Reklama

Niezwykła opowieść

2017-12-20 12:28

Łukasz Kaczyński
Edycja małopolska 52/2017, str. VI

Ł.ukasz Kaczyński
Szopki krakowskie to cudne arcydzieła sztuki

Szopki pełne aniołów, zbudowane z kart do gry czy też mieszczące się w łyżeczce do herbaty – to tylko niektóre z dzieł poddanych ocenie w rozstrzygniętym jubileuszowym Konkursie Szopek Krakowskich

Wtym roku szopkarze stanęli w konkury już 75 raz. Podtrzymują w ten sposób wyjątkową w skali światowej tradycję, którą zapoczątkowali XIX-wieczni krakowscy murarze. W sezonie jesienno-zimowym, w chwili przymusowej przerwy od pracy zaczęli oni przygotowywać przenośne teatrzyki lalkowe ze Świętą Rodziną, z którymi wędrowali po domach mieszczańskich. Zwyczaj na przełomie dziejów popadł nieco w zapomnienie. Wszystko zmieniło się w 1937 r., gdy konkurs zorganizowano po raz pierwszy. Od tego czasu wielu miłośników architektury i tradycji stolicy Małopolski sprawia, że rozwija się on aż do dziś.

Samotnie i rodzinnie

Jak podkreślił Jakub Zawadziński, który główną nagrodę w kategorii szopek miniaturowych otrzymał ex aequo z Andrzejem Wróblem, wykonanie szopki to czasochłonne zajęcie. – Zwłaszcza w przypadku dzieł miniaturowych trzeba być niezwykle precyzyjnym. Obecną pracę przygotowywałem 3 miesiące. Najbardziej wymagające były postacie i mimo że jest to szopka niewielkich rozmiarów, udało się zmieścić ich tam trzydzieści – powiedział szopkarz.

Z kolei Marek Markowski, który wspólnie z rodziną został pierwszym laureatem za szopkę dużą, obliczył, że praca była wykonywana… 3500 godzin! – Na szczęście działamy razem. Więc to się jakoś rozłożyło. Każda szopka to malutkie zwierciadło Krakowa – jego architektury i tajemnicy. Nasza szopka prezentuje dwa elementy miasta – kościół św. Józefa w Podgórzu i Teatr im. Juliusza Słowackiego – opowiedział.

Reklama

Tegoroczny konkurs to także nowa kategoria – prace mogły zgłosić całe rodziny. – Lubimy wspólnie wykonywać dzieła plastyczne. Był to dla nas czas radosnej zabawy i pracy, ale też poznawania historii Krakowa i tradycji bożonarodzeniowych – opisała Monika Pielach, która świąteczne dzieło przygotowała wraz z mężem Piotrem oraz synami Michałem i Kubą. – Dużo czasu nam to zajęło, ale mamy nagrodę i jest super – wtórował mamie Michał.

Przygotowana przez nich szopka została ozdobiona farbkami konturowymi, przyciąga więc uwagę, gdyż jest cała wykropkowana. Równorzędne nagrody za pracę pokoleniową otrzymały także rodziny Jaskiernych, Krawczyków i Soleckich.

Miasto w pigułce

Najbardziej wytrwali szopkarze otrzymali także specjalne wyróżnienie od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prof. Piotra Glińskiego. Odznaką „Zasłużony dla kultury polskiej” zostali uhonorowani Tadeusz Gilbert, Edward Markowski, Kazimierz Stopiński i Maciej Moszew, który konkursową szopkę wykonał już 57. raz – tym razem jego praca wygrała w kategorii szopek średnich. Szopkarz wyraził nadzieję, że jego udział zachęci młodszych do podjęcia tej pięknej tradycji oraz pokaże im, jak ważny w tej dziedzinie jest ciągły rozwój. – Szopka to moja pasja, a pasja dodaje sił. Widzę jednak, że co roku trzeba wymyślać coś nowego, aby zaskoczyć odbiorcę. Wymusza to na autorze nieustanne unowocześnianie prezentowanych dzieł i wrażliwość na rzeczywistość wokół siebie – przyznał.

Jak oceniła Małgorzata Niechaj, kierownik Działu Folkloru i Tradycji Krakowa Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, co roku szopki zgłoszone do konkursu zachwycają unikatowością i pomysłowością, co sprawia, że jury ma zawsze problem z wyłonieniem tych najlepszych. Podkreśliła: – Szopki krakowskie to cudne arcydzieła sztuki, które ukazują miasto w pigułce. Nigdzie takich szopek na świecie nie ma. Majstersztyk detali osób tworzących dzieła jest wyjątkowy. To sprawia, że prace nie są tylko makietą, ale niezwykłą opowieścią o świętach Bożego Narodzenia i architekturze Krakowa. Zapowiedziała też, że podejmowane są starania, aby szopkarstwo krakowskie zostało wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Świąteczna ekspozycja

Do tegorocznej, jubileuszowej edycji konkursu zgłoszono 171 prac, w tym 93 wykonane przez dzieci, 11 prac młodzieżowych, 51 przygotowanych przez seniorów oraz 16 szopek rodzinnych. Oprócz wspomnianych zwycięzców, w kategorii szopek małych główną nagrodę przyznano Wiesławowi Barczewskiemu. W ramach konkursu wyróżniono także wiele prac najmłodszych szopkarzy.

Wszystkie dzieła można zobaczyć do 25 lutego 2018 r. w oddziale Celestat Muzeum Historycznego Miasta Krakowa przy ul. Lubicz 16.

Tagi:
szopki

Gdy kultura wyrasta z wiary

2018-01-24 12:44

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 4/2018, str. VII

Eksponowane na wystawie prace, nagrodzone i wyróżnione w Konkursie Szopek Bożonarodzeniowych Tradycyjnych i Krakowskich, przyciągały uwagę ciekawymi, czasem zaskakującymi kompozycjami, a nade wszystko materiałami, z których zostały wykonane

Zbigniew Sanowski
Tradycyjnie na zakończenie spotania jego laureaci, goście, sponsorzy i organizatorzy pozują do wspólnej, pamiątkowej fotografii

Były elementy wykonane na szydełku, z piernika, lukru, kamienia, słomy, mchu, papieru, plastiku, styropianu, szkła, słoików, kory drzewnej, orzechów, szyszek, muszelek, plasteliny, makaronu, chleba. Były piękne rzeźby z drewna. Niektóre szopki podświetlono, inne miały ruchome elementy. Wszystkie łączył żłóbek i figurki Nowonarodzonego Dzieciątka oraz Maryi i Józefa.

Prawie 300 szopek

W tym roku w pracach pojawiły się elementy patriotyczne, bo organizatorzy – parafia pw. św. Michała Archanioła w Sieprawiu, Duszpasterstwo Dzieci i Młodzieży Dekanatu Mogilany, Gmina Siepraw i Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania Turystyczna Podkowa – postanowili, że konkurs wprowadzi jego uczestników w obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Podsumowanie XVII już edycji projektu nastąpiło w niedzielę 14 stycznia. W zabytkowym sieprawskim kościele po raz kolejny spotkali się laureaci i wyróżnieni twórcy szopek, ich rodzice i opiekunowie oraz zaproszeni goście, w tym sponsorzy od lat fundujący nagrody dla twórców szopek.

– Mamy stałych przyjaciół, którzy nas co roku wspierają – podkreśla w rozmowie z „Niedzielą” wójt gminy Siepraw, Tadeusz Pitala.

Tym razem uroczystość rozpoczęła się koncertem zespołu instrumentalnego GOKiS i chóru szkolnego. Młodzi artyści są od lat prowadzeni przez Katarzynę Gancarz i Rafała Malickiego i pod tym kierunkiem osiągają kolejne sukcesy. Jak poinformował Konrad Sołtys, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu (GOKiS) w Sieprawiu, do konkursu zgłoszono szopki z następujących gmin: Siepraw, Dobczyce, Raciechowice, Wiśniowa, Pcim, Lubień, Tokarnia, Świątniki Górne, Myślenice. Twórcy indywidualni i grupowi przygotowali prawie 300 szopek, z czego do ścisłego finału zakwalifikowano 123 prace. Najlepsze z nich nagrodzono w siedmiu kategoriach. Przyznano także wyróżnienia.

Gratulacje od pani premier

Zdobywcy pierwszych miejsc otrzymali także okolicznościowe dyplomy przekazane przez premier Beatę Szydło. Wręczał je poseł RP Jarosław Szlachetka, który wyjaśnia: – To były ręcznie napisane przez panią premier Beatę Szydło gratulacje dla zwycięzców. Poseł ziemi myślenickiej dodaje, że być może za rok uda się pani premier spotkać z organizatorami i laureatami konkursu.

Grand Prix przyznano rodzinie Katarzyny i Piotra Furmanów z Wiśniowej. Ich dzieci – Natalia i Konrad przygotowały szopki, które po raz kolejny zwróciły szczególną uwagę oceniających. Pani Katarzyna wspomina: – Gdy Natalia była młodsza, a Konrad jeszcze nie chodził do szkoły, to pomagaliśmy córce wykonywać szopkę, ale później syn także chciał mieć swoją pracę na konkurs, więc od kilku lat w naszym domu powstają dwie szopki. Natalia zauważa: – Kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem wszyscy staramy się w wolnych chwilach skupić na przygotowaniu szopek, co nas wprowadza w atmosferę świąteczną, a Konrad wyznaje: – W tej pracy więcej pomagał mi tata, ale to ja zaplanowałem wygląd szopki i jej poszczególne elementy.

Po rozdaniu nagród był czas na podsumowanie. Zbigniew Stanowski, dyrektor biura Stowarzyszenia Turystyczna Podkowa, stwierdza: – Dobrze, że ten cykliczny projekt trwa, ale potrzebujemy wsparcia. Liczymy, że jeszcze mocniej zaangażują się nauczyciele i katecheci ze szkół na terenie gmin, gdzie konkurs jest organizowany. Zależy nam, aby zaproszenie do udziału w kolejnych edycjach w odpowiednim czasie dotarło do wychowawców, nauczycieli, katechetów, a za ich pośrednictwem – do dzieci i ich rodziców.

Czas refleksji i dziękczynienia

Wójt Tadeusz Pitala zauważa: – W realizacji konkursu szczególnie istotna jest integracja rodzin, które przy powstających szopkach się spotykają. Mamy świadomość, iż większość tych prac to wspólne, rodzinne dzieła. I niech tak będzie. Bo to okazja, aby się spotkać i razem wykonać pracę, aby dzieci oderwały się od komputera, aby te działania łączyły rodziny.

Reprezentujący parafię w Sieprawiu ks. Henryk Kamiński zapewnia, że wspólne budowanie szopki może być dla rodziny czasem błogosławionym. Zwraca też uwagę na aspekt patriotyczny w zgłoszonych pracach: – Organizatorom zależało, aby zmotywować do refleksji z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości Polski i do dziękczynienia za to. I duch patriotyczny został w szopkach uwzględniony. Myślę, że ten aspekt zmotywuje nie tylko twórców szopek do odpowiedzi na pytanie, jak my dzisiaj zagospodarowujemy tę wolność, ten dar, który został nam dany.

Proboszcz parafii w Sieprawiu, ks. prał. Piotr Kluska przyznaje, że nie wyobrażał sobie, iż konkurs tak się rozwinie i usamodzielni. Odnosząc się do prezentowanych szopek, podkreśla wprost nieograniczoną pomysłowość twórców i stwierdza: – Okazuje się, że szopkę dla Jezusa można zrobić ze wszystkiego. Przypomina pomysłodawcę konkursu ks. Jana Jakubca oraz kolejnych wikariuszy zaangażowanych w organizację: ks. Wojciecha Galicę, ks. Romana Zapałę i ks. Wojciecha Gazdowicza, który w poprzednich latach przygotowywał jasełka na finał. I zauważa: – To projekt zagospodarowany przez Turystyczna Podkowę, z czego należy się cieszyć i życzyć społeczeństwu, aby wszystko co piękne, co związane jest z Bożym Narodzeniem, było przejmowane przez lokalne środowiska samorządowe. To cenne i piękne, kiedy kultura wyrasta z wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XXVIII Międzynarodowa Pielgrzymka Piesza z Suwałk do Ostrej Bramy

2018-07-16 09:32

ks.kz / Suwałki (KAI)

Ta pielgrzymka niech dla nas wszystkich ma charakter uwielbienia i dziękczynienia, bo wszystko jest łaską i za te wszystkie łaski, które otrzymujemy od Boga, wyrażajmy także nasze dziękczynienie w czasie tego pielgrzymowania - mówił bp Jerzy Mazur do uczestników XXVIII Międzynarodowej Pielgrzymki Pieszej z Suwałk do Ostrej Bramy, która wyruszyła w niedzielę z kościoła Matki Bożej Miłosierdzia.

Dorota Niedźwiecka

Bp Mazur w homilii zachęcał do podejmowania pielgrzymiego trudu w duchu miłości, wiary i nadziei. „Niech ten czas będzie dla was umocnieniem, wzmocnieniem i odkryciem na nowo oblubieńczej miłości Chrystusa” – mówił.

W przeddzień wymarszu, o godz. 21.00 wspólnie z pielgrzymami w Kościele M.B. Miłosierdzia w Suwałkach został odprawiony Apel Maryjny, któremu przewodniczył ks. dr Andrzej Wujek, przełożony warszawskiej Inspektorii Salezjanów. Zawierzył On pątników i ich pielgrzymi trud Matce Bożej Miłosierdzia.

Po Mszy barwny korowód wyruszył na pielgrzymi szlak liczący ponad 260 km długości. Do Ostrobramskiej Pani zmierza w tym roku pod kierownictwem Tomasza Pełszyka SDB, wspieranego przez ks. Jarosława Wąsowicza SDB około tysiąca pielgrzymów z różnych krajów świata, uformowanych w siedmiu grupach, w tym trzech salezjańskich (pomarańczowej z przewodnikiem ks. Michałem Chorążym, białej z ks. Marianem Chaleckim i żółtej z ks. Piotrem Pączkowskim), dwóch pallotyńskich ( niebieskiej z ks. Waldemarem Pawelcem i zielonej z ks. Andrzejem Dębskim), (czerwonej i diecezjalnej złotej z ks. Adamem Adukowskim).

Całą trasę pielgrzymki pątnicy pokonają w ciągu 10 dni. Została ona podzielona na 50 odcinków o długości od 3 do 7 km, pomiędzy którymi będą krótkie przerwy na odpoczynek, bądź posiłek. Organizatorzy powiązali tematycznie szlak pielgrzymi z najważniejszymi wydarzeniami w życiu Kościoła i naszej Ojczyzny. Wspólne pielgrzymowanie przebiega pod hasłem „Razem z Maryją Oblubienicą Ducha Świętego” i jest dziękczynieniem za 100 lat odzyskania przez Polskę Niepodległości.

W obecności pątników, w kościele w Butrymańcach zostanie odsłonięta i poświęcona tablica upamiętniająca „Inkę”, sanitariuszkę V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej Danutę Siedzikównę. Uwieńczeniem pątniczego wysiłku będzie spotkanie z Maryją w Ostrej Bramie. Przed Jej Tron pielgrzymi złożą trudy pielgrzymowania, troski dnia codziennego, intencje i swoje życiowe losy. Wejście Pielgrzymki do Ostrej Bramy w Wilnie będzie miało miejsce w dniu 24 lipca 2018 r. o godz. 11.00 (czasu litewskiego). O godz. 12.00 zostanie odprawiona uroczysta Msza św. przed cudownym obrazem Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie.

Tradycyjnie organizowane są też wyjazdy autokarowe i rodzinne do Wilna na powitanie pielgrzymów w Ostrej Bramie. Wszyscy, którzy z różnych względów nie są w stanie pielgrzymować pieszo, mogą wstąpić w szeregi pielgrzymów duchowych, aby swoją modlitwą wspierać wędrujących do Wilna pątników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Z Maryją jestem bezpieczna

2018-07-16 19:29

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel, Której wspomnienie liturgiczne dziś obchodzimy, bardziej może znana jako Matka Boża Szkaplerzna, szczególnie czczona jest wśród karmelitów, a Jej łaskami słynący obraz znajduje się w Czernej koło Krzeszowic. Szkaplerzem, oprócz wierzchniej części ubioru zakonnego, nazywany także szatę Maryi, którą każdy świecki może przyjąć, oddając się tym samym pod opiekę Matki Bożej. Oczywiście, jeśli tylko chce. Szkaplerz nosili wielcy święci: Jan Maria Vianney, Alfons Maria Liguori, Jan Bosco. Nosił go także św. Jan Paweł II.

Piotr Marcińczak

Obietnice

Dość dobrze znane są przywileje przysługujące tym, którzy przyjmą szkaplerz. Maryja obiecała im szczególną opiekę i ochronę w trudnych chwilach doczesnego życia oraz dobrą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia. Druga z powyższych obietnic w XV w. nabrała kształtu tzw. przywileju sobotniego. Wierzymy, że Matka Boża uwalnia duszę zmarłego, noszącego szkaplerz, z mąk czyśćcowych w pierwszą sobotę po jego śmierci.

Warto podkreślić także, że przyjmujący szkaplerz otrzymują udział we wszystkich dobrach duchowych Zakonu Karmelitańskiego, a więc Mszach św., modlitwach, postach, dobrych uczynkach oraz mogą uzyskać odpust zupełny w dniu wpisania do bractwa szkaplerznego, a także w niektóre święta karmelitańskie: wspomnienie św. Szymona Stocka (16 maja), uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (16 lipca), święto proroka Eliasza (20 lipca), święto św. Teresy od Dzieciątka Jezus (1 października), uroczystość św. Teresy od Jezusa (15 października), święto Wszystkich Świętych Zakonu Karmelitańskiego (14 listopada) oraz w uroczystość św. Jana od Krzyża (14 grudnia). Osoba przyjmując szkaplerz zobowiązuje się do noszenia go na co dzień oraz odmawiania wybranej modlitwy zawierzenia Maryi, np. „Pod Twoją obronę".

Szkaplerz to nie talizman

Trzeba jednak pamiętać, co mocno podkreślają ojcowie karmelici, że nie należy traktować szkaplerza w sposób magiczny, a więc jako zaczarowany przedmiot, który wystarczy zawsze mieć przy sobie, a on zapewni nam szczęście na ziemi i uchroni od piekła po śmierci. Żeby bowiem mieć udział we wszystkich wymienionych powyżej łaskach i obietnicach, trzeba w życiu trwać przy najważniejszym i pierwszym ze wszystkich szkaplerznych „obowiązków". Jest nim gorliwe i szczere naśladowanie Maryi we wszystkich Jej cnotach. Ponieważ przynależność do Matki Bożej i miłość do Niej wyrażać się powinna przede wszystkim w gotowości do kształtowania w sobie Jej cnót, m.in.: pokory, zawierzenia woli Bożej oraz cnocie czystości według stanu. Łaska Boża bowiem wydaje owoce w życiu człowieka tylko przy jego współpracy i szczerej woli, a nie wbrew niemu lub pomimo jego obojętności. A szkaplerz jest łaską.

Dla dzieci i dla grzeszników także

Szkaplerz można nabyć i uroczyście przyjąć każdego dnia u karmelitów w Czernej. Warto jednak wiedzieć, że o ile nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan o tyle nie musi on być karmelitą. Może to zrobić każdy diecezjalny ksiądz, byle zgodnie z przyjętą przez Kościół formułą. Szkaplerz można nakładać także małym dzieciom, jeszcze nieświadomym tego wielkiego znaku, jako formę obrony przed złem, a nawet umierającym grzesznikom, którzy jednak wyrażą wolę przyjęcia go na łożu śmierci.

Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć

Jakub nosi szkaplerz od 20 lat. - Zafascynowałem się tym, że Maryja obiecała szczególnie chronić noszących szkaplerz. Chciałem mieć w tym udział. Przyjąłem szkaplerz i teraz tego doświadczam. Szkaplerz to jest szata Maryi, Jej godność, a także łaska. Tak to rozumiem. Jest on także znakiem przynależności do Maryi, która trwa całe życie. Bo my możemy pobłądzić, ale Ona jest wierna zawsze. I zawsze dotrzymuje tego, co obiecała, choć nigdy wbrew woli człowieka - opowiada Jakub. - Codziennie odmawiam modlitwę szkaplerzną „Pod Twoją obronę". Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć - dodaje. - Kiedy patrzę na te 20 lat ze szkaplerzem, to widzę jasno, jak moja relacja z Matką Bożą rozwijała się i ewoluowała. Widzę jak Ona się mną opiekuje, dyskretnie, ale konsekwentnie. I wyraźnie doświadczam, że prawdziwe zbliżanie się do Maryi zawsze jest zbliżaniem się do Chrystusa.

Nie mogę teraz umrzeć

Maria przyjęła szkaplerz na rekolekcjach w wieku 15 lat, po tym jak usłyszała o szczególnej opiece Matki Bożej dla noszących Jej znak i zapragnęła go mieć. Opowiada, że przez cały ten czas nosiła tradycyjną formę szkaplerza, ale kilka lat temu wymieniła go na medalik, który jest o wiele wygodniejszą formą. Maria, dziś młoda mężatka, wspomina także wypadek samochodowy, który przeżyła. - Pamiętam doskonale, że kiedy całe życie przelatywało mi przed oczami, było tam m.in. wspomnienie noszonego przeze mnie szkaplerza. I pamiętam taką myśl w mojej głowie „noszę szkaplerz i Maryja ma mnie w opiece, więc nie mogę teraz umrzeć, bo nie zdążyłam iść do spowiedzi..." i rzeczywiście przeżyłam. Wiem, że uratowała mnie Matka Boża - podkreśla.

Kiedy pytam ją jakie znaczenie na co dzień ma dla niej szkaplerz, odpowiada z uśmiechem: - To jest forma mojej walki o niebo. Sama nie dam rady się tam dostać, bo jestem jako człowiek zbyt słaba. Potrzebuję pomocy, a jaką lepszą pomoc mogę sobie wyobrazić niż tę od Matki Bożej? Czuję się z Nią bezpieczna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem