Reklama

Duchowość dziecka

2017-12-20 11:39

Ks. Marek Dziewiecki
Niedziela Ogólnopolska 52/2017, str. 34-35

ARCHIWUM

Duchowość to wrażliwość na to, co w człowieku niewidzialne. To wrażliwość na to, co się dzieje w naszych myślach i przeżyciach. To otwartość na marzenia i aspiracje,na tęsknotę za wielkim szczęściem. To zdolność wczuwania się w to, co się dzieje w innych ludziach. Dzieci chcą odróżniać dobro od zła, a najbardziej karmią się tym, co nie istnieje w świecie materii, czyli miłością. Rozumieją intuicyjnie, dlaczego Bóg, który kocha, stał się dzieckiem i dlaczego aż tak wiele dla nas wycierpiał

Im więcej rozmawiam z dziećmi w rodzinach moich przyjaciół, tym bardziej zaskakują mnie ich wrażliwość na dobro, ich otwartość na niewidzialnego Boga oraz ich głębokie rozumienie miłości. Dzieci noszą w sobie duchową głębię, która wydaje się nieosiągalna w tak młodym wieku.

Najmłodsza błogosławiona

W przeszłości Kościół uznawał za świętych także dzieci, jednak pod warunkiem, że zginęły one śmiercią męczeńską. Ogromnie cieszę się z tego, że właśnie kończy się proces beatyfikacyjny najmłodszego dziecka, które nie jest męczennikiem. Chodzi o siedmioletnią Antoniettę Meo. Dziewczynka urodziła się w Rzymie 15 grudnia 1930 r. Jej rodzice codziennie uczestniczyli w Eucharystii. Antonietta była dzieckiem pogodnym i pełnym energii. Gdy miała 5 lat, zdiagnozowano u niej nowotwór, który spowodował konieczność amputacji lewej nogi. Mimo rozpaczy rodziców zachowała pogodę ducha, a swoje cierpienie ofiarowała Jezusowi. Dyktowała mamie listy, które pisała do Boga Ojca, Jezusa, Ducha Świętego, Matki Bożej i do Anioła Stróża. Niektóre listy zdołała napisać już własnoręcznie. Antonietta zaliczana jest do grona największych mistyków. Papież Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności jej cnót. Kilka miesięcy przed śmiercią napisała: „Jezu, pierwszą i najważniejszą rzeczą, o którą Cię proszę, jest prośba o to, bym była święta. Chcę bardzo cierpieć, by wynagrodzić Ci za grzechy ludzi, szczególnie tych najbardziej złych”. Antonietta będzie najmłodszą błogosławioną w historii Kościoła.

Świadectwo rodziców

Gdy miałem 6 lat, odkryłem, że moja mama wstawała codziennie o piątej rano, żeby pójść 2 kilometry pieszo na Mszę św. Wracała również pieszo i robiła po drodze zakupy. Następnie budziła mnie na śniadanie i wyprawiała do szkoły. Któregoś dnia ze łzami w oczach poprosiłem mamę, by już nie chodziła codziennie do kościoła, lecz dłużej spała, bo wtedy będzie miała jeszcze więcej siły, by kochać tatę, mnie i mojego brata. Wtedy mama uśmiechnęła się i wyjaśniła, że ma siłę kochać właśnie dlatego, że codziennie spotyka się z Panem Jezusem i przyjmuje Go w Komunii św. Tego dnia ja też zapragnąłem być taki silny i szczęśliwy jak moja mama. Zacząłem liczyć dni do Pierwszej Komunii św.

Reklama

Zaraz po tej uroczystości zapisałem się do ministrantów. Później włączyłem się do Ruchu Światło-Życie. Do matury włącznie byłem niemal codziennie na Mszy św. Rodzice nie musieli mnie zachęcać do przyjaźni z Bogiem. Wystarczyło, że widziałem owoce ich modlitwy i trwania przy Bogu. Obydwoje modlili się i kochali. To była dla mnie najważniejsza pomoc w odkrywaniu, że najbardziej do szczęścia jest mi po drodze z Bogiem.

Widzieć niewidzialne

Dzieci są bardzo empatyczne. Trafnie wczuwają się w to, co przeżywają inni – rodzeństwo, rówieśnicy i dorośli. Potrafią widzieć to, co dzieje się w sercu drugiego człowieka. To właśnie dlatego do jednych ludzi się przytulają i zwierzają im się z zaufaniem, a innych unikają czy wręcz się ich boją. Dzieci z przejęciem opowiadają o tym, co się dzieje w nich samych, a zwłaszcza o tym, co sprawia im radość, a co powoduje ból, cierpienie czy obawy. Są otwarte na opowiadania o Bogu, bo Bóg jest miłością, a za miłością dzieci tęsknią najbardziej. Lubią też słuchać baśni i opowiadań o walce między dobrem i złem, o ratowaniu zaklętych przez złe wróżki postaci czy o przemianie złych ludzi w szlachetnych. Chcą wiedzieć, dlaczego niektórzy żyją długo i szczęśliwie, a inni płaczą i czują się osamotnieni. Dzieci potrafią wczuwać się w Boga i rozumieć Jego miłość o wiele lepiej niż wielu dorosłych.

Twarz tych, którzy kochają

Córka moich przyjaciół – dziewięcioletnia Helenka pokazała mi laurkę, którą zrobiła dla Pana Boga. Napisała w niej, że bardzo Go kocha i podziękowała Mu za to, że On ją kocha na zawsze. Dołączyła też 3 rysunki. Na pierwszym namalowała Jezusa. Ma postać mężczyzny z długimi włosami, który stoi tyłem do nas, a w ręku trzyma duże serce. Helenka wyjaśniła, że kiedy Jezus myśli o niej, to tylko na nią patrzy i poświęca jej całą swoją uwagę, tak jakby jedynie ona istniała na tym świecie. Dodała też, że Pan Jezus do każdego z nas przychodzi z sercem i patrzy na nas sercem. Bóg cały jest sercem i nigdy nie chce nas przestraszyć. Jest jeszcze bardziej delikatny niż ludzie, którzy okazują nam najwięcej miłości. Nie obserwuje nas tak jak policjant czy sędzia. Patrzy na nas z czułością, jak mama dyskretnie czuwająca przy bawiącym się dziecku. Na drugim rysunku Helenka narysowała samą siebie – stoi tyłem do nas, gdyż zapatrzona jest w Jezusa. Ma dużo dłuższe włosy niż w rzeczywistości, a w rękach trzyma ulubione wrotki. To na znak, że kiedy patrzy na Jezusa i jest tuż przy Nim, to wygląda najpiękniej i jest wyjątkowo szczęśliwa. Najbardziej zaskoczył mnie trzeci rysunek, który Helenka zatytułowała: „Pan Jezus i ja”. Na tym rysunku trzyma ona Jezusa za rękę, a On jest podobny do jej mamy. Helenka wyjaśniła mi, że Pan Bóg pokazuje nam swoją twarz przez tych ludzi, którzy okazują nam na co dzień najwięcej miłości i którzy mają dla nas najwięcej czasu. I że kocha nas jeszcze bardziej niż tata i mama naraz.

Wrażliwość na cierpienie

Dzieci wszystko traktują poważnie. Nie ma dla nich spraw nieważnych. Szczególnie wrażliwe są na cierpienie – swoje i innych ludzi. Biorą sobie poważnie do serca także cierpienie Boga, jeśli rodzice czy inni dorośli opowiadają im o niewidzialnym Bogu, który kocha nas tak bardzo, że staje się dzieckiem, a jako dorosły cierpi dla nas na krzyżu, żebyśmy byli pewni Jego miłości. W maju 1988 r. na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie zorganizowano wystawę ukazującą chrześcijaństwo widziane oczyma dzieci. Wśród prac małych artystów, które wzbudziły największe zainteresowanie, był rysunek zatytułowany „Ukrzyżowanie Dzieciątka Jezus”. Sześcioletni chłopczyk namalował nowo narodzonego Jezusa położonego w żłóbku. Maleńki Jezus leżał jednak nie na sianku, lecz na cierniach, a Gwiazda Betlejemska rzucała na Niego światło w kształcie krzyża. Najwybitniejsi teolodzy czy malarze mieliby chyba trudności, by trafniej ukazać czułą i ofiarną miłość Boga do człowieka, czyli największą miłość we wszechświecie.

Wychowanie to troska o ducha

W książce „Ziemia, planeta ludzi” Antoine de Saint-Exupéry wspomina spotkanie w nocnym pociągu z grupą polskich górników, którzy w 1937 r. z całymi rodzinami wracali do ojczyzny. Byli skrajnie wyczerpani i smutni. Obserwując mężczyznę i kobietę, którzy przytuleni do siebie spali na podłodze wagonu trzeciej klasy, Exupéry napisał: „Pomyślałem: ta nędza, ten brud, ta brzydota – nie one są problemem. Ten mężczyzna i ta kobieta poznali się kiedyś, mężczyzna uśmiechał się na pewno do kobiety, na pewno przyniósł jej kwiaty po pracy. Nieśmiały i niezręczny, bał się może, że zostanie odtrącony. A kobieta przez wrodzoną kokieterię, pewna swego wdzięku, z upodobaniem podniecała może jego niepokój. Niepojęte, jak mogli stać się tymi bryłami gliny”. Snując takie refleksje, Exupéry dostrzegł ich śpiące dziecko. „Cóż to była za twarzyczka! Z tej pary narodził się ten jakby złocisty owoc. Z tych ciężkich łachmanów zrodziło się arcydzieło piękna i wdzięku. Pochyliłem się nad gładkim czołem, delikatnym zarysem ust i powiedziałem do siebie: oto muzyk, dziecięcy Mozart, piękna zapowiedź życia. Mali książęta z bajki nie mogli być inni: otoczony opieką i staraniem, kształcony, wychowany, kim mógłby zostać! Kiedy drogą skrzyżowań uzyskuje się nowy gatunek róży, wszyscy ogrodnicy są poruszeni. Izoluje się tę różę, pielęgnuje, otacza dbałością. Ale nie ma ogrodnika dla ludzi. Mały Mozart trafi pod walce maszyny. Największe swoje wzruszenie będzie czerpał z banalnej muzyczki w zaduchu tancbudy. W każdym z tych ludzi, w jakimś stopniu, został Mozart zamordowany. Tylko Duch, jeśli tchnie na glinę, może stworzyć Człowieka”. Tylko te dzieci, które z pomocą rodziców i innych wychowawców ocalą w sobie wrażliwość na to, co duchowe, jako dorośli będą w stanie panować nad ciałem i emocjami po to, by kochać i dochować wierności Bogu oraz ludziom, z którymi się zwiążą.

Dzieci i Jezus

W roku kościelnym, w którym skupiamy się na „Duchu, który umacnia miłość”, pomagajmy dzieciom chronić ich duchową wrażliwość i otwartość na Boga. Najbardziej czynimy to przez to, że przyprowadzamy dzieci do Jezusa, aby z Jego pomocą wzrastały w łasce i mądrości u Boga i u ludzi. Jezus okazywał szczególną troskę o los maluczkich. Dzieci zawsze miały dostęp do Niego. Także wtedy, gdy był skrajnie zmęczony. Warto, by o tym pamiętali rodzice, którzy zmęczeniem usprawiedliwiają brak czasu dla swoich dzieci. Jezus utożsamia się z dziećmi i będzie nas sądził z naszej postawy wobec tych najmniejszych. Pomagajmy dzieciom w naszych rodzinach i parafiach, by rozwijały duchową wrażliwość i chroniły w sobie aspirację do życia w miłości, świętości, wolności i radości, które przynosi Chrystus. Dzięki temu także my, dorośli, będziemy zachowywali i rozwijali w sobie ducha Bożego dziecięctwa, zgodnie z wezwaniem Jezusa: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3).

Tagi:
święci

Watykan: Kościół ma siedmioro nowych świętych

2018-10-14 12:23

tom, st (KAI) / Watykan

Podczas uroczystej Mszy św. na placu św. Piotra papież Franciszek kanonizował 14 września siedmioro błogosławionych: Pawła VI, abp Oskara Romero, Franciszka Spinelliego, Wincentego Romano, Marię Katarzynę Kasper, Nazarię Ignacię March Mesę i Nuncjusza Sulprizio. W kanonizacji biorą udział uczestnicy XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, którzy obradują w Watykanie na temat młodzieży.

Grzegorz Gałązka

Na początku liturgii prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Giovanni Angeo Becciu i towarzyszący mu postulatorzy podeszli do papieża i poprosili, aby przystąpiono do kanonizacji błogosławionych. Kardynał przedstawił krótkie życiorysy nowych świętych.

Po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych papież odczytał formułę kanonizacyjną: „Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Paweł VI, Oskar a Arnulfo Romero y Galdámez, Franciszek Spinelli, Wincenty Romano, Maria Katarzyna Kasper, Nazaria Ignacia od św. Teresy od Jezusa March Mesa, Nunziusz Sulprizio są świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele”. Po tych słowach na placu św. Piotra rozległy się gromkie brawa.

Zobacz zdjęcia: Kościół ma siedmioro nowych świętych

Przy wtórze Psalmu 32 na ołtarz wniesiono relikwie nowych świętych, po czym kard. Becciu podziękował Ojcu Świętemu, w imieniu całego Kościoła „za tę proklamację” i poprosił go o wydanie listu apostolskiego o dokonanej kanonizacji, na co Franciszek odpowiedział: „Tak zarządzamy”.

Z kolei odśpiewano po łacinie hymn „Gloria” i odczytano – kolejno po włosku fragment Księgi Mądrości, następnie po hiszpańsku Listu do Hebrajczyków, wreszcie po łacinie i po grecku fragment Ewangelii św. Marka.

Na frontonie Bazyliki św. Piotra wiszą portrety nowych świętych.

Papież Paweł VI (1897-1978) był człowiekiem o szczególnym charakterze - wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim "człowiek nieskończonej uprzejmości"), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem. Jest autorem 7 encyklik, 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i po raz pierwszy w dziejach, w 1970 r., dwóm kobietom przyznał tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny). Na sześciu konsystorzach mianował łącznie 143 kardynałów.

Abp Oscar Romero (1917-1980) walczył o prawa człowieka w ojczystym Salwadorze, odważnie krytykował przejawy niesprawiedliwości, potępiał akty przemocy obu stron rozdzierającej kraj wojny domowej. Papież Jan Paweł II w dniu śmierci abp. Romero nazwał go "gorliwym pasterzem", po czym dwukrotnie modlił się przy jego grobie w katedrze w San Salvador

Franciszek Spinelli (1853-1913), to włoski ksiądz, opiekun ubogich i opuszczonych, apostoł duchowości eucharystycznej. Widząc jak wielu ludzi dopuszcza się znieważania i świętokradztwa Eucharystii, wraz z bl. Katarzyną Comensoli, założył żeńskie zgromadzenie zakonne, którego celem było łączenie czci Najświętszego Sakramentu z miłosierdziem chrześcijańskim. Wincenty Romano (1751-1831), na chrzcie św. za patronów otrzymał św. Dominika i św. Wincentego, ale znany był pod drugim imieniem. Urodził się 3 czerwca 1751 r. w Torre del Greco (na południe od Neapolu). Wyszedł z rodziny ubogiej, toteż z trudem ukończył szkoły. W Neapolu kazania św. Alfonsa de Liguori rozbudziły w nim nabożeństwo do Najśw. Sakramentu. Gdy w 1775 r. otrzymał święcenia kapłańskie, wrócił do Torre del Greco. Prowadził tam teraz szkółkę dla kandydatów do kapłaństwa, katechizował i głosił kazania. Po erupcji Wezuwiusza i zniszczeniu kościoła (1794) zajmował się jego odbudową. Został potem proboszczem u Św. Krzyża. Przez tzw. Messa pratica ożywił uczestnictwo w Eucharystii; wprowadził też Rosario meditato i popularyzował inne praktyki pobożne. Wiele troski okazał najbiedniejszym, poniewieranym przez wszystkich poławiaczom korali, którzy znaleźli się w ciężkim położeniu materialnym. Wiele cierpień przysporzyły mu zmieniające się sytuacje polityczne. Zmarł dnia 20 grudnia 1831 r. na zapalenie płuc. Paweł VI beatyfikował go w 1963 r. Maria Katarzyna Kasper (1820 -1898) urodziła się 26 maja 1820 r. w Dernbach, w Westerwaldzie. Gdy uczęszczała do szkoły, słabe zdrowie utrudniało jej postępy w nauce. W r. 1842 straciła ojca, w sześć lat później matkę. Osamotniona, pomyślała o założeniu domu zakonnego i po niewielkim czasie osiągnęła swoje. W r. 1850 biskup zaaprobował nowy instytut, który nazwał się Zgromadzeniem Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa. Rozszerzał się ten instyt szybko, ale trudności nie brakowało. W czasie kulturkampfu siostry musiały się schronić do Holandii, ale wtedy to właśnie zaczęły powstawać nowe domy w Anglii i Ameryce. Katarzyna zarządzała zgromadzeniem z wielką roztropnością, całą zaś swoją niezachwianą ufność pokładała w Bożej Opatrzności. Umiała przy tym przelewać na inne swą własną gorliwość i umiejętność poświęcania się dla drugich. Zmarła 2 lutego 1898 r. w Dernbach. Paweł VI beatyfikował Katarzynę Kasper w r. 1978. Nazaria Ignacja od św. Teresy od Jezusa Mesa (1889 –1943) poświęciła swe życie głoszeniu Królestwa Bożego, troszcząc się o starców, z "kociołkiem ubogiego" dla tych, którzy nie mieli co jeść, otwierając przytułki dla sierot, szpitale dla zranionych przez wojnę, a nawet tworząc żeński związek zawodowy w celu wspierania kobiet.

Nuncjiusz Sulprizio (1817-1836), wcześnie osierocony świecki w latach 1830-32 przebywał w szpitalu z powodu zapalenia kości gdzie mimo wielkiego bólu i cierpienia - nie tracił pogody ducha i wielkiej wiary. Podczas dwuletniego pobytu w szpitalu poznał płk. Felice Wochingera, zwanego ze względu na swą dobroć "ojcem ubogich", który się nim zaopiekował. Szybko dostrzegł on w swym nowym podopiecznym niezwykłe cnoty i nazwał go "aniołem" bólu i miłości do Chrystusa, stając się dlań drugim ojcem. Mimo starań lekarzy i troskliwej opieki zmarł on wskutek gangreny 5 maja 1836 w Neapolu, mając nieco ponad 19 lat. Świadkowie jego śmierci wspominali, że w chwili jego odejścia do wieczności w pokoju roznosił się zapach róż, a jego ciało, uwolnione od choroby, stało się piękne i świeże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza św. z udziałem prezydenta RP przy grobie św. Jana Pawła II

2018-10-16 11:45

rl (KAI Rzym) / Watykan

Prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą wzięli udział we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice watykańskiej. Dzisiaj przypada 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. To główny motyw dwudniowej wizyty prezydenta RP w Watykanie.

Jakub Szymczuk/KPRP
Msza w Bazylice Świętego Piotra w Watykanie w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża

Liturgii przewodniczył kard. Zenon Grocholewski, były prefekt watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej. Homilię wygłosił abp Jan Pawłowski, stojący na czele sekcji ds. personelu dyplomatycznego w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Mszę św. koncelebrowali również m.in. abp Wiktor Skworc i bp Marian Florczyk oraz ok. 40 duchownych.

W liturgii uczestniczyli pielgrzymi z kraju, m. in. grupa Podhalan w strojach ludowych, kapłani z Polski pracujący w Wiecznym Mieście, siostry zakonne, jak również mieszkańcy Rzymu. W kaplicy św. Sebastiana, gdzie znajduje się grób św. Jana Pawła II zgromadziło się w sumie ok. 200 osób.

Zobacz zdjęcia: Msza św. przy grobie św. Jana Pawła II

Kard. Zenon Grocholewski powiedział na początku liturgii, że św. Jan Paweł II spełniając swoją misję uniwersalną wobec całego Kościoła i świata, zrobił bardzo dużo dla naszego kraju, który znał, cenił, kochał, za który się modlił i który starał się ubogacać swoim słowem i działaniem. „My także przyszliśmy się modlić za nasz kraj, za Polskę, tym bardziej że przypada w tym roku 100. rocznica odzyskania niepodległości” - powiedział kardynał. Jak dodał, chcemy się modlić, aby w naszym kraju zawsze zwyciężały dobro i prawda. Jak zauważył kard. Grocholewski wartości te - ściśle ze sobą złączone - były niezwykle drogie św. Janowi Pawłowi II.

Polski purpurat kurialny dodał, że obecność prezydenta RP w Watykanie i przy grobie św. Jana Pawła II w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową jest wymowna i budząca optymizm, w perspektywie dobra naszego kraju. „To czy będą zwyciężały dobro i prawda w jakimś stopniu zależy od każdego z nas” - powiedział hierarcha.

W homilii abp Jan Romeo Pawłowski nawiązał do dnia 16 października 1978 przypominając, że był to poniedziałek, zwykły, październikowy, pogodny wieczór. „I nagle ta zwykła, szara atmosfera wieczoru, została rozerwana wieścią, którą podały najpierw te nielegalne, a potem nawet legalne fale radiowe i jedyny program telewizyjny. Wieścią tak niemożliwą, że trzeba było dużo wiary, aby ją przyjąć” - wspominał hierarcha.

Jak dodał, tamten wieczór stal się jakiś radosny, szczęśliwy, nawet to, co szare nabrało barwy i ludzie się do siebie uśmiechali, podawali ręce, gratulowali. „I była długa noc, polska noc papieskiej radości”- przypomniał arcybiskup.

Hierarcha powiedział, że nikt wtedy chyba się nie zastanawiał, co działo się w sercu kard. Wojtyły. „Wielu wiedziało, że było to dobre serce, ludzkie i polskie, ale co się w nim wtedy działo. Ile pytań, niepewności, człowieczego strachu? Myślę, że on sam nie wiedział, co zrobi, aby tym sercem ogarnąć cały Kościół i cały świat” - powiedział abp Pawłowski. Jak dodał, pewne, że w tamtej chwili wyboru i decyzji rozbrzmiało w sercu jestestwa Karola Wojtyły to wielkie Chrystusowe zapewnienie: "nie lękaj się".

Zauważył, że długi pontyfikat Jana Pawła II wypełniony był modlitwą i przekładaniem na rozmaite języki, głoszeniem w różnych stronach świata, świadczeniem własnym życiem, aż do przelania krwi, tego samego Chrystusowego wezwania i zapewnienia: "nie lękajcie się".

Hierarcha przypomniał o pielgrzymkach do Polski św. Jana Pawła II zauważając, że o wiele więcej było działań zakulisowych, troski - także materialnej, „ileż dla niego znaczyło to słowo i rzeczywistość: solidarność, które niestety potem zostało przez niektórych rozmienione na drobne w kasach politycznych układów” - mówił arcybiskup.

Zwracając się prezydenta RP abp Pawłowski powiedział, że dobrze, że prezydent Andrzej Duda przybył do grobu papieża Polaka „wobec tego, co dokonuje się w ojczyźnie, wobec skarbu wolności, jaki został nam dany, wobec rozwoju gospodarczego, jaki widać gołym okiem, ale także wobec tych wszystkich niemądrych podziałów, kłótni i nieporozumień, warto tutaj właśnie przyjść i przyklęknąć” - dodał. „W Pańskiej osobie, Panie Prezydencie, Polska przychodzi do Jana Pawła II” - dodał hierarcha.

Arcybiskup zaznaczył, że trzeba nie tylko wspominać, ale wziąć do ręki nauczanie papieża Jana Pawła II. „Ileż tam dobrych rad i wyjaśnień, ile przewidywania i zatroskania. Trzeba narodowego czytania i wprowadzania w życie nauczania Jana Pawła II, w życie Kościoła w Polsce i całego społeczeństwa - podkreślił delegat ds. przedstawicielstw papieskich w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej.

Kaznodzieja zachęcał zgromadzonych przed grobem św. Jana Pawła II, by zaczerpnęli i zanieśli do ojczystego domu w te wszystkie sprawy, które Polskę stanowią. „Zanieście na celebrację odzyskania niepodległości, która wraz z wolnością jest nam dana i zadana, a którą niektórzy chcą zmienić w swawolę lub zniewolenie. Zanieście Polsce i Polakom, w kraju i na emigracji, to właśnie papieskie wołanie, ten testament: nie lękajcie się” - zakończył abp Pawłowski.

Po Mszy św. para prezydencka złożyła wiązankę biało-czerwonych kwiatów przed grobem św. Jana Pawła II. Andrzej Duda i jego żona Agata przez dłuższy czas się modlili, a wierni zgromadzeni w kaplicy św. Sebastiana w bazylice watykańskiej odśpiewali „Barkę”, ulubioną pieśń św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Kiedy kanonizacja bł. ks. Popiełuszki? - konferencja prasowa w KAI

2018-10-17 15:54

rl (KAI) / Warszawa

Kiedy możemy się spodziewać kanonizacji bł. ks. Jerzego Popiełuszki i co dokładnie wiemy na temat okoliczności jego męczeńskiej śmierci? - na te i inne pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy konferencji prasowej zorganizowanej w Centrum Medialnym KAI w Warszawie. Okazją do dyskusji była promocja najnowszej książki Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko. Biografia”. Autorka dotarła w niej do niepublikowanych wcześniej materiałów archiwalnych, ale również listów ks. Jerzego. Konferencja odbyła się też z okazji 34. rocznicy męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego, która przypada 19 października.

Archiwum

Dr Milena Kindziuk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego przypomniała, że ks. Popiełuszko został porwany 19 października 1984 r. wracając z Bydgoszczy, skąd wyruszył ok. godz. 21.00. W okolicach Górska koło Torunia około godz. 21.45 został zatrzymany przez trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa przebranych za milicjantów. „Od 22 do 24 trwała męczeńska droga ks. Jerzego. Był on bity, został związany sznurami w taki sposób, że pętla zaciskała mu szyję, a w ustach miał knebel i zamknięty był w bagażniku” - opisywała Kindziuk. Na postoju, około godz. 23.00, kapłan odzyskał na chwilę przytomność i próbował uciec oprawcom. Ci znów go bili, szczególnie po twarzy i ponownie umieścili w bagażniku samochodu.

Około północy porywacze zawieźli ks. Jerzego do Włocławka, na tamę na Wiśle. „Nie wiadomo czy żywego czy martwego wrzucili do Wisły, z ważącym 10 kg workiem kamieni przywiązanym do nóg” - powiedziała red. Kindziuk. Jak podkreśliła, nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że ks. Jerzy był przez kilka dni przetrzymywany, przewieziony do Kazunia. „Z badań i dokumentów na dzień dzisiejszy jasno wynika, że męczeństwo i śmierć ks. Jerzego nastąpiły między godz. 22 a 24 19 października 1984 roku” - podkreśliła autorka. Dodała, że nie ma podstaw, by podważać oficjalną datę śmierci ks. Popiełuszki.

W książce Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko. Biografia” przedstawiono nowe informacje dotyczące ucieczki kierowcy ks. Jerzego - Waldemara Chrostowskiego. Ks. prof. Józef Naumowicz z UKSW, notariusz procesu kanonizacyjnego bł. ks. Popiełuszki powiedział, że w 2005 r. pojawiła się hipoteza jakoby ks. Popiełuszko zmarł dopiero 25 października 1984 w efekcie kilkudniowych tortur w bunkrach w Kazuniu. Jednym z argumentów dla potwierdzenia tej teorii - przypomniał ks. Naumowicz - jest fakt, że Chrostowski, który wyskoczył z samochodu porywaczy, miał mieć pociętą nożem milicyjnym marynarkę. Miałoby to wskazywać, że kierowca ks. Jerzego nie wyskoczył z samochodu.

Jak powiedział ks. Naumowicz, dzięki badaniom Mileny Kindziuk udało się dotrzeć do akt przesłuchań Waldemara Chrostowskiego oraz oględzin jego ciała, podczas których zrobiono również fotografie. „Marynarka pękła na szwie, rozdarty jest łokieć. Nie można twierdzić na podstawie zachowanych zdjęć, że została przecięta nożem milicyjnym” - podkreślił ks. Naumowicz. Przypomniał, że lekarz milicyjny stwierdził, że obrażenia ciała Waldemara Chrostowskiego mogły powstać w wyniku wyrzucenia lub wyskoczenia z jadącego samochodu.

„Nie można powtarzać twierdzenia, że marynarka Chrostowskiego została przecięta i że nie doznał on żadnych obrażeń. Kierowca nadwyrężył wtedy także kręgosłup, co skutkowało przeprowadzeniem - po latach - operacji w USA” - powiedział ks. Naumowicz.

Dr Rafał Łatka z Biura Badań Historycznych IPN poinformował, że w zasobach Instytutu wciąż istnieją dokumenty, które wymagają kwerendy i analizy, a które dotyczyć mogą ks. Popiełuszki. Przede wszystkim są to materiały po Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Inne ważne dokumenty pochodzą ze śledztwa prokuratorskiego dotyczącego uprowadzenia i zabójstwa ks. Jerzego. W opinii historyka równoczesna analiza obu rodzajów dokumentów może dostarczyć jakiś nowych informacji.

Mówiąc o swojej książce „Jerzy Popiełuszko. Biografia” Milena Kindziuk powiedziała, że udało się jej dotrzeć do wielu świadków życia ks. Jerzego z każdego okresu życia, jak również wielu archiwów, zarówno kościelnych jak i państwowych. Dzięki temu udało się odnaleźć np. oryginał listu hutników, którzy chcieli ks. Jerzego skierować na studia do Rzymu, by ocalić jego życie. Powszechnie sądzono, że list adresowany był do kard. Józefa Glempa. Tymczasem adresatem jest ówczesny Sekretarz Episkopatu Polski abp Bronisław Dąbrowski.

W trakcie konferencji zastanawiano się także, kiedy możemy się spodziewać kanonizacji ks. Popiełuszki, który beatyfikowany został w 2010 r. Ks. prof. Józef Naumowicz przypomniał, że zakończyło się już badanie, na etapie diecezjalnym, domniemanego cudu. Wydarzyć się on miał 14 września 2012 w Créteil pod Paryżem. Chodzi o uzdrowienie mężczyzny doświadczonego chorobą nowotworową. Proces na etapie diecezjalnym w Créteil toczył się od września 2014 do września 2015.

Obecnie dokumenty zostały przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Tam odbywa się najpierw badanie sprawy przez lekarzy, którzy mają potwierdzić, że poprawa zdrowia jest niewytłumaczalna z punktu widzenia medycznego oraz trwała. Następnie komisja teologów musi zatwierdzić przekonanie, że uzdrowienie to dokonało się za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki. „Procesy te toczą się niekiedy wiele lat” - podkreślił ks. Naumowicz. Dodał jedna, że być może w tym roku doczekamy się ostatecznej decyzji. W opinii ks. Naumowicza dobrze się dzieje, że stawiane jest pytanie o kanonizację ks. Popiełuszki. Jest to bowiem okazja do przypominania jego osoby.

Jutro UKSW organizuje sympozjum „Wiara i patriotyzm. Msze za Ojczyznę bł. ks. Jerzego Popiełuszki”. Jak powiedział rektor Uniwersytetu ks. prof. Stanisław Dziekoński „właśnie z wiary i miłości ks. Popiełuszko czerpał najgłębszą motywację do swego działania, co widać w jego nauczaniu”. Przypomniał, że kapłan odegrał ogromnie ważną rolę jeśli chodzi o formowanie ludzi młodych, ich umysłów.

W programie konferencji przewidziane są wystąpienia znanych historyków i znamienitych znawców tematu, m.in. prof. Jana Żaryna z UKSW, senatora RP, ks. prof. Józefa Naumowicza z UKSW, notariusza procesu kanonizacyjnego bł. Ks. Popiełuszki, dr Mileny Kindziuk z UKSW, autorki najnowszej książki o ks. Jerzym pt. „Popiełuszko. Biografia”, dr. Rafała Łatki z Biura Badań Historycznych IPN, prof. Pawła Skibińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wydana przez krakowską oficynę "Znak" monumentalna księga, licząca ponad 900 stron jak do tej pory jest najobszerniejszą i najbardziej aktualną biografią błogosławionego męczennika. Autorka książki z dokładnością dziennikarza śledczego rekonstruuje życie, mechanizmy represji i prześladowań oraz okoliczności jego śmierci. Dociera do świadków, przeprowadza wiele rozmów, zdobywa zdjęcia, dokumenty, ustala fakty, aby jak najdokładniej wyjaśnić przebieg zdarzeń. Jest ona jednocześnie barwną i ciekawie napisaną historią człowieka, który odegrał ważną rolę w najnowszej historii Polski, i o czasach, w których żył – okresie terroru, inwigilacji, brutalnych metod działania bezpieki, ciągłego strachu, a jednocześnie nadziei, wiary i solidarności. Ten zwyczajny młody kapłan – chorowity i raczej nieśmiały, nie mający w sobie nic z herosa – stał się w pewnym momencie ikoną walki Polaków o godność i wolność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem