryi, która trwa całe życie. Bo my możemy pobłądzić, ale Ona jest wierna zawsze. I zawsze dotrzymuje tego, co obiecała, choć nigdy wbrew woli człowieka - opowiada Jakub. - Codziennie odmawiam modlitwę szkaplerzną „Pod Twoją obronę". Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć - dodaje. - Kiedy patrzę na te 20 lat ze szkaplerzem, to widzę jasno, jak moja relacja z Matką Bożą rozwijała się i ewoluowała. Widzę jak Ona się mną opiekuje, dyskretnie, ale konsekwentnie. I wyraźnie doświadczam, że prawdziwe zbliżanie się do Maryi zawsze jest zbliżaniem się do Chrystusa.

Nie mogę teraz umrzeć

Maria przyjęła szkaplerz na rekolekcjach w wieku 15 lat, po tym jak usłyszała o szczególnej opiece Matki Bożej dla noszących Jej znak i zapragnęła go mieć. Opowiada, że przez cały ten czas nosiła tradycyjną formę szkaplerza, ale kilka lat temu wymieniła go na medalik, który jest o wiele wygodniejszą formą. Maria, dziś młoda mężatka, wspomina także wypadek samochodowy, który przeżyła. - Pamiętam doskonale, że kiedy całe życie przelatywało mi przed oczami, było tam m.in. wspomnienie noszonego przeze mnie szkaplerza. I pamiętam taką myśl w mojej głowie „noszę szkaplerz i Maryja ma mnie w opiece, więc nie mogę teraz umrzeć, bo nie zdążyłam iść do spowiedzi..." i rzeczywiście przeżyłam. Wiem, że uratowała mnie Matka Boża - podkreśla.

Kiedy pytam ją jakie znaczenie na co dzień ma dla niej szkaplerz, odpowiada z uśmiechem: - To jest forma mojej walki o niebo. Sama nie dam rady się tam dostać, bo jestem jako człowiek zbyt słaba. Potrzebuję pomocy, a jaką lepszą pomoc mogę sobie wyobrazić niż tę od Matki Bożej? Czuję się z Nią bezpieczna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem