Reklama

Dom Serca imienia św. Róży z Limy

2017-12-20 12:28

Magdalena Trudzik
Edycja przemyska 52/2017, str. IV

Archiwum misji
Gdy pewnego razu zabraliśmy dzieci Soni na wycieczkę

Kochani, na wstępie ściskam Was serdecznie, obejmując modlitwą. W niej jestem blisko. Czuję też Waszą bliskość modlitewną i dziękuję Wam za to codzienne spotkanie i wsparcie. Tym razem chcę Wam opowiedzieć o moich najmłodszych przyjaciołach.

Dzieci ulicy

Dzieciaki z naszej ulicy odwiedzają nas codziennie, bardziej lub mniej zasmarkane, brudne i zawszone. Najmłodsze mają dwa lata, najstarsze około 12. Nasze spotkanie rozpoczyna Różaniec, a po nim jest czas na gry i zabawy. To tak zwane „dzieci ulicy”, tzn. takie, które mają swój dom i rodzinę, ale całymi dniami są pozostawione same sobie, bo rodzice albo pracują, albo są w więzieniu, albo wolą zajmować się innymi rzeczami. Tak więc nasze dzieci wychowują się na ulicy. Nie są grzeczne, kulturalne i posłuszne. Zwykle krzyczą, oszukują i ciągną za włosy. I mimo iż w naszym domu panują inne reguły, prawa ulicy wciąż są im bliższe.

Najmłodszy, Facundo, niedawno skończył dwa lata. Jest wizytówką naszej ulicy: niezależnie od pory dnia, zawsze można go tu spotkać.Jego mama określana jest mianem najgorszej z matek, a jej dzieci znane są jako jedne z najtrudniejszych. Facundo nie potrafi usiedzieć minuty w miejscu, lubi przeszkadzać innym i witać się, policzkując dzieci. Właśnie zaczyna wypowiadać pierwsze słowa. Uwielbia grać w pin-ponga. Ostatnio widziałam, jak potrącił go samochód. Do dziś nie wiem, czy jego mama się o tym dowiedziała, bo nie byłam w stanie odnaleźć jej w dniu wypadku. Facundo dobrze zna sprzedawców słodyczy, którzy pojawiają się na naszej ulicy. Gdy przejeżdżają swoimi wózkami, tarasuje im drogę, by otrzymać swój przysmak. W razie odmowy, potrafi gonić biednego sprzedawcę przez całą ulicę, krzycząc za nim głośno.

Reklama

Może trudno uwierzyć, ale myślę, że nie ma na świecie większej przyjemności niż widok Facundo. Łaską jest przytulić maleństwo tak opuszczone, wybaczyć policzek temu, kto zbiera je codziennie, umyć ręce, które dziesiątki razy upadają na ulicę, spełnić choć jedno życzenie tego, którego nikt nie słucha. Ten maluch jest uwielbiany w naszym domu. W każdym z nas, wolontariuszy, wzbudza falę miłości. Nie znam innego dwulatka z takim dzieciństwem, który jest równocześnie tak radosny, towarzyski, odważny i wszędobylski. Kocham go nadpobudliwie, bo takim jest. Dzieci ulicy są ubogie, często zapłakane, spragnione, prześladowane. Nie przypomina Wam to czegoś? Czy tylko ja mam wrażenie, że żyję między błogosławionymi?

Dzieci Soni

Naprzeciw naszego domu żyje rodzina Sonii. Kobieta ma 29 lat, trójkę dzieci i dwóch braci – jeden handluje narkotykami i kradnie, a drugi jest transwestytą. Sonia swoje pierwsze dziecko, Cecila, urodziła, mając trzynaście lat, po tym jak jej matka „wynajęła ją na noc” podstarzałemu mężczyźnie. Drugi z jej synów ma na imię Matiaz, a najmłodszy Gerard. Każdy ma innego ojca, żadnego nie znamy, żaden nie jest obecny w ich życiu. Sonia opiekuje się też dwójką dzieci swojej siostry Miriam, która pewnego dnia, naćpana, porzuciła je w parku. Teraz żyje ze swoją partnerką i chce odzyskać dzieci, ale Sonia nie ma zamiaru oddać Fatimy i Luciano, bo uważa, że sama wychowa je lepiej. Maluchy też wolałyby być z Miriam, bo w domu ciotki żyje im się ciężko – wykonują wiele prac domowych, a ich kuzynostwo dotkliwie daje im odczuć, że są z tej gorszej matki. Wszystkie dzieci, jak i sama Sonia, cierpią na gruźlicę. Sonia próbowała się leczyć, ale ponieważ choroba jest bardzo zaawansowana, silne leki wywoływały skutki uboczne, których nie potrafiła znieść. Porzuciła terapię. Nie chce też leczyć dzieci, a na nasze propozycje pomocy w tej kwestii reaguje agresywnie. Fatima i Matiaz bardzo chcą przyjąć chrzest i Pierwszą Komunię św., ale to też za dużo fatygi dla Soni. Widzę tę rodzinę każdego dnia i każdego dnia jest mi żal. Najbardziej dzieci.

Pod opieką Berthy

Kolejnym naszym małym przyjacielem jest Jose Antonio. Jego mama, Claudia, zmarła w tamtym roku w wyniku poważnego poparzenia. Jej rodzice zostawili ją, gdy była mała. Zajęła się nią Bertha, która teraz zajmuje się też jej synem. Jose Antonio, mimo iż ma dopiero 8 lat, dźwiga bagaż trudnych doświadczeń. Napastowany przez ojca, z wyuczoną od mamy bulimią, mocno wycofany społecznie, ukryty wciąż we własnym świecie, w którym często rozmawia ze swoją zmarłą mamą. Tygodnie minęły, zanim zaczął się do nas odzywać. Z każdym miesiącem przybliża się do naszego świata otoczony miłością Berthy. Ta opieka jednak również opłacona jest cierpieniem. Bertha odbiera wiele telefonów z pogróżkami, jest zastraszana i nachodzona we własnym domu, czasem przychodzi pobita i płacze. Jest gotowa głodować, by zapewnić Jose wszystko, czego potrzebuje. Rodzina Claudii dosłownie walczy, by przejąć opiekę nad małym, tzn. by zgarnąć pieniądze, które się z tym wiążą. Dla Berthy kasa się nie liczy, całym światem jest dla niej ten chłopiec i wiem, że będzie o niego walczyła mimo wszystko i że się nie podda, jak jego matka.

Zaproszenie do jałmużny

Tak wygląda życie moich małych przyjaciół. Nasze dzieci chodzą do marnych szkół i nie idą na studia. Nasze dwunastoletnie dzieci, widząc pole kukurydzy, mówią, że to marchewka. Nasze dzieci nie znają języków obcych, gry na instrumentach, nie są kreatywne. Od małego uczą się naśladować swoich rodziców, tzn. kraść i oszukiwać. Bardzo chciałabym coś zmienić, obudzić w nich jakąś nadzieję na przyszłość. Chciałabym, by nasze dzieci mogły odkryć, że jest wiele dobrych rzeczy, które mogą robić, by mogły odkryć własne talenty, by mogły przerwać więzienne tradycje swoich rodzin, a przede wszystkim, by mogły zbudować szacunek do samych siebie.Widzę, że z pomocą wolontariuszy i ich licznych talentów jest to możliwe. Charlotte gra na gitarze, Bertille maluje, Andres gra na flecie, Cayetano na trąbce, ja szyję. Opanowanie tych umiejętności może być skuteczną alternatywą dla kradzieży, szczególnie w Peru, gdzie zarobić można dosłownie na wszystkim. W tym szczególnym czasie Bożego Narodzenia chcę Was zaprosić do jałmużny. Chcę zainspirować Was postawą św. Mikołaja, biskupa, który podrzucał złoto na posag biednym dziewczynom, by nie musiały sprzedawać się na ulicy. Nie przychodził do grzecznych dzieci, służył biednym, troszczył się o ich przyszłość, łożył na godność, wypełniał obowiązki ojca. Nie będąc spokrewnionym, stał się rodziną dla biednych. Dziś ja chcę zaprosić Was do wejścia w rodzinę „dzieci ulicy”, do zatroszczenia się o ich przyszłość i godne życie. Nie mogę zapewnić Was o efektach, mogę tylko powiedzieć, że uczynię wszystko, by pieniądze, którymi się podzielicie, stały się początkiem drogi szacunku do siebie i innych.

Kiedy moja siostra powiedziała mi, że wybiera się do Peru, by poznać moją misję, od razu pomyślałam, że to świetna okazja na zorganizowanie w Polsce zbiórki dla dzieciaków. Początkowo chciałam Wam napisać, że nie potrzebujemy wiele środków – chcemy kupić kilka prostych instrumentów do nauki, materiały plastyczne, może maszynę do szycia, pomalować salę zabaw. Potem pomyślałam jednak, że jałmużna nie pochodzi z tego, co zbywa. Jałmużna kosztuje, jest wyrzeczeniem. I do tego chcę Was zaprosić. Kto szacuje, że może wyłożyć 20 zł, bo mu zbywa, to niech dołoży drugie 20, by to była jałmużna, a nie dobroczynność. Nie chcę charytatywnej akcji, chcę zaprosić Was do rodziny, która cierpi i chcę, by ta jałmużna też Was zabolała, żeby to było doświadczenie ofiary. Chcę, byście zapytali siebie bardzo poważnie: dlaczego ja? Chcę, by przeszyło Was to pytanie, jakie przeszywa życie dzieci ulicy. Chcę, byście najpierw zbuntowali się przeciw tej prośbie, jak ja buntuję się, kiedy na moich oczach dwuletni Facundo policzkowany jest przez swoich starszych kolegów. Chcę, byście zastanowili się głęboko, jakim prawem! Pieniędzmi nie zaradzimy przemocy, ale możemy nauczyć, jak zdobywać je uczciwie, a to już solidny fundament szacunku. Właśnie to chcę odkryć przed moimi dziećmi. Pewna jestem, że moja prośba podyktowana jest wiarą, nadzieją i miłością, dlatego też wiem, że się nie zawiodę.

Na koniec chcę Wam życzyć doświadczenia biedy, odkrycia stajni własnego serca, by Chrystus mógł się tam prawdziwie narodzić jako Zbawiciel.

W przekonaniu, że nasi Czytelnicy podzielają ten pogląd, udostępniamy konto, poprzez które możemy wyrazić osobistą wrażliwość i chęć niesienia pomocy.


Bank Zachodni WBK S.A.
Numer konta: 54150016341216300092310000
tytuł przelewu: DZIECI ULICY

Tagi:
misje

Polscy pallotyni otwierają nowe misje w Burkina Faso i kazachstanie

2018-10-07 13:08

mm / Warszawa (KAI)

Dwie nowe placówki misyjne: w Wagadugu w Burkina Faso i w Kustanaj w Kazachstanie, jeszcze w październiku tego roku obejmą polscy pallotyni, ks. Stanisław Filipek SAC i ks. Wiesław Pęski SAC. Uroczysty akt posłania miał miejsce podczas Mszy Świętej, której przewodniczył abp. Tadeusza Wojda, metropolita białostocki.

fotolia.com

W homilii duchowny podkreślał, że „misjonarz powinien być wzrokiem, słuchem i nogami Jezusa, by słyszeć głos i docierać do wszystkich potrzebujących”. Przywołując słowa Papieża Franciszka podkreślał, że Kościół powinien trwać w permanentnym stanie misyjnym, a nie być muzeum wiary.

Wydarzeniu towarzyszyło sympozjum pt. „Posyłam was”, zorganizowane przez Sekretariat Misyjny Księży Pallotynów w Centrum Animacji Misyjnej w Konstancinie -Jeziornie. Jeśli polscy misjonarze chcą otwierać nowe misje w świecie, to warto je zaczynać od głoszenia orędzia o Bożym Miłosierdziu - podkreślali uczestnicy.

Ks. Stanisław Filipek, długoletni misjonarz w Rwandzie wyjaśniał, że głosząc orędzie o Bożym Miłosierdziu, mówimy o pojednaniu, które polega na uczeniu się, jak wyciągać dobro z doznanego zła. Z kolei ks. Wiesław Pęski, który wyjeżdża do Kazachstanu, podkreślał rolę Bożego Miłosierdzia w relacjach z muzułmanami.

Podczas spotkania ks. Filipek wygłosił konferencję nt. Miłosierdzie Boże nadzieją dla Afryki. Wskazał, że episkopaty krajów misyjnych coraz bardziej się otwierają na orędzie o Bożym Miłosierdziu głoszone przez polskich misjonarzy, w odniesieniu do Dzienniczka s. Faustyny Kowalskiej. – Po Afrykańskim Kongresie Miłosierdzia Bożego, jaki zorganizowałem w Rwandzie, biskupi Burkina Faso zaprosili mnie do swojego kraju. Obecnie przygotowujemy tam kolejny kongres, a w każdej burkińskiej diecezji wyznaczony jest kapłan, który w tę organizację ma się Afrykańczycy uczą się od Polaków – zaznaczał misjonarz.

Ks. Emilian Sigel SAC, misjonarz Bożego Miłosierdzia w Polsce podkreślał, że o Bożym Miłosierdziu Kościół nauczał już wcześniej i nie możemy tej formy ewangelizacji traktować, jako zjawisko, które rozpoczęła s. Faustyna. W wielu zakątkach świata ludzie nie słyszeli o s. Faustynie, a odwołują się do Bożego Miłosierdzia. Ks. Stanisław Skuza SAC, misjonarz z Wybrzeża Kości Słoniowej wspomniał, że kiedy pojechał do tego kraju, istniały tam Grupy Bożego Miłosierdzia odwołujące się do działalności Ojca Pio.

Ks. dr Zenon Hanas, przełożony Prowincji Chrystus Króla przypomniał wizytę włoskich kardynałów w obozie w Auschwitz, podczas której przyznali, że dopiero tam zrozumieli, dlaczego iskra miłosierdzia zapłonęła w Krakowie i dlaczego Jan Paweł II tak dużo mówił o Bożym Miłosierdziu. – Po tak tragicznych wydarzeniach bez miłosierdzia nie da się dalej żyć, miłosierdzie jest konieczne, by pokonać pogardę – podkreślił.

W Burkina Faso polscy pallotyni obejmą m. in. kapelanię dużego szpitala. – To kraj bardzo biedny. Wszechobecny jest brak wody, konieczne jest budowanie studni, a także edukacja, dlatego będziemy rozwijać tam program Adopcji Serca. Już teraz dziękuję za każdy gest „dobrego Samarytanina” na rzecz Burkina Faso – mówił misjonarz.

Ks. Hanas w podsumowaniu przywołał sytuację imigrantów, podkreślając, że trzeba pomagać im w ich ojczyznach, by tam mogli budować swoje domy.

Sympozjum połączone z posłaniem kapłanów na nowe misje zostało zorganizowane w 80. rocznicę śmierci bł. s. Faustyny Kowalskiej, która dla polskich misjonarzy jest inspirację do nowej Ewangelizacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Honorowy Obywatel Orzech

2018-10-16 00:04

Agnieszka Bugała

Kamil Szyszka

15 października w Operze Wrocławskiej odbyła się uroczysta Sesja Sejmiku oraz Gala z okazji 20. rocznicy samorządu województwa  dolnośląskiego. Podczas uroczystości tytuł Honorowego Obywatela Dolnego Śląska CIVI HONORARIO otrzymał ks. Prałat Stanisław Orzechowski – nagrodę w imieniu laureata odebrał Wiesław Wowk, znany we wrocławskim środowisku jako Kuzyn. Wręczono także Odznaki Honorowe Zasłużonym dla Województwa Dolnośląskiego, które otrzymali Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Filip Springer, Beata Maciejewska, Jacek Antczak, Davit Gabaidze i Irina Tkeshelashvili. Za szczególne osiągnięcia dla regionu wręczono także Nagrody Marszałka, a za służbę na rzecz budowania tożsamości regionalnej na Dolnym Śląsku wyróżnienia Samorządu Województwa Dolnośląskiego.

W 2009 r. radni ustanowili 16 października – dzień wspomnienia liturgicznego św. Jadwigi Śląskiej – Świętem Województwa Dolnośląskiego. W tym dniu wyróżniane są osoby związane z naszym regionem. W tegorocznej uchwale radni napisali, że ks. Stanisław Orzechowski jest charyzmatycznym duszpasterzem wrocławskiej młodzieży, a z regionem związany jest od 1957 r., kiedy rozpoczął naukę w Technikum Budowlanym we Wrocławiu. Rok później wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego, święcenia kapłańskie przyjął w 1964 r. z rąk abp. Bolesława Kominka.

Do tej pory tytułem Honorowego Obywatela Dolnego Śląska zostali uhonorowani m.in.: kard. Henryk Gulbinowicz, Władysław Bartoszewski,  Leon Kieres, Lech Kaczyński, Waldemar Krzystek, Sylwester Chęciński, Jan Miodek i… św. Jadwiga Śląska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Koncert urodzinowy

2018-10-16 13:07

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Koncert rozpocznie się we wrocławskiej Hali Stulecia przy ul. Wystawowej 1 o godz. 18.00, program muzyczny wykona orkiestra Narodowego Forum Muzyki pod batutą Andrzeja Kosendiaka. Organizatorzy zapraszają do zajmowania miejsc w wyznaczonych sektorach już od godz. 16.30.

Jeśli ktoś z Państwa nie ma jeszcze zaproszenia, może się zgłosić do swojego księdza proboszcza - bezpłatne wejściówki na urodzinowy koncert Kardynała były kolportowane dzięki pomocy parafii.

Po koncercie każdy uczestnik otrzyma pamiątkowy obrazek od Eminencji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem