Reklama

Jestem od poczęcia

Święta tuż tuż…

2017-12-13 11:06

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 51/2017, str. IV

GVS/Fotolia

„Gaudete in Domino semper” („Radujcie się zawsze w Panu”) to słowa antyfony wprowadzające w liturgię 3. niedzieli Adwentu. Radość serca wypływa z faktu bliskich już świąt Narodzenia Pańskiego oraz z daru zbawienia, jaki przynosi nowo narodzony Jezus. Czy jesteśmy już przygotowani na przyjęcie Bożej Dzieciny?

Dzisiejszą niedzielą w Kościele rozpoczyna się bezpośredni czas przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. W przyszłą niedzielę wieczorem zasiądziemy do wigilijnego stołu. Pewnie jeszcze czeka nas wiele pracy, przygotowań, organizacji: zakupy, pomysł na ciekawy prezent, choinka, karp, kapusta wigilijna… Temu wszystkiemu towarzyszy stres, czy zdążymy ze wszystkim na czas, bo przecież przybędą umówieni goście… Istnieje ryzyko, że Adwent – czyli czas przygotowania na przyjście Pana, zostanie dominowany przez troskę o sprawy organizacyjne. W rezultacie, zmęczeni przygotowaniami, nie będziemy mieli już sił, aby przezywać bożonarodzeniową radość płynącą z betlejemskiego żłóbka. Przed nami jeszcze 7 dni Adwentu. Świadectwem przeżywania tego okresu liturgicznego podzieliły się osoby związane z różnymi ruchami, stowarzyszeniami oraz wspólnotami działającymi na terenie naszej diecezji. Niech ich słowo umocni nas do owocnego przeżycia tych ostatnich adwentowych chwil.

Al. Mateusz – WSD Drohiczyn

… i wiem, że tegoroczne święta będą dla mnie zupełnie inne niż te, które przeżywałem dotychczas. Niedługo przed Adwentem zmarł mój brat, a Bóg zaprasza mnie do radosnego czasu oczekiwania. Jak to pogodzić, kiedy w sercu smutek, tęsknota i wołanie do Boga, aby mi wytłumaczył, dlaczego tak się stało? Mamy dzisiaj 3. niedzielę Adwentu, która mówi o radości, bo ma się narodzić Zbawiciel, który jest Miłością. Św. Jan Paweł II, który w swoim życiu doświadczył cierpienia spowodowanego utratą swego rodzeństwa napisał kiedyś ujmujący wiersz, który w tym momencie jest dla mnie „jak balsam dla duszy”. Brzmi w tak: „Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała – Dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała”. W takim duchu przeżywam tegoroczny Adwent ufając, że Miłość, jaką jest Chrystus, wszystko mi wytłumaczy w stosownym dla mnie czasie. Powie mi tak dosadnie i w końcu zrozumiem, że mój brat żyje, ale już prawdziwie, a tak naprawdę to ja umieram. Mimo bólu uwielbiam tę Miłość ufając Bogu, który jest wierny. A kiedy przyjdzie, to dosłownie złapię Go za rękę i będę czekał, aż mi wszystko wytłumaczy i wołam już teraz: Marana tha, Przyjdź Panie Jezu!

Magdalena – Caritas Diecezji Drohiczyńskiej

Czas Adwentu to czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Nie jest i nie może to być czekanie bierne. Dla mnie Adwent kojarzy się przede wszystkim z uczestnictwem w Mszach roratnich – obecnie z Mamą w parafii Miłosierdzia Bożego, wcześniej razem z katechizowanymi przeze mnie dziećmi i młodzieżą w Skrzeszewie. Msze św., które wiążą się z koniecznością wcześniejszego wstawania, ale jednocześnie pokazują, że wysiłek daje radość i siłę do walki ze słabościami. Adwent to również uczestnictwo w rekolekcjach, przygotowanie pieśni, wspólny śpiew ze scholą, spowiedź. Czas oczekiwania na święta Narodzenia Jezusa obecnie ma dla mnie również inny aspekt. Drugi rok wiąże się z akcjami Caritas – najpierw „Od serca”, następnie „Tak, pomagam”. I tu może znaczenie ma nie tyle wysiłek duchowy, co fizyczny – duża ilość żywności i środków czystości, które pomagamy zbierać i segregować, a dzięki którym będzie możliwa pomoc bliźnim. Są również spotkania opłatkowe, które wprowadzają w klimat świąt i przypominają, że warto poświęcać czas dla tych, którzy są wokół nas oraz dzielić się z nimi dobrem i radością.

Reklama

Renata – Stowarzyszenie Żywy Różaniec

Dzięki Bogu, to kolejny Adwent w moim życiu. Kolejne dni wypełnione zwykłymi obowiązkami, ale rozpoczynające się uczestnictwem w porannej Eucharystii, zwanej Roratami. Oczekiwanie ze świecami w ciemności na światło pozwala na chwilę zamyślenia: ile było takich ciemnych dni w moim życiu; czy szybko starałam się przez sakrament pokuty rozświetlić ciemności swojego serca; czy starałam się, jak w Ewangelii, być gotową na przyjście Oblubieńca? Wiele pytań nasuwa się każdego dnia na myśl, a te święta, pełne radości, tak blisko. To najwyższy czas, aby przejrzeć sumienie, przewartościować różne rzeczy, aby dostrzec, co jest naprawdę ważne, jak wejść na drogę pokory i pełnego zaufania Jezusowi Chrystusowi. To nie jest łatwe, ale ufam, że poprzez uczestnictwo w rekolekcjach i z Bożą pomocą osiągnę upragniony cel. Zastanawiam się jeszcze, z jakim duchowym darem uklęknę przy żłóbku w noc Narodzenia Bożej Dzieciny. O podpowiedź zwrócę się do Matki Najświętszej. Ona, tak jak każda kochająca swoje dziecko matka, pomoże mi.

Kamila – Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

Zanim nastanie czas świąt, mamy możliwość uczestniczyć w bardzo pięknym okresie radosnego oczekiwania, oczekiwania na ponowne przyjście Pana Jezusa. Tym okresem jest Adwent. Dla mnie ten czas jest możliwością zatrzymania się oraz refleksji nad tym, co dany rok mi dał, co przyniósł i co zmienił. W tym roku Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Drohiczyńskiej każdego dnia na swoim facebookowym profilu pochyla się w sposób szczególny nad Słowem Bożym zwracając uwagę na wybrane fragmenty Ewangelii z danego dnia. Chcemy naszym młodym przyjaciołom pokazać, że każdy dzień niesie coś, co pozwoli im chociaż przez chwilę zatrzymać się i zgłębić tajemnicę Bożego Narodzenia. Oprócz fragmentu z Pisma Świętego zachęcamy do podjęcia trudu w wykonywaniu zaproponowanych przez nasze Stowarzyszenie zadań. W ten sposób chcemy jeszcze lepiej przygotować się do świąt Bożego Narodzenia. Zachęcamy wszystkich młodych do polubienia naszego fanpage’u na Facebooku KSM Diecezji Drohiczyńskiej.

Magdalena – Ruch Światło-Życie

Adwent to początek nowego roku liturgicznego, jest więc wezwaniem, by na nowo szukać drogi do Pana, przygotować się na spotkanie z Nim. Codzienne życie Ewangelią, a szczególnie w tym świętym czasie sprawia, że mogę doświadczać młodości ducha. Adwent to czas oczekiwania z Maryją, uczenia się od Niej zgody na wolę Bożą, by w trudnościach i niezrozumieniu oczekiwać na największą Światłość, Jezusa Chrystusa. Maryja, Gwiazda Morza jest moją Przewodniczką na drodze codziennego czuwania, szukania prawdy, wyzwalania z grzechu i ciemności. Wszelkie wyrzeczenia wewnętrzne i zewnętrzne mają służyć przygotowaniu serca na spotkanie z Miłością, która ma moc przemienić moje życie. Dlatego też częsta spowiedź i Eucharystia to najpiękniejsze miejsce doświadczania Boga Żywego, który z miłości do mnie przychodzi na świat. Adwent to czas radości, bo mój Pan jest blisko, dlatego każdego dnia wołam razem z Maryją słowami Magnificat: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu zbawicielu moim”.

Tagi:
adwent

O. Szustak: w adwencie mamy zawołać do Boga z własnej pustyni

2017-12-20 13:11

rk / Andrychów (KAI)

Jezus chce w adwencie spotkać się z tymi, którzy wołają na pustyni – podkreślił o. Adam Szustak OP, znany dominikanin, który 20 grudnia rozpoczął głoszenie rekolekcji adwentowych w kościele św. Stanisława BM w Andrychowie.


W homilii podczas Mszy św., która zainaugurowała w środę rekolekcje adwentowe w parafii na andrychowskim osiedlu, o. Szustak wyjaśnił, że Jezus chce w adwencie spotkać się z każdym człowiekiem, „który woła na pustyni, i znikąd nie ma pomocy”.

- Cała sztuka adwentu polega na tym, by zawołać do Boga, żeby głos z tej naszej pustyni został usłyszany. Chciałbym bardzo przez tych parę dni naszych rekolekcji, szczególnie podczas konferencji, pokazać, jak zawołać do Boga, żeby być usłyszanym, gdy wydaje ci się, że to już koniec, że nie ma szans i nadziei, a oto masz obok siebie studnię” – wytłumaczył kaznodzieja, przypominając historię błąkających się po pustyni Beer-Szeby Hagar i Izmaela. Niewolnica Sary, żony Abrahama, gdy została wysłana z dzieckiem na pustynię, spotkała posłanego przez Boga anioła, który wskazał jej studnię i ocalił od śmierci.

Twórca internetowego kanału „Langusta na palmie” podkreślił, że w adwencie nie chodzi o czekanie na coś, co ma być za jakiś czas. - Zazwyczaj, kiedy myślimy o adwencie, to mówimy, że jest to czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Przepraszam, ale to jest najgłupsze zdanie, jakie można powiedzieć o adwencie. Za 6 dni nie wydarzy się absolutnie nic specjalnego. Będzie wypasiona kolacja, którą w większości bardzo lubimy, a potem będzie uroczysta Msza św., ale ona się nie będzie niczym różniła od tej, na której teraz jesteśmy. W adwencie chodzi o to, by dziś zawołać do Pana Jezusa i dziś Go spotkać” – zaznaczył i przypomniał łaciński znaczenie słowa „adwent”, oznaczającego „przyjście”.

- Kościół chce nam powiedzieć, że dzisiaj jest przyjście i dziś Bóg chce usłyszeć twój głos – dodał dominikanin i odwołał się do słów Jana Chrzciciela, że Ten, który ma ich zbawić, już jest między nimi. - Jeżeli ktoś z was dziś zawoła i spotka Jezusa, to może dziś wieczorem sobie zrobić Wigilię. Naprawdę! Bo to znaczy, że skończył się adwent. W adwencie chodzi o spotkanie. To może zdarzyć się każdego dnia – podkreślił.

Jak wskazał duchowny, Bóg chce przyjść do człowieka wszędzie tam, „gdzie tracimy nadzieję, gdzie nam się wydaje, że znikąd nie mamy pomocy, gdy nie mamy sił”. Zachęcił, by z całego serca zawołać z własnej pustyni do Boga. - On tam właśnie chce przyjść, chce ci pomóc. On tam chce cię spotkać – zaapelował.

Andrychowskie rekolekcje adwentowe z o. Adamem Szustakiem potrwają do piątku, 22 grudnia, w kościele św. Stanisława BM na Osiedlu w Andrychowie. Każdego dnia sprawowana jest poranna Msza św. z kazaniem o godzinie 8.30. Wieczorem o po Eucharystii wieczornej o godz. 18.00 – nauka dla młodzieży i dorosłych.

Jak przyznał proboszcz parafii św. Stanisława w Andrychowie, ks. kan. Jan Figura, po raz pierwszy parafia poprosiła o. Szustaka o wygłoszenie rekolekcji ponad 2 lata temu. - Nie wiedzieliśmy, że będziemy tak długo czekać na jego przybycie. Prawdę mówiąc, nie wiedziałem, że jest tak popularny. Ale w końcu do nas dotarł – poinformował proboszcz.

O. Adam Szustak OP jest obecnie najbardziej znanym w Polsce kaznodzieją i najbardziej znanym polskim dominikaninem na świecie. Prowadzi własny kanał Langustanapalmie.pl, gdzie codziennie, z różnych zakątków świata, stara się publikować cykle dotyczące życia duchowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Dziewczynka w legnickim Oknie Życia

2018-04-25 08:59

ks. ww / Legnica (KAI)

We wtorek około godz. 20.00 w legnickim Oknie Życia mieszczącym się w budynku ośrodka opiekuńczo-leczniczego Samarytanin prowadzonego przez Caritas znaleziono urodzoną ok. tydzień wcześniej dziewczynkę. Dyrektor ośrodka ks. Artur Trela poinformował, że dziecko zostało przeniesione do dyżurki pielęgniarskiej, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy. Dziewczynka jest zdrowe, zadbane i w dobrej kondycji.

Ks. Waldemar Wesołowski

Zgodnie z procedurami, powiadomiono Pogotowie Ratunkowe, które po przybyciu na miejsce potwierdziło dobry stan dziecka. Dziewczynka została zabrana na oddział noworodków legnickiego szpitala. To już czwarte dziecko, które znalazło się w tamtejszym Oknie Życia.

Okno Życia to specjalnie przygotowane miejsce, gdzie matki, które nie chcą lub nie mogą zaopiekować się swoim nowo narodzonym dzieckiem, mogą anonimowo je zostawić, nie narażając noworodka i siebie na niebezpieczeństwo, bez konsekwencji prawnych.

Legnickie Okno Życia zostało otwarte w dniu Świętości Życia, 25 marca 2010 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem