Reklama

Rekolekcje dla bezdomnych

Od F-16 do nowego życia

2017-12-20 12:28

(mp)
Edycja lubelska 52/2017, str. IV

Ks. Mieczysław Puzewicz

Zapewne chyba tylko te rekolekcje zaczynają się od fryzjera. Fryzjerzy, w tym roku wcielili się w tę rolę bracia kapucyni, ścinają najczęściej do zera włosy z głów bezdomnych uczestników. Jest to konieczny wstęp, ponieważ ich czupryny są mocno zaniedbane, brudne, rzadko mają styczność z szamponem, za to chętnie zasiedlane są przez insekty. Drugim etapem rekolekcji dla bezdomnych jest gorąca kąpiel. Wraz ze strugani wody spływają zapachy klatek schodowych, śmietników, kanałów ciepłowniczych i pustostanów. Kostka mydła dla jednej osoby to minimum. Zaraz po kąpieli następuje wymiana bielizny, ubrań i butów. Stare rzeczy idą do kosza na śmieci, rekolektanci przywdziewają świeże koszulki, skarpety, swetry, spodnie, dostają kurtki i buty oraz komplet higieniczny na kolejne dni, tzn. pastę i szczoteczkę do zębów, maszynkę i krem do golenia, mydła, szampony, ręczniki. Odzież i kosmetyki są wcześniej zbierane wśród ludzi dobrej woli. Niektórzy przynoszą rzeczy używane, ale w dobrym stanie; inni zakupują całkowicie nowe.

Większość uczestników tegorocznych adwentowych rekolekcji dla bezdomnych przyjechała po raz pierwszy. Dowiedzieli się o nich od wolontariuszy Gorącego Patrolu (program pomocy bezdomnym przy lubelskim Centrum Wolontariatu) albo od braci kapucynów. Z ponad czterdziestu tylko kilku ma jakieś kontakty z rodziną, większość dawno nie widziała się z najbliższymi. Bezdomnym nie staje się człowiek z dnia na dzień. Najczęściej to wieloletni proces, który zaczyna się od jakiegoś nieszczęścia, które pcha do alkoholu. Za tym idzie utrata pracy, rozbicie więzi rodzinnych, eksmisja z mieszkania. Już na ulicy trwa walka o przetrwanie; jedni zdobywają pieniądze, zbierając puszki po napojach lub złom, inni żebrzą, nie brakuje takich, którzy kradną. Najtrudniejszy zimowy czas można przeżyć dzięki ciepłym posiłkom wydawanym przez Bractwo Miłosierdzia czy Gorący Patrol.

Dla ducha i ciała

W trakcie rekolekcji jeden wieczór poświęcony jest spotkaniom z lekarzem. Większość bezdomnych ma na sobie wiele ran. Dominują przewlekłe stany zapalne rąk i nóg, świerzb i wynikające z niego powikłania, zimą dochodzą odmrożenia i martwica. Zaprzyjaźniona pani doktor, wolontariuszka, odnotowuje coraz więcej strupów i zakażeń spowodowanych używaniem „F-16”, taniego spirytusu technicznego przemycanego zza wschodniej granicy. „Odrzut” po wypiciu tego specyfiku prowadzi do skojarzenia z myśliwcami odrzutowymi, będącymi na wyposażeniu również w polskiej armii.

Reklama

Rekolekcje trwają zwykle cztery dni. Dach nad głową, własne łóżko, kilka kalorycznych posiłków dziennie, higiena i opieka medyczna, nowe ubrania – to preludium do istoty tego czasu. Wszystkie dni wypełnione są modlitwą, konferencjami duchowymi, Eucharystią; są Różaniec i Koronka do Bożego Miłosierdzia. Kilka lat temu jeden z uczestników przystąpił po raz pierwszy do Komunii św., a miał już skończone 50 lat. Mocnym przeżyciem jest Droga Krzyżowa. Skojarzenia z losem opuszczonego i odepchniętego Jezusa są oczywiste. – Widziałem, jak umierają inni bezdomni, moi przyjaciele, Grzesiek, Zuzia, Kinga, Janek, Zwierzak, Robert. To, co po nich zostało, to nie tylko butelka niedopitego spirytusu, ale także nasza modlitwa i pamięć o nich – fragment rozważań przy stacji 13. Kulminacyjnym momentem jest spowiedź. Decyzja podejścia do konfesjonału po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu latach nie jest łatwa, oznacza próbę porzucenia dawnego życia. Świat łaski Bożej nie zna jednak granic i przenika do każdej otwartej duszy. Duchowa moc, jakiej Bóg udziela w modlitwie i sakramentach, może stać się inspiracją do podjęcia próby zmiany życia.

Zmiana wizji życia

Najtrudniejsza jest zmiana wizji życia. Po wielu latach spędzonych na ulicy ciężko wyobrazić sobie, że można znowu podjąć pracę, nawiązać relacje rodzinne, odezwać się do najbliższych przed świętami. Istotna decyzja dotyczy leczenia, którego pierwszym etapem jest odwyk, a potem kilkutygodniowa terapia. Na taką drogę decyduje się po każdych rekolekcjach ok. 10 osób, czasem więcej. Część wraca do rodzin lub szuka pracy. – Rok temu na rekolekcjach pojawił się pan Krzysztof; kilka tygodni temu poprosił mnie o poświęcenie samochodu. Przebył piękną drogę przemiany, teraz może samochodem pojechać w odwiedziny do swoich wnuków – mówi ks. Mietek Puzewicz, inicjator rekolekcji dla bezdomnych. Rekolekcje przygotowuje i prowadzi grupa wolontariuszy oraz sióstr i braci kapucynów; w tym roku odbyły się po raz 17. Od 2011 r. ich miejscem jest „Dom Spotkania” Caritas w Dąbrowicy.

Tagi:
rekolekcje bezdomni

Jubileuszowe Rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej

2018-10-05 17:10

mir/R.Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze trwają trzydniowe rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej (JRR), które organizowane są przed Odpustem Matki Bożej Różańcowej przypadającym w niedzielę, 7 października. Wtedy to odbędą się też główne obchody 50. rocznicy istnienia tej wspólnoty, która powstała jako odpowiedź na apel Prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego o jak najpowszechniejsze odmawianie w Polsce różańca.

Zdzisław Sowiński

Konferencje głosi paulin o. Zbigniew Ptak, który zwraca uwagę na to, by pogłębiona modlitwa różańcowa prowadziła do Eucharystii, która jest w centrum życia chrześcijańskiego.

- Kiedy tak na prawdę Pan Jezus będzie działał przez ciebie? – pytał rekolekcjonista i podkreślił, że dzieje się to nie wtedy, kiedy będziemy „odmawiać w ciągu dnia 15 różańców”, ale wtedy, kiedy „nasze życie będzie Eucharystią, kiedy będziemy eucharystyczni”.

W związku z synodem poświęconym młodzieży, w czasie tegorocznych rekolekcji szczególnie wybrzmiewa modlitwa za młode pokolenie.

Jasnogórska Rodzina Różańcowa powstała w okresie odnowy religijnej w czasie obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski, staraniem paulina o. Bronisława Matyszczyka. Prawnie została zatwierdzona z błogosławieństwem Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jej członkowie modlą się w intencjach Ojca Świętego, Ojczyzny, pokoju i o nawrócenie grzeszników.

Jasnogórska Rodzina Różańcowa ma charakter religijny, duchowy, dlatego nie jest związana z żadną organizacją społeczną. Jest prywatnym stowarzyszeniem wiernych i jako kościelna wspólnota religijna budowana jest na żywej wierze w oparciu o szczególny kult błogosławionej Bogarodzicy Maryi - tak mówi statut JRR, który określa również cele, obowiązki i przywileje członków Rodziny.

Wspólnoty Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej powstały niemal na całym świecie. Są obecne z codzienną modlitwą różańcową w obu Amerykach: Północnej i Południowej, w Australii i Europie, gdzie najsilniejsze grupy działają m.in. w: Szwecji, Niemczech, Austrii, na Ukrainie, Łotwie i Litwie.

Apostolstwo modlitwy różańcowej na Jasnej Górze bierze swój początek od Bractwa Różańcowego z 1610 r. Do Bractwa należeli wierni różnych stanów np. w 1739 r. liczyło ono ok. 19, 5 tys. osób. Miało ono swoje miejsce na Jasnej Górze – ołtarz różańcowy i przynależny do niego kielich mszalny (przechowywany do dzisiaj w Skarbcu Jasnogórskim). Co miesiąc odprawiano Mszę św. za zmarłych z tej wspólnoty. Członkowie Bractwa uczestniczyli w procesjach Eucharystycznych, nosili własną chorągiew różańcową.

Przeor Jasnej Góry o. Augustyn Kordecki wyraził zgodę na to, aby odmawianie Różańca weszło do porządku nabożeństw na Jasnej Górze od 1672 r. Bractwo to zapoczątkowało lokalną pobożność różańcową, która przenosiła się na teren Rzeczypospolitej. Jej podtrzymanie i rozwijanie w następnych wiekach przerodziło się w tradycję.

Inspiracją do odnowy apostolstwa modlitwy różańcowej na Jasnej Górze stało się po wiekach wezwanie Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który zatroskany o losy Kościoła i współczesnego człowieka, a zarazem uwrażliwiony na znaki czasu, skierował do Polaków apel: - Modlitwą różańcową powiążcie wszystkie wasze serca, aby stały się murem obronnym Kościoła Chrystusowego pod opieką Zwycięskiej Pani Jasnogórskiej. To milenijne wezwanie podjął paulin z Jasnej Góry o. Bronisław Matyszczyk i w nawiązaniu do wiekowej tradycji odrodził na Jasnej Górze nurt modlitwy różańcowej. Założył Jasnogórską Rodzinę Różańcową i powierzył ją opiece świętych Aniołów Stróżów.

W Uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej, 26 sierpnia 1970 r., Jasnogórska Rodzina Różańcowa otrzymała błogosławieństwo pasterskie, a 5 sierpnia 1974 r. została prawnie ustanowiona i zatwierdzona przez Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Już wcześniej – 6 stycznia 1968 r. - Wspólnota Różańca Świętego działająca na terenie Jasnej Góry dokonała zawierzenia Matce Bożej Królowej Polski. Początek dały trzy „Róże”.

Po dziesięciu latach, na koniec 1976 r., wspólnota liczyła 2350 064 osoby (wg zapisów w Księgach).

Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, jako protektor i patron Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej przekazywał o. Matyszczykowi wskazówki do działania. Materiały do pracy apostolskiej pochodziły z Instytutu Prymasowskiego. 5 maja 1977 r. podczas spotkania z władzami Jasnej Góry kard. Wyszyński poprosił, aby paulini czuwali, by nie zaprzepaścić tej akcji, która zdaniem Prymasa była bardzo aktualna.

Jasnogórska Rodzina Różańcowa, podobnie jak wspomniane historyczne Bractwo Różańcowe, starała się o jak najwyższe zatwierdzenie w Kościele. Przełomowym wydarzeniem było podpisanie Statutu Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej przez Jana Pawła II 4 czerwca 1997 r. na Jasnej Górze.

Jasnogórska Rodzina Różańcowa podejmuje działania natury duchowej i materialnej, które służą Jasnogórskiemu Sanktuarium. W latach 2003/2004 wspólnota Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej ufundowała 3 Stacje Różańcowe oraz „alejkę” na placu przed Szczytem Jasnej Góry. Wniosła także swój wkład w renowację Kaplicy Różańcowej.

Przyjęcie do Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej dokonuje się bezpośrednio w sekretariacie na Jasnej Górze w Częstochowie, lub drogą korespondencyjną. Siedzibą Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej jest Sanktuarium, przy ul. Kordeckiego 2.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

90 lat temu urodził się ks. Kotlarz - niezłomny kapłan i męczennik czasów komunizmu

2018-10-17 19:35

rm / Radom (KAI)

90 lat temu urodził ks. Roman Kotlarz - niezłomny kapłan i męczennik czasów komunizmu. Starania o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego kapłana popierają polscy biskupi, którzy stosowną decyzję podjęli na czerwcowym posiedzeniu Konferencji Episkopatu Polski. O ks. Kotlarzu powstaje także film pt. "Klecha".

Jarosław Kruk / wikipedia.pl
Tablica pamiątkowa poświęcona ks. R. Kotlarzowi umieszczona w centrum Koniemłot

Ks. Roman Kotlarz jest jednym z bohaterów protestu robotniczego w czerwcu 1976 roku. Do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia. Od wielu lat wierni modlą się o jego rychłą beatyfikację.

Ks. Roman Kotlarz (1928-1976) 25 czerwca 1976 r. znalazł się - jak sam pisał - "świadomie i dobrowolnie" w ogromnej rzeszy strajkujących z Zakładów Metalowych Waltera w Radomiu. Następnie ze schodów kościoła Świętej Trójcy błogosławił protestujących robotników w czasie manifestacji.

Po wydarzeniach Czerwca '76 ks. Kotlarz modlił się w parafii w Pelagowie wraz z wiernymi w intencji pobitych, aresztowanych i usuwanych z pracy robotników. W kazaniach domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy, piętnował kłamstwo i brak sprawiedliwości w PRL. Wzywany na przesłuchania, przechodził "ścieżki zdrowia", kilkakrotnie w okrutny sposób został pobity do nieprzytomności przez "nieznanych sprawców".

15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz odprawiał w parafii w Pelagowie Mszę św. za zamordowanych i pobitych robotników. W jej trakcie zasłabł. Po trzydniowym pobycie w szpitalu zmarł 18 sierpnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność mięśnia sercowego. Mimo wielu świadectw o znęcaniu się nad księdzem, lekarze nie stwierdzili obrażeń mogących powstać po pobiciu.

W 1981 r. po licznych protestach wiernych, władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci kapłana, które po kilku miesiącach dochodzenia zakończyło się umorzeniem. W 1990 r. prokuratura wojewódzka w Radomiu wznowiła śledztwo, ale i ono zostało umorzone, chociaż prokuratorzy przesłuchali prawie wszystkich funkcjonariuszy SB zajmujących się w Radomiu zwalczaniem Kościoła katolickiego.

Ks. Roman Kotlarz został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP jednym z najwyższych polskich odznaczeń, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.

Obecnie powstaje film o ks. Kotlarzu pt. "Klecha". Obraz dotyczy wydarzeń z protestu radomskich robotników w czerwcu 1976 r. W filmie występuje plejada znakomitych aktorów, m.in. Piotr Fronczewski, Mirosław Baka jako ks. Kotlarz, Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Wojciech Pszoniak i Jan Peszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Odwaga papieża dodawała odwagi do przeciwstawiania się złu

2018-10-18 21:00

rk / Kraków (KAI)

„Odwaga Jana Pawła II dodawała odwagi do przeciwstawiania się złu całym systemom, ale bez stosowania przemocy” – wskazał bp Roman Pindel, który 18 października przewodniczył Mszy św. w krakowskim Centrum Jana Pawła II. W Eucharystii w sanktuarium udział wzięli m.in. przedstawiciele Ochotniczych Hufców Pracy, przeżywający inaugurację roku szkoleniowego, instytucje promujące dziedzictwo Jana Pawła II, a także zarząd i pracownicy Portu Lotniczego im. Jana Pawła II w Krakowie-Balicach.

Ricardo77/ pl.wikiepdia.org

Biskup przywołał ewangeliczne czytanie dnia i podkreślił, że kard. Karol Wojtyła przeżywał „niezwykłą świadomość powołania”. Według duchownego, Jana Pawła II można określić jako „człowieka powołania, świadomego posłania od Boga, ale też umacniającego i zachęcający wierzących do dawania odpowiedzi na Boże powołanie”.

Biskup nawiązał do papieskich słów z Mszy inaugurującej pontyfikat Jana Pawła II – słynnego wezwania „non abbiate paura” (nie lękajcie się) – zachęcającego do otwarcia serca na samego Chrystusa, który pomaga pozbyć się lęku przed każdym zagrożeniem i każdą trwogą.

„Takie wezwanie jest konieczne dla tego, kto przyjmuje słowa dzisiejszej Ewangelii: «Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki»” – zwrócił uwagę biskup i przypomniał, że Jan Paweł II wielokrotnie występował w sytuacji, „gdy pozostawał bezbronny, a jego adwersarz dowiódł już wcześniej swoich zamiarów i swoich potężnych możliwości”.

„Dosłownie był jak bezbronna owca w otoczeniu drapieżników, dysponujących różnymi środkami nacisku, takiej czy innej machiny przemocy i zniszczenia” – stwierdził kaznodzieja, przywołując postawę papieża po zamachu 13 maja 1981 roku, gdy nie wiedząc, kim jest zamachowiec, wypowiedział słowa: „Modlę się za brata, który zadał mi cios, i szczerze mu przebaczam”.

„Odwaga papieża dodawała odwagi do przeciwstawiania się złu całym systemom, ale bez stosowania przemocy. Wskazywał drogi naprawienia zła i niesprawiedliwości: przez przebaczenie i prośbę o przebaczenie za własne i nie własne winy, przez wspaniałomyślność i miłosierdzie, osobistą odwagę i wytrwałość. Naprawdę, mamy wiele do nauczenia się od Jana Pawła II w tej dziedzinie” – zaznaczył bp Pindel i zwrócił uwagę, że dziedzictwem Jana Pawła II jest także wielkie wołanie o nową ewangelizację.

„Nowa także dlatego, że jej miejsce jest przede wszystkim w krajach, w których ewangelizacja dokonała się przed wiekami, gdzie po okresie dominacji chrześcijaństwa w danym środowisku, szerzy się niewiara, laicyzacja, kultura nihilizmu i śmierci” – wyjaśnił kaznodzieja i przyznał, że dziś coraz szybciej przekonujemy się o potrzebie nowej ewangelizacji w Polsce.

„Coraz wyraźniej widać potrzebę głoszenia Ewangelii młodym, którzy nie przejmują wiary w domu, nawet gdy ich rodzice są wierzący i praktykujący. Wyraźnie też widzimy, że nie da się tak łatwo powiedzieć, gdzie w naszym życiu, zwłaszcza społecznym, jest widoczne panowanie Chrystusa. Naprawdę zbyt często musimy powiedzieć: oddaliło się od nas Królestwo Boże. Dlatego trzeba nam się nawracać i przyjąć z wiarą tę samą Ewangelię, którą głosił Chrystus i Apostołowie, a którą i my mamy głosić” – wezwał.

W homilii ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej nawiązał także do hasła przyświecającego kolejnemu dniowi obchodów 40-lecia wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża – „Papież nauki, kultury i sportu”. W tym kontekście zauważył, że pierwszym drukowanym tekstem Karola Wojtyły był ten zamieszczony w 1933 roku w gazecie „Dzwonek”. Autorem był 13-letni wówczas wadowicki uczeń i ministrant. Przyszły teolog i papież opisał w nim pożegnanie, jakie ks. Kazimierzowi Figlewiczowi zgotowali ministranci wadowiccy, gdy ten odchodził z ich parafii.

Zdaniem biskupa, słowa młodego Wojtyły, w których wyraził nadzieję, że nie ludzie, a Bóg sam doceni i nagrodzi gorliwego kapłana, opiekuna ministrantów, stanowią zapowiedź jego przyszłych dokonań naukowych, działań na rzecz kultury oraz jego sposobu promocji sportu.

Trzeci dzień krakowskich obchodów 40-lecia wyboru kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową przebiegał pod hasłem „Papież nauki, kultury i sportu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem