Reklama

Pfizer - PoloCard

Nowe siły dla Boliwii

2017-12-20 12:28

Ks. Piotr Bączek
Edycja bielsko-żywiecka 52/2017, str. VI

PB
Wolontariuszki wyjechały na 3 miesiące do Boliwii

Mieszkanki naszej diecezji wyjechały do Boliwii na trwający 3 miesiące wolontariat. Obrzęd wysłania wolontariuszek odbył się w II Niedzielę Adwentu w kościele św. Pawła Apostoła na osiedlu Polskich Skrzydeł w Bielsku Białej.

Sara Berejza, Madalena Sitarz i Agata Kamińska wyjechały do parafii w San Ramon w centralnej części Boliwii, gdzie placówkę duszpasterską prowadzą polscy misjonarze. Tam właśnie wolontariuszki będą prowadzić katechezy dla dzieci i młodzieży oraz prowadzić różne zajęcia w świetlicy.

W imieniu Biskupa Ordynariusza obrzędu posłania dokonał ks. Janusz Talik, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych naszej diecezji. Wręczył wolontariuszkom misyjne różańce, drewniane franciszkańskie krzyżyki oraz obrazki z relikwiami błogosławionych męczenników o. Zbigniewa Strzałkowskiego i pochodzącego z podżywieckiej Łękawicy o. Michała Tomaszka.

Reklama

– W związku z tym, że byłam w San Ramon na misjach, znam to miejsce, znam potrzeby i specyfikę tamtego Kościoła. Tam naprawdę wielu ludzi czeka na Pana Boga, wiele dzieci na katechezę. Chcieliśmy więc wesprzeć nowymi siłami placówkę w San Ramon w porozumieniu z tamtejszym biskupem. Jedziemy z nadzieją na dobrą i owocną pracę – powiedziała Agata Kamińska, która niedawno zakończyła trwającą 3 lata posługę świeckiej misjonarki w boliwijskiej parafii San Ramon.

Dla pozostałych wolontariuszek wyjazd do Boliwii również nie jest pierwszym doświadczeniem pracy na misjach. – Wcześniej byłam 2 lata na wolontariacie w Peru – przyznała Magdalena Sitarz. – Pobyt tam owocował w moim sercu. Cały czas w moim życiu obecne jest pragnienie, by dawać innym Chrystusa, by zrobić coś więcej, by wykorzystywać swoje talenty. Jednocześnie sama w tym odkrywam Boga. To jest właśnie powód mojego wyjazdu – przyznała. Z kolei Sara Berejza ma za sobą pracę misyjną w Afryce.

Wolontariat w Boliwii ma zaowocować Diakonią Misyjną współpracującą z wikariuszem apostolskim Nuflo de Chávez bp. Antonim Reimannem. Po powrocie do Polski wszystkie panie będą angażować się w misyjny wolontariat na terenie naszej diecezji.

Działalność wolontariuszek można śledzić na facebookowym profilu „Misja Boliwia” oraz na blogu z Boliwii pod adresem: www.boliwiamisje.pl .

Tagi:
misje wolontariat

Czas otwartego nieba

2018-07-16 13:04

Stanisława Kozak

Z upływem czasu wszystko powszednieje, staje się coraz bardziej płaskie i trzeba podejmować cykliczne działania naprawcze, by znów wyostrzyły się kontury i wszystko było jak należy. Mechanik samochodowy powiedziałby, że to taki przegląd techniczny; lekarz, że to program profilaktyczny, a nauczyciel że to repetytorium. Kościół nazywa to naukami stanowymi, katechezą misyjną, Misjami Świętymi, dzięki którym każdy może zweryfikować stan swojej wiary i odkryć na nowo zamysł Boga względem świata.

Krzysztof Mucha

W parafii dwojga wezwań św. Jakuba Apostoła Większego i św. Aniołów Stróżów w Lublinie odbywały się Misje Święte. 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Prowadzący je stwierdzili, że Misje Święte to czas otwartego nieba, a świadomość tego działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwości modlitwy. Spraw Panie Boże, by ta gorliwość modlitwy pozostała, a wiara ciągle wzrastała by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy.

Zobacz zdjęcia: Czas otwartego nieba

Trochę historii

Parafia św. Jakuba Apostoła w Lublinie istnieje od XIV w. Pierwszy kościół drewniany został wybudowany w latach 1395 - 1398 przez ówczesnego właściciela Abramowic Wojciecha Sieciecha i już prawdopodobnie wtedy został nazwany wezwaniem św. Jakuba Większego Apostoła. W XVIII w. w latach 1786–1790, po kolejnym zniszczeniu kościoła drewnianego, dzięki ks. Wincentemu Jezierskiemu wzniesiono kościół z cegły w stylu późnego baroku, którego konsekracji w 1796 r. dokonał biskup chełmski Wojciech Skarszewski. Jako dopełnienie nowej świątyni, ok. 1890 r., została wybudowana kostnica oraz dzwonnica jako brama wejściowa połączona z murem okalającym kościół; całość w stylu eklektycznym z użyciem form neogotyckich. Rozbudowy kościoła, stosując styl neobarokowy z elementami neoklasycyzmu, wg projektu Stefana Szyllera, dokonano w 1906 r. Dobudowano prezbiterium, zakrystię i 2 kaplice, a w latach 1925-1927 jego wnętrze zostało pokryte secesyjną polichromią przez Celestyna Miklasińskiego. Świątynia w takim kształcie zachowała się do dziś i jest wpisana do rejestru zabytków.

Jednak, jak na zabytkowy obiekt przystało, wymaga ciągłej konserwacji i remontów. Dzięki gospodarności obecnego proboszcza ks. kan. Zbigniewa Pietrzeli przeprowadzonych zostało szereg czynności konserwatorskich, m.in. związanych z osuszaniem, izolacją i naprawą fundamentów świątyni oraz remontem jej elewacji; wyremontowany został dach, a blacha ocynkowana stanowiąca jego dotychczasowe pokrycie została wymieniona na blachę miedzianą, odnowiono ołtarze boczne i chrzcielnicę. W otoczeniu kościoła zmieniono zagospodarowanie całego terenu, wymieniono nawierzchnie i ogrodzenia. W ostatnich latach przeprowadzona została konserwacja dzwonów; zamontowano napęd elektryczny do ich uruchamiania, zmodernizowano ogrzewanie wewnątrz świątyni, wymieniono wszystkie drzwi i przeprowadzono konserwację witraży oraz rekonstrukcję ram i oszkleń osłonowych okien w kościele. Wymieniam tylko te najbardziej znaczące prace, bo nie sposób wymienić wszystkie.

We wnętrzu świątyni trwają prace renowacyjne polichromii autorstwa wspomnianego Celestyna Miklasińskiego. Polichromii unikatowej w swym rodzaju, bogatej w szeroką paletę barw, bogatą w złocenia i grę cieni tworzących fakturę przestrzenną. Konserwacja polichromii została rozpoczęta trzy lata temu w absydzie kościoła. Jej stan oryginalny po renowacji jest na poziomie 96%, co świadczy o zastosowaniu odpowiednich technik i produktów użytych do jej tworzenia. W tej chwili trwają prace konserwatorskie przy ścianach i sklepieniu transeptu oraz nawy kościoła. W prześwitach między rusztowaniami parafianie mogą podglądać jak pięknieje świątynia, odzyskując swój blask, z czym doskonale korelują Misje Święte, które dla każdego są czasem szczególnego zatrzymania się, modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie „odkurzyć” swoją duszę, dodać jej blasku i dziecięcego piękna.

Potrzeba organizowania misji

Organizacja Misji Świętych we wspólnotach parafialnych wynika z Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi, że Kościół ma obowiązek i wrodzone prawo przepowiadania Ewangelii wszystkim narodom, zaś wszyscy ludzie zobowiązani są do szukania prawdy dotyczącej Boga, a poznaną mają przyjąć i zachowywać. Zadanie głoszenia Ewangelii, na poziomie wspólnoty parafialnej, powierzone zostało proboszczom, a ci „zgodnie z zarządzeniem biskupa diecezjalnego powinni w pewnych okresach organizować to przepowiadanie, które nazywa się rekolekcjami i świętymi misjami”.

Przyjęte jest, że Misje Święte w parafiach odbywają się co 10 lat. W kronice pisanej przez proboszcza ks. Zbigniewa Pietrzelę można przeczytać, że w naszej parafii były w roku 1997, prowadzili je Ojcowie Bernardyni: Włodzimierz Szklarski i Kazimierz Kowalski. Odbyły się w czerwcu i zbiegły z 1000-leciem męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, 600-leciem parafii, 200-leciem świątyni parafialnej i 5-tą pielgrzymką Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny. W kronice parafialnej ks. Pietrzela zapisał: - „Na tej Sumie zgromadziło się ponad 1000 ludzi. Po raz pierwszy widziałem kościół wypełniony do ostatniego miejsca i jeszcze na dworze byli wierni. Mam bardzo pozytywną opinie o tych misjach. Parafianie bardzo je przeżywali, kazania były proste w słowach, zrozumiałe w treści. Daj Boże, by owoce tych Misji trwały jak najdłużej”. Ileż radości przebija z tych słów; to namacalny dowód dobrze wypełnionego zadania. Kolejne Misje ks. Pietrzela zorganizował w 2008 r. Prowadził je Paulin o. Jerzy Mac z parafii Wieruszów. Ich hasło „Uczyńcie wszystko co Wam mówi Syn” wskazuje na potrzebę działania poprzez Matkę Bożą, która zawsze otacza nas swoją opieką. W programie Misji Świętych, jaki dotarł do wszystkich rodzin, oprócz planu na każdy dzień, podane są efekty Misji i piękne zachęcenie dla wiernych: „Bóg chce ocalić Twoje życie …, dlatego nie lękaj się i przyjdź jeżeli …” i tu następuje wyliczenie tych wszystkich bolączek, które targają naszym życiem, a które można w symboliczny, a czasami i w dosłowny sposób, zostawić pod pamiątkowym Krzyżem Misyjnym ustawionym przed kościołem.

Misjonarze Świętej Rodziny

Prowadzenie tegorocznych Misji nasz proboszcz powierzył kapłanom ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Jest to zgromadzenie, którego głównym celem jest działalność misyjna, a jedna grupa misyjna przeprowadza ok. 20 Misji Świętych w ciągu roku. Zostało ono założone przez francuskiego kapłana Sługę Bożego ks. Jana Berthiera 28 września 1895 r. w Grave w Holandii. Opierając się na nauce papieża Leona XIII, Założyciel Zgromadzenia obrał Świętą Rodzinę jako wzór do naśladowania dla zakonników i rodzin chrześcijańskich. Patronką zgromadzenia jest Matka Boża z La Salette. W miarę powstawania nowych ośrodków Zgromadzenia w różnych państwach, podzielono je na prowincje. Dzisiaj misjonarze Świętej Rodziny działają w 15 prowincjach w wielu krajach na wszystkich kontynentach. W 1995 r. św. Jan Paweł II poprosił Kapitułę Generalną Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny o to, by do podstawowych zadań Zgromadzenia zaliczyć duszpasterstwo rodzin. Odpowiadając na ten apel, podczas wszystkich dzieł ewangelizacyjnych tematyka rodzinna jest szeroko omawiana. W centrum przepowiadania znajduje się Święta Rodzina z Nazaretu, która jest szczególną Patronką na współczesne, trudne czasy. Symbolem jest Ikona Świętej Rodziny, której kopię wierni mogą zabrać do swojego domu.

W Polsce zgromadzenie zaistniało w 1921 r. Obecnie posiada wydelegowaną, specjalistyczną grupę misjonarzy, zajmujących się głoszeniem rekolekcji i Misji Świętych. Grupa ta nosi nazwę „Ekipy Rekolekcyjno-Misyjnej Misjonarzy Świętej Rodziny”. Jej dyrektorem jest ks. Bogusław Jaworowski, doktor homiletyki KUL, wykładowca homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym MSF, kaznodzieja, który głosi Słowo Boże w Polsce, w USA i w Kanadzie. Właśnie ks. Jaworowski przyjechał do naszej parafii, by prowadzić Misje Święte wraz ze swoimi współbraćmi ks. Januszem Jezuskiem MSF i ks. Szymonem Górskim MS.

Świadectwo o. Bogusława

Poprosiłam o. Bogusława Jaworowskiego o to, by opowiedział o sobie i Zgromadzeniu. - „Pochodzę z rodziny, gdzie Pan Bóg był obecny, jako dziecko widziałem mojego ojca jak klęka do modlitwy, słyszałem głos modlącej się matki, a w każdą niedzielę była wyprawa do kościoła odległego o 5 km. Bracia mojego dziadka to Powstańcy Wielkopolscy, którzy oddali życie za Ojczyznę. Dziadek był rolnikiem i by przeżyć, musiał oddać ziemię. Jako młody chłopak w wieku 14 lat wyjechałem z domum, szybko zacząłem pracować, mieszkałem na różnych stancjach i to trochę poprowadziło mnie w błędną drogę, ale zawsze byłem przy Panu Bogu, bo zaszczepiano mi w domu, że przed Bogiem się klęka i tylko przed Bogiem, że nie można Bogu poświęcać mniej czasu niż przysłowiowemu psu przy budzie, że po to jedziemy w niedzielę do kościoła, bo wiemy po co żyjemy i kim jesteśmy. To była prosta katecheza, ale nikt z tym nie dyskutował i nie szukał wykrętów. Z czasem jednak na skutek środowiska i kłamliwej lektury obraz Boga w moim sercu został bardzo zniekształcony. Życie po swojemu wyprowadziło mnie gdzieś na manowce i człowiek tak na boso szedł do piekła. No i wtedy Pan Bóg zaingerował, to co mi mówiono, jak będziesz klękał przed Bogiem, to Bóg sprowadzi cię na dobra drogę. I tak rzeczywiście przyszła łaska nawrócenia. Wiary bowiem nie można przekazać jak powszechnie się mówi. Przekazać i nauczyć można obrzędów religijnych, przykazań, życia wg przykazań, a dar wiary otrzymujemy od Pana Boga, ona rodzi się w naszych sercach. Tylko wiara żywa pozwala na to, by Pan Bóg mógł działać w naszym życiu. Zacząłem przemyślać i poszukiwać drogi, która by była do końca zgodna z moimi przekonaniami. Na skutek splotu różnych wydarzeń w moim życiu, m.in. śmierć mojego wujka, który mnie wychowywał, taki mój drugi tato, z którym byłem bardzo zżyty, awaria spadochronu podczas skoku, gdy byłem przekonany, że to już koniec, czy wreszcie odmowa poboru do wojska, ukazała mi się droga wiary i jasność decyzji, że oto będę misjonarzem, nie pilotem, strażakiem czy leśniczym, jak wcześniej myślałem ale misjonarzem. Jeszcze nie myślałem, że księdzem, tylko takim świeckim misjonarzem. Od napotkanego misjonarza otrzymałem kontakt do Zgromadzenia i to było właśnie to, co Pan Bóg dla mnie zaplanował. Podjąłem dalszą naukę, skończyłem seminarium. Od tamtego czasu głoszę Słowo Boże wszędzie tam, gdzie jeszcze Pana Boga nie znają albo po prostu trochę lub całkowicie o Nim zapomnieli. Podstawowym zadaniem Misji Świętych jest to, by głosząc fundamentalne prawdy wiary na nowo odsłonić w sercu wierzącego człowieka prawdziwy obraz Boga i na nowo osadzić Go na fundamencie chrześcijańskiej, katolickiej wiary”.

Misjonarze w Głusku

O. Janusz Jezusek do realizacji misyjnego dzieła stawił się z gitarą, która już na wstępie zaciekawiła zebranych parafian. Jak skromnie skomentował „Pan Bóg obdarzył mnie możliwością komponowania wypowiedzi w formie śpiewanej, która czasami lepiej trafia do słuchających niż słowo mówione”. Już pierwszego dnia w czasie homilii o. Janusz pięknie zaśpiewał o dotknięciu Pana Boga i doskonale trafił do serc zasłuchanych wiernych. Swoje utwory nagrywa na płytach, które są doskonałą formą katechezy. Dochód z ich sprzedaży zasila konto Zgromadzenia.

Ks. Szymona Górskiego poznaliśmy już w marcu, kiedy głosił nam rekolekcje wielkopostne. Już wtedy głęboko poruszał nasze serca i porywał nas głoszonym Bożym Słowem. Misje Święte potwierdziły nasze spostrzeżenia, że wyczuwana delikatność nie przeszkadza mu, by słowo Boże głosić z wielką mocą i ogniem. Księża ekipy rekolekcyjno-misyjnej to bardzo naturalni głosiciele Słowa Bożego. Ich wypowiedzi płyną z serca i trafiają do serc słuchających.

Święty czas misji

Misje Święte rozpoczęły się w sobotnie popołudnie. Podczas uroczystej Mszy św. nastąpił obrzęd wprowadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny w urząd misyjny. Po modlitwie do Ducha Świętego, podczas której misjonarze przyjęli postawę leżenia krzyżem, Ksiądz Proboszcz oddał im symbolicznie swoje władanie parafią, przekazując insygnia władzy pasterskiej: klucze do kościoła i tabernakulum oraz stuły, jako symbolu władzy Kościoła i Ewangeliarz, symbolu głoszenia Słowa Bożego. W imieniu wspólnoty parafialnej powitania dokonali przedstawiciele Parafialnej Rady Gospodarczej, wyrażając wdzięczność Panu Bogu za dar Misji Świętych, a Ojcom Misjonarzom za podjęcie tego trudu. - Pan Jezus powiedział: nie potrzebują lekarza zdrowi; z wielka pokorą przyznajemy, że jesteśmy chorzy i prosimy o uzdrowienie - mówiła przedstawicielka PRG.

Program Misji został tak skonstruowany, że uwzględnił wszystkie stany. Każdy misyjny dzień, zaczynając od soboty, przebiegał pod przypisanym mu hasłem, m.in. dzień wiary, dzień przebaczenia, dzień rodziny, dzień krzyża. Nauki stanowe głoszone były w poszczególne dni tygodnia po zakończonych Mszach św. We wtorek wierni przy zapalonych świecach odnowili przyrzeczenia Sakramentu Chrztu Świętego i Sakramentu Bierzmowania. We czwartek była uroczystość misyjna dla małżonków: odnowienie przyrzeczeń małżeńskich i błogosławieństwo rodzin. Małżonkowie zostali wywołani do ustawienia się pośrodku kościoła, a kryterium stanowił tu staż małżeński. Najstarsza para cieszyła się prawie 60-letnim pożyciem małżeńskim. Nastąpił bardzo wzruszający moment odnowienia przysięgi małżeńskiej. Retrospekcja wywoływać tu mogła różne uczucia: może żalu za tym co minęło, za tym co można było zrobić inaczej i za tym co już się nie powtórzy; radości i wzruszenia, że oto stoimy tu przed sobą i oboje przed Panem Bogiem i jesteśmy, trwamy, wierni sobie i wierze; wdzięczności dla Pana Boga i prośby by ten stan rzeczy trwał w najlepsze jak najdłużej. Słowa przyrzeczeń wypowiadane były pewniej, bardziej świadomie niż przed laty. Piątek poświęcony tematyce eschatologicznej; śmierć, sąd Boży, niebo, czyściec, piekło. Modliliśmy się za tych, którzy odeszli do wieczności, nabożeństwo odbyło się na cmentarzu grzebalnym, a do nieba popłynęły modlitwy za wszystkich zmarłych parafian. W sobotę parafia pw. św. Jakuba Apostoła została zawierzona Najświętszej Rodzinie z Nazaretu. Każdy dzień kończył się Apelem Jasnogórskim podczas którego świątynia rozświetlana była dziesiątkami lampionów.

Niezwykle podniosłym momentem Misji Świętych było nabożeństwo wynagradzające. Wynagradzanie stanowi istotną część życia chrześcijańskiego, dlatego w tym nabożeństwie wierni przepraszają za grzechy popełnione osobiście, grzechy rodzinne, parafii, ojczyzny i całego świata. Ksiądz Proboszcz jako prawnie ustanowiony odpowiedzialnym za stan duchowy parafii w postawie krzyża rozciągnięty w miejscu, gdzie zwyczajowo jest trumna z ciałem zmarłego w czasie uroczystości pogrzebowych, prosił Boga o miłosierdzie dla swoich wiernych. Na jego ramionach położono krzyż misyjny, zgodnie ze słowami Pana Jezusa „Kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Mocą tego krzyża idziemy, żyjemy, błogosławimy, krzyż ten broni od zakusów złego. Modlitwę ekspiacyjną rozpoczęto trzykrotnym śpiewem „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny zmiłuj się nad nami”, następnie misjonarz prowadzący wymieniał wszelkie możliwe do popełniania grzechy, prosząc Trójcę Przenajświętszą o przebaczenie. Za grzechy kapłanów ks. Szymon wykonał a’cappella śpiew Psalmu 51. W kościele zapanowała absolutna cisza, śpiew płynął wśród rusztowań i zakamarków świątyni, wywołując poruszenie w duszach klęczących parafian, którzy tu i tam westchnieniem dawali wyraz swojemu wzruszeniu.

W niedzielę nastąpiło zakończenie Misji Świętych po Mszy św. wieczornej na placu kościelnym przy Krzyżu Misyjnym. Wierni zgromadzeni wokół Krzyża odnowili przyrzeczenia Krzyżowi Świętemu, a po adoracji Krzyża Misyjnego misjonarze udzielili wszystkim apostolskiego błogosławieństwa. Nastąpiło przekazanie Księdzu Proboszczowi Ewangeliarza, stuł i kluczy do kościoła i tabernakulum.

Podziękowanie za otwarte niebo

Oficjalne podziękowanie w imieniu parafian wygłosili przedstawiciele Parafialnej Rady Duszpasterskiej: - „Za nami 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Za nami Misje Święte. Każdy z nas przeżywał je na swój sposób, ale dla każdego był to czas szczególnego zatrzymania się: modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie na nowo, wśród tzw. „pilnych spraw” odnaleźć Pana Boga, drugiego człowieka, ale i siebie zabieganego, zbaczającego z drogi, wątpiącego, pogubionego. Czcigodni Ojcowie, powiedzieliście nam, że misje to czas otwartego nieba. Dziękujemy Panu Bogu, że pozwolił na to, by dla naszej parafii pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła Większego i Świętych Aniołów Stróżów w Lublinie przez 9 dni niebo było otwarte. Mogliśmy uczestniczyć w nabożeństwach, w katechezach misyjnych, w naukach stanowych wiedząc, że nasze modlitwy trafiają bezpośrednio przed Tron Boży i tam będą wysłuchane. Dziękujemy za łaskę przypomnienia i ponowienia przyrzeczeń chrztu świętego i bierzmowania oraz możliwość odnowienia przysięgi małżeńskiej. Dziękujemy za katechezę dzieci i młodzieży. Świadomość otwartego nieba działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwość modlitwy. Prosimy Cię Boże, by ta gorliwość modlitwy w nas została, a nasza wiara ciągle wzrastała, by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy. Ojcowie Misjonarze, dziękujemy wam za czas, który poświęciliście naszej parafii. Za to, że jesteście tacy naturalni, że wasze słowa płyną z serca, że potraficie przebić się przez blokadę obojętności, znudzenia i że przekazując nam słowa katechezy w formie prozy, czy poezji śpiewanej wywołujecie żywą reakcję słuchających: uśmiech, wzruszenie a niekiedy łzę. Za program Misji Świętych, który uwzględnił wszystkie stany: dzieci, młodzież, kobiety, mężczyzn, ludzi starszych, chorych oraz tych co odeszli, a poszczególne bloki tematyczne wyczerpywały zagadnienia, które nas na co dzień nurtują, z którymi sobie nie radzimy i często upadamy pod ich ciężarem, ale z waszą pomocą ukazują nam się nowe drogi postępowania. Za to że daliście nam możliwość uzyskania pamiątkowych symboli Misji, które obecne w naszych domach przywołają w pamięci naukę misyjną. Za to, że zabieracie ze sobą nasze intencje, aby je omodlić w swoim gronie, co daje nam poczucie ważności przedstawionych tam spraw i pewność ich dobrego rozwiązania. Serdecznie dziękujemy i życzymy, by w dalszej misjonarskiej posłudze Święta Rodzina z Nazaretu udzielała wam swej opieki, dopomagała w każdej chwili i ratowała, gdy zajdzie taka potrzeba. Niech Duch Święty oświeca wasze serca i umysły do głoszenia tych pięknych, ale jakże trudnych prawd naszej wiary. Życzymy zdrowia i wytrwałości. Zapewniamy, że będziecie obecni w naszych modlitwach.

Czcigodny Księże Proboszczu, Tobie dziękujemy za podjęcie trudu organizacji Misji Świętych i za staranność w ich przygotowaniu; za nieustającą modlitwę, za dotarcie do wszystkich parafian z programem przebiegu Misji Świętych oraz, a może przede wszystkim, za trafny wybór Przewodników Misji Świętych, którzy po mistrzowsku i śpiewająco działali by odnowić oblicze naszej parafii”.

Czas Misji Świętych dobiegł końca; „aż żal, że się misje skończyły, będzie tego brakowało” - powiedziała jedna z parafianek; „to był piękny tydzień” - dodała inna. Ci, którzy nie mogli uczestniczyć w Misjach, za rok będą mogli poczuć ich atmosferę w czasie odnowienia, które będzie miało miejsce w pierwszą niedzielę Adwentu 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Dziewczynka, która oddała się Bogu

2014-07-16 09:03

Marek P. Tomaszewski
Niedziela Ogólnopolska 29/2014, str. 18-19

ARCHIWUM AUTORA
María del Carmen z rodzicami

Był to poranek, dnia 6 kwietnia 1939 r. W hiszpańskim mieście San Sebastian dziewczynka o imieniu María del Carmen wraz ze swoją babcią i bratem zmierzała właśnie na nabożeństwo Wielkiego Czwartku do parafii Dobrego Pasterza. Rekolekcje wielkopostne, które dopiero co odprawiła w szkole, przygotowały ją do przeżycia obchodów Triduum Paschalnego w sposób szczególny. W jej sercu pulsowała miłość do Jezusa, który oddał swe życie dla naszego zbawienia, i czuła silne pragnienie odpowiedzenia na Jego miłość oddaniem samej siebie aż po całkowite poświęcenie swego życia.

W ten Wielki Czwartek dziewczynka szła bardzo zamyślona. Był to przecież dzień, w którym Pan Jezus, ustanawiając Eucharystię, oddał się nam całkowicie i nieodwołalnie. Zupełnie niespodziewanie, przed wejściem do kościoła, María del Carmen zapytała: „Babciu, mogę oddać się Bogu?”. Babcia odpowiedziała: „Tak, oddaj się”, po czym zapytała dziewczynkę i jej brata – Julia, czy chcą się wyspowiadać. Julio skorzystał z tej propozycji, a María del Carmen nie potrzebowała spowiedzi w tym momencie. W krótkim czasie w trójkę zbliżyli się do ołtarza, by uklęknąć i przyjąć Komunię św.

Następnie wrócili do ławki. Dziewczynka była tak niezwykle skupiona i uduchowiona, że jej babci wydawało się, iż niosą ją aniołowie. Już na miejscu włożyła głowę pomiędzy ręce i dłuższą chwilę klęczała, czyniąc dziękczynienie. Babcia pomyślała wtedy: „Ta dziewczynka mogłaby być drugą Małą Świętą Teresą”. Gdy wychodzili z kościoła, radosny wygląd małej zdradzał coś nadnaturalnego, jednak babcia nie odważyła się o nic zapytać, gdyż dziewczynka była tak bardzo zamknięta w sobie. María del Carmen natomiast spytała: „Babciu, co to znaczy oddać się?”. Babcia wytłumaczyła: „Oddać się to znaczy całkowicie powierzyć swoje życie Bogu i być całą Jego”. Później dziewczynka już nigdy z nikim nie rozmawiała o oddaniu się.

Tego samego dnia, po akcie nadzwyczajnej pobożności dziecka, nastąpił inny zaskakujący czyn, który zdawał się nie być zgodny z tą żarliwością. Dziewczynka radośnie i z prostotą powiedziała: „Babciu, kupmy ciastka dla wszystkich”. Właśnie przechodzili obok cukierni. Babcia pomyślała: „Ach, to tylko małe dziecko, nie jest aniołem ani świętą Teresą”.

Wkrótce María del Carmen zachorowała, bardzo cierpiała i niedługo potem zmarła z uśmiechem na ustach. Po śmierci dziewczynki wyjęto jej „rzeczy sumienia”, które miała schowane w swojej szkolnej torbie. Po złamaniu wielu laków, którymi zapieczętowała sprawy najbardziej prywatne, w dzienniczku – niemalże czystym – znaleziono tę jedną, wyjątkową stronę... Tam był jej najskrytszy sekret: „Oddałam się w parafii Dobrego Pasterza, 6 kwietnia 1939”. W hiszpańskim oryginale: „Me entregué”; w rzeczywistości napisała „Me entrege”, z dziecięcym błędem ortograficznym. Jest to świadectwo jedyne, jednakże o niezwykłym znaczeniu, w świetle którego należy odczytać całą tajemnicę pięknego i krótkiego życia Maríi del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia, nazywanej w rodzinie zdrobniałym imieniem Mari Carmen.

Przed narodzinami...

Tak jak życie każdego człowieka, również życie Maríi del Carmen rozpoczęło się w momencie poczęcia. U tej dziewczynki jest to jednak widoczne w sposób szczególniejszy. Jej mama bowiem, będąc w stanie błogosławionym, od początku miała przeczucie, że jej poczęte dziecko jest dziewczynką. 16 lipca 1929 r., czyli osiem miesięcy przed narodzinami dziecka, u stóp ołtarza Matki Bożej z Góry Karmel w Palavea prosiła najlepszą z Matek, by opiekowała się jej maleńką dziewczynką zarówno teraz, przed narodzeniem, jak i podczas całego jej dalszego życia na ziemi. Zawierzając ją Królowej Nieba, błagała, by Ona udzieliła jej córeczce nie skarbów tego świata, lecz bogactw niebiańskich, nie powodzenia w tym życiu, talentów czy urody, lecz przede wszystkim łaski doskonałej czystości, by nigdy grzechem nie zabrudziła niewinności chrzcielnej.

Pełna Ducha Świętego

María del Carmen urodziła się 14 marca 1930 r. w Madrycie (Hiszpania), jako druga z pięciorga rodzeństwa. Z powodu zagrożenia utraty życia została ochrzczona kilka godzin po narodzinach. Otrzymała imiona María del Carmen del Sagrado Corazón de Jesús Sofía Matilde (Maria z Góry Karmel od Najświętszego Serca Jezusa Zofia Matylda). Poprzez chrzest Pan Jezus sam oddał się jej, pragnąc być dla niej i z nią. Udzielił jej po raz pierwszy Ducha Świętego, obdarzając tym samym bogactwem Jego darów –

choć na razie tylko w stopniu początkowym. Pełnię swych darów Duch Święty wylał na dziewczynkę dopiero w sakramencie bierzmowania, który przyjęła w wieku dwóch lat, dnia 16 kwietnia 1932 r. W sakramencie tym otrzymała łaskę Pięćdziesiątnicy – pełnię Ducha Świętego. Mógł więc po kilku latach pewien kapłan, po wyspowiadaniu wszystkich uczennic podczas rekolekcji szkolnych, powiedzieć o Maríi del Carmen: „Ta dziewczynka jest pełna Ducha Świętego”. W zdaniu tym zawarł uznanie nie tyle dla samej dziewczynki, ile dla cudownych dzieł zdziałanych przez Ducha Świętego w jej życiu.

Heroizm czystości

Wydaje się, zapewne słusznie, że te cudowne dzieła zdziałane przez Ducha Świętego w życiu Maríi del Carmen są pokłosiem modlitw jej mamy, która przed narodzeniem zawierzała ją Maryi. Wśród najszlachetniejszych cech, które wyróżniały dziewczynkę, było umiłowanie przez nią cnoty czystości i skromności w ubiorze. Warto tu zaznaczyć, że mama nie zawsze zgadzała się ze swoją córeczką, jeśli chodziło o skromność ubiorów. Po powrocie z jednej z podróży podarowała jej strój plażowy, który wydawał się wystarczająco skromny dla pięciolatki. Składał się z bluzki bez rękawów i luźnych, długich do kostek spodni. Mama ubrała córkę w ten strój i postawiła ją przed lustrem, mówiąc: „Widzisz, Marío Carmen, jesteś przepiękna!”. Ona jednak, patrząc na siebie, powiedziała: „Może, ale ja tak nie pójdę na plażę”. Zdziwiona mama spytała: „Dlaczego nie? W tym jest ci dobrze!”. Dziewczynka odparła stanowczo: „Mamusiu, spodnie są tylko dla chłopców, a dziewczynki nie powinny się w nie ubierać”. Trzeba było do spodni dodać spódniczkę zakrywającą kolana i kamizelkę z długimi rękawami. Nieważne było to, że tak ubrana nie będzie mogła bawić się na plaży. Ona, mała dziewczynka, chciała zachować skromność tam, gdzie wielu ją traci. Nawet na plażę poszła wtedy wbrew swej woli i nie przestawała popłakiwać. Cierpienie sprawiał jej widok półnagich ludzi. Dlatego babcia zdecydowała, że więcej nie pójdzie z nią nad wodę. Gdy rodzeństwo bawiło się na plaży, ona zostawała sama w domu i oglądała obrazki ze świętymi.

Miłujcie się wzajemnie!

Całe życie Maríi del Carmen można streścić tymi właśnie słowami, wypowiedzianymi przez nią tuż przed śmiercią do swoich bliskich: „!Amaos los unos a los otros!” – „Miłujcie się wzajemnie!”. Ostatnie niecałe trzy miesiące jej życia stały się szczególną pieśnią miłości – miłości zwłaszcza nieprzyjaciół. Miłość była bowiem drugą niezwykle ważną cechą charakteryzującą jej życie. Praktykowała ją nie tylko w stosunku do najbliższych, lecz także do obcych, a przede wszystkim oddając siebie samą w całkowitym darze Bogu za ocalenie tych, którzy zabili jej ojca podczas trwającej wówczas hiszpańskiej wojny domowej. Modliła się zwłaszcza za nawrócenie prezydenta Republiki – masona Manuela Azany, którego utożsamiała ze źródłem wszelkiego zła we współczesnej jej Hiszpanii. Wyprosiła mu powrót do wiary, jako że nawrócił się na łożu śmierci.

Jak to już było wspomniane, Pan Bóg przyjął ofiarę z jej życia w Wielki Czwartek 6 kwietnia 1939 r. W ogromnych cierpieniach, spowodowanych okrutną, śmiertelną chorobą, wykazywała wielką cierpliwość i wspaniałomyślność. Zmarła 17 lipca 1939 r., po kilku miesiącach największych cierpień. Miała 9 lat i już prowadziła wielkie życie nadprzyrodzone.

Ku chwale ołtarzy

Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w Madrycie 11 lipca 1961 r. Ojciec Święty Jan Paweł II w dniu 12 stycznia 1996 r. ogłosił Maríę del Carmen czcigodną służebnicą Bożą, aprobując kanonicznie heroiczność jej cnót. Teraz, by mogła zostać beatyfikowana, konieczny jest tylko ewidentny cud wyproszony za jej wstawiennictwem.

Za przyczyną służebnicy Bożej Maríi del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia prośmy, aby dzieci wzrastające w naszych polskich rodzinach znajdowały dogodne warunki do postępowania w czystości, wierze i miłości aż do chrześcijańskiego heroizmu.

Kontakt z Biurem Postulacji Służebnicy Bożej Maríi del Carmen: Asociación de Amigos de la Causa de Beatificación de Maríi Carmen González-Valerio, Calle Sagasta 28-2 28004 Madrid, Hiszpania

Strona internetowa: http://www.maricarmengv.info

Modlitwa za wstawiennictwem sł. B. Maríi del Carmen (do prywatnego odmawiania):

Jezu, który powiedziałeś: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”, który jesteś „Kwiatem polnym i Lilią dolin”, który zechciałeś natchnąć duszę Maríi del Carmen cnotą niewinności i pragnieniem pójścia do Nieba przed zabrudzeniem się grzechem; przez tę heroiczną miłość, z jaką pośród największych cierpień podtrzymała ofiarę ze swego życia, prosimy Cię, byś przez jej wstawiennictwo wzbudził w domach chrześcijańskich legion czystych dusz idących jej śladami i jeśli jest Twoją wolą uczcić ją na ziemi, udziel nam łask, o które Cię prosimy przez jej wstawiennictwo. Amen.

Czytelnikom polecamy wydaną w Bibliotece “Niedzieli”: książkę Marka Pawła Tomaszewskiego “Mari Carmen. W drodze ku chwale ołtarzy”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza św. na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto

2018-07-18 09:06

kos / Warszawa (KAI)

Uroczystą Msza świętą celebrowaną na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto zainaugurowano 74. rocznicę wyzwolenia Ankony oraz innych miejscowości regionu Marche przez żołnierzy gen. Władysława Andersa. Eucharystię celebrował ks. kpt. Marcin Janocha, sekretarz biskupa polowego Wojska Polskiego. Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk uhonorował medalem „Pro Patria” Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu za wieloletnią opiekę nad grobami polskich żołnierzy pochowanych na Cmentarzu Wojennym w Loreto.

Piotr Kłeczek

W dwudniowych uroczystościach uczestniczy grupa byłych żołnierzy II Korpusu Polskiego we Włoszech (m.in. 14 weteranów walk o Ankonę), Krzysztof Kozłowski, sekretarz stanu w MSWiA , Bogusław Nizieński, przewodniczący Rady do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przy Szefie UdSKiOR, poseł Małgorzata Zwiercan oraz senator Anna Maria Anders, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik prezesa Rady Ministrów ds. dialogu międzynarodowego.

Msza św. została odprawiona zgodnie z ceremoniałem wojskowym.

W homilii ks. kpt. Marcin Janocha podkreślał, że spoczywający na cmentarzu w Loreto Polacy polegli w imię najwyższych wartości. – Chcemy dziękować za ofiarę krwi żołnierzy II Korpusu Polskiego, którzy walcząc na ziemi włoskiej, mieli w głowie tylko jedno marzenie: wolną i niepodległą Polskę. Chcemy dziś wykrzyczeć: chwała bohaterom poległym na polu walki w imię najwyższych wartości – powiedział.

Kapelan Ordynariatu Polowego przypomniał okoliczności zmagań sprzed 74 laty i wyraził wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się do upamiętniania żołnierzy poległych o Ankonę i inne miasta włoskie.

Po zakończeniu Eucharystii, na cmentarzu odbyła się ceremonia złożenia wieńców.

Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych uhonorował medalem „Pro Patria” Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu za wieloletnią opiekę, jaką siostry sprawują nad grobami polskich żołnierzy pochowanych na Cmentarzu Wojennym w Loreto.

– Skłaniamy dziś nisko głowy i modlimy się na grobach ponad tysiąca pochowanych na tym cmentarzu żołnierzy II Korpusu Polskiego, ale skłaniamy też nisko głowy przed weteranami walk o niepodległość, którzy są obecni tu razem z nami, którzy przeżyli i dają nam świadectwo, że polski sztandar musi powiewać bardzo wysoko i zawsze ma kolor biało-czerwony – powiedział podczas uroczystości po zakończeniu Eucharystii Jan Józef Kasprzyk.

Ofensywa na Loreto i Ankonę była jedyną operacją przeprowadzoną samodzielnie przez żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych u boku aliantów podczas kampanii włoskiej. Plan natarcia na Ankonę opracował gen. Władysław Anders i jego sztab, któremu podporządkowano jednostki brytyjskie i Włoski Korpus Wyzwolenia. Zajęcie portu zaopatrzeniowego ułatwiło aliantom przełamanie kolejnego systemu niemieckich umocnień tzw. Linii Gotów w pobliżu rzeki Metauro.

Podczas walk o Ankonę II Korpus Polski stracił 388 żołnierzy, 1636 zostało rannych, a 126 uznano za zaginionych. Straty niemieckie były znacznie większe. Oszacowano je na ok. 800 poległych i 2400 rannych, czyli ok 30% walczących. Niemiecki 992 pułk grenadierów został zupełnie zniszczony, a 278 Dywizja Pancerna straciła znaczną część uzbrojenia i pojazdów.

Na pamiątkę wydarzeń, na Bramie Świętego Stefana w Ankonie (Porta Santo Stefano), umieszczono tablicę upamiętniającą polskich żołnierzy. Napis na niej przypomina o „walecznych żołnierzach II Korpusu Polskiego, którzy umierali za swoją i naszą ojczyznę…”.

Polski Cmentarz Wojenny w Loreto jest jedną spośród czterech polskich nekropolii usytuowanych na ziemi włoskiej. Znajduje się tu 1112 grobów polskich żołnierzy II Korpusu Polskiego z okresu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem