Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Przywrócić Jezusowi uśmiech

2017-12-13 11:06

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 51/2017, str. I

©Halfpoint/fotolica.com

Inspiracji do tej przedświątecznej refleksji było kilka. Arcybiskup Adam opowiedział piękną historią z jasełek przygotowanych przez przedszkolaków. Tradycyjnie grający Maryję i Józefa pukają do kolejnego domu, by poszukać miejsca na nocleg. Drzwi otwiera mały gospodarz i na prośbę wędrowców odpowiada z radością: – Serdecznie zapraszam, u mnie jest dużo miejsca.

Następuje konsternacja. Wali się scenariusz. Ale młody Józef sprytnie ratuje sytuację: – Dziękujemy, zastanowimy się.

Za chwilę, z nadzieją, że gospodarz przypomni sobie swoją kwestię, puka raz jeszcze. Ten wychodzi z uśmiechem i z jeszcze większą radością zaprasza wędrowców do środka: – Ależ zapraszamy. Mamy sporo jedzenia, a wy – jak widzę – jesteście zdrożeni.

Reklama

Znowu łamie się scenariusz. Józef i w tym przypadku znajduje rozwiązanie: – Chodź, Mario, poszukamy gdzieś indziej. Tu za drogie ceny.

Zaczynamy ostatni tydzień Adwentu. Zapełnią się markety, galerie. Ceny nie mają znaczenia. Mnożymy zakupy. Ale czy o to chodzi? Starsi wspominają, jak radosny był to czas oczekiwania na Wigilię i Pasterkę. Oczekiwanie zamykało się w czterech ścianach domu. W ten podniecający czas oczekiwania włączana była cała rodzina. Chciałbym zaproponować taki eksperyment. Przygotujmy się materialnie i duchowo na przeżywanie świąt właśnie w domu, właśnie we wspólnocie rodzinnej. Linda Blair, psycholog, przeprowadziła badania o czasie przedświątecznym i doszła do stwierdzenia, które warto przemyśleć. Postawiła retoryczne pytanie: „Czy słuchanie kolęd na dwa miesiące przed świętami Bożego Narodzenie może być groźne”? I odpowiedziała krótko: „Tak!”. Linda Blair twierdzi, że osoby, którym nakazuje się słuchać – a tak dzieje się w sklepach wielopowierzchniowych – kolęd albo ogólniej: utworów związanych z Bożym Narodzeniem na kilka tygodni przed świętami, skupiają się nie na istocie świąt, którą jest radość z narodzenia Jezusa Chrystusa, ale na czekających zadaniach, takich jak przygotowanie prezentów, zrobienie zakupów, zaplanowanie podróży itd. Blair twierdzi, że taka sytuacja bardzo wypala wewnętrznie. Sieci handlowe zaczynają grać na emocjach swoich klientów coraz wcześniej. Zdarza się, że bożonarodzeniowe akcje startują już dwa miesiące przed świętami.

Odbudujmy zasypane w nas pragnienie transcendencji, pozwólmy dzieciom na aktywny udział w radości oczekiwania. Jak to zrobić?

Chciałem dotknąć nieba
Oderwać się od drzewa
Teraz spadam mamo
W dłonie Twe

Otrzymałem zdjęcie z kraju protestanckiego. Mały, pięcioletni chłopiec otrzymuje od księdza księgę Biblii. Powiemy, że to za wcześnie. Dziadek Brandstaettera nie miał takich racjonalnych wątpliwości. Od maleńkiego czytał chłopcu Biblię Starego Testamentu (był Żydem). W końcu powiedział swój testament: „Będziesz Biblię czytał każdego dnia”. Z czasem Roman sięgnął do Nowego Testamentu. Moc Słowa sprawiła, że przeszedł na katolicyzm i ofiarował nam piękne teksty o roli Świętej Księgi w życiu człowieka. Radzę, po raz już kolejny, sięgnąć po „Jezusa z Nazaretu”. Nie zawiedziecie się.

Spracowane jak poranek
Po kolejnej nocy zarwanej
Spracowane ale piękne
Do dawania wyciągnięte

Chciałbym ograniczyć słowa. Popatrzcie na zdjęcie z pierwszej strony. Właściwie każde słowo może zubożyć jego wymowę. Rozumiem, że wiele jest domów o „syndromie pustych gniazd”. Wiadomo, że starszym ludziom trudno o czynienie wypieków. Stąd korzystają z ofert cukierni. Ale chyba więcej jest takich miejsce, w których wypieki czyni się samemu. Ze dwa razy byłem świadkiem takiego „procesu twórczego” w wielodzietnej rodzinie. Raz po raz radość tryskała kaskadą śmiechu. Najbardziej radosne były te, kiedy coś nie wyszło jak się planowało. Dzieci kiedyś dorosną. Założą własne rodziny i będą nucić tęskne słowa:

Kocham to niewiele
Co ma liść powiedzieć
Drzewu – mamo
Jestem z Ciebie

I będą opowiadać radość z dzieciństwa i młodości swoim wnukom. Zaryzykujcie taki eksperyment. Bo:

Bez korzeni nie ma skrzydeł
Choćbym wzleciał na wyżyny
Choćbym wzbił się na sam szczyt
Bez korzeni jestem nikt. (Marcin Styczeń).

Tagi:
adwent

O. Szustak: w adwencie mamy zawołać do Boga z własnej pustyni

2017-12-20 13:11

rk / Andrychów (KAI)

Jezus chce w adwencie spotkać się z tymi, którzy wołają na pustyni – podkreślił o. Adam Szustak OP, znany dominikanin, który 20 grudnia rozpoczął głoszenie rekolekcji adwentowych w kościele św. Stanisława BM w Andrychowie.


W homilii podczas Mszy św., która zainaugurowała w środę rekolekcje adwentowe w parafii na andrychowskim osiedlu, o. Szustak wyjaśnił, że Jezus chce w adwencie spotkać się z każdym człowiekiem, „który woła na pustyni, i znikąd nie ma pomocy”.

- Cała sztuka adwentu polega na tym, by zawołać do Boga, żeby głos z tej naszej pustyni został usłyszany. Chciałbym bardzo przez tych parę dni naszych rekolekcji, szczególnie podczas konferencji, pokazać, jak zawołać do Boga, żeby być usłyszanym, gdy wydaje ci się, że to już koniec, że nie ma szans i nadziei, a oto masz obok siebie studnię” – wytłumaczył kaznodzieja, przypominając historię błąkających się po pustyni Beer-Szeby Hagar i Izmaela. Niewolnica Sary, żony Abrahama, gdy została wysłana z dzieckiem na pustynię, spotkała posłanego przez Boga anioła, który wskazał jej studnię i ocalił od śmierci.

Twórca internetowego kanału „Langusta na palmie” podkreślił, że w adwencie nie chodzi o czekanie na coś, co ma być za jakiś czas. - Zazwyczaj, kiedy myślimy o adwencie, to mówimy, że jest to czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Przepraszam, ale to jest najgłupsze zdanie, jakie można powiedzieć o adwencie. Za 6 dni nie wydarzy się absolutnie nic specjalnego. Będzie wypasiona kolacja, którą w większości bardzo lubimy, a potem będzie uroczysta Msza św., ale ona się nie będzie niczym różniła od tej, na której teraz jesteśmy. W adwencie chodzi o to, by dziś zawołać do Pana Jezusa i dziś Go spotkać” – zaznaczył i przypomniał łaciński znaczenie słowa „adwent”, oznaczającego „przyjście”.

- Kościół chce nam powiedzieć, że dzisiaj jest przyjście i dziś Bóg chce usłyszeć twój głos – dodał dominikanin i odwołał się do słów Jana Chrzciciela, że Ten, który ma ich zbawić, już jest między nimi. - Jeżeli ktoś z was dziś zawoła i spotka Jezusa, to może dziś wieczorem sobie zrobić Wigilię. Naprawdę! Bo to znaczy, że skończył się adwent. W adwencie chodzi o spotkanie. To może zdarzyć się każdego dnia – podkreślił.

Jak wskazał duchowny, Bóg chce przyjść do człowieka wszędzie tam, „gdzie tracimy nadzieję, gdzie nam się wydaje, że znikąd nie mamy pomocy, gdy nie mamy sił”. Zachęcił, by z całego serca zawołać z własnej pustyni do Boga. - On tam właśnie chce przyjść, chce ci pomóc. On tam chce cię spotkać – zaapelował.

Andrychowskie rekolekcje adwentowe z o. Adamem Szustakiem potrwają do piątku, 22 grudnia, w kościele św. Stanisława BM na Osiedlu w Andrychowie. Każdego dnia sprawowana jest poranna Msza św. z kazaniem o godzinie 8.30. Wieczorem o po Eucharystii wieczornej o godz. 18.00 – nauka dla młodzieży i dorosłych.

Jak przyznał proboszcz parafii św. Stanisława w Andrychowie, ks. kan. Jan Figura, po raz pierwszy parafia poprosiła o. Szustaka o wygłoszenie rekolekcji ponad 2 lata temu. - Nie wiedzieliśmy, że będziemy tak długo czekać na jego przybycie. Prawdę mówiąc, nie wiedziałem, że jest tak popularny. Ale w końcu do nas dotarł – poinformował proboszcz.

O. Adam Szustak OP jest obecnie najbardziej znanym w Polsce kaznodzieją i najbardziej znanym polskim dominikaninem na świecie. Prowadzi własny kanał Langustanapalmie.pl, gdzie codziennie, z różnych zakątków świata, stara się publikować cykle dotyczące życia duchowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Ojciec Alfiego Evansa: nie ma słów podziękowania za poparcie polskiego prezydenta

2018-04-26 11:20

pgo, abd, lk / Londyn (KAI)

"Trudno mi uwierzyć w takie wsparcie, w te wszystkie flagi. To dla mnie bardzo ważne, to wiele z znaczy. Takie wsparcie kolejnego kraju… Nie ma słów podziękowania za poparcie, jakiego udzielił nam polski prezydent – powiedział dziennikarzom ojciec Alfiego Evansa. Wczoraj na Twitterze prezydent Andrzej Duda w języku angielskim wyraził swoje wsparcie dla rodziców chłopca.

Alfies Army Official / Facebook
Alfie Evans

"Alfie Evans musi zostać ocalony.Jego dzielne małe ciało udowodniło raz jeszcze, że cud życia potrafi być silniejszy od śmierci. Być może to, czego trzeba, to odrobina dobrej woli ze strony mocodawców. Alfie, modlimy się za ciebie i twoje wyzdrowienie!" - napisał wczoraj Andrzej Duda w języku angielskim na swoim prywatnym profilu na Twitterze.

W rozmowie z dziennikarzami ojciec Alfiego Evansa podkreślił, że jest „ujęty polską serdecznością.” „ Polska jest niesamowita!” – mówił. Podziękował także za udzielone poparcie zarówno Polakom, jak polskiemu prezydentowi. „Trudno mi uwierzyć w takie wsparcie, w te wszystkie flagi. To dla mnie bardzo ważne, to wiele z znaczy. Takie wsparcie kolejnego kraju… Nie ma słów podziękowania za poparcie, jakiego udzielił nam polski prezydent” – podkreślił. Wczoraj po blisko pięciogodzinnej rozprawie Sądu Apelacyjnego w Londynie, zapadł wyrok w sprawie dwuletniego Alfiego Evansa, cierpiącego na niezdiagnozowaną i najprawdopodobniej nieuleczalną chorobę neurologiczną. Sąd odrzucił apelację złożoną przez ojca chłopca. Tym samym choremu dziecku po raz drugi odmówiono zgody na wyjazd do Włoch, w celu kontynuowania leczenia, argumentując to faktem, że "nie jest to w jego najlepszym interesie".

Alfie Evans przebywa obecnie w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców. Po 11 godzinach chłopcu ponownie podano tlen, a władze szpitala poinformowały, że kontynuowane będzie leczenie paliatywne. Rodzice chłopca walczyli o przetransportowanie go do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Także dyrektor szpitala przybył do Liverpoolu, by osobiście porozmawiać z władzami placówki, w której przebywa chłopiec, jednak nie został wysłuchany.

Apele o ratowanie chłopca ponawia wiele środowisk Kościelnych i świeckich. Kilkukrotnie prosił o to papież Franciszek, wezwanie ponawiał także prezes papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglia. Wiele instytucji zbiera podpisy pod petycjami o pomoc dla Alfiego. CitizenGo zebrała ponad 200 tys. podpisów pod apelem skierowanym do władz szpitala Alder Hey.

Z kolei ojciec Alfiego Thomas Evans, prowadzi w internecie zbiórkę podpisów pod prośbą do królowej Elżbiety II i brytyjskiego Parlamentu.

Niespełna 2-letnie Alfie Evans cierpi na niezdiagnozowaną i najprawdopodobnie nieuleczalną chorobę neurologiczną. Od grudnia 2016 r. przebywa w szpitalu Alder Hey w Liveropplu, gdzie, wg lekarzy, utrzymywany jest przy życiu jedynie dzięki aparaturze medycznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Asia Bibi prosi o post i modlitwę w swej intencji – 27 kwietnia

2018-04-26 16:59

vaticannews.va / Islamabad (KAI)

Asia Bibi zaapelowała do chrześcijan na całym świecie, by podjęli post i modlitwę w intencji jej uwolnienia. Po dziewięciu latach spędzonych w więzieniu jej sprawa jest bliska rozstrzygnięcia. W najbliższym czasie odbędzie się rozprawa sądowa, decydująca o jej ewentualnym oswobodzeniu.

www.christianisinpakistan.com

Pakistańska matka i chrześcijanka, która pod fałszywym zarzutem bluźnierstwa przeciwko Mahometowi, a tak naprawdę za swą wiarę w Chrystusa od lat przetrzymywana jest w więzieniu apeluje, by w najbliższy piątek - 27 kwietnia - podjąć post i modlitwę w intencji sprawiedliwego przebiegu procesu i jej uwolnienia.

Wiadomość tę przekazał Ashiq Bibi, który w ubiegłych dniach odwiedził żonę w więzieniu, by poinformować ją o zbliżającej się rozprawie Sądu Najwyższego. Mężczyzna wyznał, że jego żona jest w dobrej formie, pełna nadziei i ufności. „Powiedziała nam, że cały najbliższy piątek spędzi na modlitwie i prosi o nią wszystkich ludzi dobrej woli” – dodał mąż Asii Bibi. Wyraził nadzieję, że wsparcie jego żonie okaże cały chrześcijański świat, jednocząc się w prawdziwie uniwersalnej modlitwie. Adwokat kobiety podkreślił, że jest ona dla wszystkich przykładem ogromnej siły i niezachwianej wiary.

Data rozprawy apelacyjnej ma być podana w przyszłym tygodniu. Rozprawę poprowadzi prezes Sądu Najwyższego, co daje nadzieje na przejrzysty i sprawiedliwy proces.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem