Reklama

Nowy Testament

Polskie płuco, które słabo oddycha

2017-12-20 11:40

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 52/2017, str. 63

carlosgardel/pl.fotolia.com

W polskich rachunkach jedna rzecz ciągle pozostaje w cieniu. I nie jest to przeoczenie przypadkowe. Stoi za tym przemyślana polityka, która trwa od kilkudziesięciu lat. Za tym pominięciem stoją peerelowskie służby specjalne i setki specjalnych wysłanników, którzy robili wiele złego, aby było tak, jak jest teraz. To jedna wielka afera i draństwo, które przyniosło taki efekt, że Polska nie oddycha dziś jednym, mocnym płucem! Nie wykorzystujemy jednego z największych atutów, jakie obecnie posiadamy.

No dobrze. Już nie będę się droczył. Mam na myśli ogromną polską diasporę rozsianą po całym świecie, której do dziś polski rząd nie stworzył szansy, aby się zjednoczyła, stworzyła jedno silne lobby i zaczęła pracować dla naszej Ojczyzny. Dziś, według nie wiem jakiego prawa, mniejszość niemiecka ma w polskim parlamencie obligatoryjnie przyznane miejsca. Dzieje się tak w momencie, gdy w Niemczech Polaków nie uznaje się nawet za mniejszość narodową i nie przyznaje się im tam stosownych praw.

Pytanie: dlaczego nasza Polonia nie zasiada dziś w polskim parlamencie? To pytanie pozostaje ciągle bez poważnej odpowiedzi. Co stoi na przeszkodzie, aby zmienić naszą ordynację wyborczą tak, żeby dla światowej Polonii znalazło się w polskim parlamencie kilka miejsc?

Reklama

Za czasów PRL komuniści dobrze zdawali sobie sprawę z faktu, że środowiska Polonii są nieprzychylne wobec sowieckiej okupacji naszego kraju. Nie mogli liczyć na żaden przychylny gest ze strony emigrantów. Stąd też cały wysiłek peerelowskiej polityki zagranicznej, placówek dyplomatycznych i służb specjalnych skoncentrował się na nasyceniu środowisk polonijnych agenturą i spowodowaniu ich skłócenia i podziału. Kilkadziesiąt lat prowokacji, działania agentury oraz nasyłanie na środowiska emigracyjne najgorszych szumowin sprawiły, że polska diaspora uległa rozproszeniu i do dziś trawią ją głębokie konflikty.

Teraz, gdy wszystkie polskie siły witalne powinny zjednoczyć się w działaniach dla pomyślności Ojczyzny, Polonusi w Stanach Zjednoczonych nie mają ani jednej organizacji, która skutecznie lobbowałaby na rzecz polskich interesów. Niestety, Kongres Polonii Amerykańskiej stał się już tylko instytucją opartą na finansach i całkowicie wycofuje się ze świata polityki. Podobnie jest w Ameryce Południowej i w Europie Zachodniej. To nie przypadek, że dziś nie działa żadna duża organizacja grupująca najbardziej dynamicznych i chcących pomagać krajowi emigrantów.

W dziedzinie wspólnego działania i solidarności z własnym narodem i krajem, oczywiście, absolutnymi liderami są Żydzi, ale przecież i Irlandczycy, i Włosi, a nawet Hiszpanie i Niemcy także wytworzyli mechanizmy samopomocy i potęgowania własnej siły na obczyźnie.

Dwa lata władzy Prawa i Sprawiedliwości niewiele w tej materii zmieniły. Wystarczy wybrać się do Londynu, aby zobaczyć, w jakim stanie znajdują się tradycyjne polskie instytucje. Wielka emigracja Polaków na Wyspy nie przyniosła tam znaczącej zmiany. Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny (POSK) jest niemal całkowicie we władaniu ludzi, którzy z budowaniem polskiej niepodległości nie mają wiele wspólnego. Inne tradycyjne instytucje polonijne na Wyspach albo chylą się ku upadkowi, albo też są bezwzględnie sprzedawane w obce ręce – tak stało się z piękną posiadłością Fawley Court, którą – za duże pieniądze – sprzedali Księża Marianie.

Niestety, po tzw. przełomie związanym z „okrągłym stołem” polska polityka wobec środowisk polonijnych nie uległa większej zmianie. Działo się tak być może dlatego, że w dyplomacji ciągle brylowali ludzie, którzy swoje szlify zdobywali jeszcze w PRL. Tzw. korporacja Geremka w MSZ dbała o to, aby polskie interesy nie były wyznacznikiem działań naszej dyplomacji. Do niedawna ambasadorem RP w Stanach Zjednoczonych był wybitnie nieznoszący polskiego patriotyzmu Ryszard Schnepf. Jego odwołanie przebiegało z wielkim trudem i przy wyraźnym oporze obecnego ministra Witolda Waszczykowskiego. Przykładem tego, jak w okresie III RP zwalczano autentycznych przywódców Polonii, może być rozpętanie „afery” wobec wielce zasłużonego dla południowoamerykańskich Polaków Jana Kobylańskiego, prezesa Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ), który stał się ofiarą pomówień ze strony polskich „dyplomatów” – Jarosława Gugały i wspomnianego już Ryszarda Schnepfa. Nikt nie zajmował się sprawdzeniem serwowanych przez „Gazetę Wyborczą” zarzutów. Jan Kobylański został – przez Władysława Bartoszewskiego – odwołany z funkcji konsula honorowego Polski w Argentynie i Urugwaju.

Jedna czwarta polskiej populacji przebywa poza granicami naszego kraju. Są to ludzie dynamiczni, często doświadczeni i mogący pochwalić się dużymi sukcesami w swoich krajach. Tylko krecia robota komunistów i ich pogrobowców w III RP sprawiła, że Polacy na całym świecie nie stworzyli polskich sieci, które mogłyby dyskretnie działać na rzecz interesów naszej Ojczyzny. Mając wobec siebie taki potencjał, wielcy tego świata rychło musieliby się liczyć z polskimi interesami. Swary w środowiskach polskiej emigracji często dotyczą spraw marginalnych i nieistotnych, wszystko składamy na karb naszej narodowej natury. Mówimy: no cóż, gdzie Polaków trzech, tam są cztery zdania i pięć frakcji. To mity – gdyby nie bezpieczniacka dyplomacja, pewnie bylibyśmy mniej poróżnieni niż dziś. Dziś jednak nadeszła pora na polonijne zjednoczenie. Mocny polski ruch działający w najważniejszych krajach świata to może być siła, którą z obecnej perspektywy trudno nawet oszacować.

Drugi problem to Polacy mieszkający na Litwie, Ukrainie, Białorusi, w Kazachstanie i w Rosji. Im Polska jest po prostu winna wsparcie i pamięć. Nasza narodowa solidarność nie może bowiem kończyć się tylko tam, gdzie doraźnie możemy coś zyskać. Polskie państwo musi bezwzględnie stawać po stronie naszych rodaków, którzy są prześladowani. Nasza dyplomacja powinna sprawnie i skutecznie zabezpieczać interesy tych, którzy – często nie z własnego wyboru – znaleźli się na wschód od granic naszego państwa.

Dziś szczególnie ważna jest akcja na rzecz praw Polaków na Ukrainie. Ukraińskie władze grają bowiem z Polską bardzo perfidną grę: wyciągają ręce po finansowe i polityczne wsparcie, a jednocześnie dopuszczają do głosu nacjonalistyczne i banderowskie grupy, które głoszą poglądy skrajnie Polakom i polskiej tradycji wrogie.

Musimy także mieć świadomość, że liczba Ukraińców w Polsce niebezpiecznie rośnie i już dziś – w kręgach banderowskiej doncewszczyzny – snute są plany powołania siły politycznej (czy tylko takiej?) w Polsce, która będzie działała w interesie Ukraińców i Ukrainy wewnątrz polskiej diaspory narodowej. Nie trzeba dodawać, że brak kontroli ze strony polskich służb specjalnych nad takimi pomysłami może skutkować bardzo poważnymi zagrożeniami bezpieczeństwa i integralności naszego państwa.

Polonia na Wschodzie i Zachodzie to nie tylko liczni ambasadorzy polskiej sprawy, ale przecież także nasze oczy i uszy w świecie. Rozumiem, że PRL nie dbała o relacje z polskimi kręgami emigranckimi, rozumiem, że postpeerelowska III RP lekceważyła problemy Polonii – w tym czasie ważniejsze były przecież interesy Niemiec i Rosji, rozgrywane w Polsce. Nie mogę jednak pojąć, dlaczego teraz politycy PiS tak nie doceniają siły i przydatności środowisk polonijnych.

Błędy w polityce zagranicznej i bardzo opieszała wymiana kadr na zagranicznych placówkach RP pokazują, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Miarą niepodległości Polski jest m.in. jej ścisły związek z patriotami mieszkającymi i pracującymi poza jej granicami.

Tagi:
komentarz emigracja

Trwa 33. Jasnogórska Noc Czuwania w intencji polskiej emigracji i jej duszpasterzy

2018-10-19 19:51

Beata Pieczykura

Dlatego tak bardzo ważne, by czuć się Polakiem, mieć świadomość polskich korzeni, które sięgają tysiąca lat, a czerpią swą siłę z chrześcijańskiej wiary”

Beata Pieczykura/Niedziela

św. Jan Paweł II

Żyją w różnych krajach, kulturach, tradycjach. Doświadczają wspólnoty, więzów krwi i wiary, pragną zostać wierni Bogu, Kościołowi i swoim korzeniom. Spotykają się raz w roku. Przyjeżdżają m.in. z Niemiec, Belgii, Francji, Węgier, Ukrainy, Wysp Brytyjskich. Uczestniczą w 33. Jasnogórskiej Nocy Czuwania w intencji polskiej emigracji i jej duszpasterzy, która odbywa się w nocy z 19 na 20 października na Jasnej Górze pod hasłem: „Z dala od kraju pamiętaj o Ojczyźnie – służ jej całą duszą”. Te słowa kard. Augusta Hlonda, prymasa Polski (w tym roku przypada 70. rocznica jego śmierci) są aktualne również dziś, w roku stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę i 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra.

Beata Pieczykura/Niedziela

– Jesteśmy jedną wielką rodziną Polaków modlących się, szukających Boga i dziękujących za dar wolności naszej ojczyzny – mówi ks. Wiesław Wójcik TChr, dyrektor Instytutu Duszpasterstwa Emigracyjnego przy Towarzystwie Chrystusowym dla Polonii Zagranicznej. Przedstawił on grupy pielgrzymkowe i przekazał nadesłane pozdrowienia. Czuwanie zostało zorganizowane przez Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej i Siostry Misjonarki Chrystusa Króla, które zaprezentowały program słowno-muzyczny o ojczyźnie i m.in. zaprosiły zebranych, by zatańczyli poloneza. To czas wspólnej modlitwy w intencji rodaków przebywających za granicą i rodzin doświadczonych rozłąką emigracyjną w duchu dziękczynienia za dar wolnej Polski.

– Poza Polską mieszka ponad 18 mln naszych rodaków – informuje ks. Wiesław Wójcik TChr (w ostatnich latach ok. 2 mln Polaków wyjechało do krajów Europy Zachodniej, aby podjąć pracę). Poza Polską w Kościele katolickim posługuje ponad 5 tys. polskich duchownych zakonnych albo diecezjalnych, czyli 2,2 tys. księży pracuje w duszpasterstwie polskojęzycznym, 700 w krajach b. ZSRR oraz 2,1 tys. polskich misjonarzy w Afryce i Ameryce Południowej.

Zobacz zdjęcia: Czuwanie na Jasnej Górze w intencji Polonii

– Rola chrystusowca, rola kapelana to przypominać o korzeniach polskich – mówi ks. Ryszard Karapuda TChr, który od 25 lat pracuje na Ukrainie, posługiwał w różnych parafiach prowadzonych przez Księży Chrystusowców: w Kamieńcu Podolskim, Doniecku, Mikołajowie, Wołoczysku, a obecnie w Żytomierzu – największym okręgu Polaków. Ten kapłan, który ma ogromne doświadczenie pracy na Ukrainie, podkreśla: – Kościół to jedyne miejsce, gdzie ludzie trwają przy wierze, kulturze polskiego narodu. Dlatego Kapelania Polska w Żytomierzu działająca przy parafii katedralnej św. Zofii, prowadzona przez księży z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, obejmuje duszpasterską troską Polaków zamieszkałych w Żytomierzu i wszystkich ludzi polskiego pochodzenia, którzy chcą się modlić i rozmawiać po polsku, jednoczy. Podobne spostrzeżenia mają Polacy z Dusseldorfu, którzy podkreślają znaczenie istnienia Polskiej Misji Katolickiej i możliwość uczestniczenia w Mszy św. w języku polskim w budowaniu narodowej jedności na obczyźnie.

Beata Pieczykura/Niedziela

– Bądźmy razem – apeluje dyrektor Instytutu Duszpasterstwa Emigracyjnego i zachęca do duchowej jedności przez media, np. przez mosty telekomunikacyjne łączące Jasną Górę z Ameryką, Australią czy Brazylią. Apel Jasnogórski i Mszę św. będą transmitować Telewizja Trwam, Radio Maryja i Radio Jasna Góra. Do północy można wysłać intencje na adres: czuwanie@ chrystusowcy.pl, więcej informacji na stronie: czuwanie.chrystusowcy.pl.

W programie jeszcze

godz. 20.20 – Różaniec w intencji powołań – prowadzi nowicjat Towarzystwa Chrystusowego

21.00 – Apel Jasnogórski – ks. Ryszard Głowacki TChr, przełożony generalny Towarzystwa Chrystusowego

21.30 – Nabożeństwo dziękczynne za odzyskanie niepodległości Polski – parafia pw. św. Ottona (Pyrzyce)

22.15 – „Wy, młode orły polskiego nieba i jutra, umocnijcie się w świadomości swego powołania!" (kard. A. Hlond), modlitwa za polską młodzież żyjącą w kraju i za granicą, parafia pw. św. Michała Archaniola (Dobrzany)

24.00 – Msza św. koncelebrowana przez duszpasterzy polonijnych pod przewodnictwem bp. Stanisława Stefanka TChr

2.00 – Modlitwa za rodziny dotknięte rozłąką emigracyjną – parafia pw. św. Jadwigi (Poznań) wraz z Siostrami Misjonarkami

3.00 – Nabożeństwo Drogi Krzyżowej – w intencji rodzin doświadczonych rozłąką emigracyjną – parafia pw. MB Bolesnej (Chociwel)

4.00 – Zakończenie i błogosławieństwo pielgrzymów – ks. Wiesław Wójcik TChr

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny

Józef Rydzewski
Edycja podlaska 43/2001

Photographee.eu/Fotolia.com

1 listopada Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. Dzień ten kojarzy się dla wielu ze zniczem, z grobem bliskich osób, z cmentarzem, dla innych z wiązanką kwiatów, jeszcze dla innych z modlitwą i pamięcią o tych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności. Nie mniej jednak w tym dniu udajemy się z całymi rodzinami na cmentarz i nawiedzamy groby naszych bliskich, przyjaciół, rodziców, krewnych, znajomych, stawiając kwiaty, zapalając ten "płomyk nadziei", wierząc, że już cieszą się oni chwałą w domu Ojca Niebieskiego. Kościół w tym dniu oddaje cześć tym wszystkim, którzy już weszli do chwały niebieskiej, a wiernym pielgrzymującym jeszcze na ziemi wskazuje drogę, która ma zaprowadzić ich do świętości. Przypomina nam również prawdę o naszej wspólnocie ze Świętymi, którzy otaczają nas opieką.

Kształtowanie się uroczystości

W początkach chrześcijaństwa, w obawie przed bałwochwalstwem, nie oddawano czci nikomu ze stworzeń, ani ludziom, ani aniołom. Oddawano cześć jedynie Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. W Nowym Testamencie zauważamy pochwałę jaką sam Pan Jezus daje św. Janowi Chrzcicielowi, cześć z jaką wyraża się św. Paweł w listach do Rzymian i Hebrajczyków o Abrahamie i Melchizedeku.

Najpierw przedmiotem kultu stała się Najświętsza Maryja Panna, jako Matka Syna Bożego. Zaczęto wznosić kościoły ku Jej czci, Kościół zaczął ustanawiać święta i układał modlitwy oraz pieśni o Matce Bożej. W tym samym czasie zauważamy też kult św. Michała Archanioła. Krwawe prześladowania Kościoła w I w. rozbudziły także kult męczenników. Dzień ich zgonu uważano za dzień ich narodzin dla nieba. Dlatego już od V w. kult prywatny przerodził się w urzędowy, powszechny. 13 maja 608 r. papież Bonifacy IV, rzymską świątynie pogańską, ku czci zwłaszcza nieznanych bóstw (Panteon), poświęcił Matce Bożej i świętym męczennikom. W VIII w. papież Grzegorz III w kościele św. Piotra otworzył kaplicę poświęconą Wszystkim Świętym, nie tylko męczennikom. W Anglii pojawiło się święto Wszystkich Świętych w połowie VIII w. obchodzone 1 listopada. Święto poprzedzone było wigilią, a od XV w. otrzymało także oktawę. Reforma z 1955 r. usunęła wigilię i oktawę. Natomiast papież Jan XI w 935 r. ustanowił osobne święto ku czci Wszystkich Świętych, wyznaczając je na dzień 1 listopada. Tak więc uroczystość Wszystkich Świętych ma już ponad tysiącletnią tradycję i przypomina nam przede wszystkim tych Świętych Pańskich "z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków" (por. Ap 7, 9), którzy nie mają swoich osobnych wspomnień w roku liturgicznym. W ciągu wieków Kościół ubogacił kult świętych. Stawiał im posągi, malował ich obrazy, budował ku ich czci świątynie (np. kościół Sióstr Benedyktynek pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Drohiczynie) i ołtarze, ułożył szereg modlitw i pieśni religijnych ku ich czci, jak też ułożył teksty liturgiczne do Mszy św. i kapłańskich pacierzy - Liturgii Godzin.

Kult Świętych pomnaża cześć Pana Boga. Świętych Pańskich czcimy ze względu na Pana Boga, którego oni "reprezentują". Tak więc nie bezpośrednio, lecz pośrednio przez nich kierujemy kult ku Panu Bogu. Kościół oddaje cześć świętym w różnym stopniu. I tak na pierwszym miejscu stawia Najświętszą Maryję Pannę, następnie świętych: Józefa i Jana Chrzciciela, dalej Apostołów, wśród których Święci Piotr i Paweł mają uprzywilejowane miejsce. Najwięcej jest świętych lokalnych, którzy odbierają szczególną cześć: w zakonie, w narodzie, w państwie czy w diecezji, gdzie się wsławili męczeństwem za wiarę lub niezwykłą cnotą.

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych Kościół obchodzi 2 listopada i w tradycji polskiej dzień ten jest nazywany Dniem Zadusznym lub inaczej "zaduszkami". To wspomnienie wprowadził opat benedyktynów w Cluny we Francji, św. Odilon (Odylon). On to w 998 r. zarządził modlitwy za dusze wszystkich zmarłych w dniu 2 listopada. Termin ten i sama idea szybko rozprzestrzeniły się we Francji, Anglii, Niemczech, Italii. W XIII w. zwyczaj ten w Kościele rzymskim stał się powszechny.

W XV w. wytworzył się u dominikanów w Wanencji zwyczaj ofiarowania w dniu 2 listopada trzech Mszy św. przez jednego kapłana. Papież Benedykt XIV w 1748 r. rozszerzył ten zwyczaj na całą Hiszpanię. W 1915 r., podczas I wojny światowej, papież Benedykt XV na prośbę opata - prymasa benedyktynów pozwolił kapłanom całego Kościoła odprawić w tym dniu trzy Msze św. Jedną w intencji przyjętej od wiernych, drugą w intencji wszystkich wiernych zmarłych, a trzecią w intencji papieża. Zwyczaj ten nie jest traktowany jako obowiązek.

Kościół w tym dniu wspomina zmarłych pokutujących za grzechy w czyśćcu. Chodzi więc o których nie mogą wejść do nieba, gdyż mają pewne długi do spłacenia Bożej sprawiedliwości. Prawdę o istnieniu czyśćca Kościół ogłosił jako dogmat na soborze w Lyonie w 1274 r. i na XXV sesji Soboru Trydenckiego (1545-1563), w osobnym dekrecie o czyśćcu. Sobór Trydencki orzekł prawdę, że duszom w czyśćcu możemy pomagać. Cała wspólnota Kościoła przychodzi z pomocą duszom czyśćcowym zanosząc w tym dniu prośby przed tron Boży. Aby przyjść z pomocą zmarłym pokutującym w czyśćcu, żyjący mogą w tych dniach uzyskać i ofiarować odpusty zupełne.

Nabożeństwo do dusz czyśćcowych było i jest bardzo żywe. Świadczą o tym uroczyście urządzane pogrzeby, często zamawiane Msze św. w intencji zmarłych, w Kościele rzymskim powszechne są Msze św. gregoriańskie (30 Mszy św. po kolei przez 30 dni). W Polsce istnieje nawet zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, założone przez błogosławionego o. Honorata Koźmińskiego - kapucyna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież modli się za ofiary kataklizmów w Trynidadzie i Tobago

2018-10-23 17:01

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Papież Franciszek wyraził swoją duchową solidarność z mieszkańcami Trynidadu i Tobago, którzy ucierpieli na skutek trzęsienia ziemi i powodzi. W imieniu Ojca Świętego telegram przesłał watykański sekretarz stanu, kard. Pietro Parolin.

Grzegorz Gałązka

Papież przekazuje swoje błogosławieństwo oraz słowa pokrzepienia i zachęty władzom cywilnym oraz personelowi ratunkowemu śpieszącemu z pomocą rannym i poszkodowanym, którzy doznali obrażeń oraz utracili mienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem