Reklama

Studia Ignatianum

Nowi męczennicy w Wałbrzychu

2017-12-13 11:07

Adrian Ziątek
Edycja świdnicka 51/2017, str. I

Adrian Ziątek
Uroczyste błogosławieństwo relikwiami błogosławionych męczenników i św. Barbary

Tegoroczne rekolekcje adwentowe w parafii pw. św. Barbary w Wałbrzychu miały wyjątkowy charakter. Nie tylko dlatego, że rozpoczęły się jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem w Kościele Adwentu, ale ze względu na wyjątkowych gości, którzy zawitali do wałbrzyskiej parafii i pozostaną w niej już na zawsze. Mowa o błogosławionych męczennikach z Peru – ojcach Michale Tomaszku i Zbigniewie Strzałkowskim, którzy w swoich relikwiach, przywiezionych przez rekolekcjonistę ojca Edwarda, będą nowymi orędownikami parafii. Rekolekcje rozpoczęły się Mszą św. o godz. 17 w piątek 1 grudnia br. Wielu parafian przyszło na rekolekcje nie tylko z chęci ćwiczeń duchowych, ale z ciekawości, ponieważ o błogosławionych męczennikach z Peru jeszcze nie jest tak głośno, jak o innych świętych i błogosławionych XX i XXI wieku. Ojciec Edward w swoich naukach przedstawiał słuchaczom życiorysy błogosławionych, a także opowiadał o swoich własnych spotkaniach z nimi. Wspominał, że z bł. Michałem Tomaszkiem mieszkał w jednym pokoju podczas nauki w Niższym Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów w Legnicy. Rekolekcjonista zachęcał, aby przykład życia misyjnego błogosławionych męczenników wzbudzał w parafianach chęć bycia misjonarzami wśród społeczności, w której żyją. Wskazywał, że Wałbrzych i jego okolice to dzisiaj również tereny misyjne i potrzeba tu wiele pracy i modlitwy, aby rozkrzewić na nowo wiarę. Rekolekcje zakończyły się 4 grudnia br. odpustem parafialnym ku czci św. Barbary, podczas którego relikwie błogosławionych męczenników zostały uroczyście przekazane parafii. Warto wspomnieć, że parafia św. Barbary jest jedyną w mieście i okolicach posiadającą relikwie błogosławionych Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego. Są to relikwie pierwszego stopnia, pobrane z kości rąk błogosławionych, które zostały przekazane parafii na prośbę ks. proboszcza Władysława Terpiłowskiego, który zabiegał o to, aby parafia miała tak wspaniałych orędowników.

Tagi:
relikwie franciszkanie

Uroczystość św. Franciszka z Asyżu, 4 X 2017 r.

2017-10-13 17:01

O. Zdzisław Tamioła OFMConv.

Czwartego października w zakonach franciszkańskich obchodziliśmy uroczystość ku czci naszego Założyciela św. Ojca Franciszka z Asyżu. W szczególny sposób chcieliśmy uczcić tego Patriarchę w naszym kościele w Radomsku, w którym posługujemy już ponad siedemset lat.

Danuta Danielska

Przypomnę, iż zakon franciszkański, założony przez św. Franciszka z Asyżu (1182-1226), został zatwierdzony przez papieża Innocentego III. W 1212 r. św. Franciszek wraz ze św. Klarą założył zakon Ubogich Panien, powszechnie zwanych później klaryskami. Porywający ideał ewangeliczny chcieli, wzorem św. Franciszka, naśladować także ludzie żyjący w świecie – dla nich w 1221 r. Święty założył trzeci zakon, dzisiaj powszechnie zwany Franciszkańskim Zakonem Świeckim. Jest to o tyle ważne, że także przy naszym kościele w Radomsku od samego początku działał trzeci zakon.

W 1286 roku franciszkanie przybyli do pobliskiej Brzeźnicy, gdzie książę Leszek Czarny miał im uposażyć kościół i klasztor. Prawdopodobnie w 1297 r. król Władysław Łokietek spowodował przeniesienie klasztoru z Brzeźnicy do Radomska i to on uznawany jest za fundatora i wielkiego dobrodzieja tego klasztoru. Od tamtej pory każdego roku czwartego października w naszym kościele klasztornym w szczególny sposób pragniemy uczcić naszego Założyciela, celebrując ku jego czci Uroczystą Sumę Odpustową.

Uroczystość św. Franciszka poprzedza Triduum, a w ostatnim dniu organizujemy specjalne nabożeństwo, tzw. Transitus, czyli przejście św. Franciszka z życia ziemskiego do niebiańskiego. Podczas nabożeństwa odczytywane są teksty z życia św. Franciszka, w tym jego duchowy testament, oraz opis jego śmierci.

Samą Uroczystość od wielu lat celebrują u nas ojcowie dominikanie z pobliskich Gidel. Wytworzyła się tradycja, iż franciszkanie posługują u nich w święto św. Dominika, a dominikanie w święto św. Franciszka z Asyżu. W tym roku uroczystej celebrze przewodniczył O. Michał, który wygłosił Słowo Boże, przywołując św. Biedaczynę, mającego wiele do powiedzenia także żyjącym współcześnie chrześcijanom. W modlitewnym zgromadzeniu wzięli udział: ks. Antoni Arkit, dziekan regionu, oraz dwóch księży dziekanów z obu dekanatów – ks. Stanisław Kipigroch i ks. Stanisław………. Oprawę liturgiczną przygotowała Służba Liturgiczna Ołtarza, zespół muzyczny oraz wszystkie wspólnoty działające przy naszym sanktuarium ze szczególnym uwzględnieniem Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Na zakończenie Liturgii O. Gwardian podziękował wszystkim za udział oraz zaangażowanie w Liturgię i życzył wszystkim wielu łask Bożych za wstawiennictwem naszego Serafickiego Ojca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Abp Henryk Hoser o sprawie Alfiego Evansa: Sądy stają się panami życia

2018-04-25 14:16

Rozmawiał Adam Kacprzak/wpolityce.pl

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a którą mu się odbiera - powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl arcybiskup Henryk Hoser SAC, biskup senior diecezji warszawsko-praskiej.

Artur Stelmasiak
Abp Henryk Hoser

wPolityce.pl: Księże Arcybiskupie, historia dwuletniego Alfiego Evansa bez wątpienia porusza, ale także i bulwersuje. Lekarze przekonywali, że jego terapia jest „daremna”, a wręcz „nieludzka”. Czy ktokolwiek ma moralne prawo wygłaszać takie słowa?

Ks. Arcybiskup Henryk Hoser: Każda terapia jest ludzka. Nieludzkie może być traktowanie człowieka. Trzeba powiedzieć, że ten przypadek nie podpada pod pojęcie terapii uporczywej, czyli daremnej, ponieważ nie zachodzą dwie ważne proporcje. Po pierwsze, to jest dwuletnie dziecko, czyli organizm rosnący, a nie będący u kresu swego życia człowiek podeszły, którego perspektywa życia biologicznego nie jest długa. Tutaj przede wszystkim są pewne szanse podtrzymania tego dziecka przy życiu. A nawet gdy dzisiaj nie mamy efektywnej terapii leczenia, to jednak postęp w leczeniu chorób genetycznych jest tak duży, że za jakiś czas można by pomoc przyczynowo. I po drugie, fakt, że to dziecko, odłączone od aparatury, oddychało samodzielnie ponad 10 godzin, pokazuje, że miało ono autonomię życia.

Przy tej sprawie trzeba zwrócić jeszcze uwagę, że mimo postawy rodziców i nadaniu dziecku włoskiego obywatelstwa - co stało się dzięki zaangażowaniu Ojca Świętego - by mogło zostać transferowane do rzymskiego szpitala Bambino Gesu, nie chciano dać mu tej możliwości. Trzeba też wreszcie powiedzieć, że jest bardzo złą praktyką, że to sądy stają się panami życia i śmierci.

Czy można powiedzieć w takim razie, że system – sąd brytyjski, ale także trybunał w Strasburgu, który podtrzymał decyzję o odłączeniu od aparatury – stał się w jakimś sensie przejawem cywilizacji śmierci?

To jest przejaw cywilizacji śmierci. Widzimy tę perspektywę i autonomię życia, która już tutaj zaistniała. Natomiast przypadki takich chorób regresyjnych - gdy dziecko urodziło się bez objawów, a które postępują teraz – powinny być uprzywilejowane przez badania medyczne, by można było takie choroby obserwować i potem leczyć. A tego się nie robi. Każdy taki przypadek jest wielkim wyzwaniem dla nauki o człowieku i medycyny.

Pojawia się również pytanie o prawa rodziców, którzy walczyli o życie swojego dziecka przed sądami. Czy w świecie Zachodu rodzice tych praw już nie mają?

Coraz bardziej te prawa są im odbierane. A w tym wypadku, nawet jeśli państwo brytyjskie nie chciało tego dziecka utrzymywać – co na pewno nie stanowi wielkiego obciążenia – to powinno zgodzić się na przewiezienie go tam, gdzie chciano go leczyć, czyli wyspecjalizowanego szpitala rzymskiego Bambino Gesu.

Interwencja Ojca Świętego Franciszka i Watykanu daje chyba poczucie nadziei, że Kościół wypełnia tak mocno swoją misję obrony życia.

Został już prawie sam na tej arenie walki o życie. Coraz mniej jest instytucji, które broniłyby ludzkiego życia tak konsekwentnie jak właśnie Kościół.

W Wielkiej Brytanii widzimy wyraźnie dwa obrazki: ciężko chory dwulatek, skazany na śmierć i radość z powodu narodzin „royal baby”. Ten rozdźwięk chyba nie najlepiej świadczy o społeczeństwie Zachodu?

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a które się odbiera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niemcy: kontrowersje wokół krzyża w gmachach państwowych Bawarii

2018-04-26 09:25

ts (KAI) / Monachium

Ożywioną dyskusję wywołała decyzja rządu krajowego w Monachium, że od 1 czerwca br. we wszystkich gmachach państwowych Bawarii mają w widocznych miejscach zawisnąć krzyże. Krzyż będzie wisiał u wejścia jako „widoczne przyznanie się do podstawowych wartości ładu prawnego i społecznego w Bawarii i w Niemczech” - poinformowała kancelaria rządu Bawarii 24 kwietnia. "Krzyż jest fundamentalnym symbolem „naszej bawarskiej tożsamości i sposobu życia” - powiedział premier Markus Söder (CSU).

HannahJoe7/pixabay.com

Choć decyzja ta nie wszystkim się podoba, z zadowoleniem przyjął ją arcybiskup Bambergu Ludwig Schick. „Uważam że to dobre, aby zawiesić krzyż tłumacząc, że jest to znak jedności, pojednania, pokoju, braterstwa, solidarności” - powiedział abp Schick w wywiadzie dla Bayerische Rundfunk. W innej rozmowie dla „domradio” w Kolonii zwrócił uwagę, że „krzyż nie jest znakiem tożsamości jakiegokolwiek kraju czy państwa”.

Również kierownik Biura Katolickiego Bawarii, Lorenz Wolf, cieszy się z takiej decyzji, kiedy to „ugruntowane w chrześcijaństwie podstawowe wartości naszej społeczności, zwłaszcza godność człowieka, miłość bliźniego, tolerancja i solidarność znowu silniej docierają do świadomości społecznej”.

Pozytywnie do faktu, że „krzyże będą widoczne w miejscach publicznych” odniósł się też ewangelicki biskup Bawarii oraz przewodniczący Rady Kościołów Ewangelickich w Niemczech (EKD) Heinrich Bedford-Strohm. Podkreślił, że w ten sposób religia nie pozwala się „wypędzić” do sfery prywatnej, lecz staje się częścią życia publicznego. Ewangelicki biskup nie widzi w tej decyzji marginalizacji innych religii, a humanitaryzm, którego symbolem jest krzyż, oznacza także wolność wyznania. Jednocześnie ostrzegł przed wykorzystywaniem krzyża do polityki partyjnej oraz polemik. Przesłanie, jakie płynie z krzyża, to godność człowieka, miłość bliźniego i humanitaryzm. „To są wartości, do których musi się stosować każdy z nas, muszą się stosować także działania polityczne” - przypomniał Bedford-Strohm.

Krytyk nie szczędzi lewicowa SPD twierdząc, że jest to taktyczny manewr wyborczy CSU. Natomiast studenci w Ratyzbonie już zapowiedzieli, że nie zgodzą się na zawieszenie krzyży na tamtejszym uniwersytecie. Uniwersytety mogą, ale nie musza zawieszać krzyży. Dotychczas decyzją rządu Bawarii krzyże muszą wisieć tylko w klasach szkolnych oraz salach sądowych.

Katolicki specjalista prawa kanonicznego na uniwersytecie w Münster, Thomas Schüller uważa, że decyzja rządu Bawarii jest „na granicy” prawa konstytucyjnego. W rozmowie z „Deutsche Welle” powiedział, że „jeśli ktoś w ten sposób politycznie instrumentalizuje krzyż, nie pojmuje teologicznego znaczenia „głupoty słowa Krzyża” z pierwszego listu św. Pawła do Koryntian, która jest ością w gardle władców i znakiem nadziei dla słabych i pozbawionych praw”. Skrytykował, że uzasadnianie zawieszania krzyży „historycznymi i kulturalnymi tradycjami” Bawarii powoduje, że krzyż staje się „zwykłym symbolem folkloru”.

O umiar w ocenach zaapelował Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK). „Krzyż jest tematem poważnym i nie może być przedmiotem drwin i wszelkiego rodzaju żartów”, powiedział przewodniczący ZdK, Thomas Sternberg w rozmowie z niemieckimi mediami. Dodał, że krzyż podkreśla wartość religii i nie oznacza żadnego wykluczania.

Krytycznie do decyzji rządu Bawarii odniosła się Centralna Rada Muzułmanów. „Krzyż w oficjalnych budynkach państwowych jest sprzeczny z zasadą neutralności państwa”, stwierdził w rozmowie z dziennikiem „Die Welt” Mohamed Abu El-Qomsan, przewodniczący tego gremium w Bawarii i podkreślił, że krzyż jest „oczywiście symbolem religijnym”. Zażądał jednocześnie równego traktowania innych religii. „Jeśli Bawaria dopuszcza symbole religijne w budynkach państwowych, to konsekwentnie powinna także zezwolić na noszenie muzułmańskich chust w miejscach publicznych” - powiedział.

Pozytywnie natomiast wypowiedziała się Izraelska Wspólnota Wyznaniowa Monachium i Górnej Bawarii. Zwłaszcza w obliczu „mamuciego zadania, jakim jest integracja”, wspólnota żydowska uważa za „ważne i właściwe” zdefiniowanie norm i wartości oraz żądanie ich uznania, co jest niezbędne dla dobrego współżycia, stwierdziła przewodnicząca Izraelskiej Wspólnoty Wyznaniowej Charlotte Knobloch.

Rząd federalny nie chciał skomentować decyzji władz Bawarii. Rzecznik rządu Steffen Seibert powiedział jedynie, że „nic mu nie wiadomo, aby podobne plany zamierzał wprowadzić rząd federalny”. Według rzecznika ministerstwa spraw wewnętrznych, decyzję o zawieszeniu krzyża w pomieszczeniach urzędowych regulują przepisy organizacyjne poszczególnych urzędów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem